Najnowsze

Opublikowano Listopad 24, 2014 Przez Jan W Rosja

Rosja przed bitwą z Sodomą

Pod ciosami światowego kryzysu ekonomicznego, niekompetentnego kierownictwa i moralnej zgnilizny, potęga Waszyngtonu i NATO gwałtownie ulega degradacji. Rosja tymczasem uparcie, konsekwentnie i planowo rozbudowuje potencjał swoich Sił Zbrojnych.

a

Wojna na progu

Nieuchronność bliskiego podziału globalnego pieroga geopolitycznego jest dzisiaj oczywista już dla każdego uważnego obserwatora. Niedawno powiedział o tym otwarcie, w swoim uznanym błyskawicznie za świetne, przemówieniu „soczi-wałdajskim”.

„Świat staje się coraz bardziej niebezpieczny i coraz mniej przewidywalny, wszędzie narasta ryzyko”- powiedział rosyjski prezydent.

„Zmianie porządku świata (a zjawisko właśnie takiej skali dzisiaj obserwujemy), już jako prawidłowość, towarzyszyła jeżeli nie globalna wojna to łańcuch intensywnych konfliktów o charakterze lokalnym. W świecie nagromadziło się mnóstwo sprzeczności, świat jednobiegunowy to apologia dyktatury i nad ludźmi i nad krajami. Ale chcemy ażeby i nasze interesy były brane pod uwagę i nasze stanowisko było szanowane…”.

Myślę, że teraz mało kto jest skłonny uwierzyć, że nadchodząca, według słów Putina, radykalna zmiana porządku światowego i, dodajmy od siebie, nieuniknione w tym wypadku wypchnięcie Zachodu na szary koniec światowej polityki, przejdą gładko i pokojowo, bez okrutnych konfliktów i wojen. Stąd i czujna uwaga różnych politologów i analityków wobec wojennych aspektów współczesnego życia międzynarodowego.

Głównym narzędziem Zachodu, które wykorzystuje on dla utrzymania swojej malejącej światowej hegemonii, jest wojskowo-polityczny blok NATO. Tak więc właśnie NATO, opierające się z kolei na globalnej sieci wojskowych baz Waszyngtonu, będzie naszym głównym przeciwnikiem w nadchodzących bitwach o odrodzenie rosyjskiej potęgi wojskowej.

Niestety obiektywne rozważania na temat równowagi wojskowo-strategicznej sił pomiędzy Rosją a sojuszem północno-atlantyckim natrafia w naszych mediach na poważną przeszkodę w rodzaju różnych mitów, czasami hulających w głowach naszych całkowicie szanowanych i cenionych specjalistów.

Tak więc, na przykład, „przytłaczająca wojskowa przewaga krajów NATO nad Rosją” jest tradycyjnym straszakiem, który jest szeroko wykorzystywany przez krajowych analityków i politologów, komentatorów i nawet polityków wysokiej rangi, tak opozycyjnych jak i należących do „partii władzy”.

Oto, przykładowo, typowa próbka takiej „analizy”: „Po Olimpiadzie i połączeniu Krymu z Rosją, nasiliły się nastroje w rodzaju „zarzucimy ich czapkami”. My zbyt długo znosiliśmy upokorzenia jako naród, który przegrał „zimną wojnę”. Pozwoliliśmy się okraść, rozzuć się i już, praktycznie, zaakceptować ten los. I nagle taki czyn! Rzuciliśmy wyzwanie całej światowej społeczności! Odzyskaliśmy Krym! Pokazaliśmy im na Olimpiadzie! Atakujemy w Noworosji! Tylko co pokazaliśmy? I mamy z czego być dumni?

Wielu wierzy, że tarcza atomowa jest nadal silna i nasza armia jest silna. Ale niestety reformy Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej pozbawiły naszą armię zdolności bojowej. Z 2 milionów 800 tysięcy armia zmniejszona została do 766 tysięcy armia NATO i USA to 2 miliony 965 tysięcy a Chin 2 miliony 500 tysięcy).

Dywizje zostały przeformowane w brygady. Wszystkie nasze wojska lądowe to 100 brygad z których tylko 39 zdolne są do prowadzenia działań bojowych. Według swojego równoważnika bojowego 39 brygad to jest mniej niż 10 dywizji. Dla porównania, na początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Armii Czerwonej było 303 dywizje!

