Opublikowano Październik 21, 2017 Przez a303 W Polska

Protest rezydentów a skorumpowana etyka lekarska. Miarka

Każda ludzka władza z czasem się alienuje ze służebnej do interesownej osobiście, każda etyka ulega korupcji do rangi prawodawstwa, a więc i panowanie nad nią przejmują prawnicy, humanizm prowadzi do odczłowieczenia i zniewolenia.

Aby przetrwać jako ludzie musimy szybciej jak postępują te procesy degradacyjne doskonalić duchowo swoje człowieczeństwo i moralną organizację ładu życia publicznego w państwie.

a

Bloger Nathanel napisał ciekawą notkę w temacie braku etyki u lekarzy winiącą tu sposób kształcenia studentów, przedstawił i program studiów i czas nauki…,

http://niepoprawni.pl/blog/nathanel/na-studiach-lekarskich-nie-ucza-etyki-no-i-mamy-strajkujacych-kawiorzystow

… ja zaś tu, w innym spojrzeniu na sprawę upieram się o tradycyjne wychowanie oparte o moralność „z najwyższej półki” bazująca już na mocnej moralnie wielopokoleniowej rodzinie.

Bo co, jeśli profesorowie ograniczają studentom naukę etyki dlatego, iż wiedzą dobrze, jak bardzo praktyka lekarska jest z nią sprzeczna, a nadto sami są już tak zdemoralizowani lub skorumpowani, że ich ukrytym celem jest aby studenci jak najszybciej wpasowywali się w istniejące już „dorosłe” układy w służbie zdrowia?

Przecież to co robią ze studentami medycyny to już może być świadome, zbrodnicze działanie, bo za takim zamiarem stoją już ideologie pogaństwa i niewolnictwa zmierzające do dostosowywania się ludzi do otoczenia za wszelką cenę i to takiego otoczenia jakim by ono nie było, choć to już tyle co system „polityczny” pogańsko-niewolniczy.

A to już najprawdziwszy koszmar. – Powszechny brak wszystkiego, wydzieranie sobie każdego użytecznego drobiazgu, myślenie tylko o „tu i teraz”, niezdolność do działań dalekowzrocznych, brak odpowiedzialności za innych, brak życia wspólnotowego, brak religii, brak człowieczeństwa.

Mało tego – nie tylko tolerancja i równouprawnianie, ale nawet akceptacja dla każdego zła i każdego rodzaju demonów i zdeklarowanych bandytów – czyli już świadome i dobrowolne odchodzenie od człowieczeństwa na rzecz stawania się jednym z nich.

Przed tym musimy się obronić ze wszystkich sił. To nasze ludzkie „być albo nie być”.

My już nie umiemy i nigdy nie będziemy umieli żyć bez moralności i człowieczeństwa, a do tego zmuszałby nas system „polityczny” pogańsko-niewolniczy forujący najgorszych barbarzyńców. Świadomości raz zdobytej nie da się cofnąć.

Etyka lekarska istnieje a mimo to demoralizacja w służbie zdrowia postępuje. Etyka się zmienia, bo to dzieło ludzkie. Za to moralność jest niezmienna, wieczna. Najbezpieczniej, a w dzisiejszych czasach jedynie sensownie jest budować ludzkie konstrukcje na moralności.

Dopiero kiedy obronimy moralność, i to tą „z najwyższej półki” jaką zdołaliśmy odczytać w naturze danego nam świata mamy szansę przetrwać jako ludzie w tak agresywnym, wrogim świecie w jakim nam przyszło żyć.

Światowe Stowarzyszenie Medyczne w 1948 roku uchwaliło „Deklarację genewską” a w niej słowa przyrzeczenia lekarskiego: „Zachowam najwyższy respekt dla życia ludzkiego od chwili jego poczęcia”. Było dobrze. Dziś tego już nie ma. Tyle jest warta etyka.

