Najnowsze

Opublikowano Listopad 12, 2014 Przez a303 W Informacje oraz publicystyka z Polski

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy oficjalnie nagrodziła Sakiewicza

To jedyny w historii III RP przypadek nagradzania polskich dziennikarzy przez tajne służby obcego państwa.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” został uhonorowany medalem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wraz z Przemysławem Miśkiewiczem ze Stowarzyszenia Pokolenie.

Ukraińcy są wdzięczni za pomoc jaką okazaliście – powiedział wiceszef Samoobrony Majdanu Andrij Grabow, wręczajac medale Tomaszowi Sakiewiczowi i Przemysławowi Miśkiewiczowi. To pierwszy medal jaki dostałem w życiu. Znamienne, że od Ukrainy. Widocznie tam już Rosjan przepędzili. Na serio mówiąc to wyróżnienie dla wszystkich tych Polaków którzy rozumieją, że silna Ukraina to silna Polska – mówił Tomasz Sakiewicz podczas odbierania wyróżnienia. Kiedy jechałem na Majdan, nie widziałem niepodległego narodu, ale widziałem walczących o godność. Widziałem tam dążenie do wolności. Dziękuję narodowi ukraińskiemu, że mogłem wrócić do pamiętnego sierpnia kiedy miałem 18 lat – mówił z kolei Miśkiewicz.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zajmuje się kontrwywiadem oraz wywiadem, w tym tworzeniem siatki agentów wpływu na terenie obcych państw.

Obecny szef SBU, Walentyn Naliwajczenko, w 2009 roku porównał polską policję do NKWD i Gestapo. „Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna za drugą. Miały jednak wspólny cel – zniszczyć wszystko, co ukraińskie. Rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia na Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie gestapo, czy radzieckie NKWD, ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego” – powiedział wówczas obecny szef SBU podczas otwarcia jednego z lwowskich muzeów.

niezalezna.pl / dziennik.pl / Kresy.pl

Komentarz internauty:

Bardzo nieprofesjonalne działanie SBU. Swoich agentów wpływu należy trzymać w cieniu, a nie wystawiać na światła reflektorów. Widać, że władza tam nowa i jeszcze niedoświadczona.

Komentowanie zamknięte.