Najnowsze

Opublikowano Grudzień 18, 2012 Przez Jan W Bez kategorii

Polska niemal najbiedniejsza w Unii Europejskiej

Źródło: http://www.bibula.com/?p=65146

Data publikacji: 17.12.2012

po

 

Z danych Eurostatu wynika, że pozycja Polski w UE nie jest najlepsza. Nasz kraj jest zamożniejszy jedynie od trzech państw Unii, choć pół roku temu za nami były cztery kraje.

Eurostat poinformował, że poziom zamożności w Polsce, czyli PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej, wyniósł 64 proc. unijnej średniej.

Z danych, do których dotarła „Rzeczpospolita” wynika, że gorzej niż w Polsce jest już tylko na na Łotwie (58 proc.), w Rumunii (49 proc.) i Bułgarii (46 proc.), choć jeszcze pół roku temu, wyprzedzaliśmy także Litwę. Teraz jednak nasi sąsiedzi skoczyli do 66 proc. średniej.

Za: niezalezna.pl (17.12.2012)

Pożyczają z konieczności

Polskie rodziny pożyczają z konieczności, a nie z przyjemności zaciągania kredytu. Dlaczego kredyt dla milionów rodzin staje się wręcz koniecznością życiową, z której skwapliwie korzystają banki? Przyczyną jest bezwzględny drenaż dochodów gospodarstw domowych przez rząd Tuska i Rostowskiego, spychający dużą część rodzin w obszar niedostatku. Na dowód, że tak jest, niech najpierw przemówią liczby.

Z badań publikowanych w rocznikach statystycznych GUS wynika, że w 2011 roku:

  • Prawie 20 proc. ludności, już po uwzględnieniu transferów społecznych, żyło poniżej granicy ubóstwa. Granica ta – według EU-SILC – w przeliczeniu na 1 osobę wynosi poniżej 900 zł miesięcznie, zaś dla rodziny z dwójką dzieci – prawie 1900 złotych.
  • Średnie wynagrodzenie w gospodarce wyniosło około 3500 zł, z tym że prawie 65 proc. zatrudnionych osiągało wynagrodzenie niższe niż średnia. Minimalna ustawowa wysokość płacy to blisko 1400 złotych. Trudno podać liczbę osób zatrudnionych w szarej strefie za płacę poniżej minimalnej, ale przy rejestrowanej stopie bezrobocia powyżej 12 proc., nie może to być  mała liczba.
  • Oszczędności czynione w każdym roku z dochodów dyspozycyjnych polskich gospodarstw domowych są najniższe w UE i wynoszą jedynie 6-7 proc. tych dochodów. W innych krajach UE wskaźnik ten waha się między 15 a 25 procent. Dodatkowo, polskie rodziny nie dysponują zgromadzonym w przeszłości zasobem majątku w takich rozmiarach, jak ma to miejsce w rozwiniętych krajach UE.
  • Kwota wolna od podatku PIT w Polsce wynosi nieco powyżej 3000 zł (niemal 700 euro) i nie będzie zmieniona w roku 2013. Oznacza to, że miesięcznie jedynie 250 zł wypracowanego dochodu jest zwolnione z podatku. A gdzie koszt uzyskania tego dochodu w postaci wydatków chociażby na zdrowie i edukację dzieci? (Ocenę kompromitującego rząd projektu ulg prorodzinnych wchodzących w życie od 2013 roku, dyskretnie przemilczę). Na Słowacji kwota wolna od podatku wynosi 4035 euro i jest multiplikowana liczbą dzieci. Oznacza to, że 60 proc. gospodarstw po prostu nie płaci podatku od dochodów z pracy. Nie inaczej jest w innych krajach (podaję liczby dotyczące kwoty wolnej od podatku w euro) np. Cypr – 19 500, Finlandia – 15 600, Grecja – 12 000, Luxemburg – 11 265, Austria – 11 000, Malta – 8 500, Francja – 5875, Holandia – 6000, Estonia – 2000, Wielka Brytania – 9205 funtów.
  • Od dwóch lat progi podatkowe nie są waloryzowane stopą inflacji. Wynoszą one 18 proc. podatku do 85 tys. 528 zł dochodu oraz 32 proc. podatku od 85 tys. 528 zł dochodu wzwyż. W zapowiedziach rządu nie będzie takiej waloryzacji również w roku 2013. Oznacza to niewidoczny drenaż realnych dochodów gospodarstw domowych w tempie inflacji, zwany „zimną progresją”.
  • Według danych KNF, suma udzielonych kredytów gospodarstwom domowym wykazana we wrześniu 2012 r. wyniosła przeszło 532 mld złotych. To 1/3 polskiego PKB oraz prawie 65 proc. państwowego długu publicznego.

Wniosek z oglądu liczb nasuwa się sam. Sytuacja dochodowa milionów polskich rodzin zmusza je do sięgnięcia po kredyt. W ten sposób wpadają one z konieczności w kleszcze z jednej strony fiskalnej opresji rządu, z drugiej zaś, bezwzględnych praktyk sektora bankowego, zresztą niepolskiego, nastawionego na zysk za wszelką cenę. Beneficjentem takiego układu jest gracz trzeci – sektor parabankowy, natomiast faktycznym jego akuszerem jest sam rząd Tuska i Rostowskiego.

Z usług sektora parabankowego korzystają miliony Polaków, podpisując często, w zamian za niewielkie kwoty pożyczek, wyrok na siebie i swoje rodziny. Szacuje się, że w 2012 roku straty klientów sektora pozabankowego przekraczają 2 mld złotych. Składają się na nie lichwiarskie odsetki oraz wartość zastawianego majątku. Tak lukratywny interes rozkwita pod łaskawym parasolem rządu Tuska. Łaskawym dla silnych i cwaniaków, zaś bezwzględnym dla uczciwych, pracowitych i biednych.

Prof. dr hab. Feliks Grądalski

Autor jest pracownikiem Katedry Teorii Systemu Rynkowego Kolegium Zarządzania i Finansów SGH.

Za: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 15-16 grudnia 2012, Nr 293 (4528)

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentowanie zamknięte.