Z 1223 lotnisk pozostało nam 120, z 1600 placów startowo-lądowych (lotniska polowe) pozostało 60. Z 1800 samolotów bojowych 1200 wymaga remontu i obecnie nie lata. Flota okrętów wojennych zmniejszyła się czterokrotnie.Tylko w ostatnich latach zmniejszyła się o 60%.

Różnica w potencjałach wojskowych pomiędzy armiami Rosji i NATO jest katastrofalna. Na kierunkach głównych uderzeń NATO zdoła stworzyć liczbową przewagę nad Siłami Zbrojnymi Federacji Rosyjskiej w skali 8-12 razy! W ogólnej liczbie wojsk stosunek Sił Zbrojnych Rosji i NATO wynosi 1:4, w czołgach 1:9, w artylerii 1:3,1, w helikopterach ofensywnych 1:5, w okrętach wojennych 1:6,1. Na kierunku europejskim przewaga NATO jest przytłaczająca.

Czołgi: Rosja – 1450, NATO – 1300o (odpowiednio 1:9), artyleria: Rosja – 3200, NATO – 15000 (1:4,67), samoloty bojowe: Rosja – 750, NATO – 3800 (1:5), okręty wojenne: Rosja – 59, NATO – 360 (1:6,1), rakiety morskie typu „Cruise”: Rosja – 0, NATO – 1300-1500. W wojskach NATO jest 60% nowoczesnego sprzętu, w wojskach Rosji jest zaledwie 10-15%…”

Zdrowy rozsądek pod ciężarem mitów

Myślę, że zbyteczne jest mówienie, że wszystkie te straszne liczby, które w zamyśle autora, powinny ilustrować niezdolność Rosji do oporu wobec „przytłaczającej przewagi wojskowej” krajów NATO, są po prostu wyssane z palca. I te liczby szybują w przestrzeni internetowej z artykułu do artykułu, od jednego „analityka” do innego, bez najmniejszej próby ich krytycznej analizy.

Zresztą pragnący szczegółowo zaznajomić się z rzeczywistym stanem tych spraw mogą zwrócić się do serii moich artykułów opublikowanych wcześniej („Niespodzianki wujka Wowy”, „Jądrowa niespodzianka Putina”, „Rosyjska niespodzianka 6-go pokolenia”) i do innych analogicznych materiałów, z których wynika, że zgrupowanie naszych Sił Zbrojnych na europejskim (i nawet szerzej, na eurazyjskim) teatrze działań wojennych jest planowo i konsekwentnie rozbudowywane i w całym szeregu kluczowych wskaźników wojskowych już nie tylko nie ustępuje ale i czasami wydatnie przewyższa potencjał krajów NATO.

Nieporównywalne są co do skali i przedsięwzięcia w zakresie bojowego przygotowania wojsk przeprowadzone przez Moskwę i kraje sojuszu. Czasami sprawy ocierają się o anegdotę. Na przykład 3 listopada NATO dumnie oświadczyło o przeprowadzeniu na Litwie największych i „najszerzej zakrojonych” ćwiczeń wojskowych pod groźną nazwą „Iron Sword 2014″ w których wezmą udział aż…”dwa i pół tysiąca żołnierzy z 9 krajów i do 300 jednostek sprzętu”.

Czy trzeba mówić na ile śmiesznie wyglądają takie ćwiczenia na tle regularnych putinowskich „nagłych kontroli” wojsk Federacji Rosyjskiej, których skali mogliby pozazdrościć sowieccy generałowie. W tych kontrolach, którym towarzyszą manewry morskie, strzelanie rakietowe, operacje desantowe i przemieszczanie ogromnych mas wojsk na nieznane poligony o tysiące kilometrów od punktów stałego stacjonowania.

„Tylko w 2014 roku zaangażowano setki tysięcy (!) żołnierzy, liczne tysiące pojazdów pancernych, setki jednostek bojowego i transportowego lotnictwa, dziesiątki okrętów rosyjskiej Floty Wojennej. Nie na darmo denerwują się natowscy stratedzy na wyścigi wrzeszczący o „odrodzeniu rosyjskiego imperializmu”.

