Opublikowano Listopad 17, 2017 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Podstępna broń Rządu Światowego w strategii depopulacji Ziemi

Komentarz: Poniżej treść wykładu profesora Żdanowa na temat alkoholizmu i innych narkotyków, niszczących całe narody zgodnie z planem rządu światowego pozostawienia na Ziemi tylko 1 złotego miliarda ludzi. Reszta ludzi ma iść do piachu, ponieważ kończą się na Ziemi surowce, których zabraknie dla przyszłych pokoleń. Treść niezwykle mądra, otwiera oczy na wiele spraw, o których nie domyślamy się nawet. Wykład zapisany jest na 20 stronach. W sposób bardzo przystępny profesor Żdanow wyjaśnia tajemnice produkcji wódki, piwa, szampana, ich wpływu na organizm człowieka. Najgorszymi narkotykami są piwo i szampan – o tym warto poczytać. To piwo przemienia mężczyzn w zniewieściałych gejów i powoduje impotencję. Z kolei  kobiety zamienia w agresywne baby – chłopów. Warto przeczytać i dać do poczytania innym. Przyznacie mi rację. Zobaczycie, jak podstępnym i straszliwym planem jest plan rozpijania młodych i dzieci i w konsekwencji eliminacji całych narodów. Pozdrawiam. Andrzej L.

Wykład prof. Żdanowa. Rostow, 23.12.2004 r.

No cóż, zacznijmy. Witajcie szanowna młodzieży, witam kolegów pedagogów. Nazywam się Żdanow, imię Władimir, syn Jerzego. Jestem profesorem Sybirskiego Instytutu Humanitarno – Ekologicznego, prezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Psychoanalityków. Żyję i pracuję w Nowosybirskim miasteczku uczelnianym. Przyjechałem tutaj na zaproszenie ojca Ignacego i po usilnych naleganiach Waszego deputowanego – a mojego starego przyjaciela Anatola Grieszniewikowa. Stowarzyszenie nasze prowadzi działania w szerokim zakresie. Dotyczą one duchowego i fizycznego odrodzenia, także działania na rzecz trzeźwości i zdrowego modelu życia i w ramach działań stowarzyszenia rozwinęliśmy w całym kraju sieć narodowych uniwersytetów zdrowia, gdzie pomaga się ludziom metodami nie medycznymi odbudować duchowe – wewnętrzne zdrowie, a w następstwie tego odbudować i zdrowie fizyczne. W tym również poprawić wzrok, także bez użycia metod medycznych. Okazuje się, że każdy człowiek noszący okulary może je zdjąć i za pomocą prostych – specjalnych ćwiczeń przywrócić normalny wzrok i zacząć widzieć tak samo, jak w okularach, a nawet lepiej. I tak właśnie 10 lat zajmuję się już profesjonalnie tym, że pomagam ludziom przywracać sprawność oczu – szczególnie ostatnie 5 lat czyniłem to w mieście Moskwa. Sądzę, że spotkamy się na rozmowie i na ten temat. Oprócz tego jestem zastępcą przewodniczącego Związku Walki o Trzeźwość Narodową. Przewodniczącym naszego związku jest znany na całym świecie chirurg – naukowiec wszystkich akademii medycznych świata Fiodor Grigoriewicz Ugłow. 5 października b. roku obchodził setną rocznicę urodzin. Po dziś dzień wykonuje najbardziej skomplikowane operacje w swojej klinice. Ujęty jest w księdze rekordów Guinnessa jako jedyny chirurg na planecie Ziemia, który ma ponad 70 – letni staż chirurgiczny. Przez 76 lat po dziś dzień operuje on ludzi. Jestem jego zastępcą, tej organizacji społecznej. Dlatego też proszą mnie bardzo często, bym wystąpił przed audytorium młodzieży i opowiedział o alkoholu, tytoniu i narkotykach.

a

Sam nigdy w życiu nie paliłem. W 1983 roku – 21 lat temu wpadł mi przypadkiem w ręce raport naukowca Ugłowa na temat medycznych i społecznych skutków używania alkoholu w ZSRR. Przeczytałem to sprawozdanie i na zawsze przestałem używać alkoholu. Stałem się człowiekiem trzeźwym – abstynentem. Nigdy w życiu nie trzymałem w rękach innych narkotyków – nawet nie wiem jak one wyglądają. Tak więc prawie wszystko już o mnie wiecie i teraz ja chciałbym poznać moje audytorium. Czy są wśród was ludzie, którzy tak jak ja nigdy nie palili? Podnieście proszę ręce. Kto nigdy nie palił? Rozumiem. Dziękuję. A czy są tacy ludzie, którzy tak jak ja – z zasady – nigdy i nigdzie nie używają piwa, wina i wódki? Są tacy? Słabiej trochę. A czy są tacy co – od święta, kulturalnie i umiarkowanie – użyją narkotyku? Są tacy narkomani? Jest jeden. Czyli tak jak zakładałem – najważniejszym problemem dla audytorium jest problem alkoholu. Na drugim miejscu jest problem tytoniu, a na trzecim problem innych narkotyków. Każdego dnia naszym dzieciom poprzez TV przekazuje się bajki o alkoholu. Znów wypuszczono reklamę, w której mężczyzna z nabrzmiałą twarzą siadł z przyjaciółmi w Nowy Rok, aby pić piwo. Znajdował się on w ciągłym upojeniu piwnym przez 2 miesiące i 8 dni. A 8 marca stawił się do pracy. „Gdzie byłeś?” – „Piłem piwo.” A koledzy ? „A nie wiem”. Jeszcze pamiętał, że oni tam „balują” i nie wiedzą. Oczywiście to jest bujda. Bajka dla malutkich dzieci, gdyż każdy dorosły wie, że jeśli człowieka bez przerwy 2 tygodnie poić piwem, to z przepicia umrze każdy. W tym roku na „nowy rok” pokażą 32 razy z rzędu bajkę o alkoholu największego bajkopisarza wszystkich czasów i narodów Eldara Jezanowa. Nazywa się ta bajka: „ironia losu” albo też ” orzeźwiająca kąpiel”. Fabuła bajki prosta jak ogórek. Mężczyzna poszedł na Nowy Rok z przyjaciółmi do sauny. Upił się tam straszliwie i znalazł swoje szczęście. A co to za szczęście? A któż to się tam tak upił? Napił się tam według opowiadania nie kto inny, jak lekarz. A kto tam tak wesoło z nim popijał i balował – nie robotnicy z magazynu, lecz nauczyciele. I w najbardziej kluczowym momencie Barbara Brylska wkłada do ust papierosa i dawajże z ekranu TV puszczać dym tytoniowy. Po raz pierwszy w historii Rosyjskiego filmu 32 lata temu nauczycielka języka rosyjskiego i literatury – jak wskazuje fabuła, – zapaliła na ekranie TV. W tamtych latach wszystkie dziewczęta starały się ją naśladować. A teraz powiem Wam już nie bajki a prawdziwe, realne zdarzenie.

1 stycznia 2000 roku wieczorem spiker Nowosybirskiej TV z radością poinformował: „Dziś rano na ulicach miasta Nowosybirska milicja podniosła 78 trupów zamarzniętych ludzi. Byli to głównie mężczyźni w wieku produkcyjnym, wielu z nich to ojcowie rodzin. Nadto 180 ludzi – w pijanym widzie w tę noc noworoczną na zawsze odmroziło sobie ręce albo nogi”. Tak więc 78 ludzi zabitych w jedną noworoczna noc w Nowosybirsku przez piwo, wino i wódkę, to 10 razy więcej niż zginęło przez 10 lat podczas wojny w Czeczenii. 8 ludzi z Nowosybirska zginęło w wojnie Czeczeńskiej. Jaka zatem straszna trwa wojna? Ile łez przelaliśmy z powodu Czeczeńskich ofiar? A o tych ofiarach ktoś kiedykolwiek wspomina?

Opowiem Wam jeszcze jedną nie wydumaną historię. W Nowosybirskim miasteczku akademickim, na Nowosybirskim Uniwersytecie Miejskim, w pokoju wieloosobowym za stołem siedziało 4 studentów 4 roku z kierunku matematyki. Siedzieli – jak to bywa u młodzieży- pili piwo i palili. A przy sąsiednim stoliku tak samo 4 studentów tegoż 4 roku, ale z kierunku chemii. Oni też siedzieli, pijąc piwo i paląc. Studentom chemikom skończyły się papierosy i podeszli do matematyków. Poprosili o papierosa i albo coś nie tak zapytali, albo też coś im źle odpowiedziano, ale w rezultacie jednego z nich zadźgano na śmierć, trzech rannych trafiło na reanimację, a 4 pijanych aresztowała milicja. Została wszczęta sprawa karna: od 8 do 20 lat więzienia za zabójstwo i zadanie ciężkich obrażeń cielesnych. Ta prawdziwa historia zdarzyła się 4 lata temu i niestety – w moim rodzimym, Nowosybirskim miasteczku akademickim.

I jeszcze trzecia realna opowieść, jaką Wam przytoczę. W mieście Mińsk trwało miejskie „święto piwa” i w ramach tego święta na placu (nazwa) zorganizowano wielki koncert rockowy. Na tym koncercie rockowym lało się wielką rzeką miejscowe piwo. Na tym koncercie młodziutkie i elegancko ubrane dziewczęta zachęcały usilnie każdego do zapalenia papierosów tej konkretnie marki. Bezpłatnie – tylko zapal. I tu zaczęła się burza. I oto ta ogłupiała od piwa i papierosów młodzież, rzuciła się wspólnie do przejścia podziemnego do metra. I na śmierć rozdeptała – na miazgę roztarła 53 młodziutkie dziewczyny. Przy czym następnego dnia ekspertyza sądowo – medyczna wykazała, że wszystkie 53 zadeptane dziewczyny także były pijane. A co najciekawsze, w tych wszystkich historiach, 4-go dnia pojechałem z przedstawicielem dziekanatu do więzienia. Poprosiliśmy o opisy profili osobowych naszych aresztowanych studentów. Przeczytałem te charakterystyki i westchnąłem ze zdumienia. Byli to najlepsi studenci na kierunku. Z takimi danymi charakteru trzeba ich do jakiegoś zakładu pracy z ograniczeniem, a nie na 20 lat do więzienia. Przyjeżdżamy do więzienia i rozmyślam sobie na głos, że zobaczę cwaniaków, dla których zabić czy zranić to nic takiego. Wchodzimy do celi, a tam 4-ch młodzieńców i płaczą rzewnymi łzami. Żaden z nich nie chce 8 czy 20 lat spędzić w więzieniu. Porozmawialiśmy – mądre chłopaki, zapewniam Was, mądre głowy. Najlepsi studenci najlepszej za Uralem wyższej szkoły. Uniwersytet Nowosybirski w mieście akademickim. Ale piwo i papierosy – tych właśnie mądrych chłopaków zmieniły w zwierzęta, które są zdolne zabić swojego przyjaciela lub go zranić. Trzeciego dnia w Mińsku odbył się pogrzeb ofiar tej tragedii. Przygotowano 53 trumny. Stoi prezydent Łukaszenko ze świeczką i płacze. Cały rząd stoi i płacze. 500 tysięcy młodzieży z całego miasta i okolicy przyjechało na pogrzeb. Stoją i płaczą. Piwo i papierosy zmieniły tę młodzież w głupców i w zwierzęta, które swoje własne dziewczęta zadeptały. Czym są te dziwne produkty piwo, wino, wódka i papierosy, które przez 24 godziny na dobę sprzedaje się na każdym rogu? Całą dobę się reklamuje i propaguje? Czy to jest tak niezbędny produkt dla naszego narodu? Tak naprawdę papierosy, piwo, wino i wódka to nie są żadne produkty spożywcze, są to najniebezpieczniejsze narkotyki na ziemi, które dopuszcza się w naszym kraju do szerokiej, swobodnej sprzedaży i przynosi to tak wiele goryczy i tak wiele łez naszemu narodowi.

Rzecz polega na tym, że w skład piwa, wina i wódki wchodzi alkohol – spirytus etylowy. Jego wzór chemiczny C2H5OH Tego nauczają w szkole średniej, ale niestety ani w szkole średniej, ani w wyższych, nikt nie mówi o tym, że alkohol jest narkotyczną – śmiertelną trucizną. Jego śmiertelna dawka to ponad 8 gram na 1kg wagi ciała. I jeśli człowiek waży 70 kg – 70 razy 8 to 563 gram czystego spirytusu dać mu wypić i nie pozwolić zwrócić (zwymiotować), to on od tej trucizny umrze. Ta trucizna jest narkotykiem. Dawka narkotyczna to 4 do 6 gram na kilogram wagi ciała. Medycyna przez 300 lat używała alkoholu jako narkotyku przy operacjach. Podczas wielkiej wojny bratobójczej Białoruscy partyzanci nie mieli żadnych środków medycznych. I używali oni w partyzanckich szpitalach samogonu jako narkotyku podczas operacji. Rannemu na noszach dawano do wypicia 3 szklanki samogonu. I wpadał on w stan narkozy. Tracił odczuwanie bólu. Cięli go, zaszywali – i nic nie czuł. Ale 3 szklanki samogonu mógł znieść, podczas gdy 4 – to już śmierć. A dlaczego zrezygnowano w medycynie z alkoholu jako narkotyku? Ma on bardzo wąską granicę narkotyczną, niektórzy piją i piją i nadal czują ból, wypił jeszcze jedną szklankę i od razu umiera. Przeskakuje fazę braku bólu i od razu zgon. Niestety wszyscy znacie tę truciznę, ale mało kto wie, jak się go wytwarza. Ja to wiem i z radością wam opowiem. Ludzie dawno temu nauczyli się uzyskiwać alkohol w taki oto oryginalny sposób. Brano naczynie. Brano naczynie i nalewano do niego sok winogronowy. Jest to wodny roztwór witamin, cukrów i enzymów (nawiasem mówiąc bardzo pożytecznych dla człowieka) i zaszczepiali do tego soku winogronowego bakterie drożdżowe. A drożdże uwielbiają cukier i widać to pod mikroskopem. Oto bakteria, tu ma oko, tu otwór gębowy i zjada cukier, a z tyłu, z pod „ogona” wydobywa się spirytus etylowy, właśnie C2H5OH. W ten sposób widać, że jest to nie co innego, jak mocz bakterii drożdżowych. Naukowo nosi to nazwę: ekskrementy. I właśnie te bakterie zżerają cukier i wydzielają mocz, a gdy koncentracja moczu w beczce osiąga 11 procent, to one jak każdy żywy organizm we własnych odchodach topią się i obumierają. Jeśli ten napój wlewają od razu do butelek, to nazywa się on winem wytrawnym pospolitym. Proszę bardzo – na wszystkich rogach tu w Rostowie jest ono sprzedawane. A jeśli jest leżakowane 2 lata i odcedzają trupy bakterii i zlewają tylko ten mocz z resztkami soku, to napój ten nazywa się: wino wytrawne markowe. Kosztuje 2 razy drożej, są na nim znaki jakości i kupowane jest ono dużo chętniej. Bardzo wielu ludzi, a zwłaszcza młode kobiety i dziewczęta lubią szampana.

