Najnowsze

Opublikowano Luty 22, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Prof. Revilo P Oliver – Żydowska strategia – cz.1

Za: http://gazetawarszawska.com/2013/02/22/prof-revilo-p-oliver-zydowska-strategia/

Data publikacji: 22.01.2013

The Jewish Strategy – Żydowska strategia [2005]

Autor: Prof. Revilo P Oliver

ok1

Źródło: http://www.archive.org/stream/TheJewishStrategy/The-Jewish-Strategy-Revilo-Oliver_djvu.txt

Kevin Alfred Strom – Publishers and Booksellers

Box 762, Earlysville, Virginia22936, United States of America

http://kevinalfredstromxom

tłumaczenie Ola Gordon

Od autora:

Urodziłem się 7 lipca 1908 roku koło Corpus Christi, Teksas. Moje imię, Revilo, rzucający się w oczy palindrom nazwiska, był ciężarem dla każdego najstarszego lub jedynego syna w rodzinie od sześciu pokoleń.

Wysłano mnie do szkoły w stanie Illinois. Po dwóch latach nauki, łącznie z niezwykle ostrą zimą, przez którą wylądowałem w szpitalu na jedną z pierwszych mastoidektomii przeprowadzonych jako coś więcej niż śmiały eksperyment, postanowiłem, że jednym nierozwiązanym historycznym problemem było, dlaczego ktoś zabrał Indianom środkowy wschód, i pojechałem do Kalifornii. Tam dostałem się, jak wszyscy uważali, do najlepszej szkoły średniej w kraju, ponieważ sprzęt do przedstawień teatralnych kosztował więcej niż wydawano na takie podstawowe rzeczy gdzie indziej. Tamtejsi “edukatorzy”  już zrobili wielki postęp w sabotażowaniu edukacji, więc żeby mieć coś co zajmie mój umysł, zacząłem studiować sanskryt, korzystając z podręczników Maksa Millera i gramatyki Monier Williamsa. Czułem potrzebę zdobywania wiedzy i miałem najbardziej niezwykłe szczęście poznania pewnego Hindusa, który naprawdę znał sanskryt. Był misjonarzem i choć do tego się nie przyznał, przyjechał do Ameryki by ulżyć ciężarom finansowym wdów, które miały więcej pieniędzy niż mogły wydać. Mówił im, że dzięki odpowiedniej opiece nad ich pięknymi duszami, w następnym wcieleniu staną się gibkie, a na pewno bardziej pociągające niż Greta Garbo, więc jestem pewien, że dobrze się wywiązywał ze swoich obowiązków. W tym okresie mojej młodości, bawiłem się również w wolnym czasie oglądając świętych mężczyzn i świętsze samice umizgujące się do naiwnych, i dużo się nauczyłem na licznych spektaklach w których brałem udział, od pokazów w Aimee Semple McPhersona dla mas w teatrze pod nazwąAngelus Temple, do  rozrywki zapewnianej przez Katherine Tingley dla łebskich frajerów na jej wtedy eleganckiej posiadłości w pobliżu San Diego.

Kiedy miałem 16 lat rozpocząłem naukę  w Pomona College w Claremont, California. W 1930 roku ożeniłem się z Grace Needham. Wszystko co osiągnąłem zawdzięczam wyłącznie wszystkim kolejnym okresom nie dającego się wytłumaczyć poświęcenia.

W wyniku rozpoczętych w późną jesienią 1929 roku przygotowań do wyborów w 1932 roku Roosevelta, spędziłem kilka lat w małej firmie wydawniczej, dowiadując się, że nie zostanę finansowym gigantem.

Rozpocząłem studia na Uniwersytecie Illinois pod kierunkiem prof. Williama Abbotta Oldfathera, przez wielu uważanego za najwybitniejszego w kraju filologa klasyki. Moją pierwszą książką był parergon, krytyczny i komentowany przekład z sanskrytu The Little Clay Cart [Mały gliniany koszyk], opublikowany w roku 1938.

W 1940 roku otrzymałem doktorat z filozofii. Dodam, że jestem jedyną osobą, która otrzymała ten stopień w klasyce na tym uniwersytecie, i wydział zdecydował się zatrudnić mnie na stałe. Zaraz po otrzymaniu doktoratu rozpocząłem wykłady. Przez wiele lat prowadziłem także kursy z renesansu, dzięki czemu pracowałem również na wydziale hiszpańskim i włoskim, którego szefem był mój dobry przyjaciel prof. John Van Home.

Za namową wojskowego znajomego, w 1941 roku zgodziłem się dołączyć do tajnego wydziału Departamentu Wojny, i pracę rozpocząłem tak szybko jak pozwoliły mi na to obowiązki uniwersyteckie, w 1942, i pracowałem tam do jesieni 1945 roku. Miałem szczęście, i zacząłem kierować szybko rozwijającym się działem, i wkrótce awansowałem z analityka na stanowisko dyrektora badań, odpowiedzialnego za około 175 pracowników. Praca była męcząca z różnych powodów, ale wyjątkowo instruktywna. Poznałem na przykład największy sekret Pearl Harbour, najwyraźniej nieznany adm. Theobaldowi, którego nie opublikowano aż do 1981 roku (do mojego “Ameica’s Decline” [Upadek Ameryki] na s. 7).

W 1945 roku wróciłem na uniwersytet jako asystent profesora, dwa lata później zostałem profesorem nadzwyczajnym i profesorem w 1953 roku. Miałem stypendium Guggenheima w latach 1946-47, i Fulbrighta (Włochy) 1953-54. Na emeryturę odszedłem w roku 1977. (Dwa dni później, ku mojemu zdumieniu, dowiedziałem się, na podstawie wydarzeń w administracji, która mnie serdecznie nienawidziła, również wystarczająco się mnie bała by odroczyć atak na kondycję naukową wydziału dopiero po moim przejściu na emeryturę. Nie mówię tu o tym, że byłem w stanie utrzymać ją na tak wysokim poziomie jak za czasów Oldfathera – wiedziałem, że nie da się tego zrobić, kiedy z niesmakiem zrezygnowałem z pracy jako zwykły pracownik biurowy – i uważałem, że niestety się pogorszyła; tylko nie wiedziałem jak bardzo.)

Dziwne jak może się wydawać, opuściłem region korupcji w roku 1945 z pewnym przeświadczeniem, że nie do zniesienia fetoru ogromnego szamba nie da się już powstrzymać, i że kiedy fakty o wyprawie krzyżowej Ratujmy Sowiet i inne operacje wyjdą na jaw, co musi się stać, oburzenie amerykańskiego narodu wywoła reakcję o takiej sile i gwałtowności, że nigdy nie zostanie zapomniana w historii. Ta pewność trwała do roku 1954. W roku następnym, 1954, mój przyjaciel prof. Willmoore Kendall, który od dawna odczuwał brak “konserwatywnego” antidotum dla Nowej Republiki, itp. i miał wśród studentów w Yale mądrego i bogatego młodego człowieka, Williama F Buckleya juniora, dyskutował ze mną plany zorganizowania czasopisma, ostatecznie nazwanego National Review, którego zamiarem było to co teraz jest Ustanowienie [Instauracja], ale z istotną różnicą, że instauracja nie mogła się rozpocząć spodziewaną stratą $2.000 tygodniowo przez trzy lata. Kiedy Kendall powiedział mi, że nie mógł znaleźć nawet jednego profesora uniwersyteckiego, który odważyłby się pisać dla projektowanego tygodnika, przyjąłem to wyzwanie. W ten sposób zacząłem pisać na tematy polityczne. To z pewnością był śmiertelny błąd z punktu widzenia mojej kariery i komfortu mojej żony; czy było to z innych powodów, nigdy nie rozsądziłem. To co wydarzyło się National Review po opublikowaniu, zwłaszcza kiedy Kendall został wypchnięty przez bandę “zawodowców”, którzy zapewniali Buckleya, że on był Mesjaszem, to długa i przykra historia.