„Mieliśmy dobry Kodeks, obecny jest jeszcze lepszy” – stwierdził już po jego uchwaleniu prezes NRL Konstanty Radziwiłł w 2003 roku. Wśród nowości znalazły się w Kodeksie takie sprawy jak: …zakaz praktykowania fałszywej solidarności wśród lekarzy i lekarzy stomatologów, zwłaszcza przy podejrzeniu o błąd popełniony przez kolegę”.

Tylko co z tego dobrego Kodeksu Etyki Lekarskiej jak praktyka życia lekarskiego jest inna?

Jeden z głównych specjalistów Izb Lekarskich od etyki lekarskiej wychwalał wtedy samorządność lekarską – tylko że najwyraźniej problem tu jest właśnie w zorganizowaniu się lekarzy na zasadzie samorządu.

Samorządu tu, gdzie nie dysponują oni własnym dobrem wspólnym? – Jako więc ci, co za nic nie ponoszą konsekwencji, odpowiedzialność i koszty przerzucają na społeczeństwo?

Przecież to bezsens.

Tak rozumiany samorząd od razu ustawiony jest jako pasożytnicza, socjalistyczna, faszystowska nadwładza.

– A to demoralizuje. To pasożytnictwo. Patologia. A patologia nie ukarana rośnie w siłę owocuje strukturami mafijnymi…

To skrajna niemoralność. Jakiż więc sens w takim środowisku mają zasady etyki, jak nie tworzenie fikcji?

Lekarze nie mogą się skupiać w samorząd czy jakikolwiek rząd, bo oni nie mają czym rządzić, ani nikt od nich nie oczekuje żeby to oni rządzili.

Tym, co jedynie może motywować ich samoorganizację mogą być jedynie wartości, którym służą – a to wartości człowieczeństwa dojrzałego z godnością osoby ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci na czele, oraz z odpowiednio do tego ukształtowanym sumieniem.

Te wartości stoją na moralności i to jeszcze w uwarunkowaniu narodowym i religijnym, a nie na etyce i nic tego nie zmieni.

Mowa tu o etyce jest tylko zawracaniem głowy, pozoranctwem i odwracaniem kolei rzeczy.

To ten sam Konstanty Radziwiłł co dziś jest o nim głośno jako o Ministrze Zdrowia uwikłanym w strajk rezydentów. To on wychwalał ten kodeks w porównaniu z innymi krajami, gdzie etyka jest bliższa prawu, zwłaszcza z Francją. Miało być tak dobrze.

Przypomnę, że w akcie protestu za donos do „organizacji lekarskich poza Polską” (propagandowo zaś głównie do unijnej opinii publicznej) jaki złożył prezes Naczelnej Rady Lekarskiej aby „wywarły one presję na polski rząd” motywując to tym, iż głodującym rezydentom grozi śmierć głodowa, a rząd nie chce z nimi rozmawiać, odpowiedział on własną dymisją z członkostwa w NRL.

Na pozór nic takiego, nawet plus. Ot, ujął się honorem, zrobili coś bez niego, a na co on by nie pozwolił gdyby wiedział że to zamierzają, dlatego z mocnym klaśnięciem o stół rzucił legitymacją.

Gorzej, jak się pomyśli, że to reakcja osoby indywidualnej, ale nie reakcja ministra w rządzie. – Bo to oznacza już jego niedziałanie, co najwyżej pozorowanie działania. Wtedy tu już widać przynajmniej karygodne zaniedbanie obowiązku służbowego. – Dzieje się zło dla Państwa – i jest bezkarne, a nawet dostaje wolną rękę na przyszłość.

Druga sprawa, to że Radziwiłł to zasłużony dla Izb Lekarskich przywódca wygranego strajku.

Że w efekcie tego to do niedawna prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (2001-2010).

Że gdyby nie brał w sprawie tego listu udziału, to na pewno będąc w radzie miał dość siły żeby zatelepać NRL i wymusić sprzeciw Rady i odwołanie tego listu, nadto zmianę prezesa, czy w jakiś inaczej wycofać ten paszkwil i to bezsensowny, bo każdy, kto wie co to głodówka wie iż mogą jeszcze z miesiąc pogłodować i to bez krzywdy, a dla zdrowia, byleby pili wodę i mieli robione lewatywy.

