Najnowsze

Opublikowano Lipiec 20, 2013 Przez Jan W Felietony, Informacje oraz publicystyka z Polski

PRL, „Solidarność” i stan wojenny

Gen. Jaruzelski nazywany jest „zdrajcą”, „kanalią”, „komunistycznym zbrodniarzem”, „pachołkiem Moskwy”. 1 lutego 2010 TVP1 wyemitowała film pt. „Towarzysz Generał”, w którym Lech Kowalski i Paweł Wieczorkiewicz oskarżali Jaruzelskiego o wszelkie zło okresu PRL.

Demonstracje przeciwko gen. Jaruzelskiemu

jar1Każdego roku 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, pod domem Jaruzelskiego zbierają się manifestanci, głównie ludzie związani z PIS, i oskarżają go o wprowadzenie stanu wojennego, twierdząc, że w Polsce w latach 1980-1981 nie było zagrożenia interwencją ZSRR. Gen. Jaruzelski nazywany jest „zdrajcą”, „kanalią”, „komunistycznym zbrodniarzem”, „pachołkiem Moskwy”. 1 lutego 2010 TVP1 wyemitowała film pt. „Towarzysz Generał”, w którym Lech Kowalski i Paweł Wieczorkiewicz oskarżali Jaruzelskiego o wszelkie zło okresu PRL. Według L. Kowalskiego i P. Wieczorkiewicza gen. Jaruzelski był antysemitą, ponieważ usunął z LWP ponad 800 oficerów żydowskiego pochodzenia. W filmie pojawia się również zarzut o upartyjnienie polskiej armii od lat 60-tych. Jest to kłamstwo, ponieważ podczas mojej służby wojskowej na początku lat 70. XX w. nie było upartyjnienia polskiej armii.

Z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez OBOP w grudniu 2012 r. wynika, że 43 proc. Polaków uważa decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego za uzasadnioną, a tylko jedna trzecia jest odmiennego zdania.

Przeciwnicy gen. Jaruzelskiego będą więc demonstrować tak długo i przy każdej okazji, aż zdecydowana większość Polaków uzna go za zdrajcę. Dnia 6 lipca br. (sobota) w 90. rocznicę urodzin gen. Jaruzelskiego demonstrowano przeciwko jego jubileuszowi. Przed hotelem w Warszawie, w którym organizowana jest impreza z okazji 90. urodzin gen. Jaruzelskiego manifestowali: Młodzieżowy Klub „Gazety Polskiej” w Warszawie, Solidarni 2010, oraz Ruch Narodowy. Zebrani trzymali w rękach transparenty z napisami m.in. „Jaruzelski sto lat … w kiciu” oraz „Dość promowania komunistycznych zbrodniarzy”. Protestujący wznosili także okrzyki: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Ubij komucha, ubij komucha”.

Wygląda na to, że manifestacje przeciwko gen. Jaruzelskiemu nie są ideologiczne, gdyż manifestanci nie używają żadnych argumentów, lecz tylko hasła. Manifestacje te wynikają prawdopodobnie z nienawiści i z chęci zemsty. Nie wiadomo więc kto za tym stoi.

Na portalu narodowcy.net/ 30 czerwca br. opublikowano artykuł „Wspominki na rocznicę urodzin „Towarzysza Generała”. Artykuł ten wpisuje się w dalszą walkę z gen. Jaruzelskim. Myślę, że postępowanie gen. Jaruzelskiego trzeba rozważać łącznie z PRL, ale najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na następujące pytanie: czym była PRL?

Czy PRL była rządzona systemem komunistycznym?

Joanna Szczepkowska, aktorka i pisarka, tuż po wyborach w 1989 r. w TVP radośnie ogłosiła, że „4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm”.

Od tego czasu posłowie, członkowie rządu, publicyści, i pod ich wpływem znaczna część społeczeństwa, posługuje się wyrażeniem „komunizm” na określenie systemu panującego w Polsce do 1989 r. Jest to fałszywy pogląd wynikający z celowego ogłupiania społeczeństwa, i który sprawia, że żyjemy w kłamstwie.

PRL nie mogła być rządzona system komunistycznym, bo komunizm nie jest systemem, lecz ruchem. Marks nie daje obrazu społeczeństwa komunistycznego, lecz przedstawia radykalną krytykę obecnego porządku świata. W „Ideologii niemieckiej” stwierdził, że „Komunizm, jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”). Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego. Na ten temat mówił: „Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

Z tej definicji komunizmu jasno wynika, że jest to ruch, który znosi stan obecny. Członkowie tego ruchu walczą więc z Kościołem Katolickim, religią, patriotyzmem, państwem, rodziną i wartościami chrześcijańskimi, a w szczególności z moralnością. Dążą do zniszczenia cywilizacji łacińskiej, cofają w rozwoju narody aż do wspólnot pierwotnych. Krajobraz Polski po 1989 r. powinien przedstawiać ruiny i zgliszcza, zburzone kościoły, ludzi koczujących na gruzach, ciała ludzkie zalegające ulice. Zacytowana definicja komunizmu to obraz Kambodży Pol Pota i Czerwonych Khmerów. Według tej definicji, taka powinna być obecnie polska rzeczywistość, ale taka nie jest. Zwracam się do protestujących z pytaniem: jak to jest z tym komunizmem i komunistami w Polsce?

Choć komunizm nie jest ustrojem, to członków kolejnych rządów w Polsce rzeczywiście nazywano komunistami, ale ze względu na sprawowane przez nich totalitarne rządy.

Ciekawa opinia o PRL została przedstawiona przez opozycję w wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”. Autorzy na postawione pytanie: „Czy Polska rzeczywistość dnia dzisiejszego jest zgodna z naczelnymi zasadami systemu społeczno-politycznego określanego mianem „komunizmu” – miało być rozumiane dosłownie, to odpowiedź musiałaby być negatywna. Według Autorów Polska nie była nawet państwem socjalistycznym.

W opracowaniu „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce” wykorzystano, bez zgody i wiedzy Autorów, materiały publikowane zarówno w obiegu oficjalnym, jak i w obiegu poza zasięgiem cenzury. Zeszyt został wydany w 1984 r. przez Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej (ZEN) „CONSYLIUM PRO PATRIA”. Teksty nie są podpisane. Jednym z autorów był ponoć Bronisław Geremek. Zeszyty Edukacji Narodowej przeznaczone były dla uczniowskich, studenckich i robotniczych Kół Oświaty Niezależnej.

Polska droga do socjalizmu

Po śmierci Bieruta zakończył się w Polsce ponury okres stalinizmu. Były to lata bandyckiego terroru. W 1956 r. przyszła październikowa odwilż. Okres ten został nazwany „przełomem październikowym”. Przełomowe znaczenie tej daty w historii PRL było uznawane powszechnie.

Autorzy wspomnianego opracowania piszą: Po śmierci Bieruta, „generalny kierunek rozwoju w Polsce nie był zgodny z życzeniami władców Kremla, a każda kolejna polska ekipa była – z radzieckiego punktu widzenia – gorsza od poprzedniej. Powstanie „Solidarności”, wieńczące pasmo radzieckich niepowodzeń w Polsce, było dla Rosjan katastrofą i nigdy nie mieli oni co do tego wątpliwości. Nie poczynili jednak w odpowiednim momencie wystarczających kroków dla ratowania polskiej gospodarki, nie podtrzymali upadającej ekipy Gierka, pozwolili nawet na rejestrację Solidarności”.

