Najnowsze

Opublikowano Luty 10, 2017 Przez a303 W Polska

Potopy demonokracji. Henryk Pająk

„Globalna władza zaczęła się wyłaniać z niewinnej zamiany praw obywatelskich na „prawa człowieka”. Pod tym określeniem globalnie narzuca się moralne zboczenia, sodomię, trans-genderyzm, konfiskatę i porywanie dzieci od rodziców.”

(Waclav Klausprez. Czech)

a

Okupacyjny system terroru

Polega on na posługiwaniu się Konstytucją jako fałszywą flagą rzekomej sprawiedliwości i wolności we wszystkich przestępstwach okupacyjnych władz demonokracji, wymierzonych w wolność narodu polskiego we wszystkich aspektach jego rzekomej wolności i suwerenności.

Ustawa Zasadnicza spełnia rolę maczugi prawnej pacyfikującej opór narodu w majestacie nadrzędności konstytucyjnej. Przed Trybunałem Konstytucyjnym nigdy nie stanął ani jeden urzędujący przestępca okupacyjnego terrory w resztówce Polski, zwanej szyderczo „Trzecią RP”, przedtem „Polską Ludową”.

Opiera się on na oficjalnie prawnym, w istocie bezprawnym terroryzo­waniu, sądzeniu, skazywaniu i więzieniu obywateli sprzeciwiających się syn­dromowi terroru w okupowanej Resztówce Polski. Są oni prześladowani na niezliczone sposoby także poza zasięgiem bezprawnego formalnego prawa; w życiu prywatnym, sekowani materialnie, szkalowani, a w groźnych dla syste­mu okupacyjnego przypadkach bici, więzieni na dopuszczalne 48 godzin oraz mordowani przez zawsze „nieznanych sprawców”. Próbą generalną było skry­tobójcze mordowanie w latach stanu wojennego i po nim niezłomnych księży, aktywnych działaczy patriotycznych.

Terror prokuratorsko-sądowniczy osłania urzędowych członków okupa­cyjnego systemu terroru, dokonujących gospodarczych przestępstw liczonych w miliardach i dziesiątkach milionów złotych. Rewersem zasad tego zbrodni­czego systemu terroru jest bezlitosne skazywanie na materialny niebyt każde­go, kto jest spoza systemu, gdy tylko dał cień okazji do wyroków skazujących. „Klasykiem” takiego zniszczonego materialnie człowieka biznesu spoza systemu okupacyjnego terroru był m.in. Roman Kluska.

System sądowego bezprawia odznacza się szczególnym zapamiętaniem w dręczeniu tych, którzy ośmielają się piętnować dominujący udział syjonistów w okupacyjnym systemie fizycznego i medialnego terrory.

Przykładem jest Grzegorz Wysok z Lublina, „sądzony” już od siedmiu lat pod bezczelnym zarzutem „antysemityzmu”, wrogości do „mniejszości etnicz­nych”. To uniwersalne fałszywe flagi, pod którymi naciera wojujący syjonizm1.

Pod strychulec „antysemityzmu” podciągnięto także autora tej pracy, wszczynaniem przeciwko niemu dochodzeń prokuratorskich. Ostatnie z nich prowadzono w Lublinie przez dwa lata w sposób tajny. Kiedy okupacyjny sys­tem prokuratorskiego bezprawia wezwał mnie do zapoznania się z zarzutami, czyli fałszywymi oszczerstwami zwanymi „antysemityzmem”, odpowiedziałem odwołaniem się do ówczesnego ministra okupacyjnej niesprawiedliwości Zbi­gniewa Ziobro, desygnowanego na to stanowisko przez „Prawo i (nie-) Spra­wiedliwość”. Wykazałem w tym odwołaniu, iż samo słowo „antysemityzm” jest semantycznym, słowotwórczym oszustwem, a to z tego prostego powodu, iż istnieje kilkanaście ludów semickich, w tym Palestyńczycy od pół wieku ludobójczo prześladowani przez semickich okupantów ich ziemi, chazarskich pseudo-Żydów. W odwołaniu skierowanym do ówczesnego ministra okupacyjnej niesprawiedliwości, pisałem, że trzeba być patologicznym szaleńcem, aby pałać wrogością do wszystkich ludów semickich, wśród których „Żydzi” stanowią zaledwie 7,8 procent populacji semickiej.

