Opublikowano Październik 21, 2017 Przez a303 W Polska

Pranie umysłów i dusz. Henryk Pająk

Fragment najnowszej książki Henryka Pająka pt: Stulecie łotrów. Jest to 66 i ostatnia książka autora, która liczy ponad trzysta stron obok których nie można przejść obojętnie.  Książka do nabycia w Wydawnictwie Retro pod nr tel. 81 50 30 616. Zachęcamy do jej czytania i rozpowszechniania.

Przewala się to na Zachodzie z siłą gigantycznego walca drogowego. Naiwni sądzą, że po wygraniu wyborów przez PiS w 2015 roku, walec nie przetoczy się przez Odrę. Nic bardziej mylnego. Nie łudźmy się, że lewacy zrezygnują z podboju polskich umysłów. Celem na lata najbliższe, jest le­galizacja małżeństw zboczeńców, bo przecież żenująco wleczemy się z tym w ogonie Unijnej Jewropy.

a

Zadanie na dziś, to legalna seksualizacja w szkołach, wkrótce odbiera­nie praw rodzicielskich zacofanym rodzicom oraz konieczna kryminalizacja oporu przed tymi plagami. Ileż do zrobienia na tym nadwiślańskim ugorze!

Dzieci i rodzice są urabiani przez aktywistów seksualnych z LBGTQI. Na razie grasuje stosunkowo niewielu zgenderyzowanych popaprańców. Niestety, dysponują oni potężnymi funduszami i profesjonalnym aparatem propagandowym, sprawdzonym na Zachodzie.

Na teraz jest to wojna o pokolenie urodzone na początku XXI wieku.

W Jabłonnej koło Warszawy odbywały się szkolenia zorganizowane i prowadzone przez Stowarzyszenie „Lambda”. Jest ono akredytowane (czyli ma potężne plecy) w największej międzynarodowej organizacji deprawacyjnej (homoseksualnej) ILGA. W 70 procentach finansuje tych zboczeńców Unia Jewrejopejska, a ściślej – Komisja Europejska pod kierownictwem jej wiceszefa Timmermansa.

Szkolenie nauczycieli odbywa się pod hasłem: „Szkoła bez homofobii”. Ma się rozumieć – to wszystko dla dobra naszych dzieci (i moich wnu­ków). Umysły nieskażone tym kałem odczytują te szkolenia jako oswajanie umysłów z homozboczeńcami. Wmawianie im, że to zupełnie normalny, naturalny sposób kontaktów płciowych.

Po pięciu dniach całkiem darmowych odczytów z pełnym wyżywieniem i naładowaniu akumulatorów tym łajnem, nauczyciele powrócili do swo­ich uczniów z zaleceniem przeprowadzenia podobnych szkoleń w swoich środowiskach.

Patronuje tej inwazji, mocą swojego urzędu, PiS-raelski rzecznik (rzeźnik) Praw Obywatelskich Adam Bodnar, potulny wobec dyktatu organizacji homo-zboczonych, czemu dawał wyraz w akceptacji tych szkoleń. W tym celu już w marcu ubiegłego roku wysłał odpowiednie pismo do pani mini­ster edukacji. Domagał się w nim edukacji „antydyskryminacyjnej i równościowej”, a także otwarcia dla przedstawicieli organizacji eksperckich, szkół i przedszkoli, takich jak m.in. „Kampania przeciwko Homofobii” i podobnych szamb.

Pan rzecznik nie dopisał tam, że ta kampania ma osiągnąć dokładnie to samo, co już osiądnięto na Zachodzie. Ma polegać na wyrzuceniu z progra­mów nauczania instytucji małżeństwa i rodziny, a także wprowadzenie do nauczania instruktażu seksu na życzenie, szczególnie w wersji „homo”. W ten sposób homosiowane dzieci mają się oswoić z różnymi praktykami (zboczeniami) seksualnymi. Dzieci mają je tolerować, przyjąć za normalność, wychwalać i stosować.

