Najnowsze

Opublikowano Luty 24, 2014 Przez Jan W Rosja

Święta Ruś przeciwko Chazarii-cz.9

Święta Ruś przeciwko Chazarii-cz.9

„NOWA WOJNA”NIEUNIKNIONA

Zadania historyczne naszego narodu

Wojna sieciowa przeciwko Hierarchii

ar

Globalna sieć niewidzialnej Chazarii to istniejąca paralelnie do widzialnej struktury międzypaństwowej formacja cieni, która w szybkim tempie urzeczywistnia się, pozyskuje realne geopolitycz­ne zarysy, wchłaniając relikty państw zniszczonych przez Chazarów. Do procesu tej materializacji wciągnięto ogromną liczbę komórek sieci globalnej, które specjalizują się w wykonywaniu określonych zadań: politycznych, ekonomicznych, wojskowych i religijnych.

Do przyjścia Antychrysta działalność tej sieci jest koordynowana przez trzy centra: Komisję Trójstronną, Klub Bilderberg i Radę Stosunków Międzynarodowych. Ich ostateczny cel to utworzenie imperium globalnego, budowanie Trzeciej Świątyni i doprowadzenie do władzy Antychrysta jako jednoosobowego władcy. Po przyjściu Antychrysta struktury te zostaną przekształcone z rządu cieni w jego realną formę.

Ta globalna sekta występuje przeciw chrześcijaństwu, pań­stwowości oraz rodzinie, to znaczy przeciw temu wszystkiemu, co zostało zbudowane na Hierarchii, mającej ukierunkowanie i dą­żenie ku jednemu centrum władzy – ku Bogu.

Sieć ta jest nastawiona na zniszczenie Hierarchii drogą jej frag- mentacji na wiele niedużych komórek, niedużych hierarchii, poprzez ideologię walki o etnosuwerenność i poprzez odrzucenie silnej scen­tralizowanej państwowości, poprzez wdrożenie wielobóstwa i pogań­stwa w formie idoli dla potrzeb niskich namiętności. Zadaniem sieci jest przeobrażenie Hierarchii, mającej jedno centrum w kierunku pionowym do góry, w strukturę poziomą, mającą mnóstwo niedu­żych hierarchii (komórek), każda ze swoim centrum zarządzania. Struktura z mnóstwem niedużych hierarchii nosi nazwę plurarchii. Siatka to plurarchia, która odznacza się mrowiem centrów zarzą­dzania, to znaczy policentryzmem zarządzania.

Sieć to produkt rozłożenia Hierarchii, która utraciła więź z Bogiem.

W państwie słabym, które utraciło więź z Bogiem, sieć rozkłada struktury hierarchiczne we wszystkich dziedzinach działalności państwowej. Na poziomie fizycznym, w sferze ekonomiki – drogą pry­watyzacji i wypierania z niej państwa. Na poziomie mentalnym – w sferze politycznej – drogą wzniecania wojny o etnosuwerenność w celu podziału państwa oraz drogą wszelkiego osłabiania armii w celu pozbawienia jej możności obrony państwa. Na poziomie du­chowym – drogą wprowadzenia sekt i pogaństwa, rozkładu od wewnątrz tradycji kościelnej: poprzez różnorakie pobłażania w sferze odprawiania prawosławnych nabożeństw, przez krzewienie, osłonę i tolerancję przeróżnych wad wśród duchowieństwa…

Sieć – plurarchia to etap rozłożenia Hierarchii, istniejącej w formie państwowości tradycyjnej, monoteizmu i monogamii. To etap tworzenia niedużych protektoratów – pseudopaństw. To etap przejścia do politeizmu i oddawania czci różnorakim bóstwom. I wreszcie! to etap przejścia do poligamii z dopuszczalnością istnienia kilku nieoficjalnych związków z różnymi partnerami. Takie czasowe związki przewidują rodzenia dzieci.

Jednakże sieć to bardzo nietrwała struktura, ponieważ przy całej” swojej grzeszności i rozkładzie na etapie sieci ludzie w głębi duszy jeszcze zachowują pamięć o Bogu, pamięć o Świętej Hierarchii. Sieć więc uważa to za niebezpieczeństwo powrotu ludzi do Hierarchii, Robi zatem wszystko, żeby tę pamięć zatrzeć.

Dlatego w wyniku rozłożenia hierarchii zaczyna formować się nowa struktura o charakterze wyraźnie antyhierarchicznym, zakłada­jąca nie tylko zacieranie pamięci o Hierarchii, ale i walkę przeciwko niej. Dlatego sieć tworzy odwrócone podobieństwo Hierarchii antyhierarchię, sztywno scentralizowaną strukturę, tylko z centrum zarządzania nie odgórnego, a oddolnego, z piekieł. Jeśli na szczycie Hierarchii znajduje się Bóg i jest ona ukierunkowana właśnie na Niego, to źródłem władzy w antyhierarchii jest Antychryst.

Kaganat Chazarski był klasycznym modelem sieci. Jeśli formowały się państwa hierarchiczne, nawet w warunkach pogaństwa, ale pierwiastku dążenia ku „niepojętemu Bogu” a potem zwrócenia się ku Niemu, to początkowo kaganat nie miał takich zakusów. Nadto był on od razu ukształtowany przez pokolenie Dana, realizujące przywództwo poprzez Chazarów, i utworzony był na pierwiastku uwielbienia Baala i złotego cielca. W kaganacie tkwił duchowy ładunek antyhierarchii oraz Antychrysta. System zarządzania w Chazarii działał na zasadach sieci, jako plurarchia o dwu aktywnych cel trach kierowniczych [kagan i car (bek)].

Po upadku widzialnej Chazarii na podstawie tego modelu-sieci sformowała się Chazaria niewidzialna, która zachowała ten sam duchowy ładunek antyhierarchii oraz Antychrysta. Ładunek ten był jej kluczowym motorem i ostatecznym celem, który wydaje się obecnie tak bliski pokoleniu Dana.

Przechwyciwszy w swoje ręce kontrolę nad rządem państw tradycyjnych, rekonstruują oni chazarski model dwu albo kilku centrów zarządzania, przekształcając je w pseudopaństwa-sieci – gotowe sekcje dla Kaganatu Globalnego.

Kierowanie globalną siecią niewidzialnej Chazarii odbywa się na podstawie łączonych stosunków międzyosobowych, w tej liczbie i rodzinnych. Na takiej rodzinnej zasadzie funkcjonują klany finan­sowe, na przykład Rothschildów, Rockefellerów, Morganów, Warburgów itd. Tworzą one banki ponadpaństwowe (TNB), działają na równi z ponadpaństwowymi korporacjami (TNK), których warian­tem są też prywatne spółki wojskowe.

Struktury te swoimi powiązaniami splatają się z elitą polityczną pseudopaństw-sieci, którą one same finansują i doprowadzają do władzy, ustanawiając nad nią kontrolę i przekształcając ją w elitę polityczną niewidzialnej Chazarii.

Stosunki z „zewnętrznym i wewnętrznym” Zachodem

Walka z Zachodem to jedyny zbawczy środek…

na wyleczenie naszych rosyjskich niedomagań kulturowych+

N.J. Danilewski (1822 -1885)

Pierwszym nieuniknionym wyborem, którego powinna dokonać nasza władza, jest odejście od Zachodu i rozpoczęcie w trybie pil­nym tworzenia wojskowych koalicji strategicznych nie tylko na wie­lostronnych zasadach, ale i na dwustronnych. Powinniśmy nadrobić stracony czas, tych wiele lat, które straciliśmy z uszczerbkiem dla siebie, za cenę życia milionów naszych ludzi, by służyć Zachodowi, który już wtedy rozpoczął przygotowania do naszej zagłady przy użyciu sił zbrojnych.

Rokowania oraz różnego typu usprawiedliwianie się przed Zacho­dem u progu wojny są bezużyteczne, niemądre i niebezpieczne. Ni­gdy nie uprosimy u Zachodu litości. To jest to samo, co prowadzenie rozmów z Hitlerem 22 czerwca 1941 roku. Nie wysłuchają nas, więc będziemy tylko tracić czas drogocenny.