W 1958 roku Robert Welch przekonał mnie do swojej uczciwości i zachęcił mnie do założenia Stowarzyszenia Johna Bircha. Nigdy nie mogłem zdecydować czy wrobił mnie od początku (moja próżność sprawia, że ​​niechętnie się do tego przyznaję), czy sprzedał mnie później.

Wtedy wierzyłem jeszcze, że istniała istotna różnica intelektualna między amerykańską burżuazją i bydłem, które się widzi zerkające spomiędzy listewek dużych samochodów ciężarowych, kiedy zadowolone żuje siano w drodze do rzeźni.

Po zerwaniu kontaktów z oszustwem Bircha, postanowiłem pisać z całą szczerością, o strasznym losie naszej rasy i stworzonej przez nas cywilizacji. Czytelnik został ostrzeżony.

Revilo R Oliver

Spis treści

I. Los Człowieka Zachodu

II. Realistyczna ocena Żydów:  ich niezrównane osiągnięcia

III Żydowska strategia w działaniu: starożytna Aleksandria

IV. Przetrwa najsilniejszy

V. Sama żydowska strategia: ich słowami

VI. Wyjątkowa mentalność

VII. Żydowska religia

VIII. Konspiracja czy instynkt?

IX. Eksterminacja

X. Integracja genetyczna

XI. Religijność

XII. Chrześcijaństwo

XIII. Zguba narodów

Wydawca dedykuje tę książkę Georgeowi R Dietz, bez którego prace dr Olivera nigdy nie zostałyby napisane.

 I.          Los  Człowieka  Zachodu  

PONURE I STRASZNE JEST TO, że większość członków naszej własnej rasy ma tak zniekształcone umysły przez trwającą przez stulecia sprytną propagandę żydowską, że zostali wytresowani, tak skutecznie jak dobrze wytresowane psy, żeby warczeć i gryźć kiedy ich żydowscy panowie wypowiadają pewne słowa kluczowe, takie jak “faszysta”, “rasista” itp., zastępujące “szukaj” na które pies reaguje. Ponadto, są tak emocjonalnie uzależnieni od narkotycznej fantazji, że wielu z nich jest zarówno niechętnych, jak i nie mogą znieść cierpienia patrząc na realny świat wokół nich i racjonalnie o nim myśląc. Zrozumiałe jest, że wolą szczelnie zamknąć oczy ich umysłu i żyć w świecie snów przyjemnych bajek, takich, jakie słyszeli w dzieciństwie, do których podświadomie pragną wracać. Jak zgrabnie charakteryzuje to Kipling, “Jeśli pragną czegoś, deklarują, że to prawda. Jeśli tego nie pragną, choćby to była sama śmierć, wołają głośno: “Tego nigdy nie było!”

Tragiczne i potencjalnie katastrofalne jest to, że każda szczera i kompleksowa analiza naszej obecnej trudnej sytuacji nie tylko naraża jego autora na tajne lub otwarte represje, ale też zraża wielu członków naszej odurzonej i chyba skazanej rasy, zmuszając ją do warczenia i ochoty ugryzienia człowieka, który zmusiłby ich do zmierzenia się z nieprzyjemną rzeczywistością. Wielu więcej jest tak bojaźliwych, że nawet cień braku szacunku dla Żydów powoduje, że biegną by się ukryć, jak przestraszone koty, by Żydzi nie ukarali ich za słuchanie świętokradczych słów.

Wielu członków naszej rasy potajemnie oburza się na tajnych władców i czasami odważą się w gronie zaufanych przyjaciół, na żarty lub inne uwagi, że w głębi serca nie szanują Żydów. A kiedy patrzymy na naszych rodaków, to w końcu okazuje się, że liczni z nich i często, nawet tych o znacznym majątku, chcieliby czytać zakazane publikacje, ale nie ośmielą się ich prenumerować, nawet nie przez skrzynki pocztowe i pod przybranymi nazwiskami, żeby Żydzi nie odkryli ich niezadowolenia i ukarali ich za to co myślą. Prawdą jest, że bardzo nieliczni, stosunkowo biedni, którzy czują się chronieni swoją niezauważalnością, mniej lub więcej czują się urażonymi żydowską dominacją, i nazywają się “antysemitami”, bezmyślnie używając tego absurdalnego określenia, które wrzaskliwa propaganda wszczepiła im w głowy. Niektórzy skutecznie uciekli spod współczesnej kontroli myśli i odważają się używać wyrazu Aryjczyk, który jest jedynym wygodnym i niemal dokładnym terminem dla naszej rasy, mimo że Żydzi tego nam zakazują. Ale nawet te odważne duchy są zwykle niedoinformowane i skłonne do silnych emocji, czasami kipiąc sfrustrowaną nienawiścią do międzynarodowej rasy.

Chociaż jest ich niewielu, Aryjczycy którzy czują prawdziwą nienawiść przeszkadzają samozadowoleniu niektórych Żydów, nawet w tym kraju, gdzie ich coraz bardziej otwarta kontrola wydaje się być całkowita. Na przykład rabin w swoim kąciku na łamach Chicago Sun-Times, nie wyrzekając się wielkiego żydowskiego oszustwa “6 milionów”, którzy zostali rzekomo unicestwieni przez Niemców (a potem wczołgali się do Ameryki), dosyć wyraźnie ostrzegł swoich rodaków, że ich jazgot o “holokauście” może dać pomysł Gojom i spowodować powstanie prawdziwych komór gazowych i prawdziwej czystki, gdyby amerykańscy Aryjczycy wymknęli się spod kontroli. Rabin jest prawdopodobnie panikarzem, ale prawdą jest, że coraz bardziej krzykliwa arogancja i terroryzm Żydów wywołuje nienawiść wśród ich poddanych. Dla nich może być niedyskretne wzniesienie 10-metrowej “menory” przed amerykańskim Białym Domem jako symbolu ich posiadania, w czasie kiedy odmawiają płaszczącym się Amerykanom prawa do ustawiania w miejscach publicznych choinek na Boże Narodzenie. I zamiast spokojnego porzucenia absurdalnego oszustwa o “6 milionach”, wymyślonego po to by ożywić aryjskie bydło, które wpędzili do Europy w roku 1941, a które dało im wiele miliardów dolarów od oszukanych Niemców, i dużo więcej od reszty świata, żądają siłowego wszczepienia tego kłamstwa w umysł każdego amerykańskiego dziecka. To na pewno zwiększy oburzenie, tak jak na przykład niedawna próba zabójstwa człowieka w Chicago, który kiedy został ciężko ranny, wyjaśnili, że pomylili go z człowiekiem, którego zamierzali zabić, i założyli, że skoro ofiarą był tylko aryjski pies, wyjaśnienie to wystarczy innym psom. Otwarty terroryzm, ostry czy pseudolegalny, u niektórych Amerykanów wywołuje oburzoną percepcję ich wcześniej ukrywanego poddaństwa.

