Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 24, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Ruch secesjonistów rośnie w siłę w USA

źródło: http://americanfreepress.net/?p=5815

autor: Victor Thorn

Gdy w całym kraju zaczyna narastać kontestacja większa niż w poprzednich dziesięcioleciach, wiele grup secesjonistów zadaje pytanie: czy określone stany czy terytoria polepszą swój status, gdy nastąpi ich secesja z unii?

16 sierpnia AMERICAN FREE PRESS przeprowadziła wywiad z założycielem Drugiej Republiki Vermont, Thomasem Naylor, jaki znajduje się w awangardzie ruchu secesyjnego.   

“Nie ma żadnego moralnego uzasadnienie, aby ten kraj nadal istniał” mówi Naylor. „USA straciło wszelki autorytet moralny. Jest skorumpowane aż do szpiku kości. Dzisiaj USA jest własnością, jest kierowane i kontrolowane przez korporacje, kompleks militarno-przemysłowy oraz izraelskie lobby. Dość tego, wzywam aby Vermont stał się niezależnym podmiotem i aby doszło do anulowania tego imperium”.

Poglądy Naylor’a są radykalne i kontrowersyjne, nawet dla tych, którzy sympatyzują z jego sprawą. Dziennikarzowi powiedział: „Do jednego worka wrzucam Rona Paula, the tea party, a także Occupy Wall Street, ponieważ wszyscy oni reprezentują wiele wariacji na ten sam temat, mianowicie, że system jest giętki. Bardzo lubię to, co mówi Paul, ale on uważa system za giętki, jeżeli powrócimy do Konstytucji. A nie jest. Impas w Kongresie jest typowym przykładem tego, jak bardzo wyuzdany stał się system i jak bardzo nie mamy już rządu. Teraz możemy albo zatopić tego Titanica albo szukać innych opcji”.

Gdy poruszamy sprawę praw stanowych, Naylor oponuje: „Nawet nie akceptuję przesłanki takiego pytania, ponieważ wszystkie te wymienione przeze mnie jednostki, nigdy na to nie pozwolą. One wszystkie chcą centralnej struktury ściśłej kontroli. W ich ustalonym interesie jest to, żeby utrzymać Amerykę w kupie, szczególnie chce tego izrael. Jeżeli nie będziemy ściśle ze sobą powiązani, amerykańskie poparcie dla nich się skończy. Prawa stanowe to fantazja”. 

Co do nadchodzących wyborów,  Naylor nie zamierza przycichnąć:

„Nie ma prawdziwej różnicy między Obamą a Romneyem”. „Gdy myślę o naszym obecnym prezydencie, to jego precyzyjny wizerunek można określić definicją – tzw. książe pokoju wyposażony w drony, Navy SEALs, szwadrony śmierci Delta Force oraz listę ludzi do sprzątnięcia w Białym Domu. Komu potrzebny taki maniak, i kto chce żeby nami rządził? Czy wygra Obama czy Romney w listopadzie, to jeśli Bibi powie, że trzeba iść na wojnę, to USA pójdzie na nią”.

Chociaż istnieją setki organizacji secesjonistów, tylko kilka bardziej znanych tworzy anty-autorytarny wspólny front, tworzą klimat zniechęcania do polityki wyborczej, zabarwione są odcieniem anarchii i libertarianizmu, a na dodatek odrzucają korporacjonizm i permanentną gospodarkę wojenną, jaka dziś reprezentuje USA. 

Mimo to, różnice istnieją. The Texas Nationalist Movement zasadniczo skupia się na niepohamowanym wydatkowaniu z budżetu na poziomie federalnym, a także na tym, w jaki sposób w przyszłości dobrobyt tego stanu zostanie całkowicie ograbiony, aby dofinansować inne stany, jak np. California.

Dalej na północ, the Alaska Independence Party (AIP) chwali się ponad 15 tysięczną rzeszą zarejestrowanych członków, jest wśród nich nawet mąż Sarah Palin, Todd. W 1990 r., mieszkańcy Alaski wybrali Walter Hickel, kandydata AIP, na gubernatora, lecz tylko dlatego, że dołączył do ruchu, gdy został wykopany z przedwyborów partii republikańskiej.

Niemniej, AIP uważana jest za 3 co do wielkości partię polityczną na Alasce z 4 % poparciem.

Jeśli wrogowie gospodarki amerykańskiej utrzymają się przy władzy, da to następny doskonały impuls do rozwoju tego typu organizacji, a także w końcu do tego, że zbiorą się one razem, aby wesprzeć kroki w kierunku rzeczywistej secesji. 

Komentowanie zamknięte.