Nic nam nie wiadomo o tym, aby pani minister nakazała to pismo powiesić w miejscach najbardziej do tego właściwych…

W drugim szeregu nacierało na MEN tzw. „Towarzystwo Edukacji Anty- dyskryminacyjnej”. Powoływało się na uprzednie zmiany w prawie oświato­wym o przeciwdziałaniu dyskryminacji. Przygotowało „raport”: „Edukacja antydyskryminacyjna – ostatni dzwonek”. Dołączono do raportu szereg praktycznych propozycji. Czy chodziło im o antydyskryminację dzieci jeszcze normalnych, przez zboczone programy? Nie, odwrotnie – o antydyskrymi­nację dzieci podlegających zboczeńcom.

Jesienią 2016 roku mszyła w polskich, czyli jeszcze normalnych szkołach potężna kampania (nagonka) pt.: „16 dni przeciw przemocy ze względu na płeć”. Podstępnie promowała ona subkulturę LGBT i sodomicki styl życia. Koordynatorem „projektu” była fundacja pod nazwą „Autonomia”. Skupia się ona na „powstrzymywaniu nietolerancji ze względu na płeć oraz orienta­cję seksualną, a także upowszechnianie idei feminizmu oraz równości płci”.

Patronat, dofinansowanie akcji zapewniło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Oto prawdziwe ideowe i realne oblicza PiS.

Kampania nie była polskim pomysłem. To międzynarodowa inwazja organizowana przez niezmordowane Center for Women’s Global Leader- ship. W Polsce jej robotę koordynuje wspomniana „Autonomia”. Ma ona na swojej stronie internetowej informację, o tym, że „Autonomia” prowadzi szkolenia m.in. z zakresu „równości płci” i przeciwdziała dyskryminacji. Istotne jest to, że fundacją dowodzi niejaka Agata Teutsh. Przez kilka lat dawała się poznać jako organizatorka Marszów (nie-)Równości i (nie-)Tolerancji wobec normalnych oraz feministycznych zadym.

Portal ugo.pl definiuje Agatę Teutsch jako: „trenerkę antydyskryminacyjną i działaczkę lesbijską” (zob. pch24.pl).

Dodajmy, że Agata Teutsh jest Żydówką. Większość zboczonych portali starannie ukrywa pochodzenie tych i innych piranii. Prezes PiS-raelitów do­skonale o tym wie, ale jako Żyd chętnie to toleruje jako „mąż swojego kota”.

Z początkiem marca 2016 roku, Uniwersytet Jagielloński został zmu­szony (?) do firmowania nacisków na władze „polskie” na rzecz legalizacji homoseksualnych „małżeństw”. Do Audytorium Maximum wparowali „eks­perci” od tzw. „praw osób LBGTQI, a nawet „+ A”, czyli osoby aseksualne (bezpłciowe?). Przez cały dzień rozprawiali pod hasłem: „Ogólnopolska Kon­ferencja o Prawach Mniejszości Seksualnych”. Patronowała im wspomniana „Kampania przeciw Homofobii”.

Prano tymi fekaliami mózgi studentów UJ. Przekonywano ich, że osoby „nieheteronormatywne” (!) są dyskryminowane przez ideologiczne państwo polskie (kłania się Franek Timmermans), natomiast osoby te powinny mieć zapewnioną tzw. równość małżeńską. Jaką? Jak na Zachodzie (cywilizacji). Specjalne stowarzyszenie pod zachęcającą nazwą „Miłość nie wyklucza”, rozprowadzało wzruszającą książeczkę o pierwszych parach jednopłciowych – mających dzieci. Jak je spłodzili? Brak informacji. Pouczano tam nawet biskupów, aby zmienili swoje podejście do związków osób tej samej płci, gdyż na stronie: http://www.wiara-tecza.pl/, proponowanie zmiany orientacji seksualnej i abstynencji jest głęboko nieetyczne. Zapraszano zebranych na paradę gejów i lesbijek na 14 maja w Krakowie pod hasłem:

Nie lękajcie się! Bóg Ojciec kocha wszystkich!

a

Wygląda na to, że gejów i lesby Bóg Ojciec chyba kocha mocniej? Zapraszano, aby zgromadzeni paradnie udali się do kościoła luterańskiego.

Na zakończenie odbyła się dyskusja dwóch gej studentów. Jedna po­pierała postulaty LGBTQ, druga je akceptowała, lecz „niechętnie”.

