Najnowsze

Opublikowano Grudzień 17, 2016 Przez a303 W Rosja

Święty wojownik w czerwonym płaszczu

  1. CUDA „WOJOWNIKA W CZERWONYM PŁASZCZU”

a88

Aby wykupić ciało Jewgienija Lubow Wasiljewna sprzedała wszystko. Rzeczy, mieszkanie, część odzieży. Przewiozła Żenię do domu 20 listopada 1996. Pochowała. I to wszystko … Została sama. Praktycznie bez dachu nad głową, bez środków, bez elementarnego wsparcia moralnego. Ludzie odsuwali się od nieszczęśliwej jak od trędowatej – „i swoich kłopotów jest dość”. Nawet order „Za męstwo” wręczono jej po cichu.

Ale w tym samym czasie w różnych częściach Rosji zaczęły występować niesamowite rzeczy. Jeszcze w 1997 roku odwiedziłam nowy rehabilitacyjny sierociniec prawosławny. Jedna z dziewczynek – „wałęsowniczek” opowiedziała mi o pewnym żołnierzu – „wysoki taki, w czerwonej pelerynie” (плащ-палатке), który miał na imię Jewgienij, wziął mnie za rękę i zaprowadził do cerkwi. Zdziwiłam się, przecież czerwonych peleryn nie ma, a potem wykrzyknęłam: „Ach, przecież to płaszcz męczennika”.

Dalej – więcej. W wielu cerkwiach rozeszły się do opowieści o pewnym „boskim wojowniku w ognistym płaszczu”, pomagającym w Czeczenii żołnierzom, którzy znaleźli się w niewoli odnaleźć drogę do wolności, pokazującym im ukryte miny … Słyszałam o nim również od rodziców w Komitecie Matek Żołnierzy w maju 1999 roku. „Jest taki Święty wojownik Jewgienij – męczennik. Mówią, ze on w niewoli pomaga naszym dzieciom. Mamy w nim, w jego modlitwach przed Panem Bogiem wielką nadzieję.”

W szpitalu Burdenko ranni żołnierze twierdzili, że znają pewnego żołnierza Jewgienija, który im pomaga, „zwłaszcza gdy bóle są nie do zniesienia …”. Wielu przysięga, że widzieli go na ikonie, gdy byli potem na wycieczce w Katedrze Chrystusa Zbawiciela. Co więcej, „wojownika w czerwonym płaszczu”, znają również więźniowie. „On pomaga najsłabszym, podnosi załamanych …”

W latach, minionych od męczeńskiej śmierci Jewgienija Rodionowa, było mnóstwo cudów, związanych z jego imieniem. Każdego roku w dniu 23 maja przy grobie Żeni gromadzą się setki ludzi, czczących czyn wojownika. Niejeden raz widziano na Niebie tańczące słońce i niezwykłe tęczowe halo, otaczające słoneczny dysk.

***

„Na Nikołę Zimnego w grudniu 2003 roku w naszym mieście po raz drugi odbyła się procesja.

Mi, grzesznej, nasz Ojczulek Siergij pobłogosławił nieść ikonę żołnierza Jewgienija Rodionowa, zamęczonego w Czeczenii.

Jedna z parafianek, Tatiana, widząc w moich rękach tę ​​ikonę, poprosiła o modlitwę za swojego syna Jewgienija – i przez cały czas starała się iść obok mnie.

Kiedy odeszliśmy trochę od świątyni, usłyszałam kroki – a nie prosto kroki, tylko wyraźny, miarowy krok wielu nóg: tak podczas parady maszerują kompanie wojska. Na ulicy była cisza: mróz 40 stopni i czas późny, ósma wieczorem. I wtedy zdałam sobie sprawę, że z nami w procesji idą nasi niebiescy patronowie i Jewgienij Rodionow. Łzy poleciały z moich oczu, a w sercu była taka radość, że chciało się krzyczeć z radości: „Chwała Bogu za wszystko!””