Pozwoliliśmy Zachodowi wprowadzić siły międzynarodowe na terytorium Gruzji, tymczasem on nazywa się obserwatorem. I nie jest to wszystko takie niewinne, jakby się wydawało, lecz bardzo dla Rosji niebezpieczne. Wszak siły te nie są niczym innym, jak przykrywką dla zbrojnej ekspansji NATO.

Zachód zresztą sam się do tego przyznaje. Otóż w marcu 1998 roku senator amerykański Mitch McConnell, będąc przewodniczącym senackiego podkomitetu ds. operacji zagranicznych, oświadczył, że jest skłonny pozytywnie rozpatrywać propozycję administracji Clintona o wydzieleniu grupy do 1500 amerykańskich żołnierzy w celu skompletowania pokojowych lub obserwacyjnych sil OBWE [Organiza­cja ds. Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (ang. OSCE)], jeśli będzie osiągnięte porozumienie polityczne o statusie Nagomego Karabachu (31 marca 1998, wykłady podkomitetu ds. operacji zagranicznych przy komitecie funduszów Senatu USA pod przewodnictwem | senatora M. McConnella w sprawie kaspijskich programów energetycznych+, Washington).

Według opinii ekspertów amerykańskich wypowiedź ta jest bardzo ważna i znacząca, ponieważ jest to pierwsze publiczne oświadczenie oficjalnych przedstawicieli USA odnośnie gotowości USA do rozpatrywania kwestii skierowania wojsk amerykańskich w rejon Kaukazu.

To samo można powiedzieć o siłach reagowania Unii Europejskiej, której jednym z głównych celów jest zabezpieczenie współ­działania z wojskami NATO.

Obecnie sami pozwoliliśmy Zachodowi na zrealizowanie tego swojego dawnego marzenia o umiędzynarodowieniu konfliktu po wprowadzeniu tam sił zbrojnych. Jeśli pierwszy wybór dotyczył sytuacji polityki zagranicznej, stosunków z zewnętrznym Zachodem (to znaczy z Chazarią zewnętrzną), to wybór drugi, którego winna dokonać nasza władza: związany jest ze stosunkiem do wewnętrznego Zachodu (to znaczył do Chazarii wewnętrznej).

Nie jest tajemnicą, że w Rosji istnieje silne lobby zwolenników orientacji prozachodniej atlantyckiej, którzy wyrządzili krajowi ogromne szkody. Nie jest tajemnicą, że wielu z nich zajmuje wyso­kie i wpływowe stanowiska w rządzie. Pozostawianie ich na tych stanowiskach oznacza stwarzanie zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa w sytuacji ewentualnej wojny. Będzie nas to kosztowało wiele klęsk i kolosalnych ofiar. Dlatego od wpływu Zachodni na władzę władza winna się uwolnić.

Jurij Bołdyriew w artykule „Wojna, suwerenność i dziesięcioleci defaultu”+ (2008-08-18) pisze: „Postęp w sferze dyplomacji i prowadzenia wojen w paradoksalny sposób pozostaje w wołającej o pomstę do nieba sprzeczności z całą polityką ekonomiczną państwa. Jak to jest możliwe? Można postawić sobie jeszcze jedno pytanie: a czy możliwe jest coś innego, jeśli na wszystkich kluczowych stanowiskach w gospodarce wciąż pozostają ci sami, którzy ze szczerym entuzjazmem oddawali nasz kraj »strategicznemu partnerowi«, aż do nastania ery »wstawania z kolan«?…+

Jako osoba, będąca od końca 1993 roku do końca roku 1995 członkiem Rady Federacji, a od 1995 roku do początku roku 2001 pracująca w Izbie Rozrachunkowej Rosji, mogę zaświadczyć: był to, przede wszystkim, niespotykany w historii okres rozgrabiania pań­stwa, przy czym rozgrabiania zorganizowanego przez same naj­wyższe władze państwowe”.

Kadry podejmują wszystkie decyzje w interesach państwa i naro­du wtedy, kiedy nie służą przeciwnikowi, jeśli ich rodziny nie mieszkają na jego terytorium, jeśli ich niemałe konta osobiste nie znajdują się w bankach przeciwnika. Boicie się stracić swoje wille, jachty i pieniądze? Wyjedźcie na Zachód, służcie Zachodowi tam na miejscu, nie odchodząc od kasy. Nie mamy ochoty na oglądanie agentów wpływu i dywersantów wśród przywódców naszego kraju w okresie, kiedy są rozwiązywane sprawy życia i śmierci narodu oraz państwa.

Jeśli nasz minister, zgodnie z opinią, wczesnym rankiem odbywa naradę, żeby następnie na dni wolne od pracy pojechać do rodziny, która mieszka za granicą, to czegóż tak się męczyć? Jedź i mieszkaj z nią stale, a to, nie daj Boże, ktoś ją uwiedzie. Wszystko wskazuje na to, że pieniądze masz, skoro co tydzień latasz za granicę, podob­nie jak my jeździmy na daczę pod Moskwą. Rosji nie jesteście po­trzebni, krzyż na drogę, tam wydawajcie na utrzymanie to, coście nakradli, na miarę swoich możliwości.

Kiedy zacznie palić się grunt pod nogami, cała ta hałastra i tak będzie wiać za granicę jak szczury z tonącego okrętu. Niechaj więc wyjeżdżają jak najszybciej, dla uniknięcia większych nieszczęść i strat.Kolejny problem to stosunki z organami ekonomicznymi. Są one ściśle związane z Zachodem. Tu również należy dokonać wyboru na korzyść suwerenności ekonomicznej Rosji, na korzyść wyzwolenia się spod zależności kolonialnej od Zachodu. Jurij Bołdyriew w wymienionym już artykule pisze: „Najważniej­sze, będące istotą ówczesnego procesu było planowe i nieodwracalne (wg koncepcji oraz kierunku działań) podporządkowanie rosyjskiej gospodarki narodowej interesom Zachodu, głównie USA.

Dla naszych »graczy« najważniejszy był proces rabunkowy do­chodu, a nuż kraj zupełnie przestanie istnieć, a nuż stanie się całko­wicie zależny, dla nich to efekt uboczny, zapłata za to, że Zachód »nie zauważa« zamiany gospodarki rynkowej na grabież zakrojoną na szeroką skalę. Natomiast dla Zachodu, dla USA najważniejszy proces, nie ulega wątpliwości, to oddanie przez »tubylców« swojego kraju, głównie jego złóż naturalnych, przy tym za bezcen, dosłownie za pół darmo”+.

Wskrzeszanie suwerenności gospodarczej będzie bardzo trudne, wrogowie Rosji zrobili wszystko, żeby utworzyć zależność kolonial­ną, nawet w branżach i dziedzinach, wyrażając się krytycznie, strategicznie ważnych. I w tej sytuacji nie mamy innego wyjścia. Jeśli chcemy zachować państwo, musimy zdecydować się na ten krok. Owszem, będzie trudno, owszem, będzie dramatycznie, ale w przeciwnym wypadku nieuniknione są zagłada i śmierć.Władza winna dokonać takiego wyboru głównie pod kątem z kim trzyma i wytłumaczyć wszystko narodowi. Jeśli władza będzie szcze­ra i nie patrząc na idące w ślad za tym trudności, będzie starać się. przejawić szacunek wobec narodu i troskę o niego, naród wszystko zrozumie, ścierpi i wytrzyma. W tej chwili u nas władza istnieje dla siebie, a naród dla siebie. Jest to nienormalne. Władza winna mieć kontakt z narodem, zwracać się do niego, a nie górować nad nim w reżimie odlotu wolnego od odpowiedzialności.

Przyjęty obecnie przez władzę kurs na wyrzeczenie się polityki gospodarczego umocnienia państwa jest szkodliwy i nader niebezpieczny w dzisiejszej sytuacji. Na stronie internetowej Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP) są opublikowane tezy Aleksandra Szochina z konferencji „Renesans Kapitału” „Rosja: we władzy | przeobrażeń”+. Na pierwszym miejscu jest tam napisane: „Biznesowi! rosyjskiemu nie jest potrzebna suwerenna gospodarka”. Tak samo niepotrzebne mu państwo, nie mówiąc już o narodzie. Władza zatem winna dokonać wyboru, na kogo nastawia się obecnie w warunkach zagrożenia wojną: na tenże biznes, któremu niepotrzebna suwerenna (należy przypuszczać że kolonialna) gospodarka, czy na naród.

