Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 22, 2015 Przez Jan W NWO

Syjonizm umiera. Niech żyje judaizm i światowe królestwo Moshiacha

Ostatnimi laty liczni eksperci zastanawiają się nad polityką USA wobec Izraela. Całkiem niedawno wpływowy senator republikański McCain powiedział, że po „rewolucjach” na Bliskim Wschodzie powinny się „zastanowić” Rosja, Chiny i …Izrael!!! Rosja i Chiny- to nie dziwi.. Są te państwa tradycyjnie celem amerykańskiego wywiadu i operacji terrorystycznych. Ale dlaczego Izrael, ta święta krowa polityki USA na Bliskim Wschodzie?

Należy spojrzeć na to wszystko z punktu widzenia judaizmu, przecież właśnie rabini a nie świeccy ideolodzy, rządzą diasporą żydowską i mają bardzo duży wpływ na politykę USA.

a

a

George W. Bush

a

Z tego punktu widzenia obraz jest jeszcze bardziej zadziwiający. Stare, bezwarunkowe poparcie dla Tel-Avivu odchodzi w przeszłość. Chociaż w ogóle z punktu widzenia ich wyznania, trzeba się dziwić nie temu, że niektórzy rabini jeżdżą do Iranu żeby dyskredytować Izrael, ale temu, że większość rabinów przez długi czas wspierała go, posiadając oczywiście swoje dalekosiężne plany. W każdym razie z punktu widzenia klasycznej, żydowskiej doktryny, państwo Izrael jest nielegalne: „Najwyższy zaprzysiągł naród żydowski w trzech sprawach a mianowicie: nie buntować się przeciwko narodom, nie ruszać ławą (nie wyjeżdżać masowo) do kraju Izrael i nie przyspieszać czasu zbawienia” (Talmud Babiloński, traktat Kesybois 111a, Midrasz Szir-ha-Szirim Rabbo, Midrasz Tanhuma).

Midrasz (zbiór komentarzy mędrców żydowskich) i Targum (aramejski przekład Pisma Świętego z komentarzami) podają przykłady pokoleń, które złamały przysięgi i były ukarane:

Synowie Efraima, którzy usiłowali wydostać się z Egiptu zbyt wcześnie i zginęli, pokolenie Bar-Kochby (Ben-Kosiby), które zbuntowało się przeciwko Rzymowi na początku II wieku po Chrystusie. Ale administracja Obamy związana najściślej z żydami, w ogóle od samego początku swojego istnienia, zaczęła robić bardzo, z punktu widzenia tradycyjnej polityki waszyngtońskiej, obrazoburcze oświadczenia. Na początku prezydent USA wygłasza swoje słynne przemówienie w Kairze, gdzie wspiera ideę utworzenia niepodległej Palestyny, następnie Izrael przegrywa z kretesem kampanię informacyjną rozpętaną wokół tureckiej „Flotylli Wolności” (przypomnijmy, że żydowskie siły zbrojne napadły na konwój humanitarny okrętów transportujących ładunki dla oblężonej Gazy co doprowadziło do śmierci 9 ludzi). I wiele światowych mediów stanęło po stronie Turków, co może na pierwszy rzut oka wydawać się bardzo dziwne, biorąc pod uwagę narodowość właścicieli tych mediów.

A Waszyngton spokojnie zniósł głośne, negatywne wypowiedzi Ankary pod adresem Tel-Avivu, czego wcześniej nie można było zaobserwować. Przy czym trzeba powiedzieć, że lobby żydowskie nadal politycznie kontroluje całą wewnętrzną i zagraniczną politykę Stanów Zjednoczonych. Ostatnio Departament Stanu USA postanowił nawet utrzymywać stosunki z innymi państwami w zależności od tego czy nie ma tam „antysemityzmu”. Ale jednocześnie stosunki z samym Izraelem są dużo chłodniejsze od tych, które były wcześniej. A przecież jeszcze całkiem niedawno bo w 2006 roku, dwóch amerykańskich politologów, Walt Stivet (profesor stosunków międzynarodowych Harvard University) i John Mirshaymer (politolog, profesor University of Chicago, uważany za jednego z ojców teorii „agresywnego realizmu” w polityce zagranicznej) utyskiwali z powodu podporządkowania amerykańskiej polityki zagranicznej Izraelowi, która nie jest korzystna dla USA. W marcu 2006 roku opublikowali oni duży artykuł pod tytułem „The Israel lobby and US Foreign Policy” (Lobby izraelskie i polityka zagraniczna USA). W artykule tym mówi się zwłaszcza o tym, że:

„Od czasów zakończenia wojny Yom Kippur w październiku 1973 roku Waszyngton wspierał Izrael w skali nieporównywalnej do analogicznego wsparcia innych krajów sojuszniczych. Od 1976 roku Izrael jest największym beneficjentem bezpośredniej, corocznej pomocy gospodarczej i wojskowej. Po II Wojnie Światowej Tel Aviv otrzymał 140 miliardów $ (według kursu z 2004 roku) co także jest absolutnym rekordem.

Na izraelskie konta corocznie wpływa około 3 miliardów dolarów samej pomocy bezpośredniej co stanowi przykładowo piątą część wszystkich środków przewidzianych w budżecie na wsparcie innych krajów. Na każdego obywatela Izraela wypada więc rocznie 500$. Tak wielkie kwoty wywołują jeszcze więcej pytań jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że współczesny Izrael jest wystarczająco bogatym państwem z takim poziomem dochodu per capita jaki ma Południowa Korea lub Hiszpania. Wszystkim państwom świata pomoc finansowa dostarczana jest w formie kwartalnych wypłat co nie przeszkadza, że Izrael otrzymuje całą kwotę przypisanej pomocy na początku kolejnego roku finansowego razem z możliwością dodatkowego zarobku na oprocentowaniu tej kwoty. W czasie kiedy większość krajów musi wydawać subsydia na zakupy sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych to Izraelowi zezwolono przeznaczać 25% odpowiedniej pomocy na rozwój własnego przemysłu obronnego i tylko Izraelowi zezwolono na zachowanie tajemnicy co do celów na jakie przeznaczona jest pomoc amerykańska. Sprawia to, że praktycznie niemożliwym jest zapobieżenie używania tych pieniędzy na cele, które sprzeczne są z interesami amerykańskimi, na przykład na budowanie osiedli na Zachodnim Brzegu.

