Najnowsze

Opublikowano Sierpień 11, 2016 Przez a303 W NWO

Strzaskane tablice z dziesięcioma przykazaniami (Część I.)

W preambule konstytucji UE nie ma invocatio Dei, odwołania do Pana Boga i chrześcijaństwa. Natomiast nawiązano w preambule do „kulturalnego, religijnego i humanistycznego dziedzictwa Europy”, powstrzymując się od precyzowania, o jakie religie chodzi. Twórcy tego projektu (Konwent Europejski) tak mają w nienawiści chrześcijaństwo, że to określenie nie chce im przejść przez gardło. Oni chcą wywieść historię Europy od rewolucji francuskiej, z katastrofalnymi skutkami. W rezultacie ignorują lub próbują zatrzeć prawdę, którą Europejczycy zdobyli w ciągu dwóch tysięcy lat rozwoju chrześcijaństwa.

a0

O rozwoju europejskiej kultury decydowały wartości chrześcijańskie, które stanowiły prawidłowość rozwoju życia narodowego. Gdyby nie było chrześcijaństwa nie byłoby Michała Anioła, Rafaela, Leonarda da Vinci, Rembrandta i ogromnej rzeszy innych wielkich malarzy. Nie byłoby Bacha, Beethovena, Mozarta, Bramhsa, Czajkowskiego, i jeszcze innych wielkich kompozytorów. Wystarczy również wspomnieć, że w Polsce Kochanowski, Krasiński, Słowacki, Mickiewicz, Zaleski czy Norwid tworzyli swoje wielkie dzieła bo byli wychowani w cywilizacji łacińskiej. Tej Europy już nie ma! Obecnie w literaturze panuje język wulgarny.

Upadł marksizm, niech żyje Marks. W Europie Środkowo Wschodniej komunizm nie upadł w 1989 r., on tylko zmienił oblicze, i trwa w najlepsze. Dokonuje się w liberalizmie, niczym nieograniczonej wolności,marksowskim humanizmem. Trzydzieści lat wcześniej rozpoczął się na Zachodzie. Tam w latach 60. XX w. dokonała się rewolucja konsumpcyjna i obyczajowa lub seksualna, zwalczono moralność chrześcijańską (poniżej). Tak jak i tam wcześniej, tak i w państwach Europy Środkowo Wschodniej, poprzez środki masowego przekazu próbuje się przezwyciężyć konserwatyzm psychiki ludzkiej poprzez propagowanie nowych wzorców i postaw bycia i życia ludzi. Z roku na rok rośnie kultura literatury sensacyjnej, pornograficznej, okultystycznej a w filmach przeważają sceny brutalne, pornograficzne. Środki masowego przekazu: telewizja, radio, internet, czasopisma, gazety itp. przez prowadzenie kampanii agresywnej chcą zmusić ludzi do tego, by po jakimś czasie te nowe twory zostały przez nich akceptowane, i by następnie narzucić je jako powszechnie obowiązujące. Dokonano rozdźwięku między tym, co jest kulturowo ogólnie przyjęte jako ustalona norma życia i bycia i ustalony gust artystyczny przejawiający się w poezji, literaturze, malarstwie i muzyce, a tym co jest zaprzeczeniem kultury w ogóle. Wszystko to prowadzi nie do tego, by uczyć ludzi kultury, by podciągać wzwyż poziom kultury, lecz zniża się jej poziom i tym samym zniża się poziom człowieka.

W planach nowego porządku świata jest nie tylko zniesienie wartości chrześcijańskich, wszelkich norm, zakazów i nakazów, ale również sakramentów św. w tym również małżeństwa. Rodzina, jako gwarant ładu, bezpieczeństwa i spokoju ma przestać istnieć. Życie erotyczne już zostało uwolnione. W ramach prowadzenia w państwach europejskich polityki multikulturowej, już od lat 60. XX w. trwa ekspansja do Europy sekt hinduskich i buddyjskich, a obecnie islamskich imigrantów.

