Opublikowano Czerwiec 28, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Superpaństwo stanie się faktem?

źródło: http://www.wicipolskie.org

Kanclerz Niemiec Angela Merkel opowiedziała się za utworzeniem unii politycznej poprzez przekazywanie “krok po kroku” narodowych kompetencji strukturom Unii Europejskiej, co będzie równoznaczne ze zrzeczeniem się przez państwa członkowskie resztek suwerenności. “Plan pracy” dotyczący budowania takiej unii może, jak poinformowała, zostać przyjęty już na najbliższym spotkaniu unijnych przywódców (28-29 czerwca). 

– Potrzebujemy więcej Europy. Nie tylko unii walutowej, ale też tak zwanej unii fiskalnej i więcej wspólnej polityki budżetowej. I przede wszystkim potrzebujemy unii politycznej – powiedziała Merkel w wywiadzie dla telewizji ARD. – To oznacza, że krok po kroku musimy oddawać Europie kompetencje i przyznać jej zdolności kontrolne – dodała. Zwróciła przy tym uwagę, że jest to możliwe w większym gronie niż tylko strefa euro, co wykazał pakt fiskalny, który przyjęły niemal wszystkie kraje należące do wspólnoty (za wyjątkiem Czech i Wielkiej Brytanii).

Wiele wskazuje na to, że plany Angeli Merkel już zostały zaakceptowane przez powolnego jej Donalda Tuska, zatem zgoda Polski stanowi jedynie formalność. Konsekwencje, jakie taka polityka będzie miała dla naszego kraju, będą katastrofalne. Przede wszystkim pozbawimy się możliwości kierowania własną gospodarką (również grania deficytem) i pracowania na własny rozwój gospodarczy, a także ubezwłasnowolnimy się politycznie. Zgodzimy się na to, aby za nas podejmowano kluczowe decyzje (nie zawsze dla nas korzystne) co do naszego życia politycznego, gospodarczego czy społecznego. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której na polecenie Brukseli pieniądze z naszych podatków będą transferowane zagranicę na “pomoc” dla dotkniętych kryzysem krajów Zachodu, które mimo kłopotów finansowych znajdują się w o wiele lepszej sytuacji niż Polska. Nie będziemy mieć ponadto wpływu na losy własnego kraju, gdyż wybory parlamentarne będą wtedy fikcją, mającą stworzyć pozory demokracji i praworządności.

Warto w tym momencie podkreślić, że przekazanie kompetencji do Brukseli będzie równoznaczne z przekazaniem ich do Berlina, gdyż to tam zapadać będą wszystkie decyzje. Obecnie rząd w Berlinie jest kreowany w mediach i na politycznych salonach jako opatrznościowy, mogący ocalić strefę euro. Nikt jednak nie zająknie się nawet, że to właśnie Niemcy najwięcej zarabiają na istnieniu eurozony i to w ich interesie jest jej utrzymanie, nie zaś w interesie pozostałych jej członków, którzy jedynie ponoszą koszty, nie otrzymując niczego w zamian.

Propozycje reform przewidują również m.in. bezpośrednie wybory przewodniczącego Komisji Europejskiej i połączenie funkcji szefów KE i Rady Europejskiej, co jest równoznaczne z powołaniem stanowiska silnego prezydenta UE, za czym od dawna opowiadał się szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. O ile jednak przewidziane traktatem lizbońskim stanowisko unijnego prezydenta nie miało większego znaczenia dla prezydentur krajów członkowskich, o tyle połączenie stanowisk szefa KE i Rady Europejskiej będzie skutkować minimalizacją roli prezydentów krajów wspólnoty.

Kontrowersje budzi również stworzenie silnego europejskiego nadzoru bankowego, który kontrolowałby wszystkie banki, a nie tylko te największe. Dla małych, krajowych banków wprowadzenie takiego nadzoru może okazać się fatalne w skutkach, gdyż w dłuższej perspektywie może uniemożliwić im rozwój oraz prowadzenie własnej polityki ekonomicznej. W propozycji nowej dyrektywy unijnej KE chce aby w całej UE obowiązywały jednakowe zasady restrukturyzacji i likwidacji banków. – Banki wszystkich 27 krajów unijnych wpłacałyby składki na specjalny fundusz likwidacyjny z którego później miałyby być finansowane programy restrukturyzacyjne banków, które popadły w tarapaty. Tyle że wiele banków krajów strefy euro już ma ogromne kłopoty i sugestia, aby banki z krajów Europy Środkowowschodniej je finansowały jest pomysłem dosłownie kuriozalnym – ocenił poseł Zbigniew Kuźmiuk (PiS). Polakom nie pozostanie zatem nic innego, jak tylko wycofać z banków swoje oszczędności, gdyż istnieje poważna obawa, że mogą je utracić.

Kanclerz Niemiec podkreśliła, że zawsze trzeba umożliwiać każdemu państwu członkowskiemu udział we wzmacnianiu integracji. Zastrzegła jednak, że “nie wolno nam stać w miejscu dlatego, że jedno lub drugie nie chce pójść z nami”. Merkel powtórzyła ponadto, że wzrost gospodarczy i konsolidacja finansów, jako metody walki z kryzysem, to “dwie strony jednego medalu”. Problem w tym, że – co do tego ekonomiści nie mają żadnych złudzeń – konsolidacja finansów wcale nie będzie szła w parze ze wzrostem gospodarczym, natomiast obietnice Angeli Merkel świetlanej przyszłości pod egidą Niemiec i Brukseli są puste i niczym nie uzasadnione.

Anna Wiejak
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 25 (868) z 19 czerwca 2012 r.

Komentowanie zamknięte.