Najnowsze

Opublikowano Listopad 19, 2016 Przez NS W Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Papież – przywódca światowych religiiPrzyklejony

PAPIEŻ JAKO PRZYWÓDCA RELIGII ŚWIATOWYCH – GŁÓWNE POWODY AGRESJI EKUMENICZNEJ WATYKANU.

Linki klikalne w źródle – Red. W.P.

a10

Ostatnio Papież Franciszek po raz kolejny udowodnił swoją przewagę nad większością pozostałych przywódców religijnych na świecie, po raz pierwszy w historii przymuszając koncelebrować wraz z nim Prymasa anglikańskiego Arcybiskupa Canterbury Welby. Znane słowa byłego premiera Izraela Szimona Peresa o tym, że dobrze byłoby, aby Papież poprowadził za sobą różne wyznania religijne, zaczynają spełniać się na naszych oczach.

Jeszcze nigdy w historii ludzkości nie obserwowano tak wielkiego zbliżenia wszystkich religii światowych, a tym bardziej – pod egidą jednej osoby. Obecnie praktycznie wszystkie główne religie świata pod naciskiem zachodnich oligarchii intensywnie porzucają swoje wielowiekowe kanony i przebudowują się w stylu synkretyzmu neoliberalnej ideologii politycznej z „New Age”- owskim okultyzmem. Jedyna religia światowa stopniowo nabiera realnych kształtów (zob. „Od syntezy globalnego Chrześcijaństwa” do „syntezy globalnych religii”: W.P. Filimonow o mentalnej i kulturalno – ideologicznej globalizacji).

 Przedstawiciele Watykanu nawet nie ukrywają faktu, że ich polityka wchłonięcia wyznań religijnych budowana jest w oparciu o odrzucanie własnych doktryn religijnych przez liderów tych wyznań, na miejscu dogmatów których umieszcza się prymitywne hasła społeczno – polityczne. Papiści swoje ekumeniczne, polityczne wezwania ogłaszają pod hasłem „powrotu do prawdziwego Chrześcijaństwa”, chociaż o wiele bardziej przypominają one „Wezwania KC KPZR dotyczące 1-go maja”. Co i nie jest zaskakujące: korzenie ideologii liberalizmu i komunizmu są takie same (zob. Prawosławnym nie jest po drodze z komunistami i socjalistami: O fałszywym patriotyzmie z antyglobalizmem i o katolickiej globalnej partii komunistycznej). Szef watykańskiego Departamentu ds. Ekumenizmu kardynał Koch, mając na myśli kwestię „wielkiego rozłamu, schizmy” (w rzeczywistości, oderwania się Katolicyzmu od Chrześcijaństwa) w 1054 roku, powiedział niedawno, co następuje: „Kościół na Wschodzie i na Zachodzie podzielił się głównie nie z powodu różnic doktrynalnych, ale ze względu na stopniowe oddalanie się od siebie na poziomie mentalności i kultury … W związku z tym, dla zbliżenia trzeba znów nauczyć się żyć razem”. Oczywiście, to wszystko nie jest prawdą. Odpadnięcie Rzymu nastąpiło właśnie z powodu jego dogmatycznych naruszeń. Jednak Kocha nie interesują sprawy prawdy historycznej, tylko manipulacje polityczne, sprzyjające religijnej ekspansji neo-katolicyzmu. Dla takiej agresywnej polityki Watykanu rzeczywiście bardziej wygodne jest wykorzystanie technologii, dotyczących zmiany mentalności oponentów religijnych.

Jezuici, kontrolujący aktualnie „Kościół” Katolicki, działają nie tylko w tajemnicy, ale i publicznie i dlatego o niektórych swoich metodach, dotyczących przejęcia władzy mówią całkowicie otwarcie. W tym planie znamiennym jest pierwszy publiczny występ Bergoglio w roli Papieża Franciszka. W wystąpieniu tym, w szczególności, powiedział o przyczynie wyboru właśnie tego imienia: „Wybrałem imię Franciszka z Asyżu, ponieważ chcę, aby Kościół był dla biednych, aby bronił pokoju i troszczył się o Stworzenie … Nie zapomnij o ubogich! To słowo weszło tu: ubodzy, ubodzy. Później, w związku z ubogimi, od razu pomyślałem o Franciszku z Asyżu. W międzyczasie, gdy liczono głosy, pomyślałem o wojnach. Franciszek – to człowiek pokoju. Oto tak to imię i weszło do mego serca: Franciszek z Asyżu. Człowiek ubóstwa, człowiek pokoju, człowiek, kochający i broniący Stworzenie. W tym momencie ze Stworzeniem nie mamy zbyt dobrych stosunków, prawda? … Och, jak jakbym chciał, żeby Kościół był ubogi i dla ubogich!”.

