Opublikowano Listopad 8, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

Renata Jankowiak – Jak Polska zabija swoje dzieci

To nie Polska zabija nasze dzieci. Mówmy jaki jest stan faktyczny obecnej sytuacji, czy nam się on podoba, czy też nie. Bądźmy precyzyjni! Mianowicie, to żydowski reżim w polskojęzycznym euroregionie, realizujący politykę żydoglobalizmu, przy współudziale ogłupionych „tubylców”, zabija „tutejsze” „gojskie” dzieci . Poniżej jedna z niezliczonych historii. Admin

Źródło: http://kop.org.pl/ludzie/renata-jankowiak-jak-polska-zabija-swoje-dzieci/

Jestem matką, która samotnie wychowywała czwórkę dzieci. Taka sytuacja w moim przypadku miała miejsce zarówno za czasów PRL, jak i teraz. Ustawy żadnych poprzednich rządów nie zabijały polskich rodzin! Użyłam tak drastycznego sformułowania, bo taka jest prawda! W mojej opinii polski rząd nie dba o swoich obywateli i wyborców, a tworzone prawo nie służy zwykłym obywatelom, lecz systematycznie ich wyniszcza!

Aktualnie zastanawiam się nad złożeniem pisma do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na temat łamania praw konstytucyjnych polskich dzieci. Konstytucja RP z założenia powinna gwarantować również dzieciom prawo do godnego życia, leczenia i nauki. Przykro mi to stwierdzić, ale rzeczywistość jest w Polsce zupełnie inna. Dzieci pozbawia się prawa do leczenia (nawet te najbardziej chore na raka), prawa do nauki (bo wielu rodziców nie stać nawet na zakup podręczników szkolnych), a co tu mówić o dalszym kształceniu np. studiach wyższych!

Mój syn jest wyjątkowo uzdolniony matematycznie, a doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie będę w stanie wspierać go w dalszej nauce, bo polski rząd po 30 latach pracy zrobił ze mnie żebraczkę. Wiem jak czują się samotne matki przed każdym rozpoczęciem roku szkolnego, wiem, że płaczą z bezsilności, bo jak można ustalić ceny wyprawki szkolnej w kwocie ok. 600-1000 zł, podczas gdy pensja rodzica wynosi 1000-1600 zł? Polski rząd od roku 2004 łamał prawa konstytucyjne polskich dzieci blokując zmiany i podnoszenie kryteriów dochodowych, które zgodnie z Ustawą o pomocy społecznej powinny być weryfikowane co 3 lata, a niestety nie były! Mało tego – były one zaniżane do absurdalnych kwot rzędu 351 zł i 504 zł na osobę, aby można było uzyskać jakąkolwiek pomoc.

My samotne matki nie chcemy być żebrakami! Chcemy pracy i realnych pensji adekwatnych do obecnych cen! Jaki sens ma nasza praca i spędzanie w niej po 12 godzin kosztem naszych dzieci? Pracowałam po 12 godzin, w każdą prawie sobotę bez dodatkowego za to wynagrodzenia, a pomimo tego moja pensja ledwo wystarczała na opłaty. Żadne z moich dzieci nigdy nie pojechało na wycieczkę szkolną, bo po prostu nie było mnie na to stać, a przecież pracowałam na etacie!

Kiedy zachorowałam i przeszłam w ciągu zaledwie dwóch miesięcy aż dwie operacje mój pracodawca wyrzucił mnie z pracy nie zważając na to, że jestem chora i po dwóch operacjach, a w dodatku mam w domu dwójkę dzieci. Moja sytuacja była tragiczna, kiedy od października do stycznia byłam sama z dziećmi i pozbawiona jakichkolwiek świadczeń. ZUS przez trzy miesiące mógł mi nie dawać żadnych świadczeń, bo aż tyle trwała procedura przyznawania świadczenia rehabilitacyjnego. Pracodawca do którego się zwracałam o pomoc z ZFŚS wiedząc o tym, i mając pełne rozeznanie w mojej sytuacji zdrowotnej i finansowej trzykrotnie odmówił mi przyznania takiej pomocy. Uważam, że odmowa pracownikowi pomocy w takiej chwili, kiedy jest samotną matką, po dwóch operacjach i pozbawioną jakichkolwiek świadczeń jest rażącym narażaniem jej życia i zdrowia, a także życia i zdrowia jej dzieci!

W tym samym czasie odebrano mi alimenty z funduszu alimentacyjnego, twierdząc, że w roku poprzednim, kiedy jeszcze pracowałam, przekroczyłam kryterium dochodowe i nie należą mi się ani zasiłki rodzinne na dzieci, ani alimenty. Doprowadziło mnie to do załamania nerwowego i kompletnego rozstroju zdrowia. Samą siebie obwiniałam wtedy o to, że jestem złą matką, skoro nawet harując po 12 godzin nie potrafię utrzymać swoich dzieci. Na całe szczęście zaczęło jednak docierać do mnie, że to ludzie „na górze” tworzą tak absurdalne prawa dla nas – tych „na dole”.

W takiej sytuacji jak moja jest pewnie co piąta matka w Polsce. Od roku 2004 angażowałam się w działania społeczne na rzecz kryteriów dochodowych. Współuczestniczyłam w tworzeniu Stowarzyszenia „Pro-Rodzina” i na terenie Szamotuł, Poznania i Kościana zbieraliśmy podpisy pod petycją o podniesienie płacy minimalnej, zmianę kryteriów dochodowych i tzw. „wyprawkowego” w kwocie 300 zł, które miało być wypłacane każdej matce na dziecko, które idzie do szkoły. Petycję tę złożyłam na ręce kandydatów na posłów podczas debaty przedwyborczej w Szamotułach, a konkretnie Panom Libickiemu, Szejnfeldowi, Stecowi, Ajchlerowi, Rutnickiemu i Kalembie. Do dzisiaj nie otrzymałam jednak żadnej odpowiedzi. Tak właśnie działają ci, którzy mają nas reprezentować w Sejmie.

