Najnowsze

Opublikowano Luty 8, 2015 Przez a303 W Świat

Schizma a dobro wspólne

Fragment książki Nicholasa Grunera pt: „Fatimski ksiądz” [Fatima Priest]. Trwa przekład nad całością pracy.

Tłumaczenie: Ola Gordon.

a

Rozdział 1a: Schizma a dobro wspólne

W połowie lat 1980 ks. Nicholas Gruner był bardzo znany na świecie z uwagi na jego 10-letnią służbę dla Matki Bożej Fatimskiej. Jego czasopismo Fatima Crusader miało teraz ponad milion czytelników. Wiele miesięcy spędzał w trasie z Posągiem Pielgrzymującej Dziewicy. Setki tysięcy różańców, szkaplerzy i broszur były w rękach potrzebujących, i ubogim głoszono Ewangelię przez te instrumenty jakie wygenerowała jego praca. Ale cienie polityki państwa i Kościoła, które gęstniały wokół jego Apostolatu nagle wydawały się nagle jeszcze ciemniejsze. Ale nic w historii Apostolstwa do tej pory nawet nie sugerowało, żeby na horyzoncie był odpoczynek lub zastój w programie. Jaka będzie trajektoria Apostolstwa w najbliższych latach?

Niedawno, w rocznicę pierwszego objawienia fatimskiego, 13 maja, ks. Gruner siedział w salonie skromnego mieszkania w Fort Erie, Ontario, Kanada, i przypominał sobie te kluczowe lata. Żeby jak najlepiej podkreślić powód i potrzebę kontynuowania pracy jego Apostolatu, werbalnie zeskanował stan Kościoła w naszych czasach. W pocieszających promieniach kanadyjskiego klasycznego zachodu słońca ocieplających książki w bibliotece, zajął się sprawą na sercu dylematu poświęcenia – kwestią prawdziwego wpływu Jana Pawła II na biskupów.

„Skoro papież musi nakazać biskupom poświęcić z nim Rosję tego samego dnia w ich katedrach na całym świecie, to jaki rodzaj motywacji ma im podać? Jaki rodzaj współpracy otrzyma od niektórych biurokratów w Watykanie?”

Ks. Gruner zbadał te trudności poprzez pryzmat historii zbawienia.

„Przed popełnieniem grzechu pierworodnego Adam miał idealną kontrolę nad swoimi zmysłami. Można powiedzieć, że Adama nie kusiło przejedzenie, bo nie myślał o apetycie. Słuchał rozsądku, podobnie jak wszystkie jego zmysły. Tak więc, kiedy posilił się wystarczająco, apetyt po prostu się wyłączał, aż znowu wygłodniał. Jeśli potrzebował snu, nie mówił, zaczekaj, muszę wykonać to ostatnie zadanie i posiedzę jeszcze trzy godziny. Jego każda myśl była tak posłuszna, że nie było mowy o tym by jego członki mówiły, że chcę iść w tym albo w tamtym kierunku.

„Dziś, po grzechu pierworodnym, bez łaski i bez umartwiania, nikt z nas nie miałby żadnej kontroli. Widzimy ludzi, którzy zbyt dużo piją, którzy nie są wierni żonom i mężom, nie dlatego, że nie zdają sobie sprawy, że to coś złego, ale z powodu grzechu pierworodnego rozsądek nie ogranicza ich apetytów. Ale Adam początkowo nie miał tej walki. Co się stało po grzechu pierworodnym? Już nie słuchał rozsądku. Jego oczy chciały zobaczyć to czego nie powinien widzieć, uszy usłyszeć to czego nie powinien słyszeć, a jego żona też nie chciała mu być posłuszna. Jej własne zmysły nie chciały jej słuchać. Takie są skutki grzechu pierworodnego.

„Choroba występuje z powodu zaburzeń, bo czynnik chorobowy nie chce słuchać wyższego zmysłu. I w końcu to samo dzieje się w Kościele. Nieposłuszni biurokraci nie posłuchali Boga, więc teraz zbierają nagrodę.

„Oni mówią Bogu: ‚Teraz to jest nasz kościół. Ty jesteś w niebie, a my będziemy robić wszystko po swojemu. Nie będziemy słuchać głosu przepowiedni, nie ujawnimy Trzeciej Tajemnicy, nie poświęcimy Rosji, będziemy robić to co uważamy za stosowne’. Jednocześnie mówią do swoich podwładnych: ‚wy, tam na dole, musicie nas słuchać’.

„Skoro Orędzie Matki Bożej, wymagające posłuszeństwa, zostało w większości zignorowane przez tych u władzy, Kościół dotknęła diaboliczna dezorientacja. Ludzie robią co mogą by opierać się dezorientacji, ale nie znają szczegółów, oni nie są kanonistami, nie są teologami, a tylko intuicyjnie wyczuwają iż coś jest nie tak.

„Podzielę się z wami kluczem do zrozumienia większości z tego braku jedności i podziału jakie atakowały Kościół od 1960. Byłem w seminarium w Montrealu kiedy dokonałem jednego z największych odkryć w czasach moich studiów teologicznych.

„W styczniu 1967, wikariusz generalny diecezji montrealskiej wydał oświadczenie, w którym podstawowe wrażenie kreowane w umyśle czytelnika było takie, że księżom i osobom świeckim zakazuje się promowania przekazu z Garabandal”.

Nicholas Gruner, jak tysiące innych, przeczytał ten list i zrozumiał, że miał obowiązek w ramach nakazu posłuszeństwa nie promowania Garabandalu w diecezji. Potem przeczytał go drugi raz.

„Zdałem sobie sprawę z tego, że w nim nie było żadnego nakazu. Mając całkowicie germański charakter, poszedłem do wicekanclerza diecezji w Montrealu i zapytałem: ‚Czy dobrze rozumiem ten list czy nie?’ Powiedziałem, że wydaje się wydawać nakaz, ale po dokładnym przeczytaniu widzę wyraźnie, że nie ma żadnego nakazu. Jego odpowiedź była bardzo oświecająca. Powiedział: ‚Tak, napisaliśmy to w ten sposób celowo’.

