Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 17, 2016 Przez a303 W Świat

Polityczne i narodowe samobójstwo Norwegii

W 1975 roku w Norwegii było około 4 mln Norwegów i ledwie zauważalna populacja imigrantów. W 2015 roku w Norwegii nadal są tylko 4 mln Norwegów, ale liczba ludności wynosi 5,2 mln. Wynika z tego, że 1,2 mln musiało przyjechać tu z zagranicy lub urodziło się z zagranicznych rodziców. Według SSB (Centralne Biuro Statystyczne) w 2065 będzie nas 7 mln. Oznacza to, że nastąpi podwojenie populacji w ciągu zaledwie stu lat. Jednak liczba Norwegów nie wyniesie więcej niż 4 mln, a może nawet mniej, ponieważ norweskie kobiety rodzą średnio 1,7 dziecka. Gwarancją utrzymania stałej liczby ludności jest średnia 2,1 dziecka na kobietę.

a

a

Od roku 2005 przybyło w Norwegii 600 tys. osób. To jeszcze jedno Oslo. W ciągu 10 lat. Co kryje się za tym ogromnym wzrostem imigracji ludności? Kto go zapragnął? I dlaczego jest pożądany? Są to pytania i odpowiedzi, które należą do naukowców. Lecz jak dotąd nie otrzymaliśmy na nie żadnych konkretnych odpowiedzi. Za to otrzymaliśmy konkretne wyliczenia, z których wynika, że doprowadzi do całkowitego demontażu państwa opiekuńczego i uczyni Norwegię rozpaczliwie biedną. Nie będzie już dochodów z ropy naftowej, które nam obecnie żyjącym przyobiecano w przyszłości.

Następne pokolenia wszystkiego otrzymają znacznie mniej. Poza przestępczości, biedą i nie-zachodnimi imigrantami. Tego będzie bardzo dużo. Norweskie przepisy według Konstytucji Norweskiej 1814 roku, Art. I: Królestwo Norwegii jest wolnym, niezależnym, niepodzielnym i niepodległym królestwem. Jego ustrój jest ograniczoną i dziedziczną monarchią.

W Art. II czytamy: Podstawowymi wartościami pozostaje nasze chrześcijańskie i humanistyczne dziedzictwo. Konstytucja ma zapewnić demokrację, praworządność i prawa człowieka. Są to ważne i niezbędne paragrafy mające na celu zapewnić dalsze istnienie narodu norweskiego. Ale w ostatnich czasach, elity polityczne wespół z mediami politycznymi zdecydowały się odejść od swoich podstawowych zadań.

Nacjonalizm kontra internacjonalizm

O ile wcześniej walczono i pracowano dla narodu, obecnie robi się to dla społeczności międzynarodowej. O ile wcześniej brano pod uwagę dobrobyt własnych obywateli, dziś dobrobyt ludności całego świata stał się najważniejszym zadaniem. Teraz słowa takie jak odpowiedzialność, solidarność i obowiązek odnoszą się do społeczności międzynarodowej, a nie naszych dzieci i osób starszych. Norwegia stała się pionkiem, służącym za narzędzie siłom politycznym i dużemu kapitałowi. Nasze państwo nie jest już suwerenne, a kasa państwowa stoi otworem przed wydającymi pieniądze daleko poza jego granicami. Interesy narodowe zostały wyprzedane, zastąpił je import podstawowych towarów. Nawet wysyłamy w świat żołnierzy i bomby na tak zwane „misje pokojowe”. Nasi przywódcy polityczni zabiegają o najbardziej prestiżowe i najlepiej płatne stanowiska w międzynarodowych organizacjach.

UE, ONZ i NATO stały się pracodawcami byłych premierów, ministrów finansów i szefów partii. Te wysokiej rangi stanowiska wynikają z ich wielkodusznej postawy wobec niesienia pomocy, umów międzynarodowych i akceptacji wszystkiego, co leży na stole elity. W wyniku tego przy prawie każdej okazji państwo norweskie i jego rdzenni mieszkańcy zostają z „Czarnym Piotrusiem” w dłoni.

