Najnowsze

Opublikowano Grudzień 27, 2013 Przez a303 W Informacje oraz publicystyka z Polski

Rzeź polskiego przemysłu

a„… regres przemysłowy polski w ostatnim 20-leciu jest bliższy raczej katastrofie przemysłowej niż normalnemu procesowi deindustrializacji, który następuje dopiero po osiągnięciu najwyższego poziomu rozwoju przemysłu, a od niego jesteśmy w Polsce jeszcze bardzo daleko. Skala tej likwidacji przeszła uzasadnione granice i odbiegła o wyników w innych krajach znajdujących się w procesie transformacji, z wyjątkiem byłej NRD” – czytamy w książce prezentującej budowę przemysłu w PRL i jego likwidację w III Rzeczypospolitej[1].

Autorzy, związani z Polskim Lobby Przemysłowym, dokonali pracy gigantycznej i niezwykłej, wymagającej benedyktyńskiego wręcz wysiłku, ponieważ przeanalizowali nie tylko strukturę przemysłu zbudowanego w Polsce Ludowej, ale także prześledzili likwidację zakładów przemysłowych w III RP. Zakładów, nie przedsiębiorstw, albowiem przedsiębiorstwa, a szczególnie kombinaty, posiadają strukturę wielozakładową, które mogą mieścić się w różnych województwach.

Praca obejmuje analizę budowy i likwidacji tylko zakładów zbudowanych od podstaw w PRL, zatrudniających powyżej 100 pracowników, prócz elektrowni wodnych ze względu na wyjątkowo duży zasób majątku środków trwałych w tej gałęzi. Przedmiotem badań były zakłady przemysłowe powstałe od 1 stycznia 1949 r. do 31 grudnia 1988 r. (rok ten przyjęto za ostatni rok PRL). „Zakłady nowe” naukowcy ci definiują jako: zbudowane od podstaw na nowym placu budowy (tzw. greenfield investments), które stanowiły 95 proc. ogólnej liczby zakładów zbudowanych w tamtym okresie; odbudowane od podstaw ze zniszczeń wojennych lub na miejscu zakładów nieczynnych; rozbudowane w tamtym okresie w takim stopniu, że w gruncie rzeczy powstał zupełnie nowy zakład, a za kryterium przyjęli, że co najmniej 75 proc. produkcji musiało być wynikiem inwestycji w PRL. W książce znajdujemy bardzo liczne tabele obrazujące podjęty temat przede wszystkim pod względem ilości zakładów, wartości produkcji sprzedanej, wartości majątku produkcyjnego; zatrudnienia przeliczonego na pełne etaty.

Za „zakłady zlikwidowane” Autorzy uznają te jednostki, które: zostały skreślone z wykazu GUS; fizycznie przestały istnieć; zaprzestały dotychczasowej produkcji; (Reszta jest w obcych rękach/a303) zmieniły profil z produkcyjnego na handlowy, magazynowy, usługowy, dystrybucyjny itp.; zmniejszyły produkcję tak, że w istocie ma się do czynienia z nowym zakładem.

Wysiłkiem całego narodu

W 1988 r. mieliśmy ogółem 8.453 zakładów przemysłowych. Nowych (według wyżej przedstawionych kryteriów) – 1615, których udział w majątku produkcyjnym wynosił 52,9 proc., majątku przemysłowym – 51,6 proc., w zatrudnieniu – 38,1 proc. Z nowych 1535 stanowiły zakłady określane jako greenfield investements. W pracy przeanalizowano losy 1571 zakładów, tzn. 97,3 proc. Oznacza to, że w omawianym okresie w Polsce powstawało średnio ok. 40 zakładów rocznie (!). Autorzy piszą: „… w 1988 roku zakłady przemysłowe zbudowane w PRL odgrywały już decydującą rolę w przemyśle i stały się głównym czynnikiem napędowym jego rozwoju. Właśnie one doprowadziły do przełomu w procesie industrializacji Polski. Dokonanie tego przełomu stanowiło główne osiągnięcie PRL o rzeczywiście historycznym znaczeniu”, co „oznaczało spełnienie marzeń pokoleń wielu Polaków od Tyzenhausa, Staszica, Druckiego-Lubeckiego, Szczepanowskiego, Gliwica aż po Kwiatkowskiego”.