Władza polityczna nie powinna pozwolić, żeby przywódczą i kierowniczą rolę spełniała w państwie władza gospodarcza, władza prywatnego kapitału, ukierunkowanego na Zachód, to znaczy na przeciwnika. Władza polityczna zawsze, a w obecnych warunkach szczególnie, winna górować nad władzą ekonomiczną, winna bronić naród przed silnymi i zuchwałymi.

Eksperci martwią się: „Pod wpływem i naciskiem kapitału obniżyliśmy podatek w branży naftowej. Niby to żyjącym w biedzie, cierpiący biedę”. A jednocześnie zostają przytoczone dane, że czysty zysk na przykład firmy ŁUKoil w I kwartale 2008 roku wynosił 3,163 mld dolarów. W ciągu roku oczekuje się 15 mld, co mniej wię­cej równe jest budżetowi Białorusi i tylko trzykrotnie jest niższe od budżetu 46-milionowej Ukrainy.

Obecnie nie przez wzgląd na władzę ekonomiczną, lecz w celu zabezpieczenia naszej obronności i bezpieczeństwa jest nam po­trzebne wyższe opodatkowanie branży naftowej w celu redystrybucji dochodów z nafty na pozostałą gospodarkę, w tej liczbie i na cele wojskowe.

Winniśmy być gotowi na to, że wszystkie wkłady rosyjskie za granicą zostaną w dowolnym momencie zaostrzenia stosunków przywłaszczone przez Zachód. Taka konfiskata dotknie nie tylko wkładów państwowych, ale i prywatnych. Właśnie od takiej konfi­skaty zaczynała się wojna w Iraku. I do tego należy być przygotowanym.

Po wydarzeniach w Osetii Daily Telegraph donosiła: „Żeby zażegnać dalszą politykę odwetową, Rosjanom nie wolno pozostawić żad­nych wątpliwości, że w następnej kolejności nastąpi zamrażanie ich znaczących aktywów na Zachodzie. Izolacja dyplomatyczna i nałożenie finansowych aresztów-oto najlepsze sposoby na zahamowanie złowieszczych prób wskrzeszenia ich starych sfer wpływu”+.

Oprócz tego, istnieje jeszcze jeden poważny problem, wymagają­cy od władzy dokonania wyboru.

Sądząc na podstawie niektórych wypowiedzi, nie mamy jednoli­tego podejścia do zarządzania krajem. Na ile można sądzić, istnieją dwa ugrupowania specjalistów od państwowości i rynkowości. Otóż, wiceprezes Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców Igor Jurgens udzielając wywiadu Agencji Reutera po prostu powie­dział, że Dmitrij Miedwiediew prowadzi „cichą wojnę” ze „zwolen­nikami twardej linii”. „Jeśli Miedwiediew w tej walce nie utworzy koalicji, to przegra, jak niektórzy byli reformatorzy w historii Rosji. Jeśli zaś uda mu się zbudować podobną koalicję, to zwycięży”.

W wywiadzie dla Agencji Reutera Miedwiediew powiedział: „W obecnej chwili, moim zdaniem, nie ma żadnych podstaw, żeby mówić o umocnieniu, dodatkowym umocnieniu uczestnictwa pań­stwa w gospodarce. Państwo nie jest tym zainteresowane. Przeciw­nie, kontynuujemy politykę prywatyzacji szeregu aktywów, która zaczęła się jeszcze ponad 10 lat wstecz”.

Na XII Forum Ekonomicznym w Petersburgu doradca Miedwiediewa, pierwszy wicepremier rządu, Igor Szuwałow ogłosił zbliżają­ce się odejście państwa od ekonomiki.

Władza ekonomiczna triumfowała.

Ale jest to jedna strona władzy. Druga strona stoi na innych pozycjach. Jej poglądy wyraził na tymże Forum Ekonomicznym w Peters­burgu Siergiej Iwanow: „Na danym etapie nie możemy i nie powinni­śmy rezygnować z dominującej roli państwa w tworzeniu narodowego innowacyjnego systemu… tylko państwo jest w stanie zabezpieczyć kompleksowość i równowagę tego procesu… Wydatki na badania, i opracowania kosztem własnych zasobów materialnych przedsiębiorstw sektora prywatnego są i w przyszłości będą mizerne”.

To źle, gdy wśród władzy, w zarządzaniu państwem nie ma jedności. „Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, nie ostoi się”+ (Ewangelia według Św. Mateusza 12,25).

Jeśli więc władza ma zamiar nie ingerować w gospodarkę, to kto będzie organizował obronę i zapewniał bezpieczeństwo państwu oraz narodowi przed agresorem w warunkach rozpoczętej wojny? „ŁUKoił”? Albo może „Conoco Philips”, a może jeszcze, „Carlyle Gro­up” wspólnie z „Booz Allen”. Listę chętnych można kontynuować w zależności od wyobraźni.

To znaczy, jeśli państwo nie będzie zajmowało się gospodarką mobilizacyjną w warunkach wojny, to zajmie się nią przeciwnik uczyniwszy ją w pełni demobilizacyjną. To znaczy, w obecnych warunkach nieingerowanie państwa w gospodarkę będzie oznaczało całkowity krach i zniszczenie państwowości rosyjskiej.

Władza ma obowiązek dokonania wyboru na korzyść kontroli, nad gospodarką w celu zachowania suwerenności ekonomicznej i zabezpieczenia obrony w warunkach wojny i na korzyść osiągnięcia jedności zarządzania krajem. Żadnego rozdarcia w tej skrajnie niebezpiecznej dla kraju sytuacji nie powinno być.

Wydarzenia w Osetii pokazały, że jedyną siłą w naszym krąju działającą efektywnie i w jedności, zajmującą pozycje absolutnie? państwowe i gotową umrzeć za naród i Ojczyznę jest armia.

Jest taka dziedzina, która nazywa się sztuką kierowania armii i sztuką kierowania państwem. Zawsze dziwił mnie taki rozdział wszak kierowanie armią zawarte jest w kierowaniu państwem. Natomiast teraz myślę, że może to i dobrze, że jest to osobne. Jeśli władza odchodzi od funkcji ingerencji państwowej, to ten, kto zostanie kto do ostatniego będzie bronił tego państwa, a to znaczy i narodu, który jest najbardziej przywiązanym do państwa narodem na świecie. Jakiż jest najważniejszy cel organizatorów nowego ładu światowego w toku tej wojny? Zniszczenie państwowości na świecie (za jej; główną zaporę obecnie uważana jest Rosja), a potem na szczątkach tej państwowości zbudowanie tegoż królestwa Antychrysta. A pań­stwowość można zniszczyć na wiele sposobów. Można poprzez woj­nę, ale można i nie poprzez wojnę, zachęcając władzę państwową do oddania państwa niepaństwowym i nienarodowym struktu­rom, którym państwo tylko przeszkadza, zainteresowanym jego zniszczeniem.

Nasza władza gospodarcza – oligarchia nie uważa Rosji za swój kraj. Dla niej jest to schronienie tymczasowe, z którego aktywnie pompuje ona środki do własnej kieszeni, a dokładniej do banków zagranicznych. W ciężkich czasach nie będzie ona uczestniczyć w obronie kraju. W najlepszym razie po prostu go porzuci, a w najgorszym  odda wszystko co tylko można agresorowi, po otrzymaniu odpowied­niego wynagrodzenia.

Zgodnie z wypowiedzią Siergieja Szatirowa, pierwszego zastęp­cy przewodniczącego Komitetu Rady Federacji Rosji ds. Polityki Przemysłowej: „Na jednego mieszkańca naszego kraju przypada 11,7 jednostki umownej zasobów światowych! Każdy z nas poten­cjalnie 6-krotnie jest bogatszy od Amerykanina i 17,6-krotnie bo­gatszy od dowolnego Europejczyka”.

Zatem, do czyich kieszeni idą te bogactwa i kto skazuje naród na nędzę? Kto żyje kosztem cierpień, niedostatku narodu i skazuje go na wymarcie?