Ponadto USA przeznaczyły dla Izraela około 3 miliardów dolarów na modernizację uzbrojenia i dostarczają mu takie najnowsze modele sprzętu wojskowego jak helikoptery Black Hawk i myśliwce F-16. Wreszcie USA zapewniają Izraelowi dostęp do danych wywiadowczych, które nie są udostępniane nawet sojusznikom z NATO i patrzą przez palce na posiadanie przez Izrael broni jądrowej.

…Od 1982 roku USA zawetowały 32 rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ, które zawierały krytykę Izraela. Jest to więcej niż ogólna liczba wszystkich przypadków zastosowania veto przez pozostałych członków Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych razem wziętych. Stany Zjednoczone blokuję wszystkie wysiłki krajów arabskich w odniesieniu do poddania izraelskiego potencjału nuklearnego kontroli MAEA…

…Poparcie dla Izraela było i jest bardzo kosztowne a ponadto komplikuje bardzo stosunki amerykańskie ze światem arabskim. Na przykład decyzja o udzieleniu natychmiastowej pomocy wojskowej w wysokości 2,2 miliarda dolarów w szczytowym okresie konfliktu 1973 roku doprowadziło do tego, że OPEC wprowadził embargo paliwowe, które wyrządziło poważne szkody gospodarce krajów zachodnich. Poczynając od lat 90-tych ubiegłego wieku, amerykańskie poparcie motywowano tym, że oba państwa są zagrożone przez ugrupowania terrorystyczne, które istnieją w świecie arabskim i muzułmańskim oraz zagrożone są ze strony „państw zbójeckich”, które udzielają pomocy tym ugrupowaniom i dążą do uzyskania broni masowego rażenia…Jednakże w rzeczywistości Izrael jest tylko ciężarem w walce z terroryzmem i jedynie przeszkadza w dialogu z „państwami zbójeckimi”. Organizacje terrorystyczne będące zagrożeniem dla Izraela nie przedstawiają zagrożenia dla USA, jeśli tylko te ostatnie nie wchodzą z nimi w bezpośredni konflikt (jak to było w Libanie w 1982 roku). Ponadto palestyński terroryzm nie jest rozpasaną agresją przeciwko Izraelowi lub „Zachodowi”. W znacznym stopniu jest to odpowiedź na przedłużającą się przez dziesięciolecia żydowską kolonizację Zachodniego Brzegu i strefy Gazy. Stany Zjednoczone mają problemy z terroryzmem właśnie z powodu istnienia bliskich stosunków sojuszniczych z Izraelem a nie odwrotnie. Proizraelska polityka to nie jedyny ale bardzo istotny bodziec dla antyamerykańskiego terroryzmu a to zmniejsza skuteczność walki z terroryzmem.

a

Wreszcie jest jeszcze jeden powód, który podważa strategiczną ważność Izraela.

Rzecz w tym, że ten kraj bynajmniej nie zachowuje się jak lojalny sojusznik. Izraelscy wysocy urzędnicy często lekceważą wymogi USA odmawiając wykonania wcześniej złożonych obietnic (włącznie z zobowiązaniem nie budowania osiedli i powstrzymania się od „celowego zabijania” przywódców palestyńskich).Izrael przekazywał tajne technologie wojskowe potencjalnym przeciwnikom USA, na przykład Chińskiej Republice Ludowej. Inspektor Departamentu Stanu oświadczył w związku z tym o „systematycznej, coraz częstszej praktyce nielegalnego przekazywania informacji”.

Według danych Głównego Urzędu Kontroli Budżetowej USA, Izrael „przeprowadza najbardziej agresywne operacje szpiegowskie przeciwko USA spośród wszystkich ich sojuszników”. Po sprawie Jonathana Pollarda, który przekazał Izraelowi ogromne ilości tajnych informacji w początku lat 80-tych ubiegłego wieku (według szeregu źródeł były one następnie przekazane ZSRR w zamian za zwiększenie kontyngentu emigracyjnego sowieckich żydów) a w 2004 roku zrodził się nowy konflikt. Wtedy okazało się, że wysoki urzędnik Pentagonu, Larry Franklin, przekazał niejawną informację izraelskiemu dyplomacie. Izrael nie jest jedynym krajem, który prowadzi działalność szpiegowską przeciwko Ameryce ale gotowość do angażowania się w szpiegostwo na szkodę głównego sojusznika stawia pod znakiem zapytania jego wartość strategiczną. (Autorzy artykułu z niewiadomych przyczyn pominęli przypadki bezpośredniego terroryzmu izraelskiego przeciwko USA. W 1954 roku wybuchła „sprawa Lavon’a”. Pinchas Laon zajmował stanowisko ministra obrony Izraela i był zmuszony do rezygnacji po tym jak agenci Mossadu przeprowadzili szereg zamachów terrorystycznych na amerykańskie obiekty w Egipcie ale przed przeprowadzeniem największych akcji bombowych agenci zostali schwytani. Celem ataków bombowych było spowodowanie konfliktu pomiędzy Izraelem i Egiptem. W 1967 roku na kilka dni przed początkiem Wojny Sześciodniowej samoloty izraelskiego lotnictwa wojskowego i kutry torpedowe zaatakowały amerykański okręt wywiadu elektronicznego „Liberty” płynący po wodach międzynarodowych. W wyniku przeprowadzonego ataku zginęło 34 marynarzy a 171 zostało ranionych. Sekretarz Stanu Dean Rusk i Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów, admirał Thomas Mukker, nazwali incydent zaplanowaną napaścią na okręt amerykańskiej Marynarki Wojennej- tłumacz).