Zaczęłam monitować w kwestii tych problemów do Prezydenta RP, Premiera, Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich, do Trybunałów w Strasburgu i w Helsinkach i… dowiedziałam się tylko, że żadna z tych instytucji nie ma kompetencji by się tą sprawą zająć. Takie odpowiedzi otrzymałam od każdej z wymienionych instytucji.

Nasuwa się wobec tego pytanie: w jakim celu utrzymujemy z naszych podatków te wszystkie instytucje, skoro one tak naprawdę nic nie robią w sprawie polskich dzieci i polskich rodzin? Podstawą godnego życia jest stworzenie miejsc pracy i zagwarantowanie pensji, które wystarczą na opłaty, żywność, odzież, leki i wyprawki szkolne. Ośrodki Pomocy Społecznej staną się zbędne, jeśli Polacy zaczną w końcu zarabiać tyle, ile zarabiają pozostali Europejczycy. Wszak jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej, a więc niech i nasze pensje będą unijne!

Nasze dzieci zasługują na normalne życie bez stresu i dyskryminacji z powodu ubóstwa rodziców. Może tym problemem zajmie się Minister ds. Dyskryminacji? Przyglądałam się bacznie temu, jak funkcjonują systemy prorodzinne w krajach skandynawskich. Tam matka samotnie wychowująca dzieci nawet będąc bez pracy jest w stanie normalnie żyć i wychowywać dzieci. Dlaczego nie można u nas wprowadzić podobnych rozwiązań? Żaden kraj nie wykańcza swoich obywateli, jedynie Polska nie wiadomo po co to robi!

Samotnym matkom można pomóc przyznając większe zasiłki rodzinne, bez obwarowywania ich jakimiś śmiesznymi i zupełnie absurdalnymi kryteriami, można spowodować większa odpowiedzialność ojców dzieci w kwestii płacenia alimentów (tzn. tych zamykanych w zakładach karnych za przestępstwo z art 209 kk trzymać w areszcie, ale z nakazem pracy na rzecz dziecka po to, aby tatuś migający się od odpowiedzialności poczuł na swoich barkach ciężar wychowania i troski o dziecko). Wprowadzenie tzw. „wyprawkowego” na każde dziecko, podniesienie świadczeń socjalnych do poziomów unijnych, wprowadzenia na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka kobiety (najlepiej matki kilkorga dzieci, która ma jakieś pojęcie na temat wychowywania dzieci) i przywrócenie dodatku dla samotnego rodzica. To są standardy w krajach Unii Europejskiej i rządy każdego kraju troszczą się o dzieci, a jedynie polski rząd „zabija” nasze dzieci!

Matki polskie powinny stworzyć potężna partię, która nie będzie bała się walczyć o lepsze jutro dla naszych dzieci i rodzin. Lekarze alarmują, że nasze dzieci są coraz słabsze. Jakie mają być, skoro rodziców nie stać na ich wyżywienie? Powinniśmy żądać wprowadzenia jednakowych we wszystkich szkołach podręczników i to takich, które dziecko mogłoby używać po swoim starszym rodzeństwie, lub z powodzeniem zakupić podręczniki używane, jeśli rodziców nie stać na nowe. Byłoby to dość dużym odciążeniem rodzinnych budżetów.

My kobiety powinnyśmy walczyć przede wszystkim o miejsca pracy z godnym wynagrodzeniem, bo kiedy obywatel (również i matka) czuje stabilizację i ma poczucie bezpieczeństwa materialnego, to może myśleć o założeniu rodziny i posiadaniu potomstwa, a to z kolei da nam dodatni przyrost naturalny w Polsce, co rzecz jasna w dalszej przyszłości przełoży się na nasze emerytury.

Regulowanie tego przy pomocy takich ustaw jak np. Ustawa antyaborcyjna absolutnie nie zmusi kobiet do tego, by rodziły dzieci, które potem skazane będą na nędzę, głód i ubóstwo. Szczęśliwe i bezpieczne kobiety same będą chciały rodzić dzieci i rozwijać się jako matki. Zwiększenie ilości żłobków i przedszkoli niewiele da, jeśli kobiety nie będą miały zagwarantowanego bezpieczeństwa, tzn. pracy z której będą mogły utrzymać siebie i dzieci.

Popieram wszelkie marsze mające na celu pokazanie polskiemu rządowi jego nieudolności. Walczmy o nasze prawa choćby na ulicach, po to, aby kiedyś nasze dzieci nie musiały czuć się jak żebracy w swoim ojczystym kraju! Jestem za zorganizowaniem debaty publicznej z udziałem Premiera na temat tego w jaki sposób polski rząd wyniszcza naród, bo tak dłużej być nie może! Zasługujemy na normalne życie w tym kraju, a nie na wegetację i powolne konanie. Jestem gotowa walczyć wszelkimi możliwymi metodami i mogę nawet trafić do więzienia, bo jest mi już naprawdę wszystko jedno. Do upadłego będę walczyć o to, by polskie matki i ich dzieci nie były skazywane na wegetację i powolne konanie, bo tak dalej być nie może! Po prostu nie może!

Renata Jankowiak
http://www.facebook.com/renata.szamotuly

Komentowanie zamknięte.