Tatiana. m. Kajerkan, Kraj Krasnojarski

+ + +

„W Dniepropietrowsku kupiłem broszurę „Nowy męczennik za Chrystusa – wojownik Jewgienij”. Początkowo, przed nabyciem broszury, widząc przedstawionego na tle flagi rosyjskiej żołnierza Jewgienija Rodionowa, pojawiła się nieufność co do treści broszury. Kolejnej nocy, a raczej wczesnym rankiem, zobaczyłem stojącego przy moim łóżku żołnierza w kamuflażu, jak na portrecie w broszurze z narzuconą z góry czerwoną peleryną, tak jak przedstawia się na ikonach męczenników. Zapytałem w myślach: „Kim jesteś?” i usłyszałem odpowiedź: „Jestem tym, o którym napisano tę książkę”. Wizja moja była jasna, kolorowa i nie spowodowała strachu. Jak się pojawiła, tak i zniknęła. Po tym, doczekawszy się pierwszego transportu do Dniepropietrowska, pojechałem do cerkiewnego sklepu i kupiłem broszurę o wyczynie Jewgienija Rodionowa, której treść mnie zdumiała i zszokowała. Lały się ze mnie łzy pokuty i wzruszenia podczas czytania całej tej książki, podobnie jak u wszystkich tych, którym dałem tę książkę do przeczytania.

Pewnej niedzieli wygłosiłem kazanie o nowym męczenniku, żołnierzu Jewgieniju Rodionowie. Wszyscy, którzy słuchali, byli przepojeni miłością do czynu młodego wojownika-męczennika za Chrystusa i płakali. Wracam do domu po służbie, kładę książkę między półki w regale, a miejsce to znałem tylko ja. Następnego dnia, po porannych modlitwach, postanowiłem przełożyć broszurę do innych książek w regale i zobaczyłem, że przednia strona broszury z wizerunkiem nowego męczennika za Chrystusa, Jewgienija, była pokryta kroplami miro, które lśniły w promieniach porannego słońca.

Na poparcie tego całuję Święty Życiodajny Krzyż i Słowa mego Pana Jezusa”.

Ze sprawozdania kapłana Wadima (Szklarenko), 2001

+ + +

„W sierpniu 2002 roku zadzwonił do mnie kapelan z Górskiego Ałtaju – Ojciec Warłaamij. Pilnie potrzebował, aby skontaktować się z matka żołnierza Jewgienija Rodionowa, zamęczonego w Czeczenii za odmowę zdjęcia krzyża i przyjęcia islamu. Okazuje się, że jednym z oddziałów nad granicą w Ałtaju postanowiono otworzyć cerkiew ku czci Św. Męczennika Jewgienija – i ku pamięci Jewgienija Rodionowa, ku pamięci jego Imiennika, niebiańskiego patrona. … W dniu 20 listopada w świątyni odbyło się nabożeństwo i procesja na cześć męczennika Jewgienija (święto w tej cerkwi). Jeden z żołnierzy, szeregowiec Andriej Ziablickij, wierzący, który przeczytał biografię Jewgienija Rodionowa i był owładnięty szczególną miłością do jego osoby, trzymał w rękach ikonę ze świątyni z wizerunkiem Św. Męczennika Jewgienija – wojownika. Nabożeństwo i Procesję filmowano na taśmie wideo – i podczas robienia zdjęć w czasie Procesji ikona w rękach żołnierza zaczęła mirotoczyć. Ojciec Warłaamij mówi, że na filmie dobrze widać, jak miro ścieka po świątynnej ikonie. Od ikony emanował silny zapach, pomimo silnego wiatru i zimna. Miro ściekało z dolnej belki krzyża w rękach świętego męczennika Jewgienija.”