„Zabrało mi trochę czasu żeby pomyśleć o tym, i w końcu zrozumiałem implikacje takiej diabolicznej techniki. Zdałem sobie sprawę z tego, że nie musiałem dostosować się do takiego ‚nie wydanego’ nakazu. Według prawa kanonicznego osoba u władzy musi wydać nakaz, a nie tylko implikować iż go wydała. Po drugie, osoba wydająca nakaz musi wziąć na siebie osobistą odpowiedzialność za jego wydanie. W tym przypadku oczywiste było, co potwierdził prałat, że oni celowo napisali list w taki sposób, żeby sprawiał wrażenie nakazu, bez faktycznie wydania go, więc kiedy pokaże się im, że nie mają racji, stwierdzą iż nigdy tego nie powiedzieli”.

Wnętrze biblioteki zmieniało się kiedy ściemniał się zachód słońca. Ks. Gruner głośno myślał o całym charakterze tej roboty wywrotowej.

„W Ewangelii św. Jana Jezus mówi, że pasterzem jest ten kto przechodzi przez bramę, a złodziej wdziera się inną drogą. [1]

„W Izajaszu, Pan Bóg mówi do proroka: ‚Nie przemawiałem potajemnie, w ciemnym zakątku ziemi’. Inaczej mówiąc, Pan Bóg i ci którzy działają autorytatywnie w Jego imieniu, muszą chcieć publicznie wziąć odpowiedzialność za to co mówią. [2]

„Zaś wywrotowcy, czy to w Kościele czy w państwie, tacy jak masoni, nie wydają nakazów otwarcie, i nie przyjmują osobistej odpowiedzialności za wydawane przez siebie nakazy.

„Do chwili obecnej niektórzy biurokraci, nawet w Watykanie, piszą dokument by sprawiał wrażenie iż jest to nakaz, właściwie go nie wydając. To nie jest przypadek czy niechlujstwo, a technika wywrotowa. Na początku to tak nie wygląda. Technika jest diaboliczna. Jest to także technika schizmatyczna. Schism po grecku oznacza ‚porozrywać’. Teraz to oznacza rozerwanie jedności Kościoła. Kiedy władza wydaje takie nie-nakazy, wierni są podzieleni. Ci wierni którzy uważają, że muszą słuchać ‚nie-nakazu’, często źle oceniają innych wiernych, którzy są na tyle bystrzy, by nie nabrać się na ‚nie-nakaz’. A zatem wielu dobrych księży i wiernych w Kościele są zmuszani by działać przeciwko tym wiernym, którzy z błędnej lojalności do ‚nie-nakazu’, stawiają przeszkody na ich drodze. Tę samą technikę zastosowano w sprawie Novus Ordo.

„W 1969 Nową Mszę ‚ogłoszono’ w taki sposób, by sprawić wrażenie, że Nowa Msza była tym co księża teraz muszą odprawiać, i że stara Msza była zakazana.

„Ale kiedy się przyjrzy bliżej, to okaże się iż nie wydano żadnego takiego nakazu, że nie uchwalono żadnego przepisu, i że nie obowiązuje.

„Niemniej jednak, teraz ludzie mówią: ‚Nie będę chodzić na Mszę Trydencką’, a do tych po drugiej stronie mówią: ‚Jesteś nieposłuszny. Jak możesz nazywać się katolikiem i nie słuchać nakazu papieża?’ Tę konfuzję wywołano celowo”.

Tydzień po wydaniu tego oświadczenia, opinia ks. Grunera na temat legalności starej Mszy otrzymała mocne wsparcie od wysokiego szczebla urzędnika Watykanu. 20 maja 1995, kard. Alfonsa Sticklera, kiedy ten przemawiając przed kilkuset świeckimi osobami, kanonistami i księżmi w Fort Lee, New Jersey, potwierdził, że w 1986 papieska komisja 9 kardynałów mianowanych przez papieża Jana Pawła II odkryła, że Msza Trydencka była zupełnie legalna i obowiązywała, i że żaden papież, ani żaden inny kompetentny element władzy nie zakazał jej odprawiania żadnemu katolickiemu księdzu.

„Technika jest diaboliczna” – kontynuował ks. Gruner – „i w Ciele Kościoła ustanowiła dwie opozycyjne frakcje. Z powodu tej techniki w Kościele toczy się walka. Dlatego członkowie Mistycznego Ciała walczą ze sobą. Nie można wydawać dwu sprzecznych nakazów, i oczekiwać, by ciało polityczne żyło w pokoju jak chciał Pan Bóg. Tłumaczę to tak:

„Jeśli ojciec każe dwu starszym synom pomalować salon na zielono, a następnie, kiedy nie słyszą, każe dwu młodszym pomalować go na czerwono, i ukryje się by nie mogli go znaleźć ani starsi synowie, ani młodsi, to mamy do czynienia z ogromną konfuzją.

„Obie grupy malują ten sam pokój, grupy walczą ze sobą, bo każda była posłuszna ojcu. Ale ojciec wydał sprzeczne polecenia, co z kolei spowodowało, że synowie walczą ze sobą, rozrywają jedność, która powinna istnieć w rodzinie. Polecenia ojca wywołałyby schizmę w rodzinie. Takie nakazy są złe. A jeśli wydane są przez ojca celowo, to są grzeszne. Jest to wyraźne naruszenie władzy.

„Dalej dostajesz ten sam rezultat, gdyby, zamiast wydania bezpośrednio sprzecznych nakazów,  wypowiedział się w taki sposób, by celowo dezinformować swoich synów, by myśleli, że wydał polecenia zrobienia pewnej rzeczy, ale jedni synowie byli na tyle sprytni, że zrozumieli iż faktycznie nie wydał polecenia, i ci synowie faktycznie mogli zrozumieć że ‚implikowane’ polecenie było grzesznie nieostrożne, i mogli zdać sobie sprawę z tego, że ojciec nie miał władzy by wydać takie polecenia, i dlatego powiedział to w ten sposób, zaś po drugiej stronie byli drudzy synowie, którzy nie byli tak sprytni, i czuli że mają obowiązek wykonania tego ‚implikowanego’ nakazu. I wtedy między synami wybuchłby konflikt. Schizmę wywołuje celowo schizmatyczny nakaz, i ojciec będzie winny grzechu za zrobienie tego własnym dzieciom. I to dzieje się we współczesnym Kościele. Podam kilka przykładów by to zilustrować:

„Przez całe lata matka uważała mnie za nieposłusznego, bo zignorowałem ten fałszywy list z kancelarii w Montrealu. Nie powiedziała mi o swojej opinii, ale przez kilka lat miała mi to za złe. Dowiedziałem się o tym dopiero kiedy rozmawialiśmy o czymś innym i ja to tłumaczyłem. Rozgniewała się na urzędników kancelarii za wmówienie jej tego kłamstwa”.

