Najnowsze

Opublikowano Marzec 28, 2016 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Rasy nie posiadające korzeni

Komentarz: Tytułem reklamy świetnego zbioru artykułów opublikowanych w pracy zbiorowej pt. Świat w walce obronnej przeciw żydostwu, który oferujemy w pliku do pobrania, prezentujemy ten tekst dla zachęty pobrania całego zbioru i uważnego przeczytania jego treści.  

autor: E. S a x l u n d, Oslo, Norwegia. (Rozdział z „Żydzi i goje”, na język niemiecki przetłumaczonej przez Zygfryda Knudsen-Dycka).

Na początku mej książki postawiłem żydów na równi z cyganami, ale tylko o tyle, o ile obie te rasy nie mają stałego osiedlenia, a więc są pozbawione korzeni. Ani żydzi ani cyganie nie tworzą własnego państwa, lecz żyją jako pasożyty na ludach, osiadłych na pewnem terytorjum. Jako rasy, nie posiadające korzeni, określamy wszystkie rasy, które nie doszły do stanu wieśniaczego — do związania z ziemią, przy którem nietylko się zbiera, ale i sieje. Istnieje prócz cyganów i żydów wiele innych ras bez korzeni, n. p. wszystkie ludy koczujące, ponieważ tylko zbierają, często przez gospodarkę rabunkową w odniesieniu do przyrody i jak zwierzęta żyją z przyrody, nic w zamian nie dając.

Możnaby je nazwać pasożytami przyrody.

Inne rasy bez korzeni żyją jako rasy handlowe i żebracze wśród ludów osiadłych, możnaby je nazwać pasożytami ludzkości. Gdy człowiek wziął glebę w posiadanie i stał się w ten sposób osiadłym, gdy zaniechał swego błąkania się na wzór małpy, swojej wędrówki po piasku i śniegu pustyni, swego rabunku, popełnianego na przyrodzie, wtedy — ale też dopiero wtedy — zaczęła się jego pierwsza szkoła. Dopiero przez poczucie przynależności, przez związanie z ziemią powstały także węzły, łączące nie tylko z najbliższymi członkami rodziny, lecz także ze szczepem, sąsiadami, przyjaciółmi — z całą przyrodą. Ciasne, egoistyczne, materjalistyczne instynkty koczowników, znikają coraz bardziej u ludów, żyjących z uprawy roli. Przez osiedlenie się — i tylko przez nie — wzmaga się obowiązkowość, poczucie odpowiedzialności, moralność, sprawiedliwość i uczciwość. Sposób, w jaki pewna rasa utrzymuje się, ma niezmiernie wielki wpływ na biologiczny rozwój tej rasy. Przez rolnika otrzymała ludzkość nowe soki, siłę i rozrost. W ten sposób został stworzony człowiek twórczy. Na stałe osiadli ludzie tworzą arystokrację ludzkości, a arystokracja znaczy „panowanie najlepszych”.

Co się tyczy ras, pozbawionych korzeni, to nie należy tego przeoczać, że przyroda jest wielostronna i że nie stoi to w sprzeczności z jej prawami, iż istnieją pasożyty. Wszystkie wyżej stojące istoty mają pasożytów. Nienaturalną natomiast jest rzeczą, jeżeli stale osiadli, arystokraci, nie chcą zrozumieć, że różni są ludzie, jak różne rasy, jeżeli znajdują się tacy głupcy, którzy sądzą, że wszyscy ludzie są równi. Tego przekonania nie mieli nasi przodkowie w „dobrych dawnych czasach”. Jak długo rasy, pozbawione korzeni, żywią się jako pasożyty ogólnem dobrem innych narodów, niema żadnej przyczyny, by na to się uskarżać. Niedozwolone naruszenie praw natury nie nastąpiło w tym wypadku. Bardziej jednak uzasadniony powód mamy do uskarżania się na naszą naiwność i bezmyślność, która nam nie pozwala pasożytów umieścić na odpowiedniem dla nich miejscu. Z chwilą, gdy lud, pozbawiony korzeni, jak żydowski, zaniecha swego pasożytniczego życia i wystąpi jako nasz władca, sytuacja staje się całkiem inna. Wtedy okaże sie, że stale osiadli zapomnieli o swoim obowiązku, zdradzili to, za co byli odpowiedzialni. Wtedy stali się ofiarą frazesów o prawach człowieka i nauki o równości. Wroga agitacja i zanieczyszczenie krwi przez mieszanie ras dokonały swej rozkładczej pracy. Pełnokrwistość zachorowała, poniosła szkodę. Niejeden rzuci pytanie: Jak to się stać mogło, że żydzi i cyganie, którzy wszak w równym stopniu należą do ras, pozbawionych korzeni, w tak odmienny sposób mogli się rozwijać? Cyganie są — zdaje się — zadowoleni ze swojej bezdomności, żydzi natomiast okazali aż nadto całkiem inne skłonności.