Autorzy o suwerenności lub nie suwerenności PRL piszą: „Co się natomiast tyczy wyobrażenia sobie relacji między kierownictwem radzieckim a kolejnymi ekipami rządzącymi w PRL jako stosunków między rozkazodawcą a całkowicie dyspozycyjnym wykonawcą posłusznie i bezzwłocznie realizującym otrzymywane polecenia, to trudno określić ten pogląd inaczej, niż jako prymitywny i naiwny.

Po pierwsze bowiem – ogólnie rzecz biorąc – sytuacja taka jest po prostu niemożliwa (choćby z powodu techniczno-organizacyjnej)po drugie zaś – najbardziej nawet powierzchowna obserwacja praktyki politycznej pokazuje, że nie występuje ona nawet w odniesieniu do prowincji imperium, jakim są nierosyjskie republiki radzieckie, tym bardziej w Polsce, która takiego statusu jeszcze przecież mimo wszystko nie ma. Trudno przypuścić, by władze polskie funkcjonowały choćby nawet na zasadzie rozwiązywania lokalnych problemów wedle otrzymywanych z Moskwy jasno sformułowanych „wytycznych pozytywnych” („załatwić to a to do dnia takiego”), nie mówiąc już o sytuacji opisanej wyżej. Tego typu elementy z pewnością od czasu do czasu występują.

Wydaje się wszakże, że – generalnie rzecz biorąc – władze polskie działają raczej na zasadzie autocenzury, tzn. określają cele i podejmują decyzje w zasadzie samodzielnie, wiedząc jedynie, że pewnych ruchów zrobić im nie wolno (wytyczne negatywne”), na ogół zresztą jawnie nie formułowane.

Przede wszystkim jednak jest istotne, by rozważając problem suwerenności Polski nie ograniczać się do akademickich dyskusji mających na celu wyłącznie ustalenie, jaki jest typ i stopień obecnej nie suwerenności naszego kraju. Z politycznego punktu widzenia nie prowadzi to bowiem do żadnych konkluzji mogących mieć wykładnie praktyczną.

Dla celów analizy politycznej nie wystarczy, by stwierdzić, czy w chwili obecnej mamy jakąkolwiek możliwość manewru i swobodę działania. Oczywiście, trzeba odpowiedzieć na pytanie, w jakim znajdujemy się miejscu w stosunku do owego punktu krytycznego określającego granicę między suwerennością a nie suwerennością, o którym mówiliśmy wyżej. Chodzi jednak o to, w która stronę skierowany jest wektor ewolucji? Czy jest jakaś szansa, by do granicy tej dojść – i ją przekroczyć?”.

Na pytanie: „Czy Polska jest państwem socjalistycznym”? Autorzy odpowiadają, iż „kwalifikowanie naszego kraju do kategorii „państw socjalistycznych” jest rzeczą co najmniej dyskusyjną. Nie chodzi przy tym oczywiście o kwestię naszej przynależności do „obozu socjalistycznego” w znaczeniu satelickiego charakteru Polski: ten fakt bowiem i wynikające z niego konsekwencje nie budzą na ogół większych wątpliwości”. (…) „Jeśli jednak chodzi o realne istniejące w PRL stosunki polityczne i gospodarcze, to często zwraca się uwagę na fakt, iż zdają się one znacznie odbiegać nie tylko od wzorca określonego modelowymi zasadami komunizmu, ale również od stosunków charakteryzujących ustroje państw sąsiednich. Istnieją rzeczywiście dziesiątki przykładów, które łatwo przytoczyć dla uzasadnienia owej tezy o polskiej odmienności i które stwarzają pozory, że problem jest prosty do rozstrzygnięci.

Potężny sektor prywatny w rolnictwie, prywatna drobna wytwórczość, usługi i handel, względny liberalizm kulturalny i w ogóle stosunkowo mniej represyjny, niż w innych krajach bloku radzieckiego charakter systemu (w szczególności tolerowanie przez długi czas tzw. demokratycznej opozycji), łatwe i powszechne kontakty z Zachodem, wreszcie silna pozycja Kościoła Katolickiego – oto bodaj najczęściej podawane przykłady mające świadczy o tym, iż teza o „socjalistycznym” charakterze ustroju PRL nie jest bynajmniej oczywista”. Według autorów, po 1956 r. była to polska droga do socjalizmu.

Technokraci

Według przeciwników gen. Jaruzelskiego, Polska do 1989 r. była okupowana przez ZSRR. Owszem, stacjonowały wojska sowieckie w Polsce, ale na obszarze RFN były bazy amerykańskie. Czy to oznaczało, że Niemcy nie są suwerenne. Z historii wiemy, że podczas rozbiorów Polski ani okupant pruski, ani austriacki ani rosyjski nie byli zainteresowani rozwojem gospodarczym ziem, które zajęli. Wręcz przeciwnie. Ziemie te, które Polska odzyskała w 1918 r. były głęboko zacofane. Do Małopolski odnosiło się powiedzenie „galicyjska bieda”. Czy ZSRR, jako okupant, byłby zainteresowany rozwojem gospodarczym Polski? Nie!

Po 1945 r. wojska Armii Czerwonej z ziem przyznanych Polsce w Poczdamie wywoziły dosłownie wszystko. Wywożono więc do Związku Radzieckiego, bez jakichkolwiek formalności administracyjnych, jak największą ilości zajętego majątku poniemieckiego, który traktowano jako zdobycz wojenną. Według oficjalnych deklaracji radzieckich zdemontowano i wywieziono stąd mienie o wartości około 500 milionów dolarów. Na mienie to składały się maszyny i urządzenia, często nawet całe fabryki a także tabor kolejowy oraz miedziane druty z rozebranych trakcji elektrycznych.

Jeżeli Polska była pod sowiecką okupacją, to skąd wziął się ten wielki skok cywilizacyjny Polski. W Polsce dopiero po 1945 r. dokonała się rewolucja przemysłowa, a w Wielkiej Brytanii już w XVIII w., natomiast Niemcy w XIX w. wkroczyły na drogę szybkiego wzrostu gospodarczego i modernizacji gospodarki, której podstawą był przemysł ciężki. Byliśmy ponad 100 lat za Europą, obecnie dystans ten znacząco się zmniejszył, a to dzięki uprzemysłowieniu Polski w tamtych latach. To nie komunizm, który niszczy cywilizację, jest wsteczny bo cofa narody w rozwoju, odbudował po zniszczeniach wojennych i uprzemysłowił Polskę. Polskę odbudowali i uprzemysłowili Polacy, po wojnie pracując ciężko za kromkę chleba, a później za głodową pensję.

W latach 70. i 80. XX w. członków władz nazywano technokratami. Ze słownika języka polskiego: „Technokracja jest to filozoficzna koncepcja ustroju społecznego, w którym władzę sprawowaliby technicy, eksperci, organizatorzy i kierownicy produkcji, głoszona przez zwolenników niemarksistowskiej doktryny społeczno-politycznej, zakładającej, że postęp techniczny może bez rewolucji rozwiązać wszystkie konflikty społeczne”. Król Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą zostawił murowaną, a technokraci zostawili Polskę betonową.