Dochodzenie zakończyło się na dochodzeniu, lecz nie było żadnej pew­ności, że podobne dochodzenie w podobnie utajnionych formach nie jest pro­wadzone w dowolnej prokuraturze na terenie okupowanej Resztówki Polski.

Okupacyjne terrorystyczne „prawo” chroni przestępców, morderców, gwał­cicieli, a zwłaszcza seksualnych zboczeńców. Normalny, zwyczajny człowiek wolny, „człowiek bez właściwości” jest niczym, jest obywatelem ostatniej kategorii: „tutejszym” aborygenem, „Indianinem” którego nie zdołali dobić, dorżnąć, fizycznie zutylizować Niemcy i żydobolszewicy.

Struktury tego okupacyjnego bezprawia – sądownictwo wraz z siłami bez­pośredniego przymusu, są ustawione w kształcie piramidy. Na ich szczytach siedzą widzialni namiestnicy nominowani i kierowani spoza Polski przez nie­widzialnych cesarzy tej piramidy. Każdy pilnuje swego miejsca, jednocześnie czyniąc wszystko co w jego mocy i niemocy, aby wspiąć się o szczebel wyżej. Warunkiem jest ślepe posłuszeństwo mafiozom z górnych szczebli.

Okupacyjny system terroru w gospodarce

Została ona doszczętnie rozgrabiona, w większości zniszczona, „zaorana”. Gdyby udało się jej obecny stan przełożyć na wizualne widoki „z lotu ptaka” otrzymalibyśmy obraz powojennej Warszawy powiększony o powierzchnię okupowanej resztówki przedwojennej Polski. „Sprywatyzowali” osiem tysięcy przedsiębiorstw, w pierwszej kolejności setki kluczowych o strategicznym zna­czeniu i setki tych, które przynosiły stałe zyski. Ten zestaw „pereł w koronie” zająć może całą książkę, biblię polskiej zagłady, kasacyjny wyrok na narodzie. Piszący te słowa mieszkaniec Lublina ma pod powiekami np. obraz najnowo­cześniejszej odlewni żeliwa, a tuż pod nimi obraz jej ruin. Inne obrazy, nieznane z autopsji nawet czterdziestolatkom, to Fabryka Samochodów Ciężarowych, Fabryka Maszyn Rolniczych, cukrownia „Lublin” – na jej gruzach „zbudowano” ósmy stadion sportowy2. Do tego dodać należy zanikające już pod powiekami nawet sześćdziesięciolatków dziesiątki zakładów mniejszej wielkości i rangi.

Okupanci zlikwidowali nawet fabrykę drożdży, jedną z trzech w resztówce Polski. Wszystkie trzy „nabył” przedstawiciel narodu wybrakowanego, który natychmiast „wybrakował” dwie, a zachował trzecią (w Warszawie).

Terrorystyczne przejęcie i okupacja polskojęzycznych mediów w oku­powanej resztówce przedwojennej Polski

Najeźdźcy przejęli za bezcen, w większości za „długi” wszystkie gazety codzienne, tygodniki, kolorowe „magazyny próżności” dla kobiet. W pierwszej kolejności zawłaszczyli Tel-Awizję i radio w myśl zasady, że wielomilionowe stado baranów trzeba wypasać w ogrodzeniu bez płotów, drutów kolczastych, w iluzji wolności i wolnomyślności, posługując się elektrycznym „pastuchem”.