Czy to możliwe żeby się w ogóle ośmielili robić coś takiego wbrew niemu?

Sam się więc rozbroił, bo NRL jest niezależna od rządu. Jemu tego nie trzeba mówić. On wiedział co robi. To zdrada.

Może i jakaś naiwna gra polityczna po linii Gowin-Duda (współpracownik Gowina, ekspert Polski Razem, raz od nich odszedł do PiS, teraz może chcieć wrócić) i umocnienie pozycji Izb lekarskich w obliczu już i tak grożącego buntu lekarzy przeciw Izbom, ale zdrada zawsze.

Strajk rezydentów – nieomalże studentów – też ma tu aspekt postraszenia starych, buntujących się, „niepokornych wobec Izb” lekarzy młodymi.

Że ten jego gest ma przekaz faktyczny taki:

– róbta co chceta, ja umywam ręce, bo jak tego nie zrobię to mnie wywalą;

– a w głębszym domyśle: przecież wam krzywdy nie zrobię – i tak jestem z wami;

– w jeszcze głębszym domyśle, że jako przywódca wygranego strajku, który go wyniósł do władzy w Izbach Lekarskich, musiał uczestniczyć w planach zorganizowania strajku rezydentów, a pewnie i napisania listu do UE, oraz włączenia wszystkich lekarzy w akcję solidarności z rezydentami. Ci z Rady byliby głupcami, gdyby nie wykorzystali jego doświadczenia.

Ta ostatnia „broń terrorystów”: protest solidarnościowy lekarzy jeszcze nie była używana a to broń straszliwa.

Tu każdy odwiedzający przychodnię , czy gabinet uczestniczącego w tym lekarza zostaje poddany praniu mózgu. Nawet „świadomie i dobrowolnie” większość staje się zgodna z lekarzem prowadzącym co tego, że rząd jest zły a pieniędzy na służbę zdrowia trzeba więcej. I już nikt nawet nie spyta o co tu naprawdę chodzi. I to jeszcze idzie do domów, rodzin, sąsiadów…

Nawet mogą sobie uchwalić że etyka im na to pozwala, ale moralność to na pewno nie.

Co do spraw etyki lekarskiej, to:

Już samo to „rzucenie legitymacją” jako pozoranckie że coś zrobił to fałsz – etycznym nie może być.

Jeszcze gorzej jako „umycie rąk”: „to nie ja to oni” – to już zakłamanie – skrajna nieetyczność.

Najgorzej z tym niemal wypowiedzianym „róbta co chceta” (rezygnacja z członkostwa w tej radzie w tak ważkim czasie nadaje jego dymisji to właśnie znaczenie). Gdyby chciał dobrze dla Polski, gdyby był lojalnym wobec rządu, to nie szedłby na rękę wyraźnie wrogim rządowi Izbom Lekarskim, a tak to jest zachęta do wszelkiej ich swawoli, dalszej agresji na rząd państwa, do wszystkiego co zechcą.

To już nie tylko nie etyczne – to antyetyczne. A ponadto nawet tylko jako minister, niezależnie od tego, czy był członkiem tej rady czy nie powinien podejmować jakieś kroki dyscyplinujące twór organizacyjny z jego branży. Narzucało się rozwiązanie Izb ustawą ze zwykłą większością. Nie było takiej inicjatywy. On tu nie zrobił dla Państwa nic.

Wszystko jest ładnie-pięknie kiedy etyczne jest rozumiane jako moralnie i to moralnością „z najwyższej półki”, a taką jest moralność ludzka, polska i katolicka zarazem. Zaczyna się zdrada, kiedy się tu wdaje jakiekolwiek prawo, czyli to, co „oddolne duchowo”.

Tak w ogóle to przy powierzchownym pojmowaniu etyki lekarskiej grozi „rzeczpospolita kolesiów” .

Etyka dopuszcza kolesiostwo, moralność nie – ona każe wspólnotę traktować priorytetowo. Samorząd w Polsce musi uznawać priorytet realizacji celów Narodu Polskiego, więc i o kolesiostwie samorządowym mowy nie ma. A praktyka?