Na stronie Kampanii Przeciwko Homofobii widniał anons, że poszukuje ona „par jednopłciowych”, które zawarły małżeństwo lub związek partnerski za granicą i są zainteresowane „rozpoczęciem obserwacji nierówności par różno- i jednopłciowych w Polsce”.

Już kilka par podjęło starania o zaskarżenie państwa polskiego do Euro­pejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z powodu dyskryminacji. Nauka nie poszła w las. Timemermansy mają długie łapy.

Koszty postępowania związane z procedurą administracyjną i sądową oraz koszty podróży przy obowiązkowej obecności na posiedzeniach sądów wszystkich instancji oraz stawiennictwo osoby przed Europejski Trybunał Praw Człowieka, w całości pokrywa KPN.

Skąd pieniądze? Długa jest lista sponsorów. Z tych najważniejszych prestiżowych, zasłużonych: Fundacja Batorego, ILGA – czyli Komisja Eu­ropejska.

W marcu 2013 roku holenderski „homoś” – były parlamentarzysta za­powiedział, że następnym krokiem będzie legalizacja grupowych związków jednopłciowych.

Lesba Masha Gassen powiedziała rewolucyjnie:

Moi drodzy, w tej całej batalii o małżeństwa homoseksualne musimy w końcu przyznać, że kłamstwem jest to całe zabieganie o małżeń­stwo. W końcu, jeśli chcemy osiągnąć perfekcyjną równość, małżeń­stwo powinno w ogóle przestać istnieć. Nas przecież nie interesuje życie w małżeństwie.

Na tej fali jasno rysuje się konkluzja konferencji „Matki i ich zdrowie” zorganizowana w parlamencie Europejskim 7 marca 2016 roku. Przybyłe na konferencję uczestniczki zostały poinformowane, że podczas tej debaty nie należy używać słów: „małżeństwo”, „rodzina”. Mówi się tylko o „partne­rach”, „związkach” i „komórkach społecznych”. Jeżeli nie ma małżeństwa, rodziny, to nie ma żon i mężów. Są partnerzy. A co ze słowem „ślub”? Samo umrze. Ślubów nie ma i nie będzie.

Jewrejopejska komisarz do spraw gender Vera Jourova zagwarantowa­ła sodomitom z LGBTQI, że w każdym państwie członkowskim UE, bę­dzie prowadzony rygorystyczny monitoring treści dyskryminujących osoby o popapranej orientacji seksualnej. Już zabezpieczono na ten cel fundusze do 2019 roku. Pani komisarz bardzo zależy na ściganiu sądowym „mowy nienawiści”. To samo gwarantował żydom w Izraelu „nasz” prezydent Andrzej Duda, prywatnie mąż swojej żony Kornhauser de domo.

Teraz zaczynamy bardziej rozumieć irytacje F. Timmermansa – wice­przewodniczącego Komisji Europejskiej symulowanym oporem władz wobec inwazji zboczonych programów na Polskę. Timmermans wściekał się, bo mogą go zmgać jego niewidzialni sternicy. Za to mu płacą.

Paranoiczne eksperymenty genderyzmu na dzieciach w UE już dają skutki łatwe do przewidzenia. Świadczy o tym alarmistyczny list pediatrów amerykańskich z American College of Pediatricians pt. „Ideologia gender wyrządza krzywdy dzieciom”. Apelują do polityków, aby zaprzestali fa­szerować dzieci niepewnością co do własnej płci. Dla wielu najmłodszych taka relatywizacja kończy się silnymi zaburzeniami psychicznymi, ingerencją farmakologiczną, nawet chirurgiczną.

Wielka Brytania jest krajem genderowej awangardy. Wzrasta tam licz­ba dzieci z tzw. syndromem dezaprobaty własnej płci. W ciągu pięciu lat wzrósł on o 1000 procent!

Kraje, które dopuściły organizacje LGBTQI do decydowania o depra­wacji dzieci wykazują, że ukrytym mocodawcom seksualnym zależy nie tylko na tolerancji i akceptacji dla ich „różnorodnych praktyk seksualnych”. Stopniowo doprowadzają do uprzywilejowania interesów LGTBQI we wszystkich dziedzinach życia społecznego, nie tylko płciowego. Tak rozwija się program prawnie sankcjonowanego terroru.

