Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 10, 2012 Przez a303 W Polska

Procesu redaktora Grzegorza Wysoka ciąg dalszy

Źródło: http://grzegorzwysok.blogspot.com/

3 IV 2012 roku w Sądzie Rejonowym w Lublinie odbyła się kolejna rozprawa przeciwko redaktorowi Grzegorzowi Wysokowi – wydawcy czasopisma pt. „Biuletyn”, oskarżonemu o rzekome nawoływanie do nienawiści wobec narodu żydowskiego. W istocie Wysok pisał na temat bezpodstawnych roszczeń majątkowych sięgających ok. 65 miliardów dolarów, wysuwanych wobec Polski przez niektóre wpływowe środowiska żydowskie. W charakterze świadków zeznawali: Monika Wac, była radna miasta Lublina (obecnie Ruch Palikota), prof. dr hab. Ryszard Bender – historyk z KUL i wieloletni parlamentarzysta, a także Lech Ciężki – obecny prezes Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym. Pani Monika Wac stwierdziła, że nie pamięta artykułów zawartych w „Biuletynie”, gdyż ze względów światopoglądowych nie czyta tego typu publikacji, zaś o sprawie redaktora Wysoka dowiedziała się z prasy. Świadek prof. Bender stwierdził, że przedstawione na łamach „Biuletynu” fakty historyczne odpowiadają prawdzie i nie dopatrzył się w piśmie Wysoka nawoływania do nienawiści czy też znieważania narodu żydowskiego. Pan Lech Ciężki powiedział, że proces Grzegorza Wysoka jest próbą ograniczania wolności słowa i wynika z pobudek politycznych. Podkreślił, że Grzegorz Wysok ma prawo do wyrażania swoich opinii zwłaszcza, że opisując i piętnując bezpodstawne roszczenia majątkowe Światowego Kongresu Żydów broni polskiego interesu państwowego oraz narodowego. Następna rozprawa wyznaczona została na dzień 26 kwietnia 2012 r. na godzinę 8.30 w Sądzie Rejonowym przy ul. Krakowskie Przedmieście 78, sala numer XIV.

Sygn. akt III K/299/10

Grzegorz Wysok
Ul. Niecała 10/44
20-080 Lublin

Do Sądu Okręgowego
V Wydział Karno-Odwoławczy
za pośrednictwem Sądu Rejonowego Lublin-Zachód
III Wydział Karny

Zażalenie

Niniejszym składam zażalenie na decyzję – zarządzenie lub postanowienie (?), wydane na rozprawie 20 lutego 2012 r. (sygn. akt III K 299/10) przez Wielce Czcigodnego Pana Sędziego Sądu Rejonowego Andrzeja Woźniaka w przedmiocie uwzględnienia mojego wniosku o pominięcie dowodu z opinii biegłego dr Konrada Zielińskiego.

Uzasadnienie

Pan dr hab. Konrad Zieliński – autor fałszywej w moim przekonaniu i nierzetelnej opinii, na podstawie której toczy się niniejszy proces – na rozprawie przyznał, że pobiera granty od instytucji izraelskich (zeznanie jest w aktach). W związku z tym zaistniała przesłanka wymieniona w artykule 196 kpk, która nakazuje w takim wypadku pominięcie dowodu z tej opinii oraz wyznaczenie innego biegłego. Podnoszę, że dwukrotnie przedstawiłem Sądowi kandydatury kompetentnych pracowników naukowych (prof. M. Ryba oraz prof. Wolniewicz), które mogły być powołane w tym charakterze twierdząc, że osoby te nie są specjalistami w dziedzinie, która może być rozstrzygająca w sprawie. Jednocześnie dr hab. Konrad Zieliński jest historykiem – i rozumując logicznie jego ekspertyza winna być wyłączona z akt lub należy również dopuścić ekspertyzę wskazanego przeze mnie prof. Ryby. W tejże sytuacji decyzja Sądu o pozostawieniu do rozstrzygnięcia w momencie wyrokowania opinii dr hab. Konrada Zielińskiego podlega zaskarżeniu.