Stopniowo ciężar chaosu w Kościele wydawał się odbijać na samym ciemniejącym wieczorze, tak jak na wiarę przez herezję, apostazję i schizmę.

Schism” – tłumaczył ks. Gruner – „oznacza rozrywać, i zwykle schizmę rozumie się kiedy ktoś nie uznaje legalnej władzy Kościoła. Ale władza może także być winna schizmy poprzez wydawanie nielegalnych nakazów, albo wydawanych w taki sposób, że wywołują podział wśród wiernych, jak wyjaśniłem powyżej. Św. Augustyn mówi: ‚W sprawach zasadniczych musimy mieć jedność, w nie-zasadniczych wolność, a we wszystkich miłość’. Sprawa Garabandal nie jest zasadnicza. Miałem prawo ją promować, a matka miała prawo tego nie robić jeśli chciała. Ten oszukańczy list wywołał podział między synem i matką. Ta technika jest niemoralna, ale zbyt szeroko stosowana przez niektórych duchownych mających władzę.

„Czyja to wina? Pan Bóg nie zaprzecza dogmatom. On nie może zaprzeczać prawdzie, ani nie może zaprzeczać nakazom. To nie jest błąd Boga, a wina jest tych którzy nadużywają stanowisk władzy.

„Bóg Uświęcający nie zaprzecza Bogu Stwórcy. Jest tylko jeden Bóg. Bóg jest autorem natury, i na naturze opiera się łaska.

„Prawdziwy Kościół nie może wydawać sprzecznych nakazów. Tę technikę stosowano żeby zniszczyć Kościół od środka. Ci którzy stosowali tę technikę uważają się za bardziej inteligentnych niż przeciętny facet. Ale oni pracują dla szatana. Kościół to nie zabawka biurokratów. Ci biurokraci wywołali wirtualną schizmę. Oni rozrywają Ciało Kościoła tą techniką sprawiania wrażenia, że wydaja nakaz, ale go nie wydają.

„Bóg Stwórca, Bóg Uświęcający, stworzył Kościół. On nie dał praw Kościoła sprzecznych w prawem naturalnym. Wszelka władza publiczna w Kościele czy państwie ogłaszając prawo musi szanować prawo naturalne rządzące ludźmi. Łaska opiera się na naturze, naucza św. Tomasz.

„Zasadą prawa naturalnego jest to, że żaden katolicki filozof, żaden katolicki teolog, nie zaprzeczy – żeby prawo, każdego rodzaju prawo, było prawdziwym prawem, musi zostać ogłoszone, jeśli prawo nie jest ogłoszone [3], to nie zobowiązuje sumienia, i nie musimy go przestrzegać.

„A zatem, w powyższym przykładzie o montrealskiej kancelarii, absolutnie nie byłem zobowiązany tym ‚nie-nakazem’. Mogłem nie być posłuszny. I podobnie nie obowiązuje mnie nie-nakaz, który stosuje się jako prawo – nie odprawiania Mszy Trydenckiej.

„Takie nakazy wyraźnie wywołują podział w ciele wiernych. Takie podziały są oczywiście i wyraźnie przeciwko dobru wspólnemu, i jest to wyraźnym naruszeniem władzy przez tych rządzących, którzy wywołują ten podział.

„Pan powiedział: ‚Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi’. (Mateusz 5:37, Jakub 5:12)

„To szczególnie odnosi się do urzędu władzy publicznej, czy to papieża czy gubernatora, czy sędziego, czy prawodawcy. To wydaje się być strasznym prześladowaniem dla Kościoła, ta podwójna mowa jakiej się używa. Przez to prześladowanie Kościoła was się prześladuje, i mnie się prześladuje”.

Trzydzieści lat po zakończeniu II Soboru, jedną z najważniejszych decyzji było ukształtowanie możliwego losu tego Apostolatu Fatimskiego.

„Kiedy II Sobór odmówił powołania się na swój autorytet nieomylnego nauczania, to nie był w pełni magisterialny, jasne i proste. Mówiąc krótko, nie akceptował pełnej odpowiedzialności. W rezultacie, są osoby w Kościele, według których II Sobór jest jedynym ostatecznym soborem, pomimo że ojcowie soboru sami wyraźnie zauważyli, że w wielu rzeczach on nie jest nieomylny. W rzeczywistości, niektóre interpretacje II Soboru są wyraźnie heretyckie. Posoborowi katolicy, z powodu własnej nieznajomości faktów, błędnie uważają, że katoliccy wierni którzy przestrzegają nieomylnych definicji Trentu i I Soboru Watykańskiego, są w jakiś sposób ‚poza Kościołem’, i oskarżają ich o to iż są przeciwko papieżowi. Nawet do tego stopnia, że ‚mający się za prawych’ karzą tych katolików, którzy są wierni nieomylnemu Magisterium. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby autorytet nauczania II Soboru wziął na siebie pełną odpowiedzialność i uczył tylko tego czego był pewien, a prościej, powołał się na nieomylny autorytet.

„Opracowane w tajemnicy Porozumienie Watykan-Moskwa, to kolejny przykład ich odmowy wzięcia na siebie pełnej odpowiedzialności. Częścią tego porozumienia jest to by o nim nie rozmawiać. Który rząd miałby władzę by uczynić coś wiążącym członków instytucji, jeśli nie jest publiczna? To tajne porozumienie, które próbuje zobowiązać Kościół do milczenia przed wielkim złem moralnym, jest wyraźnie przeciwko dobru wspólnemu, prawu naturalnemu i boskiemu prawu pozytywnemu.