Nawet jak na standardy herezji katolickiej to oświadczenie jest dziwne, ponieważ nawet w jej ramach głównym zadaniem kapłanów, a tym bardziej papieży, zawsze na pierwszym miejscu widziano zbawienie dusz ludzkich (oczywiście niemożliwe w ramach tej herezji, ale przynajmniej tak deklarowano). Ponadto Papież Franciszek – to wcale nie jest człowiek pokoju. To – człowiek wojny, podjudzacz buntowników, podżegacz do wystąpień zbrojnych i rewolucji. Wszyscy mniej lub bardziej uświadomieni ludzie wiedzą o tym, że Papież Rzymski Franciszek odegrał ogromną rolę w zamachu państwowym na Ukrainie, gdzie unici i katolicy byli główną siłą uderzeniową i „masówką” Majdanu, a później – w przeprowadzeniu tam karnej operacji „ATO” w Donbasie. Setki katolickich i unickich kapelanów, wysłanych przez Watykan do armii ukraińskiej, podżegają żołnierzy do aktywniejszej walki przeciwko powstańcom – mieszkańcom Nowej Rosji; pomagają oni również Siłom Zbrojnym Ukrainy w zakresie spraw materiałowych, informacyjnych i politycznych.

Ogólnie wiadomo, że biskupi katoliccy aktywnie podżegają mieszkańców Wenezueli do buntu przeciwko prawowitemu prezydentowi Maduro. Jest to znane powszechnie, chociaż do RuNet-u (Internetu rosyjsko – języcznego – od A.L.) Watykan stara się takiej informacji nie podawać, nie krepując się przy tym publicznych wyznań o zaangażowaniu w wenezuelskim „majdanie” na swoich ukraińskich i anglojęzycznych stronach. (Zob. Na stronie pro-amerykańskiej opozycji: Katolicki „kościół” wszczął majdan w Wenezueli).

Zaiste, teraz spełnia się przepowiednia Apostoła Pawła, że „gdy będą mówić: „Pokój i bezpieczeństwo”, tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną i nie ujdą” (1 Tes 5:3) (patrz”: Watykan jako państwo rewolucyjne»  http://dsnmp.ru/igor-druz-vatikan-kak-revolyutsionnoe-gosudarstvo/).

19 października w rezydencji Kurii Generalnej „Towarzystwa Jezusowego” odbyła się pierwsza konferencja prasowa nowego Generała Zakonu Jezuitów Arturo Souza. W swoim wystąpieniu, Sousa przedstawił niektóre kluczowe momenty dalszej misji Jezuitów, a także zakreślił główne obszary ich działalności. Jak podaje w nocie redakcyjnej o jego konferencji prasowej „Radio Watykanu” „jednym z takich bolesnych regionów świata jest Wenezuela … przy czym jedną z przeszkód na drodze rozwoju demokracji w tym kraju jest państwowy monopol na ropę.”

Zastanówmy się nad cynizmem tej wypowiedzi. Watykan, nieustannie zarzucający Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej pewne „upolitycznienie”, wygłasza ostre oświadczenie polityczne na rzecz Departamentu Stanu USA oraz szeregu powiązanych z nim transnarodowych korporacji, starających się o zagarnięcie zasobów naturalnych Wenezueli. Przy czym takie zagarniecie, jeśli nastąpi, bez wątpienia zwiększy tam skalę ubóstwa. Tego samego ubóstwa, z którym rzekomo „walczy” drugi Jezuita – Papież Franciszek.

