Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 27, 2014 Przez a303 W NWO

Papieska apoteoza masonerii żydowskiej. Henryk Pająk

Fragment książki Henryka Pająka pt: Nowotwory Watykanu, Retro, Lublin 2005, s. 252-276, ISBN 83-87510-51-3. Przypisy w oryginale.

Wszystko może się zmienić, ale umarłych się nie sprzedaje334.

masoneri Wiadomości Wolna Polska masoneria NWO

„Jan Paweł II” z żydowską lożą B’nai B’rith, 1984 r.

Niemal niezauważone przez świat chrześcijański, do dziś nieznane setkom milionów katolików, było spotkanie papieża Jana Pawła II z bossami hermetycz­nej loży masońskiej B’nai B’rith w Watykanie i jej patetyczna apoteoza w prze­mówieniu papieża. Dniem, w którym wielu poprzedników Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej przewracało się w grobach podczas tego spotkania i tamtej pa­tetycznej laudacji, był 22 marca 1984 roku.

Z tych, którzy się przewracali chyba najboleśniej, wymieńmy choćby papieża Piusa XI, który czwartego października 1929 roku wołał do polskiej pielgrzymki:

Muszę ostrzec was, jak ongiś Chrystus ostrzegł apostołów, mówiąc do nich: Czuwajcie i módlcie się. Czuwajcie, gdyż grożą wam niebezpieczeństwa i zasadzki podstępne. Wróg wszelkiego dobra, którego Chrystus Pan nazwał bramami piekielnymi, nie śpi, ale czuwa i działa wśród was. Mam tu na myśli przede wszystkim sektę masońską, która szerzy swe przewrotne zasady i zgubne wpływy również w Polsce, usiłując w szczególności zniszczyć waszą świętą i cenną spuściznę duchową i religijną, która stanowi moc i chlubę waszą. Dlatego też, powtarzam, czuwajcie, gdyż wróg nie śpi, więc i wam nie wolno zasypiać355.

A oto słowa papieża Jana Pawła II, skierowane do delegacji tej potężnej wpływami żydowskiej loży masońskiej B’nai B’rith (Synowie Przymierza):

Drodzy przyjaciele

Cieszę się bardzo, że mogę przyjąć was tu, w Watykanie. Stanowicie grupę narodowych i międzynarodowych przywód­ców znanego żydowskiego stowarzyszenia, powstałego w Sta­nach Zjednoczonych, lecz działającego w wielu częściach świata, również w samym Rzymie. Pozostajecie również w stałym kontakcie z Komisją do Spraw Stosunków Religijnych z Judaizmem, założoną dziesięć lat temu przez Pawła VI w celu umocnienia stosunków pomiędzy Kościołem katolickim i Wspólnotą żydowską, na płaszczyźnie właściwych dla obu wy­znań zobowiązań płynących z wiary. Już sama wasza wizyta, za którą jestem wdzięczny, jest dowodem stałego rozwoju i pogłębienia się takich stosunków.

Następnie papież Jan Paweł II odniósł się do wątków politycznych związa­nych z wizytą „Drogich przyjaciół” z B’nai B’rith”

Poznając się wzajemnie, odkrywamy wciąż na nowo to, co zbli­ża nas do siebie w głębokiej trosce o całą ludzkość: w takich dzie­dzinach – by wymienić tylko kilka – jak głód, ubóstwo, stosowana gdziekolwiek i wobec kogokolwiek dyskryminacja oraz potrze­by uchodźców. Jednoczy nas, oczywiście, również ogromne zada­nie krzewienia sprawiedliwości i pokoju, będących znakiem ery mesjańskiej zarówno w żydowskiej jak i chrześcijańskiej tradycji, opartej z kolei na wielkim dziedzictwie proroków’535.

Tytułem nieśmiałego komentarza dodajmy na wstępie naszych rozważań o wizycie tej super-masonerii żydowskiej w Watykanie, że wielkie dziedzictwo proroków Starego Testamentu polegało m.in. na zapowiadaniu przez wielu z tych proroków – przyjścia na świat Mesjasza-Odkupicieła, a kiedy przyszedł, grupa fanatycznych Żydów – bo przecież nie cały naród żydowski – wymusiła na Piłacie jego ukrzyżowanie, tym samym krwawo odrzucając tamto najważniejsze – wielkie dziedzictwo proroków Starego Testamentu. Od tego momentu – z apo­geum w wiekach III i IV, rozpoczęło się talmudyczne przykrawanie Starego Te­stamentu do groteskowych wymysłów rabinów, którzy starotestamentowe posłannictwo „ludu wybranego” do nawracania pogan, zamienili na talmudyczne posłannictwo podboju ludzkości w jedno wielkie stado goim, niewolników „ludu wybranego”’337.