Tel-Awizję zaprogramowali na wzór amerykańskiego Hollywood. Bombar­dują więdnące mózgi tubylców oraz ich dziatwy codziennymi „Wiadomościami” dobrymi lub złymi lecz „zawsze prawdziwymi”. Z tych ścieków wypływa co­dzienne pranie umysłów miazmatami zboczeń, perwersji, nicości, sterylnie oczyszczonych niczym w oczyszczalniach; bez śladów tradycji, historii, wiary, moralności, etyki, a podporządkowane walce z polskością, z tymi szczątko­wymi już postawami, które mogłyby posłużyć ostatnim Mohikanom polskości jako motywy do buntu, do samoorganizacji, nawet do konspiracji.

„Kto rządzi obrazami medialnymi, ten rządzi i umysłami” – powiedział bp. Adam Lepa w audycji RM 19 maja 2015 r. Dodał, że w metodologii rządzenia umysłami dominują przemiennie dwie metody – metoda straszenia i metoda ośmieszania. Biskup wstrzelił się w sedno sytuacji. Właśnie trwał dywanowy medialny ostrzał przeciwników B. Komorowskiego. Jedni ich ośmieszali, inni ich straszyli apokaliptyczną perspektywą wygranej Andrzeja Dudy.

Jeden z kanałów tej obrazkowej kloaki terrorystyczni okupanci nazwali telewizją „publiczną”, to znaczy państwową, rządową. Ten ściek propagando­wego łajna ma największą przepustowość, nadali mu rangę „kanału głównego” a dorównują mu przepustowością kanały prywatne, powołane przez gangsterów wyłonionych spośród oligarchów politycznych przekształconych w miliarderów. Razem z rządzącymi oligarchami władzy i polityki, stanowią oni betono­wy syndrom totalnej okupacji umysłów za pomocą umiejętnie dawkowanej mieszaniny kłamstw, półprawd, przeinaczeń stanowiących kolorowy iluzjon. Nie jest tu potrzebny jakiś nadwiślański Hollywood. Zastępują go filmy „ame­rykańskie” sprzed 20-30 lat. Ich wiek łatwo poznać po rekwizytach, markach i kształtach samochodów, telefonów, bibelotów. Ten chłam otrzymują za darmo od swoich amerykańskich starszych braci i nadzorców.

Wszystkie tel-awizje, ich kanały i ścieki, poza jedyną Telewizją Trwam, służą trzymaniu stada w zaprogramowanej subordynacji. Przez największe mia­sta przeciągnęły wtedy wielomilionowe manifestacje z żądaniem przyznania katolikom multipleksu dla telewizji Trwam. Zebrano ponad dwa i pół milio­na podpisów, które ostatecznie poszły na przemiał w sejmowych i rządowych ” rozdrabniaczach papieru. Trwało to półtora roku. Chodziło o udręczenie, o upokorzenie terroryzowanych katolickich gojów. Osiągały swoją pełnię w okresach poprzedzających kolejne „wybory” do okupacyjnego „parlamentu”, senatu; na stanowiska prezydentów, a zwłaszcza do masowego „popierania” ko­lejnych etapów zbiorowej akceptacji zniewolenia, aż po międzynarodowe akcje „poparcia” Unii Europejskiej. W tych paroksyzmach propagandowej nagonki, okupanci chwilami wychodzą ze swoich ról udawanej „bezstronności”, stając się jawnymi naganiaczami – tylko pejczów im brak.

Czas udokumentować zwroty w rodzaju: „Okupacyjny system terroru w resztówce Polski”.

Po terrorze ekonomicznym, medialnym, po opisach bezkarnego rabunku (szabru) majątku narodowego; po skazaniu Polaków na pracę do 67 roku życia („pracy aż do śmierci”) – czas na system terroru w polityce.

Jesteśmy poddawani amoralnej eksterminacji przez zwarty syndrom czte­rech odwiecznych wrogów polskości – syjonistów amerykańskich, izrael­skich, żydowskich oligarchów ukraińskich, pogrobowców ludobójczych band OUN-UPA na czele z kultem Stepana Bandery i Myrosława Onyszkewycza a także i zwłaszcza, przez ich polskojęzyczny pomiot drugiego i trzeciego poko­lenia, który opanował wszystkie decyzyjne, strategiczne stanowiska w dobijanej resztówce Polski.

