Najnowsze

a

Opublikowano Grudzień 23, 2013 Przez a303 W Samoobrona w infowar

Prawa wymierzone przeciwko gojom. Izrael Shahak

Fragment książki Izraela Shahaka pt: „Żydowskie dzieje i religia. Żydzi i goje – XXX wieków historii”.

W rozdziale III wyjaśniałem, że halacha, to znaczy zbiór przepisów prawnych judaizmu klasycznego – stosowany w praktyce przez wszystkich żydów od początku wieku IX do końca XVIII i zachowany do dzisiaj w formie judaizmu ortodoksyjnego – opiera się zasadniczo na Talmudzie Babilońskim.

Jednakże ze względu na ogromną złożoność dysput prawnych zapisanych w Talmudzie konieczne było stworzenie prostszej i łatwiejszej w korzystaniu kodyfikacji prawa talmudycznego. Zadania tego podjęły się kolejne pokolenia uczonych rabinów. Niektóre z tych prac cieszą się dużym autorytetem i są w powszechnym użyciu.

Z tego powodu odwoływać się będziemy nie do Talmudu, a raczej właśnie do tego typu skomplikowanych opracowań (i cieszących się uznaniem komentarzy do nich). Można słusznie założyć, że wspomniane komplikacje wiernie oddają sens tekstów talmudycznych, a także ich komentarzy sporządzonych przez późniejszych badaczy.

Najstarszym kodeksem prawa talmudycznego, uważanym wciąż za główne źródło wiedzy, jest napisana przez Mojżesza Majmonidesa Miszne Tora z XII wieku. Najbardziej autorytatywnym kompendium praw i przepisów, używanym powszechnie do dzisiaj jako podręcznik, jest Szulchan Aruch, stworzony przez rabina Josefa Karo pod koniec XVI stulecia. Stanowi on przystępną kondensację napisanej przez tego samego autora, znacznie obszerniejszej i przeznaczonej dla zaawansowanych badaczy pracy pt.: „Bet Josef”. Do „Szluchan Aruch” powstało wiele komentarzy; prócz komentarzy klasycznych, pochodzących z XVII stulecia, istnieją późniejsze, już dwudziestowieczne, mianowicie „Miszna Berura”. Wreszcie, współczesnym kompendium literatury talmudycznej jest wydawana w Izraelu od lat 50-tych „Encyklopedia Talmudyczna”, redagowana przez najwybitniejszych ortodoksyjnych badaczy Pisma.

Morderstwo a ludobójstwo

Zgodnie z zasadami religii żydowskiej, morderstwo popełnione na żydzie jest zbrodnią karaną śmiercią i stanowi jeden z trzech najcięższych grzechów (pozostałe dwa to bałwochwalstwo i cudzołóstwo).

Żydowskie sądy religijne oraz władze świeckie zobowiązane są do karania – nawet poza zwykłym wymiarem sprawiedliwości – każdego winnego zamordowania żyda. Żyd, który niebezpośrednio (np. nieumyślnie) przyczyni się do śmierci innego żyda, popełnia według prawa talmudycznego jedynie grzech przeciwko „prawom Niebios”, podlega więc raczej karze boskiej niż karze wymierzonej przez człowieka.

Z chwilą gdy ofiarą morderstwa jest goj, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Żyd, który dopuści się zamordowania nie-żyda, winien jest jedynie popełnienia grzechu wobec „prawa Niebios” i nie podlega karze sądowej. Nieumyślne spowodowanie śmierci goja w ogóle nie jest grzechem. I tak, jeden z dwóch najważniejszych komentatorów Szulchan Aruch wyjaśnia, że gdy chodzi o goja, „nie należy podnosić na niego ręki, można jednak wyrządzić mu krzywdę niebezpośrednio, na przykład usuwając drabinę, by nie mógł się wydostać z rozpadliny, do której wpadł… taki czyn nie jest zabroniony, ponieważ nie został popełniony bezpośrednio”.

