Najnowsze

Opublikowano Styczeń 10, 2016 Przez a303 W Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Socci: Papieskie gierki

Dzisiaj (17 lutego) prasa światowa doniosła, że papież Franciszek otrzymał argentyński paszport i kartę tożsamości na wcześniejsze nazwisko Jorge Mario Bergoglio, i że „chciałby podróżować po świecie na argentyński paszport”. To oznacza, choć już ma watykański paszport jako papież Franciszek, głowa państwa Watykanu i Namiestnik Chrystusa, że chciałby być znany i traktowany przez władze imigracyjne jako tylko Jorge Bergoglio, obywatel Argentyny. W jeszcze jednym pokazie bez końca chwalonej skromności, która staje się tytanicznym spektaklem, papież Franciszek – może powinienem mówić Jorge Bergoglio – nalegał by osobiście uiścić opłaty administracyjne argentyńskiemu rządowi. W „Kościele ubogich” nie ma pieniędzy na wyrzucenie na alter ego paszport i kartę ID dla papieża, ale znalazło się $28 mln na masowy 3-godzinny koncert rockowy cum Novus Ordo Mszę na plaży w Rio.

Kiedy papież Franciszek wydaje się czuć niekomfortowo z pomysłem, że jest papieżem Franciszkiem, i chce w jakiś sposób pozostać byłym Jorge Bergoglio, były kard. Ratzinger wydaje się czuć niekomfortowo z pomysłem że już nie jest papieżem, i chce w jakiś sposób pozostać Benedyktem XVI. Co tam się dzieje? Wydaje się, że mamy tu do czynienia z kolejnym skutkiem chmury obskurantyzmu jaka zeszła na Kościół w czasie II Soboru Watykańskiego, wywołując to co Romano Amerio tak trafnie nazwał „utratą istoty” w posoborowym myśleniu. Wydaje się że hierarchowie, nie wyłączając samego papieża, w tajemniczy sposób stali się niezdolni do powiedzenia czy choćby wierzenia w mocne przekonanie, że jedno wyraźnie różni się od drugiego – że np. Namiestnik Chrystusa różni się od człowieka którym był wcześniej, i że „papież” nie jest tylko nazwą stanowiska dodanego do jego teczki dokumentów tożsamości.

Z każdym dniem staje się coraz bardziej jasne, że żyjemy w sytuacji, którą Antonio Socci słusznie nazywa „niemal apokaliptyczną” w jednym z dwu nowych artykułów na jego portalu, które przetłumaczyłem dla czytelników Remnant. Zdumiewające opinie Socciego o wyraźnym problemie „dwu papieży” żyjących w tym samym czasie doczekały się poważnego potraktowania przez samego Johna Allena piszącego dla Boston Globe. Socci, pisze Allen, „na pewno nie jest lunatycznym marginesem”. Faktycznie nie jest. Ale lunatyczny margines wydaje się być tematem artykułu Socciego.

CAF

MOŻE „REZYGNACJA” PAPIEŻA BENEDYKTA JEST KANONICZNIE NIEWAŻNA

„Przejście na emeryturę” Benedykta VI – rok później – jest zabarwiona żółtą tajemnicą* z powodu pojawiających się „szczegółów” zmuszających do poważnego kwestionowania jego prawdziwej ważności kanonicznej.

Rozpocznę od tego co sam powiedziałem. Latem 2011 z wiarygodnego źródła otrzymałem wiadomość : Benedykt XVI postanowił zrezygnować i zrobi to po ukończeniu 85 lat, tj. w kwietniu 2012.

O tym wszystkim napisałem na tych łamach 25 września 2011. Zostałem zawalony lawiną pogardliwych odpowiedzi ze strony watykańskich hierarchów i watykanistów. Wiosną 2012 jeden z watykanistów wielokrotnie mówił, że moja prognoza się nie spełniła.

Odpowiedziałem, że było to na początku sztormu Vatileaks, i dlatego papież jeszcze nie zrezygnował. W rzeczywistości 11 lutego 2012 kiedy zamknęła się sprawa Vatileaks, Benedykt XVI ogłosił swoje dramatyczną rezygnację (był to dalej jego 85 rok życia).

Jeszcze wczoraj zażarli krytycy [rosiconi]** napisali w Vatican Insider: Na przestrzeni lat we włoskich dziennikach wypowiadali się Antonio Socci i Giuliano Ferrara, z różnych przyczyn, o hipotezie, że Joseph Ratzinger zrezygnuje. Ale nikt nie mógł przepowiedzieć kiedy”.

