Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 29, 2014 Przez NS W Informacje oraz publicystyka z Polski

“Porządek panuje w Warszawie”

[Pierwotnie tekst ten był komentarzem do artykułu Pluszowego Misia – „Współczesna jaskinia platońska”; troszkę tylko go rozszerzyłem. Jest to próba zrecenzowania, niestety w zasadzie, wszystkich samozwańczych partii i organizacji narodowych i patriotycznych obecnie działających w Polsce i na świecie.]

Félicien Rops, L’ordre règne à Varsovie (1863)

Félicien Rops, L’ordre règne à Varsovie (1863)

„Narodowcy” nie mają pojęcia na jakim świecie żyją, a przynajmniej robią takie wrażenie. Jak wskazano – błąd u podstawy rozumowania czyni całe rozumowanie błędnym (Falsus in unum falsus in omnibus). Cóż jest błędnego?

Aż chce się sparafrazować z pewnego filmu – to nie jest jakaś głupia gra o stołki, tu idzie o życie. Nie chodzi o to, że jakiś Miro, czy Zbynio ukradł srylion złotych, a przy okazji rozkradł sto fabryk, nie chodzi nawet o lichwiarsko-żydowski system ekonomiczny w którym żyjemy (pieniądze fiducjarne, brak pieniądza niekontrolowanego przez żydostwo, niewola ekonomiczna – choć to bardzo ważne to „narodowcy” również z tego nie zdają sobie sprawy),

„Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa” – Mayer Amschel Rothschild (1744-1812), założyciel międzynarodowej finansjery

tu idzie o życie! Po prostu o nasze fizyczne przetrwanie. O życie nasze, naszych bliskich, naszych potomków (których wielu się nie narodzi z powodu żydłackich działań – gender, rozpicie społeczeństw, trucizny na każdym kroku, aborcja, demoralizacja, itp.)

„Narodowcy” nie dostrzegają tego. Co diagnozują? Ich diagnoza nie wychodzi poza ramy „demokratycznego społeczeństwa”, tzn. problemy wynikają z błędów, i niedopatrzeń demokratycznych procedur (mówiąc najprościej – posłowie złodzieje, senatorowie złodzieje, urzędnicy złodzieje, radni złodzieje, wszyscy złodzieje; toż z kim byś nie rozmawiał to każdy narzeka, że pracy nie ma, że złodzieje, praca tylko po znajomości – o tym samym w zasadzie traktują programy różnych konwentów-narodowo-wyzwoleńczych, dodają tylko może jeszcze, że wszędzie komunistyczni epigoni mają wpływy, ale nie kwestionują całego systemu).

„Narodowcy” działają w ramach „państwa demokratycznego”. Zwołują konwenty-narodowo-wyzwoleńcze, biorą udział w wyborach, wyprowadzają ludzi na ulicę,

No właśnie! Wyprowadzają bezbronnych ludzi na ulicę, w tym kobiety i dzieci. I co się dzieje? Pojawia się policja i napieprza do bezbronnych ludzi z broni gładkolufowej. Tak, tak! Są i uczciwi policjanci, tylko tak się składa, że oni zawsze stoją za rogiem, a broń gładkolufową dzierżą specjalnie dobrani siepacze. Uczestniczenie w takich imprezach jest niebezpieczne! (Marsze Niepodległości) Przed powstaniem styczniowym też organizowano marsze. Padali zabici i ranni. A potem sprowokowano wybuch. A potem żyd Kronenberg skupował za bezcen ziemie wypędzonych na Syberię polskich powstańców-patriotów. (A może by tak walić prosto z mostu: „Ludzie! Żyjemy pod żydowsko-lichwiarską okupacją militarną!”(?!))

tworzą partie polityczne. Dzieci w podstawówce wiedzą, że partię polityczną tworzy się po to, aby zdobyć władzę, że szef partii, która wygrała wybory często zostaje premierem. To są wszystko działania polityczne.

A tu idzie o życie! To jest najgorsza okupacja w historii. Planowe bezrobocie, planowa bieda, planowy brak możliwości zapewnienia godnego życia dla siebie i rodziny – wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku; ale oni sądzą, że zegarek źle działa; oni wyciągają ludzi na ulicę, chcąc naprawiać coś co przecież doskonale funkcjonuje – żydłacką demokrację .

A teraz powspominajmy. Czy polscy patrioci za żyda-nazisty (1939-1945) zakładali partie polityczne? Czy może robili to za żyda-komunisty (1945-1989). Nie. Pod okupacjami tymi tworzenie partii politycznych i prowadzenie działalności politycznej było absurdalne. To dlaczego „narodowcy” robią to za żyda-demokraty (1989-obecnie)? No sorry, ale nic się w naszej okupowanej sytuacji nie zmieniło! Oni po prostu nie rozpoznają sytuacji. Działania polityczne za Hitlera i Stalina były bezsensowne, takież same są obecnie.

Oczywiście nie chodzi o to, aby zawsze siedzieć w domu. Jak najbardziej można protestować i trzeba, ale nie w stricte kwestiach politycznych. Np. ostatnio pojawiła się kwestia „inteligentnych” liczników energii, jakieś akcje przeciwko gmo. Takie różne protesty i inne działania ad hoc mogą być skuteczne np. ACTA. Coś durnego wymyślą posłowie – owszem, ale nie mieszać się w politykę bezpośrednio.