Uwzględniając te okoliczności, nasza władza powinna dokonać korzystnego wyboru, z jednej strony upaństwowienia, a z drugiej – nie boję się użyć tego słowa – „denazyfikacji” władzy gospodarczej w kraju.

Biorąc pod uwagę ścisłe powiązania naszej władzy gospodarczej z Zachodem w płaszczyźnie biznesu, jej kont bankowych i miejsca zamieszkania, jest ona absolutnie zależna od Zachodu, więc będzie on ją szantażował we własnych interesach i posunie się do różnego rodzaju przestępstw, żeby tylko zachować swoje, to narabowane.

W związku z wydarzeniami w Osetii Daily Telegraph doniosła: „Jednym z błędów, jakie popełnia Zachód wobec Rosji, jest niemoż­ność zrozumienia, na ile dla Rosjan ważne są paczki z rublami. Być może, ich polityka zagraniczna przypomina niektóre zwyczaje Stali­na, ale na tym podobieństwo się kończy. Gdyby zostały zamrożone wszystkie aktywa rosyjskie w ramach swojej jurysdykcji – od mająt­ku nieruchomego na Lazurowym Wybrzeżu do klubu piłki nożnej »Chelsea« – i zostało obostrzone ustawodawstwo imigracyjne w od­niesieniu do obywateli Rosji, jakże ciekawe, jak oni się poczują?”+

Jurij Bołdyriew w swoim artykule „Wojna: zjednoczymy się czy najpierw zakończymy show?”* 8 listopada 2008 r. postawił takie oto pytanie: „Kiedy dochodzi do czynu, do zrozumienia wszystkich ukrytych sprężyn oraz celów nie tylko tej agresji, ale i całej polityki takich »suwerennych« państw, jak Gruzja, nam pokazuje się »szare eminencje« tak zwanych »kolorowych rewolucji« – wszystkich bez wyjątku byłych amerykańskich żołnierzy i wywiadowców, pracujących w międzynarodowych funduszach »charytatywnych«; mówi się o mechanizmie przygotowania w USA kadr typu Saakaszwili i Juszczenko. Wszystko zrozumiałe i ma sens. I, co niemniej ważne, praw­dziwe. Ale dlaczego uchodzi uwadze to, że przy pomocy tych chwytów i mechanizmów praktycznie takie »eminencje« do tej pory sterują całą gospodarką narodową – gospodarką Rosji, »wstającej z kolan«, a obecnie jeszcze i kraju, który faktycznie toczy boje?”+

K. Pobiedonoscew swego czasu wskazywał trzy niebezpieczeństwa dla Rosji, która stoczyła się od świętej monarchii prawosławnej o orientacji narodowej do „zła rządu parlamentarnego” o orientacji zachodniej.

Po pierwsze, Pobiedonoscew ostrzegał przed niebezpieczeństwem przeniknięcia Zachodu do gospodarki Rosji: „W Rosji jest cała masa zagranicznych majątków – ogromnego zła, grożącego nieszczęściem w stosunkach międzynarodowych”.

Po drugie, te zagraniczne majątki zaczęły przyciągać do siebie parlamentarzystów, senatorów, członków Rady Gospodarczej, którzy „bezwstydnie mylą interesy osobiste z państwowymi, w drodze łączenia obowiązków kierując spółkami akcyjnymi i przywłaszczając sobie pokaźny kapitał”.

I wreszcie po trzecie, jako efekt tego, powstał złoty cel kapitału międzynarodowego, który pozwolił zewnętrznym siłom Zachodu zakorzenić się w kierownictwie parlamentarnym i zwerbować swoich agentów dla zniszczenia rosyjskiej państwowości imperialnej. Pobieldonoscew z żalem mówi o konieczności „zapobieżenia niegodziwej grze jakichś sił zewnętrznych… Sam Bóg wie, czyja to chytra ręka tym kieruje, czyje pieniądze idą do kieszeni naszych złodziei, ludzi bez; rozumu i sumienia, opanowanych dzikim instynktem niszczenia, wyrodków kłamliwej cywilizacji, którzy rozszerzają się jak epidemia”.

Te trzy zagrożenia w efekcie złożyły się niestety na główne przyczyny rewolucji. Ich pojawienie się było związane z wytworzeniem, się przedrewolucyjnej sytuacji. W wyniku tego chazarski Zachód osiągnął swoje niszczycielskie cele i zrealizował jedną z najpotwor­niejszych prób rewanżu niewidzialnej Chazarii.

Wszystko to doprowadziło do ustanowienia chazarskiej, antynarodowej dyktatury, która stworzyła tak mocną organizację sieciową machinę niszczenia, a dokładniej zagłady naszego narodu, której mogła się przeciwstawić tylko dyktatura narodowa.

Wojna w Osetii być może po raz pierwszy z całą siłą odsłoniła niezbędność ustanowienia w Rosji tej samej dyktatury narodowej, o której z ironią pisał I. Ilin w swojej pracy „Nasze zadania”+: „Gdy po upadku bolszewików propaganda światowa rzuci do wszechrosyjskiego chaosu hasło: »Narody byłej Rosji, dzielcie się ! « – to otworzą się dwie możliwości: albo wewnątrz Rosji powstanie rosyjska dykta­tura narodowa, która weźmie w swoje chwytne ręce stery władzy, stłumi to zgubne hasło i poprowadzi Rosję ku jedności, niszcząc wszystkie separatystyczne ruchy w kraju; albo taka dyktatura nie wytworzy się i w kraju się rozpocznie chaos przemieszczania się, odwetów, pogromów, bezrobocia, głodu, chłodu i bezrządu. Wtedy Rosję ogarnie anarchia i z kretesem wpadnie w ręce swoich narodo­wych, militarnych, politycznych i wyznaniowych wrogów”+.

Niestety, kiedy zostało rzucone hasło odnośnie dzielenia się, władzę zagarnęła antyrosyjska, antynarodowa, chazarska dykta­tura ze wszystkimi wypływającymi z tego skutkami. I odbył się dokładnie ten proces, przed którym ostrzegał I. Ilin: „Powoli, przez całe dziesięciolecia będą powstawać oderwane lub oddzielone pań­stwa. Każde z nich poprowadzi z sąsiednim państwem długotrwałą wojnę o terytorium i ludność, co będzie równoznaczne z wojnami w granicach Rosji… Nowe państwa okażą się w ciągu kilku lat sateli­tami sąsiednich mocarstw, koloniami albo protektoratami… o federa­cji nikt nawet nie wspomni, a wzajemne okrucieństwo zmusi ich do oddania pierwszeństwa obcej niewoli przed wszechrosyjskim zjednoczeniem się”.

To właśnie jest ta sytuacja, jaką mamy obecnie.

Narody podzielone w rozbitym imperium skazane są na niekończące się wojny, krew, chaos i niewolę. Dlaczego narody naszej państwowości kiedyś jednolitej i chroniącej je od nieszczęść mają uznawać jej roz­pad jako akt uzasadniony. Przecież od samego początku była to opera­cja absolutnie przestępcza, przeprowadzona przez Chazarię.

W dniu 6.12.2007 r. na stronie KM.ru z powołaniem się na portal Cursorinfo.co.il były opublikowane fragmenty przemówienia pre­miera Izraela Ehuda Olmerta z okazji 40. rocznicy wojny o emigrację Żydów z ZSRR do Izraela. Jak wynika z wystąpienia Olmerta, wła­śnie wojna Chazarów przeciwko ZSRR stała się „głównym czynni­kiem rozkładu reżimu sowieckiego”+.

„Działalność wojowników o wyjazd do Izraela w Związku Radzieckim oraz ich bohaterskie przeciwstawienie się próbom władzy do zmuszenia ich do zamilknięcia wywołały oddźwięk w szerokich kręgach wspólnot żydowskich na całym świecie” – mówił Olmert. |„Liczne demonstracje, jakie odbyły się w różnych krajach, a także  protesty, zgłaszane przez rząd z wielu krajów na Zachodzie, wywarły  nacisk na reżim sowiecki i zmusiły go do ułatwienia procesu otrzy­mania pozwolenia na wyjazd”-kontynuował swoją myśl izraelski premier. „To ułatwienie udowodniło aktywistom-obrońcom prawa oraz innym przeciwnikom reżimu w Związku Radzieckim, że nawet jeśli nie można odnieść zwycięstwa nad systemem na tym etapie, to można go nadwerężyć i przyśpieszyć jego koniec. Tak więc walka| o wyjazd do Izraela stała się głównym czynnikiem rozkładu reżimu sowieckiego” – podsumował swoją wypowiedź.

