Opublikowano Styczeń 12, 2017 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Prawo azylowe w Niemczech – refleksje ogólne. Robert Swider

Komentarz: Serdeczne podziękowania dla Pana Roberta z Niemiec za podzielenie się poniższymi informacjami i przysłaniem artykułu na naszą pocztę. Redakcja.

NIECO TŁA FORMALNEGO

a

Niemieckie prawo azylowe jest ewenementem w skali światowej.

Jak to wykażę w dalszej części rozważań, jego specyfika ma jednoznacznie negatywny wpływ na wszystkie sfery życia w tym kraju.

Nie chodzi mi tu oczywiście o podważenie słuszności owej regulacji jako takiej czy też zupełną jej negację, bo byłoby to niedopuszczalne z moralnego i prawnego punktu widzenia.

Mam na myśli bowiem jego zastosowanie praktyczne, a wiec metody i instrumenty realnie używane, które sprawiają, iż mamy do czynienia w efekcie końcowym z narzędziem destrukcji, demoralizacji własnego społeczeństwa i jego faktycznej grabieży, tudzież niewiarygodnej obłudy i łamania niby obowiązującego wszystkich jednakowo jednolitego prawa!

A wiec w myśl zapisów niemieckiej ustawy zasadniczej prawo do azylu politycznego jest prawem podstawowym (GRUNDRECHT).

Jego zamocowanie prawne wynika z przestrzegania i akceptacji przez Niemcy Konwencji Genewskiej o uchodźcach jak też respektowania tzw. subsydiarnych uprawnień do ochrony osób w określonych sytuacjach prawnomiedzynarodowych o charakterze nadzwyczajnym.

Obrotem azylowym ze strony państwa zajmuje się Federalny Urząd d/s Migracji i Uciekinierów (BUNDESAMT FÜR MIGRATION UND FLÜCHTLINGE).

Znamienne, że szefem tegoż superurzędu od 2015 r. jest pan Weise, który równolegle „pelni” funkcję… dyrektora Federalnej Agencji d/s Zatrudnienia (BUNDESAGENTUR FÜR ARBEIT) !

Ubiegający się o prawo do azylu są rozlokowywani w ośrodkach na terenie całego kraju i są „na początku” tzw. starającymi się o status azylanta (ASYLBEWERBER).

Ich utrzymanie i calą resztę reguluje oprócz prawa do azylu również prawo o cudzoziemcach (AUS- LÄNDERRECHT) jak i lokalne landowe (krajowe) przepisy, dotyczące jednak tylko spraw czysto „przyziemnych”.

Ażeby uruchomić procedurę, uciekinier musi „zgłosić się” do jakiegokolwiek urzędu lub na policję i wypowiedzieć tajemne słowo „Asyl” i… gotowe !

Przy formalnym złożeniu wniosku o azyl w Niemczech nie trzeba mieć… żadnych dokumentów!

Nie trzeba też podawać, jak się nazywa i skąd się naprawdę przybywa!

Odpowiadają np., że nazywają się NAPOLEON BONAPARTE lub MOBUTU SESEKO, to nie zart!

Wielu legitymuje się podrobionymi papierami, za co nie są karani!

Uzyskanie statusu oficjalnego „azylanta” nie ma tu żadnego znaczenia – można się odwoływać w nieskończoność, a później i tak się zostaje na tzw. tolerowanym pobycie.

Dla tych „odrzuconych” i tak władze ogłaszają „amnestie” i legalizują faktyczne bezprawie, tj. zezwalają na de iure explicite nielegalny pobyt !

I jeszcze oficjalny wskaźnik przy tym – ok. 98 % (!!!) wnioskodawców nie ma podstaw prawnych by uzyskać status azylanta w tym kraju, mimo to zostają wszyscy (do 2015 r. tak było, później jest niejasna sprawa, ale na pewno nie lepiej…).