Wszystko jest do zaakceptowania dopóty, dopóki można zachować odrobinę codziennej przyzwoitości. Jednak obecnie nasza wolność, bogactwo i przyszłość stopniowo ulegają erozji. Najbrutalniejszymi przykładami są te wymienione na początku, a mianowicie, że dano przyzwolenie na to by Norwegowie w Oslo byli bliscy statusu mniejszości. I że ludzie potępiający naszą tradycję, kulturę i dziedzictwo historyczne mogą pozostawać w naszym kraju i są tu traktowani po królewsku. Gość, który pluje do jedzenia i znieważa gospodarza powinien zostać wyrzucony za drzwi, lecz tu w Norwegii wolno mu zostać. Nawet z nienaruszeniem wszelkich praw.

Wyrzucić starą Norwegię i wprowadzić nową

Można wiele dyskutować na liczne tematy, takie jak ataki gwałtów, rozboje gangów ulicznych, zabójstwa honorowe, obrzezania, zagrożenia terrorystyczne, likwidacja chrześcijaństwa jako religii państwowej, odwoływanie Uroczystości św. Łucji, uzbrojenie policji w dniu 17 maja (Święto Konstytucji), pobłażliwe traktowanie skazanych terrorystów (zarówno zagranicznych, jak i miejscowych), niemoralne podatki, jak od nieruchomości, spadków i VAT na żywność, niewybudowane szkoły i drogi, cięcia budżetowe w opiece nad starszymi osobami i wiele innych. Niektóre ważniejsze od pozostałych, ale wszystkie to objawy społeczeństwa, które gnije od korzeni.

W międzyczasie wybrani przez naród reprezentanci w asyście uzbrojonych ochroniarzy jeżdżą w kuloodpornych limuzynach na uroczyste kolacje na zamku. Kiedy wygłaszają puste frazesy i na nowo wprowadzają w obieg dobrze przećwiczone kłamstwa, coraz więcej oszołomionych mieszkańców poddaje się by w końcu uwierzyć w to co im powiedziano.

Sytuacja przypomina pociąg towarowy, do którego stale doczepia się nowe wagony. Ale pewnego dnia lokomotywa rozpadnie się, a z nią cały tor. W historii było już tak wielokrotnie. Człowiek żyje dalej, a nowe cywilizacje powstają na gruzach starych. Zastanawiam się, co Norwegowie pomyślą w roku 2500 gdy przeczytają o wydarzeniach z naszych czasów.

Ale najpierw społeczeństwo musi upaść. Dzieje się tak na skutek wojny domowej, rewolucji lub demograficznego ludobójstwa. Kiedy to nastąpi, a nie „czy w ogóle”, nie jest pewne. Wystarczy spojrzeć na państwa europejskie, których problemy są bardziej zaawansowane niż w Norwegii by zauważyć do jakich niepokojów tam dochodzi i znaleźć w nich przestrogę przed tym, co nas czeka. I bynajmniej nie obecni politycy czy medialne elity tego doświadczą. Nie oni, którzy jedzą wykwintne potrawy gdy słudzy w białych rękawiczkach krzątają się między stołami. Nie, to nasze dzieci i ich dzieci będą musiały przejść przez czyściec. One będą musiały odbudować z ruin to co im pozostawimy. I trzeba mieć nadzieję, że ostatecznie wezmą nauczkę z lekcji historii.

Ludobójstwo

Zakończmy gdzie zaczęliśmy na słowie ludobójstwo. Użycie go w połączeniu z emigracją do Norwegii zapewne wywoła pewne zdziwienie. Słowo to wiąże się z raz po raz pojawiającymi się najbrutalniejszymi reżimami i nadużyciami religijnymi. Współcześnie możemy wspomnieć o Rwandzie i Bałkanach, gdzie doświadczono prześladowań z powodu pochodzenia etnicznego czy narodowego. Lecz konwencja ONZ dotycząca ludobójstwa zawiera więcej niż to.

Artykuł II definiuje ludobójstwo jako; którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
a) zabójstwo członków grupy,
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy.

Biorąc pod uwagę informację, że Norwegowie staną się mniejszością we własnej stolicy w 2040 roku, oraz mniejszością we własnym kraju do końca tego wieku, nie ulega wątpliwości, że jest ona zbieżna z definicją ludobójstwa według ONZ.

Pytanie, które musimy zadać samym sobie to dlaczego stanowi to celową politykę wybranych przez społeczeństwo reprezentantów oraz elity?

ALEXANDER HALVORSEN

Źródło: https://www.frieord.no/kommentar/norges-politiske-folkelige-selvmord/

Źródło polskie: http://ndie.pl/polityczne-narodowe-samobojstwo-norwegii/

Tags :

Komentowanie zamknięte.