Mam wiarygodne informacje o tym, że pewien młody człowiek w północno-wschodniej (najbardziej skorumpowanej) części USA niedawno przeczytał ostateczną demaskację oszustwa “6 milionów” [1] i natychmiast zrezygnował z członkostwa jednej z naszych miniaturowych organizacji narodowo-socjalistycznych dlatego, że prof. Butz przekonał go, iż Hitler nie tylko nie wymordował 6 milionów Żydów,  ale nawet nie usiłował.

[1] The Hoax of the Twentieth Century [Oszustwo XX wieku], Institute for Historical Review, P O

Box 2739, Newport Beach, California, 92659, USA.

 II.           Realistyczna ocena Żydów: ich niezrównane osiągnięcia

Zaciekła nienawiść do Żydów niemal na pewno okaże się daremna, bo gwałtowne emocje uniemożliwiają racjonalne myślenie. Furiaci stanowią doskonałe oddziały szturmowe, jeśli są pod kompetentnym dowództwem, ale we wszystkich wojnach zwycięstwa odnoszą generałowie, którzy klarownie i obiektywnie badają możliwości i zasoby wroga, i obiektywnie mierzą własne.

Jeśli nasza rasa ma kiedykolwiek się wyzwolić spod obecnych panów, naszej niezależności nie zdobędziemy poprzez tyrady przeciwko Żydom, dzikie przemówienia o ich niegodziwości służącej ich własnym interesom a nie naszym, jałowe i tautologiczne przechwałki o naszej wyższości w kwestii naszych wartości, lub gorączkowe polemiki o “synagodze szatana” i nadzieja, że jakaś nadprzyrodzona siła z dobroci zrobi za nas to czego my nie chcemy zrobić dla siebie. Musimy zacząć od racjonalnego zrozumienia nas samych i sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Przede wszystkim musimy zrozumieć to, że w realnym świecie jedynym sprawdzianem wyższości biologicznej jest zdolność gatunku do przetrwania i zwiększenia swojej siły, niekoniecznie kosztem innych gatunków. W ten sposób staje się natychmiast zauważalne, że międzynarodowa rasa ma bardzo solidny fundament swojej pewności siebie, która jest wyższa od wszystkich innych ras. Pomimo niejasności ich pochodzenia rasowego, jest pewne, że w pewnym czasie Żydzi musieli być małym plemieniem barbarzyńców, praktykujących obrzydliwe okaleczenia i zwyczaje, wyznających dziwne tabu, i w ogóle przypominających dzikusów. Ale to pozornie podłe plemię, poprzez żmudne, inteligentne i niezmordowane działania przez ponad 25 stuleci, dzięki własnym wysiłkom zrobiło z siebie liczące się mocarstwo światowe, i nie jest mu daleko do wielkiego celu – całkowitego posiadania świata. Historia nie daje równych temu zdumiewających osiągnięć. Należy je traktować z szacunkiem, a nawet zazdrością.

Gdy weźmiemy pod uwagę to cudowne osiągnięcie, to zdumiewające zwycięstwo nad pozornie nie do pokonania słabością, musimy przyznać, że to było możliwe tylko dzięki rasowej spójności, biologicznej cnocie, jakie chciałbym by nasza rasa naśladowała, chociaż Żydzi zabraniają nam tego. Żydzi wygrali dzięki intensywnej świadomości rasowej i skutecznej solidarności. Prawdą jest, że były wśród nich brutalne zatargi gdy ich przywódcy walczyli o władzę, i że w tych sporach obywatelskich różne frakcje często stawiały Gojów przeciwko sobie, ale ich najbardziej gwałtownie antagonistyczne frakcje zawsze były zjednoczone w nienawiści wobec tych Gojów.

Kiedy na przykład Jezus ben Szymon walczył z bratem, Oniaszem, o najwyższe kapłaństwo w Jerozolimie, stolicy ich wszechobecnej rasy, obaj starali się wykorzystać łatwowiernych Seleucydów, ale nie może być żadnych wątpliwości, że każdy z nich uznawał głupich Gojów tylko za narzędzia, które można złamać i odrzucić, gdy spełnili swoje zadanie.

Obecnie istnieje pewne napięcie między jawnymi syjonistami i mniejszością Żydów, którzy wolą spokojnie wykorzystywać podległe rasy i którzy obawiają się, że zbyt jaskrawe twierdzenia o żydowskiej wyższości może wywołać reakcje Gojów, ale jest to spór o środki, nie cele, a warto zauważyć, że mniejszość szybko się zmniejsza, kiedy tchórzliwa uległość Aryjczyków w nawet tak oczywistych zamachach jak zbombardowanie i ostrzelanie USS Liberty daje pewność, że zwierzęta juczne zawsze można zaprzęgnąć do pracy dla swoich panów, niezależnie od tego jak bardzo mogą być bite i kopane.

To niemal idealna spójność, nawiasem mówiąc, musi w dużym stopniu odpowiadać za wyższość intelektualną, którą Żydzi się chwalą i którą, obawiam się, trzeba im przyznać, gdy weźmiemy pod uwagę rasę jako całość, choć kwestionują to wielu z naszych ludzi, którzy osobiście znają tylko tych Żydów, którzy oprócz swojego niewątpliwego sprytu w robieniu pieniędzy na tubylcach, wydają się głupi, albo którzy wkradają się do Aryjczyków, pośród których zdecydowali się mieszkać dobrotliwie przyznając się do udziału w naszej kulturze (nie uważam, że wszystkie takie poglądy są zawsze hipokryzją).

Ale, dla wszystkich celów praktycznych, rasa jest dziś, jak Józef chwalił się w swoim czasie, zespołem, i jest on jakoś bardzo zręcznie kierowany w swoich drapieżnych działaniach przeciwko innym rasom.
Ile z tej bardzo inteligentnej strategii jest instynktowne, a ile planowane przez najwyższe dowództwo, nie będę próbował określić; dostępne dowody są sprzeczne i nierozstrzygające.

Ponadto rasowa solidarność Żydów obejmuje tak kompletne podporządkowanie jednostki rasie, gdy chodzi o dobro rasy, że to sugeruje hiperboliczne porównanie z organizacją społeczną pewnych owadów, zwłaszcza niektórych gatunków mrówek i pszczół, w której jednostka jest praktycznie macką dużego organizmu, a także przypomina jedną z nadziei Rodericka Seidenberga, jaką wyraził w swojej książce Post-historyczny człowiek i i anatomia przyszłości (Post-Historic Man and Anatomy of the Future, Chapel Hill, 1950 i 1961), że cały gatunek ludzki (z wyjątkiem “administratorów”, czyli Żydów) można zredukować do bezmyślnych automatów, które funkcjonują poprzez odruchy, bez myśli i świadomości, jak na przykład karaluchy.

Oczywiście, te porównania są ekstrawaganckie, ale mogą nie mieć żadnego znaczenia. Najbardziej imponującym przykładem tej rasowej solidarności jest fakt, jak to wykazał mieszkający w Niemczech Żyd, J G Burg (Schuld und Schicksal, Monachium, 1962, zdjęciami potwierdzającymi dokumenty), że syjoniści, po wyborze niezależnego rządu niemieckiego w czasach Hitlera, próbowali wywołać pogromy i na dużą skalę rzezie Żydów w Niemczech, żeby ułatwić masowy pęd aryjskiego bydła z W Brytanii i Ameryki do ukarania Niemców za to, że usiłowali mieć własny kraj.