Zacznijmy od fanatycznego antypolskiego nacjonalisty ukraińskiego Grze­gorza (Hryhora?) Schetyny, którego premier Ewa Kopacz (od przekopania na metr głęboko miejsca upadku tupolewa w Smoleńsku) mianowała ministrem spraw zagranicznych terroryzowanej, okupowanej resztówki Polski.

Schetyna m.in. popisał się, nie podejrzewając, że to się „rypnie” listem do amerykańskiego syjonisty Johna Kerry’ego:

Drogi Sekretarzu Kerry

W nawiązaniu do porozumienia z Panem [warto by byłoby znać treść tego porozumienia! – H. P.] posłuchałem się do żądania3 ambasadora Mull’a, i otwarcie poparłem Radę Wierhowną Ukrainy, aby uznać UPA i OUN za bojowników wolności […]

Moja inicjatywa wznieciła wybuch niezadowolenia zarówno wśród ludzi [?], jak i między polskimi politykami, również i w Platformie Oby­watelskiej, której jestem członkiem. Otrzymałem śmiertelne pogróżki oraz żądania mojej dobrowolnej rezygnacji ze stanowiska w biurze Urzędu MSZ.

Proszę Pana o to, aby odpowiedział Pan gestem dobrej woli i użył wielu dźwigni dostępnych Departamentowi Stanu do zredukowania nacisku na mnie i na mój zespół. To umożliwi zachowanie obecnego poziomu zaufania i współpracy jak dotychczas4.

Z oddaniem

Grzegorz Schetyna, 20 kwietnia 2015

Dzień przedtem Tomasz Siemoniak, Ukrainiec w randze ministra obrony narodowej okupowanej resztówki Polski, poleciał do syjonistów amerykańskich, gdzie podpisał kontrakt na dostawę przestarzałych rakiet „Patriot”. Żydostwo przyjęło go z wielką atencją jako wasala, ale także jako zdrajcę Polski szastające­go miliardami dolarów, które resztówka Polski będzie wypłacać syjonistycznym gangsterom z pożyczek zaciąganych w Międzynarodowym Funduszu Waluto­wym.

Spójrzmy teraz, z lotu ptaka, na strategiczne stanowiska powierzone przez naszych okupantów fanatycznym nacjonalistom ukraińskim.

Siemoniaka i Schetynę już mamy w pełnej krasie ich zdradzieckiej roli.

Następny, to Janusz Onyszkiewicz (Onyszkewycz). To Ukrainiec uczestni­czący w rozbiorowym spisku pod fałszywą flagą „Okrągłego Stołu”. Już wtedy Żydzi stanowiący 80 procent biesiadników tego ekskluzywnego koryta, wpro­wadzili do władz swoich ukraińskich agentów i pobratymców, a więc 25 lat temu. Jego stryj, to czołowy ludobójca Polaków – Myrosław Onyszkewycz ps. „Orest”, w latach 1944-1948 dowódca ludobójczych watah UPA. Został aresztowany i stracony.

Jego zacny bratanek był w okresie Okrągłej Zdrady wykładowcą w Instytu­cie Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego, rzecznikiem prawnym „Solidar­ności”. Urodził się w 1937 roku we Lwowie. W latach 1980-1981 był członkiem prezydium Zarządu Regionu Mazowsze i prezydium KK „S” rzecznikiem praso­wym Mazowsza, KI<P i I Krajowego Zjazdu „S”. Trzynastego grudnia 1981 roku „internowany”. W kwietniu 1983 roku aresztowany za kierowanie manifestacją w 40-tą rocznicę powstania w getcie warszawskim, zwolniony na mocy amne­stii. Członek Komitetu Obywatelskiego. Potem był w Komitecie Organizacyjnym przy Lechu Wałęsie (ps. „Bolek”) do spraw Okrągłego Stołu.