Jeżeli uroczyste przyjęcie przez Jana Pawła II w Watykanie i płomienną lau­dację na cześć żydowskiej loży masońskiej B’nai B’rith nazwiemy „czarnym

dniem Kościoła katolickiego” – to zrozumiałe, że musimy się z tych słów uspra­wiedliwić, w przeciwnym razie krytyka tego spotkania i papieskiego wystąpienia byłaby karygodnym zuchwalstwem. Wykażemy czym była, czym jest loża B’nai B’rith oraz jej „zbrojne ramię” – terrorystyczna Liga Przeciwko Zniesławianiu: Anti-Defamation League – ADL. Wykażemy, że cytowane papieskie pochwały pozostają w całkowitej sprzeczności z działalnością tej rasistowskiej, antychrześcijańskiej loży syjonistów-szowinistów, realizujących talmudyczny nakaz pod­boju świata.

Wręcz szyderczo zabrzmiały w konfrontacji z praktyką, następujące frazy papieskiego wystąpienia:

troska o całą ludzkość

troska o głód, ubóstwo

o dyskryminację

troska o krzewienie sprawiedliwości i pokoju

Bierzemy na świadków autorów bogato udokumentowanych książek. Czer­piemy z obszaru głównie anglojęzycznego. I nie spychamy tych źródeł gdzieś tam na margines przypisów:

Kevin Macdonald: Kultura krytycyzmu. Ewolucyjna analiza związku Żydów z dwudziestowiecznymi intelektualnymi i politycznymi ruchami. Wyd. 1998, 2002338.

Paul Findley: Odważają się zabrać głos339, Wyd. 1987.

Prawda o Lidze Przeciw Zniesławieniu340 (The ugly Thruth abouth The ADL).

W tej ostatniej książce otrzymujemy bogaty zestaw wiedzy o ADL – B’nai B’rith. Korzystano w niej z dokumentów loży oraz z równie cennej pracy Edwar­da Grusd’sa, będącej oficjalną historią Order of B’nai B’rith: The Story of a Co­venant (New York 1966), a także z:

– Ester L. Panitz: Simon Wolf-Private Concience and Public Image (1986)

– serii artykułów w „Washington Post” i „Washington Times” w roku 1992 oraz źródłowych materiałów o ADL z 1992 rokupt.: „ The Anti-Semitism of Black Demagogues and Exstremiste.

W książce Prawda o Lidze Przeciw Zniesławianiu autorzy stwierdzają ponadto, a może zwłaszcza:

Jeżeli ktoś chce sprawdzić źródła zorganizowanego przestę­pstwa żydowskiego w Ameryce, niech sięgnie po książkę Alber­ta Freeda: Powstanie i upadek żydowskiego gangstera w Ameryce.

Autorzy z EIR wymieniają jeszcze szereg opracowań o kilku głównych „gangsterach” z ADL – B’nai B’rith, takich jak Bronfman, czy Meyer Lansky.

-Fritz Springmeier: Rodowody Iluminatów. (Bloodlines of Illuminati)^7.

Ten ostatni omawiając w swej książce o objętości 600 stronic rodowody Iluminatów – trzynastu najważniejszych, najbardziej wpływowych rodów świata żydowskiego, w kontekście rodu Freemanów formalnie nie należącego do tej trzynastki – stwierdzał dosadnie na str. 119:

Niesamowitą rzeczą tego rodu jest to, że ta rodzina nie wchodzi w skład trzynastki. Jednak dla mnie jako badacza elit i satanistycz­nych hierarchii, to nazwisko pojawia się licznie i niespodziewanie.

Np. Stefan M. Freeman stoi na czele Departamentu Spraw Cy­wilnych prowadzonych przez Anti-Defamation League, która jest córką Bnei Brith. ADL jest niebezpieczną organizacją kie­rowaną przez hierarchię (Iluminatów – przyp. H.P.). Iluminackie narkodolary ufundowały tę organizację.

W Polsce pierwszym autorem studium o B’nai B’rith był B. Chełmiński w książce z 1938 roku: Masoneria w Polsce współczesnej. Daje w niej krótki rys historyczny tej loży oraz przegląd jej oddziałów w Polsce, tworzących trzynasty dystrykt tej światowej masonerii żydowskiej. Kierownikiem polskiego dystryktu była złowroga kreatura o nazwisku Józef Hieronim Retinger542 – agent wszy­stkich możliwych wywiadów, „plaster” generała W. Sikorskiego we wszystkich jego podróżach w roli Naczelnego Wodza – we wszystkich tylko nie w tej ostat­niej, w której Sikorski zginął nad Gibraltarem.