Klub „Eranos” i konferencja Ruchu Europejskiego

W 1950 r. w Asconie w Szwajcarii powstał klub „Eranos”, gdzie spotykali się twórcy New Age. Założycielką była Olga Frobe-Kapteyn. Członkami byli specjaliści z dziedziny starożytnych kultur, uczeni, filozofowie, psycholodzy, religioznawcy, orientaliści: C. G. Jung, Teilhard de Chardin, A. Grenier, G. Scholemem, Joachim Wat, Henry Corbin, Roger Godel, T. Suzuki, Mircea Eliade, o. Jean Danielou, Giuseppe Tucci, Ernest Benz i inni. Członkowie spotykali się raz do roku. Ludzie ci długo zbierali i porównywali wspólne elementy wierzeń, mitów i symboliki pogańskich, etnicznych, narodowych i światowych celem wykazania podstawowych sytuacji egzystencjalnych, wspólnym różnym wierzeniom, fenomenom religijnych tzw. wartości uniwersalnych, by wykazać „jedność duchową dziejów ludzkich”. Nie szukano i nawet nie próbowano wykazać europejskiej jedności w kulturze chrześcijańskiej, tak obecnej we wszystkich państwach, lecz usiłowano wykazać związki pomiędzy starożytnymi kulturami a wschodnimi jak buddyzm czy hinduizm.

Klub „Eranos” prowadził działalność propagującą wierzenia pogańskie, hinduizm i buddyzm.

Prelekcje jakie tam wygłaszano dotyczyły wierzeń pogańskich i religii wschodnich jak np. „Czas i wieczność w myśli indyjskiej”, „Matka Ziemia i hierogamie kosmiczne”, „Misteria i odrodzenie duchowe”, „Filozofia i techniki jogi”, „Szamanizm”, „Symbolika i religijne znaczenie Ziemi w rozmaitych kulturach – od Tybetu po teologie i zwyczaje chrześcijańskie”. Idee religijne, takie jak tybetański buddyzm i związane z nim rozmaite techniki ekstazy, medytacji i kontemplacji, szamanizm, wygłaszane na spotkaniach w klubie „Eranos” były następnie szeroko rozpowszechniane przez publiczność, która słuchała tych prelekcji, a przede wszystkim czytelnicy „Eranos-Jahrbucher” byli narzędziami rozpowszechniania różnych nowinek (Mircea Eliade, „Świętojańskie żniwo. Pamiętniki (1937-1960)”, Kraków 1991, Oficyna Literacka).

Książki traktujące o buddzyzmie, jodze, reinkarnacji stawały się bestsellerami. Członkowie „Eranosa” od 1950 r. brali udział też w różnych spotkaniach, konferencjach, sympozjach i kongresach, w których uczestniczyli politycy i dziennikarze. Inicjatorem był mason Józef Retinger, który był generalnym sekretarzem Ruchu Europejskiego. Zorganizował on w Lozannie w dniach 8-13 grudnia 1949 r. konferencję kulturalną, na którą zostali zaproszeni orientaliści, religioznawcy oraz pisarze i filozofowie. Zostały utworzone różne komisje.Konferencja zakończyła się wielkimi orgiami opilstwa i obżarstwa (Gustaw Herling Grudziński, „Dziennik pisany nocą”).

Ruchowi Europejskiemu patronował Churchill, który już 20 września 1946 w wygłoszonym przemówieniu postulował utworzenie federacji państw europejskich. Następną konferencję kulturalną Ruch Europejski zorganizował w Wenecji 27 maja 1950 r. Było to zgromadzenie założycielskie Europejskiego Stowarzyszenia Kultury. Obok zgromadzeń członków tego stowarzyszenia odbywały się Genewskie Spotkania Międzynarodowe, które były organizowane przy udziale licznych dziennikarzy z prasy i radia. Uczestniczyli w nich członkowie korpusu dyplomatycznego oraz osobistości z różnych państw. W zasadzie poruszane tematy tych konferencji i innych odnosiły się do hinduizmu, buddyzmu i mitów. Nauki wierzeń wschodnich cieszyły się międzynarodowym prestiżem i uznaniem czynników politycznych. O chrześcijańskich korzeniach Europy jakby całkowicie zapomniano.

3 sierpnia 1950 r. odbył się w Amsterdamie międzynarodowy Kongres religioznawczy, na którym powołano stowarzyszenie studiów religioznawczych. Sekretarzem generalnym został profesor Bleeker. W kwietniu 1955 r. odbył się w Rzymie VI międzynarodowy kongres religioznawczy, któremu przewodniczył Raffaelle Pettazzoni. Wśród licznych uczonych i filozofów był w Rzymie E. Grassi, profesor filozofii w Monachium. Na Genewskich Spotkaniach Międzynarodowych obecni byli dziennikarze z różnych państw, z radiofonii szwajcarskiej i francuskiej, członkowie korpusu dyplomatycznego, osobistości zaproszone do dyskusji. W zasadzie poruszane tematy tych różnych konferencji, spotkań odnosiły się do hinduizmu, buddyzmu, pogańskich wierzeń i mitów. Nauki te cieszyły się międzynarodowym prestiżem i uznaniem czynników politycznych.