– W PRL wybudowano od podstaw około 3 tys. średnich i dużych przedsiębiorstw, w tym wielkie huty, kopalnie węgla brunatnego, kamiennego i miedzi, elektrownie, cementownie itp. Zmodernizowano tysiące istniejących zakładów pracy. W latach 70. XX w. w stoczniach polskich produkowano tankowce o 100 tys. ton  wyporności.

– W epoce gierkowskiej oddano do użytku miliony mieszkań. Choć nie są do mieszkania na miarę aspiracji i potrzeb Polaków, to jednak jest gdzie mieszkać. Tutaj trzeba postawić następujące pytanie: gdzie by dziś mieszkali Polacy, gdyby nie wybudowano tych mieszkań. Odpowiedź jest tylko jedna: w slumsach!

– W 70. latach XX w. E. Gierek doprowadził do szerokiego „otwarcia na Zachód”. Polska rozwijała stosunki gospodarcze z państwami zachodnimi, udostępniano zachodnią literaturę i filmy, nie tylko przyjmowano zachodnich turystów, ale umożliwiano niemal bez ograniczeń wyjazdy do krajów zachodnich. Liczba ich stale się zwiększała, po 1977 r. przekraczając pół miliona osób rocznie.

– Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, to było ogromne przeżycie, całe rodziny zasiadały przed telewizorami i do późnych godzin nocnych słuchały najnowszych polskich przebojów, a było ich wówczas sporo. Choć gwiazd wówczas było dużo, to najjaśniejszą był Czesław Niemen. Dzisiejsze Opole jest już tylko odbiciem tamtego, choć zapewne jest droższe.

– Przedsiębiorstwa polskie w latach 70. i 80. XX w. prowadziły duże inwestycje w państwach arabskich i zachodnich. Tylko w 1986 r. 82,6 tys. Polaków pracowało za granicą na rzecz krajowych przedsiębiorstw i instytucji.

– Wybudowano tysiące kościołów katolickich. Tylko w diecezji przemyskiej, pomimo braku zezwoleń władz PRL na budowę kościołów i nakładania kar na budowlańców, za arcybiskupa Ignacego Tokarczuka (1918-2012) wzniesiono 430 kościołów i kaplic. To właśnie z PRL Kościół Katolicki wyszedł bardzo wzmocniony.

– Powstawały legalnie działające organizacje antykomunistyczne i niepodległościowe. 25 marca 1977 r. powstał Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO) – centroprawicowa organizacja niepodległościowa. W październiku 1977 r. ukonstytuował się KOR.1 września 1979 r. powstała pierwsza partia polityczna Konfederacja Polski Niepodległej (KPN) założona przez Leszka Moczulskiego. Ukazywały się pisma tych organizacji.

Najważniejszą sprawą jednak było to, że system wychowania w szkołach był konserwatywny. Adam Schaff, polski filozof żydowskiego pochodzenia, ideolog marksistowski, w wydanej w 1964 r. książce „Marksizm a jednostka ludzka” występuje przeciwko systemowi wychowania, który obowiązywał w PRL. Postuluje jego zmianę, gdyż według niego, „jest on fantastycznie konserwatywny, a zmiany wprowadzone w tym względzie w systemie socjalistycznym w porównaniu z kapitalistycznym są minimalne”. Twierdzi, że „szkoła dzisiejsza (1964 r.) – pod względem czasowym – trwa tak samo długo i jest tak samo skonstruowana, jak szkoła z początków XIX w”. Dopiero po 1989 r. zmieniono wychowanie w szkołach, i to na gorsze.

Twórca Solidarności

Zbigniew Brzeziński (ur. 1928) był rzeczywistym inspiratorem powstania Solidarności. Postulował on zaangażowanie USA w popieranie antysowieckiej partyzantki w Afganistanie w wojnie z ZSRR, która rozpoczęła się 25 grudnia 1979 r., i antykomunistycznego ruchu Solidarność w Polsce. Brzeziński jest amerykańskim politykiem i strategiem globalnej polityki. Jest nazywany jastrzębiem polityki zagranicznej USA. Popierał wojnę w Wietnamie.

W 1964 roku Jan Nowak-Jeziorański, dyrektor RWE, zorganizował spotkanie Brzezińskiego z Adamem Michnikiem. Michnik wspominał o swojej całonocnej rozmowie w Rzymie ze Zbigniewem Brzezińskim, który był wówczas ekspertem rządu USA ds. Europy Wschodniej (Janusz Dobrosz, „Zniewalanie Polski”, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 2006).

W Kambodży w 1976 roku przywódca Czerwonych Khmerów Pol Pot został premierem i postanowił „oczyścić” społeczeństwo, zsyłając miliony mieszkańców miast do pracy na roli. Dokonywano masowych mordów, stosowano tortury, setki tysięcy ludzi zginęło w wyniku chorób i głodu. W rezultacie polityka Czerwonych Khmerów doprowadziła do śmierci milionów ludzi.

Wojska wietnamskie weszły do Kambodży 7 stycznia 1979 roku i obaliły rządy Czerwonych Khmerów i Pol Pota, który był premierem w latach 1976-1979. W 1981 roku ujawniono, że Zbigniew Brzeziński zachęcał władze Chin do wspierania Pol Pota w Kambodży. Była to część szerszej polityki USA, której celem było wyprowadzenie wojsk wietnamskich z Kambodży, przez wspieranie antywietnamskich grup partyzanckich zorganizowanych przez USA. Brzeziński zachęcał Chiny, aby pomogły Czerwonym Khmerom w Kambodży, celem przeciwdziałania rosnącym wpływom Wietnamskim w Indochinach. Niepowodzeniem zakończyła się jego polityka wobec Iranu, w tym próba odbicia zakładników przetrzymywanych przez tamtejszych rewolucjonistów w ambasadzie USA w Teheranie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Brzezi%C5%84ski_%28politolog%29)

Już w latach 60. XX w. Brzeziński pracując w Departamencie Stanu ds. Planowania Polityki Rady opracował strategię pokojowego zaangażowania USA w celu osłabienia bloku sowieckiego. W latach 1977-1981 był doradcą do spraw bezpieczeństwa prezydenta Cartera i w tym czasie wywierał znaczący wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Podczas pracy w Białym Domu podkreślał rolę praw człowieka, jako środka ideologicznej ofensywy przeciwko ZSRR. W celu osłabienia ZSRR, zachęcał dysydentów w Europie Wschodniej, aby walczyli głównie o poszanowanie praw człowieka. Departament Stanu USA był zaniepokojony udzieleniem przez Brzezińskiego poparcia dla dysydentów w Niemczech Wschodnich (Zbigniew Brzeziński, wikipedia).

Dążono więc do zjednoczenia Niemiec, ale bez angażowania opozycji w NRD. Nie chciano narażać Niemców w NRD, grano więc na wywołanie powstania w Polsce, podobnego do Powstania Styczniowego, dzięki któremu Bismarck dogadał się z Rosjanami.