„Czego tu brakuje to odpowiedzialność wobec wspólnego dobra. Nawet papież, gdyby wydał nakaz zaprzeczający dobru wspólnemu Kościoła, to ten nakaz nie byłby obowiązujący. Mówi o tym wyraźnie św. Paweł. Żaden papież nie ma prawa milczeć ani nakazywać milczenia w kwestii apostazji, schizmy albo herezji przeciwko Bogu, Chrystusowi i Kościołowi. [4]

„Dobry katolicki filozof może udowodnić w świetle tylko rozsądku, że każdy z nas ma obowiązek pomagać dobru wspólnemu, albo wspólnemu dobrostanowi, jak niekiedy się to nazywa, naszą pracą, czynami i słowami, i unikaniem wszystkiego co może mu szkodzić.

„Po pierwsze, powinno być oczywiste, że każdy członek miasta, rodziny i kraju, nie powinien robić nic co zaszkodzi wspólnemu dobru.

„Po drugie, powinien także robić wszystko by pomóc wspólnemu dobru do tego stopnia, na jaki pozwalają obowiązki wobec Boga i bliźniego.

„Żeby to udowodnić, przynajmniej po części, co stałoby się z naszym społeczeństwem, gdyby ludzie pozwolili działać w taki sposób by zaszkodzić dobru publicznemu – tak długo jak ich kłamstwa czy oszustwa nie szkodziły dającym się zidentyfikowac jednostkom, a tylko grupie?

„Jeśli Bóg stworzył jednostki, to On również stworzył społeczeństwo. Człowiek ma żyć w społeczeństwie. Bóg nie chciał byśmy żyli w samotności. Żeby przetrwać, społeczeństwo wymaga by wszyscy przestrzegali pewnych zasad, nawet jeśli niekiedy są niewygodne, a nawet kosztowne dla pewnych jednostek ich przestrzegających.

„Społeczeństwo nie może istnieć gdyby wszyscy jego członkowie pilnowali tylko własnych interesów, i wykorzystywali wszystkich innych członków społeczeństwa.

„Takiej postawy nie da się usprawiedliwić dbałością o rodzinę, czy ekskluzywną grupą przyjaciół, jeśli to wywołuje utratę majątków reszty społeczeństwa, jego wolności, życia, i najważniejsze, ich dusz.

„Jesteśmy opiekunami bliźniego. Musimy szanować jego wolność i niezależność, ale musimy również zwracać uwagę na jego interesy, jeśli Opatrzność kładzie na naszej drodze wydarzenia, osoby czy rzeczy, które wpływają na dobrobyt bliźniego.

„To nie odnosi się tylko do sąsiada którego znam albo czasem spotykam, ale do wszystkich ludzi w mojej wspólnocie, kraju, na świecie, a zwłaszcza, jak potwierdza św. Paweł, wszystkich braci w wierze. [5]

„Z Apokalipsy wiemy, że Bóg Ojciec mianował Boga Syna, Zbawcę całej ludzkości, na Króla Królów i Pana Panów. [6] Tym samym wszyscy prezydenci, królowie, władcy, sędziowie, prawodawcy, urzędnicy i biurokraci, muszą słuchać Króla Królów, Chrystusa Pana, w sprawach Kościoła i obywatelskich, zachowując prawo do posiadania, życia i wolności ogólnie, a także w określonych przypadkach.

„Dlatego zwykły obywatel musi głosować na tych prawodawców, prezydentów i premierów, którzy zachowują prawo Boże, i głosować przeciwko tym którzy atakują prawo Boże.

„To dlatego codziennie modlimy się kiedy odmawiamy Różaniec. Codziennie mówimy ‚Przyjdź królestwo Twoje’. Gdybyśmy naprawdę  tak uważali, że modlimy się o nadejście Królestwa Chrystusa na ziemię, to musimy działać, mówić i modlić się o wspólne dobro.

„Modlimy się nie tylko o wejście ludzkości do Królestwa Chrystusa w niebie. Modlimy się również o Jego królestwo tu na ziemi, bo Jezus nauczył nas się modlić „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi’.

„Wręcz przeciwnie, grupa subwersyjna atakuje fundamenty władzy. Cechą tajnego stowarzyszenia jest to, że nie wiesz kim jest władza, jaką wyznaje doktrynę. Według prawa naturalnego, które Bóg wszczepił w strukturę władzy społecznej, odpowiedzialność i rozliczenie idą razem. Człowiek nie może sprawować władzy bez odpowiedzialności. To jest w prawie naturalnym. To tak Bóg stworzył władzę publiczną, żeby funkcjonowała zarówno w Kościele jak i w państwie. ‚Wydając nakazy bez wydawania ich’, w krótszej perspektywie, władza publiczna wydaje się korzystać z wydawania nakazu bez brania zań odpowiedzialności. W dłuższej perspektywie takie rządzenie niszczy władzę i dzieli czlonków Kościoła. ‚Dom wewnętrznie skłócony nie będzie mógł się ostać’ – powiedział Jezus.

„Naszym obowiązkiem jest budowanie Domu Wiary, a nie niszczenie go. Naszym obowiązkiem jest także budowanie dobrobytu społeczeństwa. Wskazówki Matki Bożej Fatimskiej są najbardziej idealnymi metodami dla obu”.

DOBRO WSPÓLNE

„Kontynuując promowanie pełnego Orędzia Fatimskiego, tylko spełniam swój obowiązek dla wspólnego dobra. Ale nie jestem jedynym który ma ten obowiązek. Każdy ma obowiązek przyczyniania się do wspólnego dobra. Gdyby to rozumiano bardziej ogólnie, to dużo więcej ludzi promowałoby Orędzie Fatimskie, może nie w takim stopniu jak ja, ale według własnych możliwości.

„Sprawa dobra wspólnego jest istotnym tematem obecnie bardzo zaniedbywanym. Musi być bardziej znane żeby skorygować ogrom fałszywych pomysłów, które działają dla uszczerbku dobrobytu społecznego, dechrystianizacji społeczeństwa, i uniemożliwienia spełnienia próśb Matki Bożej.