Wskazuje on jednocześnie, że czyn prowadzący do śmierci goja jest zabroniony, o ile może on spowodować wybuch wrogości wobec żydów.

Morderca goj, który podlega jurysdykcji żydowskiej, powinien zostać stracony bez względu na to, czy dopuścił się zabicia żyda czy goja. Jeśli jednak ofiarą zbrodni był goj, a morderca przejdzie na judaizm, wówczas karze nie podlega.

Wszystko to ma bezpośrednie, praktyczne odniesienie do realiów współczesnego państwa izraelskiego. Mimo iż państwowe prawo kryminalne nie czyni rozróżnień między żydami i nie-żydami, rozróżnienia takiego dokonują ortodoksyjni rabini, którzy prowadzą swą trzodę według wskazań halachy. Szczególnie ważna jest tu jurysdykcja, której udzielają religijnym żołnierzom.

Ponieważ jedyny, śladowy zresztą, zakaz mordowania dotyczy „gojów, z którymi [my żydzi] nie jesteśmy w stanie wojny”, różni uczeni komentatorzy pism wyciągnęli stąd logiczną konkluzję, że w takim razie podczas wojny wszyscy goje są żydom nieprzyjaźni, a zatem mogą, a nawet powinni, zostać zabici.

Od 1973 roku doktryna ta jest publicznie propagowana jako wskazówka dla wierzących żołnierzy izraelskich. Nawoływanie do zabijania gojów (z którymi żydzi są w stanie wojny) pojawiło się po raz pierwszy w broszurze armii izraelskiej opublikowanej przez dowództwo Centralnego Rejonu, który obejmuje obszar Zachodniego Brzegu. W broszurze tej Naczelny Kapelan dowództwa pisze:

„Gdy nasze oddziały natkną się na cywilów, czy to w czasie działań zbrojnych, pościgu za wrogiem czy rajdu zwiadowczego, to dopóki nie ma pewności, że cywile ci nie zagrażają naszym oddziałom, zgodnie z halachą mogą, a nawet powinni zostać zabici… Pod żadnym pozorem nie należy wierzyć Arabowi, nawet jeśli sprawia wrażenie osoby cywilizowanej… W czasie wojny, gdy nasze oddziały atakują wroga, halacha zezwala, a nawet zaleca, by zabijały nawet niegroźnych cywilów, to znaczy z pozoru niegroźnych.” […]

W kwestii mordowania wrogów doktryna halachy koliduje nie tylko z izraelskim prawem karnym, lecz również – jak to wynika z przytoczonych powyżej listów – z oficjalnym regulaminem wojskowym. Wątpię jednak, by nie miała ona wpływu na wymiar sprawiedliwości, a w szczególności na sądy wojskowe.

Faktem bowiem jest, że we wszystkich przypadkach, gdy żydzi – czy to podczas działań wojskowych, czy w zbliżonych okolicznościach – zabili arabskiego cywila (włączając przypadek masowego mordu w Kafr Qasim w 1956 roku), mordercy najczęściej wypuszczani byli na wolność, a jeśli nawet wymierzono im karę, to była ona zazwyczaj wyjątkowo łagodna lub odraczana na wiele lat, co praktycznie ograniczało ją do zera.

Ratowanie życia

Najwyższa wartość ludzkiego życia i spoczywający na każdym człowieku obowiązek ratowania życia bliźniego – to bez wątpienia kwestie wielkiej wagi. Także w omawianym tu kontekście, z uwagi na fakt, że od czasu drugiej wojny światowej opinia żydowska – w niektórych przypadkach słusznie, w innych niesłusznie – potępiła „cały świat”, a przynajmniej Europę, za bezczynne przyglądanie się masakrze żydów. Zbadajmy zatem, co na ten temat ma do powiedzenia halacha.

