Opublikowano Maj 16, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

Roman Giertych w świetle faktów

Tekst warty przypomnienia.

Źródło: http://www.polskapartianarodowa.org

Przy wielu mankamentach Platformy nie ma w tej chwili w Polsce lepszej partii, chociaż ich obecna wojna z Kościołem to jakieś szaleństwo.” – R. Giertych w wywiadzie udzielonym dla „Gazety Wyborczej” 23.03.2012

Na oczach Polaków wódz Ligi Polskich Rodzin – zwany Romciem Paluchem, Romulusiem, Mówiącym Koniem itp. – dokonuje samounicestwienia własnego ugrupowania, co wynika z jego oportunizmu i cynicznej gry o zachowanie resztek władzy. To nie przypadek, że ten fałszywy endek wykreował na protektora swoich walących się w gruzy rojeń o wielkości aparatczyka PZPR-u i przegranego uczestnika wewnętrznych rozgrywek w PiS-ie Janusza Kaczmarka – człowieka, o którym wszystko można powiedzieć, tylko nie to, iż kiedykolwiek przejawiał najmniejsze sympatie do ruchu narodowego. Wprost przeciwnie, jako szef MSWiA i wcześniejszy prokurator wysokich szczebli (m.in. prokurator krajowy), prześladował autentycznych narodowców z Polskiej Partii Narodowej i pokrewnych organizacji, w czym zresztą miał poparcie Romana Giertycha, pozbywającego się w ten sposób politycznej konkurencji. Tutaj leży główne pole minionych knowań obu panów, bo teraz ani jeden, ani drugi nie uczyni nam już żadnej krzywdy.

Cynik i bezideowiec Giertych junior na zwłokach nieistniejącego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego zbudował bezprawnie Ligę Polskich Rodzin, wspomagając się pomniejszymi oportunistami z tzw. Młodzieży Wszechpolskiej (weszpolską zwanej), nazwy ukradzionej przedwojennemu ugrupowaniu forpoczty młodych polskich nacjonalistów.

Nie dziwota, że giertychowska MW jest dzisiaj topniejącą towarzysko grupką najwierniejszych przydupasów wodza, co pokazała żałosna impreza poparcia Kaczmarka przed kancelarią premiera. Kto tam „protestował”? Kilkunastu zmarzniętych łebków w dwóch czy trzech po partacku postawionych namiocikach – oto cała potęga obecnego zaplecza R. Giertycha. Cwańsi weszpolacy dorwali się do synekur w Sejmie i chwilowo w rządzie, ale to już inna historia. Giertych junior wychował swą młodzież na zgniłych liberałów – swoje podobieństwo, a z drugiej strony na ogródkowych neonazistów, którzy sfrustrowani brakiem stołków dla wszystkich znajomych królika, po pijanemu wzywali na pomoc ducha Hitlera (istnieje na ów temat odpowiednia dokumentacja fotograficzna). Pojawia się nadzieja, iż bankructwo polityczne Romana Giertycha uratuje oszukaną przez niego młodzież, która odejdzie do prawdziwych formacji narodowych – głównie PPN-u.

Giertych junior nie wyskoczył z pudełka. Szedł konsekwentnie drogą zdrady nacjonalistycznych ideałów swego znakomitego dziada Jędrzeja Giertycha. Romcio Paluch spłodził był u początku kariery marną broszurę „Kontrrewolucja młodych” („biblii” weszpolaków), gdzie z hukiem i uroczyście wyrzekł się nacjonalizmu, posiłkując się słownictwem lewaków i liberalnej chadecji. LPR powstała na tej chybotliwej pseudoideologii, sam Romcio Paluch mianował się konserwatystą w stylu angielskich torysów, których trudno obecnie odróżnić od socliberałów z Partii Pracy (laburzystów), a za modelową uznał oportunistyczną Partię Ludową – hiszpańską konserwatywną chadecję, która tchórzliwie porzuciła chwalebną spuściznę generała Francisco Franco i Falangi.