Niemcy nie dali się zachęcić i żydowskie starania wywołania pogromów odniosły fiasko, więc było dla nich konieczne, żeby wszcząć pożądaną wojnę w inny sposób, a po tej wojnie opracować oszustwo “holokaustu”. Niezwykłe jest to, o ile wiem, że żaden Żyd nigdzie (z wyjątkiem Burga) nie wydawał się być urażony opinią Weizmanna, że według niego “zagłada Żydów w Niemczech” była małą ceną za żydowskie przejęcie Palestyny. Jest to naprawdę niezwykła rasa, tak świadoma swojej solidarności i wyższości.

Prawda jest oczywiście taka, że Brytyjczycy i Amerykanie wiedzą, że ich wielcy zbrodniarze wojenni, Churchill i Roosevelt, świadomie wykombinowali śmierć wielu tysięcy Anglików i Amerykanów, żeby zadowolić swoich żydowskich panów i zorganizować Krucjatę Przeciwko Zachodniej Cywilizacji, i nie wykazać żadnej niechęci wobec takiej krwawej zdrady. Ale oni są Aryjczykami, których tak zastraszono, że wydaje się, iż zaakceptowali swój status, jako gatunek gorszy i zbyteczny. Ale kiedy Żydzi przyjmują ofertę rzezi dużej liczby swoich ludzi dla dobra swojej rasy, to jest istotne.

Jeśli mamy być racjonalni, to solidarność rasowa Żydów wymusza na nas najbardziej upokarzające przyznanie się do własnej niższości. Nasi roznamiętnieni “antysemici” przedstawiają Żydów nie jako tylko wulgarnych i barbarzyńskich (tj. za takie uważamy ich zwyczaje), ale także jako podstępnych i chciwych; ale, prawdę powiedziawszy, nie możemy zidentyfikować jednego Żyda, który zdradził swoją rasę dla zysku czy z innego względu, choć wiemy, że większość Aryjczyków radośnie zdradzi swoją rasę za kilkaset dolarów, powiedzmy pięćset, dla wzniosłych ideałów, lub nawet za pogłaskanie po głowie i perspektywę przyszłych zysków. Wyjątkowo mała jest liczba Aryjczyków, którzy choćby rozpoznali wspólny interes ich rasy, mimo że wiedzą, iż są małą i znienawidzoną mniejszością wśród płodnych i nienawistnych ras, które stanowią większość mieszkańców naszej planety. Jednym z wyjątków był komandor Marynarki USA, Josiah Tatnall, który w 1859 roku poprowadził amerykańską eskadrę w Chinach z pomocą brytyjskim kanonierkom, które próbowały przedrzeć się przez chińskie forty przy ujściu Pei-ho, cytując powiedzenie “bliższa ciału koszula niż sukmana”. Ważne jest to, jeśli moje informacje są prawdziwe, że z Akademii Marynarki w Annapolis usunięto jego posąg, bo był na tyle zły, że uważał, iż Aryjczycy mają prawo do życia. Wydaje się, że Amerykanie zostali tak dobrze wytresowani przez Żydów, że już akceptują status zwierząt płacących podatki, istniejących po to, by wszelkie robactwo na świecie mogło jeść i na nich s**ć.

Warto zauważyć, że podczas “wojny” w Wietnamie, kiedy grupy rozgorączkowanych i neurotycznych młodych Amerykanów (podburzonych i dowodzonych, oczywiście, przez żydowskich agitatorów) tworzyły motłoch wykrzykujący protesty, wyli o cierpieniach słodkich mongoloidzkich Wietnamczyków, ale nigdy nie wspominali o młodych Amerykanach, których wysłano do tego rasowego szamba, by ich zabijano lub zainfekowano orientalnymi chorobami w celu dalszej degradacji i niemocy ich narodu i by stanowić pretekst do wyssania więcej krwi z imbecylnych podatników.

O śmierci amerykańskich żołnierzy nawet nie myśleli wrzeszczący agitatorzy, widocznie uważając, że po to byli Amerykanie, i w rzeczywistości, amerykański porucznik, oficer w wojsku, później został skazany i uwięziony, bo zabił kilku Wietnamczyków, zamiast pozwolić się im zabić, jak powinien zrobić Aryjczyk. A kiedy już uznano, że Ameryka dostatecznie się skompromitowała i ściągnęła na siebie pogardę wszystkich swoich wrogów, jeden z ich żydowskich panów zaaranżował “pokój”; głupi amerykańscy podatnicy zostali dodatkowo dotknięci “reparacjami”, by zrekompensować swoim wrogom, a kilkuset młodych żołnierzy amerykańskich, jeńców wroga, chętnie pozostawiono na przetrzymanie w klatkach lub śmiertelne tortury, co mogło najbardziej zadowalać ich nadzorców.

W końcu byli tylko aryjskimi kundlami, i dlatego oczywiście przeznaczonymi na stracenie. Nasza rasa doszła do takiego narzuconego przez siebie upodlenia, i to nie jest, być może, niezwykłe, że Aryjczycy zatrudniani przez Żydów w prasie i telewizji, chętnie współpracują w ofensywie przeciwko własnemu narodowi i rasie, w zamian za wynagrodzenie i aprobatę swoich panów.

W ostrym i strasznym przeciwieństwie do samobójczej manii naszej rasy, Żydzi mogli legalnie się przechwalać, że żaden Żyd nigdy świadomie nie zdradził swojej rasy. Prawdą jest, że nigdy nie korzystają z tego dowodu wyższości, ale zamiast tego lamentują o zdradach, ale to tak odpowiada standardowej i zakorzenionej żydowskiej technice czynienia z siebie “prześladowanych”, że jest się skłonnym kwestionować każdy przypadek rzekomej “zdrady”, którą pokazują.

Słyszy się najczęściej żydowskie złorzeczenia na Pfefferkorna, Żyda, który po pokropieniu się magiczną wodą chrześcijan został dominikaninem, i ujawnił Gojom niektóre fragmenty Talmudu babilońskiego. Nikt nie może teraz ustalić, co było w głowie Pfefferkorna, ale jeśli patrzymy na niego historycznie, to jest oczywiste, że on, świadomie lub nieświadomie, odegrał bardzo ważną i prawdopodobnie kluczową rolę w podburzeniu do wielkiej schizmy religijnej w Europie na początku XVI wieku, a przez to wyświadczył wielką przysługę swoim rodakom, prowokując Gojów do mordowania się nawzajem przez wieki i dewastacji swoich krajów, dla wielkiego zysku, a także duchowej satysfakcji mieszkających wtedy w Europie Żydów.

Żydzi z goryczą mówią o Henrym Kleinie, żydowskim prawniku, który podczas przedwczesnego żydowskiego terroru w Ameryce w roku 1944, nie zdradził swoich amerykańskich klientów, jak powinien zrobić dobry żydowski prawnik, ale bronił ich przed żydowskim sędzią federalnym, który został mianowany przez naszego Zbrodniarza Wojennego by ich niszczyć, a tym samym terroryzować wszystkich amerykańskich kundli, którzy odmówili lizania butów swoich panów. Żydzi tak prześladowali Kleina, że skrytykował syjonistów (w broszurze Syjonizm rządzi światem – Zionism Rules the World [2], którą opublikował na własny koszt w roku 1955) zanim zaszczuli go i popełnił samobójstwo. Ale skrytykował syjonistów, nie własną rasę, i jest tylko rozsądne by wierzyć, że on, jakkolwiek błędnie, uważał, że chronił swoich rodaków w Ameryce, a nie szkodził.