Zgodnie z halachą, ratowanie życia drugiemu żydowi jest fundamentalną powinnością każdego żyda. Wypiera ona wszystkie inne nakazy i zakazy religijne, z wyjątkiem zakazu popełnienia trzech najcięższych grzechów: cudzołóstwa (włącznie z kazirodztwem), morderstwa i bałwochwalstwa.

Co się tyczy nie-żydów, podstawowa zasada talmudyczna mówi, że życia goja ratować się nie powinno, z drugiej jednak strony zabrania się także żydom umyślnego ich mordowania.

Sam Talmud wyraża to w maksymie „gojów nie należy wyciągać [ze studni] ani [do niej] wrzucać”. Majmonides tak to objaśnia: „Jeśli chodzi o gojów, z którymi nie jesteśmy w stanie wojny… nie wolno powodować ich śmierci, lecz równocześnie zabronione jest ich ratowanie wówczas, gdy w jakiś sposób zagrożone jest ich życie. Jeśli, dajmy na to, ujrzymy goja wpadającego do morza, nie powinniśmy go ratować, ponieważ zostało napisane: „Nie będziesz czyhał na życie bliźniego swego” – a przecież goj nie jest naszym bliźnim.

W szczególności żydowskiemu lekarzowi nie wolno leczyć nieżydowskiego pacjenta. Majmonides – sam przecież wyborny medyk – wypowiada się w tej kwestii wyraźnie; w innym ustępie przypomina on rozróżnienie między „bliźnim” a gojem, by wyciągnąć wniosek końcowy: „i stąd się dowiadujesz, że leczenie nie-żyda, nawet za pieniądze, jest zakazane…”

Jednakże odmowa żyda – w szczególności lekarza – ratowania życia goja może, gdyby się ktoś o tym dowiedział, wzbudzić wrogość wpływowych gojów, a przez to narazić żydów na niebezpieczeństwo. W wypadku pojawienia się takiego zagrożenia obowiązek uniknięcia go wypiera zakaz pomagania gojom.

Tak więc Majmonides kontynuuje: […] jeśli się go lękasz lub obawiasz się jego wrogości, lecz go za pieniądze, albowiem leczenie bez wynagrodzenia jest zakazane”. W rzeczywistości sam Majmonides był osobistym lekarzem sułtana Saladyna. Jego upór w kwestii domagania się zapłaty – przypuszczalnie po to, by mieć pewność, iż nie chodzi tu o dobry uczynek lecz trudny do uniknięcia obowiązek – nie był więc aż tak bezwzględny.

Dowiadujemy się o tym z innego ustępu, w którym pozwala on na leczenie [goja] za darmo, gdy (ze względu na jego potencjalną wrogość) jest to nieuniknione”.

Cała doktryna – zakaz ratowania życia gojowi czy leczenia go, jak również uchylenie tego zakazu w sytuacji, gdy można się obawiać wrogości z jego strony – powtórzona jest (niemal słowo w słowo) w innych autorytatywnych pismach, włącznie z czternastowiecznym Arba Turm oraz Bet Josef i Szulchan Aruch.

Karo cytując w Bet Josef Majmonidesa dodaje: Zezwala się wypróbowywać na poganach lekarstwa pod warunkiem, że służyć to będzie naszemu celowi”; zasadę tę spotykamy również w dziełach sławnego uczonego żydowskiego, rabina Mojżesza Isserlesa.

W kwestii rozumienia pojęcia goj” panuje wśród autorytetów halachicznych jednomyślność – odnosi się ono do wszystkich nie-żydów. Jedynym głosem odstającym od tego chóru są prace rabina Mojżesza Riwkesa, autora pomniejszych komentarzy do Szulchan Aruch, który pisze co następuje:

Nasi mędrcy odnoszą się [w swych komentarzach] do pogan, którzy czczą bożki i nie wierzą w żydowski Exodus z Egiptu czy stworzenie świata ex nihilo. Lecz goje, w których ochronnym cieniu żyjemy, wśród których my, naród Izraela, jesteśmy rozproszeni, ci ludzie wierzą w stworzenie świata ex nihilo, wierzą w Exodus i wiele innych zasad naszej religii i modlą się do Stwórcy nieba i ziemi… Nie tylko nie istnieje zakaz zabraniający pomagania im, lecz jest wręcz naszym obowiązkiem modlić się o ich bezpieczeństwo.”