Często wskazuje się na to, że Izrael jest przyjaznym, demokratycznym reżimem, który jest okrążony ze wszystkich stron przez wrogie dyktatury. Jednakże takie wyjaśnienie nie pomaga w zrozumieniu konieczności zachowania obecnej wielkości pomocy. Na całym świecie jest wiele krajów z demokratyczną formą rządów jednakże ani jeden z nich nie korzysta z tak potężnej pomocy. W przeszłości USA obalały rządy demokratyczne i współpracowały z dyktatorami jeśli było to korzystne dla interesów państwowych. Nawet i dzisiaj Stany Zjednoczone utrzymują wiele dobrych stosunków z całym szeregiem dyktatur. Niektóre aspekty izraelskiej demokracji zaprzeczają fundamentalnym amerykańskim wartościom. W USA uważa się, że ludzie mają równe prawa niezależnie od rasy, religii lub narodowości. Izrael, wręcz przeciwnie, od samego początku był założony jako państwo żydowskie a możliwość otrzymania obywatelstwa jest bezpośrednio związana z obecnością u człowieka określonych więzi krwi i pokrewieństwa. Nic dziwnego, że 1 milion 300 tysięcy Arabów znajduje się w sytuacji obywateli drugiej kategorii a rezultaty badań, które przeprowadziła niedawno izraelska komisja rządowa, mówią o „pogardliwym i dyskryminacyjnym stosunku państwa” do wyżej wymienionej grupy ludności.

Odmowa umożliwienia Palestyńczykom stworzenia własnego państwa i niechęć do udzielenia im pełni praw politycznych podważa demokratyczny charakter reżimu.

Jako trzeci uzasadniający argument przytacza się cierpienia żydów na chrześcijańskim Zachodzie, zwłaszcza w okresie holocaustu. Niewątpliwie pojawienie się na politycznej mapie w 1947 roku nowego państwa było adekwatną odpowiedzią na długą historię przestępstw wobec żydów ale to wydarzenie otworzyło całą serię okrucieństw przeciwko niewinnej trzeciej stronie a mianowicie przeciwko Palestyńczykom. Bardzo dobrze rozumieli to założyciele Izraela. David Ben Gurion powiedział kiedyś Nahumowi Goldmanowi, prezesowi Światowego Kongresu Żydów : „Gdybym był przywódcą arabskim to nie szukałbym kompromisu z Izraelem. Nic dziwnego bo zabraliśmy im kraj…My pochodziliśmy z Izraela ale od tamtych czasów minęło dwa tysiące lat więc co ich to obchodzi? Zetknęliśmy się z antysemityzmem, nazistami, Hitlerem, Auschwitz, ale jaka jest w tym ich wina? Oni widzą tylko jedno: przyszliśmy i zagrabiliśmy ich ziemię. Dlaczego mieliby się z tym pogodzić?”

Od tamtej pory izraelscy przywódcy wielokrotnie starali się ignorować aspiracje Palestyńczyków. Będąc premierem, Golda Meir wypowiedziała swoją słynną uwagę: „Żadni Palestyńczycy nie istnieją…”

Powstaniu Izraela w latach 1947-48 towarzyszyły czystko etniczne, morderstwa, masakry i gwałty dokonywane przez żydów. Przyszłe działania Izraela charakteryzowały się także okrucieństwem, które zaprzecza wszystkim pretensjom o moralnej wyższości. Na przykład od 1949 roku do 1956 roku, izraelskie siły bezpieczeństwa zabiły od 2700 do 5000 Arabów, którzy naruszyli granicę. Przytłaczająca większość z nich była bezbronna. Armia Obrony Izraela winna jest mordów na setkach egipskich jeńców wojennych podczas wojen z lat 1956 i 1967. Po Wojnie Sześciodniowej od 100 do 260 tysięcy Palestyńczyków zostało wypędzonych z terytorium dopiero co okupowanego Zachodniego Brzegu a 80 tysięcy Syryjczyków wypędzono ze Wzgórz Golan. Podczas Pierwszej Intifady żołnierzom Armii Izraelskiej wydawano maczugi, którymi łamali oni kości palestyńskim uczestnikom akcji protestacyjnych. Według danych szwedzkiej filii organizacji „Save the children” (Ratujmy dzieci), „w okresie Intifady od 23600 do 29900 dzieci wymagało pomocy medycznej z powodu obrażeń odniesionych w wyniku pobicia”.

Jedna trzecia z nich była w wieku 10 lat i mniej. Reakcja na Drugą Intifadę była jeszcze bardziej okrutna. Jak zauważyła gazeta izraelska „Haaretz”, „ Armia Izraelska przemienia się w narzędzie zbrodni, które wzbudza przerażenie i doprowadza do stanu szoku”. Żołnierze CAHAL’u (Armia Izraelska) wystrzelili w okresie pierwszych dni powstania milion pocisków. Od tej pory na każdego zabitego żyda przypada 3, 4 zabitych Palestyńczyków, większość których była po prostu postronnymi obserwatorami. Proporcje zabitych izraelskich i palestyńskich dzieci są jeszcze bardziej rażące bo na 1 żydka przypada 5,7 dzieci palestyńskich. Nie można także zapomnieć, że syjoniści za pomocą bomb próbowali przepędzić z Palestyny Brytyjczyków a Icchak Shamir, terrorysta, który później został premierem, powiedział, że „ani żydowska etyka, ani żydowska tradycja, nie potępiają terroryzmu jako jednego ze środków walki”.

Posługiwanie się przez Palestyńczyków metodami terrorystycznymi jest błędem ale tym nie mniej łatwo można to wyjaśnić. Palestyńczycy po prostu nie widzą innych sposobów na zmuszenie Izraela do ustępstw. Jak to kiedyś przyznał się Ehud Barak, to jeśliby się urodził Palestyńczykiem to „byłby członkiem grupy terrorystycznej”. Tak więc ani strategiczne ani moralne argumenty nie wyjaśniają przyczyn amerykańskiego poparcia dla Izraela. W takim razie jakie wyjaśnienie my możemy dać?

Ostatnio nadzieje autorów artykułu spełniają się. Ameryka, chociaż bardzo wolno, to jednak zmienia kurs swojej polityki. Na przykład Obama na początku 2010 roku publicznie oświadczył, że Izrael powinien przyznać istnienie broni jądrowej w jego posiadaniu. Wcześniej ten problem dla prezydentów USA był tematem tabu. Od takich oświadczeń do żądania objęcia programu jądrowego Izraela kontrolą MAEA już tylko jeden krok. Tylko jeden z poprzedników Obamy czynił ruchy w tym kierunku, to był John Kennedy. Ale on był postacią niezależną, przedstawicielem klanu o największych wpływach a Obama przeciwnie, i zakończyło się to dla Kennedy’iego tragicznie. Taka sama sytuacja jest i w Europie Zachodniej. Przez ostatnie dziesięciolecie lobby żydowskie tak zastraszyło Europejczyków, że nikt nie ośmiela się krytykować Izraela. Historycy, którzy na przykład, twierdzą, że podczas holocaustu zginęło mniej niż 6 milionów żydów, natychmiast tracą pracę, dostają ogromne grzywny albo wyroki więzienia. Ale jednocześnie publiczna krytyka państwa Izrael i poparcie dla Palestyńczyków są modne w krajach Unii Europejskiej. Tak więc istnieje paradoks. Pozycja żydowskiego lobby jeszcze bardziej ulega wzmocnieniu w całym świecie a krytyka Izraela również wzrasta.