Franciszek Bergoglio – jest absolutnym monarchą, ten wielki bankier międzynarodowy i magnat medialny odgrywa prawdziwą komedię o swojej „skromności”, gromadzi tłumy dziennikarzy, aby przed nimi wyzywająco wsiąść do zwykłego mikrobusu zamiast „papamobile”, na pokaz publicznie nosi skromny zegarek.

Jego zespół specjalistów od PR czujnie śledzi, aby „skromność” Papieża była zauważana w mediach. Jeśli taki bardzo bogaty oligarcha jak Papież Rzymski, zajmuje się podobnymi przedstawieniami, to znaczy – trzeba spodziewać się kłopotów. A więc – przygotowuje się on do zagarnięcia jeszcze więcej władzy, chce zagrabić jeszcze więcej pieniędzy.

W tych samych Włoszech, gdzie znajduje się „najświętszy tron” katolicki, w podobne gry populistyczne niegdyś grali założyciele słynnej rodziny bankierów, Medici, którzy chcąc zyskać miłość mieszkańców Florencji, długo przedstawiali się jako „skromni obywatele”, dopóki w końcu nie podbili tego miasta-państwa.

Jeśli wziąć najnowszą historię świata rosyjskiego, to najbardziej widocznym przykładem takiej „walki o sprawiedliwość społeczną” był wczesny Jelcyn, który zajął się w ZSRR „walką z przywilejami nomenklatury”. Zgodnie z oczekiwaniami, Jelcyn i jego towarzysze po prostu zechcieli zastąpić nędzne przywileje nomenklatury na uprzywilejowania oligarchiczne. Żeby wysoka nomenklatura partyjna mogła w końcu zmienić przestarzałe „Wołgi” na nowe „Mercedesy” i „Rolls-Royce”, a skromne dacze – na luksusowe wille w Nicei, aby móc zdobyć miliardowe konta zamiast 100- rublowych dodatków do pensji.

Papież Rzymski odgrywa taką samą grę dla publiczności. Gdyby on chciał naprawdę pomóc biednym, to wystarczyłoby, żeby przestał pracować dla międzynarodowych drapieżników, przestał wzbudzać wojny i powstania, rozdał swoje „jardy” (ros.- „ярды” – chodzi o rozdanie należności z jego kont bankowych – A.L.) biednym (patrz: Powiązani jednym celem: O rządzie światowym, Watykanie i kursie ekumenicznym w Prawosławiu). Ale zrobić tego Bergoglio nie chce, nie chce pozbyć się swoich ogromnych rachunków bankowych, za to PR o swoim „skromnym życiu” nasila z każdym rokiem, bogacąc się przy tym coraz bardziej.

Papieże Rzymscy przyzwyczaili się zarabiać pieniądze na czymkolwiek, ale do takiej bezwstydności jak teraz, wydaje się, że jeszcze nie dochodzili. Niedawno „skromniś” Franciszek zorganizował kolejną loterię „charytatywną”, obiecując przekazać wpływy dla bezdomnych i ofiar klęsk żywiołowych. Ale kto będzie w stanie to skontrolować? I jak można połączyć grę hazardową ze standardami chrześcijańskimi, oddanie dla których on deklaruje? Przecież, również zgodnie z normami heretyckimi katolicyzmu, hazard jest wielkim grzechem. Sprzedaż biletów loteryjnych przez katolickie „kościoły” – jest po prostu czymś, co wykracza poza granice zdrowego rozsądku. I, co ciekawe, rosyjska redakcja „Radia Watykanu” o tej akcji, odbywającej się w tych dniach i związanej z tak zwanym „Rokiem Miłosierdzia” milczy. Za to o tym skandalu na antenie „RB” (Republika Biełaruś? – A.L.) jest odniesienie w języku białoruskim. Przy tym z radością informuje się tam, że bilety Watykańskiej Loterii można kupić nawet przez Internet i że kosztują one niemało – 10 euro:

http://be.radiovaticana.va/news/2016/10/21/vatykanskіya_latereynyya_bіlety_mozhna_budze_nabyts_u_іnternets/1266766