Poza tym, że moja wypowiedź była informacją, zaś artykuł Ferrary opublikowany miesiące później był refleksją kulturową, w moim artykule czas był bardzo dobrze określony.

POTWIERDZENIE PRZEZ BERTONE

Również wczoraj kard. Bertone w wywiadzie dla Il Giornale, ujawnił: „Jakiś czas temu papież podjął decyzję, o której rozmawiał ze mną w połowie 2012”.

Wtedy postanowił opóźnić tę informację z powodu wielkich rozwijających się sztormów. Ale decyzję podjęto w kwietniu 2012, dokładnie jak napisałem.

Wtedy zastanawiałem się jak moje „źródło” wiedział to wszystko na pewno latem 2011, 2 lata przed [rezygnacją]? Kto i dlaczego mógł to wiedzieć?

A może ktoś bliski papieżowi, albo jakaś grupa ludzi, „negocjonowała” i to zdobyła? Cóż, latem 2011 osoby bliskie papieżowi nie wiedziały o tym. A zatem, czy były tam siły, które chciały i naciskały na tę decyzję, nawet tak bardzo, że „wyciągnęły” z niego tę datę?

SPISEK?

Nie sądzę by to była spiskowa przesada, bo oprócz bardzo silnych ataków zewnętrznych, które charakteryzowały jego pontyfikat, Benedykt XVI od początku bardzo ostro sprzeciwiał się drodze świata kościelnego: to jest oczywiste z dokumentu w którym grupa anonimowych kardynałów, tuż po konklawe w 2005, złamała przysięgę na Ewangelię puszczając w obieg rzekomy rejestr głosów, które delegalizowały Ratzingera i praktycznie wysłały sygnał by zrezygnował. Podstępnie zapowiadały wydarzenia, które rzeczywiście zostaną zrealizowane.

Ta publiczna delegalizacja nowo wybranego papieża ze strony krzywoprzysiężczych kardynałów ukrytych za anonimowością, nie ma sobie równej w nowoczesnej historii Kościoła.

I można by mysleć, że stąd rozeszła się cała wroga strategia, która wyraźnie wskazywała na rezygnację papieża. W książce Atak na Ratzingera w 2010, Andrea Tornielli i Paolo Rodari poinformowali o deklaracji ważnego kardynała, który po konklawe w 2005, tak powiedział o papieżu Benedykcie: „Dwa albo trzy lata, nie przetrwa dłużej niż trzy lata” (i „jego słowom towarzyszył gest rąk, jakby chciał to zminimalizować”).

NIEPOKOJĄCY RAPORT

Tu należy wspomnieć również niepokojący „raport” przedstawiony Benedyktowi XVI 30 grudnia 2011 przez kard. Dario Castrillon Hoyosa, w którym napisane jest, że inny kardynał, Paolo Romeo, arcybiskup Palermo, powiedział pewnym osobom w listopadzie 2011 podczas rozmów w Beijing [Chiny]. Zdaniem autora raportu, kard. Romeo „ostro skrytykował papieża Benedykta XVI”. W końcu, „z pewnością siebie jakby to wiedział dokładnie, kard. Romeo ogłosił, że Ojciec Święty ma tylko 12 miesięcy życia. W rozmowach w Chinach przewidział śmierć papieża Benedykta XVI w ciągu następnych 12 miesięcy”.

Następnie ten dokument powędrował do prasy w lutym 2012 i wywołał sensację, ale szybko o nim zapomniano, nawet w mediach (zawsze powierzchownych). Zdegradowano go do pustej gadaniny jekiejś roztargnionej osoby, która źle zrozumiała wszystko, wyobrażając sobie próby zamachów itp.

Pewne aspekty tego raportu były dziwne, ale w świetle tego co się naprawdę wydarzyło w kolejnych 12 miesiącach, czy można powiedzieć, że to był tylko zbieg okoliczności, że zniknięcie Ratzingera było przepowiedziane z pewnością?

Na pewno, z całym tym mrocznym niepokojem w Kurii, dzisiaj wydają się wiarygodne oświadczenia jak te kard. Sodano w gorączce rezygnacji papieża: „Niespodziewany piorun”.

Sodano, który był sekretarzem stanu w 2005 i którego Benedykt XVI zastąpił w 2006, jest również tym który jako dziekan Świętego Kolegium kierował nowym konklawe w 2013. I dalej jest mocarzem w Kurii.