Karpiński, Paradysz, Soroka i Żółtowski wyróżniają dwa zasadnicze okresy industrializacji Polski. Pierwszy, to lata 1951 – 1960, kiedy to zbudowano 519 zakładów, co stanowiło 32 proc. zakładów ogółem. Drugi obejmuje okres 1971 – 1980, kiedy wzniesiono 617 zakładów, tzn. więcej o 18 proc. niż w latach 50. i więcej o 61 proc. niż w dekadzie ubiegłej. W latach 1961 – 1970 powstało „zaledwie” 381 zakładów.

Największa część majątku zakładów zbudowanych w PRL koncentrowała się w hutnictwie i energetyce, co stanowiło 1/3 całego majątku nowych zakładów. Za tymi branżami szły przemysły: chemiczny (głównie fabryki nawozów sztucznych), spożywczy, mineralny. W sumie na owe pięć gałęzi przypadało ponad 50 proc. całego majątku nowych zakładów. Tuż za nimi lokowały się – górnictwo węglowe i przemysł budowy maszyn. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę 15 głównych branż przemysłowych dominujących w nowo budowanych zakładach, to aż 74 proc. przypadało na przemysł ciężki i chemiczny.

Cechą charakterystyczną uprzemysłowienia w PRL był relatywnie niski – w stosunku do krajów wysoko rozwiniętych – udział przemysłów wysokiej techniki. W rankingu 15 gałęzi pojawia się ten dział dopiero na 12 miejscu. Obejmowały one 142 zakłady, stanowiąc tylko 8,7 proc. W rozwiniętych państwach kapitalistycznych udział tego przemysłu wynosił 1/5 całego przyrostu majątku, a np. w Korei Południowej czy Izraelu niemal 1/3. Również znacznie niższy był udział przemysłu konsumpcyjnego, gdzie ponadto relatywnie wysoki był udział przemysłu włókienniczego. Autorzy następująco reasumują tę część rozważań: „… strukturę majątku produkcyjnego powstałego w nowo zbudowanych w PRL zakładach przemysłowych można scharakteryzować zbiorczo w sposób następujący: przemysł ciężki prawie 78 proc., przemysły konsumpcyjne 17 proc., przemysły wysokiej techniki 5 proc.”. Zwracają też uwagę, że dominacja inwestycji w przemysł ciężki, w tym w górnictwie, dawało strukturę przestarzałą i anachroniczną nie tylko w stosunku do krajów wysoko rozwiniętych, ale i państw tzw. późnej industrializacji (uprzemysławiających się po 1960 r.). Strukturę tę cechowała też duża kapitałochłonność, co występowało przede wszystkim w górnictwie, energetyce, hutnictwie, przemyśle chemicznym i celulozowo-papierniczym. Drugą cechę stanowiła wysoka pracochłonność, głównie w: górnictwie węglowym, przemyśle budowy maszyn, elektronice, stoczniach.

W omawianym czasie od podstaw zbudowano nowe przemysły dotąd nie istniejące w Polsce: miedziowy, aluminiowy, siarkowy, stoczniowy, elektroniczny, cementowy, samochodowy. Uruchomiono też po raz pierwszy produkcję i eksport srebra.

Najwięcej zakładów typu greenfield powstało w 6 województwach: mazowieckim – 243, śląskim- 176, łódzkim – 129, wielkopolskim – 119, dolnośląskim – 108, podkarpackim – 100. Uzyskały one największy przyrost majątku. Największe efekty w budowie nowych zakładów osiągnęły województwa zlokalizowane na Ziemiach Odzyskanych – na 10 województw, mających największy udział zakładów zbudowanych w PRL, 5 z nich leży właśnie tam.