„To nie jest moja żadna szczególna fantazja. Dobro wspólne ma takie znaczenie, że faktycznie jest istotnym elementem sprawiedliwego prawa. Więc konieczne jest zajęcie się sprawą wspólnego dobra najpierw w odniesieniu do prawa, naszego obowiązku wobec niego, a zwłaszcza jak odnosimy się do Fatimy.

„Katolicka teologia moralna wszech czasów uczy, że istnieją 4 elementy sprawiedliwego prawa:

„Sprawiedliwe prawo to:

       1) zasada rozsądku,

       2) dla dobra wspólnego

       3) ogłoszone

       4) przez osobę dbającą o dobro wspólne. [7]

„Jeśli brakuje któregoś z tych ‚składników’, to nie ma prawdziwego prawa i możemy je zignorować.

„Więc widzimy jak ważne jest wspólne dobro. Każdy akt prawny, który nie jest dla wspólnego dobra nie jest prawdziwym prawem. Dlatego jak wspomniałem wyżej, nawet gdyby papież wydał nakaz przeciwko dobru wspólnemu Kościoła, to ten nakaz nie byłby obowiązujący.

„Tak więc, dobro wspólne jest nie tylko konstytucyjną częścią prawa i społeczeństwa, ale czymś do którego każdy musi się przyczyniać, czy to ci którzy rządza, czy ci którzy są rządzeni.

„Nasz obowiązek wobec dobra wspólnego jest dwojaki. Nie tylko nie możemy nie robić nic by utrudniać dobro wspólne, ale musimy robić wszystko by je rozwijać.

„Oczywiście, żeby utrzymać równowagę, musimy zauważyć, że istnieje hierarchia osobistej odpowiedzialności obejmującej wspólne dobro. Człowiek ma obowiązek przede wszystkim wobec Boga, drugi obowiązek wobec własnej duszy, obowiązek wobec własnego dobrobytu, a po własnej duszy wobec duszy bliźniego, szczególnie rodziny i przyjaciół. W końcu jest obowiązek wobec dobra wspólnego. [8]

„Dobro wspólne czynnie angażuje naszego bliźniego, mężczyzn, albo kobiety i dzieci, których w jakiś sposób Bóg stawia na naszej drodze, czy oni mieszkają obok nas, czy pracują tam gdzie my, czy siedzimy w tym samym autobusie do pracy, czy widzimy ich w kościele w niedzielę. Tak czy inaczej mamy z nimi kontakt, czy to z powodu fizycznej lokalizacji, albo rodzaju wykonywanej przez nas pracy, jakaś konkretna osoba jest naszym bliźnim. Co najważniejsze, nasz obowiązek wobec dobra wspólnego nie tylko obejmuje bliźniego którego spotykamy, ale i bliźniego którego nigdy nie spotkamy.

„Na przykład, kiedy przygotowuję się do głosowania w wyborach, nie mogę głosować na zwolennika aborcji. Niektórzy pro-aborcjonści mają wielki plan ratowania zatrudnienia, ale nie mogę głosować na pro-aborcjonistę bo on robi coś co jest z natury złe, tj. wykorzystuje stanowisko prawodawcy do czynienia złego dzieciom. Mój obowiązek wobec dobra wspólnego wymaga, by nawet mimo że mój bliźni, współpracownik, brat, siostra, ciotka czy kuzyn, był zaskoczony moim wyborem w głosowaniu. Dalej mam obowiązek czynienia słusznej rzeczy z obawy przed Bogiem dla dobra naturalnego i nadprzyrodzonego dobrostanu jednostek i społeczeństwa.

„Nieważne jest to, że prawdopodobnie nigdy nie spotkam dzieci które ocaliłem głosując za życiem. Dalej odpowiadam przed Bogiem by je chronić wszelkimi działaniami jakie podejmuję, nieważne jak małymi, w sferze publicznej.

„Większość z nas nie spełnia obowiązku dla dobra wspólnego zarówno Kościoła jak i państwa, bo fałszywie myślimy, że dobrobyt publiczny to tylko sprawa władz. W państwie istnieje pojęcie, że jedynie rządzący i politycy odpowiadają za dobro wspólne. W Kościele panuje idea, że tylko papież, kardynałowie, biskupi i księża odpowiadają za wspólne dobro. W obu przypadkach przeciętny świecki działa na takiej zasadzie, że skoro nie może wiele zrobić, to może nie robić nic. Czasami to niewłaściwe myślenie jest wynikiem dezinformacji, czasami z powodu dezinformacji (to jest celowym wysiłkiem wrogów by szerzyć fałsz pod przykrywką informacji). Niezależnie od powodu, z tym fałszywym myśleniem trzeba walczyć. W przypadku Fatimy ma to katastrofalne konsekwencje.

„Oczywiście, wiele oczekuje się od tych którzy mają bogactwo, siłę, wpływ czy prestiż, żeby dbali o wspólne dobro. Ale ponieważ możemy nie być na stanowisku władzy, siły czy wpływu, to nie oznacza że możemy nic nie robić. To nie oznacza że nie mamy nic do zrobienia. Nigdy nie jesteśmy zwolnieni z pracy dla wspólnego dobra.

„Ponadto, ten obowiązek nie rozciąga się tylko na takich jak my, i na tych nad którymi mamy władzę, ale musimy nawet upominać naszych przełożonych, jeśli konieczne, jeśli oni działają ze szkodą dla dobra wspólnego, pod warunkiem, że robimy to z poszanowaniem osoby i stanowiska. Św. Paweł musiał zganić św. Piotra, pierwszego papieża, kiedy ‚nie szedł słuszną drogą’. [9] I św. Tomasz z Akwinu uczy, że czasem obowiązkiem podwładnego jest albo nieposłuszeństwo, albo skorygowanie zwierzchnika [10], jeśli wymaga tego wspólne dobro.

„Św. Robert Belarmine mówi, że musimy pozytywnie sprzeciwiać się tej polityce ludzi u władzy, która jest przeciwko dobru wspólnemu. [11]

„Wszystko to, oczywiście, musi być dokonane z miłością, bo bez miłości wiedza i czyn są destrukcyjne.