Prawdopodobnie, papiescy redaktorzy uważają, że w białoruskim języku o „postępowym” zarabianiu pieniędzy na grach hazardowych można mówić, przeczytają to „wyłącznie sami swoi”…Ładne jest to „miłosierdzie”, na którym bez wątpienia zostanie zrujnowanych wiele osób, cierpiących na uzależnienie od hazardu. Myślę zresztą, że celem papieskiej loterii jest nie tylko „zarabianie” pieniędzy, ale także erozja norm chrześcijańskich, także przyzwyczajanie Katolików do grzechu pod płaszczykiem „dobroczynności”. Przecież w ten sposób tam wkrótce i do „dobroczynnego striptizu” dojdzie. I do „dobroczynnej sprzedaży narkotyków” … Przecież nie na darmo Papież Franciszek podczas swojej wizyty w Boliwii zapalczywie opowiadał dziennikarzom o tym, jak było mu przyjemnie żuć liście koki – surowca do kokainy. On – prawdziwy mistrz w otwieraniu „okien Overtona” i już stopniowo, krok po kroku, po cichu, zaczął przygotowywać grunt do postrzegania przez jego stado legalizacji narkotyków. Wielu ekspertów od dawna oskarża Watykan o pranie narkotykowych dolarów, o powiązania z kolumbijską mafią narkotykową. W przypadku legalizacji takiego „biznesu”, stałby się on jeszcze bardziej opłacalnym…Także przynosząca znaczne zyski „symfonia” Watykanu z międzynarodowymi korporacjami w Wenezueli nie powinna nikogo dziwić.

TNK (międzynarodowe firmy, wielonarodowe spółki (korporacje); ros.- ТНК – транснациональная компания – A.L.) już i tak długo gospodarowały w tym kraju, nie zamierzając dzielić się zyskiem z jego narodem, dopóki ich apetytów nie przykrócił Hugo Chavez, zmuszając TNK do oddania tego, co zagrabiły dla ludności kraju. Przy czym oświadczenie generała Sousa o „konieczności” denacjonalizacji zasobów naturalnych na rzecz TNK pokoju dla Wenezueli nie przyniesie. A tylko wzmocni wewnętrzne spory, tylko zwiększy skalę buntu, który jest już tam od dawna, od czasów nacjonalizacji złóż ropy naftowej, i który rozdmuchują kapłani katoliccy na polecenie Watykanu. Ale szczytem cynizmu jest tytuł artykułu o tym na głównej oficjalnej stronie papistów: „O. Souza: Jezuici służą pojednaniu poranionej ludzkości”.

Jezuici, w ogóle, już od wielu setek lat sieją waśnie i wojny, dlatego nazwa ich stała się powszechnie znana, jako synonim pracy dywersyjnej, szpiegostwa i terroru (zob. Z podziemnych magazynów książek Watykanu: Wywiad Alberto Rivera o zdemaskowaniu Jezuitów (VIDEO). Jednocześnie teraz, gdy połączyli się z rewolucyjnymi sektami totalitarnymi, stali się oni jeszcze gorszymi niż kiedykolwiek, stali się jeszcze większymi rusofobami niż wcześniej, przy czym nawet nie krepują się przyznać do tego otwarcie. I tak, zajmujący się procesami ekumenicznymi były vice-Rektor Papieskiego Instytutu Studiów Wschodnich „archimandryta” -Jezuita Robert Taft lubi publicznie powtarzać. „Na psy z nią, z tą Moskwą!” (ros.- «Да ну ее к псу, эту Москву!») (patrz: „Przesuwamy się na Wschód! Przyszłość UKGK (Ukraińskiego Kościoła Grecko-Katolickiego) i Ukrainy wykuwa się tam, gdzie wojna”: I. M. Druź o agresji Watykanu na stronie «Московское Православие», cytaty).

Zatem oświadczenie o „pokojowych działaniach” Jezuitów pochodzi z serii: „Handlarze narkotyków służą w walce z narkotykami”. Albo: „Dziwki służą dziełu umacniania wartości rodzinnych” …

Również papieska „walka o pokój” po prostu zdumiewająco objawiła się w Syrii. Papież Franciszek, podczas spotkania w Hawanie obiecał Prawosławnym przyczynić się do ochrony Chrześcijan w Syrii, włączył ogromną maszynę propagandową Watykanu w procesie oszczerczej kampanii, dotyczącej oczerniania działań Rosji, w rzeczywistości ochraniającej syryjskich Chrześcijan przed islamskimi terrorystami, finansowanymi przez rządy Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej (zob. Globalne gry ekumenistów w „twórców pokoju”: O „ogólnoświatowej walce z terroryzmem”, wspólnie z Watykanem – zdrajcą Syrii.)