Z listu Władimira Mielnika

+ + +

„Mieszkałam wówczas w Piatigorsku, było to w 2002 roku, w Mineralnych Wodach jest u nas Pokrowska Świątynia, gdzie znajdują się relikwie świętego, czczonego lokalnie Teodozjusza z Kazania. Podczas Wielkiego Tygodnia pojechałam do Komunii. Wyjechałam na Nieszpory, po drodze kupiłam gazetę „Завтра”, (pol.-„Jutro”), włożyłam do torebki i zapomniałam o niej. Poszłam na Nieszpory i zostałam na noc u znajomej, aby rano pójść na Jutrznię. W nocy śni mi sen, podobny do rzeczywistości: przy moim łóżku stoi młody człowiek, bardzo piękny, jak na ikonie, a ja pytam: „Kto to jest?” A głos odpowiada: „To jest nasz nowy święty.”

Rano poszłam na Liturgię, przystąpiłam do Komunii (ros.- причастилась) i pojechałam do domu, czyli od momentu zakupu gazety minęła doba. Kiedy usiadłam w pociągu elektrycznym, wyjęłam gazetę do poczytania i od razu otworzyłam na stronie, na której znajdowała się ikona męczennika Jewgienija.

Nawet drgnęłam, tak wyraźnie widziałam ją we śnie. Wcześniej nigdy go nie widziałam, tylko słyszałam o jego wyczynie w radiu i czytałam w prasie, ale bez zdjęć.

Od dawna chciałam napisać o tym przypadku, bo wiem, że do kanonizacji trzeba zebrać wiele potwierdzeń cudów, ale nie wiedziałam, dokąd napisać.”

Z listu Natalii Aleksiejewej

23 maja 2015 r.

Źródło:

Чудеса «воина в красной накидке»

http://pravoslav-voin.info/voin/1865-chudesa-voina-v-krasnoj-nakidke.html

  1. PRAWDA JEWGIENIJA RODIONOWA

a

23 maja 1996 roku czterech rosyjskich żołnierzy od trzech miesięcy dręczonych w niewoli – Andrieja Trusowa, Igora Jakowlewa, Aleksandra Żieleznowa i Jewgienija (pol.-Eugeniusza) Rodionowa – wyprowadzono na pustkowie na obrzeżu czeczeńskiej osady Bamut i postawiono warunek – wyrzec się Chrystusa i wówczas zostaną oni żywi, a nawet zwróci im się wolność. Widocznie było to bardzo ważne dla Rusłana Chajchorojewa – jeszcze do niedawna robotnika sowchozu, a obecnie – „generała brygady” czeczeńskiej armii! To, że warunek polegał właśnie na wyrzeczeniu się wiary przodków, jest bardzo znamienny … To znaczy, że wrogowie nienawidzili rosyjskich żołnierzy za to, że są oni – prawosławni … przedstawiciele innej kultury, innej moralności, innej prawdy moralnej, głęboko obcej wahhabizmowi. A nie ma nic bardziej skuteczniejszego w dziele niszczeniu cudzego prawa moralnego jak to, żeby zmusić wyznawców tego prawa publicznie zrzec się go, opluć, zdjąć krzyż i podeptać go nogami! …

Rosyjscy żołnierze odmówili zrobienia tego, czego od nich żądano. Jewgienij Rodionow – jedyny, który miał krzyżyk na piersi, został poddany szczególnie wyrafinowanej karze – odpiłowano mu głowę. Dokonał tego sam „generał” Chajchorojew, ten sam, do którego nasi żołnierze nie mogli strzelać, ponieważ właśnie w chwili brania ich do niewoli ten „odważny wojownik” ukrywał się w samochodzie „pogotowia” (pod opieką znaku Czerwonego Krzyża!), który podjechał do posterunku drogowego w pobliżu strażnicy granicznej, na którym znajdował się Jewgienij Rodionow z kolegami.