R. Giertych dla Rzeczpospolitej 16.03.2010 o syjonistycznej Żydówce, żonie „R.Sikorskiego”: „Anne Applebaum pokazała Zachodowi w książce „Gułag”, jak wyglądała rzeczywistość Związku Radzieckiego. To dobre dla polskiej racji stanu. Jest lepszą polską patriotką, niż niejeden błaznujący poseł przynoszący rekwizyty do telewizji. „

Już w latach 2003-2004 wódz Ligi zdemaskował te i inne fascynacje ideowopolityczne na oczach szerszej opinii publicznej w obszernych wywiadach na łamach „Gazety Wyborczej” i niemieckiego tygodnika „Die Welt”. Rozmowa w „Wybiórczej”, pod znamiennym tytułem „Jestem Europejczykiem” (13 czerwca 2003 r.) zawierała złote myśli Romcia Palucha w stylu: „ Liga jest partią centroprawicową (…). LPR jest partią centrum. Myślę, że w następnej kadencji za karę to właśnie PiS posadzimy w skrajnie prawej części sali sejmowej”. Giertych junior za wszelką cenę uciekał od politologicznego zdiagnozowania Ligi jako ugrupowania „skrajnie prawicowego”, co w słowniku liberałów i lewicy oznacza partie narodowe.

W tamtych czasach o status takowych rywalizowały w pewnym sensie PiS z LPR, zaś Romcio Paluch z lubością określał się mianem „centrysty” – obelgi w ustach narodowca, ponieważ centrum to w polityce sprzedajność, ideowa bezpłciowość i ucieczka w kompromisy z byle kim. Nacjonalista jest narodowym radykałem („skrajną prawicą”) , bo radykalnie i skrajnie walczy oraz pracuje dla Narodu i Państwa. Giertych junior tego nie pojmuje, woli wyznawać centryzm w stylu „niepodległościowców”. Dalej szef Ligi demaskuje na łamach „GW” swoje zdanie o Jean Mare Le Penie : „Każde ugrupowanie, by objąć większość wyborców, musi zaprezentować program dla większości – to jest oczywiste. Kto tego nie rozumie, zamyka się jak Le Pen w ciasnej grupie ludzi o ciasnych poglądach, ludzi nieodpowiedzialnych, ludzi bez wizji”.

Wypowiadanie podobnych opinii w organie o wiadomej reputacji na temat zasłużonego dla nacjonalizmu w Europie przywódcy, jest świństwem i hańbą. Tomcio Paluch, chcąc się przypodobać Michnikowi, był zdolny nawet do tego. Przyszłość pokazała, że również w ideowo-politycznych analizach Giertych junior demonstruje fatalną dla siebie ignorancję. „Ciasny” Front Narodowy ciągle dysponuje kilkunastoprocentowym poparciem Francuzów, a liberalne, większościowe otwarcie LPR-u skończyło się katastrofą i omsknięciem się jej w sondażach do 1 proc. FN pozostał głosem narodowej: francuskiej mniejszości, zaś Liga to cuchnące truchło – ofiara ambicji wodza bez armii, pozbawionego charakteru i wierności ideałom rodzinnych przodków. Do kompletu dołączmy jeszcze fragment przemyśleń elokwentnego Konia o Unii Europejskiej: „W tej chwili walka o wyjście z Unii (…) jest działaniem nierealnym. Teraz Polska musi mieć swój program w Unii. I my ten program dla eurosceptyków zdefiniujemy”. Obowiązek ugrupowania narodowego to nie wyjście z UE, ale rozwalenie jej za wszelką cenę. Romcio Paluch o niczym takim nie myśli, co więcej kreuje LPR na programowego przodownika eurosceptycznej nijakości. Nie osiągnął nawet tego i nic nie zdefiniował, ponieważ Liga ma na dzisiaj w europarlamencie jednego-dwóch deputowanych, co stało się efektem katastrofalnej polityki kadrowej i wodzowskich zapędów Giertycha juniora.