Główna myśl, która stała się podstawą tego nowego porządku, jest ta, że każdy człowiek ma prawo do własnych doświadczeń, poszukiwań własnej drogi. Jednak nie może być to inna droga niż ta, która wiedzie na wspólny szczyt (Amedeus Voldben, „Wielkie przepowiednie losów ludzkości”, 1992).

Ekspansja buddyzmu

Nowinki z klubu „Eranos” szybko rozprzestrzeniały się na Europę, ale też dużą popularnością wśród młodych ludzi cieszyła się wznowiona w 1951 r. książka angielskiego pisarza W. Y. Evansa Wentza pt. „Milarepa – wielki jogin Tybetu” (Londyn, 1928) oraz „Joga i tajemne nauki Tybetu”. W. Y. Evans Wentz 20 lat spędził w Sikkimie w Indiach, gdzie otrzymał od lamy Kazi Dawa Samdruba teksty, które później opublikował w książkach.

W Nepalu uprawiano konopie. Za prezydentury Johna Kennedyego rząd USA zaproponował rządowi Nepalu kwotę 20 mln dolarów rocznie za niszczenie plantacji konopi. ONZ i USA stworzyły projekty finansowania innych form uprawy dla rolników Azji.

W latach 60. XX wieku z Zachodu wyruszyli do Indii i Nepalu hippisi, narkomani, w poszukiwaniu duchowych mistrzów i tanich narkotyków. W Katmandu można było wówczas kupić legalnie najczystszy na świecie haszysz. Był to początek inwazji, w następnych latach do Indii i Nepalu przybywały ogromne rzesze hippisów i bogaci turyści. Ogromną popularnością cieszyły się rozmaite techniki ekstazy, medytacji, joga i kontemplacja, techniki walki, szamanizm. Wielu z tych młodych ludzi uzyskało od największych lamów nauki i inicjacje buddyzmu tybetańskiego. Byli oni pierwszymi „misjonarzami” lamaizmu na państwa Europy zachodniej, i tak na przykład przywódca sekty Stowarzyszenie Buddyjskie Karma Kagiu jest Holendrem. Po 1989 r. nastąpiła inwazja buddyzmu na państwa Europy środkowo-wschodniej. W Polsce wiele sekt działało już w latach 80. XX w.

Nazwą Nowe ruchy religijne, określa się około 8 tys. sekt religijnych, które pojawiły się w latach 60,70, 90 XX wieku w USA i Europie. Z reguły mają one charakter synkretyczny, bowiem łączą w sobie elementy różnych wierzeń, idei religijnych i filozoficznych: buddyzm, hinduizm, taoizm oraz praktyk religijnych takich jak szamanizm, mordy rytualne, kult ziemi. Obecnie jest ich więcej.

„Śmierć Boga”, komunizm, seks i walka o byt

Mircea Eliade w książce „Historia wierzeń i idei religijnych” podaje przykłady postawy redukcjonistycznej filozofów. Takimi przykładami są dla niego Fryderyk Nietzsche, który swą ideą śmierci Boga zwiódł inteligencje europejską, Marks, gdyż podporządkował działalność ducha prawom ekonomii, i Freud, gdyż zredukował wielość sposobów istnienia człowieka do zachowań seksualnych (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”, PAX, Warszawa 1988). Do tej listy trzeba jeszcze dodać Karola Darwina.

Fryderyk Nietzsche (1844-1900), filozof niemiecki, był pierwszym, który podjął się próby odwrócenia wartości chrześcijańskich. Patrzył na człowieka, jak na materiał rozwojowy, który nie ma określonych celów i ideałów, ale nad którym panuje w całej pełni heraklitowskie „panta rei” (wszystko płynie). Dopatruje się on wiecznej zmiany rzeczy. W tej ciągłej zmianie „wojna jest ojcem i królem wszechrzeczy”. Świat powstaje z ognia i rozwija się „na drodze w dół”. Kruszył tablice odwiecznych praw Bożych (Dekalog), przewracał słupy graniczne (likwidacja państw), a patrzącym zaś ze zgrozą na swoje dzieło zniszczenia odpowiadał: „Aby świątynia wznieść się mogła, musi najpierw świątynia paść w gruzy”. Chodziło mu o zniszczenie cywilizacji łacińskiej, i na jej gruzach zaprowadzenie pogaństwa.

