Najnowsze

Opublikowano Styczeń 30, 2016 Przez NS W Polska

Polska: „ KOD się moheryzuje ”

W artykule zatytułowanym KOD się moheryzuje Tomasz Wróblewski ukazał, kim naprawdę są lansowani przez media głównego nurtu anty-PiSowscy „obrońcy demokracji”: sektą sfrustrowanych, odklejonych od rzeczywistości i normalnego społeczeństwa liberalnych oszołomów. Poniżej fragmenty artykułu:

a

Ale największą ironią losu jest to, że „obrońcy demokracji” stali się w swoich zachowaniach, retoryce i mistyce rewersem tego, z czego tak niemiłosiernie kpili jeszcze pół roku temu. Z całą misyjnością, moherowym oddaniem, ale też wszystkimi cechami charakterystycznymi dla zamkniętej i marginalizowanej społeczności.

(…)

Po dwóch miesiącach nowego rządu wiemy tyle, że PiS pozostaje niekwestionowanym liderem sondaży opinii publicznej. Uliczna strategia KOD-u nie działa. Sam obóz zamyka się w swojej martyrologii, pochłaniają go coraz bardziej groteskowe rytuały i zamiast jednać sobie zwolenników, coraz bardziej antagonizuje.

(…)

Z upływem czasu, kiedy nowe struktury państwa i mediów przyjmowały realny kształt, początkowy protekcjonalizm KOD-u ustępował miejsca agresji. Transparenty stawały się coraz bardziej obraźliwe, a narracja dzieląca społeczeństwo na „naszą” – „prawdziwą” Polskę i „tamtą” – jakby żywcem z programów Radia Maryja. Coś, czego zresztą ideolodzy i publicyści PO namiętnie słuchali i z rozkoszą wyszydzali na łamach lewicowych mediów.

(…)

Idąc tym tropem, KOD zaskakująco szybko odmówił nowemu rządowi i prezydentowi mandatu do pełnienia władzy. Nie kwestionując wyniku wyborów, zwraca uwagę, że w liczbach bezwzględnych w Polsce wciąż jest więcej osób, które na PiS nie głosowały niż tych, które głosowały. Były prezydent Komorowski nazwał to „konfuzją wyborczą”, a wyznawcy „zamachem” na wolę większości wyborców. I znowu termin jako żywo przeniesiony z narracji 2010 roku.

Temperatura musi wzrastać w miarę, jak obiecane zwycięstwo się oddala. KOD nie mówi już o końcu demokracji, ale o państwie policyjnym. Straszy inwigilacją i prowokacjami. Dorabia teorię do nieistniejących zapisów w ustawie o monitorowaniu korespondencji.

(…)

Im oporniejsze stają się fakty, tym agresywniejsza i bardziej surrealistyczna staje się narracja KOD-opozycji. Pojawiają się opowieści o tym, że PiS może siłą bronić swojej władzy nawet jeżeli przegra wybory. Chodzi oczywiście o te wybory, których nie ma, ale zaraz mają być, bo – jak twierdzi Petru – „PiS zaraz eksploduje od środka”.

(…)

Wysokie notowania PiS w G[azecie] W[yborczej] prezentowane są jako słabnąca przewaga. Dobre wyniki gospodarcze i wysoki wzrost PKB jako nic nie znaczące dane, „odnoszące się tylko do historii”, co brzmi równie niewiarygodnie co niegdyś „Polska w ruinie”.

Do tego dochodzi ikonografia – kolorowa mistyczna oprawa marszy i protestów. Obwieszanie się najrozmaitszymi znaczkami, symbolami, cotygodniowymi „sobotnicami”, tak jak w sprawdzonym modelu miesięcznic smoleńskich. Ulicy towarzyszą dramatyczne gesty, opuszczanie studia telewizyjnego, oddawanie orderów, pisanie oświadczeń – o tyle żałosne, że skierowane już do bardzo wąskiego grona ludzi roznamiętnionych własnym poczuciem krzywdy. Charakterystyczna jest też kategoryczność postaw i retoryki – „nigdy nie uznam tego rządu”, spotkamy się „w prawdziwej”, „demokratycznej” Polsce. Aż trudno uwierzyć, że wypowiadają to ci sami ludzie, którzy jeszcze pół roku temu kpili z marszy wolności i propagowanych tam haseł o „wolnej Polsce”, „prawdziwej Polsce”. 

W miarę jak z sobotnic wykruszają się ludzie po całym tygodniu wracający do rodzin i codziennej rutyny, w procesjach zaczynają dominować osoby starsze i „skrzywdzeni”. Chwilowo bez pracy, wpływów, pełni goryczy i chęci zemsty. Stąd pojawiają się tam abstrakcyjne dla młodszego pokolenia odniesienia do Marca ’68 czy PRL-owskich haseł. To, co osobom starszym dodaje wigoru i pozwala im skakać, dmuchać w trąbki wykrzykując „kto nie skacze podsłuchuje’, dla młodszego pokolenia zaczyna wyglądać żałośnie. Nie wiem czy poczucie braku społecznej akceptacji, czy kwestia wieku i goryczy, ale wszystko razem sprawia, że KOD się gwałtownie wulgaryzuje: „PiS, przeproście i spie…e”, „Błogosławione prącie i jego RP bananowa”, „Pisiorem zabawa niebezpieczna sprawa”. Z kolei uduchowione elity uciekają w coraz bardziej patetyczne hasła o faszyzmie, wolności, parafrazują Martina Luthera Kinga, Kennedy’ego, albo sięgają po równie utarte slogany – „Będziemy mieć tyle wolności, ile sobie wywalczymy. Wszystko jest w naszych głowach i naszych sercach”.

Obciach, który prześladował marsze wolności, spotkania rocznicowe, wszystko to, na czym politycy PO budowali swoją wyjątkowość i wyższość moralną, zaczyna być zmorą KOD-u. Nie tylko to, że sam ruch przechodzi w inny, nierealny wymiar, ale staje się też obciążeniem dla partii i polityków, którzy go firmują. Ryszard Petru z dnia na dzień stał się bohaterem memów i twittowych dowcipów, odbierając prym Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.

Żródło: wp.pl

Za: http://xportal.pl/?p=24331

Data publikacji: 29.01.2016

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.