„Ja oczywiście nigdy nie przyjąłbym do Ligi Polskich Rodzin polityka z tak otwarcie antysemickimi poglądami. ” – R. Giertych o Romanie Dmowskim w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” 16.07.2006 r

Teraz znowu dosiada kucyka fundamentalnej antyunijności, lecz pamiętajmy, jakie spojrzenie miał na to zagadnienie kilka lat temu. W rozmowie z „Die Welt”(12.07.2004 r.), Koń nie deklaruje chęci wyjścia z Unii Europejskiej, co więcej, na pytanie dziennikarza, kto wygrał na wejściu do UE odpowiada: „Uważam, że Polska. My wytwarzamy nadal produkty rolne , które są jadalne, i będziemy zaopatrywać niemiecki rynek – tak jak było od wieków”. Wielki wódz nie przewidział zapchania polskiego rynku przez zachodnie zboże, nie zauważył zawalenia hipermarketów obcą żywnością, cieszył się tylko, iż zaopatrzymy Niemców, co zresztą okazało się kolejnym mitem, ponieważ Berlin znakomicie broni własnych interesów gospodarczych. Wywiad dla „Die Welt” poprzetykany jest akcentami prounijnymi i proniemieckimi – Liga z przywódcą byli na fali, nie należało drażnic Europy i polskojęzycznych mediów resztkami narodowych haseł „wczesnego” LPR-u. Postawiono zdecydowanie na liberalizację szeregów w miękkim, konserwatywno-chadeckim duchu. Konia chwalił jako „nowoczesnego endeka” Jan Maria Rokita. Paweł Singer-Śpiewak nazwał go jednym z najlepiej rokujących na przyszłość młodych polityków. To fakty – Giertycha juniora komplementowali gwiazdorzy Platfusa Oby-Obywatelskiego, a on sam kraśniał z zachwytu. Po latach wypierają się tego i Śpiewak z Rokitą, i sam Koń.

W „Die WeIt” Romcio Paluch zasygnalizował kompromitujące przywiązanie do Izraela i syjonizmu, czyli wołającą o pomstę do nieba kolejną zdradę imponderabiliów polskiego ruchu narodowego. Pytany o możliwość wejścia Turcji do UE mówił: „My jesteśmy temu przeciwni. Opowiadamy się za tym, aby przyjąć Ukrainę i Armenię, one są kulturowo bardziej europejskie od Turcji [szczególnie w tradycjach UPA – R.L.]. Należałoby też przyjąć i umocnić Izrael, inaczej islam go pochłonie [podkreślenie – R.L.]”. Hej, to były czasy, gdy R. Giertych marzył o Unii rozszerzonej aż po Izrael! Pewnie dalej tak myśli, ale mniej nachalnie naciska w tym względzie Brukselę. Romcio Paluch pogrążył się w filosemityzmie znacznie głębiej, apelując we „Wprost” o tak zwany zwrot mienia Żydom na równi z Polakami. „Państwo winno być ślepe na narodowość” grzmiał Giertych junior.

Narodowcom polskim pospadały z wrażenia skarpety z nóg, oto Romcio przekroczył nie pierwszą granicę serwilizmu względem narodu dobranego i wyraził pogląd na państwo i naród,

„Szczerze? Moim zdaniem antysemityzm Dmowskiego brał się z politycznego cynizmu. Dmowski nie lubił Żydów, zresztą w odróżnieniu ode mnie, bo ja Żydów lubię. ” – R. Giertych, Gazeta Wyborcza, 16.07.2006 r

którego nie powstydziliby się Kuroń z Michnikiem i Sewkiem Blumsztajnem. Gdyby dziad wyrodka Jędrzej Giertych nagle powstał z grobu, zadusiłby własnoręcznie liberalnego wnusia. Umizgi względem siły przewodniej z Bliskiego Wschodu, nie uchroniły Konia przed żydowskimi kopniakami. W ubiegłym roku na przełomie czerwca i lipca, izraelskie MSZ zapowiedziało bojkot ministerstwa Giertycha i jego samego: „Nie będziemy utrzymywać kontaktów z polskim ministerstwem edukacji, szefem partii, której program zawiera antysemickie elementy”. Rzecznik ambasady Izraela Michael Sobelman wygadywał przy okazji idiotyzmy (nieznajomość własnej historii wśród Żydów jest porażająca): „ Żydzi są zdumieni, że na czele ministerstwa, z którym się przecież spotykają, stoi człowiek, którego dziadek w okresie wojny nawoływał do takich egzotycznych pomysłów jak utworzenie osady żydowskiej na Madagaskarze”.