W związku ze zwycięstwami Rosji nad prozachodnimi terrorystami, zwłaszcza w Aleppo, Papież Franciszek jeszcze bardziej zintensyfikował swoją wojnę propagandową przeciwko niej. W zgodzie z uwięzionymi w pułapce bojownikami w Aleppo, nagle zażądał natychmiastowego zawieszenia broni, które jest obecnie korzystne wyłącznie dla terrorystów i ich zachodnich panów. Także papieska „działalność pokojowa” ma bardzo swoisty charakter. Natomiast gdy chodzi o katolicką „walkę o ochronę środowiska naturalnego”, to sprowadza się ona nie tylko do zwykłego dla Watykanu politykierstwa, ale również do wprowadzania okultyzmu (patrz: „Ekologiczny” okultyzm Jezuitów i problemy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej: O rozwiązaniu kolejnego „problemu globalnego” przez ekumenistów i „Ekumeniczna” agresja Watykanu: Ekumenizm i rusofobia pod byle pretekstem).

Pisałem już i ponownie jestem zmuszony powtarzać o „ekologiczno-okultystycznych” krokach Watykanu. Niestety, nawet wśród ekspertów praktycznie nikt nie podkreślił antychrześcijańskiej istoty encykliki «Laudato si», która ma ogromne znaczenie dla stworzenia liberalno – okultystycznej religii światowej. Zatrzymajmy się na jej głównym temacie – „integralnej ekologii”. Tak się ona spodobała Franciszkowi Bergoglio, że poświęcił jej cały rozdział w swej encyklice. Jako zauważa „Radio Watykanu”, „propozycja encykliki (rozdz. 4) wyraża się w całościowej, integralnej ekologii, która obejmowałaby aspekty ludzkie i społeczne. Sercem, głównym sensem tego, co proponuje Papież Franciszek w swej encyklice, jest integralna ekologia jako nowy model sprawiedliwości; ekologia, która przywróciłaby to szczególne miejsce, które człowiek zajmuje w tym świecie i jego stosunki z otaczającą rzeczywistością”.

Naiwna publiczność zwykle po prostu przebiega oczami przez to miejsce, nie wiedząc o tym, że to połączenie słów – to nie tylko po prostu jakiś ogólny apel o ochronę przyrody. „Integralna ekologia” – to szeroko znany na Zachodzie termin, to nazwa okultystyczno – politycznej fałszywej nauki, którą wymyślił amerykański filozof Ken Wilber. Rzeczywiście zawiera ona w sobie „i aspekty ludzkie i aspekty społeczne”, ale tylko w bardzo zniekształconej formie. Ken Wilber interesował się teozofią, buddyzmem, teoriami hinduskiego mistyka psychoanalizy Sri Aurobindo, psychoanalizą i innymi fałszywymi naukami, na podstawie których wymyślał on swoje teorie „ekologiczne”. Są one całkowicie niezgodne nie tylko z Chrześcijaństwem, ale i z około-chrześcijańskimi herezjami.