Ale jak się robi szampana, tego już nie wiedzą. A ja wiem i również z przyjemnością opowiem. Specjalnie jeździłem na wycieczki do (nazwa). Jest to gatunek szampana rosyjskiego w regionie Krasnodarskim. Szampana produkuje się w następujący oryginalny sposób. Biorą specjalną – zieloną butelkę z grubego szkła i zalewają do niej bukiet soku winogronowego pięciu różnych rodzajów – przy czym w zależności od ich proporcji otrzymujemy szampana wytrawnego, półwytrawnego, półsłodkiego, słodkiego i brut. 5 gatunków szampana. Zalewają sok, dodają drożdże i na określony czas zamykają butelkę specjalnym drewnianym kołkiem. Tam w górach wykopane są długie sztolnie a w ich ścianach wywiercone są otwory na butelki. I nową partię się tam wwozi i umieszcza w tych otworach, a sztolnię zamyka i opieczętowuje. Przez okrągły rok temperatura w sztolni wynosi + 14 stopni C, zimą i latem nie zmienia się. I 2 lata w pełnej ciemności i spokoju te bakterie przemieniają cukier na tenże sam „eliksir”. I kiedy po 2 latach proces ma się ku końcowi i czas zakończyć dzieło, otwierają tę sztolnię i włączają silny reflektor, wpuszczając bardzo ostre światło. Z powodu zaskoczenia i ze strachu te bakterie dostają biegunki. I z powodu tego strachu oraz rozwolnienia zdychają, ale zanim to się stanie, one jeszcze ze strachu gazują, puszczają bąki i nawpuszczają gazów do tej butelki. A dlaczego pijacy najbardziej lubią w szampanie i cenią sobie właśnie te gazy? Kiedy on – alkoholik, łyknie sobie szampana , jak one uderzą mu do nosa, to jemu się to najbardziej podoba. Te bakterie mogą przerabiać na alkohol nie tylko cukier. Dowolną materie organiczną. I tak na przykład w zakładach drzewnych przerabia się w ten sposób trociny. Zamacza się trociny, zaszczepia drożdże, ponieważ nie mają one nic innego do jedzenia, więc jedzą trociny. Wydalają mocz, smród jest straszliwy w tych fabrykach. Wysocki miał nawet taką pieśń: jeśli wódkę pędzić z trocin, to ile by tam tego było? 3, 4 lub 5 butelek?. Tak więc ta hydrolizowana wódka, hydrolizowany spirytus otrzymują z drewnianych trocin. Te bakterie potrafią przemienić i czynią to zmieniając w alkohol nawet – wybaczcie proszę – ludzki kał. Ja pochodzę ze wsi, z regionu Ałtaju I bywa, że ludzie potrafią zrobić taki kawał. Jakiemuś złemu gospodarzowi do letniej toalety pół kilograma drożdży podrzucają. No i zaczyna się reakcja i z gazami i z pianą, i z zapachem. Jak przechodzisz obok toalety, to zalatuje od niej na zmianę i kwaśnym, półsłodkim i jeszcze czym innym. A Wam – szanowni młodzi ludzie – jeśli kiedyś nie daj Boże… tym bardziej, gdy zapamiętacie sobie tę bakterię – jeśli nie daj Boże, kiedykolwiek trafi w wasze ręce kieliszek tegoż szampana i uderzą Wam w nos te gazy, to teraz już na pewno przypomnicie sobie, że jest to pożegnalny gest ot obumierających bakterii. One ze strachu przed śmiercią nawpuszczały tutaj bąków, by i dla was coś zostało na ten uroczysty dzień.

Nie ma w organizmie ludzkim ani jednego organu, który nie był niszczony alkoholową trucizną. Najsilniejsze zmiany jako pierwsze następują w mózgu. A to dlatego, że właśnie tutaj ta trucizna ma zwyczaj się gromadzić. Kufel piwa, szklanka wina zostają wypite i wchłaniają się do organizmu. Spirytus dostaje się do krwi, z krwiobiegiem trafia do mózgu i u człowieka zaczyna się proces intensywnej destrukcji kory mózgowej. Mechanizm tego zniszczenia jest od dawna znany. Mechanizm jest bardzo prosty. W 1961 roku trzej amerykańscy uczeni fizycy (nazwiska ) siedzieli, spoglądając przez specjalny bardzo czuły mikroskop w ludzkie oko. Poprzez źrenicę zaglądali do małych naczyń krwionośnych siatkówki, z boku dali podświetlenie i pierwszy raz w historii nauki udało się fizykom zajrzeć do wnętrza naczynia krwionośnego człowieka i zobaczyć jak wewnątrz płynie krew. Co takiego fizycy ujrzeli? Zobaczyli ścianki naczynia krwionośnego, czerwone krwinki i białe ciałka krwi. Wszystko to płynęło, wszystko filmowali. Któregoś poniedziałku posadzili kolejnego z pacjentów zajrzeli mu do oka i westchnęli ze zdumienia. U człowieka we krwi pływały skrzepy, grudki, zlepki czerwonych erytrocytów, czerwonych ciałek krwi. Przy czym w tych skrzepach naliczyli oni po 5, 10, 40 i 400 do tysiąca sztuk. Nazwali je bardzo wymownie – winne grona. Fizycy się przestraszyli, a człowiek siedzi jakby nigdy nic. U drugiego, trzeciego normalnie, a u czwartego znów skrzepy. Zaczęli wyjaśniać i wyjaśnili tych dwóch piło wieczorem. Tutaj fizycy dokonali barbarzyńskiego eksperymentu. Trzeźwemu człowiekowi, u którego wszystko było w porządku, dali kufel piwa, a on je wypił. Po 15 minutach we krwi jeszcze niedawno trzeźwego człowieka popłynęły alkoholowe zlepki erytrocytów. Fizycy podsumowali, że dokonali wielkiego odkrycia naukowego. Udowodnili wprost, że nie tylko w probówce alkohol ścina krew. To jest wiadome – do probówki z krwią wkrapla się wódkę – raz wstrząsnąć i gotowe. Okazuje się, że w naczyniach krwionośnych alkohol robi to samo. Ale na wszelki wypadek fizycy zajrzeli do literatury medycznej i ze zdumieniem odkryli, że medycyna od 300 lat diagnozuje alkohol jako narkotyczną, protoplazmatyczną truciznę. Trafiając do krwi uszkadza on erytrocyty. Zdejmuje on z erytrocytów słaby ładunek ujemny. One zamiast się odpychać zaczynają się zlepiać. O ile dla dużych naczyń w ręce czy nodze taki zlepek być może nie przedstawia większego niebezpieczeństwa, jednak u ludzi, którzy przez długie lata używają alkoholu występuje charakterystyczny kolor twarzy i nosa. W ludzkim organizmie jest wiele drobnych naczyń krwionośnych, które się rozwidlają. I gdy do miejsca rozwidlenia naczyń podpływa alkoholowa, zlepiona grudka erytrocytów, to ona go zatyka. Naczynie pęcznieje i obumiera. I nos przybiera taki kolor sino- fioletowy. Czasem u alkoholików można zobaczyć siateczkę martwych naczyniek na twarzy. Zwróćcie uwagę. Ale w głowie u wszystkich – w tym i u dzieci, które ktoś dla zabawy truje alkoholem, sytuacja przebiega dokładnie tak samo. Mózg ludzki zbudowany jest z 15 miliardów komórek nerwowych – neuronów. I każda komórka nerwowa – neuron – oznacza się ją umownie jako trójkąt z kropką – każdą tę nerwową komórkę zasila krwią jej własne naczynie kapilarne. Mikro-kapilar jest tak cienki, że aby zasilić dany neuron erytrocyty mogą przepływać tylko jednym rzędem. Tak więc, gdy do podstawy naczynia włosowatego podpływa grudka alkoholowa sklejonych erytrocytów, to go zamyka. Po upływie 7 -9 minut kolejna komórka mózgu człowieka umiera na zawsze, bezpowrotnie ginie. Po każdym tak zwanym „umiarkowanym wypiciu” w głowie człowieka pojawia się kolejne cmentarzysko obumarłych komórek neuronowych. I gdy lekarze robią sekcję zwłok dowolnego – tak zwanego „umiarkowanie pijącego” człowieka, który wpadł pod koła samochodu i jeśli otwierają czaszkę, to u wszystkich widzą ten sam obrazek: marskość mózgu. Mózg ma mniejszą objętość, a cała powierzchnia kory pokryta mikro – bliznami, mikro – wrzodami czy też zaburzeniami budowy. Wszystkie te części mózgu są zniszczone przez alkohol. Kiedy lekarze otwierają alkoholików, zmarłych z powodu zatrucia alkoholem, to zawsze zadziwia ich nie to, jak jest zniszczony mózg, lecz dziwią się, jak on mógł żyć z takim mózgiem? Tak więc alkohol to najsilniejszy środek, aby pozbawić człowieka rozumu. A jeśli zacznie pić jakiś naród – tak jak nasz naród zagnali do tej przepaści pijaństwa, to oznacza to odebranie rozumu całemu narodowi i zamianę ludzi myślących i twórczych – skierowanych prosto ku Bogu, w zwykłe dwunogie stado robocze mające jedną myśl: „aby do obiadu jakoś dogrzebać się tą łopatą, a po obiedzie napić się i zapomnieć”.

Dlaczego człowiek głupieje od alkoholu? Pytam nie bez przyczyny – pijacy jak poeci, powiadają : „Jesteśmy w dobrym humorze, jesteśmy podchmieleni” – nawymyślali takich słów. Ale my – trzeźwi ludzie widzimy, że człowiek po alkoholu najnaturalniej w świecie GŁUPIEJE ! Przyszedł normalny człowiek wypił szklankę i już się przechyla, drugą szklankę przełknął, wstaje, zaczyna machać rękami, trzecia szklanka i dalej już nie pamięta. Albo z widelcem, się rzuca albo upada. Co się wydarza? Dlaczego człowiek głupieje po alkoholu? Kiedy byłem mniej więcej tak młody jak wy dzisiaj, dopiero co skończyłem matematyczno -fizyczne liceum. Zacząłem pierwszy rok uniwersytetu i wszystkich nas wieczorem zebrano razem. Wystąpił przed nami lektor ze stowarzyszenia dystrybucji alkoholu. Konkretny człowiek, pod krawatem, całą godzinę czytał nam wykład, co wolno, a czego nie. Z czym mieszać, co wypada, a co nie, kiedy i czym zakąszać. Jak wznosić toasty i całą tę tak zwaną „kulturę spożywania” tego najbardziej niebezpiecznego na ziemi narkotyku alkoholowego. Wykładał nam 17 letnim. Niestety, wiele wiedzieliśmy już i bez niego. W naszej grupie wszystko poszło gładko. A do sąsiedniego akademika przyszedł młody propagator i te alkoholowe bzdury „wieszał im na uszy”. A jeden chłopak – mój ziomek z Rubcowki powiada: „no ładnie, ale lepiej niech pan nam objaśni „na palcach”, dlaczego człowiek głupieje od alkoholu? A ten się tak obruszył: „dlaczego tak grubiańsko? Zaraz tam głupieje. Oczywiście, jeśli on się napije niekulturalnie, bez umiaru”. On na to: ja też tak naprawdę nie wiem, ale mam taką myśl, bywa, że człowiek ma w głowie głupotę i gdy napije się alkoholu, to głupota z niego wychodzi, a gdy się wyspowiada, to jest jej mniej, bo już z niego wyszła….. Pośmialiśmy się z jego naiwności, ale co się tak naprawdę wydarza? Żadnej głupoty w ludzkiej głowie nie ma. Wszystko się dzieje banalnie prosto. Człowiek poprzez swoją niewiedzę wlewa w siebie substancję zawierającą alkohol. Piwo, wino, koniak, wódka, szampan. Wszystko bez różnicy. Spirytus dostaje się do krwi. Uszkadza i skleja erytrocyty. Te zlepki z krwiobiegiem trafiają do mózgu. Zapychają komórki mózgowe. Komórki mózgowe doznają niedotlenienia. Komórki mózgowe zaczynają ginąć masowo. Normalna praca kory mózgowej jest zachwiana i dlatego człowiek głupieje. Przy czym proces ogłupienia alkoholowego u różnych ludzi przebiega inaczej. U jednych w pierwszej kolejności uszkadzana jest część tylna, system przedsionkowy – oni zaczynają się chwiać. U innych uszkodzeniu ulega centrum etyczne. O nich się powiada: „zrobił to, bo był pijany, na trzeźwo by tego nigdy…” No i wszystko jasne: człowiek pod wpływem alkoholu staje się szalony. Szalony! Jego komórki kontrolujące zachowanie są zabijane przez alkohol. U trzeciej grupy ludzi uszkadzana jest pamięć. Medycyna zna tysiąca przykładów, kiedy to następnego dnia pijak nie pamięta, gdzie był, z kim pił. U niego zamiast tych komórek, które powinny zapamiętać wczorajszy dzień jest blizna wielkości palca. Włodzimierz Wysocki mając 42 lata zmarł w wyniku alkoholowych, tytoniowych i narkotykowych zatruć. On ten problem znał lepiej niż my wszyscy razem wzięci. I w jednej z wcześniejszych pieśni napisał: „ach, gdzież ja byłem wczoraj, nie odnajdę za dnia, pomnę tylko tę ścianę za sobą (?)” Wczoraj zabił wszystkie komórki, a dwie cudem pozostały przy życiu i zapamiętały ściany i coś-tam na niej. A co się dzieje z tymi zabitymi komórkami? Te komórki to tkanka ludzka. Temperatura pod czaszką 36 stopni. Te komórki zaczynają gnić i rozkładać się. I te gnijące komórki mózgowe są przyczyną bólu głowy podczas kaca pijackiego. Lecz żeby te gnijące komórki nie zatruły całego mózgu i nie zabiły człowieka, organizm specjalnie transportuje pod czaszkę dużą ilość płynów. Te płyny duszą kleszczami pijacką głowę po przepiciu. Te płyny rozpuszczają martwe komórki i następnego dnia poprzez system moczowo- płciowy usuwa je do miejskiej kanalizacji. Dlatego – szanowna młodzieży – zapamiętajcie na całe życie ściśle naukowy aforyzm: „Ten, kto pije wino i piwo, ten następnego dnia sika własnym mózgiem”. Aforyzm ten jest ściśle zgodny z nauką. Jeśli ktoś dużo piwa wypił, to i dużo mózgu trafi do pisuaru. Jeśli piłeś mało, wylejesz w toaletę mało mózgu. Ale wylejesz tak czy siak, gdyż taka właśnie jest narkotyczna natura tej trucizny alkoholowej.