Powyższy ustęp, pochodzący z drugiej połowy XVII wieku, jest szczególnie chętnie cytowany przez uczonych apologetów.

W rzeczywistości jednak nie jest on tak szeroko znany, jak udają owi apologeci, dlatego, że opowiada się za usunięciem zakazu ratowania życia gojowi, a nie czynieniem z tego obowiązku, jak w przypadku ratowania życia żyda. Liberalizm, o którym mowa, nie dotyczy zresztą wszystkich ludzi, lecz jedynie chrześcijan i muzułmanów. Niemniej ustęp ten pokazuje, że przecież istniał sposób na to, by okrutną doktrynę halachy stopniowo łagodzić.

Niestety, większość późniejszych autorytetów halachicznych zamiast rozszerzyć tolerancję Riwkesa na inne narody i grupy, całkowicie ją odrzuciło.

Przestępstwa seksualne

Stosunek płciowy pomiędzy zamężną żydówką a jakimkolwiek innym mężczyzną niż jej małżonek jest w przypadku obojga przestępstwem zagrożonym karą śmierci i zarazem jednym z najohydniejszych grzechów. Status kobiet nie-żydówek jest zupełnie inny. Halacha przyjmuje, iż wszyscy goje są z natury występni; mówi o tym wyraźnie werset: „I zapałała żądzą do swych kochanków, którzy w sile swych członków i żądzy podobni byli do osłów i ogierów”.

Nie ma więc znaczenia, czy kobieta nie-żydówka jest zamężna czy nie, gdyż w opinii żydów samo pojęcie małżeństwa do gojów się nie odnosi. (Wśród pogan związki małżeńskie nie istnieją). Stąd stosunki płciowe pomiędzy żydami a kobietami nie-żydówkami nie są uznawane za cudzołóstwo; Talmud przyrównuje je do grzechu zezwierzęcenia. (Ponieważ generalnie zakłada się, iż goje nie posiadają określonego pochodzenia).

Zgodnie z Encyklopedią Talmudyczną Ten, kto doświadczył cieleśnie żony goja, nie podlega karze śmierci, ponieważ napisane jest: „żony bliźniego”, a nie żony obcego”; nawet przykazanie: „mężczyzna […] łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” adresowane do gojów, nie odnosi się do żydów, gdyż między poganami związki małżeńskie nie istnieją; i chociaż zamężna kobieta nieżydowska jest dla goja zakazana, żyda zakaz ten nie obowiązuje”.

Z powyższego nie wynika wcale, że stosunek płciowy pomiędzy żydem a nieżydowską kobietą jest dozwolony – wręcz przeciwnie. Jednakże główna kara spada w tym przypadku na kobietę; musi ona zostać stracona, nawet wówczas, gdy została przez tego żyda zgwałcona: „Jeśli żyd spółkuje z nieżydówką, bez względu na to, czy jest ona trzyletnią dziewczynką czy dorosłą kobietą, czy jest zamężna czy nie, nawet wtedy, gdy sam żyd jest dzieckiem w wieku lat dziewięciu i jednego dnia – ponieważ stosunek ten był świadomym czynem, kobieta musi zostać stracona, jak zwierzę, gdyż z jej powodu żyd popadł w tarapaty”.

Żyd natomiast powinien zostać wychłostany, a jeśli jest przypadkiem członkiem kapłańskiego rodu Kohenów, powinien otrzymać dwakroć więcej rózg, jako że popełnił podwójne przestępstwo: Kohenom nie wolno uprawiać stosunków z prostytutkami, zaś wszystkie gojki uznawane są za prostytutki.