Jewgienij Rodionow wzrastał w zwykłej robotniczej rodzinie radzieckiej. Niebogatej, ale uczciwej, pracowitej. Urodził się we wsi Czibirlej Kuznieckiego powiatu województwa Pienzeńskiego, później rodzina przeniosła się pod Moskwę. Jego ojciec, Aleksander Konstantinowicz i matka Lubow Wasiljewna pracowali w miejscowej fabryce mebli i również Jewgienij po ukończeniu dziewięciu klas szkoły średniej zaczął pracować w tej fabryce. Nie wiadomo, czy miał jakieś plany kontynuowania nauki, ale zamiarów leniuchowania, „migania się”, jak mówi się teraz, od służby wojskowej, najwyraźniej nie miał. Jewgienija powołano do wojska w lipcu 1995 roku – wojna w Czeczenii była już w pełnym toku, po Rosji szerzyły się złowieszcze pogłoski o naszych zabitych żołnierzach, o wagonach – chłodniach po brzegi zapchanych trupami, stojących na bocznicach w Rostowie nad Donem, o losach żołnierzy, którzy zostali schwytani przez wahhabistów. Pogłoski o torturach, nieludzkim znęcaniu się nad nimi w bandyckiej niewoli, o ogromnych okupach, których żądają dudajewscy rozbójnicy za uwolnienie Rosjan. Wojna była chwiejna, niezdecydowana – Groźny po ciężkich walkach udało się zdobyć, obracając w ruinę to dawniej kwitnące radzieckie miasto – perłę Kaukazu, ale dalszy postęp naszych wojsk był sztucznie powstrzymywany: wystarczyło odnieść zwycięstwo nad dudajewcami, jak następowało „zawieszenie broni”, dające bandytom możliwość okrzepnięcia, uzupełnienia swoich sił.

J. Rodionow

J. Rodionow

W tym czasie Żenia Rodionow służył w obwodzie kaliningradzkim, w wojskach ochrony granicy. Tam również złożył przysięgę. Ale oto nadszedł fatalny dla naszego kraju 1996 rok – rok niesamowitej zdrady, która wydarzyła się w Chasawjurcie w dniu 31 sierpnia, kiedy generał Aleksander Lebiedź podpisał „pokojowe” porozumienia z przywódcą bandytów Maschadowem, co zniweczyło wszystkie ofiary, poniesione przez wojska rosyjskie w ciągu prawie dwóch lat wojny. Te „pokojowe” porozumienia obróciły się w 1999 roku w krwawą inwazję bandytów w Dagestanie, wybuchami domów w Moskwie i początkiem nowej, „drugiej” wojny czeczeńskiej.

W styczniu 1996 roku szeregowca Jewgienija Rodionowa wysłano na misję do Czeczenii, na posterunek graniczny. Miesiąc później, w lutym los zetknął go na wielkiej drodze z jednym z najbardziej podstępnych i krwiożerczych bandytów. Został wzięty do niewoli, a nasi w pośpiechu uznali go za … dezertera.

Od tego czasu, od 13 lutego 1996 roku, kiedy Jewgienij Rodionow z kolegami dostał się do niewoli, nie tylko dla niego, ale także dla jego matki Luby Wasiljewny rozpoczęła się droga krzyżowa. Trzeba oddać hołd męstwu tej rosyjskiej kobiety – nie uwierzyła milicji, która przyszła do jej domu szukać „dezertera”, ale wyruszyła do Czeczenii. Jakże jest to niebezpieczne – udać się do kryjówki bandytów. Nie myślała wówczas i nie wiedziała, w jaki sposób będą znęcać się nad nią wahhabiści, jak przywódca jednej z band Szirwani Basajew będzie bestialsko kopał ją nogami, wybije jej zęby, zabije jej współtowarzysza … Spotka się z dowódcą tej placówki, gdzie służył Jewgienij i łatwo się dowie, że informacje o dezercji jej syna i innych żołnierzy – to była „pomyłka”.