Brytyjska gazeta „The Guardian” (23.04.2014) komentując ich nerwową reakcję, wyciąga z kolei histeryczny wniosek: „To nie są ćwiczenia a jest to demonstracja rosyjskiej potęgi wojskowej, celowa prowokacja i kolejny etap w serii manewrów prezydenta Putina, przeprowadzanych w celu zastraszania i destabilizacji Europy”.

A na zakończenie „The Guardian” ze smutkiem konstatuje: „Stany Zjednoczone także wysyłają 600 żołnierzy do Polski i krajów bałtyckich w celu przeprowadzenia ćwiczeń. Ale ani USA ani NATO nie mają determinacji ani siły aby odpowiedzieć Rosji. Oni mogą tylko wprowadzać sankcje ekonomiczne i przeprowadzać pokazowe manewry, których nikt się nie boi w odróżnieniu od manewrów Putina”.

Ale pomimo tego, u nas w Rosji, w chórze krzykliwych „panikarzy” rzadkie są wypowiedzi bezstronnych ekspertów wzywających do spojrzenia na sytuację rozsądnie, bez uprzedzeń, najczęściej są one niesłyszalne…Jeden z takich ekspertów pisze z goryczą: „Rozdmuchiwanie mitu o ogromnej potędze wojskowej i agresywnej istocie NATO przynosi Rosji bardzo konkretne szkody. Jak nietrudno zauważyć tutaj nic się nie klei.

W krajach NATO w ciągu ostatniego dwudziestolecia wymiana starych czołgów na nowe przebiegała w przybliżeniu w stosunku 1:15, to znaczy na każdy otrzymany od przemysłu czołg 15 maszyn było bezpowrotnie wycofanych. Przy czym nie wszystkie z nich były przestarzałe. W artylerii przybliżony stosunek wynosił 1:20, w samolotach 1:4. To, że jeden nowy samolot może zrównoważyć 4 stare to prymitywne bajki a co do czołgów o stosunku 1:15, tym bardziej.

Przy czym wartości są uśrednione w skali NATO ogólnie, niektóre kraje po zakończeniu zimnej wojny w ogóle nie otrzymały ani jednego czołgu i samolotu bojowego, nabywany jest tylko sprzęt do prowadzenia wojen anty-partyzanckich, pojazdy opancerzone typu BTR i helikoptery transportowe.

Obecne NATO, składające się z 28 krajów, posiada dzisiaj o wiele mniej sprzętu bojowego wszystkich, bez wyjątku, rodzajów niż 20 lat temu kiedy w sojuszu było 16 państw. Większość krajów europejskich już przekroczyło „punkt bez odwrotu” kiedy pojedynczo nie są w stanie prowadzić w ogóle jakąkolwiek wojnę.

W przyszłości, przy zachowaniu obecnych tendencji, a nic nie świadczy o możliwości ich zmiany, Europa przejdzie następny „punkt bez odwrotu”, tracąc możliwość prowadzenia wojny nawet kolektywnie. Przy tym zasada kolektywnej odpowiedzialności w NATO niezauważalnie zmieniła się w zasadę kolektywnej nieodpowiedzialności. Nikt nikogo nie chce bronić, wszyscy przekładają odpowiedzialność jeden na drugiego, i w ostatecznym rozrachunku, ma się rozumieć, na USA…”

Skąpy Washington, nędzny Pentagon

Ale USA mają swoje problemy i Washington także nie płonie pragnieniem kompensowania, na swój własny rachunek, nieodpowiedzialnego pacyfizmu Europejczyków. Tym bardziej, że ostatnie ćwierć wieku on tylko to czynił.

Tak więc jeżeli w momencie upadku Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich amerykański budżet 52% całkowitego wojskowego budżetu krajów NATO, to dzisiaj ten wskaźnik wynosi już 74%. I nie ma żadnych oznak tego, że w najbliższej przyszłości sytuacja ulegnie zmianie, nie!