Chodzi oczywiście o Jędrzeja Giertycha, który wojnę przesiedział w niemieckiej niewoli, gdzie raczej nie było agentów żydowskich, zapisujących jego zwierzenia na temat kibuców ze starozakonnymi na Madagaskarze. Przed przyznaniem Palestyny Żydom do spółki z Arabami, zastanawiano się powszechnie nad umiejscowieniem narodowej siedziby żydowskiej, a w grę wchodziły różne miejsca – z Madagaskarem, Ameryką Południową i Alaską włącznie. Na Palestynę (Izrael) uparła się grupa syjonistycznych fantastów, często zresztą skonfliktowanych w tej sprawie z innymi Żydami. Dlaczego za ten cały pasztet ma odpowiadać Jędrzej Giertych? To pytanie do wnuka Szanownego Dziada, niech oświeci niedouczonego Sobelmana. Wnuk, wytrenowanym sposobem oportunisty, od znienawidzonego przez liberalno-syjonistyczny establishment dziadka wielokrotnie się odcinał, zaś w poruszonej kwestii zachował się jak prawdziwy mały moralnie Romcio Paluch.

W pierwszym rzędzie prosił o litość ambasadora Dawida Pelega, który de facto mógł go pozbawić stanowiska: „Ja lubię naród żydowski. I nie widzę powodów, by pan ambasador nie lubił mnie”. Biedna psina, może wezmą ją na wycieraczkę pod bramę ambasady? Nie wzięli, psiak jest długi jak dziesięć jamników, lecz dla pewności Giertych junior ze świtą konusów-weszpolaków udał się z pompą do Jedwabnego, bo szczęśliwie napatoczyła się 65. rocznica wypadków z 1941 roku. Po przybyciu Romcio złożył przy obelisku olbrzymi wieniec, wykonując rytualne kiwania z rabinami i Dawidem Pelegiem. Wygłosił również politycznie poprawne zaklęcie: „W Polsce nie ma miejsca na antysemityzm i nie będzie”. Wyciągał też skwapliwie rękę do Pelega, którą ten wreszcie łaskawie uścisnął. Dla ratowania stołka Giertych-zawodowiec przyjął z fanfarami żydowską wersję wydarzeń w Jedwabnem – czyli dołączył do grona potwarców narodowej pamięci i historii. Wcześniej i później wódz Ligi niestrudzenie potępiał z werwą anonimowy antysemityzm, czyniąc z LPR-u partię równie przychylną interesom narodu dobranego, co Unia Demokratyczna/Wolności. Tak, Liga to z pewnością nacjonaliści, tyle że syjonistycznego chowu.

Długo by jeszcze można wyliczać grzechy Romcia Palucha, który w zależności od politycznych wiatrów to kochał, to nie kochał Stanów Zjednoczonych, Rosji nie lubił zawsze – ale za to wspierał pomarańczowych na Ukrainie; UE była dla niego dobra, dopóki nie rozpierzchli się po innych partiach eurodeputowani Ligi, a wreszcie wiernie i bezszelestnie (Lepper podskakiwał Kaczyńskiemu w koalicji znacznie odważniej i bezczelniej) trwał przy Kaczorach, zauważając ich mrożące krew w żyłach zbrodnie dopiero wtedy, gdy dostał kopniaka ze stołka i powoli osuwa się w polityczną nicość. I nie ma kogo żałować – oportunistyczne śmieci powinno się wywieźć na wysypisko i budować bez nich bezkompromisowy ruch narodowy, który nie pójdzie na układy z liberałami i syjonistami. Ogłaszamy uroczyste spuszczenie Romcia Palucha w kanał!

ROBERT LARKOWSKI

Komentowanie zamknięte.