ŻÓŁTA [TAJEMNICA]

Historia rezygnacji papieża Benedykta jest jeszcze bardziej tajemnicza. I również żenująca. Nie przypadkowo, w rocznicę wycofania się można czytac o surrealistycznych rzeczach np. deklaracji kard. Cottiera, który powiedział Avvenire: „Z wielką jasnością mierzył własne siły i pracę jaką musiał wykonywać. I postanowił, że nie można zmuszać Opatrzności”.

Zostanie na urzędzie to byłoby „zmuszaniem Opatrzności”? I w jakim podręczniku teologii napisano by taki nonsens, obraźliwy dla papieża Benedykta jak również Opatrzności, która jest niezdolna do przewodzenia życiem człowieka? Może konklawe w 2005 było wbrew Opatrzności?

Dlatego doszliśmy do kluczowego pytania: o „rezygnacji” Benedykta XVI. 11 lutego 2013 nagle ogłosił: „świadom powagi tego czynu, z całkowitą wolnością”.

Nie dopuszcza się wątpić w jego słowa, więc to był jego wolny czyn. Ale można naciskać by osiągnąć decyzję w tym sensie. Niekoniecznie prostym żądaniem.

Niektórzy sugerowali, że papież poznał katastroficzne wydarzenia dla Kościoła, których, jego zdaniem będzie mógł uniknąć odsuwając się. W tym przypadku podjąłby własną decyzję, ale jak ważna byłaby jego rezygnacja?

Problem ważności kanonicznej jego rezygnacji jest ogromny. W rzeczywistości, nieważność – zdaniem niektórych kanonistów – nie odnosi się tylko do sprawy wymuszenia, ale jest również w innych przypadkach.

WAŻNE ZNAKI

Można np. zapytać czy był konkurs woli w jego sercu kiedy papież podejmował decyzję – czyli, czy przeszedł na emeryturę wewnętrznie jak również zewnętrznie. To wydaje się być spekulacyjne pytanie, ale w rzeczach Boga – serce, które widzi On sam, jest elementem rozstrzygającym.

W rzeczywistości jest to wymóg nawet dla sakramentów. Poświęcanie Eucharystii wymaga materii, formy i intencji: jeśli brakuje nawet jednego z tych elementów, sakrament jest nieważny.

Na przykład, jeśli nie ma intencji wewnętrznej kapłana do poświęcenia, jeśli wymawia słowa, a nie ma intencji poświęcenia, poświęcenie jest nieważne.

Czy Benedykt XVI przeszedł na emeryturę także wewnętrznie?

Poza językiem słów jest język czynów. To co widzimy jest, że postanowił pozostać „w strefie Piotra”, ubierać się w biel i nazywać się „papieżem emerytem”, i dalej Benedyktem XVI [to podpisał].

Odmówił także zmiany herbu kardynalskiego, nadal zatrzymując ten z kluczami Piotra. Watykan powiedział, że Benedykt „woli nie przyjmować emblematu heraldycznego wyrażającego nową sytuację powstałą w wyniku jego zrzeczenia się posługi Piotrowej”.

Wiemy, że w Kościele jest również „tacit magisterium„. Może tak jest w tym przypadku. I oczywiście Benedykt zgadza się z Franciszkiem. Piękna tajemnica.

Antonio Socci

Źródło: Il Libero, 12 lutego 2014

P.S. Chciałbym podkreślić, cytując go, piękny i znaczący wczorajszy tweet papieża Franciszka: „Dzisiaj zapraszam was do modlitwy za Jego Świątobliwość BENEDYKTA XVI, człowieka wielkiej odwagi i pokory”.

*Uwaga od tłumacza: „Żółty” to włoski idiom odnoszący się do tajemniczej powieści. “Rosiconi” (dosłownie „gryzonie”) to idiom określający tych którzy z zazdrości lub uporu nie chcą przyznać iż ktoś inny ma rację w pewnej sprawie i dalej podgryzają jego urząd, a nie przyznają iż miał rację.

DWAJ PAPIEŻE I MY. COŚ NAPRAWDĘ DZIEJE SIĘ W KOŚCIELE

11 lutego pamiętano o rocznicy „zrzeczenia się” papiestwa przez Benedykta XVI. 28 lutego będzie rok od zakończenia jego pontyfikatu. Ale w ostatnich dniach to co wydarzyło się w Watykanie jest jeszcze bardziej tajemnicze. I taki jest prawdziwy charakter „przejścia na emeryturę” Benedykta XVI.