Powstanie Styczniowe

Istnieją opinie, że Powstanie Styczniowe było inspirowane przez Niemców, w celu pozyskania Rosjan i przyczyniło się do zjednoczenia Niemiec przez Bismarcka, oraz zinternacjonalizowało ruchu robotnicze, co wyraziło się w powołaniu w 1864 r. Pierwszej Międzynarodówki. Powstanie zostało wywołane przez czerwonych. Działacz tego obozu Stefan Bobrowski przekonał Centralny Komitet, że powstanie powinno rozpocząć się w momencie przeprowadzania naboru do armii, który został zarządzony przez Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika rządu cywilnego w Królestwie Polskim.

Tuż po wybuchu w 1863 roku Powstania Styczniowego Bismarck skorzystał z okazji zjednania sobie Rosjan. Z jego inicjatywy Prusy podpisały z Rosją układ zezwalający wojskom carskim na przekroczenie granicy pruskiej w czasie działań zmierzających do stłumienia powstania. Rok później, Bismarck wykorzystując dobre stosunki z Rosją i fakt, że Francja i Wielka Brytania zajęte były własnymi sprawami, wspólnie z Austrią przeprowadził inwazję na Szlezwik-Holsztyn i zmusił Danię do wycofania swoich roszczeń. Prusy i Austria miały sprawować wspólna kontrolę nad zdobytymi księstwami, co musiało doprowadzić do sytuacji konfliktowych. Bismarck celowo dążył do wywołania takich sytuacji, gdyż jego celem było bowiem zapewnienie Prusom dominującej pozycji w przyszłym państwie niemieckim. Wiedział, ze Austria będzie stawiać opór, przygotował się on do ewentualnego starcia zbrojnego, zapewniając sobie neutralność Francji i sojusz z Włochami. W 1866 roku pokonał Austrię, która straciła znaczenie w Niemczech. Odtąd hegemonię uzyskały Prusy. W miejsce Związku Niemieckiego utworzono Związek Północnoniemiecki, do którego nie należała już Austria. 19 lipca 1870 roku Francja wypowiedziała wojnę Prusom, którą przegrała. Na mocy pokoju frankfurckiego, zawartego w maju 1871 roku, Francja utraciła Lotaryngię oraz Alzację i musiała zapłacić Prusom wysoką kontrybucję. Jeszcze w styczniu 1871 roku, w czasie oblężenia Paryża Prusaków, król Wilhelm ogłosił się w Wersalu cesarzem zjednoczonych Niemiec. Bismarck został mianowany kanclerzem II Rzeszy.

Gdyby nie wybuchło Powstanie Styczniowe, Bismarck nigdy nie dogadałby się z Rosjanami i nie zjednoczyłby Niemiec. Podobny scenariusz próbowano rozegrać w latach 1980-1981. Celem polityki amerykańskiej było szybkie zjednoczenie Niemiec, a nie niepodległość Polski. RFN od 1951 r. było członkiem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie od 1957 r. jako państwo założycielskie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Nie ujawniono dokumentów na ten temat, ale można sądzić, że chodziło o szybkie zjednoczenie Niemiec, aby miały silną pozycję w EWG.

„Solidarność”

Prymas Tysiąclecia ostrzegał

Prymas Polski, Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński zwracając się do delegacji „Solidarności Wiejskiej” 6 lutego 1981 roku powiedział: „Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. Ten ruch musi służyć przede wszystkim sprawie Polski, to znaczy ludności polskiej, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. Trzeba się strzec, żeby się nie wplątali tacy ludzie, którzy mają inne założenia, którzy są gdzieś uzależnieni i chcą przeprowadzić nie polskie sprawy. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne” (Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981).

„Solidarność” była finansowa przez USA. Lane Kirkland (1922-1999), amerykański działacz związkowy, w latach 1979-1995 przewodniczący centrali „American Federation of Labor – Congress of Industrial Organizations” (AFL-CIO), pomagał finansować „Solidarność”. We współpracy z administracją Reagana Kirkland zaangażował centralę w pomoc polskiemu ruchowi „Solidarności”, łącznie przekazując ponad 6 milionów dolarów amerykańskich w gotówce i wyposażeniu (http://pl.wikipedia.org/wiki/Lane_Kirkland).

Lene Kirkland nie był jedynym, który zaangażował się w pomoc dla Solidarności. Prezydent Reagan podjął decyzję dotyczącą przekazania 200 mln dolarów dla „Solidarności”. Pieniądze te jednak nigdy nie dotarły do Solidarności, ponieważ gdzieś po drodze zaginęły.

„Solidarność” była więc finansowana przez USA. Pytanie: czy w interesie Polski, czy w interesie USA. Jeżeli ktoś myśli, że w tamtych czasach Stany Zjednoczone chciały pomóc Polsce, to jest w błędzie, ponieważ  w polityce na ma sentymentów, natomiast jest brutalna walka o polityczne i gospodarcze interesy. Wygrywa sprytniejszy, czyli ten który bardziej oszuka. To od Machiavellego przyjęto hasło „Cel uświęca środki”.

Niech przykładem będą przeobrażenia, które dokonały się w Polsce po okrągłym stole w 1989 r. Nie doprowadziły one ani do politycznego, ani do gospodarczego postępu, a wręcz cofnęły Polskę w rozwoju. Natomiast zyskał kapitał obcy, któremu nie tylko na rozwoju Polski nie zależy, ale który potężnej Polski nie chce. Polska stała się krajem już nie trzeciego, czwartego ale piątego świata. W latach 90. XX wieku Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa spośród wszystkich 175 państw sklasyfikowanych przez ONZ-towski program rozwoju UNDP. Kojarzyła się z biednymi krajami Afryki. Żadne państwo nie będzie zainteresowane budową silnej Polski, musimy to sobie wybić z głowy raz na zawsze.

Manewry „Sojuz ‘81”

W Bukareszcie w dniach 1-3 grudnia 1980 roku odbyło się spotkanie ministrów państw Układu Warszawskiego, na którym zaproponowano zorganizowanie wspólnych manewrów pod kryptonimem „Sojuz 80”. 8 grudnia 1980 r. pod pozorem ćwiczeń koalicyjnych na teren Polski miało wkroczyć osiemnaście związków taktycznych (piętnaście dywizji Armii Radzieckiej, w tym dywizja powietrznodesantowa, dwie dywizje Czechosłowackiej Armii Ludowej i jedna Narodowej Armii Ludowej NRD). Wraz z dwiema dywizjami radzieckimi stacjonującymi w Polsce zgrupowanie inwazyjne liczyłoby dwadzieścia dywizji wojsk lądowych. Kategoryczny sprzeciw przywódców PRL i naciski państw NATO, głównie USA, spowodowały, że radziecki sztab generalny oficjalnie odstąpił od realizacji organizowania tych manewrów wojskowych. Jednak 16 marca 1981 r. rozpoczęły się na terytorium Polski, Czechosłowacji, NRD i ZSRR manewry wojskowe „Sojuz ’81”, które trwały do 7 kwietnia 1981 roku. Decyzję o ich zakończeniu podjął sekretarz generalny KC KPZR Leonid Breżniew, gdyż Jimmy Carter, prezydent USA, wystosował do niego ostrzegawczą depeszę.

Stanisław Bulza

PRL, „Solidarność” i stan wojenny. Część II

Wystąpienie Wałęsy otworzyło najważniejszą część obrad, podczas których rozważono plany dalszego działania. Wielu członków KKP parło do ustalenia bliskiego i nie poprzedzonego krótkim strajkiem ostrzegawczym terminu strajku generalnego.

