Najnowsze

Opublikowano Sierpień 3, 2016 Przez a303 W Świat

Służby graniczne USA chcą monitorować aktywność na Facebooku i Twitterze

Jeśli ostatnia propozycja z USA stanie się prawem, może stać się też punktem krytycznym na drodze do stworzenia globalnego państwa policyjnego. Będzie to przyzwolenie nie tylko na tworzenie profili obywateli, ale także na namierzanie i wykluczanie ludzi na podstawie ich publikacji i aktywności w sieci.

a

W tym tygodniu dotarła do nas wiadomość o tym, że straż graniczna USA przeprowadza utajnione testy nowego projektu w ramach, którego podróżni przybywający do USA są przepytywani z ich aktywności w sieci – zarówno w mediach społecznościach jak i na blogach.

Rejestr Federalny USA zawiera następujący zapis:

zbieranie danych z mediów społecznościach pozwoli na rozwinięcie istniejących już procedur dochodzeniowych i odda w ręce Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego większej jasności i rozeznania w nikczemnej działalności i powiązaniach dzięki udostępnieniu dodatkowego zestawu narzędzi,  których analitycy i śledczy będą mogli użyć, aby w lepszy sposób analizować i postępować w sprawie.“

W państwowym think-tanku pojęcie „haniebny“ jest bardzo elastyczne i może dotyczyć ludzi o dowolnym poziomie inteligencji i poglądach politycznych, którzy podróżują po świecie. Zatem gdzie leży kres takiego postępowania?

Kim zatem są arbitrzy politycznych myśli i społecznego dialogu?

Opierając się na niedawnym raporcie dziennika Guardian, dysydentami mogą być regularni pracownicy z TSA, lub też pracownicy pracujący pod sztandarem Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Założenie jest takie, że te osoby mają analizować waszą aktywność w sieci.

Amerykańskie służby celne i straż graniczna zaproponowały, żeby zarówno papierowe jak i elektroniczne formularze wizowe zawierały dodatkową rubrykę, którą należałoby wypełnić w przypadku, gdy taka osoba nie posiada wizy i planuje pobyt przekraczający 90 dni”.

Następujące pytanie zostało dodane zarówno do wizowych wniosków internetowych jak i do papierowych wniosków I94W:

„Proszę podać informacje dotyczące Twojej aktywności w sieci -Dostawca/Platforma-Nick w sieci“

Na razie Departament Bezpieczeństwa Narodowego twierdzi, że jest to ograniczony program pilotażowy, jednakże jest on utrzymywany w tajemnicy przed opinią publiczną.

Urzędnicy twierdzą, że tajemnica, którą otoczony jest ten kontrowersyjny program jest spowodowana faktem, że nie chcą oni ujawniać swoich metod identyfikacji potencjalnych zagrożeń terrorystycznych.

a

Innymi słowy mając do czynienia z 10 milionami wniosków wizowych i 77 milionami osób odwiedzających USA w skali roku to, co obserwujemy to ogromna akcja gromadzenia danych w wyniku której dodatkowa rubryka pojawi się w twoich dokumentach – obok takich danych jak standardowe informacje osobowe, zdjęcie i informacje biometryczne, a także historia twoich podróży oraz dostęp do chipa RFID, który jest wtopiony w większości międzynarodowych paszportów.

Nie jest pewne w jaki sposób Departament Bezpieczeństwa Narodowego chce zmobilizować personel zatrudniony na granicach do weryfikacji danych i zadawania dodatkowych pytań osobom zamierzającym przekroczyć granicę. Jak zawsze pozostaje sporo miejsca na dezinformację.

Docelowo analiza tych ogromnych ilości danych będzie przeprowadzana na tzw. farmach komputerowych w oparciu o ultra szybkie systemy komputerowe lub też przy użyciu sztucznej inteligencji. Podobne technologicznie zaawansowane programy inwigilacji – takie jak PRISM są już w użyciu w służbach rządowych Wielkiej Brytanii i USA. Służą one do przeszukiwania wielkiej masy aktywności ludzi w Internecie. Celem tej aktywności jest wyłowienie w sieci ludzi, którzy będą niemile widziani w USA czy Wielkiej Brytanii.