Przejdźmy do dossier B’nai B’rith i jej terrorystycznego zbrojnego ramienia o nazwie Anti-Defamation League.

Arnauld de Lassus w książce: Masoneria – intrygująca tajemniczość343po­dawał w przypisie do swojej książki:

Na temat masońskiego charakteru stowarzyszenia B’nai B’rith3^ – por. tekst zamieszczony w Tribune juivenr nr 997 z 1886 roku:

New York, 13 października 1843. W kawiarni Sinsbernera dwu­nastu Żydów, emigrantów z Niemiec odbywało tajemnicze spotka­nie. Zamierzali stworzyć obiediencję masońską zastrzeżoną wyłącznie dla Żydów (…) Można przypuszczać, że dwunastu założy­cieli B ’nai B ’rith było już masonami afiliowanymi do lóż amerykań­skich, ponieważ rytuał, który obrali, jest mieszanką rytu York oraz amerykańskiego rytu Old Fellows.

Jeden z przywódców loży lwowskiej polskiego dystryktu ETnai B’rith w la­tach 20. – prof. Mojżesz Schorr, tak definiował istotę B’nai B’rith w trakcie wygłaszania mowy („deski”) w loży Leopolis:345

Związek B’nai B’rith jako organizację światową znamionują dwie cechy zasadnicze. Idea solidarności346 wszystkich Żydów na całym świecie i wszelkie praktyczne konsekwencje z tej idei płynące, idea uniwersalizmu ludzkości, braterstwa wszystkich lu­dzi i narodów w myśl naszej idei masońskiej347.

Prof. Schorr zdefiniował trzy fundamentalne cele wojującego syjonizmu:

solidarność wszystkich Żydów

idea uniwersalizmu ludzkości

braterstwa wszystkich ludzi i narodów w myśl naszej idei masońskiej.

W owym uniwersalizmie znajdzie się potem budowanie jednego rządu

światowego, jednego państwa światowego, jednej światowej religii dla gojów za pomocą – ekumenizmu. Warunkiem powodzenia była solidarność wszystkich Żydów w tym dziele unifikacji wszystkiego pod kryptonimem braterstwa. Słowem: Wolność, Równość, Braterstwo. Można dodać bez żadnej przesady, że z ust Jana Pawła II w ciągu całego pontyfikatu nie schodziły dwa słowa: solidar­ność oraz braterstwo…

Powołując w 1913 roku (w Chicago) Anti-Defamation League of B’nai B’rith, syjoniści mieli dla ADL konkretny program: zapobiegać rosnącym na­strojom antyżydowskim, nazywać je „antysemityzmem” i kreować pro-żydowską histerię. Strategia wojny propagandowej miała polegać (i polega do dziś) na agresywnej, napastliwej propagandzie, wymyślnych formach presji (w tym finansowej) oraz represji wobec opozycji antyżydowskiej. Narzędziem miała być rygorystyczna cenzura w mediach. R. Gładkowski pisał w Non serviam (s. 64), że ADL zaczęła pełnić rolę gestapo syjonistycznej konspiracji. Potem przeszła do totalnej kontroli wszelkich struktur życia, od kontroli sklepów,hoteli; po radiostacje, agencje reklamowe i wszelkie środki masowego przekazu. Te ostatnie, zgodnie z nakazami Protokołów Mędrców Syjonu, były kluczem do bezkrwawego zniewolenia wolnych narodów. Ksiądz E. Cahil (jezuita), w opra­cowaniu Wolnomularstwo, już w 1947 roku stwierdzał coś, co dopiero w drugiej połowie XX wieku stało się uniwersalnym biczem wojującego syjonizmu pod wodzą B’nai B’rith i jego tajnych „brygad” spod szyldu ADL:

na podstawie wielu dokumentów masońskich stwierdzić można ponad wszelką wątpliwość, iż przywódcy anty chrześcijańskiego ru­chu uważają prasę jako jeden z najskuteczniejszych instrumentów walki, jakim się posługują. Wielka kapitalistyczna prasa północno­amerykańska, angielska i francuska, jest w tej chwili całkowicie uzależniona od światowych powiązań kapitalistycznych, których międzynarodowi magnaci finansowi, w przeważającej mierze Żydzi, zajmują najbardziej wpływowe stanowiska.

Podbój prasy był tylko przygrywką. Wkrótce zacznie się tryumfalny pochód telewizji. I znów na jej czele kroczyć będą magnaci z ADL of B’nai B’rith.