Jakie jeszcze istnieją mechanizmy destrukcji organizmu z pomocą alkoholu? Istnieje prosty mechanizm niszczenia komórek. Wszyscy wiecie, że spirytus etylowy – alkohol, jest uniwersalnym rozpuszczalnikiem. W szczególności właśnie spirytus rozpuszcza tłuszcze. W technice jest to wykorzystywane do odtłuszczania powierzchni. Wszak osłonki ludzkich komórek są w całości zbudowane z molekuł tłuszczowych. I oto człowiek łyka napój zawierający alkohol: piwo, wino, wódkę – bez różnicy. Spirytus trafia do krwi, płynie z krwią i oto molekuła podpływa do molekuły tłuszczowej. Zachodzi działanie i wyrzucenie. Komórka zostaje uszkodzona. I właśnie poprzez to alkoholowe uszkodzenie wnętrza komórki może do niej trafić zła ekologia, chemia, szlaka. Może też inna molekuła alkoholu trafić do wnętrza. A tu jest przecież jądro i chromosomy. W ostateczności alkohol może zabić daną komórkę zupełnie. Możecie powiedzieć: „a co tam mamy żałować? Mamy miliardy komórek”. I ja się z tym zgadzam. Nie trzeba żałować pojedynczej komórki, lecz są u człowieka komórki, które trzeba bardzo, BARDZO, chronić. Są to komórki płciowe. Są to komórki z których mogą się po zapłodnieniu rodzić dzieci. Jeśli – nie daj Boże – taką komórkę uszkadza alkohol, to rodzi się takie oto dziecko. Takie oto dziecko – debil. Ono ma 16 lat. Specjalnie wybrałem dla starszych klas i pokazuję to w szkołach. Albo taki oto oligofren. Przy okazji: on ma też 16 lat, choć wygląda na 5, a według rozwoju jest poniżej roku. Albo taki o, z uszkodzonymi ustami i płatem nosowym. To także alkohol u rodziców, który odbił się na dziecku. Albo taki oto się urodził w Nowosybirsku. Ten dziwoląg ma uszy i usta. On słyszy – boi się dźwięków, jak klaśniesz w dłonie, to się wzdraga, ale nie ma nosa i oczu. A przy okazji: oboje rodzice z wyższym wykształceniem. Pili kulturalnie na weselu i wydali na świat taki wybryk natury. Oczywiście oddali go na plecy państwa. Szczególnie straszny widok, gdy alkohol uszkadza komórkę rozrodczą z której przypadkiem rodzi się bliźniak. I tak oto wszystkie te bliźnięta syjamskie, to alkoholowe uszkodzenie zarodka bliźniąt. Skopiowałem z wielkiej medycznej encyklopedii, klasyczny przypadek bliźniąt syjamskich. Jest to istota mająca 2 główki, 4 rączki, ale jedna pupa i dwie nóżki. A oto stworzenie urodzone u nas – w Nowosybirsku. Ma ono jedną główkę i dwie rączki, ale za to dwie pupki i 4 nóżki. Moi studenci często mnie pytają – panie Włodzimierzu, a ile można wypić, by sobie nie zaszkodzić? Czy istnieje naukowo potwierdzona tak zwana bezpieczna dawka alkoholu? Tak więc, mili moi, to też zapamiętajcie na całe życie. Udowodniona naukowo bezpieczna dawka alkoholu dla ruskiego człowieka – podkreślam 3- krotnie DLA CZŁOWIEKA RUSKIEGO (Słowianina -przyp. tłum.) wynosi zero. Nie istnieje bezpieczna dla nas dawka alkoholu. Studenci mnie nękają dalej: Panie Włodzimierzu, no jak to? Dlaczego do tej pory nie przepili się Francuzi? Piją tysiące lat. Dlaczego nie zapili się Włosi? Dlaczego nie zapili się Żydzi? Dlaczego nie spotkało to Gruzinów, Ormian, Mołdawian? Czyli ci, co tę truciznę produkują i sprzedają? Jakoś dlaczegoś po dziś dzień się nie rozpijaczyli. Pod tym kryje się – jakkolwiek by to nie zadziwiało – poważne stwierdzenie naukowe. W organizmie każdego człowieka wytwarzany jest specjalny enzym nazywający się dehydrogenaza alkoholowa. Enzym ten wytwarza się, by neutralizować jakieś przypadkowe dawki alkoholu, trafiające do organizmu. Ta właśnie dehydrogenaza alkoholowa bardzo skutecznie i w dużych ilościach wytwarzana jest u wszystkich narodów południowych, które poprzez tysiąclecia spożywają winogrona. Jedzą te winogrona, one przechodzą przez przewód pokarmowy, powstaje alkohol i powstaje też enzym, który neutralizuje ten alkohol. U narodów północnych, a my, Rosjanie, do nich należymy, dehydrogenaza alkoholowa nie jest w praktyce wcale wytwarzana. Oto powód, dla którego nieszczęsnemu Czukczy, mieszkańcowi Jakucji, …Niemiec.. nalewają 5 razy po 100 gram, a za szóstym razem wszyscy oni są już alkoholikami. W ich organizmie wcale nie ma tego enzymu. Oto dlaczego rosyjscy lekarze 100 lat temu odkryli dziwną i straszliwą dla nas zasadę. Przy obniżeniu średniej rocznej temperatury o 5 stopni śmiertelność z powodu alkoholu wzrasta 10 – krotnie. Oto dlaczego z pomocą alkoholu udało się zabić Indian USA. Oto dlaczego unicestwiono alkoholem prawie 60 małych narodów Syberii, północy i dalekiej północy. Oto dlaczego dwunasty rok niszczony jest wielki naród Rosyjski. Zabijają nasz naród, a szczególnie poprzez wojnę alkoholem, która prowadzona jest według wszystkich reguł totalnego unicestwienia.

Kilka słów o tytoniu. Kiedy podjeżdżaliśmy do szkoły – patrzę, stoi mały podrostek i pali. Rozgląda się i pali. Nigdy w życiu nie paliłem z jednego prostego powodu, urodziłem się na wsi po wielkiej wojnie ojczyźnianej. Na wieś powróciło z frontu wielu inwalidów. Ktoś tam bez nogi, ktoś bez ręki, a za czasów Józefa Wisarionowicza Stalina, inwalidom w nagrodę za przejawione na froncie bohaterstwo, odzwierciedlone medalami, dodawano konkretny dodatek do wypłaty. Za Stalina za przejawione na froncie męstwo i heroizm doliczano dodatek do pensji. Ale jakieś bydlaki wmówiły tym inwalidom, że ten dodatek trzeba obowiązkowo przepijać. I dostając ten dodatek szli do sklepu, kupowali wódkę i pili. A my – wiejscy chłopcy – kręciliśmy się wokół nich, oni nam dawali butelki, które sprzedawaliśmy w skupie i kupowaliśmy sobie skarpety (?) No i niedaleko sklepu żyła staruszka, która miała dwa koźlęta. I jednego z koziołków ci mężczyźni – inwalidzi nauczyli palić. Koziołek wpadł w taką zależność od tytoniu, że biegał po wsi i gdy zobaczył kogoś ze skrętem w dłoni to podbiegał i bódł, żeby mu także dali zaciągnąć się dymem tytoniowym. Cała wieś przybiegała patrzeć na ten darmowy cyrk, gdy koziołek palił. My – dzieciaki śmialiśmy się do rozpuku. Śmialiśmy się i śmiali, a jesienią się okazało, że brat tego koziołka wyrósł na zdrowego kozła. A ten jak był malutki – tak i mały pozostał. Od tytoniu zupełnie przestał rosnąć. I dopiero na Uniwersytecie dowiedziałem się, że w skład dymu papierosowego wchodzą 196 trujące komponenty. To nikotyna, amoniak, siarkowodór, CO2, substancje kancerogenne, eteryczne, oleje, smoły itd. Przy czym 14 z tych 196 trucizn są narkotykami. Tak więc, ludzie wdychający dym tytoniowy są nie kim innym jak po prostu narkomanami tytoniowymi. I takim samym narkomanem tytoniowym stał się ten nieszczęsny koziołek. Kiedy tenże dym poprzez płuca trafia do krwi to okazuje się, że w pierwszej kolejności niszczy we krwi witaminę A. A jest to witamina wzrostu, a także witamina dobrego widzenia. Dlatego też zawsze, gdy w dzieciństwie proponowano mi papierosa, to zawsze przypominał mi się dlaczegoś ten nieszczęsny koziołek. Odpowiadałem: „Dziękuję za coś tak głupiego”. Co się dzieje, gdy człowiek wciąga do płuc ten trujący dym tytoniowy? A przy okazji: dym papierosa po przejściu przez najlepszy filtr jest 4 razy bardziej trujący od spalin ciężarówki KAMAZ. Kiedy człowiek wciąga ten dym do płuc, to we wszystkich naczyniach krwionośnych następuje reakcja obronna. Skurcz naczyń – gdy wciągana jest trucizna do krwi, to organizm chce jak najmniej tego pobrać i naczynia się kurczą. I gdy człowiek zaciągnął się papierosem och …. i tu skurcz naczyń, wydech, naczynia powracają, znów skurcz i znów powracają. Policzyliśmy, że średnio palacz przez 8 lat około milion razy wywołuje szok w swoim sercowo – naczyniowym systemie. Ale w odróżnieniu od takiej gimnastyki, gdzie mięśnie się wzmacniają – od tych skurczów naczynia stają się cienkie, kruche i podatne na pęknięcia. Naczynia stają się cieniutkie. A teraz wyobraźcie sobie, że człowiek wypił kufel piwa. I nie przebiega to tak jak na stacji paliw, że od razu 4 litry w siebie wlewa. Między jednym a drugim kuflem coś musi robić. No i oczywiście bierze papierosa i zapala. Gdy wypił kufel piwa, alkohol dostał się do krwi, skleił erytrocyty, a te sklejki popłynęły do naczyń, doszły do miejsca rozwidlenia i zatkały je. Naczynie obrzmiewa, kolor twarzy staje się czerwony, ale przepływ krwi w tym naczyniu został wstrzymany. Takie oto rozdęcie naczyń nazywa się w medycynie tętniakiem. A teraz człowiek zaciąga się dymem i wszystkie naczynia doznają skurczu. Również w tym miejscu naczynie stara się skurczyć, lecz ścianka jest napięta, jest wyeksploatowana, ciśnienie poniżej wzrasta i przy kolejnym zaciągnięciu się dymem nie wytrzymuje – pęka i następuje w tym miejscu mikro – wylew krwi. Jeśli to się stanie w mózgu, to uraz ten nazywany jest mikrowylewem. Może nastąpić paraliż, również i całkowity. Jeśli to naczynie odżywia część mięśnia sercowego, to choroba ta będzie się nazywać mikro – zawałem. Tak więc, zapamiętajcie wszyscy, że alkohol plus tytoń to szybka i pewna śmierć. Alkohol i tytoń – przy czym tytoń bardzo wzmacnia destrukcyjne działanie alkoholu, a alkohol wielokrotnie wzmacnia trujące własności tytoniu. Gdy człowiek nabiera do ust trującego dymu papierosa – część tego dymu od razu rozpuszcza się w ślinie. I ślina ludzka staje się trująca. Wszyscy palacze plują tą śliną. W Moskwie przejść nie można, wszystkie przystanki zaplute są przez tych palaczy. Ale oni nie zawsze mogą wypluć tę ślinę, Część śliny czasem połykają. No i połykają nie ślinę, lecz truciznę, rozpuszczoną w tej ślinie. Ale na szczęście większość tych trucizn nie rozpuszcza się w wodzie. Przechodzą one przez system trawienny i są wydalane. Ale jeśli człowiek przepija papierosa piwem, to alkohol zaczyna rozpuszczać te trucizny i trafiają one do komórek. Destrukcyjny wpływ tytoniu wzmacniany jest wielokrotnie. Właśnie dlatego alkohol i tytoń to faktycznie szybka i pewna śmierć. A żebyście nie pomyśleli sobie, że jestem tu bez potrzeby i napędzam stracha: nasza medycyna szczyci się tym, że 60 % mężczyzn w wieku produkcyjnym umiera w naszym kraju z powodu jakichś zagadkowych – nie wiadomo skąd dopadających nas sercowo- naczyniowych chorób. Oto wam pokazałem w ciągu 2 minut te sercowo-naczyniowe choroby, które zabijają 60 procent młodych mężczyzn w naszym kraju. Zabijani są przez alkohol i tytoń razem. Co się dzieje dalej z tymi naczyniami? Następuje skurcz naczyń, zaciągnięcie się – skurcz, zaciągnięcie – skurcz. I oto przy kolejnym zaciągnięciu się następuje na tyle mocny skurcz, że naczynie zamyka się i nie otwiera się z powrotem. Przepływ krwi w tym naczyniu zostaje zablokowany. Takie zablokowanie nosi medyczną nazwę obliteracja naczyniaka. Zamknięcie. Ale jeśli to zamknięcie nastąpi w wątrobie, śledzionie czy w żołądku, to organizm doprowadzi krew z drugiej strony. System jest rozwidlony. Ale jeśli stanie się to w palcu u nogi, albo w palcu ręki ? Z drugiej strony doprowadzić krwi się nie da. I u człowieka powstaje choroba, która nazywa się chorobą Buergera. Potocznie ludzie nazywają ją „nogi palacza”. Ostatnie stadium nazywa się Gangrena. Choroba rozwija się bardzo szybko i niestety z dużym powodzeniem. Zamyka się naczynie w jakimś palcu nogi. Do palca nie dopływa krew. W ciągu 3 godzin palec puchnie. Jeśli się nie zdąży odciąć palca – a nigdy się to nie udaje – to następnego dnia palec zaczyna gnić, tak jak naturalnie gnije mięso. Zaczyna puchnąć cała stopa. Jeśli następnego dnia nie zdążą odciąć stopy – a nigdy nie zdążają – to następnego dnia zaczyna gnić stopa i puchnie noga aż po samą pachę. Jeśli nie zdążą odciąć całej nogi, aż do pachwiny, to człowiek umiera z powodu ogólnego zakażenia krwi. Z powodu Gangreny. Wszyscy widzieliśmy film: „Białe słońce pustyni” Zagrał tam swoją ostatnią rolę wspaniały aktor Paweł Łuspiekajew. Pamiętacie – celnik Wiereszczagin, starowier, mężczyzna niebezpieczny dla władzy. Tak więc tenże Paweł Łuspiekajew był nałogowym palaczem. Od czasów szkoły zaczął wdychać ten trujący dym papierosowy i nie mógł się z tym dymem rozstać przez całe życie. Zaczęła się u niego gangrena na lewej nodze. Do samej pachy obcięto mu lewą nogę. Już na planie „Białego słońca pustyni” występował na protezie. Jak będziecie oglądać to zwróćcie uwagę. Ale od tytoniu odżegnać się nie mógł. Palił nadal, pomimo, że lekarze powiedzieli: „jak będziesz palił, to odetniemy drugą nogę i obie ręce. I dokładnie w czasie zdjęć, – działo się to na wydmach nadbałtyckich, zaczęła się u niego gangrena prawej nogi. Nie zdążyli go dowieźć do szpitala, by odciąć prawą nogę i w wyniku tej choroby umarł. Najlepszy bramkarz XX wieku, nasz bramkarz republiki, Lew Iwanowicz Jaszyn. Nikt nie wie – nawet fani klubu „Dynamo” na co zmarł Jaszyn. On był zagorzałym palaczem. Mając 13 lat poszedł do fabryki zbrojeniowej w czasie wojny szlifować produkowane hełmy i uzależnił się od tytoniu. Całe życie nie mógł się wyrzec tego i zaczęła się u niego po ukończeniu 50 lat gangrena na lewej nodze. Odcięto mu lewą nogę po pachę. 9 miesięcy żył o kulach i kontynuował palenie pomimo, że lekarze powiedzieli mu: „będziesz palił, to odetniemy drugą nogę i ręce. Po około 9 miesiącach zaczęła się u niego gangrena na prawej nodze. Przez 3 dni nie dawał amputować tej nogi, a jak już stracił świadomość, położyli go na stół, lecz było za późno. Od tej choroby zmarł. Gdy byłem na oddziale naczyniowym w naszym okręgowym szpitalu klinicznym to zdumiałem się, jak wielu tam młodym ludziom odcinają te „nogi palacza”! To jest wprost przerażające! Dlatego kochani, – ci, co podnieśli ręce, że nigdy w życiu nie próbowali papierosów, – nawet tego nie dotykajcie. Zapłata za to jest straszna. A ci, którzy już się wciągnęli w te tytoniową narkomanię, uwierzcie – w młodym wieku jest dużo więcej siły woli, aby rzucić na zawsze tę straszną głupotę. Straszny to dla mnie widok: młody człowiek z papierosem w zębach. Ale gdy widzę dziewczynę z papierosem, to w moim wnętrzu wszystko zamiera. Prowadzę kursy naprawy wzroku. Ostatnie 5 lat nieustannie pracuję w Moskwie. Różni ludzie przychodzą na te kursy. I kiedyś po takim wykładzie na temat alkoholu i tytoniu podchodzi do mnie kobieta i powiada: Włodzimierzu Gieorgiewiczu, jestem lekarzem – akuszerem. Czy widział pan kiedyś jak odbywa się poród? Odpowiadam: „Nie – nie widziałem” Ona na to: Dziecko w macicy znajduje się w specjalnym skórzanym woreczku. W tym pęcherzu znajdują się wody około-płodowe i w tych wodach rozwija się dziecko. W przededniu urodzin dziecko przerywa ten pęcherz. Rodząca traci wody, a następnie rodzi się dziecko. Ale ( powiada ona) czasem dziecko nie daje rady przerwać tego woreczka i rodzi się wprost w nim. O takich powiadamy: „w koszuli urodzony”. Wtedy my ten mieszek rozcinamy. Jeśli ciąża kobiety upłynęła normalnie, to widzimy jasne wody o przyjemnym zapachu, a w nich pływa różowe dziecko. Lecz jeśli (powiada ona) kobieta podczas ciąży paliła lub zadymiał ją idiota – mąż, to gdy otwieramy ten mieszek to stamtąd jak z popielniczki z niedopałkami – ciężki swąd tytoniowy. Wody mętne, brudne z odstręczającym zapachem, a w nich sine i półżywe dziecko. Ona mówi: „choć raz w życiu niech pokażą w TV, jak rodzi paląca kobieta. Żadna dziewczyna po czymś takim nie weźmie do ust tej trucizny. Żaden młody mężczyzna nawet pomyśleć jej o tym nie pozwoli”.