Cały ogień na przemysł

Po 1989 r. przypuszczono zmasowany atak na przemysł polski. W pracy czytamy: „… z 1615 zakładów zbudowanych w PRL nie przetrwało do chwili obecnej (2012) 657 imiennie ustalonych. (…) Udział zakładów zlikwidowanych w ogólnym potencjale przemysłowym istniejącym w 1988 r. był znacznie większy niż by to wynikało z ich liczby. Były to bowiem z reguły zakłady znacznie większe niż uprzednio budowano. Ich likwidacja oznaczała w rezultacie utratę 16 proc. całego majątku istniejącego w 1988 roku, 17 proc. wielkości zatrudnienia w przemyśle i 19 proc. całego potencjału produkcyjnego. (…) Łącznie utraciliśmy prawie 834 tys. miejsc pracy w tych zakładach. Znacznie wyższy niż udział w istniejącym majątku był udział zakładów zlikwidowanych w łącznym majątku powstałym w zakładach zbudowanych w PRL. Majątek zlikwidowanych zakładów stanowił 30 proc. całego majątku zbudowanego w nowych zakładach, 36 proc. ich potencjału produkcyjnego, i 45 proc. całości zatrudnienia. (…) prawie co trzeci zakład zbudowany w PRL albo uległ likwidacji w ogóle, albo zaprzestał swojej dotychczasowej produkcji przemysłowej na rzecz działalności dystrybucyjnej (handlowej, magazynowej, obsługi klientów itp.)”. Gdyby jednak uwzględnić również zakłady nie objęte badaniami Autorów, to liczba zlikwidowanych jednostek przemysłowych wyniosłaby prawdopodobnie 1000 – 1200, a więc podwoiłaby się. Wówczas procent likwidacji oscylowałby wokół 41 proc. W rezultacie liczba zatrudnionych 5,24 mln osób w przemyśle w 1980 r. (szczyt zatrudnienia) spadła do 2,91 mln. w 2011 r., czyli o 45 proc. „Jest to spadek bez precedensu w Europie. (…) W rezultacie Polska stała się jednym z krajów najgłębszej deindustrializacji ” – konstatują Autorzy. Prócz NRD, żaden z krajów postkomunistycznych nie odnotował takiej hekatomby.

Największy pogrom dotknął (licząc utracony majątek produkcyjny) 5 gałęzi: górnictwo węglowe, hutnictwo, przemysł elektroniczny, spożywczy i budowy maszyn. Przemysł zbrojeniowy utracił ogromny potencjał. W połowie lat 80. dysponował 120 przedsiębiorstwami zatrudniającymi 250 tys. pracowników, zajmując 7 – 8 miejsce na rynku światowych eksporterów uzbrojenia. Obecnie zatrudnia 25 – 30 tys. ludzi i plasuje się na 17 – 18 miejscu wśród światowych eksporterów tego sprzętu. Praktycznie zlikwidowano – i tak słabe w PRL – przemysłY wysokiej techniki, a więc decydujące we współczesnej gospodarce. Na 142 zakłady zbudowane w PRL zlikwidowano 77, czyli ponad połowę – 54 proc. Z istniejących 93 fabryk elektronicznych zlikwidowano 81 (!), co oznaczało utratę zatrudnienia przez 111 tys. pracowników. Wprawdzie powstały w ich miejsce małe, kilkuosobowe zakładziki, ale nie mają one ani siły ani pozycji konkurencyjnej. Nie oszczędzono również przemysłu konsumpcyjnego, który utracił 20,3 proc. majątku produkcyjnego i 28,7 proc. wartości produkcji sprzedanej.

Jak twierdzą Autorzy, jeśli w likwidowanych zakładach następuje utrata 50 – 60 proc. majątku produkcyjnego, to mamy do czynienia z likwidacją całej branży. Stosując to kryterium Polska utraciła następujące gałęzie przemysłu: przemysł elektroniczny i informatyczny, kopalnictwo siarki, rudy żelaza, hutnictwo aluminium, przemysł obuwniczy, bawełniany, jedwabniczy, wełniany, lniarski, aparatury naukowo-badawczej, sprzętu dla elektrowni, maszyn hutniczych, przemysł maszyn rolniczych, taboru kolejowego, przemysł stoczniowy.