Był też pierwszym, który stwierdził, że „Bóg umarł”. Po stwierdzeniu śmierci Boga, Nietzsche, ten szalony człowiek, udawał się do różnych kościołów i śpiewał „Requiem aeternam Deo”, hymn rozpaczy na cześć zmarłego Boga. Był ulubionym filozofem Hitlera, który z tego wyciągnął słuszne wnioski: jeżeli Bóg umarł, on Hitler, nie miał skrupułów, aby zabijać miliony niewinnych ludzi, w tym również dzieci. Mając świadomość, że odegrał rolę niszczycielską, mówił:

„Jeżeli kiedy gniew mój groby łamał, przesuwał głazy graniczne i stare tablice kruszył i w strome głębie rzucał:

jeżeli szyderstwo moje rozwiewało słowa zbutwiałe; jeżeli miotłą byłem dla krzyżem znaczących pająków i zmiatającym wichrem dla starych zatęchłych grobowisk:

jeżeli kiedy siadałem radosny tam, gdzie stare bogi pogrzebane leżą, błogosławiący światu, kochający świat, przy posągach starych potwarców świata:

– bo kocham nawet kościoły i Boga groby, kiedy przez ich połamane dachy oglądam niebo czystym okiem, lubię siadać, jak trawa i mak czerwony, na połamanych kościołach”. Stwierdzenie to stało się natchnieniem dla Hitlera, który w 1916 r. namalował obraz „Ruiny klasztoru w Messynie”.

Od Karola Darwina (1809-1882), autor m.in. „O pochodzeniu człowieka”, pochodzi teoria selekcji. W teorii tej można wyróżnić kilka zasadniczych myśli. Jedną z nich jest walka o byt, wywołana nadmiarem istot tego samego gatunku. Wynikiem tej walki jest naturalna selekcja, ponieważ tylko te osobniki, które wykażą najlepsze przystosowanie do warunków, wyjdą z niej zwycięsko. Jeszcze sto lat temu była to teoria, a dzisiaj jest to już stosowana praktyka wśród ludzi.

W latach 50. XX w. uczeni, zwolennicy maltuzjańskiej teorii, wymyślili że, „w życiu społecznym wielu gatunków zwierząt wyższych obowiązują pewnego rodzaju prawa terytorialne, które zabezpieczają cały gatunek przed groźbą sytuacji maltuzjańskiej. W tym przypadku ciężar nacisku maltuzjańskiego spada na mniejszość osobników wypieranych poza ten teren, gdzie są pozbawieni środków do życia, a populacja utrzymuje się znacznie poniżej maksymalnie możliwej gęstości. Łatwo można dowieść, że „prawa terytorialne” działają także wśród ludzi” (Carlo M. Cipollo, „Historia gospodarcza świata”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965).

Jeden z naszych narodowych poetów pod koniec pierwszej wojny światowej przedstawił obraz duchowy Europy, którą ukazał pod postacią wdowy. Szukała ona na pobojowisku wśród gruzów „strzaskanych tablic z dziesięcioma przykazaniami” i nie znalazła ich.

Cywilizacja śmierci

Cywilizacja śmierci – termin stosowany w teologii moralnej przez teologów katolickich, po raz pierwszy użyty przez papieża Jana Pawła II w czasie jego pontyfikatu. Termin ten jest przeciwieństwem sformułowanego przez papieża Pawła VI określenia „cywilizacja miłości”.

Zjawiska związane z „cywilizacją śmierci” papież Jan Paweł II wymienił przede wszystkim w encyklikach Veritatis Splendor i Evangelium Vitae.