„90. spokojnych dni”

9 lutego1981 r. na VIII Plenum KC partii postanowiono wysunąć na premiera gen. Jaruzelskiego. Dwa dni później, 11 lutego, Sejm powołał go na stanowisko premiera. Następnego dnia premier złożył oświadczenie o przewidywanych kierunkach działania Rządu. Jego wystąpienie miało charakter ugodowy, prosił o zaniechanie akcji strajkowych, o 3 miesiące pracowitych dni – 90 dni spokoju. Trzeba pamiętać, że od 1974 r. rozpoczął się w Polsce kryzys gospodarczy, wzrastało zadłużenie zagraniczne. Mimo to nie wstrzymano inwestycji, które w latach 1977-78 wzrastały. Sytuacja gospodarcza Polski z roku na rok się pogarszała. Zadłużenie Polski w krajach kapitalistycznych doszło w 1980 r. do takiego poziomu, że całość wpływów z eksportu wolnodewizowego nie wystarczała nawet na bieżącą obsługę długów, nie mówiąc już o utracie możliwości spłacenia zadłużenia w jakiejkolwiek perspektywie czasowej. Strajki pogłębiały kryzys.

Solidarność przyjęła wybór Jaruzelskiego na premiera życzliwie. Od 16 marca 1981 r. trwały manewry „Sojuz ‘81”, już następnego dnia, 17 marca, marszałek Kulikow spotkał się z Kanią i gen. Jaruzelskim. 12 marca zarząd wojewódzki rolniczej „Solidarności” w Bydgoszczy ogłosił pogotowie strajkowe. 16 marca w Bydgoszczy do zajętego przez strajkujących budynku przybyli przedstawiciele zjednoczonego (na zjeździe poznańskim 8-9 marca) NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” z przewodniczącym Kułajem na czele. Utworzono Ogólnopolski Komitet Strajkowy. Najważniejsze z żądań dotyczyło uznania przez rząd wiejskiej „Solidarności” za „społeczno-zawodowego reprezentanta rolników indywidualnych” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). Trzy dni po rozpoczęcia manewrów „Sojuz ‘81”, 19 marca 1981 r. wystąpiła tzw. prowokacja bydgoska. Milicja interweniowała brutalnie. W rezultacie trzy osoby doznały obrażeń i znalazły się w szpitalu.

W oświadczeniu Krajowej Komisji Porozumiewawczej (KKP) zawarta była interpretacja wydarzeń bydgoskich: „Akcja, jaka miała miejsce 19 marca 1981 r. jest oczywistą prowokacją wymierzoną w rząd premiera Jaruzelskiego” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984). MKZ w Bydgoszczy ogłosił , aby 20 marca odbył się dwugodzinny strajk protestacyjny. KKP akceptowała decyzję o strajku. Do protestu dołączył region toruński. 22 marca odbyły się rozmowy przedstawicieli rządu z przywódcami Solidarności i doradcami. Nie doszło do uzgodnień, natomiast ustalono, że ponowne spotkanie odbędzie się 25 marca. 23 marca w Bydgoszczy zebrała się KKP. Posiedzenie odbywało się w dużym napięciu. Wałęsa nie krył swego niezadowolenia z błędów popełnionych przez bydgoską „Solidarność”. Mówił, że „akcja rolników z Bydgoszczy była zaskoczeniem dla KKP, na sesję WRN zaproszenie dostało 6 osób, a przyszło dużo więcej, chyba niepotrzebnie” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Wystąpienie Wałęsy otworzyło najważniejszą część obrad, podczas których rozważono plany dalszego działania. Wielu członków KKP parło do ustalenia bliskiego i nie poprzedzonego krótkim strajkiem ostrzegawczym terminu strajku generalnego. W końcu ustalono, że w razie niepowodzenia rozmów z rządem, 25 marca przeprowadzić czterogodzinny strajk ostrzegawczy 27 marca, a ile nie wpłynie on na zmianę stanowiska rządu, 31 marca rozpocząć okupacyjny strajk generalny. Na spotkaniu z rządem jednak nie doszło do porozumienia. 27 marca odbył się czterogodzinny strajk ostrzegawczy. Wieczorem wznowiono w Warszawie rozmowy między rządem a „Solidarnością”. Rezultat spotkania był niewielki. 29 marca rozpoczęło się plenum KC PZPR. Obrady były burzliwe.

W nocy z 29 na 30 marca Krajowy Komitet Strajkowy uznał, że sytuacja ulega zasadniczej zmianie i pojawia się możliwość szybkiego porozumienia. 30 marca w Warszawie doszło do nieoficjalnych negocjacji. Powołany wcześniej „zespól dobrych usług” Gieysztora, Szaniawskiego i Święcickiego, spotkał się z przedstawicielami rządu i „Solidarności”.

Tego dnia przywódcy „Solidarności” spotkali się też z Prymasem kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Według streszczenia zapisu magnetofonowego przedstawionego później na posiedzeniu KKP, prymas „widzi, że sytuacja się komplikuje, nie tylko w wymiarze krajowym”, zadaje sam sobie pytanie, „czy lepiej z narażaniem naszej wolności i życia już dziś osiągnąć postulaty, jak najsłuszniejsze, czy też tylko niektóre, inne – nie rezygnując – odłożyć na później”. Kardynał Wyszyński sądził w szczególności, że należy odłożyć żądania personalne, na razie za najważniejsze uznać żądania instytucjonalne – takie jak gwarancje bezpieczeństwa i dostęp do środków masowego przekazu, zwłaszcza zaś legalizacja rolniczej „Solidarności”. Prymas przestrzegał: „Strajk generalny łatwo zacząć, lecz trudno skończyć” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Wreszcie strona rządowa i „Solidarność” doszli do porozumienia. Gwiazda ogłosił w telewizji komunikat o zawieszeniu strajku generalnego, który miał się rozpocząć następnego dnia. Cała Polska odetchnęła.

W kwietniu i maju władze poszły na wiele ustępstw, zwłaszcza w skali lokalnej, ale też w skali krajowej. 12 maja 1981 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Skończył się ostatecznie wielomiesięczny okres starć i napięcia wokół tej sprawy.

Stasi w Polsce

Radzieckie władze, uwikłane w kłopoty w Afganistanie oraz na trudną do przewidzenia postawę Chin, zrezygnowały w końcu z interwencji w Polsce. Naciskał na nią jeszcze tylko Erich Honecker, I sekretarz KC w NRD. Na pewno nie kierowały nim motywy tzw. socjalistycznego internacjonalizmu. Bądź, co bądź niemieckie wojsko mogło za przyzwoleniem ZSRR wkroczyć na polskie ziemie zachodnie (Janusz Dobrosz, „Zniewalanie Polski”, Wydawnictwo „NORTOM”, Wrocław 2006). O takim scenariuszu wówczas się mówiło. Zagrożenie agresją wojsk NRD i Czechosłowacji trwało aż do wiosny 1982 r.