Obuchem w Ziemie Zachodnie

A jak się przedstawiała likwidacja przemysłu polskiego w poszczególnych województwach, według obecnego podziału administracyjnego? Najbardziej ucierpiało województwo mazowieckie: zlikwidowano 121 zakładów – tj. 47,5 proc. zbudowanych tam w PRL. Kolejne miejsca w tym niechlubnym rankingu zajęły województwa: śląskie – 74, tj. 38,9 proc., łódzkie – 58, tj. 44,6 proc., dolnośląskie – 43, tj. 37,1 proc., kujawsko-pomorskie – 43, tj. 52,4 proc. zachodniopomorskie – 42, tj. 58,3 proc. pomorskie – 41, tj. 53,9 proc. W samej Warszawie zlikwidowano aż 66 zakładów, a więc prawie połowę liczby zakładów tej wielkości istniejących w II RP. Co interesujące, występuje tu wyraźna korelacja między „najwyższą liczbą likwidowanych zakładów a ceną gruntów, także najwyższą w kraju”. Charakterystyczne, że nastąpiła duża koncentracja likwidacji zakładów przemysłowych w dużych miastach. Z ogólnej liczby 657 zlikwidowanych zakładów na 7 największych miast przypada 166: w Warszawie – 66, Łodzi – 23, Wrocławiu i Szczecinie – po 21, Bydgoszczy – 15. I tu znowu kłania się korelacja z cenami gruntów. Najwięcej miejsc pracy straciły województwa: mazowieckie – 149 tys., śląskie – 145 tys., pomorskie – 60 tys.

W opracowaniu zwraca się uwagę, że „największa skala likwidacji zakładów zbudowanych w PRL, licząc stosunkiem zlikwidowanego majątku w tych zakładach do całego majątku, wystąpiła w województwach zlokalizowanych na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Wśród 10 województw, w których likwidacja … przyniosła największą stratę istniejącego potencjału przemysłowego aż w 4 przypadkach były to województwa na Ziemiach Odzyskanych. Dotyczyło to województwa zachodniopomorskiego (21,5 proc.), pomorskiego – (30,5 proc.), opolskiego (21,5 proc.) i lubuskiego (17,9 proc.)”. Duże uszczuplenie potencjału przemysłowego ww. województw, a także częściowo dolnośląskiego powoduje konsekwencje polityczne, w tym przypadku – ciążenie społeczności lokalnych ku sąsiednim regionom niemieckim. Już teraz obserwuje się wyludnianie województw opolskiego i zachodniopomorskiego.

Dodajmy od siebie. Nie ma tu mowy o żadnym przypadku, bo takowe nie istnieją w polityce, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę filogermańskie nastawienie przytłaczającej większości rządów sprawujących władzę w III RP (rekordy tu bije ekipa Tuska), ich politykę historyczną zrównującą niemieckich katów z polskimi ofiarami, kwestionowanie polskości Ziem Zachodnich i Północnych, hołubienie w przeważającej mierze antypolsko nastawionej mniejszości niemieckiej.

Likwidacja suwerenności

Systematyczne wyniszczenie przemysłu polskiego (jest to już fakt dokonany) stanowi jeden ze sposobów pozbawiania Polski suwerenności przez oligarchię sprawującą władzę w naszym kraju. Bowiem państwo może posiadać zewnętrzne atrybuty suwerenności, ale de facto stanowić igraszkę możnych tego świata. W obecnych czasach (a może i zawsze) podstawę suwerenności stanowi nowoczesna, rozwinięta gospodarka, znajdująca się – co niezmiernie ważne – w rękach narodu danego kraju. Tymczasem polityka władz III RP doprowadziła nie tylko do zniszczenia ekonomicznych podstaw naszej suwerenności, ale również pozostałości naszej gospodarki oddała w pacht obcemu kapitałowi.

Omawiana książka stanowi wręcz bezcenny dokument obrazujący przy pomocy faktów i liczb tragiczny los naszej gospodarki w jej części przemysłowej. Autorom należą się słowa najwyższego uznania i najszczersze gratulacje za wykonaną pracę. Stanowić ona powinna kompendium wiedzy w tej dziedzinie dla polityków, którzy uważają się za reprezentantów opcji patriotycznej. Czy zadadzą sobie trud przestudiowania tego dzieła, to już inna sprawa.

Zbigniew Lipiński

[1] Andrzej Karpiński, Stanisław Paradysz, Paweł Soroka, Wiesław Żółtowski: Jak powstawały i upadały zakłady przemysłowe w Polsce, MUZA SA, Warszawa, 2013, ss. 344

Za: http://polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=1&t=23520

Fragment książki: http://issuu.com/muza.sa/docs/04-2588_jak_powstawaly_i_jak_upadal?e=8714003/4156642

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.