Najnowsze

Opublikowano Listopad 4, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Syria Real News – 03 listopada 2012 r.

źródło: http://theuglytruth.wordpress.com/2012/11/03/washington-seeks-new-syrian-puppets-in-war-for-regime-change/#more-46368

Waszyngton poszukuje nowych syryjskich marionetek w wojnie o zmianę władzy

autor: Bill Van Auken

Wypowiadając się w Zagrzebiu, Chorwacja w środę, sekretarz stanu, Hillary Clinton ogłosiła, że Waszyngton reorganizuje front reprezentujący tzw. „rebeliantów” w Syrii. Wstrząs, w skład którego wchodzi wycofanie wsparcia USA dla Syrian National Council, jest oczywiście częścią przygotowań do bardziej bezpośredniej interwencji USA, gdy we wtorek dobiegną końca wybory prezydenckie.

W odpowiedzi na pytanie o amerykańską politykę wobec Syrii, Clinton pominęła wysiłki wysłannika ONZ, Lakhdara Brahimi, oświadczając że USA “nie może i nie będzie czekać”, aż ONZ przedstawi polityczne rozwiązanie dla wojny w Syrii. Zamiast tego Waszyngton jednostronnie postara się o eskalację tej wojny w celu doprowadzenia do upadku obecnej władzy i zainstalowania w jej miejsce marionetkowego rządu powiązanego z interesami USA na Bliskim Wschodzie.

Clinton zaczęła opisywać starania USA, aby “wypielęgnować” nowe kierownictwo służące jako front dla neokolonialnego projektu amerykańskiego. Przyznała, że rząd USA „ułatwił wyszmuglowanie stamtąd kilku przedstawicieli syryjskiej wewnętrznej opozycji” po to, żeby mogli stawić się przed reprezentantami tzw. Friends of Syria, złożonej z USA i ich sojuszników.

Potraktowała ona Syrian National Council, jaką jeszcze w grudniu wychwalała jako „wiodących i uprawnionych przedstawicieli Syryjczyków starających się doprowadzić do pokojowej demokratycznej zmiany” z nieukrywaną pogardą. Ogłosiła, że syryjska opozycja nie może składać się z ludzi, którzy „nie byli w Syrii przez 20, 30 czy 40 lat”. Zamiast nich powinni pojawić się „ci, którzy są na linii frontu, walczą  i giną dzisiaj, żeby osiągnąć wolność”.

Takie publiczne pozbycie się frontowego ugrupowania, jakie Clinton jeszcze do niedawna promowała jako zbawienie dla narodu syryjskiego dla, jak dotąd, niezidentyfikowanej kolekcji nowych „rewolucjonistów” – wyciągniętych jak króliki z kapelusza prestidigitatora przez departament stanu USA – stanowi przyznanie się do porażki politycznej USA wobec Syrii.

Wyraźnie Waszyngton przewidywał, żę jego polityka tajnego uzbrajania i finansowania uzbrojonych band w Syrii we współpracy z Arabią Saudyjską, Turcją i Katarem, doprowadzi do obalenia rządu prezydenta Bashara al-Assada do tego momentu. Ale rachuby zawiodły, to co stało się obecnie jasne, że większa część ludności Syrii, nawet ta wroga wobec reżimu Assada, jest o wiele bardziej wrogo nastawiona do siejących terror tzw. rebeliantów, konglomeratu uzbrojonych band, jakie są coraz bardziej zdominowane przez islamskich dżihadystów, w wielu wypadkach powiązanych z al-Kaidą oraz sunnickimi grupami sekciarskimi.

Oświadczenia Clinton zostały poczynione jako przygotowania do konferencji, która odbędzie się w Doha, Katar, w następnym tygodniu, gdzie zostanie formalnie utworzona nowa opozycja pod kuratelą Waszyngtonu i byłego ambasadora USA w Syrii, Roberta Forda. Był on bezpośrednio zamieszany w sprawy rozpoznania i doboru „rewolucjonistów”, którzy prawdopodobnie kroczą po linii wyznaczonej im przez USA.

„Zaproponowaliśmy nazwiska i organizacje, co do których mamy przekonanie, że powinny znaleźć się w strukturze kierowniczej” powiedziała Clinton na konferencji w Zagrzebiu. „Postawiliśmy sprawę jasno, że SNC nie może być dalej uważana za lidera opozycji. Mogą oni być częścią większej opozycji, ale ta opozycja musi zbierać ludzi z wewnątrz Syrii i innych, którzy mają uprawniony głos, jaki należy wysłuchać”.

(…)

Niewątpliwie jest to podyktowane częściowo koniecznością określenia kierownictwa SNC jako organizacji jaka weszła w konszachty z syryjskim odłamem Bractwa Muzułmańskiego, a USA martwi się, że to doprowadzi tylko do wzmocnienia wrogości tych, których wyznaczono do zadania obalenia rządu.

(…)

Jenak sama SNC odrzuciła plan amerykański i zwołała swą własną konferencję w Doha niemal równocześnie ze sponsorowanym przez USA spotkaniem, i wskazała że jest gotowa walczyć o zachowanie swego „legitymowanego” miana opozycji, która przecież jest wspierana przez siły imperialistyczne i reżimy sunnickie w AS, Turcji i Katarze. Po której stronie opowiedzą się te reżimy, jakie mają swe własne interesy w syryjskim konflikcie, jeszcze nie wiadomo, ale już mówi się o tym, że Turcja i Katar nadal popierać będą SNC.

Istnieje możliwość, że spęd różnych postaci organizowany w Doha zamieni się w „wolną amerykankę”, podobnie do przebiegu konferencji w Kairze w czerwcu, gdy delegaci kończyli spotkanie przy użyciu pięści i rzucania kawałkami mebli.

“Potrzebujemy opozycji, jaka będzie w stanie opierać się próbom ekstremistów zawłaszczenia syryjskiej rewolucji” powiedziała na konferencji prasowej w środę Clinton.

(…)

Celem Waszyngtonu jest zebranie do kupy grupy, jaka można dać podstawę przyszłego marionetkowego reżimu w Damaszku, jak to miało miejsce w przypadku Irakijczyków na wygnaniu w czasie wojny w Iraku w 2003 r.

(…)

Czynienie przygotowań do utworzenia takiego ciała sugeruje, że administracja Obamy przygotowuje silną eskalację w zakresie interwencji USA w Syrii po wyborach z 06 listopada, w tym może uzycie sił wojskowych do utworzenia „strefy bezpieczeństwa”. Taka interwencja byłaby częścią szerszej kampanii służącej przygotowywaniu wojny z Iranem, stanowiąc zagrożenie dla regionalnego układu sił, a nawet grożąc wybuchem światowego konfliktu zbrojnego.

Cały ten nędzny manewr w Doha podrywa ostatecznie pozór i oddaje prawdziwy charakter tzw. syryjskiej „rewolucji”, której przywództwo jest bezpośrednio dobierane i instalowane przez amerykański departament stanu. Ukazuje również rolę sił pseudo-lewicy, takich jak the International Socialist Organization w USA, the Socialist Workers Party w Wielkiej Brytanii, czy the New Anti-capitalist Party we Francji, które oddały się całym sercem promocji wspieranej przez USA wojny. Tak zwana rewolucja i legitymizujący ją pretekst walki „o prawa człowieka” służą wyłącznie imperialistycznej interwencji.

Komentowanie zamknięte.