„Ale z drugiej strony, miłość, by być skuteczną, musi opierać się na prawdzie. Bez prawdy w umyśle miłującej osoby, jej wysiłki budowania Kościoła są często skazane na fiasko z uwagi na to, że brakuje jej wiedzy. Duże zniszczenie weszło do Kościoła i świata z powodu ‚wypaczonej miłości’, czyli tolerancja zachowań i zasad niszczących dla Kościoła i społeczeństwa. Często ta wypaczona miłość jest owocem ignorancji. Czy Pismo Święte nie uczy, że ‚Naród mój ginie z powodu braku nauki’? [12]

„Miłością i prawdą trzeba żyć. Miłość i prawda nakładają na nas pewne obowiązki, a niekiedy są one trudne.

„Dlatego nie wolno nam stać bezczynnie kiedy opowiada się kłamstwo, które wpływa na wspólne dobro, albo nawet dobro mniejszego sektora społeczeństwa. Także jeśli znamy prawdę, która znacznie pomoże naszemu bliźniemu, to musimy ją głosić, bo poprzez nasze milczenie można stracić dobro.

„To jest szczególnie ważne dla katolików żyjących w XX wieku, bo wiemy iż mamy daną nam przez Boga broń duchową, która niezawodnie utworzy Jego królestwo na ziemi.

„Bo w naszych czasach Pan Bóg pokazał w publicznym, proroczym objawieniu, swój plan dla pokoju światowego i ustanowienie Jego królestwa na ziemi. Ten plan ustanowiano w całej wieczności, ale uczyniono go wyraźniejszym w naszych czasach poprzez Orędzie Fatimskie.

„Nigdy wcześniej w dziejach, według mnie, objawienie Matki Bożej nie identyfikowało się tak z Pismem Świętym. Papież Paweł VI jasno wyraził co myślał, że pokazanie się Matki Bożej w Fatimie jest spełnieniem proroctwa biblijnego, a mianowicie Apokalipsy, rozdz. 12. Uważał, że Matka Boża Fatimska jest tym co św. Jan apostoł widział w proroczej wizji 2.000 lat temu. [13] S. Łucja mówi, że Trzecia Tajemnica jest w Apokalipsie rozdz. 7-13. [14] Kard. Ratzinger mówi, że przeczytał Trzecią Tajemnicę, i że odnosi się do czasów końcowych, i że jest zawarta w Piśmie Świętym. [15]

„W każdym razie, skoro Orędzie Fatimskie  jest częścią proroctwa biblijnego, to nie jest tylko objawieniem prywatnym które można bez grzechu ignorować”.

W książce Zniewolenie lub pokój… to zależy od papieża, ks. Gruner poświęcił 50 stron by wykazać, że nawet jeśli Fatima nie występuje w Piśmie Świętym, to dalej mamy obowiązek pod groźbą grzechu wysłuchać i wykonać Orędzie Fatimskie. Ten obowiązek, wyjaśnił, odnosi się do nas wszystkich: osób świeckich, konsekrowanych, księży, biskupów i papieża.

„Gdybym negował albo wątpił w tę prawdę, nie służyłbym wspólnemu dobru. Bym grzeszył.

„Nie jestem też jedynym zobowiązanym do podtrzymania tej prawdy. Nikt kto wie o Fatimie i Orędziu nie może uciec przed tym obowiązkiem. Jeśli ktoś uważa, iż nie mam racji, to według mnie powinien przynajmniej zbadać moje powody teologiczne, zanim dojdzie do odwrotnego wniosku, bo wszyscy mamy obowiązek szukania prawdy.

„Wyobraźmy sobie wspaniałe konsekwencje, gdyby wystarczająca liczba ludzi rozumiała swój obowiązek wspólnego dobra. Pomyślmy tylko, gdyby każdy świecki, mężczyzna, kobieta i dziecko wiedzieli o Fatimie, i kluczowej roli, jaką ma poświęcenie Rosji dla ich wiary, rodziny, wolności, i dla wszystkich których kochają. Wyobraźmy sobie, gdyby każdy mężczyzna, kobieta i dziecko na całym świecie wzywali swojego biskupa, proboszcza i papieża, do poświęcenia Rosji. Gdyby tak było, na pewno papież by to zrobił.

„Zrobiłby to bo miałby wszelkie potrzebne mu wsparcie moralne. Mógłby nakazać każdemu krnąbrnemu prałatowi, nie bałby się tego, że jakiś nieposłuszny biskup doprowadzi do buntu wobec niego.

„Niech nikt nie mówi, że dla świeckich nie ma miejsca w działaniach na rzecz poświęcenia. Prawdą jest, że w tej sprawie nie mają władzy by nakazać. Prawdą jest, że świeccy nie są biskupami, nie zostali wezwani by dokonać aktu poświęcenia. Tylko biskupi razem z papieżem mogą to zrobić. Ale świeccy na pewno mają siłę by poinformować biskupów, mają siłę by wpłynąć na opinię publiczną wewnątrz i poza Kościołem. Mają siłę powołania się na dane im przez Boga prawa proszenia o odpowiedzialny rząd i rozliczania zwierzchników z obietnic publicznych swoich pasterzy, kiedy ci zobowiązywali się wykonywać pracę pasterzy.

„Ale wiele mogą zrobić. Mogą się modlić za to co nakazali nam Jezus i Maryja. Mogą składać drobne ofiary. Mogą mówić o tym wszystkim których spotykają. Bo Pan Bóg chce tego poświęcenia i wynikłego zeń nawrócenia Rosji, by było widziane i uznane jako zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi. [16] To poznamy tylko wtedy, jeśli ci którzy znają proroctwa fatimskie o Rosji przekażą to swoim bliźnim.

„Trzeba pokonać fałszywą ideologię i sposób myślenia, że ‚świeccy nie mogą nic zrobić’, żeby utworzyć podstawę wsparcia dla poświęcenia Rosji. Ten szeroki pokaz społecznego poparcia może się wydarzyć, ale żeby tak się stało to potrzebujemy więcej księży, więcej świeckich i więcej biskupów opowiadających się za kolegialnym poświęceniem Rosji, jak prosiła Matka Boża Fatimska.

