Opublikowano Wrzesień 13, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Syria Real News – 12 września 2012 r. – Plan gry w Syrii

źródło: http://worldmathaba.net/items/1620-the-game-plan-in-syria

Plan gry w Syrii

autor: Aamir Raza Husain

Obecna sytuacja w Syrii jest wynikiem stu lat anglo-amerykańskiej interwencji i podżegania do zamieszek oraz podżegania wojennego. To trzecia z kolei próba Zachodu w sferze obalenia legitymowanego prawem syryjskiego reżimu. Tym razem różnica jest taka, że Zachód ma uległą prasę w charakterze sojusznika.

Bashar Assad przegrał wojnę propagandową na długo przed tym zanim zaczęły się kłopoty w Syrii dwa lata temu. Działania przeciw niemu narastały z tygodnia na tydzień w różnych mediach, gdy jednocześnie na terenie kraju pozostawał pomruk niezadowolenia z jego rządów. CNN, BBC oraz kanały tv arabskich wahabitów rozpisywały się w przeróżnych opowieściach o prześladowaniach na wielką skalę, a głosiciele tych informacji, jak Sheikh Aruoor oraz mieszkający w Katarze, Ahmed Karazvi, wzywali Syryjczyków do zrobienia buntu i podkładania bomb pod budynki rządowe, a także wysadzenia w powietrze instytucji należących do mniejszości religijnych.

Historia zachodnich manipulacji wymierzonych w świat arabski zaczęła się w początkach XX wieku, gdy brytyjskie imperium podjęło próbę przerysowania mapy Bliskiego Wschodu i nadania jej nowych konturów. Oni robili to dla ropy, robili to dla utrzymania kontroli nad szlakami handlowymi i robili to pewnie też dla frajdy. Z Ameryką jako sojusznikiem, Brytania zaczęła organizować spiski w celu odbierania władzy reżimom, jakie były jej nieprzychylne, a także mordowania wrogo nastawionych przywódców.  Po IIWŚ, prezydent Eisenhower poprosił swych brytyjskich sojuszników, aby zaczęli tworzyć “wysokiej klasy plan dokonania podziału wśród Arabów”. We wczesnych latach 60-tych, Arabowie zostali dokumentnie podzieleni.

Z jednej strony, mieliśmy ześwieczczonych nacjonalistów pod wodzą egipskiego przywódcy, Nassera, a w obozie tym były reżimy Syrii, Libii i Iraku. Z drugiej strony, powstał pro-zachodni blok monarchii Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Kuwejtu, Bahrajnu i Kataru, który bezwzględnie tępił wszelkie objawy domagania się praw człowieka, natomiast postanowił kroczyć ścieżką archaicznych praw plemiennych.

“Brytania jest zmuszona udzielać wsparcia tradycjonalistom (czytaj salafitom/wahabitom) chociaż są to reżimy kompletnego obskurantyzmu” z pobożną nutą pisał James Craig z ministerstwa spraw zagranicznych w 1973 r. „Anty-imperialiści (czytaj przeciwnicy Zachodu) są niebywale szkodliwi dla naszych interesów”.

W minionej dekadzie, Ameryka wzięła sobie za cel tylko te narody, gdzie nie było ani al-Kaidy, ani śladów terroru ani również ideologii wahabickiej. Amerykańska interwencja nie tylko zniszczyła infrastrukturę tych państw, lecz również ustanowiła trwały stan obecności agresywnych ruchów terrorystycznych w każdym z tych przypadków. Najbardziej zagorzałymi sojusznikami USA w świecie muzułmańskim są Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar i Pakistan. Pierwsze 3 z nich są też największymi sponsorami międzynarodowego terroru, a Pakistan praktykuje terror jako politykę państwową.

Wielokrotnie w latach 50-tych, 60-tych I 70-tych, USA wespół z UK podejmowały ekspedycje militarne, aby dokonać destabilizacji świeckich państw arabskich. Podjęto inwazję na Egipt, jaka zakończyła się fiaskiem. Sponsorowano dwie próby zamachu na życie Nassera, które się nie powiodły. Próbowano też dwukrotnie wywołać zamieszki w Syrii, i to też spełzło na niczym.