Sekretarzem owego Komitetu był Henryk Wujec, zięć Żydówki z UB – Re­giny Olcrent. Jego zastępcą był Jan Dworak, Żyd, kumpel B. Komorowskie­go, późniejszego ministra obrony, marszałka Kne-sejmu, wreszcie prezydenta wszystkich belwederskich żyrandoli i oficerów WSI5.

W dziesięcioosobowym Sekretariacie Komitetu znalazła się Ludwika Wu­jec, córka Reginy Okrent Żydówki z łódzkiego UB, żona Henryka Wujca.

Biuro prasowe: Janusz Onyszkiewicz jako rzecznik i sześcioro innych Ży­dów, m.in. Kazimierz Wóycicki6. W radzie Krajowej Instytutu (nie-) Pamię­ci Narodowej grasuje Grzegorz (Hryhor) Motyka, autor szeregu kłamliwych, oszczerczych książek wybielających zbrodniarzy OUN-UPA.

W oddziałach wojewódzkich IPN roi się od jawnych Ukraińców lub krypto- -Ukraińców, zwłaszcza w pionie „śledczym” Jest on tak rzetelny, tak wrażliwy na krzywdy morderców UPA, że w ciągu całego okresu istnienia tegoż „IPN”, nie zdołał wykryć i skazać ani jednego banderowca, choć roi się od nich na ziemiach południowej Polski i na Mazurach, Wrocławskiem, a szczególnie na północy Polski. Dodajmy, że tenże „pion śledczy” IPN zatrudnia około 100 prokuratorów. Jego główne zadanie, to tropienie tajemniczych „nazistów”. Prze­ciwnie – wszystkich bandytów z UPA skazanych w pierwszym dziesięcioleciu PRL, antypolski IPN uznał ich niejako hurtowo za skazanych niewinnie, zali­czając ich do „osób represjonowanych” przez PRL! Dokładnie tak, jak żydowski „oligarcha” Poroszenko, bandytów z OUN-UPA uznał za kombatantów.

Na „polskiej” scenie politycznej aktywnie grasują tacy eksponowani Ukra­ińcy, jak Grzegorz Schetyna – minister spraw zagranicznych Polski (i Ukrainy); jak poseł Marek Kuchciński – odznaczony przez żydo-amerykańskiego prezy­denta Juszczenkę medalem „za zasługi dla Ukrainy”; jak Tomasz Siemoniak – minister obrony Polski (i Ukrainy); jak były poseł PiS Paweł Kowal; jak minister Borys Budka i kilku innych.

Skandal z wyrzuceniem młodych narodowców ze spotkania na UMCS z piewcą banderyzmu, konsulem Wasylem Pawlakiem wpisuje się w rozległą panoramę inwazji nacjonalizmu ukraińskiego.

W maju 2015 roku doszło do wspólnego polsko-ukraińskiego spotkania w Nieborowie. Na zaproszenie marszałka Kne-sejmu Sikorskiego, przybyła świ­ta ukraińskich czynowników rządowych. Żarli na koszt polskich podatników. Media nie zająknęły się o tym sabacie.

W dniu 19 maja, a więc nazajutrz po pacyfikacji młodych narodowców w Lublinie, w Moskwie wylądował Sekretarz Stanu wszystkich Żydów ame­rykańskich John Kerry. Cztery godziny naradzał się z ministrem Ławrowem, a przez następne cztery godziny z prezydentem Putinem. W tym samym cza­sie w Kijowie naradzała się rzecznik prasowy Białego Domu Żydówka Nulan. Rezultaty tych sabatów poznaliśmy kilka dni później i są one zatrważające. Putin ogłosił, że w przyszłości nie sprzeciwi się wejściu Unii Europejskiej na Ukrainę, czyli przyłączeniu Ukrainy do Eurokołchozu. Prezydent Poroszenko uroczyście oświadczył, że kończy działania bojowe na wschodzie Ukrainy, nie będzie walczył o utrzymanie Ługańska (strategicznego lotniska).

