Najnowsze

Opublikowano Luty 19, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Robert Larkowski – DEMOKRACJA PSEUDOELIT

Źródło: http://larkowski.nowyekran.pl/post/88201,demokracja-pseudoelit

Data publikacji: 19.02.2013

lar1WYDARZENIA,KTÓRE ODBYŁY SIĘ JAKIŚ CZAS TEMU,ALE NIE STRACIŁY NA AKTUALNOŚCI

Dwa wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że Polska definitywnie obsuwa się w bagno jakiegoś systemu klikowo-biurokratycznego, w którym konstytucyjny suweren, narodem zwany, jest zawalidrogą dla podejmowania decyzji i snucia planów, będących w rażącej sprzeczności z odmienianą przez wszystkie przypadki demokracją oraz uderzających w pojmowanie zwykłego instynktu zachowawczego i poczucie przyzwoitości, których to cech tytułowe pseudoelity najwyraźniej nie posiadają, czy to w wyniku procesu zastraszającego obumierania szarych komórek albo wrodzonej służalczości względem zagranicznych ośrodków kreowania polskiej rzeczywistości politycznej.

Szlachta jerozolimska obsiadająca Sejm zadecydowała, że Polacy nie są godni do samodzielnego podjęcia decyzji w sprawie ratyfikowania tak zwanego traktatu reformującego UE( inaczej lizbońskiego – zgodnie ze złożoną niegdyś obietnicą, nie będę tego kolejnego aktu zdrady pisał z dużej litery), co miało nastąpić w formie referendum ogólnonarodowego, przyznając sobie prawo do zdecydowania o tym, że Polska przyśpieszy samobójcze rozpływanie się w unijnym oceanie bez Boga, tradycji etniczno-rasowych, granic i wzmacniającej się dominacji państw silnych nad cherlawymi i rządzonymi przez ich marionetki. Sojusz PO(PSL)-LiD-PiS(55 PiS-owców dla zmylenia opinii publicznej była za referendum), spokojnie przegłosuje ratyfikowanie lizbońskiej zmowy, zamykając usta narodowi. Każde tego typu decyzje – przyjęcie konstytucji, wejście do UE, podpisywanie traktatów międzynarodowych – niezwykle ważne dla istnienia niepodległej wspólnoty narodowej, musi być przez nią przyjęta w drodze głosowania referendalnego, które jest najbardziej sprawiedliwie i miarodajne. Wiadomo, iż Polacy są z okazji każdych wyborów i referendów oszukiwani przez politykierów i media; Kwaśniewski za pieniądze podatników wysyłał swój projekt konstytucji do każdego domu w RP, a ostanie referendum w kwestii wejścia Polski do UE zamieniono w prounijną, propagandową farsę – ale tylko ono daje szansę na zastopowanie parlamentarnej kliki antynarodowej, na przykład za pomocą bojkotu i zbicia frekwencji poniżej 50 procent, bo wtedy referendum stanie się nieważne i traktat lizbońsko-rozbiorowy szlag trafi. Tego bali się eurofile, a Donald Tusk przeczył sam sobie. Opowiadał o powszechnym entuzjazmie Polaków dla jeszcze mocniejszej integracji naszego kraju z UE w postaci ratyfikacji traktatu reformującego, co Sejm w łaskawości swojej docenił i wyręczy obywateli, żeby się biedacy nie przemęczali kolejnym ganianiem do urn. Fajnie, tylko po kiego diabła Tusk kłapie dziobem, że ma obawy o frekwencję? Skoro każdy Polak ślini się z uwielbienia do traktatu, to powinien ze śpiewem na ustach pomaszerować do lokalu wyborczego, a pseudoelity polityczne miałyby kolejny dowód, że wszystko co robią dla rozwalenia i unicestwienia Polski, ma w gronie rodaków pełne poparcie. Najwidoczniej tak nie jest, a Sejm z rządem są pewnie na tyle rozgarnięci, aby nie brać na poważnie oszołomskich badań jakichś OBOP-ów, w których Unię Europejską i jej zalety, popierać będzie niedługo 100 proc. populacji(Korea Północna się kłania!). Tubylcy są zawsze niepewni w swych decyzjach, a więc lepiej nie dawać im więcej do rąk bomby zwanej referendum i załatwić wszystko we własnym gronie szlachty jerozolimskiej. Niech sobie wyczyniają, co chcą, lecz przyjęty w ten sposób traktat można podważyć i uczynić nieważnym – jako rodzaj spisku ponad głowami narodu, któremu uniemożliwiono powszechne wypowiedzenie się w referendum.