Jej syn był w bandyckiej niewoli, a dla bandytów głównym bogiem są pieniądze. Ileż rosyjskich matek w tych latach sprzedawało swoje mieszkania, swój ostatni majątek, aby wykupić dzieci z niewoli …

Wreszcie, poszukiwania doprowadziły Lubę Wasiljewnę do Bamutu. Tego samego dnia, kiedy jej Żeni spełniło się 19 lat, czyli 23 maja, kiedy wyznaczono egzekucję, ona znajdowała się zaledwie siedem kilometrów od miejsca tej zbrodni. Ale serce matki podpowiadało jej, gdzie ma szukać syna. Teraz już martwego, trupa, ale przecież i martwego syna nie mogła ona porzucić w obcym kraju. Znalazła wsparcie ze strony personelu OBWE, którzy mieli dostęp do przywódców bandytów. Jeden z tych posłańców Europy, niejaki Lenard, skontaktował ją z samym Rusłanem Chajchorojewym – katem jej syna. Ten nie próbował zaprzeczać zbrodni, popełnionej przez niego i powiedział arogancko: „Twój syn miał wybór. Mógł zmienić wiarę, ale nie chciał z siebie zdjąć krzyża. Próbował uciec.” Za ciało Jewgienija ten łotr zażądał od matki 40 milionów rubli. Takich pieniędzy ona nie miała. Jednak znaleźli się dobrzy ludzie i wśród Czeczenów – za umiarkowane pieniądze pokazali kawałek ziemi, gdzie pochowano żołnierzy. Ale jak określić, kto jest kim .. Wreszcie, na jednym z ciał znaleziono srebrny krzyżyk – był to krzyżyk Jewgienija. Dalsze badania potwierdziły, że było to dokładnie ciało Jewgienija Rodionowa.

Bandyta Chajchorojew w pełni zapłacił za swoje zbrodnie. Został zabity przez Czeczenów, jego krewnych w Bamucie. Ale będzie to rok później, a wówczas, we wrześniu 1996 roku, Lubow Wasiljewna wiozła martwe ciało syna do domu i z jaką bezdusznością urzędników, z jakimi trudnościami musiała się zmierzyć – o tym napisano wiele, ale nie ma duchowych sił, aby powtarzać tę historię .. . W czarnym jelcynowskim czasie, również i Rosja jak gdyby zamieniła się w bagno, gdzie najwyższą wartością został ogłoszony zysk, osławiona „marża” – paskudne słowo, które i teraz lubią powtarzać niektórzy nasi politycy, nie zdając sobie sprawy, że ta „marża” również ich pożre. Zapomniane są, niestety, proste prawdy przez wieki niegdyś istniejące w Rosji: o bezinteresowności, o wzajemnej pomocy (które są tak bardzo bliskie do odwiecznych wartości chrześcijańskich), miłości do bliźniego (oraz do innych), o nie okazywaniu chciwości i pożądania pieniędzy …

Więc i Jewgienij, przecież według wychowania był rosyjskim człowiekiem radzieckim i przykład Aleksandra Matrosowa, Zoi Kosmodemiańskiej, członków Młodej Gwardii, Panfiłowców nie były dla niego pustym dźwiękiem. Ale miał on też i inny przykład przed oczami – ukrzyżowany Chrystus na jego krzyżyku na piersiach. Ten krzyż Jewgienij założył w 12-ym roku, w tym samym czasie zaczął chodzić też do cerkwi, chociaż świętoszkiem nigdy nie był, ale krzyż – a przez niego i przykład Chrystusa – znaczył dla niego wiele. Według opowieści matki, jednak różnił się on od innych chłopców – nigdy nie uczestniczył w bójkach, odszedł z sekcji bokserskiej, chociaż miał sukcesy – nie mógł bić człowieka po twarzy…. Nigdy, nawet jako dziecko, nie zabijał żadnych żywych stworzeń, owadów, koników polnych. Nie rwał bez potrzeby liści na drzewach, nie łamał gałęzi. Dziwne! Duch Boży działa tam, gdzie chce i szczególną Łaską Jewgienij był oczywiście naznaczony od dzieciństwa. Los jak gdyby przygotował go do dokonania heroicznego czynu i jego czyn był czynem Wiary i Wierności – Chrystusowi i ludziom, Ojczyźnie i Bogu – te pojęcia jakby się połączyły w jego wyczynie. I oto dlatego już wkrótce po tym, jak ciało Jewgienija znalazło wreszcie spoczynek w rodzinnej podmoskiewskiej ziemi we wsi Satino – Russkoje powiatu Podolskiego, niedaleko cerkwi Wniebowstąpienia Chrystusa, został on otoczony chwałą w świadomości Rosjan jako święty męczennik.