Jednocześnie ADL usprawniała swoje terrorystyczne metody. Zbierała info­rmacje o każdym, kto nie tylko już był, lecz także mógł w przyszłości stać się ich opozycjonistą i krytykiem. Materiały dokumentowano w centralnym archiwum ADL, stamtąd szły do oddziałów terenowych z instrukcjami, jakich ludzi inwigi­lować i tępić. W dalszych fragmentach wykażemy, że inwigilacją, dyskredy­towaniem, odsuwaniem od urzędów i karier objęto głównie ludzi o nastawieniu nie tyle antyżydowskim, co dziwić nie mogło, lecz także ludzi programowo antykomunistycznych.

Potęga i wpływy tej ekskluzywnej żydomasońskiej mafii rosła z każdym ro­kiem. Kardynał Jose Maria Caro Rodriguez, arcybiskup Santiago de Chile, w swej książce Wolnomularstwo i jego tajemnice348, powołując się na publikację w „Revue des Sociétés Secretes” (1924, s. 118-119) – wymieniał następujące ży­dowskie organizacje pracujące nad ostatecznym tryumfem komunistycznej Trze­ciej Międzynarodówki:

– Międzynarodówkę Złotą – wysokiej rangi plutokrację i międzynarodową finansjerę, na czele z Morganami, Rockefellerami, Wanderlipami, a w Europie „dynastią” Rothschildów.

– Międzynarodówkę Czerwoną, czyli Międzynarodowe Zjednoczenie Socja­ldemokracji Robotniczej, składającą się z trzech członów – Drugiej Między­narodówki z siedzibą w Belgii (Żyd Vandervelde), Międzynarodówkę w Wiedniu (Żyd Adler) i Międzynarodówkę Komunistyczną z siedzibą w Mo­skwie – Żydzi Apfelbaum i „Radek”-Sobelsohn.

– Międzynarodówka Niebieska (Błękitna) – masoneria światowa kontrolująca poprzez wpływy Zjednoczonej Loży Wielkiej Brytanii, Wielką Lożę Francji oraz poprzez Wielkie Wschody Francji, Belgii, Włoch i Turcji i innych kra­jów – wszystkich masonów świata, wszystkie loże wszystkich rytów, z Wielką Lożą Alpejską jako ich centralą.

I właśnie hermetyczna loża żydowska B’nai B’rith, która skupia wyłącznie Żydów, licząca w świecie już wtedy 426 lóż – służyła jako zwierzchnik i łącznik wszystkich Międzynarodówek oraz ich licznych polipów.

Przejdźmy do wybranych odcinków „frontu” ADL – Bńai Brith w ich wojnie przeciwko wolnemu światu, zwłaszcza na gruncie Ameryki Północnej.

Na pierwszym miejscu staje zorganizowany handel narkotykami i posługiwanie się narkodolarami w korumpowaniu amerykańskich kongresmenów, liderów dziesiątków ważnych organizacji i fundacji. Głównym her­sztem tego procederu jest Meyer Lansky, wpływowa „szara eminencja Hollywood i Las Vegasi49 a sekunduje mu Edgar Bronfman, szef ADL. Skandal Iran — contra była dziełem m.in. zdalnych machinacji takich tuzów ADL — B’nai B’rith, jak Artur Lipman, Bialkin i Safra. Każde z tych nazwisk otwiera rozległą perspektywę na to bagno przestępstw, jakim jest ADL – of Bńai Brith. Oto Ed­mund Safra. Urodzony w Libanie, był m.in. przyjacielem innego urodzonego ta­kże w Libanie Żyda Edgara de Picciotto – członka zarządu fundacji i szefa jednego z najbardziej podejrzanych banków „szwajcarskich” – Union Bancaire Prives, spekulanta na rynku złota i podejrzanych funduszy „buforowych”, oce­nianego przez Interpol jako najbardziej „przepustowy” kanał prania narkotyko­wych pieniędzy. Picciotto, jego bank i przyjaciel osławionego oszusta Sorosa, założyciela podobnej „pralni” pod nazwą Quantum Fund NV, z kapitałem około 14 milionów dolarów, był zarejestrowany w egzotycznym raju podatkowym na Antylach Holenderskich (Karaiby). Międzynarodowy gangster finansowy Soros, wspomagany przez takich jak Bronfman, Safra, Bialkin i wielu innych z ADL – Bńai Brith, wszelkie przeciwko nim zarzuty i oskarżenia pacyfikują wściekłą ka­mpanią pod hasłem „antysemityzmu”, a że posiadają do dyspozycji wszystkie główne światowe media, taka kampania zwykle działa jak gigantyczny walec drogowy. Obronie takich przestępców jak Soros czy Safra, ADL nadawał natych­miast najwyższy „antyrasistowski” wymiar. Taką rolę ADL jako goryla świato­wej mafii żydomasońskich przestępców, pośrednio potwierdził sam szef amerykańskiej filii ADL – Bńai Brith – Abraham Foxmana. Taką rolę ADL i Foxmana udokumentował m.in. EIR w publikacji Brzydka prawda o Lidze Przeciw Zniesławieniu z 1992 roku. W odwodzie Ligi stoi do czujnej dyspozycji m.in. agresywna Liga Obrony Żydów – Jewish Defence League – JDL. Jej szefem jest (był?) rabin Meir Kahane. Wspomniany Safra – oficjalnie szef nowojorskie­go Republic Banku był członkiem Komitetu Trzystu, Komisji Trójstronnej i sze­regu innych szyldów światowego syjonizmu. Skończył w tajemniczych okolicznościach: we wrześniu 1999 roku został zamordowany przez jego pielęg­niarza Teda Mahera. Pochowano go na żydowskim cmentarzu w Genewie, o czym ze smutkiem pisała „Gazeta Wyborcza” 7 grudnia 1999 roku, w ramach wspólnoty z „braćmi” z ADL – Bńai Brith.