To naturalne, że wyżej wspomniany artykuł „Izraelskie lobby i polityka zagraniczna USA” ujrzał światło dzienne nie w Ameryce, gdzie ani jedna gazeta nie zdecydowała się na jego publikację, zdejmując pieczęć milczenia z „zakazanego tematu” podległości USA Izraelowi, a we wpływowym brytyjskim czasopiśmie „London Review of Books”. Nawiasem mówiąc i samo pojawienie się tego artykułu było wyraźnie nieprzypadkowe.

I dzięki Internetowi i reakcjom w innych mediach ten artykuł przebił się przez kurtynę milczenia i wywołał dyskusję w Ameryce. Oczywiście na autorów artykułu posypały się oskarżenia o osławiony „antysemityzm” i została uruchomiona nagonka, także z innych przyczyn. Chociaż można powiedzieć, że „ukrzyżowali” to jednak nie za bardzo. Pozostali oni ciągle ludźmi wpływowymi i nie zostali przepędzeni z pracy. Wyraźnie staly za nimi potężne siły sankcjonujące ukazanie się tego materiału i zapewniające ochronę jego autorów.

Zaprezentowaliśmy oczywiste fakty. Dalej potrzebne są sugestie ale oparte na faktach.

Sądząc po wszystkim, syjonizm się zestarzał i już dłużej nie jest potrzebny światowej elicie. Jak i, poza tym, narodowe państwo Izrael jest w tej samej sytuacji. Chociaż z pewnością nie chodzi o jego zniszczenie czy arabizację. I jeszcze coś. Teraz w całym świecie zachodzi gigantyczny proces niszczenia państw narodowych, przeprowadzany za pomocą ich jednoczenia (Unia Europejska) jak i za pomocą ich przejmowania („kolorowe rewolucje” i osadzanie marionetkowych, podległych Zachodowi, reżimów, tak jak w Serbii, Gruzji, Egipcie, itd. ,albo bezpośrednia napaść i okupacja jak w Iraku i Libii). Po rozpadzie ZSRR, zachodnia oligarchia nie ma już czynnika zagrażającego i po raz pierwszy w historii świata powstała możliwość budowy państwa globalnego. I ta budowa posuwa się pełną parą.

Tym bardziej, że stworzona dla niego już jest baza techniczna w formie różnorodnych środków komunikacji elektronicznej, systemów transportowych, broni, która może szybko trafić w opornych w dowolnym punkcie świata, itd. Ale Izraela, naturalnie, nie pozostawia się ,w pełnym sensie, na łaskę tak bardzo „kochających” go muzułmanów. Wprost przeciwnie, żydom tworzy się bardzo komfortowe otoczenie. Na początku USA podbiły Irak, głównego przeciwnika Izraela, w rezultacie czego wymordowano tam ponad milion ludzi. Teraz już Libia jest w rzeczywistości krajem okupowanym w wyniku bezpośredniej napaści NATO. Armia Libijska została wyparta na Saharę. W Syrii, USA i ich sojusznicy, rozpalili wojnę domową. Sądząc z tego, że Rosja nie ujęła się za nią (Kreml nawet poddał krytyce prezydenta al-Assada „ośmielającego” się karać uzbrojonych terrorystów-„pokojowych demonstrantów”) i ona (Syria) także wkrótce może być poddana bombardowaniom i interwencji i przestanie być niezależnym państwem. Pozostaje przeprowadzić jeszcze taką akcję w Iranie i Izrael nie będzie miał już wrogów. Kiedy rozpoczynała się „arabska wiosna” jako cel przewrotów w Tunisie i Egipcie, niektórzy politolodzy wysuwali sugestię, że w ich rezultacie będzie stworzony nowy arabski Kalifat i będą tam rządzić radykalne siły. I dopiero wtedy ten Kalifat będzie zwycięsko zmiażdżony przez siły NATO. Ale wszystko to okazało się znacznie prostsze. Wszędzie w rezultacie przewrotów doszły do władzy dużo bardziej liberalne i prozachodnie siły od tych poprzednich. Tak, przy przewrotach tych zaangażowane były także i radykalne siły islamskie. Ale była to tylko część „prawicowo-lewicowej opozycji”, która była utworzona, przykładowo w Serbii, do obalenia Slobodana Miloszewicza. Wówczas część serbskich patriotów błędnie weszła w sojusz z „demokratami”, dlatego, że uważała Miloszewicza za niedostatecznie patriotycznego. I w rezultacie do władzy doszedł dużo bardziej prozachodni reżim od tego, który on reprezentował. Ich wykorzystano a następnie wyrzucono z procesu politycznego. Dokładnie tak samo stało się w przypadku arabskich „fundamentalistów”, których wykorzystuje się do zdobycia władzy a następnie się wyrzuca. Również w niektórych miejscach zapanował chaos ale jest to taki sam, jak w Iraku, kontrolowany chaos. Wojsko amerykańskie i prywatne armie ponadnarodowych korporacji kontrolują obszary zasobów energetycznych i ropociągi, inne strategiczne punkty a na pozostałych obszarach dostarczają broń wszystkim rywalizującym grupom żeby muzułmanie zabijali się wzajemnie w jak największych ilościach.

Tak więc właśnie teraz staje się możliwe przeprowadzenie także zdecydowanej demilitaryzacji Izraela, wstrzymanie finansowania drogich zbrojeń wojskowych, które od dawna , sądząc po wszystkim, stoją kością w gardle przywódcom światowej diaspory żydowskiej. Chociaż zwykle robili oni to cudzymi rękoma to jednak i na nich spadały pewne ciężary i niedogodności. Teraz ostatecznie powinien zniknąć i syjonizm- świecka ideologia zachodnia, która była fundamentem powstania tego państwa. Izrael powinien zostać głównym stanem Wszechświatowego Królestwa a nie państwem narodowym, podobnym do Francji lub Polski, z pierwszej połowy XX wieku.