Etyka to prawo tylko że nadrzędne wobec cywilnego, pochodna od moralności aż po moralność zredukowaną do prawa. Teoretycznie dla kręgów wewnątrzlekarskich…

Ale jak tak, jak już widać dlaczego kiedy następuje odejście od stanowczości w decyzjach dotyczących spraw moralnych, to zaraz się znajdą i inne prawa nadrzędne nad etyką. Natura nie zna próżni. Okazja czyni złodzieja. – Wszak dla „kapłanów prawnictwa” możliwe jest omijać takie przeszkody, znajdować i rozgrywać w nim dziury i niejednoznaczności – i od razu próbować budować swoją rzeczywistość na po swojemu rozumianym prawie – i to wcale nie umocowanym w moralności – i zdrowiu oraz życiu prawdziwie służącym.

Dla prawnictwa problem jest tylko w moralności, bo etyka jest jakby pośrodku między moralnością a prawem. Ale tylko „jakby”, bo prawo nie ma nic przeciwko temu, ale moralność tak, ona ma. Ona nie pozwala, aby mieszać ją z prawem. – Bo w moralności kompromisów nie ma, a tu by groziły. Tam gdzie nie ma kompromisów prawnik ani diabeł nie ma co szukać. Moralność liberalna to samozatracenie . Nie można być „częściowo żywym”.

Moralność i dla nas jest granicą obrony naszego człowieczeństwa. Moralność Narodu jest też fundamentem konstrukcji duchowej każdego normalnego lekarza.

Nie da się pilnować ludzi w zawodach społecznego zaufania żeby dobrze wypełniali swoją misję, czy powołanie. Bo tu każda niewłaściwa postawa skutkuje natychmiast nie tylko krzywdą, ale i złem, i niemoralnością. Jeśli chodzi o lekarza to niemoralnością już bezpośrednią – jako utratą zdrowia lub życia, choć i ruinującą i uciążliwą niesprawiedliwością – i stratami materialnymi, i dezorganizacją życia w każdym aspekcie.

Rzecz w tym, że tu, w zawodach społecznego zaufania, zwłaszcza w zawodzie lekarza natychmiast dzieją się fakty dokonane. A w dziedzinie moralności one są już zwykle nieowracalne.

To dlatego zasada braku kompromisów czy handli w dziedzinie moralności musi pozostać zasadą niepodważalną.

Prawo i etyka tu nie wystarczają. Prawo w ogóle, bo ono działa po fakcie, a nadto starczy opinia, że najgorsza nawet fuszerka była „zgodna z procedurą” i już mało który adwokat weźmie sprawę w obronie pacjenta bo ją przegra. A „środowisko” jest tu mafijnie lojalne. To „stajnia Augiasza”.

Podobnie i etyka. Moralnemu lekarzowi jest niepotrzebna, a bez moralności zawsze staje się ona prawem. Zaczyna się jej omijanie licząc że kolesie wybronią… że samorządy lekarskie same się sądzą. Czy na to może wystarczyć zapisany w 2003 roku do kodeksu Etyki Lekarskiej zakaz praktykowania fałszywej solidarności wśród lekarzy i lekarzy stomatologów, zwłaszcza przy podejrzeniu o błąd popełniony przez kolegę?

Tu od razu pytanie: czy nie do fałszywej solidarności należy odnieść wezwanie NRL adresowane do ogółu lekarzy i dentystów, aby podejmowali akcje solidarnościowe z rezydentami. Przecież solidarność to cnota i wartość ludzka – ona nie może być nikomu nakazywana z góry, decyzja o niej może być tylko osobista, świadoma i dobrowolna. – A już sytuacja, kiedy to oni ten strajk inicjowali, a wszystko na to wskazuje, i teraz inicjowanie akcji poparcia to już koszmar moralny. To tak, jakby ktoś podpalił budynek i zaraz krzyczał pożar, pożar.