Wynika z tego, że cel Chazarów polegał na tym, by zachwiać przyśpieszyć koniec reżimu oraz rozbić reżim sowiecki, naszą państwowość. I to wygłaszają z trybuny. Zuchwalstwo bez granic. I potem urządzają wrzask, że jako obrońcy prawa są niesłusznie osądzani. Przecież teraz sami uznaliście, że zajmowaliście się działalnością antypaństwową. A w każdym państwie jest to przestępstwo kryminalne, za które należy się, przepraszam, więzienie. Gdyby obecnie w Izraelu ktoś zaczął „nadwerężać i przyśpieszać koniec” waszego systemu chazarskiego, to co, byście po główce go głaskali i dali mu odznaczenie? Tymczasem u nas w czasie chazarskiego panowania i po główkach głaskano i dawano odznaczenia. Zatem, nie patrząc na wasze przestępstwa, odnieśliśmy się do was nawet bardzo miłosiernie. Przecież te wszystkie wasze chazarskie zbrodnie miały nie tylko antypaństwowy, ale i antynarodowy, antyrosyjski charakter. Ileż cierpień i krwi przysporzył naszym narodom rozkład państwa, spowodowany przez was. Ofiary w ciągu tych lat postradzieckich wyrażają się w milionach. Czy ktoś słyszał, żeby za działalność antyrosyjską, siłą rzeczy, ekstremistyczną kogoś spośród Chazarów osadzono w więzieniu? Nic takiego się nie zdarzyło. Natomiast za sprzeciwienie się ekstremizmowi chazarskiemu osadza się i to na długo. Zatem wielka tragedia rozkładu imperium radzieckiego przez Chazarów odbyła się bezkarnie i nawet oni sami obecnie cynicznie się tym szczycą, robiąc kolejne plany na przyszłość dla nas destrukcyjne, a Olmert nawet oficjalnie oświadczył w wymienionym już przemówieniu: „Operacja otwarcia zamkniętych wrót ZSRR dowiodła, że nic nie może oprzeć się mocy naszej jedności. Wszystko, co nam w tej chwili potrzebne, to skierowanie ogromnej siły, tkwiącej w tym narodzie, w przyszłość – dla osiągnięcia ważnych, i nie mniej słusznych niż wolna repatriacja do Izraela, celów, i walka o nie tak samo zaciekła”.

Ze względu na to, że Chazarowie zawsze mieli dwa cele najważ­niejsze – zniszczenie Świętej Rusi i doprowadzenie do władzy Antychrysta – to nic dobrego po tej ich gotowości do nieprzejednanej wojny oczekiwać nie można. Walka ta znalazła swoje odzwiercie­dlenie po rozbiciu ZSRR w agresji przeciwko Jugosławii, Irakowi, w zorganizowanych przez Chazarów antyrosyjskich rewolucjach w Gruzji oraz na Ukrainie, w destabilizacji sytuacji na Północnym Kaukazie, w zaplanowanym osłabieniu naszej gospodarki, w przygo­towaniu i w czynnym udziale w wojnie w Osetii. Chazarowie pro­wadzą energiczne przygotowania do zlikwidowania Rosji.

Zaktywizowali się w związku z tym i wasale Chazarii – USA i UE

–      których przedstawiciele publicznie i oficjalnie potwierdzali swój współudział w ukierunkowanym i rozmyślnym rozbiciu ZSRR. I również sama Thatcher i sam Talbot. Twierdzili oni, w rzeczy samej, że „owszem, ten rozkład jest zaplanowany i zorganizowany przez nas”. Nie ukrywali tego, iż dla realizacji owych planów doprowadzili do władzy zgraję swoich protegowanych, inaczej mówiąc, sprzedawczyków ufającego im narodu i zdrajców Ojczyzny, którzy podpisali Porozumienie Białowieskie. Wbrew woli narodu, wyrażonej podczas referendum w sprawie zachowania jednolitego państwa. Naród więc został rzucony na ołtarz ofiarny, z którego popłynęło morze krwi jako wynik bratobójczej wojny sprowokowanej rozpadem.

Takie samo morze krwi popłynęło po rozkładzie Imperium Rosyjskiego, które Chazarowie zniszczyli przy użyciu swojej najważniejszej dewizy: „dziel i rządź”. Wówczas podział nastąpił na podstawie inspirowanych przez nich konfliktów według zasady politycznej i klasowej. Obecnie zaś podstawą rozdzielenia stała się zasada naro­dowa. Ale i w pierwszym przypadku i w drugim (charakter ten sam) nieuniknionym efektem rozdziału stały się wojny domowe, w czasie rewolucji czerwoni walczyli przeciwko białym, potem, w naszych czasach, ci, co ogłosili się uciskanymi, walczyli i w dalszym ciągu walczą przeciwko tym, których kazano im nazywać ciemięzcami.

W rezultacie widzimy niekończące się cierpienia narodów, które kiedyś mieszkały w jednolitym państwie, którego jedność ratowała je przed wojną bratobójczą oraz naprowadzała na połączenie wysiłków w celu zbawczego umocnienia państwowości imperialnej.

Do podpisania Porozumienia Białowieskiego Chazarowie wybrali takie osoby, które w zamroczeniu niewolniczej służalczości i zamro­czeniu alkoholowym mało rozumiały co, szczerze mówiąc, dzieje się i co robią. Krymski politolog Wasilij Capa z niedowierzaniem oświadcza: „Dziwne, przecież w momencie podpisania Porozumienia Białowie­skiego o przebudowie ZSRR Rosja formalnie winna otrzymać z po­wrotem Krym. Jak mi wiadomo z wypowiedzi ekspertów ukraińskich uczestników tych wydarzeń historycznych, delegacja ukraińska na czele z Leonidem Krawczukiem nawet nie pretendowała do tak bezspornego faktu. Ukraińcy byli radzi temu i zadowalał ich  stopień samostanowienia, jaki wynikał z porozumienia. Borys JeIcyn nie lubił Krymu, latem lubił bywać w Soczi. I podobnie jak krótkowzroczny Chruszczów hojną ręką oddał nasz Krym Ukrainie. Tym bardziej że Krawczuk złożył przysięgę o dozgonnej przyjaźni i dozgonnej wojenno-morskiej bazie Rosji”.

I te oto brednie proponuje się nam uznać za akt prawny tworzenia państw-protektoratów Chazarii na reliktach byłego imperium? Jestem gotowa wieść spór, że tam już przyjęto różnorakie konstytucje oraz akty. Wszak tak jak w przypadku Imperium Rosyjskiego pierwotne porozumienie było sfalsyfikowane i sfabrykowane, to znaczy było kłamstwem.

Obecnie, wykorzystując to kłamstwo, nasze narody chcą zderzyć się w wojnach domowych w celu wzajemnej eksterminacji. Czyżby naszym narodom chciało się uczestniczyć w tej potworności składania ofiary na szeroką skalę chazarskiemu idolowi Molochowi? Tylko samobójcy oraz typy patologiczne odpowiedzą twierdząco. Odpowiedź pozostałych będzie przecząca. To znaczy, że większość nie chce bratobójstwa. Jednakże będzie ono nieuniknione, ponieważ pokolenie Dana, ukierunkowane na śmierć i wojnę oraz kontrolujące swoje protektoraty w przestrzeni postradzieckiej, zacznie nieugięcie i reprodukować śmierć i wojnę. Taką pokolenie to ma naturę.                                      :

Odwrót jest niemożliwy – za nami jest Święta Ruś

Wyjście istnieje jedno. Jeśli tego nie chcemy, to należy wrócić do jednolitej silnej państwowości, w ramach której zostaną zniwelowane konflikty pych narodowych i terytorialnych roszczeń. Należy do­kładnie uświadomić sobie, że trzecie wyjście nie jest dane.