Palestyńskie marionetkowe państewko, które nie posiada nawet silnych formacji policyjnych, nie mówiąc już o armii, może zostać „podbrzuszem” tego „stołecznego stanu”, tak jak i inne pobliskie obszary. To nie jest już fantastyka. Jeśli plany globalnej elitybędą realizowane do końca to radykałowie palestyńscy nie będą mieli na kim się oprzeć i ich wojny partyzanckie ucichną. Rosja jest już od dawna zneutralizowana przez Zachód (co jasno widać na przykładzie „porzucenia” przez Moskwę Libii i Syrii na łaskę NATO) a ostatnie suwerenne państwa arabskie, wcześniej przez Rosję wspierane, Syria i Iran, padną pod ciosami natowskich okupantów. Potem pozostanie już tylko zgnoić Palestyńczyków pornografią i narkotykami (co czyni się już od dawna) i „państwo palestyńskie” będzie najwierniejszym satelitą Izraela. I już, naprawdę wkrótce, będzie możliwe zbudowanie Trzeciej Świątyni, prawie wszystkie sprzęty i utensylia są już dla nie gotowe (dokonał tego Instytut Świątynny, specjalna instytucja izraelska). Elita Izraela przejdzie jednocześnie na nowy poziom władzy, straci na tym zaledwie nieliczna część państwowej biurokracji. Warto przypomnieć jak w podobny sposób niszczono narodowe państwo brytyjskie ale z korzyścią dla jego elity. Swego czasu było ono drugim z państw europejskich tego rodzaju, po Holandii. Przedtem w Europie najpopularniejsze i najpowszechniej spotykane były chrześcijańskie imperia z posiadającymi nieograniczoną władzę monarchami na czele, których władzę legitymizował Kościół. Anglia najwcześniej ze wszystkich stała się monarchią konstytucyjną, której władza pochodziła od narodu a nie od Boga, przy czym nie głowa Kościoła namaszczała królów na tron a wręcz przeciwnie, królowiemianowali głowy kościoła anglikańskiego. Anglia stała się katalizatorem „pierestrojki” monarchii europejskich w państwa narodowe będące albo konstytucyjnymi monarchiami albo republikami, katalizatorem wspierającym wszystkie rewolucje zachodzące na kontynencie. Ciekawe rzeczy o roli Anglii we wspieraniu swiatowego, rewolucyjnego Zła, napisał Hercen. W rozdziale 6 książki „Byłoje i dumy”, Hercen opisał ówczesną rewolucyjną „imprezę” w Anglii. Ten kraj, za jego czasów i wcześniej, był azylem politycznym dla wszystkich buntowników różnych odcieni ideowych. Można do woli oskarżać konserwatywno-zachowawcze siły o eklektyzm ale na brzegach Tamizy, w tamtych czasach, istniał prawdziwy rewolucyjny Babilon. Niemieccy marksiści, francuscy socjaliści, polscy, węgierscy i włoscy nacjonaliści. Wszyscy byli ludźmi o dewiacyjnych zachowaniach, wielu niezrównoważonych psychicznie, wielu łajdaków, oszustów, złodziei z nieustabilizowanym życiem osobistym. Ale inaczej być nie może bo kto poddał się „duchowemu napromieniowaniu”, prawie zawsze doświadcza „mutacji” w rodzinie. Córka samego Hercena, na przykład, popełniła samobójstwo, żona natomiast skandalicznie go zdradzała. Prawie wszyscy byli jawnymi lub skrytymi okultystami. Hercen pisze o tym całkiem szczerze… Anglia kiepsko finansowała tych „bohaterów”. Ale w tym samym czasie dawała tej wściekłej sforze rewolucjonistów niezliczone ulgi i ułatwienia w sferze prawnej. Najwyraźniej rząd angielski rozumiał, że oni po prostu nie mogą nie kąsać się wzajemnie a nadają się , w odpowiednim czasie, do wywarcia wpływu na sprawy kontynentalnej Europy i to w znaczącym stopniu. Tak w tej części książki „Byłoje i dumy” opisywany jest pojedynek dwóch francuskich rewolucjonistów w wyniku czego jeden z nich był zabity. Zabójca został skazany na…dwa miesiące więzienia, co jest całkowicie niezwykłe, nawet jak na nasze „humanistyczne czasy” a już dla surowego wieku XIX, kiedy można było trafić do kolonii karnej za kradzież bochenka chleba, to jest niewyobrażalne. Ale i brytyjski ustrój państwowy z czasem stał się przestarzały z punktu widzenia światowej elity. Dlatego po II Wojnie Światowej rozpoczęto Wielką Brytanię „scalać” z USA i była ona dosłownie usiana amerykańskimi bazami wojskowymi. W ostatniej dekadzie wyprowadzono, w rzeczywistości, z niej Szkocję i Walię, które otrzymały ogromne prawa samorządowe, włącznie z istnieniem własnych parlamentów i prawa do samodzielnego tworzenia budżetów. Ale w rzeczywistości angielska elita „z najwyższego szczytu” tylko na tym ogromnie zyskała, rozpuszczając własną biurokrację państwową i siły zbrojne w kosmopolitycznym tyglu największych państwowych federacji. Londyńskie City jest w dalszym ciągu głównym centrum finansowym gdzie przeprowadzana jest jedna trzecia światowych operacji finansowych. Angielska oligarchia zaczęła jeszcze silniej wpływać na wewnętrzne procesy w USA. W szczególności „rewolucja seksualna” w Ameryce, wcześniej bardzo patriarchalnej, jest w znacznym stopniu dziełem jej rąk. Liverpoolska grupa Beatles, od której wszystko się zaczęło, została przez tą że oligarchię, wymyślona i przez nią „wywindowana” na szczyty popularności. Tak samo i elita Izraela stopniowo przejdzie do najbardziej niezwykłych, ponadpaństwowych struktur. W niej już od dawna, stopniowo, element kosmopolityczny zaczyna dominować nad elementem narodowo-syjonistycznym (można to, przykładowo, zauważyć, po obecności ponad 100 zboczeńców w Tel-Aviv, seksedukacji dla dzieci, co dla klasycznych syjonistów jest nie do pomyślenia). Era państw narodowych przeminęła. Teraz nadszedł czas zmiany ideologicznego wektora.