Organizacje prorodzinne Kanady, USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwecji ostrzegają przed dyktaturą deprawatorów seksualnych. Na stronie www.stopseksualizacji.pl, Magdalena Czarnik, autorka obszernego alarmi­stycznego studium na ten temat, poleca film o tym, co stało się w Mas­sachusetts po zalegalizowaniu w 2004 roku tzw. homo-niby-małżeństw. W filmie widzimy nachalną seksualizację w szkołach, zachęcanie dzieci do wypróbowywania praktyk homoseksualnych, nakłanianie ich do kwestio­nowania własnej płci, a rodziców do posyłania do gejowskich pubów. Aby taką sodomię prowadzić w szkołach, należało przedtem złamać opór rodzi­ców, doprowadzić do prawnej kryminalizacji tego oporu aż po zamykanie w aresztach! Słowo „terror” nie jest tu przesadne. Naturalne prawa rodziców przegrywają z prawami tych umysłowych potworów. Uchwalenie praw hate laws wprowadziło totalitarne metody terroryzowania społeczeństwa. Ośrod­ki adopcyjne przyjęły jako regułę oddawania dzieci w pierwszej kolejności „parom jednopłciowym”, czyli obustronnie zboczonym. Zwalnia się z pracy lekarzy wskazujących na ryzyko zdrowotne dla dzieci. Publiczne miliony dolarów idą na leczenie gwałtownie rosnącej liczby zarażeń syfilisem i in­nymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Dzieci urodzone z matek surogatek tracą prawo do historii własnego życia. Szpitale wpisują im do dokumentów dwie matki lub dwóch ojców – naturalnych lub ślubnych.

Statystyki policyjne w USA notują lawinowy wzrost przemocy w śro­dowiskach tzw. tęczowych rodzin. Rośnie liczba młodych deklarujących się jako homoseksualiści lub bi-transseksualiści. Mnożą się ataki na kościoły odmawiające „błogosławieństwa” homo-związkom. Władze stanu Massa­chusetts wydały rozporządzenie, że chłopcy podający się za dziewczynki (!) mogą korzystać z damskich toalet.

Na rozpoczęcie „dumy gejowskiej” – Gay Pride – burmistrzowie i urzęd­nicy w USA muszą oddawać hołd tęczowej fladze – symbolowi zboczeńców!

Londyn: tamtejsze Coalition for Marriage (www.c4m.org.uk) wypichciło w 2014 roku opracowanie o 30 przypadkach osób, dzieci i dorosłych ukaranych na różne sposoby za sprzeciwianie się homopropagandzie. Czy­tamy tam o kierowcy autobusu z północnej Anglii, zwolnionym z pracy za sprzeciwianie się homopropagandzie, bo nakłaniał kolegów do podpisania petycji w obronie tradycyjnego małżeństwa.

Dziecko zostało w szkole doprowadzone do spazmów przez nauczyciela za to, że definiowało małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, jak jego rodzice. Sankcje spotkały też rodziców tego ucznia. Prezydent Donald Tramp przerwał ustawowy pochód sodomii w USA. Anulował przygoto­wany przez Obamę projekt ustawy o objęciu taką homo-sodomią całych Stanów Zjednoczonych!

Pani Magdalena Czarnik kończąc swoją wędrówkę po tym iście dantej­skim piekle homosodomii, pyta:

Czy za kilka lat nie okaże się, że i u nas przekreślono dwa tysiące lat chrześcijaństwa, wiedzę medyczną i psychologiczną, a nasze dzieci wysyła­ne są latem w półnagich pląsach na paradę gejowską (w maju w Krakowie i w Warszawie!) a zimą na gejowsko-lesbijski kiermasz bożonarodzeniowy po czekoladowe penisy – Hamburg, Kolonia, Monachium i czy wkrótce także Kraków?

Do obrony naszego kraju przed manipulacją prowadzoną przez global­ną sieć aktywistów LBGTQ wzywają nas protestujący w obronie swoich dzieci i swoich praw rodzice z Niemiec, Francji, Szwajcarii, Wielkiej Bry­tanii, USA, Kanady i innych państw. Mówią: stawiajcie opór już teraz, bo wkrótce będzie za późno! (patrz demonstracja www.stopdeprawacji.pl, www.massresistance.org, www.familywatchinternational.org)

Polaku! Bądź mądry przed szkodą!