B’nai B’rith – wielopłaszczyznowy nowotwór żydowskiej masonerii o stru­kturze mafijno-gangsterskiej, dysponuje nieprzebranymi możliwościami finan­sowymi. Zapiera dech w piersiach parada gigantów finansowych amerykańskiego syjonizmu, donatorów akcji ADL – B’nai B’rith – szefów wielkich korporacji, banków i związków zawodowych. Oto oni, najważniejsi z tych, co walczą z Jana Pawła II światowym głodem i ubóstwem:

Robert O. Anderson – Atlantic Richfield

Dwane Andreas – ADM

Dawid Bames – Mellon Bank

Edgar Bronfman – Seagrams Charles

L. Brown – AT & T

Willard Buchter – Chase Manhattan

Alvah Champan – Miami Herald Publishing Co.

Peter A. Cohen – Shearson American Express

Lester Crown – Material Service Vorp.

Justin Dart – Dart Industries

Marvin Davis – Century Fix

Robert Ferguson – First National State Bank of N.Y.

Randolph Hearst – Hearst

Samuel Higginbottom – Rolls Royce

Amory Houghton Jr. – Coming Glass

Stephen Kay – Goldman Sachs

Lane Kirkland – AFL – CIO

John Kluge – Metro Media

Ralph Lazarus – Federated

Willard Marriott – Marriot Corp.

Franklin Murphy – Times Mirror

Andral Pearson – Pepsico

Lester Pollack – United Brands

Victor Posner – Sharon Steel

Abram Protzker – Hyatt

Steven Ross – Warner Communications

James Robinson – Amex

William Steyer – Merril Lynch

Arthur Ochs Sulsberger – „New York Times”

Alfred Taubman – Taubman Corp.

S.P. Thomas – Sears Roebuck Robert Van Fossan – Mutual Benefit Gordon Wallis – Irving Trust John Welch – GE Walter Wriston – Citibank Tak więc: hotele Marriott, Citibank, Pepsico, „New York Times”, potężny związek zawodowy AFL – CIO, Chase Manhattan, Century Fox (film), Rolls Ro- yce – by wymienić najpotężniejsze, najbardziej wpływowe przepompownie pie­niądza dla B’nai B’rith – wszystkie trudzą się walką z głodem i ubóstwem gojów całego świata, zwłaszcza Ameryki i jeszcze im trochę zostaje dla siebie i ADL – B’nai B’rith. Największy charytatywny związek przyjaciół – drogich przyjaciół papieża Jana Pawła II, połączonych głęboką troską o całą ludzkość. Czyż nie wzruszające do łez?

O aferze zwanej Iran – contra i nielegalnym handlu bronią przy współpracy z CIA oraz izraelskiego Mossadu, wnikliwie napisali w swej książce Niebezpie­czny Związek Andrew i Leslie Cockburn’owie. Książka ukazała się (1992) w USA w języku polskim. Handel izraelską bronią z aktualnymi wrogami USA i handlarzami narkotyków z Kolumbii i innych zagłębi narkotykowych, był pilo­towany i propagandowo osłaniany przez ADL – Bńai Brith. Nie tylko propagan­dowo – poprzez trzymanie niemal połowy ludzi z amerykańskiego Kongresu „w kieszeni” ADL, żadne interpelacje niezależnych kongresmanów nie kończyły się decyzjami o dochodzeniach czy restrykcjach.