O zamierzonej interwencji enerdowskiej świadczy dobitnie penetracja Polski przez enerdowskie Stasi już od pierwszych chwil powstania „Solidarności”. Do dziś nie wiadomo, kto spowodował wejście Stasi do Polski. Prawdopodobnie agenci Stasi mieli rozpoznać „Solidarność” i zabezpieczyć pobyt wojsk enerdowskich na terytorium Polski.

Najważniejszą rolę w działalności operacyjnej Stasi w Polsce odgrywał Wydział Główny II Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MfS-Hauptabteilung II), czyli kontrwywiad. Do jego zadań należały: koordynacja współpracy z partnerskimi służbami, demaskowanie rezydentur i poszczególnych agentów państw należących do NATO ze szczególnym uwzględnieniem RFN, a także informowanie kierownictwa partyjnego i państwowego NRD o zjawiskach ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwowego. Już 8 września 1980 roku, na mocy porozumienia z władzami polskimi, rozpoczęła działalność Grupa Operacyjna Warszawa (Operationsgruppe Warschau, OGW), której oficerowie zwerbowali setki agentów. Do jej zadań należało: „zapewnienie stałych oficjalnych kontaktów z polskimi organami bezpieczeństwa, koordynacja tajnych działań w przedstawicielstwach NRD w Polsce, łącznie z werbowaniem nowych tajnych współpracowników, rozpoznanie i opracowanie współpracowników tajnych służb w przedstawicielstwach krajów nie socjalistycznych w Polsce oraz stała analiza sytuacji wewnętrznej” (http://marucha.wordpress.com/2013/05/20/gdzie-sa-agenci-wschodnioniemieckiej-stasi-2). Dlaczego IPN nie podejmuje tego wątku? Agenci Stasi przebywający w Polsce mogli realizować niemieckie cele, mogli robić też prowokacje. Jeżeli nie było zagrożenia interwencją obcych wojsk, to skąd wzięli się agenci Stasi w Polsce.

Maciej Giertych w biuletynie „Opoka w Kraju” napisał: „To, że w Polsce poleje się krew, oraz to, że obiecywano NRD za udział w opanowaniu Polski, obszar na zachód od linii Szczecin-Katowice. O ustaleniach między ZSRR a NRD pisały gazety RFN: „Die Bunte” 25 lutego 1982 i „National-Zaitung 2 kwietnia 1982” (Maciej Giertych, „Opoka w Kraju”, nr 72(93) kwiecień 2010). Sytuacja była więc podobna do Powstania Styczniowego, gdzie Bismarck dogadał się z Rosjanami, a w stanie wojennym ZSRR z NRD.

„Jeżeli to nie spłynie krwią…”

Radykałowie z Solidarności parli do konfrontacji z władzą. Bardzo prowokacyjne były wystąpienia niektórych członków Komisji Krajowej Solidarności na posiedzeniu 3 grudnia 1981 r. w Radomiu. Rulewski przedstawiał propozycję cofnięcia mandatu zaufania rządowi Jaruzelskiego. Bujak sądził, że PZPR nie daje gwarancji lojalnego partnerstwa i wykluczał zagwarantowanie jej z góry większości w przyszłym sejmie. Kosmowski wypowiadał się natomiast za powołaniem rządu tymczasowego w momencie konfrontacji. Jaworski spodziewał się, że wojsko i milicja przejdą na stronę Solidarności. Modzelewski zakończył swoje wystąpienie słowami: „Bój to będzie ich ostatni” (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

W dniach 25-26 listopada 1981 roku obradowała 181 Konferencji Episkopatu Polski. W wydanym komunikacie napisano: „Kraj nasz znajduje się w obliczu wielu niebezpieczeństw, przemieszczają się nad nim ciemne chmury, grożące bratobójczą walką”. 8 grudnia 1981 prymas Józef Glemp wysłał listy do gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Lecha Wałęsy. W liście do Wałęsy Prymas pisał o „narastających złowrogich nastrojach w naszym społeczeństwie, których rozładowanie wielu dopatruje się w konfrontacji”.

Krajowa Komisja Solidarności badała nastroje społeczne. Z książki Jerzego Holzera „Solidarność” można się dowiedzieć, że „podczas obrad Krajowej Komisji Solidarności, która zebrała się w dniach 11-12 grudnia 1981 r., Ludwik Dorn zreferował wyniki ankiety przeprowadzone przez Ośrodek Badań Społecznych przy regionie Mazowsze. Niemal połowa członków  „Solidarności” przeciwna była konfrontacji z władzami. Jedna trzecia skłaniała się ku poważnym ustępstwom. Nie należący do „Solidarności” byli jeszcze bardziej skłonni do podporządkowania się rządowi”. Świadczy to dobitnie, że członkowie KK parli do konfrontacji z władzą, dlatego zlecili te badania. W Polsce miała polać się krew.

Na ten temat jest znacząca i szokująca wypowiedź Jerzego Giedroyca, red. Paryskiej „Kultury”. Krzysztofa Kozłowskiego, wówczas zastępcę redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, stan wojenny zastał we Francji, gdzie odwiedził Jerzego Giedroyca. W rozmowie Giedroyc powiedział zdecydowanie „Jeżeli to nie spłynie krwią to nie pozostanie nic. Chcę Polaków przy broni. Nie można obalać stanu za dwa grosze i dwie krople krwi. To musi więcej kosztować. Jeżeli to krwią nie spłynie to nie pozostanie nic. To wszystko zgnije na parę pokoleń (Onet, „Odtajniono akta o sytuacji w Polsce z 1981 roku. Polska, NATO, Stan wojenny”, dn. 13 grudnia 2011r.). I pomyśleć tylko, ten człowiek był „guru” dla opozycji.

Dopiero po interwencji sowieckiej

system PRL zostałby upodobniony do sowieckiego

Autorzy wspomnianego opracowania o ewentualnym konflikcie zbrojnym piszą, że „Rosjanie mogliby stanąć wobec konieczności nie tylko tej samodzielności, jaką Polska jeszcze ma w ramach „obozu”, lecz dokonania posunięć w rodzaju represji, wysiedleń itp. Jest jednak niewątpliwe, że samodzielność władz polskich (niezależnie od składu personalnego ekipy rządzącej) zostałaby zredukowana niemal do zera, zorganizowana wedle zasad komunizmu wojennego gospodarka polska musiałaby zostać podporządkowana interesom imperium, a cały system polityczny PRL – w maksymalnym stopniu zostałby upodobniony do systemu radzieckiego. Krótko mówiąc, Polska – tak samo jak inne kraje satelickie – jeśli nawet nie formalnie, to faktycznie stałaby się po prostu prowincją imperium”. Według Autorów, była więc jakaś „samodzielność władz polskich”.

Gen. Jaruzelski po raz wtóry przeprasza

Gen. Wojciech Jaruzelski w oświadczeniu przesłanym dnia 11 grudnia 2011 r. Wirtualnej Polsce i Radiu ZET, z okazji przypadającej 13 grudnia 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, jeszcze raz przeprosił za krzywdy, które wyrządziło wprowadzenie stanu wojennego.

„Szanowni Państwo, rodacy. Przed trzydziestoma laty, 13 grudnia, zwróciłem się do Państwa z orędziem, ogłaszając wprowadzenie Stanu Wojennego. Decyzja ta spowodowana była wyższą koniecznością. Gdybym w identycznych okolicznościach miał dziś decydować, uczyniłbym to samo”.