Magdalena Czarnik

Za: http://www.pch24.pl/homopropaganda-nadal-podbija-umysly-polakow,43346,i.html

a

Na wspomnianym rzymskim forum o życiu i rodzinie, z płomiennym żarem wystąpiła rumuńska lekarka dr Anca Carnea, przewodnicząca ru­muńskiego Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich. Była przedtem świecką audytorką ostatniego synodu biskupów. Wezwała uczestników konferencji do modlitwy za kapłanów, aby powrócili do swojego obowiązku ratowania dusz przez ewangelizację skłaniającą do nawrócenia.

„Dołożyła” papieżowi Franciszkowi:

Zamiast prowadzić wiernych katolików w walce z siłami zła, które próbują podważyć chrześcijańską cywilizację, Kościół katolicki pod kierownictwem Franciszka schlebia wątpliwym ideologiom przeciwstawiającym się życiu.

Skrytykowała frazesy Franciszka w encyklikach Evangelii Gaudium i Laudato Si. Sugerowała, że język ten jakby pochodził z podręczników ideologicznych rodem z komunizmu, nie z Ewangelii.

Terminy takie, jak „integracja”, „marginalizacja”, „nierówności”, „zrównoważony rozwój” są częste.

Uznała otwarcie, iż Kościół pod wodzą Franciszka jest wykorzystywany przez potężne organizacje międzynarodowe realizujące program ideologiczny przeciwstawny do Ewangelii.

Zamiast głoszenia prawdziwego Boga poganom i nawracania ich, przy­wódcy katoliccy są wykorzystywani przez pogan.

A co do języka, przypomniała, że obowiązkiem papieża jest chronić język przed ideologizacją:

Powinien on służyć do głoszenia Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a nie sprawiedliwości socjalistycznej…

Taki język powoduje porażki katolików w wojnie kulturowej, co po­woduje, że wierni nie są w stanie identyfikować źródła ataków przeciwko życiu i rodzinie.

Rumunka ostrzegła obrońców życia i rodziny przed atakami „marksi­zmu kulturowego”, który usiłuje zmienić definicję małżeństwa, naturę ludz­ką i całe społeczeństwa.

Marksizm kulturowy jest jednym z „błędów Rosji”, przed którym ostrzegała Matka Boża w Fatimie w 1917 roku.

Przypomniała, że komuniści (żydokomuniści) legalizowali perwersję, wprowadzali kolejne zmiany w prawie.

W Ameryce ta zbrodnia popełniona na chrześcijaństwie została zale­galizowana dopiero 53 lata później. Co do rozwodów, to żydobolszewia także była prekursorem, bo już w 1918 roku, kiedy żydo-zboczeńcy utrwalili swoją władzę. Ameryce zajęło to 51 lat.

Homoseksualizm został po raz pierwszy zalegalizowany także w żydobolszewii już w 1922 roku.

Zboczona „edukacja” szkolna była także żydobolszewickim rekordem świata, kiedy to żydobolszewik i psychopata Bela Kuhn wprowadził do szkół „koedukacyjne” toalety i łazienki.

W Ameryce ta koedukacja płci opóźniła się aż o 60 lat i była skutkiem „badań” niejakiego Alfreda Kinsey’a opłacanego przez perwersyjną Fundację Rockefellera.

Marksizm kulturowy został opracowany jako narzędzie (…) mające nisz­czyć Zachód i uczynić go łatwiejszym do zdobycia dla komunistów. Wydaje się on być dziś jeszcze bardziej agresywnym niż klasyczny marksizm. Dr A. Carnea przypisuje marksizmowi „klasycznemu” i obecnemu marksizmowi kulturowemu wszelkie zło aktualnych „izmów”, zwłaszcza w degradacji Kościoła katolickiego.

Zasugerowała bardzo jasno, że Kościół jest infiltrowany, szczególnie pod rządami Franciszka. „Ten Kościół jawnie prowadzi dialog z przywódcami mchu marksistowskiego”.