Tymczasem pod ciężarem nieprzepartego dążenia do „światowej hegemonii” i pod ciosami pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego sama Ameryka już trzy lata z rzędu zmuszona jest do zmniejszania swojego budżetu wojskowego. I to jeszcze do jakiego zmniejszania! Poczynając od 2011 roku, kiedy ogólne wydatki USA na obronę, wyniosły około 1 biliona dolarów (z czego bezpośrednio budżet wojskowy wyniósł 739,3 miliarda dolarów) nawet w Pentagonie zdali sobie sprawę, że wydawanie takich kwot na cele wojskowe jest niemożliwością.

Już wtedy minister obrony USA, Leon Panette, ostrzegł kraje NATO, że zmniejszenie amerykańskiego budżetu wojskowego jest nieuchronne i możliwości Washingtonu co do finansowania operacji sojuszu będą znacząco ograniczone. Powiedział: „Wielu z jakiegoś powodu uważa, że amerykański budżet obronny jest tak duży, że jest on zdolny wytrzymać każdy kryzys i pokryć każde niedostatki finansowania sojuszu. Ale nie ma co się oszukiwać. USA zderzyły się ze znaczącymi cięciami budżetowymi, które realnie odbiją się na możliwościach NATO”.

Wtedy także Panetta ujawnił plan redukcji amerykańskiego deficytu budżetowego, który przewidywał zmniejszenie wydatków wojskowych Washingtonu do poziomu 350 miliardów dolarów w ciągu 10 lat (przy czym ogólna redukcja wydatków państwowych w trakcie realizacji takiego planu powinna osiągnąć 2,5 biliona dolarów!). Szef Pentagonu nazwał tę redukcję „ciężką ale do opanowania”. Jednakże szybko okazało się, że to niezupełnie tak a nawet zupełnie nie tak.

Ani w 2012 roku, ani w 2013 roku, z powodu politycznych waśni pomiędzy republikanami a demokratami, Białemu Domowi nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawach budżetowych. W rezultacie w roku finansowym 2013 Pentagon zmuszony był, w pilnym trybie, zredukować swoje programy o 41 miliardów dolarów. Przy czym zgodnie z ustawą o kontroli budżetowej USA w 2011 roku, na bazie której dokonał się ten sekwestr Pentagonu, wydatki na obronę i inne cele powinny być obniżone do końca 2021 roku aż o cały 1 bilion dolarów!

„Nagłość sekwestracji i brak w niej elastyczności, negatywnie odbije się na stanie naszego wyposażenia i sprzętu, i może obniżyć naszą zdolność bojową do niebezpiecznego poziomu” -ze smutkiem powiedział w 2013 roku, na posiedzeniu Kongresu, dowódca piechoty morskiej USA, generał James Amos.

A Sekretarz Obrony (w tym czasie był nim Charles Heigl) ostrzegł, że podobne redukcje zmniejszą liczebność Sił Zbrojnych USA o 20%, zmuszą Flotę Wojenną do rezygnacji z 2 lotniskowców, lotnictwo do rezygnacji z mnóstwa bombowców i samolotów transportowych, piechotę morską do zwolnienia 33 tysięcy żołnierzy.

„Pod nóż” redukcji już wpadło kilka projektów na które ostatnimi czasy Pentagon pokładał duże nadzieje. Tak więc amerykańskie Siły Zbrojne nie otrzymają nowego pojazdu bojowego piechoty a piloci lotnictwa transportowego będą musieli korzystać ze starych samolotów C-130 „Hercules”, jego modernizacja także jest zawieszona na czas nieokreślony.Pentagon jest także zmuszony do rezygnacji z kontynuacji zakupów dronów RQ-4 „Global Hawk” i z modernizacji krążowników typu „Ticonderoga”.

Nawet samo „święte świętych” Washingtonu, plany budowy globalnego systemu obrony antyrakietowej także będą musiały być skorygowane. Z bólem serca USA całkiem zrezygnowały z czwartego etapu wdrażania obrony antyrakietowej z nową antyrakietą SM-3 „Block 2 B”. Ponadto pod redukcję dostały się satelity wywiadowcze nowej generacji przeznaczone do wykrywania startów rosyjskich rakiet balistycznych.