Dlaczego? Ponieważ dzieje się to w ramach żydowsko-demokratycznego systemu i jest to na rękę żydłactwu. To oni liczą głosy, przez urnę wyborczą nic się nie przeciśnie. A jeśli nawet, to celowo a skutek będzie co najwyżej taki, iż będzie mniej dowcipów o tym czym się różni Madzia z Sosnowca od Adama Małysza, a więcej relacji o kolejnej „wpadce i kompromitacji” (wybrani do sejmu „narodowcy” będą ośmieszani w żydomediach, co doda kolorytu i pieprzu walce politycznej i jeszcze bardziej zlegitymizuje w oczach wyborców cały ten demokratyczny cyrk).

Polska historia XIX w. to historia “wielkiego” szacunku dla kobiet (a jak dla kobiet to i dla dzieci). A przecież nie mamy niczego cenniejszego!

Polska historia XIX w. to historia “wielkiego” szacunku dla kobiet (a jak dla kobiet to i dla dzieci). A przecież nie mamy niczego cenniejszego!

Wielu z uporem godnym lepszej sprawy stawia na zmianę ordynacji wyborczej i zaprowadzenie okręgów jednomandatowych. Śmiech! Okręgi jednomandatowe funkcjonują mi. w USA, Wielkiej Brytanii, Francji. To nic a nic nie zmienia. Wszystko można kupić. Kto emituje forsę, nie dba o prawa – kupuje legislatywę i w ten sposób na w głębokim poważaniu ordynację wyborczą.

„Narodowcy”, krótko mówiąc, sprzedają społeczeństwu „mit życia w demokracji”. Człowieku! Jak wyjdziesz na ulicę to możesz tak oberwać z broni gładkolufowej, że się już nie obudzisz! Jesteśmy bezbronni. A skoro bezbronni, to należy szukać sposobów na uzbrojenie się. Najpierw mentalne, potem realne – fizyczne.

Wszyscy siedzimy w bagnie, ale niektórzy z nas patrzą w niebo

(Świnia nie jest w stanie spojrzeć w niebo)

I nic dziwnego, bo czy można nie być świnią żywiąc się jak świnia? Telawizja to gównodajnia. Ilu ludzi nie ogląda telawizji? Bardzo, bardzo niewielu. Ludzi świadomych jest bardzo mało. Toteż robienie polityki nie ma sensu. Polityczna rewolucja może być naszym wspólnym celem, ale w odległej przyszłości. Społeczeństwo musi być świadome. Obecnie możemy tylko powtórzyć historię z rewolucjami żydo-masońskimi (np. Lenin i jego niczego nieświadomi chłopi którzy przeprowadzili rewolucję robotniczą) i tylko pogorszyć sytuację.

Obecnie sens mają tylko działania oddolne, niezwiązane bezpośrednio z polityką. Na ulice wychodzi sporo ludzi. Trzeba to wykorzystać. Można robić obywatelskie projekty ustaw (zbierać podpisy) np. o powszechnym dostępie do broni (dlaczego debil z policji po gimnazjum może mieć giwerę a ja nie?!), można rozpieprzyć monopol Polskiego Związku Strzeleckiego, można starać się zlikwidować absurdalny nakaz jazdy na światłach przez cały rok, można zlikwidować zmianę czasu, zlikwidować przymus zusowski (no to już ostrzejsze działanie), szczepienia, uchwalić jakąś ustawę antyalkoholową (zobacz wykład profesora Żdanowa o alkoholu) itd. Jest mnóstwo rzeczy do zrobienia. Takie działania mogą poszerzyć świadomość społeczną (nakaż społeczeństwu wykonywać dziesięć bezsensownych rzeczy bez szemrania, a będziesz mógł rządzić milionami). To są sposoby na uzbrojenie umysłów. Tylko człowiek świadomy jest w stanie się bronić. Toż w Polsce z 90 % obywateli ma takie zdanie: „A po kiego wała ludziom dostęp do broni? Toż byśmy się wszyscy porozstrzeliwali”. Polacy są rozbrojeni mentalnie. Po pierwsze trzeba uzbroić umysły, potem można dumać co dalej i tworzyć jakieś konkretne rozwiązania.

Projekty lub referenda będą ignorowane przez sejm, ale w końcu coś może przejdzie i tak powolutku… Bardziej chodzi jednak o gromadzenie się, spotykanie się, poszerzanie kręgu „zainteresowanych” i świadomych ludzi, o coś co już kiedyś robiliśmy – o pracę u podstaw, o pracę organiczną. Mamy w tym doświadczenie i jesteśmy w tym dobrzy. Za kulturkampfu, mimo olbrzymich dotacji z budżetu państwa pruskiego, to jednak Polacy skupili więcej ziemi niż Prusacy!

Dopiero potem może coś da się zrobić. Teraz jesteśmy w głębokim bagnie.

Do tego będą potrzebne jakieś struktury, które już mają „narodowcy”. Komitety legislacyjne, grupki zbierające podpisy, siedziby… To smutne, ale obecnie Polacy nie dorastają do pięt Islandczykom, którzy powołali konstytuantę i kazali banksterom prostować banany, toteż na ten czas pozostają nam tylko takie półśrodki. Jeszcze przez długi czas w Warszawie będzie „panował porządek”, a nadzieja na zwycięstwo i sprawiedliwe rządy partii nawet naj-najpatriotyczniejszej jest płonna.

Źródło: http://ussus.wordpress.com/2013/04/02/porzadek-panuje-w-warszawie/

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.