„Na pewno w tej sprawie nie pozostawiono nas bez wskazówek i wytycznych.

„S. Łucja pośrednio odniosła się do kwestii obowiązku świeckich katolików wobec dobra wspólnego, kiedy powiedziała: ‚nie czekajcie na wezwanie o pokutę ze strony hierarchii’. [17] Jest oczywiste, że s. Łucja zachęca do osobistej inicjatywy. Przy jednej okazji, zapytana o presję o poświęceniu, odpowiedziała wyraźnie mówiąc o konieczności poświęcenia Rosji nakazanego przez Fatimę. [18]

„Inny wspaniały katolik naszych czasów, Hamish Fraser, zwrócił uwagę, że świeccy katolicy mają obowiązek działania w swoim środowisku jak apostołowie, bez czekania na nakazy hierarchii. Karcił katolików, którzy tylko lamentują o żałosnej sytuacji w Kościele i państwie, nie podejmując działań by przywrócić porządek. [19]

„Kanony 208-223 Nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego zajmujące się prawami i obowiązkami wyznawców Chrystusa w rónych miejscach wspierają to stanowisko. Jestem szczególnie pod wrażeniem Kanonu 212 § 2, który mówi: ‚Wierni mają prawo, by przedstawiać pasterzom Kościoła swoje potrzeby, zwłaszcza duchowe, jak również swoje życzenia’. Jest to dosłowny cytat z prawa kanonicznego. Ale kiedy z szacunkiem stosujemy je w petycjach o poświęcenie Rosji, fałszywie oskarża się nas o wszczynanie ‚goryczy wobec Ojca Świętego’.

Bardzo uderza mnie także Kanon 225 § 2: ‚Każdy, zgodnie z własną pozycją, jest także szczególnie zobowiązany przepajać i udoskonalać duchem ewangelicznym porządek doczesny’. Czy jest lepszy sposób na ‚przepajanie i udoskonalanie duchem ewangelicznym porządku doczesnego’, niż działanie na rzecz kolegialnego poświęcenia Rosji, co jest planem Pana na udoskonalenie społeczeństwa zgodnie z Jego Bożym Prawem poprzez Niepokalane Serce Maryi?

„Dlatego choć można mówić, że działanie na rzecz wspólnego dobra w ten sposób jest ‚niepoprawne politycznie’, zwłaszcza w kręgach kościelnych, to nie można mówić, że jest to przeciwko prawu kanonicznemu, nauce i praktyce Kościoła.

„A zatem, niech nikt nie mówi, że świeccy nie powinni zajmować się poświęceniem. To jest złe i przeciwko naszej modlitwie: ‚Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja…na ziemi’, i naszej wierze, mówienie, że świecki nie może nic zrobić by sprowadzić panowanie Chrystusa na ziemię. Jak wspomniałem wcześniej, to dotyczy szczególnie katolików żyjących w XX wieku, bo teraz mamy broń duchową daną nam przez Boga, która niezawodnie sprowadzi Jego królestwo na ziemię. Najpierw musimy odprawiać wynagrodzenie eucharystyczne, modlić się na Różańcu, nosić brązowy Szkaplerz, odprawiać Pięć Pierwszych Sobót, i doprowadzić do poświęcenia Rosji. W naszych czasach, Pan Bóg pokazał publicznie prorocze objawienie fatimskie, swój plan na pokój światowy, i ustanowienie Jego królestwa na ziemi.

Pamiętajmy, Pan Bóg chce tego poświęcenia i skutkującego z niego nawrócenia Rosji, by było znane i widziane jako zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi. To będzie znane jedynie jeśli ci którzy są świadomi proroctw fatimskich o Rosji będą przekazywać je bliźnim.

„Świeccy i księża mogą wspierać tych którzy je promują wśród świeckich, księża i biskupi swoimi modlitwami, ofiarami i wkładem finansowym. Oni mogą głosić prawdę sprzeciwiając się i uciszając tych nie znających Jej orędzia, którzy walczą z kolegialnym poświęceniem, i którzy chcą dyskredytować promujących poświęcenie Rosji.

„Jeśli w przeszłości byli winni zasiewania konfuzji umysłu, albo rozpraszaniu energii, albo podziału serc w tej sprawie, powinni wynagrodzić odwracając się od swoich wcześniejszych grzechów słowa i czynu, i ciężko pracować promując jedność umysłów, serc i energii, w kierunku tego wielkiego momentu triumfu Matki Bożej.

„Wszyscy ci, niezależnie od tego czym się zajmują, którzy mogliby pomóc promować poświęcenie Rosji, a tego nie robią, mogą obwiniać tylko siebie, jeśli wydarzy się grożąca kara zniewolenia przez ateistyczną Rosję. Oni i ich rodziny mogą oczekiwać sprawiedliwości takiej, że oni będą pierwszymi ofiarami swoich grzechów zaniedbania.

„Być może faktycznie oni będą drugimi ofiarami. Pierwsze miejsce zarezerwowane jest dla tych, którzy uważając iż świeccy nie mogą nic zrobić w tej sprawie, zaangażowali się w drukowanie i promowanie kłamstw wśród członków Kościoła przeciwko najbardziej istotnej prośbie Matki Bożej odnośnie konieczności poświęcenia Rosji.

„Teraz musimy modlić się o ochronę przed tymi, którzy działają przeciwko Orędziu Fatimskiemu. Mówię tu o tych którzy nie robią nic by promować ten absolutnie kluczowy warunek pokoju światowego (z powodu ich nieznajomości prawdziwych próśb fatimskich). Ci sami ludzie poświęcają dużo energii, jak dawni faryzeusze, udając iż skandalizują ich promujący prawdę. Dalej, tak jak dawni faryzeusze, oni chcą zniszczyć reputację tych dobrych ludzi, którzy nie chcą być hipokrytami jak oni. Jest to podobne do tego co faryzeusze zrobili Panu.