Według Jana Pawła II pojęcie „cywilizacji śmierci” lub „kultury śmierci” odzwierciedla stosunek ludzi do życia. Kościół katolicki potępia takie działania jak: aborcja, eutanazja, morderstwo, ludobójstwo, antykoncepcja oraz metody zapłodnienia in vitro. Wielu katolickich teologów często twierdzi, że państwa Europy zachodniej porzuciły „cywilizację życia” – przez którą należy rozumieć między innymi kultywowanie wartości rodzinnych i przekonanie o świętości życia ludzkiego – jedyną drogę, która uchronić może od wspomnianej cywilizacji śmierci. Naruszanie klasycznych struktur rodzinnych prowadzić ma, zdaniem zwolenników chrześcijańskiej „cywilizacji życia”, do samozagłady społeczeństwa, które, popadając w hedonizm, zaprzestaje reprodukcji. Rodzina jest, zgodnie z nauczaniem Kościoła, jedynym gwarantem przetrwania społeczeństwa i jego prawidłowego rozwoju (Wikipedia).

Marksizm po Marksie

Olbrzymi wpływ na społeczeństwa zachodnie wywarł marksowski humanizm. Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. Wydawać by się mogło, że opinie autora zawarte w tej książce dotyczą okresu minionego i obecnie są już nieaktualne. Po co czytać jakieś bzdury. Przecież komunizm upadł i już nie powróci. Nic bardziej mylnego, bowiem książka jest scenariuszem wydarzeń, które nastąpiły w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 r. Postulaty zawarte w książce A. Schaffa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL.

Adam Schaff odczytuje Marksa po nowemu, i wysuwa na pierwszy plan elementy systemu, które były nieznane, i z tego powodu nie mogły być wprowadzone w życie. Twierdzi, że odkrycie młodego Marksa, tzn. publikacja nowych, nie znanych dotąd tekstów marksowskich, przed wszystkim zaś jego „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844 r., które zostały dopiero opublikowane w 1932 r. wnoszą nowe treści w marksizm. Pisze, że wystarczy powołać się na fakt, że zarówno „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” jak „Niemiecka ideologia” zostały po raz pierwszy opublikowane w całości w języku oryginału w 1932 r., a „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa” w 1927 r., by zrozumieć, jak wielka był luka w wiedzy o Marksie, a więc i w rozumieniu marksizmu poprzednich pokoleń. Stwierdza: „Nie znając tych, a także szeregu mniejszych tekstów marksowskich, zarówno Kautski, jak Róża Luksemburg, Plechanow, Gramsci i Lenin dysponowali tylko niepełną wiedzą o marksizmie, której nie mógł uzupełnić największy geniusz. Tym bardziej, że szło tutaj o genezę myśli marksowskiej, genezę, która rzuca nowe światło na cały dalszy rozwój tej myśli”.

Autor wymienia cztery powody, dlaczego opublikowane w latach trzydziestych teksty Marksa nie wywarły do wybuchu drugiej wojny światowej większego wrażenia. Według autora, jednym z powodów był okres stalinowski, w którym nie było miejsca dla problematyki jednostki ludzkiej, filozofii człowieka i humanizmu. Pisze: „Tradycyjny, surowy i nieraz do granic mechanizmu posunięty stereotyp marksizmu został w tej atmosferze, w kontekście określonych potrzeb bieżącej polityki, nie tylko usankcjonowany, ale jeszcze bardziej usztywniony”.

Autor porównuje pisma młodego Marksa z dojrzałym i dochodzi do wniosku, że „ma się niewątpliwie do czynienia z twórczością różną – z punktu widzenia zarówno treści, jak i stylu intelektualnego tych prac”. Dalej autor zapytuje: „Dwóch różnych Marksów, czy też jeden? Dwa różne marksizmy, czy też jeden? Te pytania zawierają poważną i ciekawą treść metodologiczną, której zasięg wykracza daleko poza sprawę Marksa i marksizmu. Ale zawierają one również doniosły sens praktyczny, idzie w nich bowiem o nowe spojrzenie na marksizm, o nowe rozumienie treści marksizmu, co posiada implikacje zarówno teoretyczne, jak i praktyczne, wchodzące w sferę działania. Tezy o istnieniu dwóch marksizmów i o przeciwstawności Marksa młodego dojrzałemu bronią nie tylko ci, którzy z pozycji rewizjonizmu, negując naukowy charakter marksizmu, pragną Marksa młodego pasować na jedynie „prawdziwego”, lecz i ci, którzy przeciwstawiają – pozornie z pozycji ortodoksji – Marksa dojrzałego młodemu”. Schaff odpowiada: „Do problemu jedności względnie braku jedności należy podchodzić historycznie, to znaczy coś znacznie szerszego, a mianowicie „rozwojowo”, „w dynamice”. A rozwój, dynamikę bada się i ten postulat wchodzi wyraźnie w zasób metodologicznych wskazań historyzmu marksowskiego – również z punktu widzenia skutków danych zjawisk w procesie historycznym”.