Po tym wszystkim czy można się dziwić, że w połowie października 2014 roku amerykańscy wojskowi, zebrani na posiedzeniu autorytatywnej organizacji społecznej „Association of US Army” doszli do smutnego wniosku, że: „Obecnie armia amerykańska nie jest przygotowana do przyszłych wojen”. Jednocześnie analitycy „Association of US Army” wyszczególnili kilka przyczyn, które nie pozwolą armii USA zwyciężać w przyszłych bitwach. Główne wśród nich to są:

– brak kultury wojennej w amerykańskiej elicie politycznej

– skąpe finansowanie

– niedopracowane strategie wojskowe

– braki w moralnym i bojowym przygotowaniu personelu wojskowego

Grymasy Eurosodomy: „brzemienny głównodowodzący”

Tymczasem u europejskich sojuszników Washingtonu sprawy mają się jeszcze gorzej. Na przykład w październiku został upubliczniony raport o sytuacji w Siłach Zbrojnych Niemiec, przygotowany dla Bundestagu przez niezależnych audytorów z firm KPMG, P3 i Taylor Wessing. Sprawdziwszy niemieckich wojskowych ci specjaliści doszli do wniosku, że sytuacja w Bundeswehra jest znacznie gorsza niż ktokolwiek mógłby zakładać.

Na przykład z 4 okrętów podwodnych U-212 sprawny jest tylko jeden a ze 180 transporterów opancerzonych „Boxer” , prawie połowa (70 pojazdów) nie może ruszyć z miejsca. Z 11 fregat zdolnych do wyjścia w morze jest tylko 7, a z 406 opancerzonych pojazdów piechoty „Marder”, mniej więcej sprawnych jest tylko 280.

Słabo jest także i w Siłach Powietrznych. W Niemczech w powietrze mogą się unieść tylko 42 ze 109 myśliwców „Eurofighter” i zaledwie 38 z 89 myśliwców bombardujących „Tornado”. Nie lepiej jest z helikopterami. Z 33 najnowszych wielozadaniowych maszyn typu NH-90 tylko 2 są zdolne wystartować. Tylko 4 z 22 helikopterów „Sea Lynx” i 3 z 21 „Sea King” są w gotowości do wypełniania zadań bojowych. Zaledwie 7 z 16 ciężkich transportowych helikopterów CH-53 znajduje się w stanie sprawności, i to nie na 100%…

Problemy z nowym sprzętem dokuczają nie tylko niemieckim pilotom helikopterowym. Na przykład niemieckie Siły Powietrzne długo czekały na samoloty transportowe „Airbus A-400M”. Pierwsze Airbusy mogą nadejść w tym roku ale Bundeswehra do tej pory nie ma kontraktu na ich serwisowanie, nie ma także dostatecznej ilości wykwalifikowanych mechaników. Całkiem jest prawdopodobne, że po pierwszych lotach nowe transportowce A-400M, tak jak i helikoptery NH-90, na długo ugrzęzną na ziemi.

A już całkiem anegdotycznie wygląda sytuacja powstała wokół niemieckiej baterii „ZRK Patriot”, która stacjonuje w Turcji (tutaj została dostarczona przez NATO). W celu utrzymywania tej broni w sprawności bojowej Niemcy muszą wymontowywać części z rakiet znajdujących się na terytorium samych Niemiec, takie są braki w częściach zapasowych w Bundeswehra.

Do tych problemów dochodzi jeszcze niedofinansowanie. W tym roku rząd obciął budżet Ministerstwa Obrony o 400 milionów euro (do 32,8 miliardów euro) a w roku następnym zamierza jeszcze obciąć 700 milionów euro. Teraz wydatki Niemiec na obronę wynoszą 1,29% PKB chociaż kraje członkowskie NATO powinny wydawać na te cele nie mniej jak 2% PKB.

Całym tym znakomitym domem wariatów kieruje nie mniej znakomity minister obrony w spódnicy, 56-letnia frau Ursula von der Lyayn, lekarz z wykształcenia i matka siedmiorga dzieci, przedtem pracująca na stanowisku ministra w Ministerstwie Rodziny, Spraw Społecznych i Pracy. Zresztą niemieckim generałom i tak się poszczęściło.

Ich hiszpańscy koledzy całkiem niedawno stali na baczność przed swoim ministrem w ciąży (!), 37-letnią Carmen Chacon, mianowaną w 2008 roku na stanowisko ministra w Ministerstwie Obrony Hiszpanii, będąc w 6 miesiącu ciąży. Czy to nie cudowne, że pod kierownictwem takich brzuchatych „wodzów” Siły Zbrojne NATO gwałtownie się degradują?