Nic to dziwnego – dodajmy od siebie, skoro Franciszek wychwala ko­munizm:

To komuniści myślą jak chrześcijanie. Chrystus mówił o społeczeń­stwie, w którym to ubodzy, słabi, „wykluczeni” mają decydować Nie demagodzy, ale lud, biedni, którzy mają wiarę w Boga […].

Włos się jeży na głowie! To jawne wezwanie do „teologii wyzwolenia”. Dr A. Carnea kreśliła następującą strategię obrony:

Jeśli chcemy bronić rodzin, możemy niejako odbić świat z rąk rewo­lucjonistów […] Jeśli pozwolimy innym sterować edukacją medialną, prawodawstwem, gospodarką, życiem publicznym, administracją, opieką zdrowotną, wszystkim, to nie powinniśmy się dziwić, że nasze jednorazowe zwycięstwa w różnych kwestiach będą krótkotrwałe.

Na koniec powróciła do „języka” używanego przez hierarchów Kościoła:

(…) dziwnego, politycznie poprawnego, skażonego ideologicznie języka, który prowadzi katolików i przyczynia się do wielu porażek w wojnie kulturowej.

A nam wypada westchnąć: jakże jest nam potrzebna taka polska dr A. Carnea! A nawet wiele takich jak ona.

I drugie westchnienie: jakże teraz zakończyć pisanie, jeżeli dłoń jeszcze trzyma długopis?

Przenieśmy te rozważania na grunt polski, a w nim na wojnę kultu­rowego marksizmu w dziedzinie teatru. Teatr jest jednym z tych pól bitew­nych, gdzie dominuje miałkość, w której wybija się cel główny – plugawienie świętych symboli katolicyzmu i wartości narodowych.

Oto prokuratura warszawska wszczęła pod koniec lutego 2016 roku dochodzenie w sprawie kloacznej „sztuki” pod tytułem „Klątwa” a reakcji Rady Europy żąda Instytut Ordo Iuris. Wszak tam, w Unii Europejskiej rzekomo skupia się system obrony demokracji, poszanowania wartości na­rodowych, religijnych i wszelkich innych. Za ich brak agendy unijne gromią nas od wielu miesięcy, posługując się m.in. zarzutami o „mowie nienawiści”.

Reżyserem „Klątwy” jest Chorwat, o którym w Chorwacji od pewnego czasu pojawia się słowo „śmierć” przy jego nazwisku. Z fragmentów, jakie zostały nagrane wyłania się świadome nagromadzenie plugawych wątków, na czele z wieszaniem sylwetki Jana Pawła II, sceną oralnego seksu, pod­cieraniem się przez „aktorkę” polską flagą. Jak zwykle sataniści bronią tego szamba argumentami o prawie sztuki do ekspresji, dobom środków do tej ekspresji, itp. Rzecz działa się w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

W „Rozmowach niedokończonych: RM, ks. prof. Paweł Bortkiewicz pytał:

Dlaczego nie szydzą z islamu? Z Mahometa? Bo trzy dni później mu­siałbym jechać na ich pogrzeby! Albo z religii żydowskiej?

Po tych retorycznych pytaniach odezwała się pani Halina Zamel, (nota bene moja stała czytelniczka), choć w RM nie ma odwagi do tej słabości się przyznać. I podała swój sposób na „Klątwę”:

– Puścić na sali gaz masłowy i po trzech minutach sala pusta!

Prowadzący audycję ojczulek pryncypialnie obruszył się na taki akt „ter­roru”, którego ks. prof. Bortkiewicz ani potępił, ani pochwalił. „Skorzystał z okazji, aby siedzieć cicho”.

Kilka lat przedtem, poseł PiS przewrócił sylwetkę Jana Pawła II przygnie­cioną głazem w warszawskiej „Zachęcie”. Od tego czasu jest przeciągany przez sądy jak mokra ścierka. Znacznie przedtem, już ś.p. prof. Ryszard Bender nazwał Jerzego Urbana (prawdziwe: Urbach) „Goebbelsem stanu wo­jennego”. Urbach podał go do sądu i włóczył go od rozprawy do rozprawy prawie przez siedem lat, aż się zmęczył i znudził.

Kiedy niejaka Nieznalska (nomen omen) namalowała męskie genitalia na sylwetce ukrzyżowanego Chrystusa, ktoś podał ją do sądu, ale po roku sprawa została umorzona z powodu „małej szkodliwości czynu”.