Związki Bńai Brith – ADL z terrorystami, to kolejny odcinek tego gigan­tycznego bagna. W książce Roberta Freedmana: Kahane, znajdziemy szczegóły o tym, jak ADL – Bńai Brith sponsorowała zamach na niejakiego Alexa Odeha. Autor podaje też szczegóły o Mordehaju Levy. Wiosną 1986 roku miesięcznik EIR opublikował specjalny raport pod wymownym tytułem: Sekretna broń Moskwy -Ariel Szaron i izraelska mafia. Znajdujemy tam więcej informacji o wspomnia­nym Modrechaju Levym oraz współpracy Izraela – kanałami ADL – Bńai Brith z upadającym reżimem Moskwy, a szósty rozdział Prawdy o Lidze Przeciw Zniesławieniu nosi tytuł: W łóżku z komunistycznymi dyktatorami i agentami.

Współpracę Edgara Bronfmana – Szefa ADL z reżimem NRD pod wodzą Hoeneckera i STASI, potwierdził wywiad zachodnioniemiecki w grudniu 1991 roku w Monachium. Ustalono w wyniku dochodzeń wyznaczonego do tego celu profesora prawa i wojskowego historyka, że Edgar Bronfman i Światowy Kon­gres Żydów utrzymywali ze sobą ścisłe związki i wymianę informacji, co zresztą dziwić nie powinno, bowiem przez 30 lat szefem STASI był Żyd Morcus Wolf. Rewelacje te zostały następnie opublikowane w „Bild Zeitung”, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” i „Semit”.

Ujawniono także materiały dochodzeniowe w sprawie zabójstwa szwedzkie­go premiera Olofa Palmę, opublikowane przez prasę szwedzką. Po tym zabój­stwie, ADL – Bńai Brith oskarżyła Lyndona LaRouche’a o zorganizowanie tego mordu w rzekomej zemście za demaskowanie przezeń „amerykańskiego” esta­blishmentu, czyli syjonistycznej mafii spod znaku ADL – Bńai Brith. LaRouche’a oskarżano też o współpracę nie tylko z KGB, STASI, lecz również z Mossadem, co jest pouczającym przyczynkiem do sięgania po wyjątkowo per­fidne350 metody dyskryminacji, oszczerstw.

ADL – Bńai Brith, jako siła napędowa New Age, to kolejny ciemny roz­dział w światowej destrukcji przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej. W 1989 roku lokalna gazeta w Dallas ujawniła próby obalenia przez Bńai Brith – ADL ustawy stanu Texas przeciwko rytuałom satanistycznym. ADL rozwinęła tę akcję przeciwko projektowi tej ustawy, projektującej delegalizację praktyk satanistycz­nych. Te zabiegi opisała tzw. „Sieć Świadomości o Kultach” — grupa prowadząca działania rzekomo dla ofiar satanizmu. Dalsze ustalenia w tej sprawie są tyleż szokujące, co pouczające. Okazało się, że ta grupa, oficjalnie niosąca „po­moc” ofiarom satanizmu, od dawna była zaprzyjaźniona z działaczami ADL! Dokumenty rządowe i sądowe wykazały, że „Sieć” uczestniczyła w uprowadzeniach ludzi oraz posługiwaniu się socjotechniką mającą rzeko­mo „uzdrawiać” ofiary kultów satanistycznych. Co więcej – czołowi działacze „Sieci” byli związani z tajnymi eksperymentami agend rządu USA w dziedzinie psychodelicznych narkotyków, co prowadzono pod auspicjami tzw. „MK – Ultra Project” nadzorowany przez CIA. Satanizm, narkotyki, zbocze­nia pedofilskie, to syndrom „twardej” destrukcji w sferze wartości duchowych, ale i fizycznych, w których macki ADL of Bńai Brith zostały zdemaskowane w szeregu opracowań i publikacji, cytowanych m.in. przez autorów Prawdy o Li­dze Przeciw Zniesławieniu w rozdziale VIII i IX.

Autorzy stwierdzają:

Większość Amerykanów nie wie, że każdego dnia ADL i jego kumple-przestępcy, tzw. „lobby syjonistyczne” popełniają prze­stępstwa przeciwko swemu elektoratowi, które sprawiają, że Watergate wygląda nijako.

W tym kontekście wyłania się jedna z kilkudziesięciu organizacji ściśle pod­legających ADL of Bńai Brith. To AIPAC – Amerykańsko-Izraelski Komitet Spraw Publicznych. W lipcu 1992 roku opublikowano w Waszyngtonie raport bliskowschodnich stosunkach ADL of Bńai Brith i tegoż AIPAC, gdzie wspo­mina się Gregory Slabotkina i o działaniach pewnego „brudnego” agenta AIPAC w tej współpracy. O tych i innych brudach ADL of Bńai Brith szeroko pisze się w raporcie pod nazwa: Spisek przeciwko Wolności. Dokumentacja kampanii ADL przeciwko wolności, słowu i myśli351. Raport zawiera dokumenty rządowe i wewnętrzne memoranda ADL, odsłaniające próby dyskredytacji w federalnych komisjach, grup przeciwnych ADL. Obie te grupy – AIPAC i ADL of Bńai Brith systematycznie wymykają się płaceniu podatków, a dzieje się tak dlatego, że mają potężnych przyjaciół we władzach federalnych i stanowych.