Dalej: „Było w moim długim życiu wiele niezwykle trudnych momentów; ten jednak był szczególnie dramatyczny, poprzedzony miesiącami, tygodniami i dniami piętrzących się gwałtownie zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych oraz udręką codziennego bytu polskich rodzin; społeczeństwa. W powstałej sytuacji Stan Wojenny stał się ocaleniem przed wielowymiarową katastrofą. Jednakże, choć był on mniejszym złem, stanowił wielki wstrząs i przyniósł różne bolesne i dokuczliwe dla społeczeństwa konsekwencje. Mam tego gorzką świadomość. Wszystkich, których spotkała jakaś niesprawiedliwość i krzywda, raz jeszcze przepraszam. Czynię to raz jeszcze” (IAR, RadioZet, WP.PL).

Gen. Jaruzelski jest w podeszłym wieku, kończy 90 lat, i jest poważnie chory. Uważam, że czas już skończyć ataki na generała. Leżącego się nie kopie. Metody takie są obce cywilizacji łacińskiej. Katolicy mają obowiązek mu przebaczyć, tym bardziej, że generał wielokrotnie już przeprosił. W stanie wojennym zginęło kilkadziesiąt osób. Utworzona przez sejm kontraktowy w 1989 r. Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do zbadania działalności MSW, stwierdziła, że spośród 122 niewyjaśnionych przypadków zgonów działaczy opozycji aż 88 miało bezpośredni związek z działalnością funkcjonariuszy MSW. Trzeba o tych niewinnych ofiarach pamiętać, ale trzeba też wiedzieć, że J. Piłsudski spowodował wojnę domową, w której zginęło wielokrotnie więcej Polaków, i nikt go jakoś nie nazywa kanalią czy zdrajcą.

Czy nie jest zbrodnią to, że w ostatnich latach system ekonomiczny zmusił ponad 2 mln młodych Polaków do opuszczenia Polski za chlebem? Dlaczego przeciwko temu nikt nie protestuje? Dlaczego nikt nie protestuje przeciwko wychowaniu seksualnemu w szkołach, które ma na celu demoralizuję polskich dzieci? Dużo jest takich i innych pytań.

Walka z Kościołem

Choć Autorzy opracowania „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce” obiektywnie dokonali przeglądu sytuacji politycznej i gospodarczej w Polsce lat 80. XX w., to żałują, że w stalinowskim okresie nie udało się w pełni wyeliminować wpływów Kościoła. Na ten temat piszą: „Toteż skoro już nie udało się w stalinowskim okresie wyeliminować w pełni w sposób nieodwracalny wpływów Kościoła w społeczeństwie, istniała i istnieje tylko jedna możliwość zlikwidowania owej niewygodnej i skądinąd nienormalnej sytuacji, w której odpowiednio zinterpretowana nauka Kościoła staje się dla wielu ludzi sednem ideologii opozycji politycznej. Możliwość taką oczywiście stanowiłoby dopuszczenie do autentycznego pluralizmu politycznego”.

Dlaczego Autorzy występowali przeciwko Kościołowi? Odpowiadają: „Otóż Kościół Katolicki w Polsce dawał i daje ludziom niezbędną im do życia społecznego alternatywę światopoglądową. Dlatego właśnie, im bardziej był przez komunistów atakowany „na froncie ideologicznym” i niszczony jako instytucja, tym większą zyskiwał popularność, nawet wśród ludzi, którzy w innej sytuacji nie deklarowaliby się bynajmniej jako katolicy, którzy jednak w danych warunkach uznawali jego autorytet, choćby na zasadzie jedynej możliwej opozycji w stosunku do komunizmu”.

Dlatego właśnie, że nie udało się przed 1956 r. i później wyeliminować w pełni i w sposób nieodwracalny wpływów Kościoła, to po 1989 r. kontynuowano walkę z Kościołem ale już w sposób nie otwarty, lecz zakamuflowany, bardzo subtelny. Odpowiednio interpretowano naukę Kościoła i w ten sposób usiłowano wielu katolików ustawić w opozycji do Kościoła. Skutkiem tego było, że kiedy Sejm w 1993 r. wprowadził ustawę antyaborcyjną, to wielu katolików opowiadało się za aborcją. Tak samo było, gdy wprowadzano religię do szkół. Wielu katolików opowiadało się przeciwko wprowadzeniu religii do szkół. Wielu też katolików opowiada się przeciw moralności i wartościom chrześcijańskim. Wreszcie doprowadzono do tego, że wielu katolików w kolejnych wyborach głosowało na partie antychrześcijańskie.

W okresie przed 1956 r. nie został w Polsce zachwiany autorytet Kościoła Katolickiego, ani nie została zniszczona w stopniu wystarczającym z punktu widzenia komunistów – jego struktura jako instytucji. Głównym więc celem komunistów po 1989 r. jest zachwianie autorytetu Kościoła i doprowadzenie do sytuacji, w której kościoły w Polsce będą puste, tak jak w Europie zachodniej. W sposób wyrafinowany uderzano w biskupów, podważano ich autorytet. Ulubionym tematem środków masowego przekazu były domniemane związki homoseksualne czy seksualne wykorzystywanie dzieci przez niektórych biskupów, choć do końca nie udowodniono im winy. Rzucano pomówienia i oszczerstwa na biskupów. Posługiwano się przy tym przykładami z amerykańskiego Kościoła. W 2006 r. zaraz po pielgrzymce Ojca Świętego Benedykta XVI do Polski, rozpętała się wściekła wrzawa na temat lustracji księży. Bardzo ważnym faktem jest to, że atak na księży poprzedziły szeroko propagowane przez środki masowego przekazu książka „Ewangelia Judasza” i film „Kod da Vinci”, które już w zamyśle autorów miały podważyć wiarygodność Kościoła i zasiać wątpliwości w sercach katolików. Albowiem w filmie tym mieszają się idee antykatolickie, gnostyczne i okultystyczne, z prymitywnymi kłamstwami, którym autorzy książki o tym samym tytule przypisują wartość historyczną.

W konsekwencji z roku na rok coraz mniej ludzi chodzi do kościoła. Według wyników liczenia wiernych, w 2010 r. do kościoła w niedzielę chodziło 41 proc. katolików. To niewiele mniej niż w roku poprzednim (41,5 proc). Ale chodzących do kościoła ubywa systematycznie, w ostatnich 20 latach o około 10 proc. – Niestety ta tendencja się utrzymała. Spadek jest widoczny – potwierdził ks. prof. Witold Zdaniewicz, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, od 30 lat prowadzącego badania.

Agenci NKWD i KGB żyli wśród nas

PRL nie była rządzona z Moskwy, ale w ośrodkach władzy znajdowali się agenci o polskich nazwiskach, ulokowani jeszcze w latach stalinowskich przez NKWD. Kierowali się rosyjską rewolucyjną zasadą: im gorzej, tym lepiej. Jedną z najbardziej wpływowych osób w PRL był gen. Mirosław Milewski, który był człowiekiem Moskwy i był powiązany wcześniej z NKWD. Istnieje podejrzenie, że posługiwał się fałszywym życiorysem.