Status

Zgodnie z halachą żydowi nie wolno dopuścić (o ile potrafi temu zapobiec), by jakikolwiek goj został mianowany na najskromniejsze nawet stanowisko, dzięki któremu mógłby sprawować władzę nad żydami. (Oto dwa przykłady: „dowódca oddziału w armii żydowskiej, liczącego więcej niż dziesięciu ludzi” oraz „nadzorca przy budowie kanału irygacyjnego”). Na podkreślenie zasługuje fakt, iż reguła ta odnosi się również do osób, które przeszły na judaizm i ich potomków (po kądzieli) przez dziesięć pokoleń lub „tak długo, jak długo udaje się przodków ustalić”.

Goje uważani są za skończonych łgarzy i zabrania im się zeznawać przed sądami rabinackimi. Pod tym względem posiadają oni, teoretycznie, status żydowskich kobiet, niewolników i osób niepełnoletnich. W praktyce jednak ich status jest znacznie gorszy, bowiem dzisiaj w pewnych sprawach kobiety żydowskie mogą zeznawać przed sądem rabinackim, który „daje im wiarę”, natomiast gojowi nie uwierzy nigdy.

Problem powstaje wtedy, gdy jedynymi świadkami mogącymi pomóc w ustaleniu faktów są goje. Tak jest na przykład w sprawach o ustalenie wdowieństwa; wedle żydowskiego prawa religijnego kobieta może zostać uznana wdową – a więc móc powtórnie wyjść za mąż – tylko wówczas, gdy nie ma cienia wątpliwości co do tego, że jej mąż nie żyje. Do tego potrzebne są zeznania świadków, którzy byli przy jego śmierci lub zidentyfikowali jego zwłoki. Sąd rabinacki skłonny jest przyjąć dowód z zeznania żyda, który o zdarzeniu usłyszał z ust goja będącego jego naocznym świadkiem, pod warunkiem, że goj mówił o tym zdarzeniu „przypadkowo” (goj mesia lefi rummo), a nie odpowiadając na zadane mu pytanie. Odpowiedź goja na bezpośrednie pytanie żyda uznawana jest zawsze za kłamstwo.

Jeśli to konieczne, żyd (a najlepiej, żeby był to rabin) podejmuje ze świadkiem-gojem nieformalną rozmowę, w trakcie której, bez potrzeby zadawania konkretnych pytań, wyciąga z niego informacje na temat danego zdarzenia.

Pieniądze i własność

1. Prezenty. Talmud wyraźnie zabrania dawania gojom prezentów. Jednakże władze rabiniczne zakaz ten uchyliły, ponieważ między biznesmenami przyjęte jest wymienianie między sobą podarunków. Ustanowiono więc, że żyd może wręczyć swemu „znajomemu gojowi” prezent, ponieważ nie będzie to traktowane jako dar, lecz jako forma inwestycji, która w przyszłości może przynieść pewien zysk. Wręczanie prezentów „nieznajomym gojom” jest zabronione. Reguła ta rozciąga się również na dawanie jałmużny. Danie jałmużny żydowskiemu żebrakowi jest ważnym obowiązkiem religijnym. Gojowi można dać jałmużnę tylko dla świętego spokoju. Jednakże rabini przestrzegają żydów przez „przyzwyczajaniem” biednych gojów do otrzymywania jałmużny, aby ewentualna odmowa nie wywołała z ich strony niepożądanej wrogości.