Należy pamiętać, że nawet w 1944 roku Amerykanie nie byli tak złamani i zastraszeni jak teraz. Na przykład w latach 1939-40, możliwe było by Amerykanin, Paul Beshers, który cieszył się krótkim sezonem politycznej sławy kilka lat wcześniej, zapewniał swoich żydowskich przyjaciół: “Jeśli wepchniecie nas do wojny z Niemcami, to nie będzie długo zanim Amerykanie będą strzelać do Żydów na Michigan Avenue [w Chicago] bez licencji łowieckiej”. Niektórzy Żydzi byli (mówi) pod wrażeniem tej prognozy w 1940 roku, i sporo dobrze poinformowanych Amerykanów, w tym oficerowie wywiadu sił zbrojnych, podczas wojny 1941-45, spodziewali się bardzo drastycznych represji wobec Żydów po tej wojnie. To na tym tle należy rozumieć “zdradę”  Kleina swojej rasy.

[2]. Dostępny w CDL Report, Box 449, Arabi, LA 70032; www.cdlreport.com

[3]. Także dostępne w CDL Report

Większość Żydów nienawidzi Benjamina Freedmana, który ujawnił kilka dobrze znanych fragmentów Talmudu i innych żydowskich ksiąg, których pokorni Goje nie powinni czytać w jego książkach Fakty tofakty [Facts Are Facts] i Ukryta tyrania [The Hidden Tyranny] [3]. Freedman, podobnie jak wielu Żydów, którzy pokropili się wodą święconą i doszli do wysokich stanowisk w różnych kościołach chrześcijańskich w średniowieczu i w czasie reformacji i kontrreformacji, ściągnął na siebie jadowitą nienawiść wielu Żydów.

Kiedy spotkałem go wiele lat temu, powiedział mi, a zakładam, że szczerze, iż pewnego dnia wraz z żoną byli w windzie bardzo drogiego apartamentowca w Nowym Jorku, gdzie wtedy mieszkali, i do windy weszli bardzo bogaci Żydzi mieszkający w tym bloku, pluli na niego i jego żonę, by tym typowo żydowskim gestem pokazać swoją dezaprobatę. Ale Freedman nie zamierzał zdradzać swojej rasy; wręcz przeciwnie, był przekonany (wydaje się, że błędnie), że pod względem rasowym był typowym Żydem, podczas gdy większość Żydów, którzy byli Turko-Mongołami przebierającymi się za Żydów i sprytnie doprowadzili do zdominowania żydowskiej rasy, której na pewno nie miał zamiaru deprecjonować, a na pewno nie zdradzać. Odwrotnie, uważał, że kosztem wielkiego poświęcenia, chronił własny naród przed represjami, które pewnego dnia mogą go dotknąć.

Najwyraźniejszym przykładem zdrady Żydów przez Żyda są słynne Protokoły Mędrców Syjonu, jeśli, jak mówią pewne ich publikacje, ten dokument za darmo przekazał Żyd rosyjskim służbom wywiadowczym. Ale Żydzi zaciekle twierdzą, iż Protokoły są fałszywką. Ta opinia jest od dawna akceptowana, ze względu na to, że było wyjątkowo nieprawdopodobne by Żydzi lekkomyślnie spisali tak szczere przedstawienie swoich celów, i że ogólnie uważano, iż dokument sfałszował biały człowiek mający fenomenalną wiedzę o Żydach i zdumiewającą umiejętność przewidzenia tego, co będą robić w nadchodzących dziesięcioleciach.

Ale niedawne pokazy żydowskiej arogancji i pogardy dla aryjskiej mentalności pokazują ponowne przemyślenie tego problemu. Można mieć wątpliwości czy jakiś człowiek naszej rasy mógł tak perfekcyjnie antycypować i opisywać w ostatnich latach XIX wieku politykę, którą Żydzi wprowadzili w życie w XX wieku i robią to do chwili obecnej. Niezależnie od wszystkiego, nie możemy uważaćProtokołów za dowód zdrady przez Żyda swojej rasy.

Żydzi często denuncjują jako “zdrajcę” Benjamina D’Israeli, który w książce Conningsby (1844) i wielu przemówieniach i książkach łącznie z Endymion (1880), szczerze powiedział Brytyjczykom, że jedyną prawdziwą sprawą była sprawa rasy, i że wszystkie rządy w Europie były faktycznie kontrolowane przez Żydów, którzy działali za kulisami i dyktowali politykę pozornym władcom, czy to monarchom, czy wybranym funkcjonariuszom.

Niektórzy z naszych ludzi, łącznie z nieżyjącym już Douglasem Reeedem, w pośmiertnie wydanej książce Kontrowersje Syjonu [Controversy of Zion], uważają, że D’Israeli próbował ostrzec Brytyjczyków o potędze i celach “syjonistów”. Nie mówię iż wiem co było w głowie D’Israeli, nie ośmieliłbym się domyślić gdyby nawet był członkiem naszej rasy, a nie tej, której mentalność jest tak inna od naszej. Można jedynie domyślać się o jej procesach, ale uważam, że mógł wydać rzekome “ostrzeżenia” twierdząc, że Anglo-Saksi byli za głupi by je zrozumieć, i że jego wypowiedzi na ten temat, tak jak jego niekonwencjonalne zachowanie i jaskrawy styl ubierania się, służyły do reklamowania go, że doszedł do pozycji władzy w Brytanii, został pierwszym bezsprzecznie kosmicznym premierem Brytyjskiego Imperium, i pierwszym nieskrywanym Żydem, który wszedł do Izby Lordów jako Earl of Beaconsfield.

W 1858 roku Lord Harrington, komentując pasożytniczą grabież przez międzynarodową rasę wszystkich narodów poprzez międzynarodowe finanse, kontrolę prasy i agitację rewolucyjną, wskazał na to, że Żydzi otrzymują “obywatelstwo” kraju tylko po to by go sabotować. Jego pogląd poparł Lord Galloway, który powiedział, że gdyby nie obserwowano żydowskiej działalności wywrotowej w Brytanii, nadszedłby czas, kiedy skorumpowany premier mógł zostać przekupiony by zorganizować falę przyznawania tytułów brytyjskiej arystokracji jednemu z tych kosmitów. Dziesięć lat później D’Israeli został premierem Imperium Brytyjskiego, i w roku 1876 był już Earlem of Beaconsfield, a Żydzi na całym świecie chichotali mając kolejny dowód na to, że Goje nigdy się nie nauczą.

O tym jak wielkie było zepsucie brytyjskiego charakteru w tych latach można wywnioskować z jednego faktu. Jedna z czołowych brytyjskich powieściopisarzy, Louise Ramee (“Ouida”), w książce Strathmore(1865), w opisowym fragmencie mimochodem wspomniała o “wampirach Izraela, którzy, tak jak ich przodek i pierwszy lichwiarz, Jakub, dobrze wiedzą jak radzić sobie z wygłodzonymi, i sprzedają nam naszą miskę soczewicy nie za mniejszą cenę niż prawo przysługujące nam od urodzenia”. Nikt nie był bardziej zaniepokojony tą znaną wszystkim opinią, ale niecałe sto lat później taka uwaga powieściopisarza byłaby samobójczą bezczelnością. Jej wydawcy od razu zostaliby doprowadzeni do bankructwa;  a jej książki, niezależnie jak cennej ze względu na wartości literackie, nie dotknąłby żaden recenzent; autorka zostałaby oczerniona we wszystkich gazetach jako “nazistka”; a dobrze wytresowane angielskie przygłupy unikaliby jej ze wstrętem przed skażeniem się jej obecnością. Anglo-Saksi nie tylko czołgali się przed żydowskim terrorem, ale chwalili się swoją uległością.