(…) „Przy takim szerokim rozumieniu słowa „historycznie” sprawa losów myśli Marksa przedstawia się stosunkowo prosto. Oto myśliciel, który jest czynny na niwie twórczości duchowej ponad czterdzieści lat. W tym czasie przechodzi ewolucję, która prowadzi go w filozofii od idealizmu do materializmu, a w polityce od burżuazyjnego demokratyzmu i liberalizmu do komunizmu”.

Komunizm nie jest systemem lecz ruchem

Marks nie daje obrazu społeczeństwa komunistycznego, lecz przedstawia radykalną krytykę obecnego porządku świata. W „Ideologii niemieckiej” stwierdził, że „Komunizm, jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (cytat za Adamem Schaffem). Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego a nie partii komunistycznej. Na ten temat mówił: „Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

Jest to więc dobrze zorganizowana rzesza ludzi, która prowadzi walkę przeciwko Bogu, Kościołowi, religii, rodzinie, patriotyzmowi, państwu, chrześcijańskiemu systemowi wartości. Walka ta nie jest już prowadzono środkami z lat stalinowskich, lecz marksowskim humanizmem.

Schaff stwierdza: „Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone”. Członkowie ruchu komunistycznego w środkach masowego przekazu najpierw walczą o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. pozytywny już stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach, gender.

Marksowski humanizm w praktyce w Europie Zachodniej

Adam Schaff o marksowskim humanizmie w praktyce w zachodniej Europie pisał: „Dopiero po drugiej wojnie światowej publikacja nie znanych dotąd prac młodego Marksa była prawdziwym odkryciem. Na Zachodzie pisma te przyciągały do marksizmu szerokie rzesze inteligencji, zwłaszcza młodzieży oraz myślicieli jak Sartre, Merleau-Ponty, czy nawet Heidegger. Dla autora najważniejszą jednak rzeczą było to, że przyciągały samych marksistów, że pisma młodego Marksa zmieniły ich wizję marksizmu, a na tle doświadczeń tzw. okresu kultu jednostki wpłynęły nie tylko na wizję teoretyczną, lecz i na praktyce. Humanizm marksistowski staje się coraz większą potęgą ideologiczną – na zewnątrz i wewnątrz ruchu robotniczego, tzn. jako element propagandy socjalizmu i jako element socjalistycznego wychowania”.

W Europie Zachodniej humanizm marksowski w praktyce (komunizm) jest realizowany przez partie socjaldemokratyczne. Jest wprowadzany od lat 60. XX w., czyli około 30 lat wcześniej, niż w Europie Środkowo Wschodniej.

Najpierw dokonała się rewolucja seksualna i obyczajowa, następnie konsumpcyjna, zwalczono katolicyzm, religię i moralność chrześcijańską, a potem zalegalizowano małżeństwa homoseksualne, uderzono w rodzinę, wprowadzono aborcję i w niektórych państwach eutanazję, oraz na siłę wymusza się na państwach multikulturowość. Nastąpiła legalizacja pornografii, m.in. w Danii i Holandii (1967-1969), Szwecji (1971), Niemczech Zachodnich (1973) i we Włoszech (1976). W szkołach demoralizuje się dzieci. Oto humanizm marksowski w praktyce.

———————————————–

Multikulturowość jest to koegzystencja różnych grup kulturowych w obrębie danego państwa, co wiąże się z problemem pogodzenia różnic kulturowych (dotyczących m.in. tradycji, dziedzictwa, wierzeń, wartości, pochodzenia etnicznego) i dopuszczenia mniejszości etnicznych, religijnych czy seksualnych do równoprawnego uczestnictwa w życiu kulturalnym i politycznym kraju (W. J. Burszta, 1998, s. 150).

Stanisław Bulza

Zdjęcie tytułowe: Rozbite tablice z „10. Przykazaniami” stojące na dziecińcu rzędu stanowego w Oklahoma City. Satanista umyślnie wjechał na monument samochodem. Kopia za rawstory.com / wybór wg.pco

Za: https://radtrap.wordpress.com/2016/08/11/stanislaw-bulza-strzaskane-tablice-z-dziesiecioma-przykazaniami-czesc-i/

Data publikacji: 11.08.2016

Komentowanie zamknięte.