Tak oto zostaliśmy wystawieni do wiatru. Rosja została otoczona gigantycz­nym rogalem od Estonii, Łotwy, Litwy, Polski, aż po Ukrainę wschodnia. Nasi ukro-zdrajcy kupują amerykańskie rakiety „Patriot” za 28 miliardów dolarów. Od Francuzów nabyliśmy śmigłowce7. Kandydat na prezydenta Grzegorz Braun podczas swojej kampanii prezydenckiej postulował wyposażenie Polski w broń jądrową (!) chyba po to, aby dać Rosjanom pretekst do spopiele­nia kilku milionów Polaków. W zamian dla ugłaskania przerażonych katolików, postulował odwlekaną intronizację Chrystusa na Króla Polski.

NATO już sprowadza sprzęt bojowy na wschodnie rubieże okupowanej Polski, oczywiście tylko w ramach „ćwiczeń i patrolowania”.

Sytuacja na obszarze polskiego łagru rozwija się dynamicznie.

Były szef kancelarii premiera Tuska, Tomasz „Arabski” został oskarżony o „zaniedbania” przy organizacji lotu do Smoleńska. Przyleciał na przesłuchania z Hiszpanii, ale nie czuł się winny.

A co na Zachodzie? „Na Zachodzie bez zmian” – tak tytułował swoją po­wieść z 1929 roku sławny pisarz E.M. Remarąue. Rzeczywiście, u nas bez zmian, chociaż jesteśmy tylko wschodem zachodu. Oto rzecznik waszyngtońskiego Muzeum Holokaustu Andrew Hollinger oskarżył pokolenie naszych dziadków i ojców o współudział (z „nazistami”) w mordowaniu Żydów. Jesteśmy współ­odpowiedzialni za zagładę Żydów! Nawiązał do oszczerstwa rzuconego przez szefa FBI Jamesa Comey’a8. Hollinger stwierdził, że „bez szerokiej współpra­cy [Polaków], zamordowanie sześciu milionów Żydów i milionów innych w ciągu czterech lat nie byłoby możliwe”.

W związku z tym, że Comey wymienił imiennie tylko Polskę i Węgry, Hollin­ger poświęcił więcej uwagi tym krajom w kontekście ich udziału w „holokauście”.

Stwierdza, że zginęło w Polsce 90 procent populacji przedwojennych Ży­dów, zatem skala eksterminacji Żydów w Polsce była większa niż w pozostałych krajach okupowanych przez „nazistów”. Przedwojenni politycy i urzędnicy rze­komo „forsowali” masową emigrację ludności żydowskiej9. Przyznaje, że tylko w Polsce obowiązywała kara śmierci za przechowywanie Żydów. Podaje liczbę 6 532 obywateli Polski odznaczonych przez instytut Yad Vashem w Jerozolimie medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

Ale to tylko wstęp do głównego pojemnika pomyj, którymi Hollinger zalał Polskę i Polaków. To nic w porównaniu z masowością udziału Polaków i polskich instytucji w mordowaniu Żydów przez „nazistów”. Polska policja i pracownicy kolei pilnowali gett oraz deportowali Żydów do obozów koncentracyjnych. Indywidualni Polacy „pomagali” w identyfikacji i polowaniach na ukrywa­jących się Żydów.

Hollinger zapomniał poinformować, kto naprawdę pilnował i terroryzował Żydów w gettach. W warszawskim grasowało 2 500 żydowskich policjantów, których okrucieństwo, jak pisała Hannah Arendt w słynnej książce „Eichmann w Jerozolimie” – stanowiło „najczarniejszą stronę historii Żydów”.

Henryk Pająk

Był to fragment książki Henryka Pająka pt: Przed potopem. Tom II narodu wyklętego przez męty”. Przypisy w oryginale.

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.