Jak znaleźć wyjście? Powiadają, że najczęściej wyjście znajduje się tam, gdzie było wejście. A wejście zaistniało w momencie, kiedy polityczna bandycka formacja chazarskich najemników (historycznie Chazarowie walczą przy pomocy najemników) podpisała Porozu­mienie Białowieskie. Co wtedy się wydarzyło? Zostały ogłoszone suwerenności terytorialne według cech narodowych w przestrzeni fizycznej byłego imperium radzieckiego. Zostały ogłoszone suwerenności polityczne w jego przestrzeni politycznej. I na tym gruncie awantury o terytorium i władzę polityczną dąży się do spowodowania między nami wojny. Tymczasem my tego nie chcemy, nie chce­my być barankami prowadzonymi na rzeź niewiniątek przez chazarskie wilki w owczej skórze. Nie chcemy, dlatego że nie udało się przekroczyć im granic w naszych duszach. To znaczy, że przestrzeń duchowa naszego imperium jest jeszcze wolna. I w tej duchowej przestrzeni imperium zdolne do obrony nas istnieje. I zjednoczyw­szy się z nią, potrafimy jeszcze znaleźć sobie obronę. Stąd będzie uruchomiony impuls jako nasz ratunek dla zjednoczeniowych proce­sów imperialnych w przestrzeniach politycznej i terytorialnej. Poli­tyczna bandycka formacja w Białowieży fizycznie wypłynęła z imperium w dobie podziału i zapędziła narody do klatek protektoratów chazarskich. Nasze zadanie obecnie polega na tym, żebyśmy, rozumiejąc co z nami ma się stać, duchowo wyszli z protektoratów i weszli w związek, w imperium. To znaczy, byśmy dokonali świadomego działania, odwrotnego do rujnującego działania Kaganatu. W tym 1 celu należy po prostu wewnętrznie powiedzieć sobie: „Nie chcę dłu­żej żyć w chazarskiej klatce, do której zostałem zagoniony i z której pójdę na rzeź. Chcę mieszkać razem z innymi bratnimi narodami w silnym państwie, zdolnym do obrony mojej wiary i mnie przed chazarską niewolą”.

Należy we wszystkich i w każdym z osobna spowodować to wewnętrzne nastawienie, które uruchomi wspólny mocny impuls ducho­wy i scali narody w przestrzeni duchowej Imperium, stworzy trwałą platformę dla jego zjednoczenia politycznego oraz terytorialnego.

Protektoraty to nie państwa. To plemiona, które trafiły pod władzę Chazarów-kolonizatorów. Przejście do protektoratów to powrót do ustroju rodowo-plemiennego, który istniał na terytorium Rosji w czasach Chazarii i dzięki któremu bezlitośnie grabiła ona i niszczyła nasze narody do tego czasu, kiedy nie zjednoczyły się one i nie po­wstało państwo rosyjskie, które w końcu nie zniszczyło Chazarii. Oto obecnie Chazarowie przerzucili nas w tamte odległe i krwawe czasy, w okrutne czasy waśni międzyplemiennych, kiedy Chazarski Kaganat, wykorzystując to, uprawiał samowolę i rozbój na naszej ziemi.

Chazarowie chcą, byśmy pozostawali podzieleni, a tym samym słabi, nieobronni, narażeni na zniszczenie i niezdolni do sprzeciwu oraz obrony. A żeby nas trzymać w tym stanie rozdzielenia, który nie pozwoli zebrać sił dla sprzeciwienia się chazarskiemu pokoleniu Da­na i przyjściu Antychrysta, prowokują między nami wojny. I trzeba I powiedzieć, że na razie im się to udaje, ponieważ nie przejawiamy I jednolitej woli ku połączeniu, bez którego nie ma ratunku.

Te sztuczne twory, dzieło ludzkich rąk, protektoraty utworzone w postradzieckiej przestrzeni, to nic innego jak domy „zbudowane na piasku”. Ich upadek będzie nieunikniony z najbardziej tragicz­nymi skutkami dla narodów mieszkających na tych terytoriach. Na to też niewidzialna Chazaria liczy. Jej światowy rząd złożony z pokolenia Dana ma nadzieję, że w płomieniach i krwi wojen międzyplemiennych, w które ono nas wciąga, przestaniemy myśleć o ocaleniu duszy, będziemy tak wykończeni i zmęczeni, że wybierzemy niewolniczą służbę na rzecz Globalnego Kaganatu i jego najwyższego władcy.

Historyk W. Kluczewski ostrzegał, że „historię należy znać nie dlatego, że przeminęła. A dlatego, że przemijając nie potrafiła uprzątnąć swoich skutków”+.

Nasza historia pokazuje, że pomimo pozornego triumfu i bachanaliów kompradorskiej elity władzy, na określonym etapie czasów pełnych zamętu w Rosji za sprawą Boską pojawia się jakaś siła mistyczna, która zaczyna rekonstruować, odtwarzać silną państwowość imperialną. O tym pisze proroczo Ilin: „Rosja nie zginie z powodu rozbicia, lecz rozpocznie odtwarzanie całego biegu swojej historii od nowa. Rosja jak wielki organizm znowu zabierze się do zbierania swoich członów, popłynie po rzekach i morzach, do gór, po węgiel, po chleb, po ropę naftową, po uran”+.

W czym tkwi źródło tej wielkiej siły nieugiętego wskrzeszenia naszej państwowości? Problem w tym, że „Rosja jest organizmem natury fizycznej i duchowej”. Właśnie przez to niezachwianie oraz niezłomność natury i ducha wszelkie próby rewanżu chazarskiego kończyły się fiaskiem.

„Te przestworza nie mogą żyć wyłącznie górnym biegiem rzek, nie władając ich wychodzącymi w morze dorzeczami dolnego bie­gu… Ekonomiczna myśl o lądzie zawsze upada bez morza… Narody, które chcą zamknąć Rosji dostęp do morza, powinny pamiętać, że chodzi tu o to, żeby trafnie ujrzeć problem kontynentalnego wymiaru nie ustawić się w poprzek drogi rozwoju światowego. Nierozsądne to i nieperspektywiczne nawoływanie przyszłej Rosji do nowej wojny o drzwi jej własnego domu, bowiem wojna ta rozpocznie się nieuchronnie i będzie bezwzględna i bezlitosna”.

To oto określenie Ilina „nowa wojna” oznacza, że podobna wojna już niejednokrotnie toczyła się, i myśmy ją „nieuchronnie” wszczy­nali i byliśmy w niej „bezlitośni”, i w końcu, jak wynika z naszej historii, odnieśliśmy zwycięstwo.

Taką samą myśl wypowiedział w połowie lat 20. minionego wie­ku i A. Denikin, który był przekonany, że „więź państwowa Rosji z jej obszarami krańcowymi jest przesądzona… Więź będzie wskrzeszona: szybko lub nie szybko, dobrowolnie – w drodze spisku albo siłą – w drodze taryfowej, ekonomicznej wojny lub natarcia zbrojnego. I to uczyni każda Rosja – »czerwona«, »różowa«, »biała« albo »czarna…«”.

Jednakże po to, by naród zrozumiał cykliczność, nieuchronność takiej wojny i nieodwołalność zwycięstwa w niej, potrzeba, żeby znał on swoją historię, żeby nieodłączną ważną część jego tożsamości stanowiła tożsamość historyczna. Rozumiejąc to, nasz przeciwnik uczynił z tej tożsamości oraz świadomości historycznej narodu rosyj­skiego swoją tarczę. I liczne ofiary tej wojny informacyjnej, która omotała pola walki naszej historii, tkwią w swojej nierozwadze, za­pominając o nieuchronności wojny, mówią: „Po co nam jakieś tam terytoria, a tym bardziej po co mamy o nie walczyć?” Albo jeszcze inaczej – poddawszy się zwątpieniu i pesymizmowi, zapomniawszy o historycznej nieodwołalności odniesienia zwycięstwa w walce, twierdzą: „Wróg jest zbyt silny, więc nie poradzimy sobie z nim”.