Syjonizm nigdy i nigdzie nie cieszył się szacunkiem wśród żydowskich ortodoksów, którzy w rzeczywistości kierują żydowską diasporą, chociaż tolerowali oni syjonizm do czasu, tak jak tolerowali lewicowych socjalistów-ateistów z jakiegokolwiek „Bundu”. Zresztą syjonizm sam, na początku, miał komunistyczne zabarwienie, Reginy, Goldy Meir i inni, byli żarliwymi socjalistami. Stopniowo syjonizm stał się rewizjonistyczny a następnie coraz bardziej stawał się „religijnym syjonizmem” czyli eklektyczną mieszanką religii i nacjonalizmu, przy czym pierwszy element zaczął stopniowo dominować. Ortodoksyjni rabini sporo krytykowali syjonizm mający się tak do judaizmu jak, przykładowo, późny sowietyzm (w istocie prawosławna kultura pozbawiona swoich metafizycznych korzeni) do prawosławia.

Tym nie mniej, oni nigdy w ogóle i całkowicie nie potępiali i nie wyklinali syjonizmu jako takiego, nie stosowali śmiercionośnego przekleństwa „Pulsa denura” w stosunku do Żabotyńskich i Herzlów lub, tym bardziej, ich szeregowych zwolenników. Rzecz w tym, że syjoniści chociaż i łamali prawo żydowskie, stając się według kryteriów talmudystów, gorszymi od „akumów” to mimo wszystko, przynosili korzyść społeczności żydowskiej. W przypadku ich drastycznego odrzucenia, szybko by się zasymilowali z otaczającymi ich narodami a może nawet, jak to często bywa z całkowitymi zdrajcami, zaczęliby szkodzić ich społeczności. Syjonizm stał się, jak gdyby, zewnętrzną błoną ochronną społeczności ortodoksyjnej, do niego napływało całe mnóstwo półwykształconych, półinteligentnych przedstawicieli żydowskiej inteligencji, którym jednakże mądrzy rabini znaleźli zatrudnienie w swoim ogromnym władztwie. Zamknięty charakter wspólnoty i odrzucenie przez nią wartości otaczającego nią świata absolutnie nie uległo zmianie, po prostu u żydowskich ortodoksów pojawił się bufor pomiędzy nimi a rdzennymi mieszkańcami krajów diaspory. A służbę w armii, zgodnie z prawem, pozostawiają różnym „akumom”-syjonistom-beduinom, tym, których według nich, życie nic nie kosztuje w porównaniu z życiem żyda. Ogólnie przyjęte normy żydowskich ortodoksów są, przez nich , dyktowane „świeckim żydom” jako ich wola. To prawda, że czasami syjoniści stawiają się. Ostatnio, na przykład, zawiesili oni wszystkie ulgi dla ortodoksów, zmuszając ich do służby w wojsku..

Zacytujmy izraelskiego historyka, żyda Józefa Salmona:

„Syjonizm przedstawił sobą najgroźniejsze niebezpieczeństwo albowiem odbierał on tradycyjnej żydowskiej społeczności, tak w Izraelu jak i w diasporze, całą jej istotę bo pozbawiał ją obiektu nadziei na Moshiacha (mesjasza). Syjonizm rzucił wyzwanie całemu tradycyjnemu judaizmowi: swoją redefinicją żydów jako zwykłego, współczesnego narodu, swoim wszczepieniem do świadomości żydów nowego sposobu życia, swoim odrzuceniem religijnego rozumienia diaspory i odkupienia. Groźba syjonizmu przeniknęła do każdej żydowskiej gminy, była ona bezpośrednia i brutalna i przeciwstawić jej można było tylko bezkompromisowy opór”.

Trzecia Świątynia w żaden sposób nie może być zbudowana przez państwo syjonistyczne. Syjonizm przeszkadza nadejściu Moshiacha, którego wyczekują rabini.

Tym bardziej, że syjonizm, jako nurt świecki, nie może istnieć zbyt długo. Sam projekt państwa narodowego jest w skali historycznej krótkoterminowy. Widać to szczególnie wyraźnie na przykładzie państw europejskich. Imperia chrześcijańskie istniały i po tysiąc lat a nawet więcej, tak jak Bizancjum, a państwa narodowe, które na skutek bezbożnych rewolucji zastąpiły chrześcijańskie imperia, mogą stabilnie istnieć około pół wieku a potem po opętaniu wszystkimi „izmami”, po wszystkich wzajemnych okupacjach i powstaniach, stają się częścią nowych, olbrzymich, post-chrześcijańskich, neo-pogańskich w istocie, imperiów w rodzaju Unii Europejskiej. Tak więc w tym przypadku rabini najwyraźniej stosują zasadę: „popchnij chwiejącego się”. Tylko projekty państwowo-religijne mają perspektywy długoterminowe i oni dobre o tym wiedzą. W związku z tym bardzo wielu zdumiewa się, że jednocześnie w Izraelu rozpoczyna się wprowadzanie zwyrodniałych „wartości” liberalnego społeczeństwa, takie jak narkotyki i zboczeńcy seksualni. Ale, po pierwsze, dotyczy to w pierwszej kolejności „profanów”- żydów nie przestrzegających prawa żydowskiego. Ich życie i śmierć są całkowicie obojętne dla ortodoksyjnych żydów (chociaż otwarcie o tym nie mówią ale, na przykład, w swoim czasie amerykańscy rabini zdradzili sowieckich-świeckich żydów Hitlerowi, nazywając ich „uschniętą gałęzią”) w oczach, których są oni gorsi od zwierząt. Ale i syjoniści gotowi byli zabijać swoich, wielu z nich współpracowało z Hitlerem podczas II Wojny Światowej. Po drugie, w judaizmie wyższego wtajemniczenia, homoseksualizm nie jest całkowicie zabroniony. Oczywiście Tora zakazuje homoseksualizmu bardzo niedwuznacznie. Ale jest jeszcze Kabała, która jest czystym okultyzmem…