Grzegorz Wysok
red. naczelny „Biuletynu”

Foto:

Wyk. Tadeusz Zieliński

W centrum Lublina rozlepionych zostało  kilkadziesiąt plakatów przypominających o jednej z najważniejszych gazet żydowskich w Polsce

Radny w celi

Ryszard M., prawicowy działacz i przewodniczący zarządu dzielnicy Śródmieście, został aresztowany – dowiedziała się „Gazeta”. Samorządowiec nie stawiał się na swój proces i sąd stracił do niego cierpliwość. – Od pana się o tym dowiaduję. Taki z niego porządny człowiek. W poniedziałek mamy zebranie, pomyślimy, jak mu pomóc – mówi „Gazecie” Piotr Osiak, przewodniczący rady dzielnicy Śródmieście. W ten piątek Ryszard M., szef zarządu Śródmieścia został przez policję zatrzymany, a potem przewieziony do aresztu. Taką decyzję podjął sąd jeszcze w połowie marca, lecz udało się ją wykonać dopiero pod koniec ubiegłego tygodnia. Ryszard M. jest popularny wśród lubelskich wielbicieli skrajnej prawicy oraz Radia Maryja, o czym można się przekonać surfując po stronach internetowych, gdzie poparcia udzielają mu osoby wsławione kiedyś nieudaną próbą ekshumacji profesora Bronisława Geremka. W wyborach parlamentarnych w 2007 r. M. startował na posła z listy Ligi Polskich Rodzin w Lublinie. W przeszłości był ławnikiem i przewodniczącym Rady Ławniczej Sądu Rejonowego. Wpędził się w tarapaty, gdy na wokandę weszła jego sprawa rozwodowa. Adwokatka żony poskarżyła się, że Ryszard M. groził jej śmiercią. I właśnie o takie przestępstwo oskarżyła go prokuratura. Ryszard M. zyskał rozgłos ze względu na swoją walkę z wymiarem sprawiedliwości. Przedstawiał się wielokrotnie jako obrońca praw ojca, któremu to chce się odebrać dzieci. W „Gazecie” pisaliśmy, że Ryszard M. alarmował ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa T. Ziobrę o rzekomej korupcji w lubelskim sądzie. Konkretnie piętnował on wydział cywilny rodzinny sądu okręgowego. Miało tamże – według niego dochodzić do płatnej protekcji. Minister kazał zbadać sprawę prokuraturze. Wyjaśniała to również lubelska adwokatura. Nie dopatrzono się uchybień. Po zarzutach dla jego osoby miał być odwołany z funkcji ławnika, ale wybronili go radni – przede wszystkim ci z PO.

Poważne kłopoty Ryszard M. sprowadził na siebie, wystawiając cierpliwość lubelskiego sądu na próbę. Akt oskarżenia związany z groźbami wobec prawniczki wpłynął do sądu w listopadzie 2007 roku. Rozprawy były wyznaczane średnio raz w miesiącu. Ryszard M. piętnaście razy prosił o odroczenie. Głównie usprawiedliwiał się złym stanem zdrowia, co potwierdzały zaświadczenia od uprawnionego lekarza – informuje „Gazetę” Wojciech Wolski, prezes Sądu Rejonowego Lublin-Zachód. Przepisy prawa wymagały, aby proces w końcu zacząć albo też go zawiesić do czasu, aż Ryszard M. wyzdrowieje. Tyle tylko, że dzielnicowego samorządowca długo nie mógł zbadać biegły. M. albo nie odbierał wezwań, albo biegły nie mógł go zastać w domu. W maju 2010 roku ekspert w końcu przebadał Ryszarda M. i ocenił, że ten może przychodzić do sądu. Jednak mężczyzna znów na proces nie dotarł. Wtedy po raz pierwszy sąd kazał go aresztować. Dzięki temu udało się przynajmniej odczytać akt oskarżenia. Jednak M. szybko wyszedł zza krat i przed kolejnymi rozprawami znów przysyłał lekarskie zaświadczenia. W międzyczasie w jego sprawie zmienili się sędziowie. Jeden z nich oskarżenie nawet nieprawomocnie umorzył z powodu znikomej szkodliwości czynu. Obecnie sprawę próbuje rozpocząć już trzeci sędzia. Ryszard M. zostanie tymczasowo aresztowany, przynajmniej do rozprawy wyznaczonej na 19 kwietnia br.

Karol Adamaszek

Źródło:
„Gazeta Wyborcza w Lublinie”
nr 79 (7504) z 3 IV 2012 r.
str. 3

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.