Takim osobom odpowiemy słowami Ilina: „Rządy narodowe wymagają od narodu szerokich horyzontów państwowo-politycznych, odpowiednio do wielkości kraju i skali zadań tego narodu. Małemu narodowi, znikąd nie spodziewającemu się zagrożenia, wystarczą prowincjonalne horyzonty polityczne… amerykański »izolacjonista« to krótkowzroczny prostak, a rosyjski mieszkaniec Kaługi odrzucają­cy wojnę o brzegi morskie kierując się zasadą, że »my, mieszkańcy Kaługi, morza nie mamy«, nie jest zdolny do rządzenia krajem. Na­ród, nierozumiejący swoich zadań historycznych, zgubi siebie I swoją kulturę”.

Historia samowładnej Rosji świadczy o tym, że rosyjscy carowie skierowywali swoje wysiłki głównie na dobrowolne zjednoczenie licznych grup etnicznych w jedno imperium bez ingerencji wojennej. Woj­na była rozpatrywana w kategoriach środka skrajnego i ostatecznego.

Clausewitz w swoim traktacie o wojnie napisał, że najważniejszym warunkiem zwycięstwa w wojnie jest nierozerwalna jedność i wzajemne wsparcie armii, rządu i narodu. U nas o to jest ciężko, nie mamy gdzie uczynić odwrotu. Za nami już nawet nie Rosja, i nawet nie Moskwa, za nami obecnie stoi Święta Ruś, ponieważ obecna wojna (o wojna religijna. Jest ona ukierunkowana na osiągnięcie celów duchowych – zniszczenie państwowości tradycyjnej na świecie i jej najważniejszej ostoi – Rosji oraz budowa imperium Antychrysta.

I  dlatego z Bożą pomocą winniśmy wytrwać do końca. I będziemy pamiętać słowa spowiednika Rodziny Carskiej Arcybiskupa Fieofana (Bystrowa), który 6 lutego 1930 roku napisał: „Negatywne uczucia do wrogów Bożych i do wrogów narodu rosyjskiego są rzeczą naturalną. I na odwrót, nieposiadanie tych uczuć jest rzeczą nienaturalną. Będziemy nienawidzić wrogów Bożych oraz wrogów narodu rosyjskiego nie za osobistą obrazę nas, lecz za ich wrogi stosunek do ludzi rosyjskich. Dlatego więc trzeba staczać walki z tymi wrogami. Jeśli nie będziemy walczyć, to za swoją »letniość« zostaniemy ukarani przez Pana. On swoją zemstą odpłaci nie tylko im, ale i nam”+.

I  nie będziemy tracić nadziei, zachowując w sercu prorocze słowa Arcybiskupa Fieofana: „Dokona się to, czego nikt nie oczekuje. Rosja zmartwychwstanie i cały świat się zdziwi. Prawosławie w niej odrodzi się i odniesie triumf!… Mędrcy przepowiadali, że Rosja odrodzi się i sam naród wskrzesi Monarchię Prawosławną. A Bóg postawi na Tronie silnego Cara”+ (Spowiednik Rodziny Carskiej0+, M. Wyd. Bractwo Sw. Germana Alaskańskiego, 1994).

Proszę zwrócić uwagę, że w tym proroctwie pokazano główną ro­lę narodu w odrodzeniu się Rosji. Rolę naszą i waszą. Ta sama mysi została potwierdzona w jeszcze jednej wypowiedzi władyki Fieofa­na, którą przytacza Arcybiskup Syrakuzański Awerkij (Tauszew): „Nie mówię we własnym imieniu. To, co usłyszałem od starców inspirowanych przez Boga, to i przekazałem… Pan zmiłuje się nad Rosją gwoli niedużej garstki szczerze wierzących. W Rosji, powiadali starcy, z woli narodu będzie wskrzeszona Monarchia, Absolutna Władza. Pan wybrał przyszłego Cara. Będzie to człowiek gorącej wiary, genialnego rozumu i żelaznej woli”+. (Spowiednik Rodziny Carskiej+, M. Wyd. Bractwo Św. Germana Alaskańskiego, 1994).

Oto jak ważna jest woła narodu dla obrony i ocalenia Ojczyzny. Zmartwychwstanie Rosji dokona się, zgodnie ze słowami władyki Fieofana, i potem naród „zostanie uleczony. Naród zwróci się ku skrusze, ku wierze”.

I jeszcze proszę zapoznać się ze słowami Tarasa Bulby: „Powstał ca­ły naród, bowiem wyczerpała się cierpliwość narodu – powstał, by ze­mścić się za wyśmianie praw swoich, za sromotne poniżenie swoich obyczajów, za znieważenie wiary przodków i obrządku świętego, za po­hańbienie cerkwi, za wybryki cudzoziemskich panów, za gnębienie, za unię, za haniebne panowanie żydostwa na ziemi chrześcijańskiej – za wszystko, co przyczyniło się do gromadzenia i wzmożenia od dawnych czasów srogiej nienawiści Kozaków… Wiadomo, jakaż to na Rosyjskiej Ziemi wojna, wszczęta o wiarę; nie ma większej siły nad siłę wiary… Nadejdzie czas, kiedy dowiedzą się wszyscy co to znaczy Prawosławna Wiara Rosyjska! Już teraz odczuwają to narody te dalsze i te bliższe: odradza się na Ziemi Rosyjskiej swój Car i nie będzie na świecie siły, która nie odda mu czci!… Bo czyż znajdzie się na świecie taki żar, takie męki i taka moc, która by zmogła Moc Rosyjską!”

Cała historia Rosji świadczy o tym, że ocalenie człowieka rosyj­skiego na ziemi rosyjskiej i jego ziemskie szczęście jest mocno powiązane z jego stosunkiem do Boga i Cerkwi, „Bez Boga, ani do proga”, „Poza Kościołem nie ma zbawienia” – te święte nakazy zostawili nam nasi przodkowie, którzy w ciągu stuleci tworzyli Wielkie Imperium Rosyjskie i bronili go, a teraz jest rozszarpywane na części przez wrogów zewnętrznych i wewnętrznych.

Jednakże pamiętamy nie tylko to, jak w okresie zamętu i zamie­szek różnoplemieńcy rządzili na Kremlu, ale i to, jak ich przeganiał stąd naród rosyjski pod wodzą przywódców wojskowych i ducho­wych.

Obecnie, żeby zyskać niezależność narodową, godną naszej historii, winniśmy zrozumieć, że scalić nas może tylko Prawosławie oraz Cerkiew. Jest to aksjomat historyczny i nie wymaga on dowodów. Bowiem gospodarcze, finansowe i wojskowe siły, zdolne stanąć w obronie narodu rosyjskiego przed uciskiem w przyszłości, dzisiaj jeszcze wciąż mają wyraźną i surową zależność od tak zwanych partnerów zachodnich, których interesy dawno i wszystkim są znane. Dlatego naszą największą nadzieję i ufność pokładamy tylko w Bo­gu. Ale nawet On bez naszej chęci, bez naszej woli nie zacznie nam pomagać. Oczekuje On od nas także choćby niewielkich, ale jednak czynów dla ocalenia Ojczyzny. I tu nasze uświadomienie sobie swo­jej grzeszności i skruszone zwrócenie się do Boga wydaje się nam sprawą pierwszoplanową i niezbędną.

Owszem, wiele z nas nosi w swojej duszy pokaźny ładunek wychowania ateistycznego – „Człowiek, przecież brzmi dumnie!” –

i   stosunku do samego siebie jako do ostatniej instancji – każdy jest dla siebie bogiem! – … Coś, a dokładniej ktoś, przeszkadza nam uznać istnienie Tego, Kto stworzył i nas, i świat wokół, kto jest Wszechmocny i trzyma wszystko w Swojej prawicy. Ale jutro może być tak, że to, co istnieje realnie, zostanie uznane ze strachu przed śmiercią albo przed nieuniknionym cierpieniem. Nieszczęście nadejdzie nieoczekiwanie i stanie się jasne, że czas został utracony bez­powrotnie, żeby przygotować się, wyprzedzić skutki, i nadejdzie, nadejdzie spóźniony żal…

Co winniśmy robić?

Jeśli chcemy uchronić się jako naród rosyjski i Rosja, jako silne państwo, powinniśmy zrozumieć, że samo przez się, bez naszego udziału, bez naszej woli to się nie odbędzie. Zachowanie narodowej suwerenności Rosji to wielka rzecz i spełnienie tego jest niemożliwe bez ofiary całego narodu, bez indywidu­alnej ofiary w miarę sił każdej jednostki. Ofiarność leży u podstaw rodziny, u podstaw dowolnych silnych więzi międzyludzkich.