We wcześniejszych przypadkach rezygnujący papieże zawsze wracali do statusu kardynała lub zakonnika: 5 miesięcy po abdykacji, słynny Celestyn V, wybrany w 1294, wrócił do bycia Piotrem z Morrone.

I pełnoprawny papież Grzegorz XII, który po to by naprawić wielką Zachodnią Schizmę zrezygnował z urzędu papieskiego 4 lipca 1415, został przywrócony w Świętym Kolegium z tytułem kard. Angelo Correr, jako legat papieski w Marche.

Biorąc pod uwagę precedensy, ten sam rzecznik Benedykta, ks. Federico Lombardi, powołując się na konferencję z dziennikarzami 20 lutego ub. roku, w odpowiedzi na pytanie „a jeśli postanowi nazywać się papież emeritus” powiedział: „To bym wykluczył. ‚Emeritus’ to biskup który, nawet po rezygnacji, zachowuje związek… w przypadku posługi Piotrowej lepiej jest oddzielić sprawy”.

Słynne ostatnie słowa. Już tydzień później, 26 lutego, ten sam ks. Lombardi musiał przekazać, że Benedykt XVI zostaje dokładnie „papieżem emeritusem” albo „rzymskim papieżem emeritusem”, zachowując tytuł „Jego Świątobliwość”. Nie będzie już nosił pierścienia rybaka i będzie ubierał się w prostą białą sutannę.

W tych dniach Benedykt XVI odmówił także zmiany swojego herbu, odrzucając oba, powrót do heraldyki kardynała i herbu papieża emeritusa. Zachowa herb papieski z kluczami Piotra.

Co to wszystko znaczy? Oczywiście wyklucza się wszelką osobistą próżność człowieka, który udowodnił całkowity rozdział od ziemskich stanowisk (tu chodzi o sprawy teologiczne, a nie ziemskie).

A zatem, to może być jedynie ważny historycznie-kościelnie powód, prawdopodobnie odnoszący się do motywów jego przejścia na emeryturę (o który tak wielu zbytnio naciskało). Ale jaki jest ten powód?

PAPIEŻ NA ZAWSZE

Jedyne wyjaśnienie jest w jego wypowiedzi z 27 lutego 2013, w którym wyjaśniał ograniczenie swojej decyzji: „Tutaj, pozwólcie mi wrócić do 19 kwietna 2005. Wielki ciężar decyzji był również z uwagi na to, że od tego czasu pracowałem zawsze i na zawsze dla Pana”.

Uwaga: Podkreślam wyrażenie „zawsze i na zawsze”, bo wtedy papież tłumaczył to następująco: „Zawsze – każdy kto przyjmuje posługę Piotrową już nie ma prywatności. On zawsze i całkowicie należy do wszystkich, do całego Kościoła (…) już nie należy do siebie…”

Następnie dodał, cytuję: „Zawsze” jest również „na zawsze” – już nie ma powrotu do sfery prywatnej. Moja decyzja o rezygnacji z czynnego sprawowania posługi tego nie unieważnia”.

Zdumiewające jest to, że tego rodzaju oświadczenie przeszło niezauważone. Jeśli słowa coś znaczą, to tutaj Benedykt XVI mówi, że zrzeka się „czynnego sprawowania posługi”, ale posługa Piotrowa, jako taka, jest „na zawsze” i nie jest unieważniona. W sensie, że jego rezygnacja odnosi się tylko do „czynnego sprawowania”, a nie posługi Piotrowej.

Jakie inne znaczenie mogą mieć te słowa? Nie widzę tego. Dlatego musimy pytać jakim rodzajem „rezygnacji” była ta Benedykta XVI.

Ta wypowiedź z 27 lutego wydawała się spójnie potwierdzać rozróżnienie między „czynnym sprawowaniem” i „biernym sprawowaniem” posługi Piotrowej.

Faktycznie powiedział: „Już nie mam władzy urzędu zarządzania Kościołem, ale pozostaję w służbie modlitwy, że tak powiem, w strefie św. Piotra. Św. Benedykt, którego imię noszę jako papież, będzie wspaniałym przykładem dla mnie w tej sytuacji. On pokazał nam sposób na życie, które, czynne czy bierne, jest całkowicie oddane dziełu Boga”.

Do faktu tych słów, i słów „na zawsze” i „posługa nie unieważniona” dodano wtedy czyny o których mówiliśmy, czyli, stałość imienia Benedykt XVI, strój, tytuł „Jego Świątobliwość” i papieski herb.