Papieże, panujący w dawnych czasach, mogli by wysłać na stos takiego „myśliciela” …Ken Wilber przez całe życie był opętany ideą stworzenia pewnego rodzaju „teorii teorii”, która by zawierała wszystko i nauczała wszystkich jakiejś ogólnoświatowej harmonii. Tylko że dla zbudowania takiej „harmonii” on nawet nie wykorzystał elementów Chrześcijaństwa. Ale anty-chrześcijańskie idee wykorzystał on bardzo szeroko. Jego „zintegrowana ekologia”, obejmuje między innymi, na przykład, „ekologię feministyczną”, zawierającą znane wszystkim „postępowe normy” zachowania współczesnych kobiet, łącznie z aborcją. Dla feministek rodzina – jest sprawą drugorzędną, lub nawet wcale niepotrzebną. Zawiera również „duchową ekologię” – zwykły skrajny okultyzm w stylu „New Age”. Wchodzi do niej też „ekopsychologia”, zawierająca elementy freudyzmu i innych zupełnie absurdalnych i skrajnie destrukcyjnych praktyk. Tak więc Papież, popierający integralną ekologię, jest już bliski całkowitego przekształcenia swego wyznania wiary w otwarty satanizm. Oto teraz w kazaniach księży katolickich, w katolickich mediach, szkołach i na wyższych uczelniach na podstawie tej encykliki trzodę Papieża Rzymskiego trzeba będzie aktywnie nauczać zdegenerowanych teorii okultystycznych pod pretekstem „ratowania natury”. I to pomimo faktu, że katolickie uniwersytety na całym świecie i bez tego zajmują się masowym przygotowaniem ideowych wrogów moralności chrześcijańskiej, feministek, okultystów, „aktywistów ruchu LGBT” (skrót, odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych, transseksualnych – A.L.). Nie ma najmniejszej przesady w tym stwierdzeniu, patrz artykuł. „Sodomicko – katolicki” uniwersytet: Watykan i Waszyngton zmieniają orientację Galicji.

Ekumeniczne „uściski”, dokonywane przez Papieża Franciszka z przywódcami różnych religii „w imię wspólnej walki o pokój”, albo „dla wspólnego pokonywania nierówności społecznych”, lub dla ratowania pewnych nieszczęśliwych zwierzątek faktycznie mają jeden cel – jest to podporządkowanie Watykanowi coraz to nowych wyznań religijnych, włączenie wszystkich religii w jedyny projekt globalistyczny. Najróżniejsze międzynarodowe „szczyty religijno – ekologiczne”, rozmaite pompatyczne fora, dotyczące ekumenicznej „walki o pokój”», o „sprawiedliwość społeczną”, których tak wiele odbywa się w naszych czasach – to są najczęściej po prostu informacyjne przykrycia ogromnych afer politycznych na skalę globalną. W większości problemy ekologiczne ich głównych uczestników wcale nie interesują. Również problem ubóstwa oni wszyscy już dawno rozwiązali – dla siebie, oczywiście.

Takie zgromadzenia ekumenicznie – to są po prostu nowe kroki do scalania wszystkich religii pod kontrolą globalistów.

Najsmutniejsze jest to, że do sieci tych wszystkich brudnych technologii politycznych Watykanu trafiły również liczne Lokalne Cerkwie Prawosławne. Poważne zaniepokojenie, na przykład, wywołuje niedawna wypowiedź Patriarchy Cyryla, podczas ekumenicznego wyjazdu do Wielkiej Brytanii, gdzie spotkał się on z Prymasem anglikańskim „arcybiskupem” Canterbury Welby, wielokrotnie wyrażającym wątpliwości co do istnienia Boga. Między innymi, Patriarcha powiedział: „Jest całkowicie oczywiste, że ludzkość przechodzi przez bardzo ryzykowny etap swego rozwoju historycznego. I od tego, jak pójdziemy, zależy samo istnienie ludzkości, ponieważ możemy z łatwością ją zniszczyć. I to nie tylko bronią jądrową – kryzysami

ekologicznymi, niesamowitymi sprzecznościami między bogatymi i biednymi”. Tutaj, jak łatwo zauważyć, zostały powtórzone wszystkie trzy manipulacyjne tematy Papieża Franciszka, na których buduje on swoją politykę ekumeniczną. Wcześniej Patriarcha Cyryl często słusznie mówił, że główną przyczyną nieszczęść współczesnej ludzkości jest odejście od Boga i Jego Przykazań.

Rzeczywiście, właśnie z powodu bezbożności następują wszystkie pozostałe kryzysy, w tym – wojskowe, społeczne i ekologiczne. To właśnie z powodu bezbożności anglikański „kościół” stał się zdegenerowaną wspólnotą, gdzie „biorą ślub” sodomici. Delikatnie mówiąc, dziwne to, że prawosławny Patriarcha po przyjacielsku spotyka się z głową takiego „kościoła” i mówi takie rzeczy.