2. Naliczanie odsetek. Dyskryminacja gojów w tym zakresie stała się ze względu na dyspensę (omówioną w rozdziale III) raczej teorią, gdyż dyspensa ta zezwala na pobieranie odsetek nawet od pożyczkobiorców żydowskich. Mimo to wciąż uważa się, że o ile udzielenie żydowi nieoprocentowanej pożyczki jest aktem dobroczynności, o tyle pobieranie odsetek od goja stanowi obowiązek. W rzeczywistości, wielu cieszących się autorytetem – choć pewnie nie wszyscy – rabinów, w tym również Majmonides, uważa, że powinno się naliczać gojowi maksymalnie wysokie odsetki od pożyczki.

3. Zgubiona własność. Jeśli żyd znajdzie przedmiot należący do innego żyda, zobowiązany jest dołożyć wszelkich starań, by oddać zgubę właścicielowi. I odwrotnie, zarówno Talmud, jak i wszystkie dawne autorytety w tej dziedzinie utrzymują, iż znalazca rzeczy należącej do goja ma prawo ją sobie przywłaszczyć, i co więcej, nie wolno mu jej oddać pierwotnemu właścicielowi. W czasach współczesnych, gdy prawo nakazuje zwrot prawowitemu właścicielowi znalezionej przez nas zguby, władze rabiniczne doradzają żydom, aby stosowali się do obowiązującego prawa, lecz nie traktowali tego jako obowiązek religijny, lecz akt posłuszeństwa wobec państwa. Z chwilą zorientowania się, że właściciel zguby nie jest żydem, nie muszą wcale czynić „wszelkich starań”, by mu ją zwrócić.

4. Kanty w interesach. Oszukiwanie żydów w interesach jest ciężkim grzechem. W stosunku do gojów zabronione jest tylko oszukiwanie wprost. Dopuszcza się natomiast oszukiwanie „nie wprost”, chyba że mogłoby ono wywołać wrogość wobec żydów lub znieważać żydowską religię. Obrazowym przykładem może być tu pomyłka przy obliczaniu ceny podczas zakupu. Jeśli żyd sprzedawca pomyli się na swoją niekorzyść, kupujący ma religijny obowiązek pomyłkę tę skorygować. Jeśli jednak goj-sprzedawca pomyli się na swoją niekorzyść, wówczas żyd-klient nie musi mu tego uświadamiać, wystarczy ze powie: „Polegam na pańskiej kalkulacji”, żeby w razie odkrycia swej pomyłki goj nie wpadł w gniew.

5. Oszustwa. Zabronione jest oszukiwanie żyda poprzez kupowanie czy sprzedawanie towarów po nieprawdziwych cenach. Jednakże „oszustwo to nie stosuje się do gojów, ponieważ jest napisane: „Kiedy więc będziecie sprzedawać coś bliźniemu albo kupować coś od bliźniego, nie wyrządzajcie krzywdy jeden drugiemu”; natomiast goj, który oszukał żyda, powinien zostać zmuszony do naprawienia krzywdy, lecz wymierzona mu kara nie powinna być surowsza od kary wymierzonej [w podobnym przypadku] żydowi”.

6. Kradzież i rabunek. Kradzież (bez użycia przemocy) jest absolutnie zakazana – Szulchan Aruch zgrabnie to ujmuje: „nawet wówczas, gdy jej ofiarą jest goj”. Rabunek (z użyciem przemocy) jest surowo zabroniony, gdy ofiarą jest żyd. Zaś rabunek dokonany przez żyda na goju nie jest całkowicie zabroniony, a jedynie w przypadku „gdy goj nie podlega naszemu ustawodawstwu”, jeśli jednak ofiara ustawodawstwu takiemu podlega, wówczas jest dopuszczalny. Władze rabiniczne różnią się między sobą jeśli chodzi o dokładne ustalenie okoliczności, w jakich żyd może okraść nie-żyda. Cała ta debata skupia się raczej na stosunkach zależności między żydami a gojami, a nie na rozważaniach o poszanowaniu uniwersalnych wartości, sprawiedliwości i humanizmu. Być może to wyjaśnia, dlaczego tak niewielu rabinów zdobyło się na protest, gdy rabowano w Izraelu palestyńską własność, za przyzwoleniem i przy ogromnym poparciu władz żydowskich.

