Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 7, 2015 Przez a303 W Polska

Rozdroże pokoleń

Nadchodzące wybory powinny się stać przełomem, gdyż Polska znowu, jak przed 25 laty, stoi po przegranej stronie, chociaż zmanipulowanym przez Main Stream Polakom wydaje się, że po zwycięskiej. Jeszcze przed Majdanem można by tak powiedzieć – wybraliśmy właściwą drogę w stronę EU, w stronę NATO. Ale teraz, po paradzie zwycięstwa w Moskwie już nie. Jakieś fatum prześladuje naszą ojczyznę, która  od wieków zawsze stoi na przegranej pozycji.

Nowe kości zostały rzucone

    Po pierwsze. EU przestała być sojuszem gospodarczym a stała się antyruskim zjednoczeniem ideologicznym. To istotna różnica, gdyż z sojuszu gospodarczego każdy kraj, nawet malutki, czerpał swoje korzyści i wszyscy wygrywali. Teraz na odwrót  – wszyscy przegrywają, nawet takie duże Niemcy.  Utrata rosyjskich rynków zbytu jest nie do odrobienia,  Rosja, po ostatnich doświadczeniach,  mając już przygotowaną gospodarkę na sankcje (sankcje to pomyślny wiatr dla wielu ruskich przedsiębiorstw – np. w 2014 roku wzrosła o 10% produkcja żywności w Rosji) będzie dyktować warunki wwozu i wywozu towarów ze swojego terytorium, a miejsce Niemców w dostarczaniu maszyn i technologii zajmą Chińczycy. Niemcy staną się co najwyżej podwykonawcami. Już w roku 2014 spadek zamówień w przemyśle maszynowym o 18 % a obecnie o 34 %. To już nie są cyfry do pokonania przez Niemców. Nigdzie ich nie zrekompensują. A niemiecka gospodarka to lokomotywa Europy. Bez niej stary kontynent nie ma rozpędu, nie ma rozwoju, jest kolonią dla Gringos.

Po drugie. Niedługo bo w ciągu najbliższych pięciu lat Polacy poczują, że nawet szorowanie kibli w Londynie jest zajęciem, które prowadzi do walk konkurencyjnych między emigrantami. A z uwagi na coraz niższe notowania dolara i euro nie będzie to takie intratne. Z Hiszpanii powrócą do kraju zbieracze pomarańcz, z Francji poszukiwacze ślimaków. Bez niemieckiej lokomotywy nie będzie roboty w Europie dla wielu nacji.

Po trzecie.  Są kraje, co całkiem dobrze mogą żyć z funkcji tarczy dla Ameryki, z funkcji bufora.Takim krajem może być maleńka Litwa.  Ale Polska do takich nie należy, bo jest za duża. Za mała, aby umieć się samodzielnie sprzeciwić Jankesom, kiedy oni chcą z nas zrobić armatnie mięso,  (bo tu nawet Niemcy jako okupowany kraj nie podskoczą) a za duża na dobrobyt, bo Yankees nie utrzymają 40 mln ludzi na jakimś przyzwoitym poziomie życia. Sami zresztą mają problemy u siebie i około tyle samo bezrobotnych i bezdomnych. Tylko elity mogą z tego dobrze żyć. Reszta ludności będzie jedynie egzystować.

Po czwarte. Europa zostaje zmuszona do wzięcia na siebie ciężaru zbrojeń. Rzekomo dla swojego bezpieczeństwa a tak naprawdę dla bezpieczeństwa mieszającej się we wszystko na świecie Ameryki. A więc nie liczmy na pieniądze na lepszą opiekę lekarską, nie liczmy na  kulturę i sztukę, nie liczmy na lepsze emerytury. Wiek emerytalny wyższy spowoduje, że Polak będzie krócej żył za mniejsze pieniądze.

Po piąte. Rozwój przesunie się, a właściwie  już się przesunął na wschód, w kierunku Rosji, Chin Indii. Tam są szanse, a nie w sojuszu z USA czy w Europie pochłoniętej beczką bez dna Ukrainą. Kraje BRICS to 56 % produkcji świata i 85 % ludności. To 60 % rezerw złota i surowców. To mene tekel fares dla gospodarki zachodu skłóconej z Rosją. Nawet jeżeli Ameryce uda się oderwać Indie (ale jak tamten miliard ludności  wyżywi Ameryka?) albo zrobić przewrót w Brazylii (prace CIA trwają), to i tak upadający dolar (fiat money) pociągnie Amerykę i Europę na pobocze światowej gospodarki. Chyba, że Ameryce uda się wywołać III WŚ. Ale tutaj w uderzeniach strategicznych nie ma miejsca na wojnę hybrydową i USA z Kanadą oraz Meksykiem przestaną istnieć, a czy cała Rosja i Chiny zostaną zniszczone, to nadal znak zapytania.

Obecnie w tym klubie gangsterów zwanym Sojuszem Atlantyckim  stoimy po stronie zbrodni i po stronie przegranej, bo USA już przegrały wojnę z BRICS. Media Main Stream przedstawiają to inaczej, ale Polak nawet w obliczu przewagi polskojęzycznej prasy głównego ścieku może sięgnąć po prasę alternatywną. A więc nikt nie może się tłumaczyć, że nie wiedział, a z myślenia nikt nikogo nie zwolnił.

Nadchodzące wybory są dla nas szansą, aby rozstać się z PO czy z PiS – spadkobiercami Solidarności, która wstawiła kraj, najpierw wydawało się, że na dobry zwycięski tor, bo Zachód wydawał się zwyciężać w wojnie gospodarczej, ale po rozpadzie ZSRR  Rosja odrzuciła ideologiczne ciężary blokujące gospodarkę, podczas gdy Chiny uczyniły to ćwierć wieku wcześniej. Kryzys ukraiński unaocznił nam to wyraźnie. Solidarność wiedzie teraz nasz kraj w stronę następnej przegranej, w stronę gospodarczej klęski albo atomowej pustyni.

Był czas PZPR, był czas Solidarności. Teraz jest czas namysłu. 25 lat tkwimy w zachodnim systemie i wiemy, że to jest system, który nie zapewnił rozwoju gospodarczego kraju na takim poziomie, żeby młodzież znalazła tu szansę i zatrudnienie, wiemy, iż tak zwane „wartości” nie są żadnymi wartościami, bo wcale nie ma demokracji większej niż za PZPR, wcale nie ma wolności większej niż w Polsce Ludowej (np. religijnej), a na Ukrainie zobaczyliśmy, czym jest dla Zachodu prawo i jak wygląda poszanowanie dla prawa – dozwolono w Europie do zbrojnego obalenia urzędującego prezydenta i do zaprowadzenia terroru; a  w Jugosławii ujrzeliśmy bombardowanie w imię demokracji i wolności.

Jeżeli nie ockniemy się z zachodniego snu i zachodnich iluzji, to zostaniemy znowu w biednym kraju na peryferiach świata, zagrożeni z każdej strony, bez przyjaciół, bez pracy, bez perspektyw, bo  nie wrócimy już do naturalnego naszego miejsca w gospodarczym świecie wśród Słowian. Przyszłe pokolenia Polaków ocenią nasze wrześniowe decyzje 2015.

Przemysław Dękowski

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.