Napisane już są ikony świętego pobożnego wojownika Jewgienija, już zamirotoczyły one, już zbudowane są kaplicę w imię nowego świętego ziemi rosyjskiej. Kanonizowany wojownik Jewgienij został jako lokalny święty przez Astrachańsko-Jenotajewską Diecezję Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Jest lokalnym świętym w Serbii i nie przez przypadek. Podczas agresji NATO w Jugosławii w 1999 roku rosyjscy ochotnicy, którzy tam walczyli i serbscy bojownicy pospolitego ruszenia modlili się do świętego wojownika Jewgienija. Wierzymy, że niedaleki jest ten dzień, gdy nasza Cerkiew wysławi go w gronie Świętych Bożych. Wysławi człowieka radzieckiego według urodzenia, Chrześcijanina z przekonania i jego życia, męczennika za Chrystusa i Rosję zgodnie z jego losem.

Stanisław Zotow

14 sierpnia 2011 r.

Źródło:

ИСТИНА ЕВГЕНИЯ РОДИОНОВА

http://pravoslav-voin.info/azi/521-istina-evgeniya-rodionova.html

  1. CZCZENIE ŻOŁNIERZA MĘCZENNIKA ROŚNIE W ROSJI I POZA JEJ GRANICAMI

a

Lubow Wasiljewna Rodionowa i rzeźbiarz Andriej Korobcow przy modelu pomnika żołnierzowi Jewgienijowi

Jedna z najważniejszych wypowiedzi patriarchy Konstantynopola Bartłomieja, wygłoszona podczas jego ubiegłorocznej wizyty w Rosji, była związana z fenomenem Jewgienija wojownika. Ekumeniczny Patriarcha wypowiedział takie słowa: „Mieliśmy błogosławioną okazję do radowania się, jak nigdy przedtem, rodzącą świętych Rosją, która i w naszych czasach ma nowych Męczenników Chrystusowych, jak na przykład młody Jewgienij Rodionow. W wieku dziewiętnastu lat, gdy jego rówieśnicy mają zupełnie inne priorytety w życiu, on swoją krwią pozostał wierny Krzyżowi naszego Pana.”

Członek Rady Federacji, generał major milicji Asłambek Asłachanow powiedział tak: „Do Jewgienija Rodionowa odnoszę się jak do świętego obrazu. Jak do świętego człowieka, człowieka – wojownika, jak do człowieka głęboko przekonanego, jak do człowieka, która nie wiedział, co to hipokryzja. On jest przykładem dla nas. Pokazał, że u Pana Boga Jedynego – są naśladowcy. Pokazał jak trzeba służyć Panu Bogu. Pokazał wojskowym, którzy wybrali najbardziej szlachetną sprawę – obronę Ojczyzny, że trzeba być takim samym, jak on. Niestety, minęło tyle czasu, ale sprawa o ogłoszeniu go świętym w gronie świętych ludzi nie została jeszcze do tej pory rozwiązana. Już dawno należało tę sprawę rozwiązać, byłoby to i sprawiedliwe i szczególnie ważne zarówno dla wierzących jak i niewierzących, dla przedstawicieli każdej religii … Znam opinię Czeczenów i innych kaukaskich narodów – do Rodionowa jest szczególny stosunek. Nikomu nigdy nie przyszło do głowy, aby zbezcześcić krzyż, postawiony w Bamucie na miejscu jego śmierci. Przeciwnie, miejscowi mieszkańcy dbają o ten krzyż. Jewgienij – to wzór do naśladowania, bliski zwolennikom wszystkich religii”.