Goje na ziemi Izraela

W uzupełnieniu do ogólnych praw wymierzonych przeciwko gojom halacha zawiera specjalne prawa dyskryminujące gojów zamieszkujących Ziemię Izraela (Erec Isra’el) bądź, w pewnych przypadkach, jedynie przez ziemię tę przejeżdżających. Prawa te stworzono po to, by umocnić w tym kraju supremację żydowską.

Próby uściślenia w sensie geograficznym tego, co rozumiane jest pod określeniem „Ziemia Izraela”, zajmują w Talmudzie i literaturze talmudycznej bardzo dużo miejsca. W czasach współczesnych dyskusja na ten temat toczy się pomiędzy ugrupowaniami syjonistycznymi różnych odcieni.

Zdaniem „maksymalistów”, Ziemia Izraela obejmuje (rzecz jasna, prócz Palestyny) nie tylko cały Synaj, Jordanię, Syrię i Liban, lecz również znaczny obszar Turcji. Mający nad nimi przewagę liczebną minimaliści” umieszczają granicę północną nie dalej niż” w połowie drogi pomiędzy Libanem a Syrią, na wysokości Homs.

Ten właśnie pogląd podzielał Ben Gurion. Jednakże nawet ci, którzy „wyłączają” z obszaru Ziemi Izraela część Syrii i Libanu, zgodni są co do tego, że na tych terenach również powinny obowiązywać (łagodniejsze niż na terenie samego Izraela) prawa dyskryminujące gojów, ponieważ terytoria te wchodziły niegdyś w skład królestwa Dawidowego. Według wszystkich tekstów talmudycznych do Ziemi Izraela należy również Cypr.

Podam teraz kilka przykładów praw dotyczących postępowania wobec gojów zamieszkujących Ziemię Izraela. Ich związek z dzisiejszą praktyką syjonistyczną jest aż nazbyt oczywisty.

Halacha zabrania żydom sprzedaży gojom nieruchomości – ziemi i domów – znajdujących się na Ziemi Izraela. Na terenie Syrii dopuszcza się sprzedaż domów, ziemi jednak sprzedawać nie wolno.

Wydzierżawienie gojowi domu usytuowanego na Ziemi Izraela jest dozwolone pod dwoma warunkami. Pierwszym, że dom ten nie będzie służył celom mieszkalnym, lecz jakimś innym, na przykład na magazyn. I drugim, że dzierżawie nie będą podlegać co najmniej trzy (lub więcej) domy stojące w sąsiedztwie.

Oto jak tłumaczy się te prawa i zakazy: „…nie wolno wam dopuścić, by obozowali oni na tej ziemi, albowiem skoro jej nie posiadają, ich pobyt tutaj jest tylko chwilowy”. Nawet tymczasowa obecność gojów na obszarze Ziemi Izraela może być tolerowana wyłącznie wtedy, gdy żydzi znajdują się na wychodźstwie bądź gdy goje są od żydów silniejsi. Gdy jednak:

…Żydzi są od gojów silniejsi, wówczas zabrania się bałwochwalcom przebywać pośród nas; żaden tymczasowy rezydent czy wędrowny kupiec nie ma prawa przemieszczać się przez Ziemię Izraela, o ile nie podporządkuje się siedmiu przykazaniom Przymierza Noachickiego, albowiem napisane jest: nie mogą mieszkać w twoim kraju”, to znaczy nie mogą go zamieszkiwać nawet na krótko. Z chwilą przyjęcia siedmiu przykazań danych Noemu obcy uzyskuje status cudzoziemca osiadłego (ger toszaw), lecz nie wolno nadawać nikomu tego statusu, z wyjątkiem obchodów Jubileuszu [to jest wówczas, gdy Świątynia jest otwarta i składa się ofiary]. Poza tym okresem zakazuje się nadawać status rezydenta komukolwiek, kto w pełni nie przeszedł na judaizm (ger cedek).

