Najnowsze

Opublikowano Maj 4, 2013 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze, Informacje oraz publicystyka z Polski

Pozdrowienia od Feliksa Dzierżyńskiego

Najwyższa Izba Kontroli, na wniosek Trybunału Konstytucyjnego, dokonała kontroli najważniejszych służb państwowych odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo takich jak: policja, sądy, prokuratura, czy też służb specjalnych. Celem było sprawdzenie, w jaki sposób i w jakim celu 18 uprawnionych instytucji pobiera nasze prywatne dane telekomunikacyjne.

Wnioski są porażające, służby bez żadnej kontroli i prawnego unormowania hurtowo sięgają w obszar naszej prywatności. W zeszłym roku Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował raport, z którego wynikało, że Polska jest liderem w inwigilacji obywateli. W 2011 roku polskie służby sięgały po dane teleinformatyczne obywateli aż 1 856 888 razy, bijąc kolejny raz  rekord Europy. 2012 roku ta liczba wzrosła do poziomu przekraczającego 2 miliony, czyli  pomijając dzieci i starców prawie co 6 Polak rocznie jest „na podsłuchu” władzy.  Dotyczy to adwokatów, polityków, działaczy społecznych i samorządowych, a nawet prokuratorów i sędziów.

Te fakty znane są od lat, jest co prawda sejmowa komisja d/s służb specjalnych, ale wydaje się, że to służby kontrolują komisję i sejm, a nie odwrotnie.

Wystarczy błaha sprawa, podejrzenie, donos, a nawet sprawa rozwodowa i można być zupełnie bezkarnie sprawdzanym przez 18 służb, od policji, poprzez służby celne, prokuraturę, policję skarbową itp.

Te nadużycia spowodowały, że do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło siedem skarg między innymi od Rzecznika Praw Obywatelskich i Prokuratora Generalnego dotyczących szeroko pojętej inwigilacji obywateli. Trybunał postanowił połączyć wszystkie skargi w jedną sprawę. Prezes Trybunału postanowił wreszcie zlecił Generalnemu Inspektorowi Danych Osobowych kontrolę największych operatorów telekomunikacyjnych pod względem ochrony danych swoich abonentów. Równolegle nakazał Najwyższej Izbie Kontroli przeprowadzić kontrolę 18 podmiotów uprawnionych do pobierania danych telekomunikacyjnych obywateli. Kontrola objęła wszystkie służby, z operacji wyłączono jedynie Agencję Wywiadu.

Definicja  danych telekomunikacyjnych to takie  takie informacje jak numery PESEL, adresy zamieszkania, numery telefonów, listy kontaktów, listy wykonanych połączeń (data, czas trwania i ich adresat), wiadomości sms, e-mail, ale również informacje  o lokalizacji ustalone za pośrednictwem telefonu komórkowego.

Po kilku miesięcznej kontroli służb NIK przekazał wyniki kontroli prezesowi Trybunału. Jak się okazuje, w Polsce nie stosuje się dyrektywy Unii Europejskiej nakazującej sięgać po dane telekomunikacyjne jedynie w przypadku najpoważniejszych przestępstw karnych. W Polsce służby po wspomniane dane sięgają według własnego widzimisie, a w przypadku sądów miało to miejsce nawet w przypadku spraw cywilnych. Gromadzono dane i informacje także od osób, które były związane tajemnicą zawodową  jak wspomniani adwokaci, dziennikarze, lekarze, radcy prawni i inni.

Kuriozalne jest to, że pozyskane dane mogą być znalezione np. na śmietniku, nikt niczego nie kontroluje, nie ma żadnych procedur określających ich dalsze losy. I nikt za nic nie odpowiada!

NIK w swoim raporcie alarmuje prezesa, że przepisy o pozyskiwaniu danych telekomunikacyjnych nie chronią obywatela, ani też praw i wolności obywatelskich. Kontrolerzy NIK proponują, aby precyzyjnie ustalić katalog spraw, w których byłoby dopuszczalne sięganie służb po wspomniane dane. Dodatkowo wprowadzić wymóg, aby było to czynione tylko w przypadku kiedy nie można zastosować innych środków. Ponadto postuluje powołanie do życia organu mającego stać na straży pozyskiwania danych przez służby. Miałby to być organ niezależny, którego zadaniem byłaby kontrola rodzimych służb.

Film „Układ zastępczy” pokazuje mechanizmy niszczenia polskich przedsiębiorców, takich spraw są setki. Odpowiedzialni za ten stan rzeczy byli funkcjonariusze i agenci w nagrodę zostają prominentnymi politykami, prokuratorzy awansowani. Każdy ma prawo do błędu, ale zawodowy kierowca za swoje błędy płaci mandat i zbiera punkty karne, jak straci prawo jazdy – traci pracę.

Tzw. „wymiar sprawiedliwości” jest chory i wymaga niezwłocznej diagnozy i intensywnej terapii. Szanse na to znikome, w ciągu ostatnich 5 lat mieliśmy 5 ministrów sprawiedliwości. Ten resort w takiej sytuacji dobrze, że w ogóle działa, ale coraz bardziej pęka i się rozsypuje.  Mordercy odpowiedzialni za masakrę w Gdańsku w 1070 roku chodzą z podniesioną głową, dwa koziołki ofiarne dostają wyroki niższe niż pijany wiejski rowerzysta. Sąd zakwalifikował zdarzenia, w których zamordowano ok.  40 ludzi i raniono ponad tysiąc jako …. pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Kpi, czy rżnie głupa?   A wszystko po „intensywnym” trwającym 20 lat śledztwie. Rzygać się chce.

Nawet w stanie wojennym komuchy mieli więcej przyzwoitości, bo informowali, że rozmowa jest kontrolowana. Feliks Dzierżyński nie wymyśliłby lepszej metody na kontrolę narodu niż nasze podobno „demokratyczne państwo prawa”.

Komentowanie zamknięte.