Należy przy tym skonstatować, iż pobyt w obcym kraju dla zwykłych ludzi bez ważnych dokumentów tożsamości, niekiedy też wizy wjazdowej, tudzież sposób przedostania się na teren tegoż kraju zazwyczaj o charakterze niekonwencjonalnym, z reguły prowadzi choćby na wstępie do… aresztowania, co jest całkowicie zrozumiale i logiczne!

Z Niemiec nie ma praktycznie deportacji nielegalnych imigrantów, mimo istniejących odpowiednich przepisów.

Są one mianowicie zakazane politycznie i jednym z wielu tematów tabu, tak samo, jak i wydatki na utrzymanie podopiecznych, co stanowi tajemnice państwową!

O innych aspektach tej problematyki w dalszej części artykułu.

OGÓLNA HISTORIA NAPŁYWU CUDZOZIEMCÓW DO NIEMIEC PO WOJNIE

Już na przełomie lat 50. na 60. zaczęli być sprowadzani do ówczesnych Niemiec Zach. tzw. pracownicy – goście (GASTARBEITER) z Turcji, Włoch, Grecji, Portugalii czy Jugosławii.

Bo brakowało ponoć ludzi do roboty…

Do początku lat 70. owe kontyngenty były kontrolowane i okresowe, później zaniechano ich powrotów do ojczyzn całkiem świadomie i tak jest do dziś, mimo systematycznego wzrostu liniowego bezrobocia wśród Niemców (już w 1967 r. było ok. 450 000 bezrobotnych w NRF).

Równolegle trwała ograniczona imigracja tzw. wysiedleńców ze Wschodu Europy z dawnych wschodnich ziem Rzeszy (OSTGEBIETE), głownie z Polski (AUSSIEDLER), bo był to de facto jedyny kraj socjalistyczny, z którego można było wyjechać przynajmniej teoretycznie.

Chodzi o osoby narodowości niemieckiej lub mających tzw. pochodzenie niemieckie.

Były trzy takie fale wychodźstwa z Polski w tej kategorii: zaraz po polskim PAŹDZIERNIKU 1956 r.; za czasów Gierka w latach 70. i masową emigracją lat 80. – głownie ze Śląska.

O tych sprawach napisze jeszcze na końcu artykułu.

Warto wspomnieć w tym miejscu o udanym sprowadzeniu jeńców niemieckiego Wehrmachtu z niewoli sowieckiej w wyniku porozumienia Chruszczow-Adenauer z 1956 r.

Ciekawostka przy tym – osoby te, które przeżyły tam po prostu piekło na ziemi, miały wielkie problemy z odnalezieniem się później w powojennych realiach NRF-u, zaś władze niemieckie i miejscowi Niemcy traktowali ich… bardzo źle!

Jeszcze inne kuriosum – uciekinierzy ze Śląska, Pomorza czy Prus Wschodnich jak przybywali do Bawarii lub Hesji tuz po wojnie, byli przez miejscowych Niemców postrzegani jako… Polacy!

Od 1987 r. trwa poza tym do dziś nieprzerwanie napływ tzw. Niemców z republik byłego ZSRR (SPÄTAUSSIEDLER-RUSSLANDDEUTSCHE) jak i Żydów rosyjskich.

Ich status jest owiany tajemnicą i krążą legendy odnośnie dobrobytu natychmiastowego i masy niesamowitych przywilejów, które zapewniono im tutaj.

Dla porównania polscy wysiedleńcy jako osobna grupa przestali istnieć de iure i de facto po 1990 r. w efekcie podpisanych tzw. układów Polski ze zjednoczonymi Niemcami.

Oznaczało to realny zakaz emigracji na pochodzenie niemieckie z Polski do Niemiec, co stanowi delikt prawnomiedzynarodowy !

Przykład statystyczny – w 1996 r. oficjalnie przybyło do Niemiec ok. 200 000 późnych wysiedleńców z Rosji, a z Polski ledwie… 2000!

Były to osoby, którym udało się jakoś szczęśliwie przebrnąć diaboliczna procedure przez ambasadę Niemiec w Warszawie!