Lecz najgorsze, co może uczynić alkohol – i już to czyni, jest to, że unicestwia on całe narody i wymiata je na zawsze z powierzchni ziemi. Przykładów podobnych tragedii historia świata zna aż nadto. Z pomocą alkoholu unicestwiono milionowe plemiona północnoamerykańskich Indian. Nic i nikt nie dawał im rady. Żadna wojna, żadna broń nie mogła ich zwyciężyć, oprócz ognistej wody. Zaczęli pić mężczyźni, kobiety i dzieci. Przez 2 pokolenia nic z nich nie pozostało. Dziś są żałosne ostatki, żyją w rezerwatach za kolczastym drutem. Tak też nazwane są miejsca dla nich: REZERWATY – miejsca ochrony, ogród zoologiczny dla Indian. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z tych lekcji historii. O tym, że alkohol jest bronią masowej zagłady nie tylko pojedynczych ludzi, ale całych narodów wiedzieli i wiedzą wszyscy bez wyjątku pretendenci do zarządzania światem. A zwłaszcza Hitler, Hitler głupi nie był. To był groźny wróg naszego kraju. W 1942 roku Hitler formułując zasady polityki okupacyjnej na zawojowanych terenach północy – w swojej dyrektywie napisał tylko 3 zdania. Niezbędnym jest sprowadzić Słowian do języka gestów. Żadnej higieny i szczepień. Tylko wódka i papierosy. Oto cały program socjalny Hitlera dla naszych narodów. Nie szkoły, szpitale czy kino, czy gazety – tylko wódka i tytoń. Hitler wiedział, czego chce. Wiedział, że wódka i tytoń wymiotą znienawidzonych przez niego Słowian z powierzchni ziemi przez jedno pokolenie. Historii unicestwienia Indian – w odróżnieniu od nas, on nauczył się na pamięć. A w szeregach SS – tej przestępczej faszystowsko- masońskiej organizacji był opracowany szczegółowy plan zniszczenia alkoholem wielkiego narodu Ukrainy. Cała Ukraina znalazła się pod okupacją, a ten bestialski plan przewidywał sprzedaż Ukraińcom taniej wódki wyłącznie w zamian za książkową makulaturę. Stworzono punkty przyjęć, do których człowiek przynosił paczkę książek. Według wagi nalewano mu wódkę, ale wydawali ją pod jednym warunkiem. Musiał sam te książki spalić w ognisku. Miał to sam zrobić. W ten sposób SS – mani mieli zamiar zniszczyć duchowe bogactwo narodu – książki i wyrodzić naród za pomocą alkoholu. I żeby podsumować ten temat alkoholowego ludobójstwa: to, co się dzieje dzisiaj w naszym kraju – to najprawdziwsze alkoholowo -tytoniowo narkotyczne ludobójstwo. U nas w Nowosybirsku zniszczone są wszystkie fabryki. Jedyna, która pracuje na 3 zmiany, która 4 – krotnie zwiększyła swoją produkcję, to fabryka „WINAF”, która na całą Syberię rozprowadza piwo, wino i wódkę. Ale tego okazało się za mało. Obok zbudowali drugiego giganta pod nazwą ” czerwona północ”, aby młodzież już całkiem upić piwem. Bardzo dużo jeżdżę po kraju. I wiecie co? Nagle zdałem sobie sprawę, że ludzie po dziś dzień nie zauważyli, co się z nami stało.

Jak to się mogło zdarzyć, że jeden z większych krajów świata nagle w jednej chwili rozwalono na kawałki, zmieniono w ruinę, a potem puścili jak żebraka? Czy to jest wypadek na styku tysiącleci? Przypadku tu żadnego niestety nie ma. W lutym 1980 roku, gdy stało się jasne, że umrze nasz kolejny sekretarz generalny: Czernienko, na swoje kolejne posiedzenie zebrał się światowy rząd. Są to kraje wielkiej siódemki pod przewodnictwem USA. I właśnie w 1985 roku podjęli ostateczną decyzję zniszczenia ZSRR – naszej ojczyzny i podzielić ZSRR na 52 malutkie niezależne państwa i zacząć skłócać te państwa między sobą. Zapytacie: jaki powód miał światowy rząd by dzielić ZSRR na 52 państwa? Według oceny wiodących zachodnich ekonomistów w 2015 roku zostaną wyczerpane do końca bogactwa naturalne krajów zachodnich. Jedyna nietknięta „spiżarnia” to 1/6 część ziemi, gdzie my wszyscy mieliśmy szczęście urodzić się i żyć. Na zniszczenie ZSRR wydano setki miliardów dolarów. Program ten nosił nazwę: „Projekt Harvard” Za te miliardy dolarów kupili cały zarząd KPZR, kupili wszystkich ” władców stanowisk”. Kupili też wszystkie środki masowego przekazu. I w 1991 roku za te miliardy dolarów udało im się zrobić to, czego nie dał rady ani Hitler, ani Napoleon – zniszczyć wielką Rosję, która wtedy się nazywała Związkiem Radzieckim. My jesteśmy świadkami drugiego aktu tej wszechświatowej tragedii. Trwa niszczenie Federacji Rosyjskiej. Program ten otrzymał nazwę „Projekt Houston”. Przeznaczono na niego dziesiątki miliardów dolarów. To, że obecnie w Czeczenii zabija się naszych chłopców, to, że obecnie te finanse płyną w całym kraju, wiedzcie to – na to idą te przestępcze finanse światowego rządu. Na drugą część swojego planu kanibalistycznego – a rząd światowy – to ludojady XX i XXI wieku, tu nie ma już dziś żadnych wątpliwości. Początkowo kryli się z tym, a potem już cynicznie opublikowali, ogłosili ten plan narodowi. Okazuje się, że zatwierdzili oni wtedy program minimum w stosunku do ludności narodu ZSRR. Przed rokiem 2020 o połowę zmniejszyć liczbę ludności. W czasie 35 lat zabić co drugiego w naszym kraju. Przy czym nie tyle zabić w otwartej wojnie, co starsze pokolenie, zniszczyć poprzez nędzę, którą się zorganizuje. A Was, młode pokolenie zniszczyć rozpustą, którą się zaszczepi. Zniszczyć alkoholem, papierosami i narkotykami. I oto dziś na alkoholizację, narkotyzację i zepsucie naszej młodzieży zachód wydaje dziesiątki miliardów dolarów. I z tymi miliardami dolarów my – uczciwi ludzie – prowadzimy partyzancką, rozpaczliwą walkę w swoim własnym kraju, aby uratować swoje dzieci i wnuki. Lecz apetyty tych ludojadów rosną w miarę jedzenia. 9 lat temu, jawny przedstawiciel tajnego rządu światowego, była premier i minister Anglii Margaret Thatcher podczas publicznego wystąpienia, nawiązując do polityki Zachodu w stosunku do Rosji, wymsknęło jej się zagadkowe zdanie. Powiedziała ona: „Według oceny społeczności światowej właściwe ekonomicznie będzie pozostawić na terytorium Rosji przy życiu 15 milionów ludzi”. Tłumacz sądził, że się przesłyszał i przetłumaczył – 50, ale go w tym miejscu poprawili: „No fifty! – fifteen!” – piętnaście . A gdzie pozostałe 135? Było nas wtedy 150 mln. Pozostałe 135 pójdzie pod alkoholowy, tytoniowy oraz narkotykowy nóż. 4,5 roku temu do Moskwy przyjechała Magdalena Albright były sekretarz stanu USA i jakże widoczny członek tajnego światowego rządu. Występując w Moskwie powtórzyła to samo zdanie, ale w nieco łagodniejszej formie. Powiedziała tak: „Według oceny społeczności światowej właściwym ekonomicznie będzie pozwolić żyć na terenie Rosji 15 milionom ludzi”. A gdzie pozostałe 130? (zostało nas już 145) A pozostałe 130 pójdą pod alkoholowy, papierosowy i narkotyczny nóż.

Postanowiłem zainteresować się, kogo te ludojady zdecydowały pozostawić przy życiu na naszym terytorium. 2 miliony – to obsługa trans-syberyjskiej kolei żelaznej – najkrótszej drogi z Japonii i Północnej Azji do Europy. Nadto obsługę najbrudniejszych chemicznych i metalurgicznych zakładów. Obsługę światowych składowisk odpadów promieniotwórczych – w które zostanie zamieniony nasz kraj. Przy okazji: Putinowska Duma państwowa podjęła decyzję o zmianie Rosji w światowe śmietnisko odpadów jądrowych. U nas na całej Syberii trwa budowa pierwszej klasy dróg dla programu grzebania światowych odpadów promieniotwórczych. Tym ludojadom niepotrzebna ani nasza historia, ani nasza kultura. My wszyscy im na nic. Oni potrzebują naszych bogactw naturalnych, potrzebują naszej przestrzeni. Niedawno przetłumaczono na rosyjski książkę Johna Colemana pod nazwą „Komitet 300”. John Coleman – pułkownik wywiadu Anglii. 30 lat był w służbach i od wewnątrz studiował tajne mechanizmy rządzenia globalnymi procesami polityki światowej. W tej książce doszedł do popartego w naukowy sposób wniosku, że całą światową polityką globalną steruje 300 najbogatszych rodzin świata. Dlatego tak ich nazwał: KOMITET 300. Te 300 rodzin, powiązanych między sobą tajnymi masońskimi więzami, kieruje i tworzy całą światową politykę, a światowy rząd, ta grupa siedmiu – to marionetki, które wypełniają wolę tego komitetu. Tak więc, ten oto komitet 300 na początku lat 1970 poprzedniego stulecia zamówił ważną naukową pracę badawczą. Wyniki okazały się po prostu oszałamiające. Wyszło na jaw, że bogactwa przyrodnicze ziemi są ograniczone. I dla komfortowego życia w trzecim tysiącleciu nie starczy tych bogactw dla wszystkich mieszkańców ziemi. Starczy ich tylko dla 1 miliarda ludzi. Tak więc ten rząd światowy – komitet 300 – sformułował „teorię złotego miliarda”. W przeciągu 100 lat od 1970 do 2070 roku na ziemi powinno pozostać nie więcej niż 1 miliard ludzi, dla których wystarczy bogactw naturalnych. Pozostałe 5,5 miliarda ludzi podlegają bezwzględnemu i totalnemu unicestwieniu. A kto załapał się do tego złotego miliarda? Trafiła tam ludność USA, Kanady, zachodniej Europy – wschodniej nie, Izraela i Japonii. My, Rosjanie, do tej liczby nie zostaliśmy zaliczeni. Ten rząd światowy uruchomił program globalnego unicestwienia narodów ziemi. GLOBALNEJ ZBRODNI. W tychże latach 70-tych, nie wiadomo skąd nagle w Afryce pojawił się AIDS. Dziś 40 procent ludności Afryki choruje na AIDS. Afrykę niszczą poprzez AIDS i głód. Nas – narody Północy – niszczą alkoholem, tytoniem i narkotykami. A narody muzułmańskie, których nie dotyka ani zepsucie, ani alkohol, zdecydowali zniszczyć wprost poprzez wojnę.

Wy wszyscy wiecie, że w USA dokonano głównego aktu terrorystycznego. Zburzono przy pomocy samolotów dwie wieże Światowego Centrum Handlowego. Pierwsze wiadomości zmroziły krew w żyłach: 50 tysięcy ofiar. Największy akt terrorystyczny w historii ludzkości. Po około 3 dniach było już 9 tys. ofiar, a po tygodniu – 4,5 tysiąca. Końcowe szczegółowe dane: w wieżach zginęło 1,5 tys. ludzi. W tym 600 – to policjanci i strażacy, którzy przyjechali ratować i gasić ogień. We wieżach zginęło 900 ludzi. Gdzie to apogeum ofiar? Czemu nikt więcej tam nie zginął? Okazuje się, że miesiąc przed tym zdarzeniem we wszystkich masońskich wydawnictwach opublikowane było proste ostrzeżenie, że przygotowywany jest atak na Światowe Centrum. Miesiąc przed atakiem ewakuowano stamtąd personel, sprzęt biurowy, komputery, a nawet skrzynie złota z podziemi wywieźli. Kto tam zginął? Zginęli windziarze, szatniarze, barmani, sprzątaczki czyli personel obsługi. Nawet w naszym – rosyjsko języcznym miesięczniku masońskim o nazwie „Rozmieszczenie i remont” – to takie pismo dla bogatych, 03 września – 8 dni przed zdarzeniem na pierwszej stronie była opublikowana taka oto dziwna obrazkowa kompozycja: dwie wieże WTC – to było tydzień przed zamachem – na ich tle biała flaga, a na białej fladze znak zakazu zatrzymywania się, zakaz przebywania tam. Wewnątrz znaku znów te dwie wieże i pokazane, gdzie będą stać radionadajniki – radionadajnikami naprowadzano samoloty i pokazano, że góra spłonie i nic nie zostanie w całości. A wraz tym proste zaszyfrowanie: „Atak z powietrza 11 września”. Wszyscy oni doskonale wiedzieli. To nie jest podpalenie Reichstagu – to podpalenie tysiąca Reichstag-ów. Po tej globalnej prowokacji – główny terrorysta światowy – USA pokazał, że ma gdzieś wszelkie zasady. Oni plują na wszelkie konstytucje. Dowolny kraj oskarżą o ukrywanie terrorystów, zaczną bombardować i niech ktoś zechce im powiedzieć choć słowo… Pod tym szyldem zbombardowali Afganistan, zbombardowali Irak. Dziś przygotowują się na Syrię i Koreę Północną i bądźcie pewni – dojdą i do nas.