Odpowiedź musi brzmieć:  żydowskie obrzezanie jest niedozwolonem wtargnięciem w prawa przyrody, a więc grzechem. Chociaż było ono natury sanitarnej, to- jednak obrzezani uzyskali z biegiem czasu płciową, a przez to ogólną przewagę nad kobietami, która dla obu stron stała się szkodliwą. Naturalny typowy stosunek między płciami uległ przesunięciu i poniżeniu. Według prawa natury ma wprawdzie mężczyzna być panem w swoim domu, ale nie despotą. Obrzezani stają się despotami. Nie są zdolni widzieć kobiety w idealnym świetle. Brak im zdolności do zdobycia się na zrozumienie dla Solveig w „Peer Gyncie”. Wszyscy obrzezani mają swój harem. Król Salomon ma być autorem „Pieśni nad pieśniami”. Jest ona jednak tak całkiem odmienną od pieśni miłosnej europejskiego „minnesangera” na cześć ukochanej. Miłości nie należy materjalizować; uczucia platonicznoerotycznego nie można usuwać na rzecz uczucia wyłącznie płciowego bez wyrządzenia szkody drogo uzyskanej moralności. Gdyby miało zwyciężyć pojęcie „miłości” w rozumieniu obrzezanych, to nasza kultura otrzymałaby uderzenie siekierą w korzenie. Przez ten grzech przeciw naturze został duch żydowski zaprowadzony do negatywnego i hiperreflektującego światopoglądu, mówiąc słowami Teodora Gaspariego, półżyda. Żydów zapędzono do nauki zatytułowanej „prawo czy religja” ; nauka ta miała jedynie na celu rozwinięcie formalnej inteligencji. Ta jednostronność usunęła w cień i wypaczyła życie duchowe, które tworzy podstawę charakteru, oraz etyczno-moralne właściwości człowieka. Rozwój żydów jako rasy jest przeciwne naturze. Naturalny bieg rzeczy jest taki, że ludzie osiedlają się na stałe po uprzedniem przebyciu okresu, w którym występowali jako hordy koczownicze. Dopiero przez to mogą oni dojść do pełnego miłości zrozumienia innych i do związania się z nimi, przez co następnie osiągają zdolność utworzenia społeczności ludowej państwa.

Osiedlenie się rozwija szlachetniejsze cechy charakteru. Postępy społeczne mogą nastąpić jedynie przez wewnętrzną ewolucję, jedynie przez harmonijny i powolny rozwój. Przez przymus, ustawy represyjne, przez wcielenie do pewnej całości nie osiąga się nigdy postępów dla ludzkości. Tylko przez pracę budującej ludzkości świat posuwa się naprzód, coraz wyżej do celu wszelkiego szczęścia: miłości i pokoju!

Lecz niestety potęga ludzi burzących jest dzisiaj o wiele większa niż ludzi budujących.

Żydzi okazali się w burzeniu nadzwyczaj zręcznymi; ich działalność wśród narodów zmierzała do niszczenia. Jako partja opozycyjna mają swoją siłę. Nigdy ludzkości nie poprowadzą naprzód, o czem też nigdy nie myśleli. Za dużo już oddalili się od natury.

Tymczasem — nemesis jest nieubłagana — żydzi właśnie w zwycięstwie poniosą klęskę.

Cyganie natomiast nie zmienili swego charakteru jako rasa, pozbawiona korzeni, ani przez grzech przeciw naturze ani przez nienaturalnie rozwiniętą „celowość”. Istnieją przeto dla nich widoki dalszego istnienia jako rasy, pozbawionej korzeni, jeśli jakaś przyszła arystokratyczna społeczność nie uzna za rzecz pożyteczną pozbyć się swych pasożytów.

Patrzcie, jam jest bez korzeni

z światem jam niezaślubiony,

Żadnej nostalgji narkoza

nie wpędza mi serca w spodnie.

A ja spijam wasze źródła

i odważam wasze wartości. ,

A wasze dziewczęta radośnie się śmieją

do mnie. wyrzutka obcej pustyni.

A ja podniecam wasze występki

ku własnemu zbudowaniu!

Więc oddaję się igraszkom

mojej dojrzałej swawoli,

nadzwyczajne, bardzo subtelne,

ostateczne, przed wami ukryte cele

mojej krwi Azjaty mając ma widoku!

Żyd Paweł Mayer, „Aktion“ Berlin, styczeń 1913

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.