Azyl do mniej więcej zjednoczenia Niemiec był prawnie nieograniczony i nie podlegał żadnej kontroli, co w zasadzie istnieje nadal, z zachowaniem tylko pewnych pozorów.

Dla przykładu wielu Polaków otrzymywało azyl w RFN na podstawie stwierdzenia, ze rządząca w PRL-u partia ich „prześladuje” lub „nakazuje” im wierzyć w to co głosi i tym samym narusza ich prawa osobiste bez żadnych dowodów nań!

Na początku lat 90. polityka azylowa przeżyła tu prawdziwy boom i rozkwit.

Po upadku realnego socjalizmu i wskutek wojny domowej w byłej Jugosławii nastąpił niekontrolowany napływ uchodźców do Niemiec, przy czym to na osobisty rozkaz kanclerza Kohla w 1992 r. „sprowadzono” ok. 250 000 uciekinierów wojennych do Niemiec na azyl (KRIEGS- FLÜCHTLINGE).

Doprowadziło to do m. in. słynnych zamieszek w Rostocku, gdzie doszło do walk z Wietnamczykami i innymi, którzy zostali w bezmyślny sposób zakwaterowani w obiekcie mieszczącym się w samym środku wielkiego osiedla zamieszkałego przez masę bezrobotnych Niemców z byłej NRD!

Tak wiec do polowy lat 90. liczba ubiegających się o azyl w Niemczech osiągnęła apokaliptyczne jak dotąd rozmiary, co w połączeniu z rekordowym napływem wysiedleńców z Rosji (w latach 1994-95 po ok. 400 000-500 000 rocznie !) zmusiło władze do poczynienia jakichś kroków pod katem opanowania tego żywiołu.

Przeto dokonano „reformy” prawa azylowego i podpisano w 1997 r. umowę w Dublinie, która miała jako coś zupełnie nowego w Unii Europejskiej znormalizować w szerokim ponadnarodowym zakresie kwestie polityki azylowej.

Chodziło o to, iż poszukujący azylu w Niemczech jeśli udając się do tego kraju „tranzytem” przebywali w innym kraju Unii mieli być zawracani do tamtego kraju i tam mogli tylko złożyć ów wniosek.

Było to sensowne rozwiązanie, które zapewniło Niemcom na prawie 20 lat jakaś względną „normalność”, a wiec do pamiętnego roku 2015, kiedy zostało całkowicie podeptane…

Nie oznacza to bynajmniej, że w międzyczasie nie napływali tu „kandydaci” na azylanta.

Co roku przychodziło od 100 000 do 200 000 ludzi i to była chyba standardowa „moc przerobowa” tutejszego „przemysłu azylowego” (ASYLINDUSTRIE) – termin ów powstał przed laty na określenie całej infrastruktury obsługującej te kategorie osób, w tym różne firmy prywatne, robiące kokosowe interesy na dostawach dla ośrodków i instytucji tegoż sektora za pieniądze podatnika.

Ciągnąca się obłudna dyskusja społeczna co do dylematu czy Niemcy są krajem imigracyjnym czy nie (ZUWANDERUNGSLAND) jest zwykłym oszukiwaniem własnego społeczeństwa w obliczu oczywistej realnej polityki prowadzonej przez rzad permanentnie.

Slogany typu: „Niemcy potrzebują obcokrajowców !” lub „Nie ma kto pracować” (FACHKRÄFTE- MANGEL) są symbolami przestępczej polityki kosztem milionów własnych obywateli, zwłaszcza tych gnijących żywcem w nędzy i beznadziei na bezrobociu, skazanych de facto na powolną z góry zaprogramowana zagładę!

To nie Niemcy ich „potrzebują”, lecz niemiecki kapitał, żerujący na państwie i zwykłych ludziach, by wyzyskiwać ich jeszcze bardziej i móc zwiększać zyski poprzez bezkarną rozbudowę podziemia gospodarczego (rynek pracy na czarno), bo i tak stoi on ponad prawem…

Należy jeszcze nadmienić inne źródło „dopływu” niezbędnych „fachowców” dla miejscowej ekonomiki – cudzoziemców z krajów Unii Europejskiej, w tym z Polski, w której panuje strukturalne wielkie bezrobocie i gdyby nie emigracja zarobkowa ze względu na demontaż przemysłu stopa bezrobocia oscylowałaby tam kolo 30-40 %!