Lekcją poglądową o metodach i skali przestępstw, defraudacji, przekupstw, siania kłamstw i oszczerstw przeciwko przeciwnikom, jest zestaw zarzutów złożonych w Sądzie Federalnym w Waszyngtonie 10 sierpnia 1992 roku. Doku­ment dotyczy zwłaszcza metod opanowywania Kongresu przez Bńai Brith – ADL i dziesiątki podległych im organizacji wykonawczych. Skarga – zarzut została opracowana przez grupę emerytowanych amerykańskich dyplomatów, a dotyczyła federalnej komisji wyborczej, która celowo nie podjęła żadnych san­kcji przeciwko AIPAC, działała ona jako quasi – polityczna organizacja inge­rująca w prace Kongresu, Senatu i kolejnych rządów. Prezydium tejże komisji wprawdzie przyznało rację grupie dyplomatów, ale nie podjęło żadnych sankcji przeciwko AIPAC i ADL. W kierownictwie komisji znajdowali się ludzie pozo­stający „na garnuszku” AIPAC, ADL – w tym Żydzi i goje, a wszyscy doskonale wiedzą, że każdy nieprzychylny gest przeciwko tej sitwie oznaczałby dla niego śmierć polityczną.

A fakty były porażające. Zgodnie z dokumentami sądowymi, AIPAC czyli ADL – Bńai Brith tajnie kontrolują przynajmniej 27 różnych ważnych organiza­cji, a niektórzy twierdzą, że nawet około 60. ADL – AIPAC używają tych organi­zacji do przerzucania ogromnych sum pieniędzy dla kandydatów do Kongresu, popierających destrukcyjne, antyamerykańskie i antyobywatelskie programy AIPAC – ADL.

Jedną z takich organizacji „pozarządowych” jest słynny Round Table, założo­ny w 1981 roku przez czołowych działaczy ADL – Bńai Brith – AIPAC, m.in. przez Malcolma Hohleina – przewodniczącego Żydowskiej Wspólnoty Nowego Jorku, liczącej około trzy miliony Żydów. Od pierwszego dnia swego istnienia, Round Table obrał sobie siedzibę w budynkach na Manhattanie, w których znaj­dowały się też biura agencji podatkowej pod nazwą „Zintegrowane środki” – Inte­grated Resources. Prominentni działacze owego Round Table352 to m.in. Michel Milken, Drexel Burnham, Stephen Weinroth, Ivan Boesky, Robert Davidow, M. Riklis, L. Tisch, Saul Steinberg, P. Milstein, R. Abrams, D.P Moynihan. To właśnie poprzez tę agendę (agenturę) pod nazwą „Zintegrowane środki” transferu­je się ogromne pieniądze dla Round Table. Wymienieni wyżej żydowscy dygnita­rze są tymi, którzy przydzielają „lobbingowe” sumy ludziom przeznaczonym do skaperowania Kongresu, Senatu, administracji federalnej i stanowej. Potem jako kongresmani tańczą tak, jak oni im zagrają. Na spotkaniu o tematyce „Ziemi”, ho­norowymi gośćmi byli m.in. – prokurator generalny stanu Minnesota Robert Ab- rams, St. Humprey, senator stanu N.Y. Daniel Moynihan. Wszyscy oni regularnie przekazują „składki” z pieniędzy „Zintegrowanych Środków” dla AIPAC – ADL. Wszystkie te „pozarządowe” organizacje sterowane przez Bńai Brith, ADL, AIPAC wraz z dziesiątkami ich odgałęzień, stanowią nierozerwalny krąg amerykańskiego syjonizmu, w którym oficjalne i nieoficjalne funkcje nie mają większego znaczenia – wszyscy składają się do wspólnego „kotła” i wszys­cy spiskują przeciwko demokracji, wolności i pieniądzom amerykańskich po­datników. Jak pisano w Prawdzie o Lidze Przeciw Zniesławieniu’.

Wszystkie reprezentują zorganizowaną finansową grupę gang­sterów, którzy sponsorują narkotykową robotę Lansky ’ego i są jego własnością.