Przed drugą wojną światową w miasteczku Lipsk na Suwalszczyźnie mieszkała rodzina Milewskich. Mieli jednego synka Mirosława. Jego matka była nauczycielką. Kiedy do miasteczka wkroczyli Niemcy wymordowali cała rodzinę i spalili ich dom. W 1945 r. na Suwalszczyźnie i w Lipsku pojawiło się NKWD. Ich dowódca twierdził, że tu mieszkał i nazywa się Milewski. Jednak ludzie, którzy znali i pamiętali rodzinę Milewskich twierdzili, że oficer NKWD nie był Mirosławem, synem Milewskich (w audycji PR program I. o gen. Milewskim wypowiadali się ludzie z Lipska w 1991 r.). Jakim więc sposobem dokumenty rodziny Milewskich zamordowanych przez Niemców trafiły do NKWD. Wcześniej były w posiadaniu gestapo. Oficer ten po wojnie pozostał w Polsce i pełnił wiele różnych odpowiedzialnych funkcji państwowych. Założył nawet towarzystwo przyjaciół Lipska. Wybudowaną w miasteczku szkołę nazwano imieniem Milewskiej. Jeden z doradców Czesława Kiszczaka twierdził, że miał w rękach teczkę gen. Mirosława Milewskiego założoną przez NKWD (Witold Bereś i Jerzy Skoczylas, „Generał Kiszczak mówi…”, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1991).

Według otrzymanych dokumentów po zamordowanej polskiej rodzinie, Mirosław Milewski twierdził, że urodził się 1 maja 1928 w Lipsku na Suwalszczyźnie. Prawdą natomiast jest fakt, że od lipca 1945 r. był funkcjonariuszem stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa. Czy nie jest dziwne to, że miał wówczas 17 lat. Przeszedł wszystkie szczeble kariery. Zaczynał w Urzędzie Bezpieczeństwa w Augustowie, gdzie związany był z obławą augustowską. Od początku lat 60. XX w.  Pracował w Wojewódzkim Urzędzie MSW w Białymstoku. W latach 70. był dyrektorem I Departamentu MSW, wiceministrem i ministrem MSW do 1981 r. Gen. Mirosław Milewski w czasie porwania i zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki był członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC, miał nadzór polityczny nad wojskiem i MSW. Na te stanowiska został powołany w czasie IX zjazdu PZPR w 1981 r. W czasach komunistycznych rząd był marionetką, a rzeczywistą władzę sprawował Komitet Centralny PZPR. Czesław Kiszczak, w tamtym czasie minister MSW, wykonywał polecenia sekretarza KC.

Do dziś nie wiadomo, jaki był udział Milewskiego w pacyfikacji kopalni „Wujek”, która miała miejsce w związku z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego. 16 grudnia 1981 r. doszło do masakry górników strajkujących (strajk okupacyjny)) przeciw ogłoszeniu stanu wojennego. Podczas pacyfikacji siłami milicji oraz wojska i w wyniku strzałów oddziału ZOMO zginęło 9 górników, a 21 zostało rannych. Mirosław Milewski był wówczas członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC, miał nadzór nad wojskiem i MSW.

Czesław Kiszczak, szef MSW, w maju 1984 roku, a więc na pięć miesięcy przed porwaniem księdza Jerzego Popiełuszki, wyciągnął na wierzch aferę „Żelazo”, tajnej akcji z lat 70. XX w. I Departamentu MSW, którego szefem był wówczas generał Mirosław Milewski. Objęła swym zasięgiem czasowym czterech byłych ministrów spraw wewnętrznych, kilku wiceministrów i kilkudziesięciu kierowniczych funkcjonariuszy MSW. Akcja „Żelazo” prowadzona była w latach 70. XX wieku w Zachodniej Europie. Polegała na przeniknięciu do przestępczych struktur i poprzez przestępczą działalność (napady rabunkowe, kradzieże, a nawet morderstwa – w jednej z takich „akcji” zginął francuski policjant) zdobywanie pieniędzy, złota (stąd kryptonim akcji), dzieł sztuki, a także samochodów.

Milewski od początku miał świadomość, że musi odejść ze wszystkich stanowisk: członka Biura Politycznego, sekretarza KC nadzorującego MSW i stosunki państwo-Kościół. Zagrożeni się poczuli jego bliscy przyjaciele w MSW, w tym płk Pietruszka, który należał do towarzystwa przyjaciół Lipska założonego przez Milewskiego. Prawdopodobnie towarzystwo przyjaciół Lipska był zasłoną dymną, za którą prowadzono całkowicie inną działalność. Kilka dni po porwaniu księdza Jerzego Popiełuszki Milewski został odwołany przez Jaruzelskiego, który wówczas był I sekretarzem PZPR. Czy zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki było prowokacją Milewskiego wymierzoną w gen. Jaruzelskiego? Chodziło wówczas o wyprowadzenie Polaków na ulicę.

Morderca ks. Jerzego Popiełuszki, Grzegorz Piotrowski zeznał, że miał poparcie w aparacie władzy, a konkretnie sekretarza KC PZPR, gen. Milewskiego: „Politycznym inspiratorem porwania – niezależnie od indywidualnego fanatyzmu sprawcy – mógł być wyłącznie towarzysz Mirosław Milewski” […] „Towarzysz premier, podzielając dezaprobatę zebranych dla działalności tow. Milewskiego i nie podając w wątpliwość politycznej, a może i osobistej odpowiedzialności za uprowadzenie, a być może i za morderstwo na osobie ks. Popiełuszki, sprzeciwił się jednocześnie podejmowaniu decyzji personalnych na XVII Plenum KC PZPR, które miało się wkrótce rozpocząć”

(http://pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Milewski_%28genera%C5%82%29).

W 1985 Milewski został usunięty ze wszystkich stanowisk w partii i państwie, a następnie przeniesiony na emeryturę. W 1990 w związku z aferą „Żelazo” został na krótko aresztowany. Zmarł 23 lutego 2008 r. w Warszawie. Ilu jeszcze takich i innych Milewskich żyje wśród nas?

Komunizm jest humanizmem w praktyce

Dlaczego więc wmówiono Polakom, że do 1989 r. w Polsce był komunizm? Odpowiedź jest prosta: dlatego, aby Polacy nie byli świadomi faktu, że zachodzące w Polsce po 1989 r. zmiany społeczne są zgodne z marksistowskimi postulatami. Komunizm więc ma się Polakom kojarzyć wyłącznie z PRL, gdy tym czasem Polska może zostać skomunizowana, czego naród w ogóle nie zauważy i przeciwko czemu nie będzie już protestować.

A. Schaff w książce „Marksizm a jednostka ludzka” o celach komunizmu pisał: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej”. Rewolucja społeczna oznacza zmianę całego systemu społecznego oraz całokształtu wzorców, funkcji i społecznie akceptowanych sposobów zachowania obowiązujących w społeczeństwie.

Dalej pisał: „Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…”.

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych.Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29).

Obecnie właśnie ruch komunistyczny poprzez środki masowego przekazu wprowadza te zasady w życie. Walczy o humanizm w praktyce. Najpierw walczy o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach. Szerzy się nowy styl życia i bycia, ale o tym w następnym cyklu „Powrót do utopii”.

Stanisław Bulza

Źródło: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/10446/prl-solidarnosc-i-stan-wojenny-czesc-i

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.