W roku 2015 przyjechało ok. 700 000 takich osób do pracy, w tym ok. 150 000 z samej Polski!

Wcześniej, jak wybuchł „kryzys” finansowy z 2008 r. i perturbacje w strefie Euro z lat 2010-14 do Niemiec przywędrowało mnóstwo Hiszpanów i Greków i innych cudzoziemców nie po to oczywiście, by się napić piwa i zjeść kiełbasę…

Wreszcie w pamiętnym 2015 r. nastąpił swoisty azylowy kolaps w wyniku moim zdaniem zamierzonej z premedytacja decyzji pani Merkel zezwalającej na niekontrolowaną inwazje uchodźców z Afryki i Azji, głownie Arabów.

Nie jest wiadome, ilu ich wówczas przyszło.

Szacunki opiewają nawet do 2 000 000 milionów (!!!), zaś władze jak zwykle fałszują statystyki i zaniżają wszelkie wskaźniki, w tym wielkiej przestępczości „gości Mamusi”.

W tej liczbie są chyba osoby, które w ogolę się nie zarejestrowały nigdzie oficjalnie („łodzie podwodne”), gdzieś z 500 000!

W 2016 r. zaczęło się po cichu „łączenie” rodzin, sprowadzanie ponoć samolotami nocą „krewnych”. Proszę sobie wyobrazić taki fakt, ile mniej więcej liczy członków rodzina arabska?

Dla orientacji – tu w Berlinie na Kreuzbergu jest ponoć klan (= rodzina) liczący… 1800 ludzi !

Wystarczy?

Niemiecka marynarka wojenna operuje specjalnie na Morzu Śródziemnym i sama „przywozi” ich do Niemiec.

Niemieckie placówki dyplomatyczne i konsularne uprawiają chyba specjalna reklamę w biednych krajach przedstawiając Niemcy jako raj na ziemi, wystarczy tylko przyjść i już żyjesz jak Cezar…

Jest to zainscenizowany proceder w skali międzynarodowej z udziałem zorganizowanej przestępczości i niejasnych źródłach finansowania.

Jest tu mowa nawet o partycypacji służb specjalnych pewnych krajów i nie tylko…

Jesienią 2015 r. w niemieckich mediach eksplodowała epidemia schizofrenicznej paranoidalnej miłości wobec przybyszy, których ukazywano jako bohaterów i nadludzi i którym należy oddać wszystko bezkrytycznie…

Skąd mieli ci „biedacy” jednak kasę na opłacenie przerzutu i sfałszowanych w wielu przypadkach papierów ?!

Mamiąc własne społeczeństwo propagandowymi akcjami, że państwo czuwa nad sytuacją, wprowadzono w życie w 2015 i 2016 r. zreformowane prawo azylowe (ASYLPAKET I; ASYLPAKET II), które de facto nic nie zmieni w tym procederze, bo polityki zmienić nie wolno…

Po sylwestrowych ekscesach sprzed roku czy zamachu z 19.12.16 propaganda nabiera wody w usta, a później znów to samo bez zmian jakościowych…

Niemcy są od dawna w liczbach bezwzględnych krajem przyjmującym najwięcej imigrantów wszelakiego formatu!

Decyzje kanclerzowej zainicjowały niesamowity precedens w stosunkach międzynarodowych – nadawanie prawa azylu a priori całym zbiorowościom, a wiec narodom, bo takie wrażenie się odnosi!

Jest to bardzo niebezpieczne postępowanie, nawet jeśli weźmie się pod uwagę faktyczną tragedie narodu syryjskiego, cierpiącego w wyniku gierek geopolitycznych…

Nie można „zbawić” całego świata unicestwiając własne państwo i naród!