Dwa lata temu zaproszony zostałem do Zabiejałowskiego rejonu w Udmurtii. W Udmurtii miasto Iżewsk jest stolicą, a wokół taki wiejski podmiejski rejon. Znalazłem 3 dni i przyjechałem do nich. Po obiedzie zebrano wszystkich nauczycieli w rejonie, 300 ludzi. I czytam tym nauczycielom ten właśnie wykład na temat alkoholu. Tak przy okazji: ja ten sam wykład daję nauczycielom, ministrom, wojskowym – wszystkim mówię to samo. Daję więc ten wykład, wszyscy nauczyciele siedzą i słuchają normalnie, a dwie młode nauczycielki siedzą i bezczelnie się uśmiechają. Siedzą z takim bezczelnym uśmiechem. Dają wszystkim do zrozumienia: „Czemu wy go słuchacie? profesor stracił rozum. Jakże tak 5 miliardów ludzi na ziemi zabić? Co on tutaj mówi?” Mnie te ich uśmiechy tak chwyciły za serce, że powiedziałem: „Niektórzy tutaj się uśmiechają. Aby więc się więcej z tego nie śmiali, przytoczę wam tylko dwie liczby z waszego rodzimego rejonu. Tu u was za górą jest wieś Babinow. Ma ona 400 lat. Ja dziś rano dawałem starszoklasistom w szkole ten wykład o alkoholu. Tak więc we wsi Babinow w szkole średniej na tamtą chwilę w czterech klasach 9 – latki uczyło się 68 uczniów. Do pierwszej klasy w zeszłym roku we wsi Babinow przyszło 6 uczniów. Przez 10 lat piwem, winem i wódką zniszczono prastarą Ruską miejscowość Babinow. Został co dziesiąty człowiek. Mówię im: czy wiecie, co oznaczają te liczby dla was? Jeszcze sobie nie zdajecie sprawy, co kryje się za tymi dwoma liczbami. Znaczy to następującą rzecz: Tych 6 uczniów po 35 latach O ILE SIĘ NIE ZAPIJĄ! każdy z nich będzie musiał wyżywić siebie, swoje dziecko i was 11 emerytów. Tak przy okazji – was także. I jak myślicie? Czy jeden człowiek wyżywi 13 ludzi? Oczywiście, że nie. Czy wiecie, co zrobi z wami tych 6 ludzi? Oni was pozabijają wszystkich z pobudek humanistycznych. Przecież nie dadzą rady wyżywić? I nasza TV Czubajsowska już nad tym pracuje. Ona przygotowuje masowe zgładzenie starszego pokolenia. Ze zdziwieniem dowiedziałem się, że najbardziej popularna audycja dla młodzieży to: „OSTATNI BOHATER”. W tej audycji TV za 3 mln rubli zżerają swojego własnego przyjaciela, z którym wspólnie walczyli i płakali. Jego faktycznie nie zjadają, ale taki jest sens gry, wypadło na ciebie, no to cię zjedli. Od kiedy to na Rusi takie gry się robi? Myśmy się zawsze razem ratowali. Sam ginął, ale towarzysza ratował. A tutaj za pieniądze swojego przyjaciela zeżarli. To jakieś gry kanibalistyczne. To wszystko się młodzieży bardzo cierpliwie wciska. Ja o tym powiedziałem swojemu koledze. On jest nauczycielem historii w Czelabińsku. On mi na to: nie musisz mi mówić o tym. W naszej szkole, gdzie jest osiem 9-tych klas w tym roku nie możemy zebrać jednej klasy pierwszego roku. Nie dajemy rady. Nie ma siedmioletnich dzieci. Jeździmy po całym mieście i szukamy 7 – latków, umawiamy się z rodzicami, że na koszt nauczycieli najmiemy autobus, przywieziemy – odwieziemy, aby tylko do naszej szkoły przyszli, aby tylko była 1 klasa. Jeśli nie zbierzemy pierwszej klasy, to szkołę zamkną, nauczycieli zwolnią, bo kapitalizm. No i bezrobocie – gdzie pójdziesz? Rozumiecie kochani, że my tutaj obecni już jesteśmy jak ci Indianie.

My już jesteśmy jak ci Indianie. To ta przepita marionetka światowego rządu Jelcyn. On tego dokonał. On już to zniszczył. Wykonał ten program. 10 – krotnie wygubił populację narodu naszego kraju. Gdy idę po Moskwie, to co druga dziewczyna idzie z papierosem, albo z butelką piwa. Ciężarnych nie widać. A jeśli już rodzą, to zobaczcie kogo? Rodzą takie ot, dziwadła. Moja starsza córka urodziła wnuczkę. Mieszkali u nas cały rok. Cudowne dziecko. Raz na miesiąc przychodził do nas lekarz dziecięcy i wypowiadał straszne słowa: „Dajcie potrzymać na rękach jedyne na moim rejonie absolutnie zdrowe dziecko”. JEDNO. A przecież to miasto akademickie. Ja nie mogę z wnuczką iść pobawić się do piaskownicy. Tam widać, że to chore dzieci, a wokół stoją mamusie i tatusiowie z papierosami i zaciągają się, piją piwo. Kogo oni urodzą? Kogo wychowają te mamusie? Cóż nam czynić? Co robić w tej sytuacji? Zawsze gdy…, ja widzę, że niektórzy mi nie wierzą. Widzę, że nawet tutaj są ludzie mający wątpliwości. „Co ten profesor wodę leje„. Dla tych, którzy nie wierzą na zakończenie zawsze czytam ten dokument. To właśnie pismo. 07 września 2000 roku w „Gazecie Niezależnej” opublikowano raport Ignatowa. Jest to dyr. generalny agencji informatyczno- analitycznej przy Kierownictwie Zadań prezydenta Federacji Rosyjskiej. To pisze główny analityk prezydenta. Raport nosi nazwę: „STRATEGIA GLOBALIZACYJNEGO KIEROWNICTWA ROSJI”. Posłuchajcie, co pisze ten urzędnik, charakteryzując współczesny stan zadań. „Kluczowym czynnikiem wpływającym na współczesne procesy globalizacyjne jest działanie Światowego rządu ( Światowego rządu z dużej litery). Należy przyznać, że ta struktura ponad rządowa całkiem efektywnie pełni rolę sztabu Nowego Światowego Porządku. Jednak w swojej pracy organizacja ta ukierunkowana jest na interesy nielicznej elity zjednoczonej poprzez pochodzenie etniczne oraz inicjacje w lożach nakierowanych destrukcyjnie. Te okoliczności, uzurpacja władzy w rządzie światowym przez chasydzko- paramasońską grupę wymaga jak najszybszej naprawy”. A potem pisze on dalej: „Za przeszkodę na drodze naszego kraju do grupy liderów globalizacji należy uważać niekonstruktywne stanowisko światowego rządu. Podnosząc teorię złotego miliarda światowy rząd sztucznie ograniczył liczbę ludzi i krajów, które ma prawo uczestnictwa w procesach globalizacyjnych na wiodących stanowiskach. Rosja według chasydzko – paramasońskiej grupy nie powinna wchodzić do grona takich liderów i brana jest pod uwagę wyłącznie jako źródło pożytecznych surowców dla NWO.” Jak to się powiada: „popłynęliśmy i nie ma dalszej drogi”. Rozumiecie, że to nie są moje słowa. To mówi główny analityk prezydenta. On – bądźcie pewni – doskonale wie, co mówi. A przy okazji – byście wiedzieli: CHASYDZI – to najbardziej reakcyjna sekta żydowska, która nie tylko nas nie uważa za ludzi, ale i połowę żydostwa i gotowi są ich wrzucić w ten piec światowego rządu nie wahając się. Cóż mamy czynić? Cóż mamy czynić?

Za każdym razem, gdy jest mowa o tym problemie alkoholowym, widzę jasno jak przez cały nasz kraj przebiega gigantyczne koryto z poidłem. I rwie się ku temu korytu narkotyzowany naród. Kogo widzimy przy tym korycie? Widzimy na oko schludnie ubranych ludzi, którzy od święta szklaneczką czerpią z koryta i wlewają w siebie. To są tak zwani: „ludzie kulturalnie pijący”. Ktoś inny przy korycie operuje kubkiem. O nim się mówi: pije umiarkowanie – kubek ma. Umiarkowany – porządny człowiek. Inny z wiadrem lezie lub kanką 3 litrową. To już pijak – zły człowiek. A ktoś tam wpadł do koryta. Już się „umoczył”. Tu jest wszystko jasne – alkoholik. I co nam zalecają czynić w tej sytuacji? Ci, co przy tym korycie ze szklaneczką czy kubeczkiem – to najbardziej zagorzali bojownicy z pijaństwem w naszym kraju. Oni naprawdę w to wierzą i krzyczą odciągając alkoholików od koryta: „Toną! Miliony toną w korycie. Odciągaj alkoholików! Przeszkadzają nam w naszej pasji – w kulturalnym tumanieniu się alkoholem, uniemożliwiają nam to zadowolenie”. My alkoholików odciągamy od koryta, a na wolne miejsca przychodzi młodzież z kuflami i pcha się do tego koryta. No i co tu zrobić z tym paskudnym korytem? W 1972 roku Kijowskie studio filmów naukowych nakręciło film popularno- naukowy o reakcjach w zachowaniu się jednomiesięcznych prosiąt. Doświadczenie było proste. Od dziesięciu różnych loch wzięto po jednym 1 miesięcznym prosiaku. Umieszczono je w oddzielnym ogrodzeniu. Zaczęto zapisywać na filmie jak dalej postąpią prosięta. Prosiaki przez 2 dni się sprzeczały, były konflikty, a trzeciego dnia połączyły się w stado. Ustanowił się przywódca, nie ten największy, ale najwyraźniej najmądrzejszy prosiak został wodzem. Pierwszy, drugi, trzeci… dziesiąty. Prosięta – tak jak w naturze – utworzyły stado. Przynoszą koryto z kaszą, pierwszy je przywódca, za nim drugi, kolejny … i ostatni. Wszystko sprawiedliwie. I tu komuś przyszła do głowy głupia myśl. Do koryta z kaszą wlano 3 litrową bańkę piwa. Rozmieszali i postawili. Podszedł przywódca wącha … i aż oczy wytrzeszczył. Wącha – patrzy na lewo, wącha, dalej patrzy na prawo, nie rozumiał – i najadł się kaszy z piwem. W ślad za nim już nie wąchając najadło się tej kaszy całe stado prosiąt. I prosięta od piwa ogłupiały. Najmniejszy rzucił się gryźć przywódcę. Awantura, pisk – wszystko jak w pijalni piwa. Tak samo było u tych prosiąt. Prosięta się wzburzyły, rozbiegły po narożnikach, jeden drugiego zaczął się bać. Dwa dni trwał wśród prosiąt kac piwny. Trzeciego dnia zalizały rany i znów zbiły się w stado, znów przywódca i wszystko w porządku. Po 3 dniach postanowiono powtórzyć ten eksperyment. Do kaszy nalali piwa i rozmieszali. Postawili. Podszedł przywódca – taki nieduży. Podszedł i wącha … wącha … na lewo wącha i patrzy w górę – coś sobie przypominał. A potem przewrócił ryjkiem to koryto. Oni myśleli, że to przypadek. Znów kaszę namieszali z piwem, postawili. Prosiaczek, gdy tylko powąchał, natychmiast przewrócił to koryto. Wyobrażacie sobie? Nawet 1 miesięczne prosię z małym mózgiem a wie, co z takim paskudnym korytem należy zrobić. Przewrócić je trzeba raz na zawsze, póki nas wszystkich z głowami w tym korycie nie utopili.