Podążając za retoryką amerykańskich mediów można by uznać, że Facebook i Twitter należą do największych powodów istnienia globalnego terroryzmu. Nikogo nie dziwi, że okrzyk wojenny związany z wdrożeniem najnowszego programu Departamentu Spraw Wewnętrznych jest inspirowany terrorystyczną aktywnością ISIS w San Bernardino oraz kontrowersji związanej z posiadaną przez FBI umiejętnością, aby sprawdzić zawartość posiadanych przez podejrzanych iPhone’ów 5C.

To, co stoi za tym wielkim projektem bezpieczeństwa nie jest wybitnie efektywnym planem aby „zapewnić ludziom bezpieczeństwo“, lecz bardziej aby zapewnić sobie wysoce lukratywne interesy handlowe.

 Nie ma miejsca na prywatność

Przypuszczalnie najbardziej dyskusyjnym aspektem tej historii jest określenie relacji pomiędzy obywatelem a rządem oraz oczekiwania uszanowania prywatności w tak zwanym

„demokratycznym“ i „wolnym“ społeczeństwie.

W tym konkretnym przypadku rząd ma stosować regułę osądzania osoby jako „winnej dopóki nie udowodni swojej niewinności“. Poprzez przekazanie tej możliwości w ręce rządu, osoba daje przyzwolenie na to, aby manipulować jej prawem do prywatności. Z przeszłości wiemy, że jak prawa zostaną zniesione lub ograniczone to odzyskanie ich w późniejszym okresie jest trudne, jeśli w ogóle możliwe.

W udzielonym w tym tygodniu stacji BBC wywiadzie Joseph Lorenzo Hall – główny technolog w Centrum Demokracji i Technologii zwrócił uwagę na fundamentalne wady w nowym reżimie rządowym. Opisał to w następujący sposób:

„Ciężko jest mi sobie wyobrazić, że osoby podróżujące nie będą wypełniać tej rubryki – nawet, jeśli nie jest ona obowiązkowa – z obawy przed brakiem możliwości wjazdu na teren USA. Jednym z wymogów demokracji jest istnienie przestrzeni wolnej od kontroli rządowej, a życie prywatne w coraz większym stopniu przenosi się do Internetu. 

Stali byśmy się ubogim społeczeństwem w chwili, gdy wycofywalibyśmy się z udziału w życiu społecznym on-line, dlatego też mam nadzieję, że rząd przemyśli dokładnie to posunięcie.“

W tej chwili wielu amerykanów pewnie myśli, że ich to nie dotyczy, bo akcja skierowana jest w kierunku obcokrajowców. Racja, tak to wygląda na pierwszy rzut oka, ale prawda jest taka, że system DHS ma na celu także monitoring obywateli USA. To jest faza pierwsza. Wcale się nie zdziwię, jeśli prawa których pozbawiony zostanie Twój sąsiad po pewnym czasie zostaną odebrane i Tobie.

Tak właśnie wygląda technokracja. Jest brutalna w formie, nie wybacza i nie podlega zasadom zdrowego rozsądku. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dla laików wygląda to tak jakby było to tworzone w ich interesie – dla ich spokoju i bezpieczeństwa. Prawda jednak jest taka, że jedyne co będzie zabezpieczone przez ten system to przychody dla wybranych firm, którym udało się wygrać przetarg na obsługę tego systemu, w środowisku drastycznie rozwijającego się zapotrzebowania na usługi związane z zapewnianiem bezpieczeństwa w ramach współpracy z Departamentem Bezpieczeństwa Narodowego.

29 czerwca 2016    autor Patrick Henningsen

Autor Patrick Henningsen jest założycielem i publicystom w 21st Century Wire, a także niezależnym ekspertem do spraw zagranicznych i politycznych dla kanału RT News International. W każdą niedzielę prowadzi także audycję radiową „Sunday Wire“ na antenie rozgłośni Alternate Current Radio Network.

Tłumaczenie:

Ryszard Kaczmarek, Dallas (USA)

Źródło: https://www.nwo.report/nwo/sluzby-graniczne-usa-chca-monitorowac-aktywnosc-facebooku-twitterze.html

Tags :

Komentowanie zamknięte.