Niedawno podano właśnie, iż… 60 % wszystkich wniosków o azyl w 2015 i 2016 r. w ogolę w krajach Unii złożono tylko w Niemczech, zapewne o wiele więcej, jak znam życie…

Warto tu jeszcze przytoczyć wypowiedz jednego z „mędrców” gospodarczych w Niemczech prof. Sinna sprzed roku, który stwierdził wszem i wobec, iż Niemcy potrzebują „pilnie” do 2040 r. dopływ siły roboczej z zagranicy rzędu… 33 000 000 (!!!), bo inaczej padną gospodarczo…

ZASADNICZE REALIA AZYLU W RFN. KRÓTKA NOTA ODNOŚNIE POLSKICH WYSIEDLEŃCÓW

Eksperyment pod szyldem MULTI-KULTI będzie kontynuowany aż do gorzkiego końca, tj. do sprowokowania jakiegoś wybuchu społecznego, gdyż nadmiernie spokojne i tolerancyjne aż do absurdu społeczeństwo niemieckie może jednak w pewnym momencie mieć dość…

I być może o to tez chodzi, kto wie…

Skala przestępczości obcych przybyszów jest niezwykle wysoka, lecz policja i prokuratura maja specjalne rozkazy „upiększania” ponurej rzeczywistości, o co dba faktyczna cenzura w mediach!

Sądy tez otrzymały specjalne „instrukcje” co i jak, bo np. żaden z ujętych napastników z sylwestrowej nocy napadów na kobiety dotąd nie powędrował skazany do wiezienia (!), a jeden nawet dostał 3000 € odszkodowania, bo za długo siedział w areszcie…

Sad w Bambergu wbrew obowiązującemu tu prawu zalegalizował „małżeństwo” 21-letniego mężczyzny z 15-letnia dziewczynka, obydwoje z Syrii!

W niemieckich miastach są dzielnice, gdzie Niemcy nie chcą ze strachu mieszkać, a policja nie ma odwagi się tam zapuszczać (NO-GO-AREAS)!

Rządzą tam tzw. klany-rodziny mafijne rodem z Libanu i innych krajów arabskich, które okazują wprost swą pogardę państwu niemieckiemu.

Jeśli trzeba kogoś aresztować w takiej okolicy, to policja przyjeżdża z… antyterrorystami uzbrojonymi po zęby!

Nikt nie wie, ile kosztują niemieckiego podatnika te fanaberie…

Koszt utrzymania pseudoazylanta jest na pewno wyższy niż np. lokalnego bezrobotnego.

Swego czasu natrafiłem na dane opiewające miesięczne utrzymanie takiej osoby na… 3500 € !

Czy to prawda, nie wiem, lecz warto przytoczyć dla porównania, iż bezrobotny dostaje ok. 700-800 € na miesiąc łącznie z ekwiwalentem za czynsz i nic więcej!

Kiedyś przeczytałem tu informacje, iż jakiś młody uchodźca dostał na zachętę… 2000 €, by tylko raczył udać się na kurs niemieckiego!

Dostają darmowe elektroniczne gadżety, jak smartphony i laptopy, maja im przyznać tzw. Kartę Zdrowia, która ma ponoć zapewnić im dostęp do wszelakich terapii bez ograniczeń za darmo, tudzież wielu z nich dostało od razu normalne mieszkania socjalne i to nieraz spod kielni pod klucz, również koszty przejazdów taksówkami i odwiedzania domów publicznych są honorowane!

A mnie sad krajowy socjalny odmówił wzięcia udziału w kursie angielskiego i odrzucił wniosek o rewizje wyroku z 1. instancji wykluczającego przejecie chociaż części kosztów za okulary dwuogniskowe, które są mi niezbędne do codziennego życia tez w kontekście poważnych schorzeń siatkówek obydwu oczu i to z pogwałceniem orzecznictwa innych sadów w takich sprawach!

Mam sobie je sam sprawić i już!