Tora, na przykład, zakazuje magii i wiary w reinkarnację a Kabała zezwala…

Nic dziwnego, że w Izraelu wprowadzono „małżeństwa homoseksualne” w postaci „partnerstw”, przeprowadzono parady zboczeńców i to pomimo faktu, że judaizm jest tam bardzo wpływowy. Tylko stosunkowo niewielka część ortodoksów wystąpiła przeciwko nim a rabini, wszyscy masowo, poparli „prawa” degeneratów. Można byłoby pomyśleć, że judaizm, tak jak i inne religie, poddał się wpływom zsekularyzowanego świata. Inne religie uległy degradacji dopiero po zmasowanym oddziaływaniu na nie z zewnątrz. Tak stało się z Kościołem Katolickim, tak powstały ultraliberalne sekty w islamie. Wszędzie były dotacje dla liberałów i libertynów, okultystyczne technologie polityczne, które niszczyły fundamenty doktrynalne tego lub innego wyznania. Ale nawet przy tym jak po ultraliberalnym II Soborze Watykańskim, który zdruzgotał liczne dogmaty katolickie, Rzym nie czyni takich ustępstw na rzecz homoseksualistów jak robią to liczni rabini. Nie mówiąc już o prawosławiu jak bardzo starano się zniszczyć je od wewnątrz i z zewnątrz.

I nie tylko „żydzi reformowani”, tych można porównać z naszymi neo-odnowicielami (prawosławia), ale i ortodoksi zupełnie padli. Osądźcie sami. Chociaż w judaizmie nie było „II Soboru Watykańskiego”, któryby go zliberalizował, ale i bez tego całkowicie ortodoksyjni przedstawiciele tej religii wyczyniają zdumiewające rzeczy.  Zacytujmy kanadyjską gazetę żydowską (Hana Levi- „Koszerni geje”, gazeta „Nasza Kanada” z Toronto) : „Pięć lat temu trzech przyjaciół-ortodoksów postanowiło założyć w Nowym Jorku Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek- Absolwentów Yeshiv (szkoły żydowskie). Ich inicjatywa nie napotkała uznania w środowisku żydów ultraortodoksyjnych. „Ortodoksyjni geje po prostu nie istnieją w oczach pozostałego ortodoksyjnego świata żydowskiego”- mówi jeden z założycieli Stowarzyszenia. Stopniowo sytuacja uległa zmianie. Mniejszości seksualne w środowisku żydów ortodoksyjnych wychodzą z podziemia na powierzchnię. Kilka lat temu wszystkimi wstrząsnęła historia rabina Steven’a Greenberga, który otwarcie przyznał się w izraelskiej gazecie „Maariv” do homoseksualizmu. Chociaż był ortodoksyjnym rabinem, święcie przestrzegającym przykazań. Greenberg najpierw studiował w Nowym Jorku w Yeshiva University, w koledżu, a następnie w szkole rabinicznej. Kiedy miał 20 lat został studentem prestiżowej yeshivy w pobliżu Jerozolimy o nazwie „Har Etzion”, gdzie bardzo spodobał mu się jeden ze studiujących kolegów. Greenberg pomyślał, że jest Bi-seksualistą i szukał rady u szanowanego w Jerozolimie rabina Josepha Shalom Eliashuv. Rabbi- powiedział Greenberg starszemu człowiekowi- podobają mi się mężczyźni i kobiety. Ku zaskoczeniu Greenberga, rabin powiedział mu: „Ty posiadasz podwójną moc miłości. Używaj jej ostrożnie”.

„Straszny ciężar spadł mi z ramion”- opowiada Greenberg. Rabin nie pozwalał mi uprawiać seksu z mężczyznami. Powiedział mi po prostu, że moje pragnienia nie były występne”.

Latem minionego roku w miasteczku Woodcliff w pobliżu Nowego Jorku, odbywała się konferencja Światowego Kongresu Organizacji Żydowskich Homoseksualistów, Lesbijek, Biseksualistów i Transseksualistów. Przedstawiciele 65 organizacji z 14 krajów świata obchodzili 20 rocznicę istnienia Kongresu. Imprezę zaplanowano na weekend i trzech ultraortodoksyjnych żydów biorących udział w konferencji, stanęło w obliczu, zdawałoby się, nierozwiązywalnego problemu. Nadchodził szabat a ich było tylko trzech zamiast potrzebnych do odbycia modlitw, dziesięciu mężczyzn. Już prawie straciwszy nadzieję, wywiesili w hotelowym holu ogłoszenie. I poszczęściło się im. W tymże hotelu zatrzymała się grupa żydów ortodoksyjnych, którzy odpowiedzieli na zaproszenie do modlitw. Kierownictwo konferencji uznało za konieczne poinformowanie gości, że im wypadnie modlić się z gejami, na co padła odpowiedź: „Żyd jest żydem a Tora Torą”.

Dla uczestników konferencji było to całkowite zwycięstwo. Chociaż nie pierwsze ponieważ przedtem reformowany judaizm uznał prawo swoich rabinów do udzielania „małżeństw homoseksualnych”. A Sąd Najwyższy Izraela wydał korzystne orzeczenie w sprawie dwóch lesbijek wychowujących dwóch synów. Zgodnie z tym orzeczeniem partnerka nie będąca matką biologiczną chłopców, otrzymała formalne prawo nazywania się matką. Poparcie dla homoseksualizmu wyraża się w jego propagandzie podczas audycji w najbardziej oglądalnym czasie telewizyjnym. Także w izraelskiej telewizji emitowane są programy „realisty show” z udziałem homoseksualistów („Kohar rolad”- połowa członków jury to geje).

100 jerozolimskich rabinów (niektórzy anonimowo) zatwierdziło deklarację wzywającą do zmiany stosunku do „mniejszości seksualnych” w społeczności religijnej. Rav Sharlan, szef yeshivy „Esder” Petah Tikva, wezwał homoseksualistów żeby żyli swoim życiem jawnie. Ortodoksyjni rabini w USA opublikowali dokument wzywający do akceptacji homoseksualistów i lesbijki, jako równoprawnych członków społeczeństwa. Uważa się, że judaizmowi nie jest potrzebny swój „II Sobór Watykański”, druzgocący jego fundamenty. Ale on już jest. Judaizm, najwidoczniej, po prostu pokazał światu swoją prawdziwą twarz, której wcześniej nie mógł pokazać, żeby nie wywołać gniewu innych narodów, w tamtych czasach jeszcze nie tak zdegenerowanych jak obecnie.