„Poprzez ich duchową zazdrość stają się winni walki z Bogiem i znaną prawdą. Jest to ciężkie przestępstwo, i może być nawet grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. [20] Takim jak oni poważnie zagraża utrata duszy, i mogą potrzebować specjalnej łaski by ratować się przed ogniem piekielnym.

„Musimy modlić się za słabe dusze, pracujące pod brzemieniem jakie ci hipokryci nakładają na nich kłamstwami i szkalowaniem.

„Musimy unikać ludzi i wskazówek mówiących nam:

  1. l) Że nie mamy żadnego obowiązku wobec wspólnego dobra

       2) Że jednostka nie może nic zrobić w kwestii poświęcenia Rosji

       3) Że Fatima nie wiąże nas moralnie.

„Jeśli oni naprawdę w to wierzą, to dlaczego chcą nas odwieść? Jeśli to nie robi żadnej różnicy, to dlaczego nie zostawią nas wszystkich w spokoju?

„Pod drugie, dlaczego wyznają miłość, oddanie i posłuszeństwo wobec Matki Bożej Fatimskiej, kiedy cały czas pracują nad zniszczeniem wiary w to ludzi, trzymania się i wspierania Jej pełnego orędzia i prośby. Matka Boża przyszła w pewnym celu. Powiedziała nam prawdę i oczekuje, że uwierzymy Jej i Ją posłuchamy. Ci ludzie chcą mieć Matkę Bożą dla siebie, ale kłamią. Nie popierajcie ich.

„Nieważne co ktoś powie odwrotnie, faktem jest, że wszyscy mamy obowiązek wobec dobra wspólnego. Musimy mówić prawdę publicznie i prywatnie. Dlatego musimy publikować i promować prawdę, całą prawdę o Fatimie. Musimy się modlić i pracować by wola Boga była jako w niebie tak i na ziemi.

„Nikt z nas nie jest zwolniony z tego obowiązku. Nikt z nas nie może utrudniać tym którzy działają dla dobra wspólnego. Do tego stopnia, że możemy, musimy robić to co możemy robić teraz, bo nikt z nas nie ma gwarancji iż będzie tu jutro.

„Musimy codziennie modlić się na Różańcu, składać ofiary, nosić Szkaplerz, poświęcać się Matce Bożej i odprawiać Pięć Pierwszych Sobót. Te rzeczy możemy robić jako katolicy. To jest zajęciem dla każdego, nie tylko dla papieża i biskupów. Niebo nie dało wielkiej łaski Orędziu Fatimskiemu żebyśmy obojętnie ku niemu ziewali. Odpowiedź na Fatimę jest obowiązkiem z którego każdy z nas będzie rozliczony przed Bogiem”.

Ks. Gruner i jego apostolat całe życie spędzają w przekonaniu, że pomimo tego co mówią media, walka komunizmu z religią nigdy nie była bardziej aktywna. Nie przeprasza za swoje przekonanie, że Matka Boża Fatimska ma antidotum na truciznę, która, mimo że watykańscy biurokraci mówią odwrotnie, sama nie wyjdzie z żył i tętnic Kościoła.

W ostatnich 20 latach kapłaństwo opuściły tysiące księży. Dlaczego ks. Gruner nadal walczy w obliczu bezprecedensowego sprzeciwu w swoim Kościele? Odpowiedź ks. Grunera jest następująca: „Uważam, że Matka Boża ma na myśli absolutnie i dosłownie to kiedy mówi ‚Jeśli moje prośby zostaną spełnione, uratuje się wiele dusz i nastanie pokój. Jeśli nie spełni się moich próśb, Rosja będzie wszczynać wojny i prześladowania Kościoła, dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie dużo cierpiał, różne narody zostaną unicestwione’. [21] Nie uważam byśmy mieli inny wybór, ale pełną siłą kontynuować promowanie Orędzia Fatimskiego. Co jeszcze możemy zrobić?

Źródło tej determinacji w obliczu pozornie nie do pokonania przeszkód, w końcu, odkrył wcześnie w życiu:

Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo,

że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego,

kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa,

Ciebie o przyczynę prosi… [22]

Przypisy:

  1.  Św. Jan 10:1-3.
  2.  Izajasz 45:19.
  3.  Św. Tomasz z Akwinu, Traktat o prawie, Summa Theologica, I-II Q 90, Art. 4.
  4.  List do Galatów 2:11-14.
  5.  List do Galatów 6:10.
  6.  Apokalipsa 19:16: 1 Tym. 6:14-15.
  7. Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica, I-II, Q 90, także, John A McHugh, OP i Charles J Callan, OP, Moral Theology, John F Wagner Inc., Nowy Jork 1929, t. 1, s. 90-91.
  8.  John A McHugh, OP i Charles J Callan, OP, Moral Theology, t. 1, s. 467-470.
  9.  List do Galatów 2:14.
  10. Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica, II-II, Q 33, Art. 4.
  11. Św. Robert Bellarmine, t. IV, Proposition XVI.
  12. Ozeasz 4:6, Confraternity Edition
  13. Papież Paweł VI, Encyklika Signum Magnum, 12.05.1967.
  14. Frère François de Marie des Anges, Fatima: Tragedia i triumf, s. 279.
  15. Czasopismo Jesus, Rzym, Włochy, 11.11.1984 zacytował kard. Ratzingera o Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, i te uwagi analizuje i komentuje ks. Joseph de Ste. Marie w The Fatima Crusader, Nr 18, październik-grudzień 1985, s. S-4.
  16. Frère François de Marie des Anges, Fatima: jedyny sposób na pokój światowy [Fatima: The Only Way To World Peace], s. 91.
  17. Frère François de Marie des Anges, Fatima: Tragedia i triumf, s. 28.
  18. Frère François de Marie des Anges, Fatima: jedyny sposób na pokój światowy, s. 90-91.
  19. Michael Davies, Wolność religijna a państwo świeckie [Religious Liberty and the Secular State], Catholic Family News, sierpień 1996.
  20. Św. Mateusz 12:31-32.
  21. Fatima słowami Łucji, Trzeci Dziennik s. Łucji, s. 105
  22. Raccolta, s. 247, Nr 339.

Tags :

Komentowanie zamknięte.