Najnowsze

Opublikowano Sierpień 29, 2016 Przez NS W Polska

Poziom świadomości wojny hybrydowej w III RP

Podczas rozmowy z oficerem WP usłyszałem stwierdzenie, że nasze stosunki z Niemcami są poprawnie ułożone.  Na dowód czego przytoczył on deklarację swych kolegów z Bundeswehry, że „nie mają oni do Polaków pretensji”.

  W normalnych warunkach nasunęłoby mi się pytanie; o co mogliby mieć nasi niemieccy przyjaciele pretensje do nas?   Ponieważ jednak znam odpowiedź „świętego papieża Jana Pawła Wielkiego” na zapytanie dotyczące słynnego listu do biskupów niemieckich; „za co mamy przepraszać Niemców?”, że „zawsze jest za co przepraszać”; to doszedłem do wniosku że nasi zachodni przyjaciele, z typową germańską wielkodusznością, zaakceptowali po prostu owe przeprosiny.

a,0

W naturze Słowian leży życzliwość do gości i sąsiadów.  Zgodnie ze starym powiedzeniem „gość w dom Bóg w dom” starają się oni traktować przybyszów lepiej niż samych siebie.  Jeśli pod strzechę zawita wędrowiec to może liczyć na najlepsze jedzenie, troskliwą opiekę, a na noc najwygodniejsze łoże i córkę gospodarzy dla osłody.  W dostatnich czasach I Rzeczpospolitej obcym tak podobało się owo zachowanie, że często postanawiali osiedlać się na naszej gościnnej ziemi.  Było to przyczyną powstania wielkiej niemieckiej diaspory w naszej Ojczyźnie, oraz sprowadzonych przez króla Kazimierza „Wielkiego”  prześladowanych w całej Europie Żydów.

W charakterze dygresji należy tu podkreślić, że typową cechą Polaków było nadawanie swym głupcom, zdrajcom i sprzedawczykom tytułów „wieki” i opluwanie, lub w najlepszym przypadku zapominanie o autentycznych narodowych bohaterach.  Ta niezwykle szkodliwa przywara została nam wtłoczona za pomocą tytułowej metody „wojny hybrydowej”[i], o której będzie mowa w dalszej części artykułu.

Ponieważ nasza Ojczyzna graniczy ze „wspaniałym”  Zachodem, to wspomniane wyżej powiedzenie powinno być zmodyfikowane w treści do „gość w dom szatan w dom”.

Wszystkie zachodnie nacje traktują obcych gorzej niż swych.  Jeśli więc, nasz rodak zawita w niegościnne zachodnie progi, to w najlepszym przypadku zostanie ugoszczony, z fałszywym uśmiechem, resztkami strawy przygotowanej dla psów i nędznym kątem do spania.  A w nocy jego córka może zaznać uszczerbku na cnocie, i z trzosa zniknąć spora suma gotowizny.  Rano natomiast,  protekcjonalnie poklepany po plecach, uszczęśliwiony tyloma awansami, powinien ruszyć w dalszą drogę.

Przedstawione powyżej dwie wersje alegorycznej opowieści o wędrowcach klarownie ilustrują różnice mentalności Zachodu i Wschodu.  Zachodnia mentalność stanowi fundament wszystkich agresji i kolonizacji, od czasów krzyżackich do dziś.  Dopiero teraz, jednak uzyskały one naukowe określenie „wojen hybrydowych”, czyli walki za pomocą wszystkich dostępnych metod, nie tylko militarnych.  W okresie I RP toczyło ją ze społeczeństwem głównie żydostwo, oraz miejscowa hierarchia watykańska.  W dalszym okresie dołączyli do niej agenci mocarstw ościennych. Dziś odbywa się rękami zachodnich „przyjaciół” i ich krajowych agentów, w interesie światowej oligarchii finansowej.

Dla oceny tego, o ile większa jest efektywność wojen hybrydowych, w porównaniu z konwencjonalnymi, można posłużyć się okresem II Wojny Światowej. W owym to czasie okupant starał się rozwiązać „polską kwestię” za pomocą terroru, ludobójstwa, totalnej eksploatacji, w tym również potencjału biologicznego społeczeństwa.