Wszystkie główne wątki światowej historii koncentrują się wokół wątków biblijnych. W obecnym czasie jawnie już toczy się przygotowanie do nadejścia żydowskiego moshiacha (mesjasza), po chrześcijańsku Antychrysta. W ramach tych przygotowań zmieniają się wszystkie religie żeby stać się gałęziami jednego światowego „kościoła”, który go uwielbi i rozsławi. Zanikają i obumierają wszystkie świeckie nauczania i ideologie, które swoim ateizmem mogłyby stworzyć konkurencję temu „kościołowi”.

SYJONIZM OBECNIE JEST ODRZUCANY I ZANIKA.

Ale i sam judaizm ulega przekształceniu. Raczej nie w sensie zmiany samej doktryny ale w sensie ujawnienia jej światu.

Przecież judaizm zawsze, na najwyższym poziomie wtajemniczenia, był i jest religią Antychrysta. A wszystkie satanistyczne obrzędy i rytuały opierają się na zboczeniach i rytualnych mordach. Nie bez podstawy w kalendarzu Cerkwi Prawosławnej są święci pomordowani rytualnie, na przykład dziecko-męczennik Gawrił Biełostockij (Gabriel Białostocki) i męczennik Jewstatij Pieczierskij. Z tego powodu metropolita Antonij Chrapowickij zauważał, że oskarżanie wszystkich żydów o rytualne mordy jest niedopuszczalne, nie można tego czynić, ale mają oni wśród siebie ekstremistyczne sekty albo takich przywódców wyższego wtajemniczenia dla których te zbrodnie są ważną częścią obrzędu. Raczej to drugie. Jeszcze 2 tysiące lat temu w Sanhedrynie zdominowanym przez okultystów, wydano wyrok i ukrzyżowano Jezusa Chrystusa. Potem prześladowali oni chrześcijan, zabijali ich, poczynając od pierwszego męczennika Szczepana. Nastepnie przywódcy żydów pokazali swoją ogromną władzę nad żydami i obecność ogromnych środków, zmieniając Pięcioksiąg. To było tytaniczne przedsięwzięcie, którego doniosłość porównywalna być może ze stworzeniem w XX wieku bomby atomowej. Zniszczyć wszystkie starożytne kopie i odpisy Pisma Świętego w całym świecie i napisać oraz rozpowszechnić nowy tekst, było przedsięwzięciem wybitnym ale niezmiernie trudnym. Tym bardziej, jeżeli weźmie się pod uwagę niski poziom komunikacji, niechęć lokalnych społeczności i osób prywatnych do niszczenia swoich ksiąg, opór innych narodów, które także przechowywały żydowskie teksty. Uczeni-masoreci (żydowscy kopiści Tory) zaczęli od tego, że „poszatkowali” wszystkie teksty objawione przez Boga. W synagogach nie pozostała ani jedna kopia prawdziwej Tory, która zaświadczałaby o mającym nadejść Zbawicielu.

Akurat klasycznym przykładem w tej kwestii jest wzmiankowanie we wszystkich prawosławnych komentarzach i podręcznikach pomocniczych do studiowania Biblii, włączone do proroctwa Izajasza (7, 14) „Oto panna pocznie i porodzi syna”, że tutajmasoreci zastąpili słowo „panna” wyrażeniem „młoda kobieta” i w ten sposób nadali słowom proroka sens antychrześcijański. Ale co tam poszczególne zdania! Cale księgi były wyłączone z Tory przez masoretów. A zatem historię tworzą ludzie myślący religijnie. Zakończyli oni jej rozdział pod tytułem „państwa narodowe” i rozpoczęli nowy rozdział zatytułowany „Światowe Królestwo Moshiacha”. Czas już zlikwidować marksizm z jego absurdalnym rozumieniem „bazy” ekonomicznej i „nadbudowy” ideologicznej. Z Izraela nie „rezygnują” ale go przebudowują. Są tarcia pomiędzy Republikanami i Demokratami w USA, którzy wyznaczyli Obamę. Pierwsi tradycyjnie popierali syjonizm i narodowe państwo Izrael. Działają oni tradycyjnymi metodami amerykańskiego supermocarstwa. Ci drudzy reprezentują ponadpaństwową elitę światową, która w imię swojego państwa światowego, gotowa jest zniszczyć i USA i Izrael, żeby następnie na ruinach tych wszystkich państw narodowych, zbudować upragnione Światowe Królestwo swojego Moshiacha. W tym kontekście wyraźnie prowokacyjne zamachy terrorystyczne w Norwegii, które dają okazje do dyskredytacji każdego kto chwali Breivika, są oczywiste. Breivik pochwalił i …syjonistów. Ale znowu podkreślmy, że Breivik dyskredytował nie judaizm a syjonizm. Oczywiście, „konserwatyzm” Breivika, delikatnie mówiąc, jest osobliwy bo kocha on i szanuje syjonizm, uważając go za sprzymierzeńca w walce z Arabami a jest dość tolerancyjny w stosunku do zboczeńców. Ale chodzi o to, że europejski faszyzm, jak i komunizm, ostatecznie uległy mutacji. Obecnie walczą ze sobą, „liberalny komunizm” z „liberalnym faszyzmem”. Surogaty surogatów…Ale i takie surogaty są już zgraną kartą Nowego Porządku Światowego. Stare nacjonalistyczne ideologie nie są już potrzebne w świecie gdzie na zgliszczach starych państw tworzy się Światowe Królestwo Moshiacha. Buduje się światowy Babel, który oznacza pomieszanie. A takie Breiviki nadal odrzucają takie wymieszanie wszystkich narodów i kultur…

Dla wycieńczonego zachodniego świata, który można mobilizować do działań wojennych tylko strachem, prowokacje są idealnym narzędziem do wikłania w wojnę albo do „przykręcania śruby”.

A zatem w miarę okupacji wrogów Izraela, zaczyna się „pierestrojka” samego Izraela i całej żydowskiej diaspory w kierunku zmiany ich platformy ideologicznej w kierunku religijnym.

         

Igor Druź

Russkaja Narodnaja Linia

 

Źródło: http://www.3rm.info/14904-sionizm-umiraet-da-zdravstvuet-iudaizm-igor-druz.html

Data publikacji: 3.09.2011

Tłum. RX

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.