Powiadają mi: „No to jak, panie Włodzimierzu? Proponuje pan prohibicję w kraju? Oczywiście, że tak. Zakaz picia – to jedyny nasz ratunek na dziś dzień dla naszego kraju. Ustawowy zakaz picia alkoholu. No jak to? Pan, panie Włodzimierzu takie głupstwa gada? Czy pan nie wie, że zakazy nic dobrego nie dają? Nie można niczego zakazywać. Za każdym razem, gdy słyszę takie słowa, że nie należy niczego zakazywać, że to bez sensu, to rozumiem, że mówi to albo głupiec, który powtarza cudze głupstwa albo wróg, który jasno i dobrze wie, po co tę głupotę opowiada. Niedawno przeczytałem kodeks karny Federacji Rosyjskiej. Taki tom – tam są same zakazy. Według 15 artykułów po dziś dzień przewiduje się rozstrzelanie. No to już, zmieńmy kodeks karny. Kodeks ten jest pełen zakazów. Nic dobrego nie daje. Zmieńmy kodeks karny. Zechce się komuś pociąć nożem ludzi? No to niech sobie tnie. Po co mu tego zakazywać? To jeszcze gorzej – wszak zakazany owoc jest słodki. Chce mu się gwałcić dziewczęta? „W imię Boże” – idź i gwałć. Po co zakazujemy? Przecież od zakazu on będzie jeszcze bardziej chciał gwałcić. Co to za głupota? Społeczeństwo powiązane jest z zakazami, które społeczeństwo samo na siebie nakłada i przestrzega, a za naruszenie niektórych zakazów surowo karze. Szczególnie tych, którzy pozbawiają życia. Społeczność nie może żyć bez zakazów. Och ! Oczywiście, kodeks karny pozostawimy, ale alkoholu zakazać się nie da. Od prohibicji nic dobrego nie będzie. Będzie gorzej. No to proszę bardzo, w naszym kraju już 80 lat istnieje zakaz jazdy po alkoholu za kierownicą. W naszym kraju już 80 lat istnieje surowy zakaz picia kierowcom aut. Każdy pijany kierowca ma być ukarany, pozbawiony prawa jazdy i dostać surowy mandat. To jest prohibicja. Kara za alkoholowe otumanienie. Zmieńmy zakaz jazdy po pijanemu! Zmieńmy to! Przecież to nic dobrego nie daje. Wiecie co się stanie? Powiem wam. Dziś według statystyk 1 % kierowców jeździ po pijanemu. Ale ten jeden procent pijanych kierowców daje 24 % wszystkich transportowo – drogowych wypadków. I 56 % śmierci na drodze daje ten 1 procent pijanych kierowców. Zmieńmy ten zakaz, co drugi pijany siądzie za kierownicę. To my tworzymy prawo. Czy ktoś z tu obecnych ma ochotę zmienić zakaz jazdy po pijanemu za kierownicą? Mylę się ? Przez 6 lat partie prawicowe w Dumie Państwowej pokrzykiwały, by zmienić zakaz jazdy po alkoholu: „To jest naruszenie praw człowieka! Jakże tak! Że piwo wypiłem, to nie mogę za kierownicę? Znieść zakaz!” I zapewniam was, że ta Duma zniesie zakaz jazdy po alkoholu. Przeanalizowaliśmy: wszystkie przyjmowane ustawy nakierowane są na jak najszybsze zmniejszenie liczebności narodu naszego kraju. To wypełnienie programu tegoż przestępczego światowego rządu. No dobrze, Następna rzecz o jakiej często mówię to: „stwórzmy zakaz picia alkoholu dla dzieci” Zróbmy taki zakaz. Niech naprawdę działa. Gdybym ja był merem Rostowa – Waszego miasta to za pół roku zrobiłbym z Rostowa trzeźwe miasto. PRZEZ PÓŁ ROKU w prosty sposób otrzeźwiłbym całe miasto. Wiecie jak? Pojawiłbym się w miejskiej TV i wygłosił odezwę do mieszkańców. Powiedziałbym: „Szanowni mieszkańcy miasta Rostow, czy jest wśród Was ktoś, kto chce by wasze dzieci piły alkohol i się rozpijaczyły? Jeśli się tacy znajdą to niech przyjdą jutro na plac przed ratuszem w sprawach dobrej rady albo z pałkami, a my tych idiotów pokażemy całemu miastu. Tych, którzy chcą, aby ich dzieci piły i paliły. Czy jest ktoś, kto chce by paliły i umarły od papierosów? Nie ma nikogo. Przy okazji – przychodzę do 5 klasy w szkole i pytam dzieciaki: „Czy jest wśród was ktoś, kto chce, aby wasi rodzice palili i pili?” Nie ma ani jednej ręki w górze. Żadne dziecko nie chce, by ich rodzice pili czy palili. Zwołują zebranie rodziców w tej klasie, a ja się zwracam do rodziców: „Szanowni rodzice, czy jest wśród was choć jeden, który by chciał, aby jego dzieci piły i paliły?” Nikt, nie ma ani jednej ręki. Wyobrażacie sobie? My nie chcemy, by nasze dzieci piły i paliły, a dzieci nie chcą, abyśmy my pili i palili, zatem czy nie czas nałożyć moratorium? – zakaz na te najniebezpieczniejsze testy broni masowej zagłady narodu? Tak więc zwracam się do mieszkańców, oni chcą, aby dzieciom zapewnić trzeźwą przyszłość, aby nam dzieci nie pomarły od alkoholu i papierosów. No i zaczynam działania. Biorę plan miasta, biorę cyrkiel i na 500 metrów wokół każdej szkoły, internatu, przedszkola budowli sportowej zakreślam promień o długości 500 metrów i powiadam: „To są strefy trzeźwości, na tej przestrzeni nie może być żadnej reklamy, nie może być sprzedany żaden papieros, szklanka piwa czy butelka wina. NIC. Tu znajdują się nasze dzieci i dzieciom zapewniamy trzeźwą przyszłość”. Powiecie, że w mieście Rostow nie znajdzie się ani jedno miejsce gdzie można sprzedawać alkohol i papierosy. I WSPANIALE !! Bardzo dobrze. U was 5 km za miastem jest wysypisko – najbardziej śmierdzące miejsce w mieście. Za tym wysypiskiem wygładzę buldożerem plac i powiem: „Ja Wam – Szanowni mieszkańcy, nie wyrywam flaszki z wódką. Ja zakazu w mieście nie wprowadzam, – tam za tym wysypiskiem będzie „gnojownik”. Tam bardzo proszę – sprzedawajcie alkohol i tytoń. Tam postawcie reklamę i udowadniajcie, że Klińskie piwo jest najlepsze. W imię Boże! Ale dziecko wam tutaj do tego brudu nie dojdzie. A jeśli dojdzie, to wszyscy będą zdziwieni, co ono tu robi? Przyzwoita kobieta tutaj nie pójdzie szukać tej trucizny. No, a kto już zupełnie żyć bez tego nie może, to dopełznie tu nawet na kolanach. Całe moje miasto stanie się trzeźwe. Rozumiecie? Całe miasto”. Powiecie, że tego się nie da zrobić.

A przecież to już zrobiono w dziesiątkach państw. W 1998 roku miałem szczęście brać udział w 64 – tym Światowym Kongresie Międzynarodowej Organizacji Humanizmu i Trzeźwości. Ten Kongres odbywał się w północnej Szwecji w mieście Ostersund. Dolar kosztował jeszcze 6 rubli, to był czas tego spadku w lipcu. I my – wielka delegacja z Ukrainy, Białorusi i Moskwy autobusem przez Finlandię, potem przez zalew przybyliśmy do tego Ostersund. Przyjechaliśmy dzień wcześniej. Dzień wcześniej, a następnego dnia poszliśmy przejść się po sklepach. W centrum miasta gigantyczny sklep o nazwie DOMUS. A w tym sklepie absolutnie wszystko. O czym pomyślisz, to tam znajdziesz. Jedyne, czego tam nie było, to piwo, wino i wódka. Dla nas po pijanej Moskwie i Sankt Petersburgu było to tak dziwne… – no nigdzie nie ma. Patrzę – handlują sokami, pytam sprzedawczynię po angielsku: „Piwo pani ma?” Ona: „Nie ! Nie”. „Alkoholu nie ma?.” No, no”. Aż się przestraszyła. Drugi, trzeci …piąty sklep – nie ma wina i wódki. Pytam Szweda, który z nami chodził: „U was jest zakaz?” On na to: „Na razie nie”. Jest tu za miastem jeden sklep, w którym sprzedają alkohol przez 3 godziny dziennie. I wszyscy alkoholicy z całego regionu, – nie miasta, a regionu – przyjeżdżają do tego sklepu na zakupy. Ale alkohol w tym sklepie sprzedają tylko po okazaniu dowodu osobistego. Dane z dowodu wczytane są w komputer i według miejsca zamieszkania do tamtejszej policji trafia automatyczne zawiadomienie: „Czekajcie, bo głupek przyjedzie. Już kupił, będziecie mieli problemy. Przygotujcie się”. A butelka wódki w tym sklepie kosztowała 24 dolary USA – czyli 700 rubli, a paczka papierosów 8 dolarów. I właśnie Szwecja jest pierwszym krajem, gdzie faktycznie zobaczyłem jak ludzie do ludzi, którzy piją i palą papierosy odnoszą się jak do wariatów. To są wariaci. Po pierwsze sobie krzywdę robią, po drugie szkodzą otoczeniu. Do tego jeszcze tak wielkie pieniądze za to płacą, – to oczywiste, że z głową coś nie tak. Mieszkaliśmy w tym Ostersund 8 dni. I przez 8 dni nie widziałem ani jednego policjanta w mundurze. Przez te 8 dni nie widziałem ani jednej sytuacji konfliktowej na ulicy. A u nich okrągła dobę stoją pod oknami wózki, rowery, samochody… Do głowy nikomu nie przyjdzie, by coś zepsuć, złamać prawo. Ale trzeźwi ludzie w tym mieście mieszkają, sumienia i wstydu nie przepili. Chcieliśmy zobaczyć choć jednego pijanego, skoro sprzedają, to powinien być jakiś pijany. Przez 8 dni widziałem raptem 2 pijanych, jeden Szwed, a drugi – niestety Rosjanin. Przy czym idący obok nich ludzie dzieci do siebie przyciągają, przechodzą jak koło zarazy. Na tym kongresie wystąpiła minister pracy Szwecji. Młoda blondynka wyszła i oznajmiła sali: „Ośmiu z 16 członków szwedzkiego rządu jest członkami waszej organizacji trzeźwości i z zasady nigdy nie używa piwa, papierosów, wina ani wódki”. I wtedy przedstawiciele 112 krajów świata wstali i bili brawo tej pani minister. Dalej powiedziała ona: „Jako minister pracy oznajmiam wam, że w Szwecji jest problem bezrobocia. Ale w 99 procentach problem bezrobocia w Szwecji związany jest z pozostałym jeszcze handlem alkoholem. Ludzie, którzy chodzą do sklepów monopolowych nie chcą pracować. Otrzymują oni duże dodatki socjalne i je tam przepijają. A jeśli już uda się ich zachęcić do pracy, to nie są w stanie wykazać się niezbędną w Szwecji jakością pracy”. Powiedziała też dalej, że Szwedzki rząd za przykładem rządu Norwegii, postawił sobie zadanie zamknąć handel alkoholem zupełnie. A w Norwegii od 2000 roku praktycznie zakończono handel tytoniem. A wiecie dlaczego? Bo w Norwegii i Szwecji jest król i królowa. Oni są Szwedami i Norwegami i kochają swój naród. Oni chcą, by wyrosło zdrowe, pełnowartościowe, młode pokolenie. Tak przy okazji: Norwegia i Szwecja – to najbogatsze, najmocniej rozwijające się kraje Zachodniej Europy. A Norwegia przez 25 lat utrzymuje 1 miejsce na świecie w zimowych dyscyplinach sportu. Żyje ich tam 4 miliony – tyle, co w Moskwie, – oto, na co stać trzeźwych ludzi. Słyszeliście o tym gdziekolwiek? Czy ktoś wam o tym mówił?

Opowiem wam jeszcze, jak tam jechaliśmy, bo to osobne kino. Nasza delegacja liczyła 31 ludzi. Zebraliśmy się w Petersburgu i biuro turystyczne miało nas wieźć tam do Ostersund i z powrotem. O 10 rano podjeżdża autobus. Wyskakują dwaj na oko 45-letni kierowcy: „Ktoś z was był kiedyś w Szwecji?” Nie, nikt .”O! My tam jeździmy co tydzień, kręcimy się tam często – wszystko wam pokażemy, opowiemy wszystko”. Załadowaliśmy się – siedzimy. Wychodzi jeden – a ci kierowcy dodatkowo pełnią obowiązki przewodników. To znaczy powinni jeszcze według umowy zapewnić nam jakieś atrakcje, zaznajomić ze sprawami celnymi itd. Jak już usiedliśmy, szofer bierze taki sam mikrofon: „Ustalmy kilka spraw: – gdzie i jak będziemy palić? Czy będziemy palić na miejscach czy podchodzimy do wywietrznika? A może będziemy robić postoje i palić na powietrzu? Ustalmy te sprawy”. Wszyscy siedzą i milczą. „No, rzucajcie wasze propozycje!” My odpowiadamy: „My nie palimy”. Jak to nie? „No, nie palimy”. WSZYSCY? 31 LUDZI?Wszyscy”. A dlaczego? To niemożliwe. Ale tak właśnie jest. „Ależ, my, grupy dzieci wozimy za granicę i każde dziecko pali”. Okazało się, że palaczami są tylko kierowcy. Tylko ich dwóch i dmuchali w wywietrznik tę swoją tytoniową narkozę. Dobra, jedziemy dalej. Podjeżdżamy do granicy. I jeden znów z mikrofonem i oznajmia ważną informację: „Czy znacie zasady naszego rosyjskiego urzędu celnego? Przez granicę bez przeszkód można przewieźć litr wódki, 2 litry wina, 10 litrów piwa i ileś tam sztuk albo paczek – nie pamiętam już papierosów.” Zazwyczaj po tym obwieszczeniu w autobusie zaczyna się popłoch. Aha i jeszcze dodał: „Jeśli będzie więcej, to odbierają bez gadania. Tak więc podzielcie między sobą.” Zazwyczaj po tym zaczyna się dziki popłoch, zaczynają liczyć, ty weź to, ja tamto… Wszyscy spokojnie siedzą, nikt się nawet nie poruszył. A to ciekawe…. Przejechaliśmy urząd celny. Za urzędem jest sklep – sprzedaż bezcłowa „FREESHOP”. I kierowca powiada: „Kochani, zawiozę was teraz do sklepu, w którym jest absolutnie wszystko. Wszyscy: „No! To jedziemy! Wszystko bardzo tanio.” Podjeżdża do sklepu. Wchodzimy…. ogromny sklep. Cała ściana zastawiona butelkami, jakie tylko…. same butelki. A na drugiej ścianie papierosy. Maleńka lada z czekoladkami i koniec. Weszliśmy, popatrzyliśmy, czekoladkę wzięliśmy i wyszliśmy… stoimy. A ci kierowcy skrzynki taszczą z tego sklepu do autobusu. I do nas: „A wy co stoicie?” No, a co tu robić? No, jak to co? Kupujcie tanią wódkę fińską! Odpowiadamy, że my nie pijemy. „To rodzinie kupcie!” My: „Nasze rodziny też nie piją”. No to dla przyjaciół!”…. a zresztą ….. I tę wódkę ładują do bagażnika. Przejechaliśmy przez fińską granicę. Przyjeżdżamy do miasta ( nazwa) – miasto – kurort i wprost naprzeciw ratusza parking dla autobusów turystycznych. Nasz autobus zajeżdża na ten parking. Jak tylko otworzyły się drzwi autobusu z krzaków wyleźli pijani Finowie. Wódka, wódka,….. – daj wódkę. Nie mamy wódki. No jak to? Russian? – Russian. Sankt Petersburg? Sankt Petersburg, wódka, gdzie? Wódka powinna być… Nie ma. A im zazwyczaj tutaj sprzedają tę wódkę. W Finlandii wódka jest bardzo droga i nasi turyści ją wożą i sprzedają 2 razy taniej. To bardzo korzystne ją wozić. Kierowcy tak stoją, zbliżyli się do tego ich szefa i mówią: „Tam są takie atrakcje, a tam, jest jeszcze piękniej i ciekawiej!” Zrobimy tak – idźcie na 3 godziny na zwiedzanie, a za 3 godziny spotkamy się tutaj.” Poszliśmy sobie – ja się oglądam, oni (kierowcy) już handlują tą wódką, no dobra ….. Przenocowaliśmy, a rano zajeżdżamy na prom. Wspaniały 10 piętrowy prom. Przepłynęliśmy przez fiński zalew i wjeżdżamy do Szwecji. Kontrola paszportów, przystawili stempelki, stoimy i czekamy na nasz autobus. My byliśmy na górnym pokładzie, a autobus na dole. Czekamy – nie ma autobusu. Godzina – autobusu nie ma. 1,5 godziny …nie ma. Prom już odpłynął, autobusu nie ma, a tam wszystkie nasze rzeczy…. Pytamy naszego szefa – co robić? On na to: „Sam nie wiem”. Pobiegł, gdzieś tam szukał, dzwonił. Patrzymy – jedzie nasz autobus. Podjeżdża do nas. Wychodzą kierowcy z kwadratowymi oczami i mówią: „Kochani, pierwszy raz w życiu widzieliśmy, jak pracuje szwedzki urząd celny. Wszystkie wasze bagaże, torby, wszystko przewąchali z psem … Przez 1,5 godziny brygada 10 ludzi. Długo nie mogliśmy pojąć, czego oni szukają, o co im chodzi. I nagle zrozumieliśmy, autobus z Rosji nie ma piwa, wina, wódki, ani papierosów, to znaczy – myśl jest jedna, wszystko jasne – wiozą narkotyki. Wszystko jasne – wiozą narkotyki. Trzeba ich przeszukać i znaleźć.” Taka to, rozumiecie, historia. Szwecja jest trzeźwym krajem, niesamowity kraj Finlandia – kraj rozpity, tak samo jak Rosja. Tam żadnej prohibicji nie ma. Piwem wszyscy upojeni po uszy, ale wódka bardzo droga – 20 dolarów. I tym Finom korzystniej jest kupić bilet na wycieczkę, przyjechać i nachłeptać się naszej taniej wódki i wrócić, jest o wiele taniej, niż kupować tam swoją. Oto dlaczego się mówi, że u nich jest prohibicja i jakoby nie ma wódki. U nich jest niestety wszystko, ale po prostu u nas te wszystkie „napoje” są 10 razy tańsze.