Gdy cofniemy się do roku 1957 stwierdzimy, że gabinet brytyjski zatwierdził „Operation Straggle”, spisek zaplanowany w celu dokonania zamachu stanu w Syrii. Plan miał wytworzyć stan niezadowolenia na terenach przygranicznych, miał ułatwić przenikanie uzbrojonych powstańców na obszary miejskie, aby tam mogli wywołać rozruchy. Potem arabskie siły inwazyjne miały wkroczyć do Syrii i przejąć władzę. Ówczesny ambasador brytyjski w Damaszku, Sir John Gardener otrzymywał fundusze, aby doprowadzić do dezercji urzędników państwowych. Ale spisek spalił na panewce, został wykryty, a główni konspiratorzy zostali aresztowani.

Niezniechęcone tym wydarzeniem MI6 i CIA wyszły z nową propozycją, „Preferred Plan”, jaki przewidywał jako strategię dla Syrii akcje sabotażowe i wybuchy zamieszek. Akcja fałszywej flagi miała zostać wszczęta poprzez działania terrorystów sponsorowanych z Zachodu, a ci mieli zabijać i bombardować tereny opozycyjne, oskarżając o to rząd syryjski, przy czym miało dochodzić do wszczynania rozległych zamieszek i demonstracji. Obserwując wydarzenia w Syrii, jakie mają miejsce od dwóch już lat, wydaje się oczywiste, że Amerykanie serwują nam stare wino w zmurszałych butelkach. Zmienili tylko datę na etykietach.

Oblężony ze wszystkich stron Assad twierdził, że terrorystyczne wybuchy w Syrii, w grudniu 2011 r. były dziełem sponsoringu Saudyjczyków i Amerykanów.

Zachodnie media podtrzymywały wersję jakoby były one zaaranżowane przez sam reżim. Lecz gdy niedawno tragiczny atak zabił ministra obrony, szefa ds narodowego bezpieczeństwa i szwagra Bashara, te media ucichły.

Przez wieki brytyjska polityka zagraniczna była dyktowana wyłącznie kategoriami zyków handlowych. Obecna interwencja zachodnia powinna być rozumiana w kategoriach szerszego tła konfliktu w zakresie nowego modelu transportu czynników energetycznych. Nitki gazociągów między Iranem, Irakiem i Syrią tworzą potencjalny ogromny impet wzrostu gospodarczego tych państw. Nowe rynki, kontrakty budowlane, rozbudowa infrastruktury, wszystko to jest aktualnie pod ręką dla Rosji i Chin, jeśli Bashaar zagra Zachodowi na nosie.

Nacjonalistyczne wyzwanie arabskie rzucone w twarz interesom Zachodu od zawsze było zakorzenione w pragnieniu bycia panem na własnej ziemi i kontrolowania swych własnych zasobów. W drugiej połowie ubiegłego wieku  Nasser, Hafiz al Assad, Kaddafi i Saddam stali się symbolami tej wolności dla wszystkich Arabów.

Dzisiaj, po 60 latach, ziemie Nassera, Kaddafiego i Saddama sa poniszczone, zasoby tych krajów rozgrabione, ich infrastruktura zdewastowana, dzieci rosną w cieniu walk. Assad zdaje się być samotnym niedobitkiem.

Gdy hinduska diaspora uciekła z Damaszku i wylądowała w Delhi, jej członkowie mieli do powiedzenia podobną historię. „Przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi zawsze jakiś kraj muzułmański musi być spustoszony” mówi Kaniz Zainub Zehra. „Clinton zrobił to w przypadku Afganistanu, Bush Iraku, a Obama Libii. Gdy dojdzie do jego reelekcji, zrobi to ponownie, tym razem Syrii”. „Protesty przeciw reżimowi wszystkie były zainscenizowane” powiedział Sayed Intikhab, który właśnie wrócił do Pakistanu.

Nawet jeśli Indie w końcu potwierdziły swój brak zaangażowania się w konflikt syryjski poprzez trzymanie się zdala od sponsorowanej przez Saudyjczyków, Katar i USA rezolucji ONZ przeciwko Syrii, to Moskwa i Chiny nadal wiernie kryją pozycję Bashara. Arabia Saudyjska i Katar wciąż wysyłają rebeliantów uzbrojonych w ciężką broń, a jednocześnie USA i sojusznicy z Zachodu ciągle fundują im pobyt w Syrii.

W czasie, gdy Syryjczycy giną po obydwu stronach konfliktu, różnica głosów między Romneyem a Obamą ciągle rośnie w sondażach wyborczych.

Komentowanie zamknięte.