Mieliśmy okrągłą, 40-rocznicę wyjazdu z Polski gromady eks-ubeków, wypadłych z obiegu aparatczyków PZPR, oficerów LWP z podstawówką, stalinowskich prokuratorów po trzymiesięcznych kursach, trzęsących TV i gazetami pazernych redaktorków-analfabetów, dyrektorów produkujących tandetę fabryk – czyli ogólnie rzecz biorąc części wschodnio-komunistycznego zaciągu Żydów, którzy chcieli za dużo, do tego okazali się syjonistami i Gomułka z Moczarem łaskawie wypuścili byłych towarzyszy na Zachód. Polacy poczuli pewną ulgę, zawsze to 10-20 tysięcy komuchów(plus rodziny) w kraju mniej, lecz nie wdawali się w partyjne przepychanki. Awanturka szybko ucichła, uczciwi ludzie mieli co innego na głowie, niż opłakiwanie cwaniaków wiejących z Polski z wagonami stylowych mebli, złotem i zieloną walutą. Dopiero po 1989 r., marzec ‚ 68 poczęto świętować jak 11 Listopada lub 3 Maja, a ze szczęśliwych wyjeżdżających uczyniono ofiary polskiego antysemityzmu, które pod karabanami maszynowymi i przy wtórze ujadających psów, musieli goli i bosi uciekać z PRL-owskiej III Rzeszy, którą przecież sami z wielkim zapałem i poświęceniem budowali. Od kilkunastu lat dobre władze Najjaśniejszej Rzeczypospolitej kombinują, jak przywrócić obywatelstwo polskie tym wypasionym na Zachodzie marcowym emigrantom. Niby go nie stracili, ale też formalnie nie mają – ot kolejny problem dla jerozolimskiej szlachty w parlamencie. POLiDPiS z prezydentem bardzo pragną powrotu marcowych ziomali na stare śmiecie – czytaj – wille, apartamenty, ziemię, stanowiska i tym podobne luksusy. Zawsze bełkoczący od rzeczy Stefan Niesiołowski, wyartykułował z tego powodu szczególnie głupkowatą, nawet dla niego, myśl: „Honor Polski leży na stole, tę sprawę trzeba jak najszybciej załatwić”(parę dni wcześniej zapluwał się z zachwytu nad uznaniem secesji – „niepodległości” – Kosowa przez ekipę Tuska, w tym nie widział szargania polskiego honoru). Rząda tego również w liście otwartym do prezydenta filosemity syjońska inteligencja, wypisując nonsensy o „antysemickiej nagonce” , „zbrodni komunizmu” , „totalitarnym reżimie”, wszystko to o rzeczonym marcu ‚ 68. Postarajcie się , rozkoszne misiaczki , spłodzić taki elaborat do Hanny Wolińskiej-Brus i Stefana Michnika. Polska ich zaprasza, a ci nie chcą przyjechać. Zróbcie coś drodzy syjońscy intelektualiści, załatwcie im stare posady i cele z więźniami politycznymi, bo przecież muszą po powrocie pracować w „wyuczonym” zawodzie katów zza biurka! Marcowa ferajna jest obrażona i nie poniży się do starań o jednostkowe przywracanie lub nadawanie polskiego obywatelstwa. Wymagają, aby je im hurtowo przyznać(przywrócić) i przynieść, najlepiej w zębach i merdając ogonem. POLiDPiS z Pałacem Namiestnikowskim uczynią to prędzej czy później, jak tutaj żyć w hańbie na oczach ziomali? Zresztą marcowi podróżnicy, to już stare dziady lub nieboszczycy – tutaj chodzi o punkt zaczepienia dla ich dzieci i wnuków, kolejnej fali kolonizacyjnej sunącej na Polskę.

Nie wyrażę się chyba przesadnie, jeżeli stwierdzę, ze tak nędznej i obcej pseudoelity polityczno-intelektualnej Polska nie miała w czasach najgorszych zaborów i okupacji. Morduje nas ona duchowo i rabuje materialnie w biały dzień, nasyła wrogie mniejszości(ziomali!), podpisuje rozbiorowe traktaty itp. , itd. I wszystko to z hasełkami dobra państwa i Polaków, demokracji, sprawiedliwości i równości na transparentach. Paw się zbiera ordynarny, drodzy rodacy, gdy się to wszystko widzi i słyszy. Jaki wyciąć numer, żeby się pozbyć tej jaśnie chamskiej hołoty, przyspawanej do żłoba i zadowolonej z roli inżynierów polskich dusz? Otóż bojkotować ten system, organizować się oddolnie, nie spać w kapciach przed telewizorem! Każda zaraza kiedyś przemija, należy jej tylko „demokratycznie i pokojowo” pomóc….

ROBERT LARKOWSKI

Ps. Trudno nie wspomnieć, z jakim zapałem reaguje na akcję niezbyt ochoczego(jej zdaniem) dopieszczania marcowych ziomków „Gazeta Wyborcza”. Przykładowo zamieszcza wstępniak na pół szpalty o tytule wytłuszczonym wołowymi literami „Przed 40. rocznicą antysemickiej nagonki – PRL zabrała, Polska nie oddaje”. Na piątej stronie artykuł na całą stronę, jak to wojewodowie i MSWiA(antysemici w PO?) nie uznają wykładni sądów, jakoby marcowcy nigdy nie utracili polskiego obywatelstwa i poganianie Tuska, jak by to mu było potrzebne, żeby załatwił tę sprawę na skróty i po myśli „Wybiórczej”. Na osłodę numer zawiera jeszcze wspomniany list syjońskiego kwiatu kultury i nauki oraz początek kalendarium „Tak toczył się marzec” w odcinkach. A jak „Wybiórcza” przejęła się tym, że w irlandzkim szpitalu zmarł drugi Polak, zaatakowany z kolegą(ten umarł w wcześniej) w Dublinie przez rudych bandziorów ze śrubokrętami? Tragedia niezwykle krwawa, którą polskojęzyczne media elektroniczne i drukowane, kompletnie zignorowały. „Wybiórczą” obeszło to niczym gradobicie w Mongolii – wciśniętą w kąt krótką notatką w środku 44-stronicowego, wymienionego wyżej numeru. Tak nas syjońsko-jerozolimska „elita” traktuje. Jesteśmy dla niej marginesem marginesu na placu boju o ciągle rosnące wpływy syjonistycznych ziomali. Aj, waj, to już jest ich kraj?

Komentowanie zamknięte.