To nie był zwykły przypadek, że Strathmore wydano trzy lata zanim Żyd został premierem królowej, klimaksując w ten sposób przedłużonym i cierpliwym osłabieniem klas wyższych poprzez lichwę, przekupstwo i technikę wydawania za mąż Żydówek  o dużych posagach z synami chciwej arystokracji lub członkami posiadaczy majątków ziemskich.

Żydzi zajadle narzekają na pewnych członków własnego plemienia, którzy w latach 1930 w Ameryce publikowali niedyskretnie szczere komentarze na temat wrodzonych różnic między Żydami i naszą rasą. Najgorszym przestępcą prawdopodobnie był Samuel Roth, który, wielokrotnie oszukiwany przez Żydów i nakazany przez nich by cierpiał w milczeniu dla dobra solidarności rasowej, w roku 1934 opublikowałŻydzi muszą żyć! [Jews Must Live!], pisząc w “agonii ducha”, by opisać zachowanie i nawyki, które były, w każdym przypadku, oczywiste dla każdego uważnego obserwatora tego, co inny Żyd chełpliwie nazywał “wewnętrznym narodem” w Ameryce. Nie kwestionuję szczerości Rotha, ale czy jego komentarz na temat “ohydnego bagna jakim Żydzi uczynili zachodnią cywilizację” osłabił potęgę wszechobecnego plemienia, z którego uciekł? Odpowiedź jest oczywista. Dwa lata zanim Roth to napisał, naród niemiecki, na którym Żydzi karmili się przez stulecia, zanim D’Israeli wyraźnie zauważył, że bez względu na to co głupi Niemcy mogli sobie wyobrażać, ich narodem naprawdę rządzili żydowscy finansiści, i podejmował odważne wysiłki w celu przejęcia kontroli nad własnym krajem by stać się niepodległym państwem.

Rezultat tego wszyscy znamy. Żydzi, dzięki kontroli prasy i licznym najemnikom, których tylko najgorszymi okazami są Winston Churchill i Franklin Roosevelt, wpędzili wielkie hordy oszalałych Aryjczyków z Brytanii, Francji i Ameryki do Niemiec by dokonywali okrucieństw, którzy na zawsze utracili prawo nazywania się cywilizowanymi ludźmi, dając w ten sposób światu niezapomnianą lekcję o tym co przydarza się aryjskim psom, które ośmielą się nie posłuchać swoich bosko mianowanych panów. i czy rozsądny obserwator nie zapyta czy ta pogarda nie jest sowicie uzasadniona, i czy Samobójstwo Zachodu nie jest dowodem naszej biologicznej niższości.

[4] Dostępna w Catholic Books, Box 350333, Ft LauderdaleFL33335

III. Żydowska strategia  w  działaniu:  starożytna  Aleksandria

Na początku naszej ery, Żydzi zajmowali się (jak teraz) handlowaniem tubylcom religii i rewolucji, i to jest niewątpliwie co miał na myśli cesarz Klaudiusz w roku 41 AD, kiedy w liście ostrzegającym nt. Żydów w Egipcie (zachowanym na papirusie, teraz w Muzeum Brytyjskim, R Lond 1912), opisał ich jako “sprawców uniwersalnej plagi”.

Określenie Klaudiusza jest najlepszym opisem biologicznie wrodzonego charakteru Żydów jaki kiedykolwiek widziałem. Mam nadzieję, że to was nie zaskakuje; a jeśli tak, to polecam małą obiektywną obserwację Żydów zaangażowanych w działalność zbiorową.

Publikacja tych papirusów w Muzeum Brytyjskim zakończyła się na tomie V, tuż przed grupą papirusów, począwszy od numeru 1912, które zajmują się Żydami i chrześcijanami w Egipcie.

Ale ułożył je w odrębny tom H Idris Bell, w Londynie w roku 1924, i można go znaleźć pod jego nazwiskiem w każdej dobrej bibliotece. Nie wiem dlaczego oficjalna seria zakończyła się w tym miejscu (i nigdy jej nie kontynuowano). Można podejrzewać, że miał w tym udział jakiś Żyd.

P Lond. 1912 to wspaniale zachowany długi papirus. Jest prywatną kopią edyktu Klaudiusza wywieszanego w miejscach publicznych w Aleksandrii w roku 41 AD i jest w całości. Jest w języku greckim, a nie po łacinie, gdyż w Egipcie każdy potrafiący czytać człowiek (Grecy, Żydzi, Egipcjanie i stosunkowo nieliczni Rzymianie przebywający tam jako gubernatorzy i dowódcy wojskowi) znali grekę, podczas gdy tylko oficjele rzymscy w ogóle znali łacinę.

Bell uważa, że nasz grecki tekst przetłumaczono z łaciny Klaudiusza, ale jestem pewien, że tekst jest ten jaki sam Klaudiusz podyktował sekretarzowi po grecku. Jak każdy wykształcony współczesny mu Rzymianin, Klaudiusz płynnie mówił i czytał po grecku, a ponadto był on kimś w rodzaju uczonego i swoje dwie główne prace historyczne (zagubione) napisał po grecku. Grecki tekst zawiera osobliwości stylistyczne, charakterystyczne dla mentalności Klaudiusza, ale prawdopodobnie zostały wygładzone przez tłumacza.

Urodzony w 10 roku przed Chrystusem Klaudiusz, był synem młodzieńca, z którym Livia zaszła w ciążę w czasie kiedy ożenił się z nią Augustyn. Jeśli to dziecko było ślubne, to było synem pierwszego męża Livii i młodszym bratem cesarza Tyberiusza. Jeśli było nieślubne, jak wielu podejrzewało, to prawdopodobnie ojcem był Augustyn, ale nigdy nie uznał ojcostwa. Matką Klaudiusza była córka Marka Antoniusza. W dzieciństwie Klaudiusz chorował na paraliż dziecięcy lub coś podobnego, w wyniku czego miał częściowo sparaliżowaną stopę, pewne trudności w mówieniu i spastyczne skurcze mięśni twarzy i szyi. Uznany za niezdolnego do życia publicznego, poświęcił się studiom historycznym i antykwarycznym.

Był dosyć inteligentny choć nieśmiały, łatwo się ekscytował, naiwny, zwłaszcza wobec osób okazujących mu jakieś zainteresowanie i przyjaźń w pierwszych 51 latach jego życia, kiedy uważano go za niezręczne  i śmieszne polityczne zero, obiekt dowcipu jego bratanka Kaliguli. Wśród tych, którzy w ten sposób zdobyli jego wdzięczność i zaufanie byli pewni sprytni Żydzi o wielkim bogactwie i wpływach w Rzymie. Do nich należał Marek Juliusz Agrypa (zauważmy czysto rzymskie nazwisko; wnuk Heroda występującego w wielu wersjach historii o Chrystusie), który, kiedy barbarzyńscy najemnicy zbuntowali się po zamordowaniu Kaliguli i plądrując pałac, znaleźli ukrywającego się w szafie starego Klaudiusza, wywlekli go i ogłosili cesarzem, dzięki subtelnym i sprytnym machinacjom i przekupstwu udało im się zainstalować i uznać Klaudiusza za cesarza państwa. Klaudiusz hojnie ich nagrodził i zawsze ulegał wpływom prominentnych rzymskich Żydów. I to czyni jego wypowiedź tak ważną.