To opowiem wam jeszcze jedną ważną rzecz. To bardzo ważne. Rozwiązanie tego problemu alkoholowego jest bardzo proste. To, co wam mówiłem. Wszystko zależy od stanowiska najważniejszej osoby – mera, prezydenta – na dowolnym poziomie. Zastępca rady gminnej może zrobić porządek na jej terenie i wprowadzić trzeźwość dla dzieci oraz mieszkańców. Mer dowolnego miasta ma takie pełnomocnictwa, jeśli tylko zechce – rozumiecie? My jesteśmy gotowi pomóc tym ludziom wprowadzić to mądrze i tak jak należy. Opowiedzieć, wyjaśnić. Wielu poznawszy to wszystko sami przestaną spożywać alkohol. A ci, co już nie mogą – stworzymy im warunki, aby wybawić ich od tego alkoholu i od tej biedy. Wszystkie te problemy są do rozwiązania. 64 kraje świata żyją w warunkach pełnej – 100 procentowej prohibicji. 64 kraje świata. Absolutnie przypadkowo usłyszałem w radio – ja to oczywiście wiedziałem – że w Egipcie obowiązuje prohibicja. W „radio-Rosja” daje reklamę „MOSKWA – TOUR” zaprasza wszystkich do Egipskiego kurortu Hurgodar. Egipt to słońce, morze, tanie owoce… Wszyscy przyjeżdżajcie do nas do kurortu Hurgodar. Oczywiście wiecie, że w Egipcie panuje prohibicja alkoholowa i za pojawienie się w stanie nietrzeźwym 60 uderzeń pałką ( półśmiertelna norma) i natychmiastowe wydalenie z kraju..” Mi aż opadła szczęka – mówią w radio, że w Egipcie jest zakaz picia… „ALE.. na terytorium kurortu Hurgodar prohibicja nie obowiązuje!” Zapijaj się tam jak chcesz. Drutem kolczastym ogrodzili się, aby normalni nie widzieli tego upodlenia, tam rób co chcesz. Możesz się spić. Rozumiecie? 64 kraje. Około 80 krajów ma ograniczenia w rodzaju szwedzkich, czyli jest ochrona przed tym dzieci itp. Miedzy innymi sprawami: Światowa Organizacja Ochrony Zdrowia w 1975 roku uznała oficjalnie alkohol za narkotyk. Przy czym narkotykiem nr 1. Najniebezpieczniejszy narkotyk na ziemi to alkohol, ze względu na jego rozprzestrzenienie i brak ochrony szerokich mas narodu przed tym narkotykiem. Tytoń jest na 6 miejscu w tej klasyfikacji według skali niebezpieczeństwa. W 1975 roku główny narkotykolog ZSRR – niejaki Babajan na znak protestu, że WHO uznała alkohol za narkotyk, wystąpił z tej sekcji antynarkotycznej. Nasz kraj nie uznał alkoholu za narkotyk. Sam ten Babajan podobno już dawno temu się zapił. Mało tego, WHO uznaje używanie alkoholu i tytoniu za porównywalne do schizofrenii. Idziecie i widzicie na plakacie: PALENIE SZKODZI ZDROWIU albo SPOŻYCIE ALKOHOLU…. – na przykład w Moskwie… plakaty mają ten dopisek. I jeśli człowiek robi coś świadomie, co szkodzi jego zdrowiu, to jest to człowiek nienormalny. Choroba ta w psychiatrii nosi nazwę schizofrenia. Tak więc, ci ludzie są tytoniowymi i alkoholowymi schizofrenikami. Ale istnieją ludzie, którzy powiadają: „ja palę i dobrze mi z tym”, „ja wypiję i mam dobry humor”. To jeszcze cięższa choroba psychiczna, gdy człowiek robi sobie krzywdę i osiąga przy tym satysfakcję – taka choroba psychiczna nazywa się masochizmem. I dlatego ludzie, którzy mówią: „piję, palę i jest mi dobrze” – to są alkoholowi i tytoniowi masochiści. To bardzo ciężka choroba psychiczna, przed którą trzeba ludzi niezwłocznie uchronić.

A tak w ogóle, co do podejścia w sprawach rozwiązania problemu alkoholu, istnieją 2 podejścia. Jest podejście – to „walka o trzeźwość”, otrzeźwienie społeczeństwa i jest drugie podejście, które nazywane jest „walka z pijaństwem i alkoholizmem”. W sensie naukowym u podstaw „walki o trzeźwość” leży teoria trzeźwości. A u podstaw walki z pijaństwem i alkoholizmem leży tak zwana „teoria kulturalnego picia”. Słyszeliście na pewno takie coś: „Teoria kulturalnego picia”. I oto obie te teorie maja jakoby za zadanie walkę z alkoholizmem. Ale tu się ich wspólne punkty kończą. Dalej już są same przeciwieństwa. Kim jest autor teorii trzeźwości? Są nimi największe umysły Rosji. Fiodor Dostojewski, Lew Tołstoj, naukowcy Pawłow, Bechtierew, Widjeński, Ugłow. To są autorzy teorii trzeźwości, światowe sławy. A kto jest autorem kulturalnego picia? Po dziś dzień nie możemy znaleźć autora tej teorii. Jacyś nieznani wytwórcy win, handlowcy win. Aby lepiej sprzedać swój narkotyzujący produkt wydumali teorię kulturalnego picia. W czym tkwi różnica tych dwóch teorii? Jak podchodzi do alkoholu jedna i druga teoria? Teoria trzeźwości powiada jednoznacznie:

„ALKOHOL – TO NAJNIEBEZPIECZNIEJSZY NARKOTYK, Z POMOCĄ KTÓREGO UNICESTWIA SIĘ CAŁE NARODY”. Najniebezpieczniejszy narkotyk. A co powiada teoria kulturalnego picia? A teoria kulturalnego picia mówi, że alkohol to specyficzny produkt spożywczy. SPECYFICZNY. Trzeba go sprzedawać razem z masłem, z chlebem w gastronomii, ale jest to produkt specyficzny. Dlaczego zatem tego produktu nie zaleca się dzieciom? Nie wiadomo. Dlaczego tego produktu nie zaleca się kobietom w ciąży? Nie wiadomo. Dlaczego to premier Łużkow zakazał sprzedaży tego „produktu” na masowych imprezach w szklanych opakowaniach, a wyłącznie w plastikowych butelkach? A dlatego, iż okazało się, że ludzie po spożyciu tego „produktu” zaczynają zabijać się nawzajem oraz milicjantów butelkami. Specyficzny produkt spożywczy. Na kogo nakierowana jest ta teoria? Teoria trzeźwości ukierunkowana jest na to, aby nasze dzieci były zawsze trzeźwe. Aby wyrosło trzeźwe pokolenie, żeby zostali trzeźwymi ojcami, trzeźwymi matkami i rodzili pełnowartościowe dzieci, zdrowe i silne, aby nasza ojczyzna krzepła i rozkwitała. A na kogo jest nakierowana teoria kulturalnego picia? Czy można alkoholików nauczyć pić kulturalnie? Jak myślicie? Zachęcić do kulturalnego picia? Nie da się. Alkoholik pić kulturalnie nie może. On może albo pić, albo nie pić wcale, dwie sytuacje. Kulturalnie nie da rady. Był taki piosenkarz – wielu go pamięta Walery Obodźiński. Pamiętacie: „Pada ciepły deszcz” popularny piosenkarz. Śpiewał 3 lata, gwiazda estrady i nagle przepadł. Przepadł, nie ma Obodźińskiego, rozumiecie… Poszły słuchy, że wyjechał do Izraela. Potem się wyjaśniło, że to nie Żyd, a Polak. Gdzie się podział Obodźiński? I po 20 latach znaleźli go w Moskwie, robotnik w sklepie win. Walery Obodźiński. Roztył się, chorowity jakiś – strach na niego patrzeć. Śpiewać już nie może, bo przepił i przepalił głos. No i audycja telewizyjna z nim. Opowiada swoją historię. On w wieku 19 lat był skończonym alkoholikiem. Miedzy 13 a 19 rokiem życia zapił się całkiem. A potem nagle przestał pić i zaczął śpiewać. Został gwiazdą. Ale miał pijącego impresario. I ten impresario nie mógł znieść, że Walery z nim nie pije. I zawsze go namawiał: „Wypij Walery choć kieliszek”, „choć troszeczkę ze mną tak dla szacunku, itd.” I jakoś po kolejnym koncercie – koncert był ciężki – zgodził się i tę „lufkę” wypił. I poszedł Walery tego samego dnia w głęboki „ciąg alkoholowy”. Tydzień z tego wychodził. Przerwane tournée, odwołane koncerty. Wszystko się zarwało. Drugi ciąg, trzeci… Firma „ROS-KONCERT” zerwała z nim kontrakt. On przerywa koncerty, tak być nie może. Wygnali go i poszedł do sklepu z winami. Pracuje przy załadunku. Około 8 miesięcy po tej audycji umarł. Skończyło się. Namawiać alkoholików do kulturalnego picia się nie da. Alkoholik albo pije albo nie.

A teraz o ludziach, co piją kulturalnie. Jaki jest sens namawiać ich do picia z kulturą, skoro oni właśnie piją kulturalnie? Na nich to nie działa. Czy oni mają jeszcze kulturalniej pić? A więc do kogo nakierowana jest ta teoria? Ta teoria skierowana jest na nasze dzieci, które wcale nie piją. I dzieciom się mówi: wypij! Pij kulturalnie, pij umiarkowanie. Jeśli do szkoły przeszedłby właściciel sklepu winiarskiego mówiąc: „Kochani! Przychodźcie! Pijcie wino, piwo, wódkę! Zapijecie się i staniecie się menelami, a potem zdechniecie pod płotem!” Czy któreś z dzieci poszło by za tą reklamą? Oczywiście, że nie. Więc on przychodzi i mówi: „Kochani, przyjdźcie do mnie, pijcie tylko dobre wino, wódkę pod zakąskę, niedużo – kulturalnie”. Dla niego ważne, żeby tylko zaczęli pić. Rozumiecie? O to właśnie chodzi. Aby przełamać u dzieci absolutną trzeźwość. Jest to najbardziej prowokacyjna i wroga teoria nakierowana na to, by nasze dzieci piły. Oto czemu służy ta teoria kulturalnego picia. Dlatego też tym, co mówią: „Ja piję kulturalnie i umiarkowanie” zawsze mówię tym ludziom: „przynosicie milion razy więcej szkody społeczeństwu, niż pijacy i alkoholicy. Milion razy więcej. A to dlatego, że dzieci na was patrzą i mówią: „Można pić jak człowiek. On pije, a jeszcze pod płotem nie leży. Ja nie będę, jak ten, ale jak tamten.” Dlatego też ta teoria „kulturalnego picia”, która wżera się ze wszystkich stron w świadomość naszych dzieci, jest po prostu przestępstwem, a my wszyscy musimy uczyć dzieci trzeźwości. Zwracam się tu oczywiście do nauczycieli i pedagogów. Wy jesteście tu inteligencją. To tradycja Ruskiej Inteligencji, by ratować swój naród. Ja jestem bardzo rad, że Cerkiew ostatecznie zwróciła się twarzą do tego problemu. A tu właśnie wy – nauczyciele, lekarze musicie wypowiedzieć swoje zdanie. Wiecie o tym, że na Sądzie Bożym każdego z nas zapytają: „Co ty konkretnie, co zrobiłeś, gdy twój naród do tego alkoholowego krzyża przybijali – co zrobiłeś? Siedziałeś i piłeś kulturalnie? Patrzyłeś, jak znika z powierzchni ziemi?”. Każdego zapytają. Dlatego chcę wam życzyć byście bardzo poważnie rozważyli ten problem. Włączyli się do tego silnego ruchu na rzecz trzeźwego sposobu życia. Jeszcze raz powtarzam – nie zdrowego sposobu życia, a trzeźwego sposobu życia. Dlatego, że pod słowami: „zdrowy sposób życia” wszyscy rozumieją – człowiek popracował, wieczorem pobiegał sobie, wypił piwo. Oto i zdrowy sposób życia. Ja nie prowadzę zdrowego trybu życia. Ja nie prowadzę zdrowego trybu życia. Ja prowadzę TRZEŹWY tryb życia. Świadomie odrzuciłem tę truciznę. Przy czym zrezygnowałem nie dlatego, że boli mnie wątroba czy śledziona. Odrzuciłem tę truciznę, ponieważ zabijają mój naród. Ja swój naród ratuję trzeźwością. To jest broń. Oto moja motywacja, że wiodę trzeźwe życie. Przy okazji: moje dzieci wyrosły trzeźwe. Rodziny mają trzeźwe, moi bracia są trzeźwi, rodziny braci, moi wszyscy przyjaciele sa trzeźwi. Tylko my – trzeźwi ludzie, możemy uratować tę sytuację. Dlatego wzywam was do weryfikacji swojego rozumowania. Prohibicję można przyjąć samemu sobie. W mojej rodzinie istnieje zakaz. Żyjemy wspaniale. Nie ma u nas tej trucizny. Ani alkoholu, ani tytoniu. Nawet rozmów, a nawet żartów na ten temat. Żadnych!!! Rozumiecie? Wyrosły dzieci, wyrosną trzeźwe wnuki, my (Rosję) uratujemy. Ci, którzy z kuflem piwa – na nich już postawiono krzyżyk. Światowy rząd ich usunął z powierzchni ziemi.