Ta strategia spotkała się z masowym oporem Polaków.  Złowionych w polowaniach na „podludzi”, zwanych wtedy „łapankami”,  wywożono do Niemiec na roboty.  Polacy uciekali wtedy z transportów i sabotowali produkcję zarówno w Generalnej Guberni, jak i w Rzeszy.   Walka z polskim ruchem oporu związywała wielkie niemieckie siły militarne, tak niezbędne na frontach.  Kolaborantów likwidowano, Polki obsługujące Niemców, jako minimum miały zarezerwowane przymusowe golenie głów.

Obecnie III RP okupowana jest siłami krajowych zdrajców, a na dodatek udało się wmówić społeczeństwu, że niewidzialny okupant to „kacap” a nie Niemiec, czy inny zachodni Europejczyk.

Po zrabowaniu i/lub zniszczeniu całej  gospodarki PRLu, Polacy masowo rzucili się „na roboty” i nie trzeba ich nigdzie dostarczać siłą.  Likwidacja kobiety w GG zmniejszała jedynie liczbę potencjalnych matek-Polek.  Dziś  setki tysięcy ich obsługuje niemieckich „nadludzi” , pracuje dla dobra „Wielkiej Rzeszy”, a  potomstwo kontynuuje misję swoich mamuś – renegatek.  A jeśli kiedykolwiek zaszłaby taka potrzeba, to z zapałem wzięłoby się ono za masakrowanie swych „wschodnich kuzynów” w kazamatach jakiegoś nowego Gestapo.

a,00

Ta nowa niezwykle niebezpieczna rzeczywistość, pomimo całej swej powszechności, umyka uwadze społeczeństwa, które aktywnie współpracuje z własnym wrogiem, chełpiąc się przy tym efektywnością swej „integracji europejskiej”. Jakakolwiek próba zwrócenia na to uwagi polskojęzycznym „europejczykom” wywołuje u nich jedynie reakcję wściekłości w stosunku do próbującego otworzyć im oczy  Dlatego też, w ekspresowym tempie, doprowadzono państwo i społeczeństwo do stanu agonalnego.

Natomiast ludzi zachodu nie potrzeba indoktrynować w zakresie tej strategii.  Wyssali ją oni z mlekiem matki i bez zbędnego instruowania, wiedzą że obcych należy bezwzględnie eksploatować i niszczyć wszelkimi dostępnymi sposobami.  Taki paradygmat spowodował powszechną w świecie nienawiść do Zachodu.

Najlepszym tego przykładem są Muzułmanie, którzy od dawna walczą z Zachodem, głównie za pomocą brzuchów swych kobiet.  Zakutane w brudne szmaty służą jednemu celowi, masowej produkcji dzieci.  Natomiast gdyby, którejś z nich przyszło do głowy zakosztowanie rokoszy życia np.  z Niemcem, to jeden z jej męskich krewnych zostałby obarczony niewdzięcznym, ale honorowym zadaniem, jej fizycznej likwidacji.  Zasada jest prosta.  Na wojnie są straty zarówno wśród przeciwnika, jak i swoich i nie można tego uniknąć.

I właśnie ta świadomość stanowi meritum zagadnienia.  Ponieważ Polacy nie są świadomi prowadzonej przeciw nim wojny hybrydowej, to się nie bronią.  Nawet jeśli nie lubią naszego głównego wroga Niemca, to gdy któraś z patriotek prezentuje na forum rodzinnym swego zachodniego właściciela, podziwiają go z dumą i rozmawiają z nim na migi, niezmiennie dochodząc do konkluzji, że „choć Niemcy są źli, to ten nasz, to swój chłop”.   Wniosek taki jest z reguły fałszywy, ale nawet gdyby miał znamiona prawdy, to i tak nic by to nie zmieniło.  W czasie wojny, żołnierze strzelający do siebie z wrogich okopów nie wyszukują wśród przeciwników tych „złych”, których należy unicestwić.  Bowiem stara się zawsze likwidować jak największą liczbę wrogów, nie wchodząc w żadne indywidualne dywagacje.  Taka jest okrutna logika wojny.  A jeśli wojnę tą narzucił nam przeciwnik, to naszym prawem i obowiązkiem jest się bronić, ze wszystkimi tej sytuacji konsekwencjami.

 Ignacy Nowopolski


[i] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/656536,koniec-iii-rp-koncem-polski

Za: http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/725855,poziom-swiadomosci-wojny-hybrydowej-w-iii-rp
Data publikacji: 29.08.2016

Tags : , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.