Widać więc z tego – mówią o tym wyraźnie przywódcy i sympatycy Gusz Emunim – że kwestia traktowania Palestyńczyków zależy – według halachy – od tego, jaką władzą dysponują żydzi; jeśli są wystarczająco silni, wówczas ich religijnym obowiązkiem jest wypędzić Palestyńczyków ze swych ziem.

Do powyższych praw często odwołują się izraelscy rabini i ich gorliwi zwolennicy. Na przykład prawo zabraniające wydzierżawienia gojom trzech sąsiadujących ze sobą domów zostało przypomniane uroczyście podczas konferencji rabinicznej w 1979 roku, na której omawiano postanowienia traktatu z Camp David.

Uczestnicy konferencji uznali, iż zgodnie z halachą, nawet autonomia” oferowana Palestyńczykom przez Begina jest zbyt liberalna. Podobne, utrzymane w duchu Halachy oświadczenia, są przez syjonistyczną „lewicę” bardzo rzadko krytykowane.

Oprócz wspomnianych wyżej praw wymierzonych przeciwko wszystkim nie-żydom zamieszkującym Ziemię Izraela, ogromne zło wyrządzają także prawa dyskryminujące starożytnych Kananejczyków i inne narody zamieszkujące Palestynę przed podbiciem jej przez Jozuego, a także Amalekitów. Narody te muszą być absolutnie usunięte z powierzchni ziemi; Talmud i literatura talmudyczna bez końca przypominają biblijne nawoływania do ich eksterminacji. Wpływowi rabini, którym nie brakuje naśladowców wśród oficerów armii izraelskiej, utożsamiają Palestyńczyków (a nawet wszystkich Arabów) z tymi właśnie starożytnymi ludami, stąd więc przykazanie: niczego nie zostawisz przy życiu” nabiera szczególnego znaczenia.

Nie jest niczym niezwykłym dokształcanie” powołanych na ćwiczenia wojskowe w Okręgu Gazy rezerwistów, że Palestyńczycy z Okręgu Gazy są podobni do Amalekitów”. Na usprawiedliwienie masakry w Qibbija rabini z namaszczeniem cytowali wersety biblijne nawołujące do ludobójstwa Midianitów, a ich poglądy w tej sprawie znalazły szeroki oddźwięk wśród żołnierzy izraelskich.

Można by podać więcej przykładów takich krwiożerczych antypalestyńskich oświadczeń rabinów, opartych na wspomnianych prawach.

Nadużycia

[…] Każdy, kto mieszka w Izraelu wie, jak głęboka jest wśród większości izraelskich żydów nienawiść do gojów, jak powszechne jest okrucieństwo wobec nich. Na co dzień tego typu postawy są przed światem skrzętnie ukrywane, jednakże od czasu ustanowienia państwa izraelskiego, a zwłaszcza po wojnie 1967 roku i dojściu do władzy Begina, coraz więcej żydów, zarówno w Izraelu, jak i poza jego granicami, zaczęło otwarcie mówić na ten temat. Ostatnimi laty żydowscy farmerzy eksploatujący arabskich robotników, a nawet dzieci, często przytaczali publicznie, w izraelskiej telewizji, nieludzkie przykazanie, wedle którego „naturalnym” losem każdego goja jest być służącym. Przywódcy Gusz Emunim, powołując się na przykazania religijne zachęcające żydów do gnębienia gojów, starali się uzasadnić próby zamachu na burmistrzów palestyńskich albo swoje plany wypędzenia Arabów z Palestyny. […]

Opracowanie: http://palestyna.wordpress.com/

Źródło: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/06/10/prawa-wymierzone-przeciwko-gojom-%E2%80%93-izrael-shahak/

Tags : , , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.