Obecnie już prawie zostaliśmy przekonani, przy użyciu najsilniejszego aparatu propagandy państwowej i prywatnych massmediów, które otrzymały władzę, zachowujących pełną wolność w niszczeniu podstaw państwowości: że nie istnieje świat duchowy ani jego prawa, że świat Boży, świat Chrystusowy, to coś w rodzaju folkloru rosyjskiego, coś wyjątkowo osobistego» niemającego od­niesienia do naszej historii oraz życia współczesnego. Inny problem to kurs dolara, euro, spekulacyjny przepływ fałszywych akcji na giełdzie…

Owszem, można nie interesować się fizyką jądrową, nie bywać w szpitalach, nie jeździć samochodem, ale negowanie występowa­nia oraz aktywnego istnienia praw mechaniki kwantowej, fizyki jądrowej, zasad i odkryć medycyny, zasad ruchu drogowego czy to nie obłęd? I czyż nie jesteśmy szaleńcami kiedy, na wzór plebejuszy, w ślad za podłą i niską propagandą chazarską odrzucamy wszystko to, co wielkie, do czego doszedł duchowy geniusz na­szych przodków, kiedy nauczeni najbardziej gorzkim doświadcze­niem historii, uparcie pokładamy nadzieję tylko we własnych si­łach, i uśpieni przez telewizję oraz jawnie antynarodowe mass­media, wciąż uważamy, iż życie w Rosji zostanie uporządkowane samo przez się, dzięki wysiłkowi kogokolwiek, lecz nie nas sa­mych.

Nie, nie uporządkuje się.

Bez naszej chęci ani nas, ani naszej Ojczyzny, nikt ratował nie bę­dzie. Dlatego na pytanie: co winniśmy robić? odpowiemy: po pierw­sze: zmienić na ile to możliwe wektor swoich życiowych nastawień, interesów oraz dążeń z wyjątkowo korzystnych i osobistych w kierun­ku patriotyzmu i miłości do swojego narodu. Życie egoisty-pragmatyka z reguły kończy się marnie: tchórzliwością, zdradą i kłamstwem. Obecnie nadszedł czas, by poświęcać się umocnieniu duchowej twierdzy dla naszego wspólnego domu – Rosji.

Nie jedność partyjna, nie więzi wąsko korporacyjne czy rodzinne, lecz jedność ogólnonarodowa na poziomie wspólnoty duchowej, religijnej ochroni nas i zapewni nam bezpieczeństwo w płaszczyźnie osobistej i w ogólnonarodowej przed wstrząsami narodowymi oraz nieszczęściami. Tutaj więc fundamentalny staje się nasz stosunek do Cerkwi jako do ustanowionej przez Boga instytucji, od której w dużym stopniu zależy i nasz osobisty i państwowy dobrobyt.

Doskonale rozumieją to i nasi nieprzyjaciele, którzy na różne sposoby próbują zawładnąć jej kierowaniem, próbują rozłożyć ją od wewnątrz, aktywnie wcielając w jej łono swoich przedstawicieli, którzy czynią z Domu Bożego targowisko.

Po drugie: na przekór wszystkiemu należy zacząć żyć życiem cerkiewnym – i już bardzo szybko poczuje się taką siłę, która w isto­cie przenosi góry i czyni cuda.

Właśnie życie we wspólnocie cerkiewnej najbardziej zdolne jest zjednoczyć i bankiera i zwykłego pracownika, dyrektora generalnego i  robotnika, generała i żołnierza.

Z pasywnego reżimu całkowitej bezczynności powinniśmy zacząć wykonywać choćby najmniejsze kroki w życiu duchowym, tzn. w życiu prawdziwie ludzkim, odróżniającym nas od niemówiących zwierząt. Wszak dusza bez wiary jest martwa.

Jeśli zaś rozpoczniemy życie duchowe, Pan da nam i wzrok widzący rzeczywistość taką, jaka ona jest prawdziwie, da nam rozum, siły, męstwo i scali nas w jednolite rycerstwo. I już scaleni jedną wiarą otrzymamy również narodowego wodza, i niezwykle wierne przywództwo w działaniu, i wówczas już każdy z osobna zrozumie co robić? Wtedy dusza już będzie pozbawiona strachu i małoduszności.

Bóg już zbiera Swoje wojsko. I ono niekoniecznie musi być liczne. Ale koniecznie winno tworzyć jedność duchową. Szczera wiara i  nadzieja na pomoc Bożą oto najważniejsza broń w przyszłej wojnie.

O tym właśnie mówili i nasi wielcy przodkowie. „Nie w sile Bóg, lecz w prawdzie” – tak zwracał się do wojowników Święty Błogosławiony Aleksander Newski. „Módl się do Boga, On da zwycięstwo!” – tak uczył swoich żołnierzy generalissimus Aleksander Suworow.

„Bóg kocha ludzi cnotliwych”, a „droga grzeszna zgubi” – tak uczy nas nasza Prawosławna Cerkiew i takie jest niezłomne prawo życia duchowego i całej historii świata.

Nasza rozwaga winna żyć tchnieniem nieprzerwanej wewnętrznej modlitwy o ocalenie i zachowanie rosyjskiej ziemi i narodu naszego, mającego wiele przewin wobec Boga, w serdecznej skrusze wobec Niego.

Symbol wiary „Modlitwa Pańska”, „Modlitwa Jezusowa”, i „Modlitwa przed snem” – niechaj staną się naszą główną bronią duchową środkiem konsolidacji we wspólnej sprawie wskrzeszenia Przesławnego Imperium Rosyjskiego, jak i słowa Samego Pana, wymówione przez Niego Swoim uczniom: „I ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje, a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża?”[1] (Ewangelia według Św. Łukasza 11, 9 – 11). „Je­śli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, ; co dobre, tym, którzy Go proszą”* (Ewangelia według Św. Ma­teusza 7,11).

 

SPIS TREŚCI

Zamiast Przedmowy………………….

STANIEMY DO WALKI O WIARĘ I ZWYCIĘŻYMY!

ŚWIĘTE IMPERIUM ALBO DYKTATURA ANTYCHRYSTA

Dwa sakralne centra opozycji światowej.

Jaki będzie nasz wybór?…………….

Święte Imperium Rosyjskie istnieje…..

„Nie zhańbimy rosyjskiej ziemi”……..

KONSTRUKCJA DYKTATURY GLOBALNEJ……..

Właściwości współczesnej geopolityki…

Architekci i wykonawcy……………..

Wojna w Osetii…………………….

Neokoni przeciwko Rosji…………….

Sarko od słowa „sarkofag”…………..

Powiedz mi kto jest twoim doradcą, a powiem ci kim jesteś

Rothschildowie – klan chazarski na służbie u Antychrysta

Globalne plany Chazarii…………….

Tajna „ustawa o gotowości kraju do terroryzmu”

Prywatna armia zwiadowcza w służbie niewidzialnej Chazarii.

Przeciwstawienie się złu……………

Chazarscy bankierzy przeciwko państwowości amerykańskiej. Obamokracja = kłamstwokracja = chazarokracja………

RELIGIA GLOBALNEGO KAGANATU…………

Ksenofobia Talmudu i Kabały jako siła napędowa nowego

porządku świata……………………

Oddanie suwerenności drogą zniszczenia religii tradycyjnych…

Projekt – modernizowany islam……….

Od reformowania Starego Testamentu do religii globalnej

GlQbalnego Kaganatu……………….. v

Zachowamy w czystości Święte Prawosławie

„NOWA WOJNA” nieunikniona…………..

Zadania historyczne naszego narodu…..

Wojna sieciowa przeciwko Hierarchii….

Stosunki z „zewnętrznym i wewnętrznym” Zachodem

Odwrót jest niemożliwy – za nami jest Święta Ruś

+  Przy tłumaczeniu cytatów z Pisma Świętego opierano się na „Biblii Tysiąclecia” – wyd. III (Wydawnictwo Pallotinium, 1980 r.);

Za: http://gazetawarszawska.com/2014/02/23/t-graczowa-swieta-rus-przeciwko-chazarii-cz-9/

Data publikacji: 23.02.2014

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.