Opublikowano Sierpień 26, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Putlerowska widmowa, flota wojenna

Źródło: http://www.rusnation.org/sfk/1208/1208-10.shtml

Data publikacji: sierpień 2012

Tłum. RX

Kagiebowski admirał floty widmo. Jeszcze parę lat władzy i zostaną kajaki.

Kilka dni temu Głównodowodzący Floty Wojennej Federacji Rosyjskiej wiceadmirał Czirkow oświadczył, że Federacja Rosyjska prowadzi rozmowy o możliwości bazowania okrętów rosyjskich na Kubie, Seszelach i w Wietnamie. Służba prasowa obronno-meblowego ministra Sierdiukowa natychmiast wszystkiemu zaprzeczyła, że admirał cuduje i że Federacja Rosyjska żadnych baz wojskowych w ciepłych krajach nie ma i nie będzie miała. Ale rozważmy tę kwestię abstrakcyjnie. W zasadzie z krótkoterminowego punktu widzenia najprzydatniejsza byłaby baza na Wyspach Seszelskich ponieważ w zachodniej części Oceanu Indyjskiego znajduje się stale okręt zwalczania łodzi podwodnych i dwa, trzy okręty pomocnicze, zajmujące się walką z piractwem. Temu zgrupowaniu przydałoby się jakieś stałe miejsce bazowania. Ponadto baza na Seszelach teoretycznie mogłaby się przydać do potencjalnego oddziaływania na kraje islamskie. Co zaś się tyczy Kuby to obecność tam rosyjskiej infrastruktury militarnej jest całkowicie pozbawiona sensu. Jeśli nagle wybuchnie wojna pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi to rosyjska baza na Kubie będzie natychmiast zablokowana lub zniszczona. Baza w Wietnamie byłaby teoretycznie użyteczna stając się punktem tranzytowym na trasie do Oceanu Indyjskiego oraz narzędziem oddziaływania na sytuację w azjatycko-pacyficznym regionie, który szybko przekształca się w geopolityczne centrum świata. Ale w pierwszej kolejności zabezpieczałaby presję na Chiny jak to było wcześniej. Teraz dla Hanoi kwestia oporu wobec Chin stała się na tyle ważna, że Wietnamczycy, pomimo historycznej pamięci, są gotowi zezwolić na gościnę w bazie Kam Ran okrętów floty wojennej USA. Wpuściliby oni także rosyjskie okręty wojenne w celu rozwiązania kwestii powstrzymania Chin. Ale oto rodzi się pytanie. A co Federacja Rosyjska skieruje do Kam Ran, na Seszele i na Kubę? W składzie Floty Pacyfiku znajduje się dzisiaj 6 nawodnych okrętów oceanicznych, których budowę rozpoczęto w okresie lat 1985-1991.

To oznacza, że „najmłodszy” okręt liczy sobie 21 lat. Dla tak bardzo „potężnej” eskadry posiadanie baz zagranicznych, mówiąc delikatnie, jest dziwne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że będzie ona w dalszym ciągu ulegać zmniejszeniu w związku z podeszłym wiekiem okrętów. Dla porównania Flota Pacyficzna USA dysponuje 53 okrętami klasy krążownik, niszczyciel i fregata, tyle samo niszczycieli i fregat posiada flota wojenna Japonii. Republika Korei Południowej posiada 21 fregat i niszczycieli. Przy czym niektóre japońskie i południowokoreańskie okręty w rzeczywistości są krążownikami. Wreszcie ChRL posiada 80 niszczycieli i fregat. Przy takim stosunku sił z najbliższymi sąsiadami myślenie o zagranicznych bazach jest pewną przesadną zarozumiałością. Kilka lat temu „kremlowcy” już zderzyli się z problemem kiedy triumfalnie zawierając umowę dzierżawy bazy w Sewastopolu aż do 2042 roku nagle stwierdzili, że nie ma tam czego rozmieszczać albowiem sytuacja we Flocie Czarnomorskiej jest jeszcze gorsza od tej we Flocie Pacyfiku bo tam średni wiek okrętów wynosi sporo ponad 30 lat. Dla ratowania sytuacji pilnie uruchomiono budowę „nowych starych”, jeszcze sowieckiego projektu, łodzi podwodnych 636 i fregat 11356. A bazy zagraniczne obliczone są właśnie na okręty oceaniczne. Sytuacja we Flocie Wojennej Federacji Rosyjskiej jest daleko gorsza od sytuacji w innych rodzajach Sił Zbrojnych. Strategiczne siły rakietowe, armia lądowa, lotnictwo i obrona plot mają pewną możliwość „wybrnięcia z ciężkiej sytuacji” i powstania na nogi w oparciu o połączenie starych zapasów i nowych projektów. Flota takich szans nie ma, jej upadek jest nieunikniony. Stare okręty są wycofywane dużo szybciej niż nowe wchodzą do służby. Przy czym wycofuje się bojowe jednostki wszystkich klas w tym także oceaniczne. Buduje się natomiast niezmiernie powoli i w bardzo niewielkich ilościach okręty ale strefy morskiej. Główne zmartwienie krajowego przemysłu obronnego nawet nie leży w braku pieniędzy ale w braku mocy produkcyjnych, naukowych, technicznych i braku wykwalifikowanej kadry pracowniczej. I najostrzej dotyka to właśnie wojennego przemysłu stoczniowego. Kierujący krajem i tą branżą „skuteczni menedżerowie” w zasadzie tego nie rozumieją. Są przekonani, że można dać kilka bilionów i flota samoistnie wyrośnie z powietrza. Oprócz tego flocie wojennej brakuje infrastruktury brzegowej nawet we własnym kraju, która jeszcze jest sowiecka. Krążowniki lotniskowe „Mińsk” i „Noworosyjsk” w latach 80-tych zostały zaprzepaszczone z powodu tego, że nie znaleziono dla nich we Władywostoku miejsca do cumowania. Dlatego te okręty całe swoje krótkie życie spędziły na redzie bezsensownie zużywając paliwo i tracąc żywotność techniczną. W świetle niepełnosprawności własnych baz krajowych dzierżawa baz zagranicznych jest szczególnie nieistotna.

Owoce kilkunastoletnich rządów patrioty „rossijańskiego” Szełomowa-Putina.

Komentowanie zamknięte.