Tuż po wojnie, we wsi znanej mi z autopsji, ubecki szpicel – rolnik tak się „zasłużył”, że chłopi przestrzelili mu kolano. „Uspokoił się” – lakonicznie skomentował mój teść nadgorliwość UB-eka.

Ścigani jak dzika zwierzyna żołnierze Niezłomni („Wyklęci”) w takich przypadkach strzelali znacznie wyżej i skuteczniej. Obawiać się można (albo cieszyć?), że tamte czasy i metody mogą powrócić! Słynnemu „bandycie” Józefowi Franczakowi ps. „Lalek” pomagali mieszkańcy prawie dziesięciu wsi w okolicach Piask Lubelskich, dzięki czemu przeżył do jesieni 1963 roku, kiedy to za esbeckie srebrniki wydał go jego znajomy, a sam zmarł „po boże­mu”, bo nikt poza SB w Lublinie nie wiedział, że to on sprzedał „Lalka”.

Tak, współczesna wojna stuletnia 1917-2017 nie toczyła się i nie toczy o terytoria, tylko o umysły, sumienia i dusze tych, którzy jeszcze wierzą w istnienie sumień i dusz. Dlatego niszczono w pierwszej kolejności Słowian, a już ze szczególną lubością Polaków (zob. okładka książki).

W drugiej światowej wojnie, w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców zgi­nęło 220 Polaków, 144 Rosjan, a 0,3 Duńczyków i niewiele więcej Francu­zów, Włochów, etc Niemców 114. Zginęło 200 000 Amerykanów i 20 000 000 Rosjan. Była to więc wojna ze Słowianami, a nie z Niemcami i spółką.

A co z żydami? Wyrok na chazarską mierzwę Polski i Rosji wydali Rothschildowie i najwyższa oligarchia banksterów, bo nie było możliwości budowania światowego rządu od Lizbony po Władywostok z tym zbęd­nym balastem chazarskim. Talmudyczni wywołali pierwszą światową woj­nę i rewolucję żydowską w Rosji w 1917 roku, ale po dwudziestu latach zrozumieli, że Stalin nie chce budować światowej Chazarii, wystarczy mu rosyjskojęzyczna światowa stolica proletariatu. Wynaleźli i uzbroili psychopatycznego ćwierć-żyda Hitlera, wysłali go na Polskę – dwa lata później na żydobolszewię, a po wspólnym rozgromieniu „nazistów” pozwolili Stalinowi i jego chazarskim władzom ZSRR przesunąć granice ojczyzny proletariatu aż po Berlin. Roosevelt dał Stalinowi Polskę jak worek kartofli.

Po czterdziestu latach i ten „projekt” uwiądł, więc Gorbaczow z Reaga­nem i Janem Pawłem II zwinęli go aż za Bug, następnie odchudzili o „demoludy”; Polskę, Ukrainę, Kazachstan, państwa bałtyckie, Rumunię, Bułgarię, Czechosłowację, Białoruś.

Wszyscy wielcy zrozumieli, że wojna o terytoria daje niewiele poza eksploatacją podbitych krajów. Przeszli do wojen o umysły, sumienia i dusze.

Na tych uwagach dałoby się zakończyć historię XX wieku, gdyby nie arcyciekawe, niszczycielskie dla cywilizacji skutki aktualnej wojny talmudyzmu z umysłami, sumieniami i duszami już wszystkich ludów świata, nie tylko Słowian.

Ten niszczycielski „projekt” talmudystów w sferze sumień i umysłów współgra z ich diabolicznym planem zniszczenia państwowości zachodnich narodów w ramach wypłukania z Afryki i państw bliskiego i środkowego wschodu, milionów mieszkańców na północ, zgodnie z proroctwem św. Jana Apostoła o „Bestii, która „wyjdzie z morza”, o czym pisałem w książkach „Apokalipsa bliżej niż sądzicie” i „Polsko twoja zguba wszędzie”.

Nie mogłem więc przerwać tej dantejskiej wędrówki niejako w pół zda­nia, toteż zdecydowałem się na pisarską recydywę.

Henryk Pająk

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.