Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 1, 2013 Przez Jan W Stop Syjonizmowi

Polak Polakowi (psu)bratem

Za: http://www.goniec.net/goniec/teksty/andrzej-kumor/polak-polakowi-psubratem.html

Data publikacji: 22.03.2013

ku1

 

Żydzi mają pojęcie „self-hating Jew” na określenie swych ziomków, którzy z takich czy innych powodów nie kochają polityki Izraela czy wyłamują się z plemiennej sztamy. Nie jest ich wielu, natomiast zjawiskiem powszechnym w wielu kręgach polskich, zwłaszcza tzw. inteligencji, są nienawidzący własnego narodu i swych krajan Polacy.

Jest to o tyle dziwne, że przecież jesteśmy narodem, który był w stanie urodzić Solidarność przez duże „s”. Najwyraźniej jednak, choć zdolni do narodowej kohezji od zrywu do zrywu, w życiu codziennym mamy z solidarnością spore trudności.
Nienawidzący swoich model Polaka to zazwyczaj osobnik „po szkole” (wykształcony), który zaczyna w życiu odnosić sukcesy osobiste (pracuje w Warszawie, przyjął się do pracy na lotnisku w Wielkiej Brytanii lub zapisał na kurs językowy w Nowym Jorku…), zna co najmniej jeden język obcy, a przez udział w sobotnich imprezach ma poczucie udziału w kulturze świata.
Jest to model osobowy, który wie, że już do czegoś w życiu doszedł, a jeśli jeszcze nie doszedł, to idzie we właściwym kierunku; ma też poczucie, że zdołał się wyrwać.
Szacunek do przeszłości, tradycja, uczucia narodowe – wszystko to kojarzy z kulą u nogi, z czymś archaicznym, zacofanym, co przeszkadza w osiągnięciu pełni człowieczeństwa i samorealizacji; w byciu nowoczesnym – choć może tego pojęcia rzadziej się dzisiaj używa niż jeszcze 30 – 40 lat temu.
Opisany gatunek Polaka przypomina ludzi z awansu społecznego w czasach komunistycznych. Bo też twór ten jest efektem zastosowanie podobnego zabiegu propagandowego i dotyczy „migracji” – ludzi wyrwanych z dotychczasowych „leży” rodzinnych, z uskokiem pokoleniowym. Dawniej masowo migrowano ze wsi do miasta, dzisiaj są to migranci z małych miast do dużych, z mniejszych środowisk do korporacyjnych czy wreszcie, są to typowi gastarbeiterzy.
Mimo że większość z nich nadal obraca się wśród Polaków, korzysta z polskich siatek znajomości i pośrednictwa, są do polskości jako takiej nastawieni wrogo, wyśmiewają się z polskich odruchów samoorganizacji, cynicznie przyglądają się przejawom polskiej kultury i religii katolickiej.
Nienawidzący swoich Polacy to nie tylko produkt procesów ekonomicznych – klęski projektu pokomunistycznej odbudowy Polski, milionowych fal gastarbeiterów, którym postkomusza biurokratyczna czapa uniemożliwia bogacenie się w Polsce (a wcześniej ograbiła z publicznego majątku); jest to również efekt celowej propagandy antypolskiej prowadzonej przez kosmopolityczne środowiska salonowych elit; elit usiłujących nie dopuścić do erupcji rzekomego polskiego nacjonalizmu skutego przez kilka dekad lodową skorupą narzuconego reżimu komunistycznego… Jest to w końcu efekt propagandy projektu europejskiego mającej sfolkloryzować i zohydzić wszystko co narodowe i związane z heroiczną przeszłością.
Tak jeden, jak i drugi wysiłek propagandowy bardzo przypomina wcześniejsze zabiegi komunistów, chcących postponować „sanacyjną” przeszłość i ulepić „nowego człowieka”, najlepiej bez historycznych „obciążeń”.
O ile tatusiowe dzisiejszych propagandystów pokroju Jakuba Wojewódzkiego używali w tym celu obozów pracy, ZMP i Kroniki Filmowej, dzisiejsi nadają TVN-em, uderzają po oczach pstrokacizną miękkiego porno i wieszają swoje przekazy na wymóżdżonych, acz podpompowanych „celebrytkach”. A że jest to wroga antypolska propaganda pod płaszczykiem modernizmu kulturowego, nie ulega wątpliwości.
Dlaczego taka propaganda jest na tak szeroką skalę prowadzona z Warszawy? – Proszę sobie samemu dopowiedzieć. Dlaczego jej celem jest próba likwidacji narodowej wspólnoty i „odebranie” Polakom ich dzieci? No chyba staje się to dzisiaj oczywiste.
Tak więc, nasi nienawidzący siebie Polacy są „rannymi” w wojnie propagandowej; są ofiarami, którymi my jako walczące wciąż szeregi powinniśmy się zaopiekować, opatrzyć rany, podać leki. Ich antypolskie wymóżdżenie to również efekt naszej bierności, klęski naszych wysiłków państwowo- i narodowotwórczych. Mimo że oni nas odtrącają, otoczmy ich wsparciem naszych ramion, niech poczują siłę wspólnoty, niech się do Polaków na powrót przekonają. Wiem, że nie jest łatwo, więc cieszmy się z każdego nawróconego na Polskę Polaka, wielu naszych rodaków nie jest bezpowrotnie straconych, a sytuacja zewnętrzna sprzyja powrotom na łono macierzy. Nie naśmiewajmy się z ich ślepoty, nie wyszydzajmy jak kiedyś oni nas; tłumaczmy, pokazujmy, objaśniajmy, powoli, spokojnie, stanowczo, obnażając mechanizmy wrażej propagandy i przytaczając przykłady pozytywne. Uświadamiajmy, że żyjemy w czasach wojny i w tej wojnie nie ma neutralnych pozycji, tę wojnę nam wydano i dlatego musimy się wspólnie solidarnie bronić.
Andrzej Kumor
Mississauga

Komentowanie zamknięte.