Zwariowana propaganda przedstawiała w 2015 r. przybyszy z południa jako „fachowców” i wielką szansę dla niemieckiej gospodarki zapominając przy tym, iż ok. 33 % spośród nich jest… kompletnymi analfabetami a niewielu ma w ogolę jakiś wyuczony zawód!

Mimo to forsuje się szaleńczy program ich zatrudniania na sile po krótkich przyuczeniach do prostych czynności, lecz jednak finansuje się im niekiedy kurs prawa jazdy, który tu jest kosztowny.

Już w tamtym czasie szef koncernu PORSCHE zapowiedział stworzenie… 100 000 miejsc pracy dla „fachowców” – nie do wiary!

Kiedyś azylanci musieli czekać 2-3 lata, by podjąć legalna prace, później 1 rok, a teraz chyba już tylko pol roku!

Niemiecki azyl to w rzeczywistości skrywany od lat tajny program imigracyjny mający zasilić tutejszy rynek pracy także na „czarno” tania silą robocza z całego świata w interesie kapitału i kosztem całego społeczeństwa!

Co roku przez czarny rynek pracy nielegalnej przepada państwo dochód rzędu… 400 mld € !

To więcej, niż budżet rządu na rok obrachunkowy!

I jeszcze „powroty” azylantów do domu, a wiec tam, gdzie rzekomo groziło im niebezpieczeństwo.

Oficjalnie przysługiwało to „świadczenie” tylko „uznanym” azylantom, ale naprawdę stało się dużym bodźcem do szantażu ze strony wszystkich tu przebywających, którzy może by i sobie poszli, lecz nie za darmo…

Kiedyś było tego… 100 000 DM wyprawki na głowę plus inne udogodnienia, teraz w Euro.

Tak sfinalizowano chyba ostatnia „deportacje” pseudoazylantow z Kosova i Serbii.

Przed laty widziałem kpiące wynurzenia Murzyna w telewizji, który śmiejąc się w nos powiedział, że był w Niemczech… 6 razy na azylu i dorobił się w ten sposób majątku i został wodzem swego plemienia z dużym haremem!

Jest nagminnym zjawiskiem patologicznym pobieranie świadczeń przez tego samego pseudoazylanta w… kilku miastach równolegle (SOZIALBETRUG), ostatnio też coś tam słyszałem o czymś takim…

Czyż nie ma się już dosyć tego ?!…

Na zakończenie kilka uwag komparatywnych co do polskich wysiedleńców, o których wszyscy już zdążyli zapomnieć.

I tak:

– natychmiastowe deportacje z RFN w ciągu… doby, gdy stwierdzono sfałszowanie pochodzenia!;

– koszmarna procedura biurokratyczna bazująca na przedkładaniu rożnym urzędom stosu dokumentów i ciągle za mało, tłumaczenia, oczekiwanie na decyzje, złe traktowanie wszędzie!;

– wegetacja w upiornych noclegowniach-heimach w strasznych warunkach sanitarnych i bytowych (czekaliśmy na mieszkanie… ponad 4 lata !!!);

– niemożliwość z góry sprowadzenia krewnych!;

– kryminalne nieuznawanie studiów wyższych z Polski;

– degradacja zawodowa od samego początku w wyniku „odpowiednich” decyzji administracyjnych na bazie czystego bezprawia (zmuszanie absolwentów wyższych studiów do udziału w kursach języka dla… robotników, byleby zaoszczędzić…);

– okradanie z przysługujących świadczeń;

– pozbawienie uprawnień rentowo-mieszkalnych;

– nielegalne nieprzyznawanie obywatelstwa (miałem być Niemcem bez… obywatelstwa niemieckiego i dyplomu !);

– ogólne represje i chamstwo na każdym kroku!

A nasze rosyjskie odpowiedniki kąpały się w szmalu i dobrobycie bez ograniczeń w tym samym czasie!

Oto wzorcowa integracja osobista i zawodowa w tym kraju od innej „ciemnej” strony…

Robert Swider, styczen 2017 r., Berlin

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.