W ZGODZIE Z FRANCISZKIEM

Ponadto, idealnie uznany przez papieża Franciszka, który 11 lutego ogłosił ten tweet: „Dzisiaj zapraszam was do modlitwy za Jego Świątobliwość Benedykta XVI, człowieka wielkiej odwagi i pokory”.

Jest to całkowicie nowa sytuacja w historii Kościoła. W ubiegłych stuleciach, faktycznie były, wiele razy, konflikty między papieżami i antypapieżami, nawet trzy jednocześnie.

Ale nigdy nie było dwu papieży w zgodzie, którzy uznawali się wzajemnie. Powiedziałem „dwu papieży”, biorąc pod uwagę to, że jeden z dwu jest poprzednim papieżem, staje się „papieżem emeritusem”, a to stanowi zupełnie nieznaną wcześniej sytuację.

Jaki jest faktycznie jego status teologiczny? I co oznacza „przejście na emeryturę” tylko z „czynnego sprawowania” posługi Piotrowej?

Benedykt XVI, przemawiając do kardynałów przed konklawe, przewidywał swój szacunek dla i posłuszeństwo wobec jego następcy. Taka w rzeczywistości jest postawa Benedykta wobec Franciszka. Komunia między obu stała się widoczna kiedy wspólnie napisali encyklikę „Lumen fidei„.

Ale uderzające jest to, że w filmie z wydarzenia w Castel Gandolfo, a także podczas ceremonii w watykańskich ogrodach poświęcenia posągu św. Michała, widać dwu mężczyzn Boga obejmujących się jak bracia, i u żadnego z nich gestu ucałowania Pierścienia Rybaka. To zastanawia: kto jest papieżem?

MIĘDZY NIMI SEKRET

Czy może jest między nimi sekret, który świat ignoruje? Albo czy należy ich uważać na tym samym szczeblu? Wiemy że tak nie może być, bo boska konstytucja Kościoła może mieć tylko jednego papieża. I co teraz?

Na światło wychodzą nowe i zaskakujące problemy, które niektórzy mogą przypisać niespodziewanym znaczeniom pewnych gestów Franciszka, takim jak przedstawiania się na balkonie św. Piotra tylko jako „biskupa Rzymu”, bez papieskich szat, albo brak w jego papieskim herbie paliusza (teraz paliusz jest symbolem koronacji papieskiej, po zastąpieniu nim tiary).

Oczywiście ludzie którzy próbują ustawić jednego przeciwko drugiemu działają samowolnie. Ponadto, nektórzy Lefebvryści i sedewakantyści którzy kwestionują autorytet Franciszka są tak samo wrodzy wobec Benedykta.

Stała modlitwa Benedykta za Franciszka i Kościół jest może wielkim proroczym znakiem tej historycznej chwili.

Ale nie można udawać, że wszystko jest normalne, bo sytuacja jest niemal apokaliptyczna. I nie można uniknąć pytań: o przyczynach rezygnacji Benedykta, o tym jak wielu tego chciało, o bezprawnej presji jaką wywierali. I o jego obecnym statusie.

NIGDY NIE WIDZIANA ERA

W dniach po ogłoszeniu rezygnacji, zanim on opisał swój nowy status, nawet Civiltà Cattolica, jak ks. Lombardi, popełnił gafę.

Opublikował artykuł kanonisty Gianfranco Ghirlanda, w którym potwierdził: „Jest jasne, że papież który zrezygnował już nie jest papieżem, a zatem już nie ma żadnej władzy w Kościele, i nie może mieszać się w sprawy rządzenia. Można zapytać jaki tytuł zatrzyma Benedykt XVI. Uważamy, że powinien otrzymać tytuł biskupa emeritusa Rzymu, jak każdy inny rezygnujący biskup diecezjalny”.

W każdym razie – nie „papież emeritus”. Ale Benedykt wybrał dokładnie „papież emeritus”. Musi istnieć bardzo poważny powód decyzji „kontynuacji” tego tytułu. A konsekwencje są oczywiste. On wysyła bardzo ważne sygnały do tych, którzy muszą je rozumieć, i do całego Kościoła.

On sygnalizuje, że nadal broni skarbu Kościoła, choć na inny sposób. I wydaje się powtarzać to co powiedział w czasie swojej Mszy inauguracyjnej: „Módlcie się za mnie, bym nie musiał uciekać ze strachu przed wilkami”.

Antonio Socci

Źródło: Il Libero, 16 lutego 2014

http://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/274-latest-updates-from-socci-the-papal-games

Tłum. Ola Gordon

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.