Natomiast łatwo jest upilnować ludzi złych i zdemoralizowanych. Np. w każdej grupie lekarzy mógłby być szpieg, a w każdej grupie szpiegów szpieg dla kontroli szpiegów dla kogoś wyżej itd. Razem pełna demoralizacja i pełne upodlenie lekarzy bo już każdy podejrzewa każdego, każdy się boi ale broi żeby mieć „bo inni mają”, a żeby nie być karanym też kabluje. Nawet jak tylko myśli że drugi kabluje to wystarczy żeby on kablował. To nawet Izb Lekarskich, bo one powstały za komuny i z ludzi komuny… a tam nie trzeba było być zarejestrowanym agentem, żeby być w agenturze.

Pytanie czy była rzetelna lustracja środowiska lekarskiego? Bo jak nie była, to nie wiadomo co tam w nich siedzi.

Ale to jeszcze nie o to chodzi najbardziej. Każdy człowiek jest pacjentem. To już nie tylko dane szpiegowskie dla służb, czy różnych korporacji, które dziś odgrywają rolę państw wrogich. To również władza nad pacjentem – bycie jego panem życia lub śmierci. Nie dla siebie, nie dla korzyści, a tylko dla spokojnego życia. Agent przychodzi np. jako lobbysta. Ślady po jego wizycie widać na biurku lekarza…

Im bardziej zasłużony dla służb, tym łatwiej awansuje, w tym w samorządach, czyli Izbach Lekarskich i NRL. Nie ma możliwości, aby przy etyce zamiast moralności środowisko lekarskie nie było przeżarte przez służby i agentury – możliwe że i własnego Państwa, ale głównie to mu wrogie.

Izby Lekarskie to są ludzie z mroków komuny. Oni się trzymali razem, ale w świecie wrogim. To było tolerowane, bo za komuny jeszcze żyły w nas zabory. Państwo to był wróg który nas chciał wynarodowić i zniszczyć. Teraz przyszedł czas odbudowy i budowy państwa swojego (i to jaki ten PiS dotąd był to był, ważne jaki będzie, a będzie taki, na ile go upilnujemy. Na razie to jesteśmy niezorganizowani, a tam już, może i niezbyt liczni, ale są ludzie, którzy coś próbują nadgryzać).

I trzeba koniecznie skupić się wokół państwa, bo albo to państwo teraz będzie silne, albo go nie będzie wcale.

Zostawić im na „róbta co chceta” – takim „jak jest”, tak jak to zrobił Radziwiłł, to znaczy „nie będzie wcale”.

„Złu, aby zwyciężyło wystarczy bierność ludzi dobrych”, bierność wobec tego co robią albo chcą robić źli. – A starczy popatrzeć wkoło, sami źli: Upaińcy, Litwińcy, Ruskie (same nie, ale w tandemie z Niemcami to już), Niemcy a za nimi Francuzy i obok – historycznie najgorszy wróg, choć zawsze utajony lub zdradziecki – Angole, a do tego Usrael, Israel i wewnętrzny Żyd, a za nimi jeszcze judzi korporacjonista-syjonista-globalista.

Mieć tylu i tak silnych wrogów, to albo chcieć być hegemonem świata, albo przeciwnie – słabym, którego chce rozszarpać wataha wilków. I albo to państwo teraz będzie silne i zdobędzie się na zryw, silne tak, żeby nikomu się nie opłaciło z nami zadzierać, albo go nie będzie wcale.

Nie ruszy i silnych moralnie, silnych najpierw duchem niezłomnym, silnych wiarą katolicką, silne krwią przodków przelewaną przez nich za swoje wartości, cywilizację łacińską i Europę, w obronie ich przed licznym najazdami barbarzyńców.

Osłabiać teraz Państwo i Naród Polski to już zdrada najgorsza. Jesteśmy jak na wojnie. A może w ogóle czas nazwać to wojną i zacząć pilnowanie granic nie tylko geograficznych? – Stosować sądownictwo polowe jak na każdej wojnie – już nie z litery prawa, nawet nie ze sprawiedliwości, a wprost z moralności?

Miarka

http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/140682,protest-rezydentow-a-skorumpowana-etyka-lekarska

Komentowanie zamknięte.