W 94 roku przez 1,5 miesiąca w Dumie państwowej pracowałem jako deputowany dla komunistów. Pracowali oni na tle bezprawia alkoholowego, które sprawił Jelcyn. On rozwalił państwowy monopol i oddał alkoholowy narkotyk i tytoń w ręce prywatne. A przecież to daje tysięczne procenty dochodu – ten handel alkoholowy. To jest handel narkotykami. I w Dumie Państwowej – komuniści, frakcja komunistów przyjęła postanowienie o państwowym uregulowaniu dystrybucji i obrotu alkoholem. No i ja jako ekspert pracowałem z tą grupą komunistów. Przygotowywaliśmy tenże projekt. Jak tylko się dowiedzieli, że my – z miasta akademickiego dołączyliśmy do tych działań, to od razu przylecieli „demokraci” i inna swołocz i zaczęli tam mącić wodę, aby utrącić ten projekt. Ja wtedy powiedziałem kolegom – a przy okazji: on był z Twierskiego regionu – Włodzimierz Aleksandrowicz – deputowany. On był zastępcą w kołchozie i ja go od razu zapytałem: „A dlaczego się tym zająłeś?” On na to: „U mnie już cały rejon jest unicestwiony przez alkohol. I jeśli ja zrobię choćby tyle – to moje życie będzie miało sens”. To ja na to: „Dobrze, będę tobie pomagał.” I powiedziałem mu, że w tym paragrafie powinny być 4 sprawy, za które walczcie „zębami i pazurami”. Całą resztę możecie odpuścić. Ale 4 sprawy być muszą. Rzecz pierwsza: Za artykuły alkoholowe uważa się wszystko powyżej 1,5 % mocy. Powyżej 1,5 procent. To standard na całym świecie. Jeśli ma 1,5 % alkoholu, to jest to produkt alkoholowy. Objęty jest regulacjami jako alkohol. Druga sprawa: Powinniście przewalczyć pełen zakaz dowolnej reklamy alkoholu czy tytoniu. KAŻDEJ. Trzecie: Musicie wywalczyć w tej ustawie prawo miejscowego zakazu. Aby miejscowe organy władzy na dowolnym poziomie, aż po radę gminną mogły zakazywać z dowolnej przyczyny handel tytoniem i alkoholem na swoim terytorium. Po czwarte: aby zakazać sprzedaży alkoholu do 21 roku życia oraz na wszystkich masowych imprezach i w pobliżu szkół, przedszkoli w odległości 500 metrów. Udało się, nie 500 lecz 300 metrów, zmniejszyli ten promień wokół szkół. I dokonali tego. Państwowa Duma przyjęła ustawę. W tamtych latach było dużo dobrych deputowanych i nie wszyscy należeli do takich drani, którzy zjadają Rosję. I przyjęli tę ustawę. Jelcyn zwlekał cały rok z podpisaniem tej ustawy i na koniec podpisał. Gdy tylko Jelcyn to zrobił, odetchnęliśmy. Chwała Bogu. Po tygodniu do Dumy przyszli przedstawiciele lobby piwnego. Przynieśli wielkie łapówki, kupili deputowanych – demokratów i po tygodniu od przyjęcia tej ustawy przegłosowano od razu, po 4 czytaniach poprawkę do tej ustawy. TYLKO DWA SŁOWA: Alkoholem są wszelkie produkty powyżej 1,5 procent PRZECINEK OPRÓCZ PIWA. Na tym koniec.

I zaczęły się piwne bachanalia. W naszym kraju piwo – to jest absurd – nie jest alkoholem. Można sprzedawać i w przedszkolu. Co tylko chcesz. A tak przy okazji: Piwo – to najniebezpieczniejszy jad alkoholowy. To narkotyk dla młodzieży. Nad naszym jeziorem „Turgojak” co roku zbieramy się na zloty na południowym Uralu. Wielu ludzi, nawet i 3500, trzeźwych ludzi przyjeżdża z całego kraju. Mieszkamy tam 10 dni, obóz namiotowy…. I oto jedna kobieta, gdzieś chyba z regionu Kirowa, ona pracuje w systemie szkolnictwa i każdego roku do kuratorium przesyła spisy nowych roczników młodzieży, kolejnego rocznika uczniów. Opowiada ona: „W tym spisie podkreślamy zawsze dzieci – inwalidów. Dzieci – inwalidzi podkreślane są czerwonym mazakiem. No i sporządziliśmy listy nowoprzyjętych i przesłaliśmy do centrali”. Kuratorium dzwoni: „Co wy tam robicie? Myszy już nie łapiecie? Nie zaznaczyliście inwalidów na czerwono na waszej liście”. Rzuciliśmy się wyjaśniać i znaleźliśmy. Wśród dzieci urodzonych w 1988 roku nie ma żadnego inwalidy. Wyobrażacie sobie? To jest najtrzeźwiejszy okres. Kampania antyalkoholowa, gdy 3-krotnie zmniejszono sprzedaż alkoholu i urodziły się zdrowe dzieci. To jest nasza ostatnia genetyczna nadzieja. Dzieci urodzone w latach 1987, 1988, 1989. Ich właśnie dziś zabijają piwem. Ich pulę genową niszczą piwem. Te właśnie dzieci. Rozumiecie? Ich się dziś zabija za pomocą tego piwa. Do warzenia piwa używany jest chmiel. I podczas warzenia z chmielu wydziela się substancja o nazwie estradiol. Substancja ta jest bardzo, bardzo podobna do żeńskiego hormonu estrogenu. Jest tak naprawdę identyczna. I gdy mężczyzna pije piwo, to do jego krwi dostaje się dużo żeńskich hormonów. Zmienia się u niego równowaga hormonalna. To jest znane już od dawna. Skoro o tym mowa: czym różni się mężczyzna od kobiety? Pytanie jest oczywiście głupie. Mężczyzna urodził się jako chłopiec, a kobieta jako dziewczynka. Ale nie tylko tym. Podstawowa różnica mężczyzny od kobiety polega na tym, że organizm męski zawiera we krwi bazowy hormon męski. Hormon ten nazywa się testosteron. Hormon męski, testosteron. Testosteron. A żeńskie hormony są dwa: progesteron, progesteron oraz estrogen, estrogen. Ten jest męski, a te dwa są żeńskie. I nauka zna zjawisko nazywające się feminizacją alkoholików i maskulinizacją alkoholiczek. Na czym polega to zjawisko? W męskim organizmie podstawą jest testosteron i odrobina hormonu żeńskiego – bardzo, bardzo niewiele. Dlatego też mężczyzna jest mężczyzną. Ja jestem mężczyzną – w moim organizmie podstawowym hormonem jest testosteron. Mam męski głos, męski charakter, męskie zachowania, mam męski pociąg do kobiet – to też jest skutkiem ilości tego hormonu. Mam męska budowę ciała, barki itp…. U kobiet podstawą jest progesteron. On powoduje, że są kobiece, mają łagodny głos, delikatny charakter, kokieteryjność czyli chęć podobania się mężczyznom. To też jest powodowane ilością tego właśnie hormonu we krwi. Uczucia macierzyńskie pojawiają się dzięki temu samemu hormonowi. Ale gdy mężczyzna zaczyna spożywać alkohol, to molekuła spirytusu spotykając we krwi molekułę testosteronu – testosteron to długa molekuła organiczna – molekuła alkoholu wchodzi z nim w reakcję chemiczną i odrywa od niego jedną grupę węglowodorową. I testosteron zmienia się w estradiol. I w sposób bezpośrednio testosteron z pomocą alkoholu – męski hormon – zmienia się w żeński. I męska równowaga hormonalna, jeśli była taka, męskiego tyle, a tyle żeńskiego – to następuje przemieszczenie – żeńskiego jest coraz więcej. I mężczyzna zaczyna zmieniać się w kobietę. Ton głosu staje się wyższy, traci męstwo, wszystkich się boi. Zupełnie traci zainteresowanie kobietami. Ma tylko jedno w głowie – alkohol. Zmienia się jego figura, szczupleją plecy rozrastają się biodra. Pojawiają się czysto żeńskie cechy u tego mężczyzny. Nazywa się to zamienianie się mężczyzny w kobietę. Feminizacja alkoholików. A kobiety, spożywającej alkohol, – to też jest interesujące – kiedy w jej organizmie molekuła alkoholowa spotyka molekułę progesteronu, to odrywa z niego dwie grupy weglowodorowe i progesteron zmienia się w testosteron. I u kobiety tam, gdzie jako główny występował hormon żeński i trochę męskiego, zaczyna się zwiększanie ilości hormonu męskiego. I kobieta zaczyna zmieniać się w mężczyznę. Grubieje głos, ginie kokieteryjność, giną instynkty macierzyńskie, bo nie ma tego hormonu w organizmie. Zaczyna się zmieniać figura poszerzają się plecy, biodra giną. Zwróćcie uwagę na kobiety, które stoją przed sklepem z modnymi sukienkami i kobiety stojące po piwo. One się różnią zewnętrznie. Jedna do drugiej zupełnie nie są podobne. To jest ciekawe. Nazywa się to maskulinizacja alkoholiczek. Zamiana kobiet – alkoholiczki zamieniają się w chłopów. Co ciekawe – gdy człowiek przestanie całkiem używać alkohol, to równowaga hormonalna zaczyna powracać. I widać to gołym okiem, że powracają w człowieku wszelkie męskie cechy, męski głos, a i u kobiet powracają funkcje żeńskie. A w piwie… – gdy zaczynają warzyć piwo, to pojawia się tam estradiol, a to jest prawie hormon żeński – estrogen. I gdy mężczyzna pije piwo od razu podnosi mu się poziom żeńskich hormonów we krwi. Traci męski pierwiastek. Traci zainteresowanie kobietami. Czesi, którzy już rozpili się piwem – pamiętacie, jak kogoś tam bódł kozioł i o mało co nie doprowadził do śmierci. Czesi mają takie powiedzenie „miłośnik piwa podobny do arbuza, rośnie bebech (brzuch), a usycha korzonek (członek)”. I zwróćcie uwagę – zaraz po reklamie piwa idzie reklama środków na impotencję. To prosty związek. Najpierw piwo, a potem „złoty konik” i inne… A wszystko dlatego, że mężczyzna pijący piwo, traci możliwości płciowe. Staje się impotentem i to bardzo szybko. A co się dzieje z kobietami, które piją piwo jest jeszcze straszniejsze. U kobiet pojawia się ogromny nadmiar hormonu męskiego i zamieniają się one w agresywne samice, tak, w agresywne samice. Im już nic więcej nie potrzeba – to jest koszmar jakiś. Przy okazji: pojono myszy piwem. I u samic myszy pojonych piwem, z tego powodu właśnie 4 razy zwiększał się rozmiar macicy u tych myszy, zwiększało się wydzielanie śluzu. Stawały się one agresywnymi seksualnymi obiektami. No i ciekawa sprawa: Młode dziewczęta i młodzi chłopcy piją piwo. U jednych wielkie potrzeby, a drudzy – nie mogą. Powstaje straszna nierównowaga w społeczeństwie. Oto czym jest piwo.

Przy okazji: chcę wam jeszcze coś powiedzieć, wszyscy już kupili szampana. I oto szampan i piwo – to najbardziej trujące substancje, jakie stworzyło piekło. Szampan i piwo. Dla człowieka wypić szklankę szampana jest o wiele bardziej szkodliwe, niż wypić szklankę spirytusu. Zaraz wam to naukowo udowodnię. Wyobraźcie sobie, że teraz otworzyłyby się drzwi, wpadli źli ludzie, złapali mnie za nogi z rękami, a do ust wlali szklankę spirytusu. Co by się ze mną stało? Wybaczcie naturalizm: wszystko natychmiast zwróciłbym na podłogę. A dlaczego? A dlatego, że przez usta trafiła do organizmu straszna trucizna. Pierwszą reakcją zdrowego organizmu na truciznę to reakcja wymiotna. A z szampanem jest inaczej. Tam tej trucizny jest raptem 11 procent. Jad ten jest bardzo dobrze zamaskowany resztkami winogronowego moszczu. Efekt wymiotny na szampana nie występuje, nawet u dzieci karmionych piersią. Nadto szampan i piwo są gazowane tymi gazami (bąkami), które wypuściły z siebie bakterie podczas obumierania – to jest w istocie samej diabelska rzecz. Proces wchłaniania u człowieka zaczyna się w jelicie cienkim, lecz jeśli płyn jest gazowany, to proces wchłaniania zaczyna się już od języka i przełyku. Dlatego proces ogłupiania człowieka przez wódkę i przez szampana zdecydowanie się różni. Kiedy człowiek truje się wódką, wypija ją, to ona przechodzi przez żołądek, dwunastnicę, jelito grube i dopiero, gdy alkohol dotrze do jelita cienkiego, to dopiero tu spirytus dostaje się do krwi. Mija więc sporo czasu. Lecz gdy pije się szampana, to spirytus wchłania się do krwi bezpośrednio z języka i koncentracja alkoholu we krwi podczas picia szampana i piwa narasta szybko i skokowo. Pijacy maja nawet taki poetycki zwrot „szampan uderzył mi do głowy”. Piją go, poszło, … wchłania się do krwi, erytrocyty się skleiły i nagle bach – uderza w mózg. Pijący czuje moment, gdy zaczyna się niszczenie mózgu. O wódce czegoś takiego nie słyszałem. A piwo też uderza do głowy, właśnie dlatego, że są tam te gazy. Dowolnego człowieka, nawet tak zdrowego jak ja zamknijcie w komórce i każdego dnia pójcie mnie szklanką szampana, to po roku wypełznę z tej komórki jako skończony alkoholik. Oto czym jest tak naprawdę szampan i piwo. To najstraszniejszy najbardziej jadowity produkt alkoholowy, w pierwszej kolejności dla dzieci i młodzieży. Wrogowie nasi to wiedzą. I uwierzcie kochani, wrogów naszego kraju jest wielu. Bardzo wielu. Uśpili naszą czujność zupełnie. Pora się obudzić. Wy – młodzi ludzie macie przed sobą długie życie. To z czym dalej pójdziecie przez życie zależy od dziś. Albo spadniecie na dno, albo naprawdę staniecie się szanowanymi obywatelami i temu światowemu rządowi damy mocno po zębach tak, jak swego czasu Hitlerowi, Napoleonowi, Batyjowi daliśmy łupnia. Wygraliśmy – nasz naród potrafi tego dokonać. Chwała Bogu! A najważniejsze, też mnie proszono, bym to powiedział – najważniejsze, co niszczy alkohol – to duszę naszego narodu. Rozumiecie? Wszak pijak pierwsze, co przepija, to nie spodnie. Przepija wstyd i sumienie. A wstyd, co to jest… Co odróżnia człowieka od psa? Wstyd. Wstyd i sumienie. Rozumiecie? Ja nie dlatego nie kradnę, że milicja…. – wstyd jest kraść. Wstydziłbym się kraść. Wstydziłbym się. A alkohol ten wstyd zabija w pierwszej kolejności. To, co przepijamy – na całym świecie było znane jako najwyższa wartość – rosyjska dusza, rosyjski żołnierz, rosyjski człowiek. To właśnie dziś przepijamy tego żołnierza i człowieka. Myślę, że nie damy naszej ojczyźnie zginąć, tym bardziej, że podnoszą się takie siły A teraz szanowna młodzieży i koledzy pedagodzy dziękuje za spotkanie – ufam, że był to interesujący i potrzebny wykład. Życzę zdrowia i szczęścia w Nowym Roku!

Źródło:

Жданов – Алкогольный террор против России – Ростов 2004

https://www.youtube.com/watch?v=urewh9I61FY

Andrzej Leszczyński

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.