Aleksandrię, oczywiście, założył Aleksander Wielki, jako greckie miasto w podbitym Egipcie, i za panowania jego greckich następców, Ptomoleuszy, była stolicą tego kraju. Jej położenie jako jedynego prawdziwego portu w Egipcie dodało do jego zamożności, i naturalnie Żydzi przybyli z ich kolonii z całego cywilizowanego świata. Aleksandria stała się Nowym Jorkiem starożytnego świata, tzn. największym żydowskim miastem. Żydzi przejęli dwie z pięciu dzielnic miasta na swoje getta, z których nieoficjalnie choć skutecznie wykluczyli białych ludzi, ale oczywiście, dążyli do przejęcia wszystkich pozostałych dzielnic miasta i swoimi zwykłymi sposobami stawali się nieznośni.

Żydzi zawsze zdradzają kraje, w których żerują na tubylcach, tak że oczywiście, kiedy August zaatakował Egipt, Żydzi zdradzili Greków, którzy pozostali lojalni wobec Kleopatry, ostatniej z Ptolomeuszy. August ukarał Greków za tę lojalność pozbawiając ich lokalnego samorządu, i nagrodził Żydów za zdradę specjalnymi przywilejami, łącznie z prawem do posiadania swojego żydowskiego rządu.

Żydzi, teraz czując się górą, oczywiście przepychali Greków bardziej niż kiedykolwiek, wpychali się w gimnazja i inne greckie instytucje, które tradycyjnie były tylko dla Greków, i wywoływali zamieszki, zawsze kiedy byli tak “prześladowani”, bo Grecy nie uznawali ich za znacznie lepszą rasę. Rezultatem była nieskończona seria zamieszek, którym Rzymianie nie byli w stanie zapobiec, bo żaden rząd nie odważył się anulować  specjalnych przywilejów przyznanych przez Augusta Żydom. W drugim roku cesarzowania Klaudiusza, miały miejsce jeszcze jedne z odwiecznych zamieszek w Aleksandrii, które stały się wirtualnie wojnami domowymi w mieście, wtedy najbardziej zaludnionym w starożytnym świecie.

Aleksandryjscy Grecy wysłali przedstawicielstwo swoich czołowych obywateli do Klaudiusza z prośbą o przywrócenie im lokalnego rządu i by wyjaśnić powód zamieszek, a Żydzi, oczywiście wysłali swoich przedstawicieli by biadolili i skomlili o “prześladowaniach” ich przez złych Gojów.

Edykt Klaudiusza, którego papirusowa kopia zaadresowana jest do aleksandryjskich Greków i ogłasza jego decyzję w kwestii próśb przedstawionych przez ich przedstawicieli [chyba tu miało być zdjęcie].

W edykcie są: (1) preambuła rzymskiego prefekta, który umieszczał kopie edyktu w publicznych miejscach, (2) część wymieniająca tytuły Klaudiusza i nazwiska greckich wysłanników, (3) pozwolenie na organizowanie publicznych uroczystości urodzin Klaudiusza i na wznoszenie posągów w celu uhonorowania go itd., (4) potwierdzenie prawa Greków do własnego systemu edukacyjnego kwalifikującego ich do obywatelstwa Aleksandrii, (5) zgoda na zmiany w mianowaniu na pewne urzędy w świątyniach i innych niższych urzędów, (6) obietnica rozważenia prośby Greków o przywrócenie im lokalnego rządu (Klaudiusz nigdy tego nie przyznał: Żydzi doznaliby wstrząsu gdyby byli aż tak “prześladowani”), i (7) orzeczenie w sprawie niedawnych zamieszek i ostrzeżenie przeciwko ich nawrotowi (z tego co wiemy pokój panował przez kolejnych 11 lat). Nas interesuje ostatni dział tego edyktu.

Poniżej tekst końcowej części edyktu. Odtwarzam ją z książki N R Charleswortha Dokumenty ilustrującepanowanie Klaudiusza i Nerona [Documents Illustrating the Reigns of Claudius and Nero – Oksford, 1936]. Tekst posiada nowoczesną kapitalizację liter, punktację i oddzielenie wyrazów; każdy znający Grekę powinien móc ją odczytać.

CLAUDIUS

ovk €x w Ae’yav, on Se cm rdtv rrpo exov £e/?aord)y ovk elx €T€ aa<f>ujs otSare. Katvov St) irpdyparos vvv irpujrov KarafiaWoficvov  OTTep ao’rjXov ft (tvvolocl rfj no X ec kcll tol$ ifiois 7rpa.ypsi.Gt, cyp ai/ra  AipuAtuj ‘Ptjktw $ta(jK€ipao6ai kolI hrjXwaai p.01 ci re koX avvia- rauQat, t-tjv apxrjv Set, tov re rpoTrov, ciircp apa Gwdyciv Scot, KaB* ov ycvrjacrai rovro. Yrjs Se irpo? ‘IouSatous* Tapa;^? xal OTaaeai?, juaAAoi/ h cl ^p?) to aAtjOes e irrtLV, toO ttoXc{lov, Trorcpot picv atrial

Karcarr^aav t KaiTrep it; avriKaracrrdcrcco? TroXAd r&v vpLcrlpoiv 7Tpea/3ewF <J>iXotl(jl7]64vtwv ko.1 pLdXiora Aiowalov rov Qdcuvos, op.ios ovk ifiovXrjOrjv aKpij5w$ c£eXey£ai } ra/ue voficvos ijxavrw Kara rwv rrdXtv dp^aficvtnv opyrjv d/i,€Tap.e A17 rov * a/rrAtjJs St TTpooayopcvw otl, av fifj KaraTravcrr)T€ ttjv 6X£9piov opyrjv rav-n]v ko.t oAAtJAcov avOdhiov, cKfiiaaO^oopLaL Sei^at olov coriv rjytfxwv <j>iXdvdpwnos els dpyrjv hiKaiav fj.cTafttj3Xr)pcvo$. Atorrcp cri /cat vw oiafiaprvpopju.

u’o. ‘AAtfavSpetj jxcy rrpacws xal ^cXavSpdjirw? Trpoatjfcpwvrac ‘lovhalots rols rrjv avrrjv rroXiv ck ttoXXwu xpovcav otVouat /cat pn]hkv rcuv rrpos 6pT]<jKeiav avrois vevopuopLcvwv rov Ocov Au/xcu- vajvrat, aAAa ediariy auTOiJ? rot? cdcoiv xprjodai of? /rat em tou #eou ^cjjaarov, drrcp koI cyw ^idKovaas dji^orcpcjov c&cfiauooa’ Kai ‘Iot/Satois 1 Se aiTixpvs k(Acvoj {irjhcv ttXcloj iLv TTporcpov ccr^a^ 7T€pi€pyd^€o6aL p,r)he wavcp iv ovol ttoXcgiv KaTOiKoi/vTay Suo Trpcafieias it<7TCfj,7Tctv tov Xoittov, u {jltj irporcpov ttotc errpdj^Tj, pL7]be iTTttu-TTaUiv yvp.vaaiap)(LKQls rj Koap.T)TLKoZ<; nycDcrt, #cap7rot;- p.€vov$ fxtv ra otVela a77oAauo^Tas Se eV aAAorpta TroAei Treptoyortas 1 d<j)66vwv dyad&V) ja^St eVayecr^at ^ TrpouU^Bai d~6 Hvpias rj AlyvTTTOV KaraTrXiovras ‘lovhaiovs, i£ ov pLCLLOvas irrrovoCas ai>a.y- KaaOrjOOpai Xafifidveiv €i Se p.f] 3 Trdvra rpotrov avrovs crrcfeAeiJ- aofiai Ka6a7T€p Koivijv riva rfjs otVotffteV^? ivoov c^eyttpovras .

