Najnowsze

Opublikowano Luty 24, 2016 Przez a303 W Rosja

„Spotkanie 1000-lecia” jako zapowiedź nadchodzącego Cara. Maxim Leskow

Czytając złośliwe aktualne komentarze różnego rodzaju prawosławnych ekspertów na temat, bez przesady i ironii, historycznego spotkania Władimira Gundiajewa i Jorge Mario Bergoglio, jakoś nieświadomie wpadasz w smutek i przygnębienie. A w rzeczywistości wszyscy wierni powinni się cieszyć z tego, że Bóg w Swej mądrości przez ciernie prowadzi nas do długo oczekiwanego Zwycięstwa.

„A z czego tu się cieszyć?” – zdziwicie się państwo. A oto dlaczego, drodzy bracia i siostry.

Trzeba cieszyć się z tego, że to, co wydarzyło się w Hawanie w absolutnie wyraźny sposób wskazuje na zbliżanie się tej szczęśliwej godziny, kiedy Prawosławny Samowładca odzyska chwałę wielkiego Pana i Ojca naszego w nowej Rosji.

Pomyślcie sami, przecież nikt z obserwatorów nie neguje faktu, że religijni przywódcy Rosji i Rzymu spotkali się ze sobą nie jako osoby duchowne, ale jako dyplomaci, rozwiązujący postawione przez władzę światową sprawy polityki zagranicznej („koalicja anty-IS-owska) i cele gospodarcze (odblokowywanie kont elitarnych w bankach zachodnich). Wydaje się to być logiczne i rozsądne dla większości. Z tą tylko poprawką, że dla większości niewierzących, nie szukających we wszystkim tym, co się dzieje, sensu duchowego.

W rzeczywistości bardzo niewiele osób rozumie, że wierzący od niewierzącego różni się nie ilością przeczytanych książek teologicznych, ani sutanną, czy statusem społecznym, a wiedzą o tym, że każde zdarzenie ma niewidzialną, duchową praprzyczynę. Kiedy człowiek jest „w Duchu”, to przez niego działa Bóg, nawet jeśli jego postępowanie wydaje się dla innych jako głupie. Kiedy lider bezdusznie kieruje się tylko logiką i dobrymi intencjami, to nieuchronnie prowadzi do piekła swoich   zwolenników. Władimir Gundiajew postąpił mądrze, ale bezdusznie i w jednej chwili, zdobywając chwałę międzynarodowego dyplomaty, w sposób niewidoczny dla kamer telewizyjnych stracił duchową godność Patriarchy.

A więc, na razie w sposób niezauważalny, Rosja powraca do synodalnego okresu cerkiewno –  administracyjnego zarządzania i nieuchronnego zniesienia Patriarchatu. Już czas przypomnieć o tym, że od 1721 roku do dnia 2 marca 1917 roku funkcję ogólnocerkiewnego zarządzania z powodzeniem pełniło Kolegium Duchowne, później przemianowane na Święty Synod, na czele z Carem Imperatorem jako „ostatecznym Sędzią tego Kolegium. „Patriarchat został przywrócony decyzją Wszechrosyjskiego Soboru Lokalnego w dniu 28 października (11 listopada) w 1917 roku jako odpowiedź na obalenie caratu i ustanowienie władzy ateistycznej. Dzisiaj widzimy, że stuletni okres sowieckiego Patriarchatu zbliża się do końca.

Akt bratania się z Papieżem Rzymskim w sensie duchowym oznacza zrzeczenie się tronu patriarchalnego, przekazanego przez Boga na tymczasowe zarządzanie (na okres przed przywróceniem Samowładztwa, ros. – Самодержавия – A.L.) do rąk biskupa, rządzącego Diecezją Moskiewską. W tej chwili, kiedy Patriarcha całował na wzór Judasza „bezgrzesznego namiestnika Boga na Ziemi” i nazwał go bratem, Władimir Gundiajew w planie duchowym przestał być Patriarchą Cyrylem,  nosicielem tytułu „Wielkiego Pana (ros. – Господина) i Ojca naszego.”

a

Stał się on bratem Papieża Rzymskiego. Czy pozostał on Ojcem dla prawosławnych WszechRusi? Nie, oczywiście. Ponieważ kto z prawdziwych Prawosławnych zgodzi się być bratankiem Jezuity Franciszka?…

No, dobrze, ale jeśli tacy „bratankowie” i się znajdą, to niech odpowiadają razem ze swoim wujkiem za tortury inkwizycji, krucjaty, za masową pedofilię w katolickich sierocińcach i tak dalej i tak dalej. Jednym słowem, za wszystko to, czego od wieków unikał i z czym walczył nasz naród pod sztandarem Świętego Aleksandra Newskiego. Oni, ci nowo objawieni „bratankowie – franciszkowie” – zawsze w życiu byli z władzami i bankierami, a my – z Bogiem, więc kogo mamy się bać!?

Naród, który czci duchowe dziedzictwo Świętych Ojców naszych, zdradę odczuwa sercem, i niedługo już będzie przebywał w sieciach kłamstwa i propagandy. Prędzej czy później, pozbawiony powszechnego wsparcia duchowego faryzeizm upadnie. Nawiasem mówiąc, zapamiętajcie moje słowa: jak tylko Carski Standard zaświeci na Niebie, wszyscy „bratankowie” jako pierwsi będą na każdym narożniku najgłośniej wznosić chwałę Samowładztwu i kopać „popów – demokratów.”

„Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości „(Mt 7: 22-23).

a

Jakby nie było ciężko dzisiaj, nie można zapominać o tym, że ciemność gęstnieje przed świtem. Tak, nadchodzi burza, ale nic innego nie dano … Jak nieunikniony jest wschód słońca, tak też nieuchronnie nadejdzie też czas, kiedy prawdziwy Pan nasz przyjdzie, aby ratować prawosławny ród. Aby ratować wszystkich tych, których szczuje się teraz przeciwko sobie nawzajem, upokarza nędzą i gnębi rozpaczą. Ten, który to wszystko przetrwa i nie straci wiary i miłości do bliźniego, jak przykazano, na pewno się zbawi.

„Spotkanie 1000-lecia” świadczy o tym, że czas, kiedy wszyscy razem będziemy się modlić na Liturgii nie za chronionego przez FSO (skrót: od Федеральная служба охраны Российской Федерации (ФСО России – A.L.) generała w sutannie, ale za strzeżonego przez Boga Najświątobliwszego Samowładcę, Wielkiego Pana naszego – nie jest za górami.

Tak więc, nie ma powodu do przygnębienia. Radować się trzeba: Car nadchodzi!

Maxim Leskow

 

Źródło:

«Встреча тысячелетия» как предвестник грядущего Царя. Максим Лесков

http://3rm.info/publications/61610-vstrecha-tysyacheletiya-kak-predvestnik-gryaduschego-carya-maksim-leskov.html

21 luty 2016 r.

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

23.2.2016 r.

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.