a

Województwo Tulskie. Trasa federalna „Don”

Proboszcz (ros.- настоятель) cerkwi Świętego Ducha, w pobliżu Dniepropietrowska, ojciec Gieorgij (Chanow) opowiada o czczeniu wojownika Jewgienija na Ukrainie : „Żaden z nas nie był przy Krzyżu na Golgocie, ale my wierzymy i wyznajemy ofiarny wyczyn naszego Pana. Wierzymy w to, czego nie jesteśmy świadkami, zgodnie z tradycją naszej Cerkwi.

W naszej świątyni istnieje muzeum wojownika -męczennika Jewgienija Rodionowa w kaplicy wojskowej jego imienia. Zebrane są tam rzeczy, opowiadające o życiu tego świętego człowieka. Nie wstydzimy się mówić o tym, pomimo faktu, że wojownik-męczennik Jewgienij nie został jeszcze uwielbiony przez pełnię naszej Cerkwi. Czcimy go jako lokalnego świętego. Mamy ołtarz, który jest już gotowy i zostanie konsekrowany, kiedy zapadnie formalna decyzja o kanonizacji. Chociaż przez tę decyzję święte miejsce Jewgienija-wojownika w szeregu świętych Bożych nie zmieni się.”

a

Pamiątkowy Krzyż w czeczeńskiej wiosce Bamut, postawiony na miejscu egzekucji

Napis na tablicy na podstawie krzyża:

W tym miejscu 23.5.1996 roku zostali zabici rosyjscy żołnierze Jewgienij Rodionow, Aleksandr Żeleznow, Igor Jakowlew, Andriej Trusow

Ponadto w świat wyszedł film dokumentalny holenderskiego reżysera Allarda Detigera „The new saint” (Новый святой; pol.- Nowy Święty), poświęcony życiu i bohaterskiemu czynowi wojownika straży granicznej.

Na Cyprze na początku czerwca w monasterze Św. Rafaela odbyło się poświęcenie kaplicy na cześć rosyjskiego Męczennika Jewgienija.

Na podstawie materiałów gazety „Завтра” / „Jutro”

24 sierpnia 2011 r.

Źródło:

Почитание воина мученика Евгения растет в России и за ее пределами

http://pravoslav-voin.info/voin/561-pochitanie-voina-muchenika-evgeniya-rastet-v.html

***

Jeszcze kilka wątków, dotyczących tematu:

  1. Pamięć o rosyjskim prawosławnym bohaterze Jewgieniju Rodionowie – jest żywa!

Память о русском православном герое Евгении Родионове – жива!

http://forum.rusbeseda.org/index.php?topic=2548.25;wap2

Z rozmowy dziennikarki Radia „Radoneż” Tamary Moskwiczewej z kapłanem Władimirem Pieriesleginym, proboszczem cerkwi p.w. Zbawiciela we wiosce Prochorowo woj. Moskiewskiego.

[…] Niezależna grupa dziennikarzy nakręciła film o wojnie. Wykorzystano w nim zdjęcia z egzekucji naszych jeńców przez czeczeńskich bojowników. Filmowali Czeczeńcy. Częściowo te zdjęcia zostały pokazane w audycji “Русский дом”, ale nie wszystkie. Na tych satanistycznych zdjęciach widać, jak rozstrzeliwują dwóch naszych związanych żołnierzy, a potem trzeciemu odpiłowują głowę. Prawdopodobnie tak samo skończył i Jewgienij. Wraz z nim za odmowę przejścia na mahometanizm śmierć ponieśli jeszcze trzej żołnierze: Igor, Andriej i Aleksandr. Jewgienija za odmowę zdjęcia chrzcielnego krzyżyka spotkała szczególna męka.