‘Eav toutoj^ d.7iouTdvT€S dfjuf>OT€poi fizra irpaonp-os teal <j>iav- Gpu>7iLas tt]$ rtpos dX-r’]Xovs £fjv iOeX-qcrqre, /cat cycb npovoiav ttj?

TToXecus Troijao/xat rrjv dvwrdrw KaOdrrep €K irpoyovojv otVft’a? 17/itv v7rapxpvoip . Bap^tAAuj T(jj e*/xa» (ralp(p fiaprvpco act 7Tpdvotav u/^ajv 7rap’ «p,ot 7Toiov{j.€vw, 09 /cat jw 7ra<77) ^tAort^ua ffepi roi’ dycDra rov u7rcp v/xcDp’ K€xp^rai t /cat Tifttpiw KXavSup ‘Apx^ca/ toj tjLU? tratptp. v EppO)cr0€.

Pap. Lond, 1912, II. 14-108.

Oryginalny papirus (z którym porównałem ten tekst wiele lat temu, by zagwarantować dokładność tego transkryptu) jest w majuskułach (greckie duże litery) bez oddzielenia wyrazów i ma inne osobliwości graficzne, które mogą sprawiać kłopoty każdemu kto nie miał do czynienia z greckimi papirusami. Część o zamieszkach, którą przetłumaczę, rozpoczyna się od szóstej linii.

Tekst musiał być przetłumaczony na angielski przynajmniej raz, ale nie wiem gdzie to tłumaczenie opublikowano, więc żeby oszczędzić na czasie, przełożę go tutaj. Wyrazy w nawiasach to moje przypisy wyjaśniające. Jeśli chcecie porównać wersję z moją, uważam, że możliwe jest iż ten papirus mógł zostać włączony w dwa lub trzy inne tomy Wybranych papirusów [Select Papiryi] w serii Loeba, której nie posiadam. (Jeśli ten nie jest włączony w to co ma być selekcją ciekawszych papirusów, fakt ten będzie ważny sam w sobie.) Spróbuję pokazać po angielsku nieco osobliwy styl Klaudiusza:

Odnośnie tych, którzy odpowiadali za wybuch zamieszek, a raczej, jeśli mamy określić to poprawnie, za wojny przeciwko Żydom, mimo że wasi wysłannicy, zwłaszcza Dionizy syn Teona wyróżniali się w sporze kiedy skonfrontowani z ich (żydowskimi) adwersarzami, niemniej zdecydowałem nie zbadać sprawy dokładnie, i zapisałem w rejestrze mojego umysłu bezwzględne oburzenie przeciwko każdemu kto wznowi wrogości; teraz zdecydowanie ostrzegam, że jeśli te dwa narody nie zaprzestaną swojej katastrofalnej i opornej nienawiści wobec siebie, będę zmuszony pokazać, jaki może okazać się dobry władca, kiedy pobudzony jest do sprawiedliwego gniewu. Dlatego teraz uroczyście błagam Aleksandryjczyków o zachowanie cierpliwości i życzliwości wobec Żydów, którzy od dawna mieszkali w tym samym mieście, i nie przeszkadzali im w żadnym z ich zwyczajowych obrzędów kultu swojego boga, ale umożliwili im obserwować zwyczaje, jakie praktykowali w czasach Boskiego Augusta, które teraz sankcjonuję po wysłuchaniu obu stron.

Z drugiej strony nakazuję Żydom, żeby nie agitowali o więcej przywilejów niż te, którymi od dawna się cieszą, i żeby nigdy znowu nie było bezprecedensowego zuchwalstwa wysyłania swoich ambasadorów jakby żyli w odrębnym państwie, a ponadto (nakazuję im) by nie wymuszali wchodzenia w gry i zawody organizowane przez gimnazjarchów i cosmetae (oficerowie kierujący fizyczną i intelektualną edukacją greckiej młodzieży i organizujący wystawy otwarte tylko dla obywateli Aleksandrii), kiedy oni (Żydzi)  zbierają zyski z własnych specjalnych przywilejów [5], i żyjąc w mieście które nie jest ich własnym, cieszą się hojnymi korzyściami tego miasta; ponadto (nakazuję Żydom) by nie importowali lub przywozili (tzn. do Aleksandrii) statkiem Żydów z Azji Mniejszej czy Egiptu (od którego administracyjnie wydzielono Aleksandrię), proceder który musi wywoływać u mnie największe podejrzenia. W przeciwnym wypadku (tzn. Żydów, którzy nie posłuchają) będę mścił się na nich wszelkimi sposobami, jako na sprawcach tego co jest uniwersalną plagą w całym cywilizowanym świecie.

Jeśli oba narody, zaprzestając tych praktyk, chcą żyć razem w tolerancji i dobroci wobec siebie, ja, z mojej strony, wykażę największe zainteresowanie w dobrobycie miasta (Aleksandrii) jako przyłączonego do nas w przyjaźni od czasów naszych przodków.

Zapewniam was, że mój przyjaciel (Tyberiusz Klaudiusz) Barbillus (jeden z sześciu obywateli rzymskich wśród dwunastu wysłanników z Aleksandrii), zawsze wykazywał się troskliwością o wasze dobro, kiedykolwiek stawał przede mną, i teraz opowiadał się w waszej sprawie z wielką żarliwością i dystynkcją, to samo odnosi się do mojego przyjaciela Tyberiusza Klaudiusza Archibiusza (inny z wysłanników). Żegnam.

Obywatele Aleksandrii płacili wysokie podatki lokalne, i dodatkowe podatki płacili mieszkańcy (łącznie z egipskimi tubylcami), którzy nie byli obywatelami, ale, jak teraz dowiadujemy się z papirusa, który znajduje się w Berlinie (nr 8877), jednym z przywilejów, którym przechwalali się Żydzi było zwolnienie ich z takich podatków. Jest oczywiste, że nie chcieli stać się obywatelami miasta!

Tłumaczenie można by trochę wygładzić, ale ono i tak oddaje jego znaczenie. Zdanie, które dla nas jest szczególnie ciekawe, przedstawione szczegółowo, brzmi:

W przeciwnym wypadku (tzn. na Żydach, którzy nie posłuchają) będę mścił się na nich wszelkimi sposobami (= ze względu na to, że), są ludźmi, którzy wywołują (= propagują, podburzają) powszechną (= wszechobecną, występującą wszędzie) chorobę (= plagę, zarazę) w oecumene (= zasiedlonym i zamieszkałym świecie, w odróżnieniu od dżungli, stepów i pustyni). [w zdaniu: w całym cywilizowanym świecie].

Zauważmy, że Żydzi w Aleksandrii zachowywali się normalnie, nie tylko marudzili o “prześladowaniach” ich ze względu na to, że miłowali Boga, wpychając się w każde miejsce gdzie pogardzani przez nich Goje spodziewali się znaleźć trochę prywatności, to jeszcze nielegalnie importowali rodaków-pasożytów by żerowali na białym bydle, tak jak Żydzi ciągle importują tysiące swoich kongenerów do Ameryki, nie tylko przez granicę z Kanadą, ale statkami przywożącymi tysiące drogich im kreatur do Red Hook na Long Island, skąd transportowani są limuzynami do Nowej Jerozolimy, powszechnie nazywanej Nowym Jorkiem, jawnie na przekór urzędnikom imigracyjnym, którzy o tym wiedzą, ale nie odważą się interweniować.

———————–

Komentowanie zamknięte.