We współpracy z takim szanowanym bezbożnikiem globalnego kryzysu dokładnie rozwiązać nie można, można go tylko pogłębić.

Gdyby się udało ruszyć do przodu w rozwiązaniu problemu odejścia ludzi od Boga, to wszystkie pozostałe problemy zaczęłyby się rozwiązywać automatycznie. Ponieważ wierzący i moralny człowiek nie będzie zachowywał się jak drapieżnik i rabuś. I Cerkiew/Kościół, oczywiście, powinna się starać wykorzenić praprzyczynę tych patologii, a nie stawiać na szczycie celów wygodny polityczny i społeczny ustrój na ziemi. Tym właśnie, zajmuje się anty chrześcijański w swej istocie Watykan, anglikański „kościół” i różne mniejsze „chrześcijańskie konfesje – wyznania” Zachodu. A prawosławni Święci zawsze nauczali, aby kierować się ewangeliczną zasadą: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mt 6 :33).

Ale nie wszyscy biskupi prawosławni przestrzegają tej zasady. W procesach ekumenicznych z Watykanem jeszcze bardziej zaangażowany jest Konstantynopolski (Ekumeniczny) Patriarcha Bartłomiej, adept totalitarnej sieci masonów, który otrzymuje środki finansowe z Departamentu Stanu USA (patrz: Wilki w owczej skórze. Patriarcha Bartłomiej – niszczyciel Prawosławia (wideo)). On regularnie wbrew Kanonom wygłasza modlitwy „o zachowanie stworzenia” wraz z Bergoglio, obchodzi w jednym i tym samym dniu (1 września) „dzień szczególnych modlitw w intencji ochrony stworzenia Bożego”.

W odniesieniu do przywódców religijnych muzułmanów, buddystów i innych kultów wschodnich, to o nich i mówić nie ma co – większość ich przywódców również mocno utkwiła w „pokojowo – społeczno – ekologicznych” technologiach politycznych Watykanu. Regularnie wysyła Papieżowi Franciszkowi słowa wsparcia Dalajlama Tybetański, który znajduje się na utrzymaniu rządu USA, nieustannie jeździ na ukłony do Bergoglio „muzułmański Soros” – Gullu, czerpiący pieniądze z tych samych źródeł …Ale im szczególnie dziwić się nie trzeba. Zadziwiający jest ekumenizm, porywający coraz większą liczbę prawosławnych hierarchów, którzy początkowo znali prawidłowe wskazówki duchowe. Informacyjno – polityczna presja ponadnarodowych totalitarnych sekt i klanów bankierskich, własne interesy merkaltylne (kupieckie), stopniowo zapędzają wszystkich głównych przywódców religijnych do budowanej ogólnoświatowej religii, której przywódcą całkiem realnie może stać się Papież Rzymski, jeśli nie ten, to jeden z jego następców. Będzie to więc religia Antychrysta, o której nas przestrzegali Święci.

W odniesieniu do jej utworzenia czcigodny (ros.- prepodobny) Paisjusz ze Świętej Góry Athos powiedział, co następuje: „Ekumenizm, wspólny rynek, jedno duże państwo, jedna religia, uszyta według ich miary. Takie są plany tych diabłów … Mianują oni człowieka, który powie: „Jestem – imam, jestem – piąty Budda, jestem – Chrystus, którego oczekują Chrześcijanie, jestem tym, na którego czekają Świadkowie Jehowy, jestem – Mesjasz Żydów.” Będzie on miał pięć „jestem”.

Tytuł oryginału: Папа как лидер мировых религий: Основные политические поводы для экуменической агрессии Ватикана

Autor: Igor M. Druź, publicysta i działacz społeczny

UWAGA! SUPLEMENT! UZUPEŁNIAJĄCY MATERIAŁ VIDEO!

Zaleca się włączenie tłumaczenia video za pomocą automatycznego translatora.

„Akceptując Franciszka wypierasz się Jezusa Zbawiciela!”

Za: http://inform-relig.ru/news/detail.php?ID=12657

Data publikacji: 29.10.2016

Tłumaczenie: Andrzej Leszczyński, 16.11.2016

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.