Zresztą biorąc pod uwagę kwitnącą w Eurosodomie powszechną sodomię, nietrudno założyć, że znaczna część męskiego personelu Sił Zbrojnych NATO także można śmiało ubrać w sukienki i stringi…

Washington i w tej sprawie jednak zachowuje swoje światowe przywództwo. Prezydent Obama w 2009 roku, po wprowadzeniu się do Bialego Domu, całkiem oficjalnie oświadczył, że odtąd obrona praw homoseksualistów, lesbijek i innych zboczeńców, jest „podstawą polityki Stanów Zjednoczonych Ameryki” w skali światowej. Powiedziano, zrobiono! Ale jak prawdziwy gentleman Barack Hussein Obama rozpoczął wprowadzanie porządków we własnym domu?

Z jego inicjatywy w 2011 roku została uchylona słynna ustawa „Nie pytaj, nie mów” (Don’t ask, don’t tell), będącą ostatnią przeszkodą na drodze jawnych sodomitów i działaczy LGBT dla ich kariery w szeregach armii USA. Od tego momentu pederaści wszelkiego rodzaju napłynęli do amerykańskich koszar a latem 2014 roku wiceprezydent Biden witając międzynarodową delegację zboczeńców całkiem otwarcie zagroził, że „te kraje, które nie wzmacniają praw osób LGBT, jeszcze odpowiedzą za swoje okrucieństwo” a „wszystkie struktury rządowe USA otrzymały polecenie przykładania priorytetowej uwagi do promowania praw gejów i lesbijek w całym świecie”.

Tak więc mroczna epoka „homofobicznego militaryzmu” wspólnymi wysiłkami Washingtonu i Brukseli poszła w zapomnienie i teraz manewry wojskowe krajów NATO czasami jest trudno odróżnić od wesołych festiwali sodomickich i ognistych parad zboczeńców z LGBT. Jak to się odbiło na stanie moralnym personelu i na bojowym duchu armii natowskich nietrudno zgadnąć…

A homofobiczna i nietolerancyjna Rosja kontynuuje tymczasem, z Bożą pomocą, uporczywe, konsekwentne i celowe wyposażanie swojej armii, floty i lotnictwa w broń najnowszej generacji, doskonaląc przygotowanie bojowe żołnierzy i powiększając potęgę kompleksu obronno-przemysłowego. Prezydent Putin głośno oświadcza o oparciu się na tradycyjnych rosyjskich wartościach, o konieczności stworzenia nowego, bardziej sprawiedliwego porządku światowego, o szybkim i nieuchronnym podziale stref wpływów politycznych, o dążeniu Moskwy do odzyskania swojej potęgi państwowej.

I żadni zachodni histerycy w temacie „rosyjskiego militaryzmu, rewanżyzmu i imperializmu” już nie są w stanie przeszkodzić!

P.S.

Zresztą spoczywanie na laurach jest wyraźnie za wcześnie. Siły Zbrojne to zaledwie jeden z instrumentów tej wojny globalnej, którą Zachód prowadzi przeciwko Rosji od wielu wieków. Starcia, nie mniej zacięte jak bitwy samolotów na niebie i czołgów na ziemi, już dawno szaleją na frontach wojen informacyjnych, kulturowych, religijnych i finansowo -ekonomicznych. I nie wszędzie możemy pochwalić się sukcesami. Gdzieniegdzie Rosja do tej pory się cofa, oddając pozycje pod naciskiem przeważających sił przeciwnika (a czasami i jawnej dywersji ze strony „piątej kolumny”). Ale to temat na oddzielną rozmowę.

W końcu, jestem przekonany, wróg będzie rozbity i zwycięstwo będzie nasze. Pismo Święte, ustami proroków i apostołów zachęca, dodaje otuchy rosyjskim patriotom: „Jeżeli Bóg z nami to kto przeciwko nam?”

Konstantin Duszienow

Za: http://rusprav.org/i-konstantin-dushenov-i-br-pered-bitvoj-s-sodomom-11917/

Data publikacji:

Przekład: RX

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.