[…] Przez dwa tygodnie ich ciała leżały nie pogrzebane w majowym upale. Potem matka Jewgienija, po przejściu wszystkich kręgów piekła, po zapłaceniu ogromnych pieniędzy czeczeńskim dowódcom polowym, znalazła ich mogiłę. Byli zakopani w leju po bombie. 23 października 1996 roku ciała wszystkich czterech zostały ekshumowane. Głowę Jewgienija za szczególną opłatę zwrócono matce 6 listopada w dniu Święta Ikony Matki Bożej „Radości Wszystkich Cierpiących”. Lubow Wasiljewna doświadczyła strasznych, nieludzkich cierpień, przeszła w Czeczenii wszystkie kręgi piekła. Była tam 10 miesięcy, poszukując swego syna, kiedy był on jeszcze żywy i znalazła go martwego. Wywiozła stamtąd ciała pozostałych, rozstrzelanych z jej synem…

***

a

Wojownik Jewgienij i wraz z nim wojownicy Andriej, Igor i Aleksandr przyjęli śmierć za wiarę w Chrystusa

Воин Евгений и с ним воины Андрей, Игорь и Александр приняли смерть за веру Христову

http://www.logoslovo.ru/forum/all_1/section_54_3/topic_12141/

[…] Dziesięć miesięcy matka szukała syna po całej Czeczenii. „… Wypadło mi przejść wszystkie męczarnie, wszystkie kręgi piekła, jaki tylko są na Ziemi, jakie tylko człowiek może wymyślić. Widocznie Pan Bóg prowadził mnie po tych drogach, gdzie chodziłam i nie zginęłam od min, chociaż min tam było więcej niż kamieni. Widocznie chronił On mnie w czasie bombardowań, nie pozwolił zginąć, uważał, że obowiązkiem moim, jako matki, jest odnalezienie syna i pochowanie go w ziemi ojczystej; pochowanie tak, jak chowali nasi dziadowie i pradziadowie, według zwyczaju chrześcijańskiego pogrzebania w Ziemi. To ja dopiero teraz zrozumiałam, a wtedy, kiedy chodziłam po wojennych drogach, to tylko milcząc modliłam się do Boga…”

[…] Czeczeńscy zbóje zabili Żenię 23 maja 1996 roku w czeczeńskiej wiosce Bamut, w Święto Wniebowstąpienia Pańskiego, w Dniu jego Urodzin, w którym skończył 19 lat. Matka nie zdążyła – była wówczas w odległości siedmiu kilometrów od miejsca egzekucji. Bamut został zdobyty przez wojska rosyjskie następnego dnia…

Wojownik Jewgienij i wraz z nim wojownicy Andriej, Igor i Aleksandr przyjęli śmierć za wiarę w Chrystusa

***

  1. Cztery krzyże na Niebie Rosji:

Четыре креста в небе России…

http://www.vedi.kz/20-chetyre-kresta-v-nebe-rossii

[…] Nad mogiłą Żeni na niebieskim Niebie widzę cztery wielkie krzyże. Białe obłoki na niebieskim błękicie utworzyły cztery prawosławne krzyże. Świadkami są wszyscy, którzy byli obecni w tym dniu na cmentarzu. Dzieci, – opowiada Jelena Borisowna (nauczycielka, organizatorka wycieczki na grób Jewgienija – A.L.) były wstrząśnięte. Cztery krzyże nad mogiłą bohatera?

[…] Cztery krzyże na Niebie Rosji… Cztery cienkie drzewka, posadzone przez matki w miejscu egzekucji ich synów. Oprócz Żeni nikt z żołnierzy nie nosił krzyżyka na piersi, ale wiary swojej, podobnie jak i on, nie wyrzekli się…

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

15.12.2016 r.

Od tłumacza:

Pomyślałem, że temat o nowym Świętym Męczenniku Ziemi Rosyjskiej Jewgieniju Rodionowie najlepiej przedstawić, zamieszczając trzy artykuły, przybliżające jego życie i męczeńską śmierć i kilka wątków z innych źródeł.

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.