Co ciekawe, ADL i AIPAC wcale nie reprezentują prawdziwych interesów państwa izraelskiego i narodu żydowskiego. Z całym cynizmem ta zasada doty­czy wyduszania od państw europejskich, zwłaszcza od Niemiec (zagłada Żydów) oraz Szwajcarii (konta Żydów zabitych przez Niemców) – wielomiliardowych odszkodowań rzekomo dla „ofiar holokaustu”, a w istocie dla syjonistycznych hien „grabiących groby” hitlerowskich ofiar, co wykażemy na podstawie słynnej już książki prof. Normana Finkelsteina: Przedsiębiorstwo Holokaustu353.

Oto kilka liczb obrażających grozę zniewolenia tego wielkiego mocarstwa poprzez agenturę syjonistyczną choćby tylko w Kongresie i Senacie:

211 kandydatów do Kongresu i Senatu w 48 stanach otrzymało pie­niądze od ADL (B’nai B’rith), AIPAC oraz od podległych im kilkudziesięciu organizacji w okresie od 1 I 1990 do marca 1992. Łączna suma zamknęła się kwotą 2 000 000 dolarów. To sprawia, że ADL – Bńai Brith – AIPAC są drugimi pod względem wielkości dotacji na korupcję. Formalnie przewyższają je tylko związki zawodowe, ale one także są w garści tych organizacji, a pieniądze na korupcję pochodzą z tego samego źródła – od podatników amerykańskich. W październiku 1992 suma przeznaczona przez te agentury na korupcję i różne formy kaperowanictwa wzrosła z dwóch milionów do trzech milionów dolarów. Kiedy to piszemy, dzieli nas od tych danych dziesięć lat – można się tylko domy­ślać, jakie to dziś sumy, jeżeli wzrastały w podobnym tempie z każdym następ­nym rokiem.

Bńai Brith poprzez ADL, AIPAC i dziesiątki innych swych agentur i sateli­tów desygnuje miliony dolarów na korumpowanie nie tylko przedstawicieli Kongresu, Senatu i wysokiej rangi urzędników administracji żydowskiego pochodzenia. Kupują także gojów przychylnych ich polityce lub żądnych kariery – pieniędzy. Aż 29 senatorów i kongresmanów otrzymało łapówki z nielegalnych funduszy AIPAC – ADL.

Jednym z takich beneficjentów kasy ADL – Bńai Brith – AIPAC był senator Tom Harkin – demokrata ze stanu Yowa. Dwukrotnie dały „szmal” na jego kam­panię wyborczą w ramach partii „Demokratycznej”: w 1992 roku otrzymał 100 000 dolarów, ale przegrał. W następnym podejściu wygrał, i chyba dlatego, że otrzymał na kampanię 366 tysięcy354.

Narkodolary są kluczem do kontrolowania Kongresu i Senatu przez Bńai Brith – ADL – AIPAC. Cały ten syjonistyczny syndrom spod szyldu Bńai Brith po­siada wyspecjalizowanych agentów trudniących się kaperowaniem zwolenników i sługusów w Kongresie i Senacie za pomocą wysokich łapówek i innych brudnych sztuczek, lub do poniżania, dyskredytowania politycznych przeciwników lub opor­nych. Taki Gregory Slabotkin: przez wiele lat pracował w tzw. „Komisji analiz” AIPAC. Otrzymywał polecenia od Michaela Louisa, aby przeforsował kilka uchwał na rzecz ADL – AIPAC. Slabotkin w końcu zrezygnował z tej pracy i jako „skruszony” oświadczył publicznie o tym, co się dzieje w AIPAC355. Ruszyło go nie tyle sumienie, co bezwzględny radykalizm szantaży AIPAC – ADL – Bńai Brith, które atakowały każdego, kto nie był im posłuszny, włącznie z Żydami, ata­kowali bowiem nawet żydowskich działaczy związanych z lewicowymi ideologia­mi w USA, którzy krytycznie odnosili się m.in. do izraelskiej polityki w sprawie Palestyny. Wielu z nich pragnęło pokojowego rozwiązania konfliktu arabsko-i- zraelskiego, ale dla Jastrzębi” amerykańskich i izraelskich było to nie do przyjęcia w drodze do Wielkiego Izraela od Egiptu po Irak.

Od początku lat 80 ADL – AIPAC jako narzędzia Bńai Brith sponsorowały też wielu amerykańskich policjantów, a najbardziej „zasłużonych” wysyłali potem do Izraela na stanowiska lokalnych szefów policji i dyrektorów służb bezpieczeństwa. Mieszkali tam w najlepszych hotelach, byli szkoleni przez niezawodny w tej brud­nej robocie Mossad, we współpracy z armią Izraela oraz Narodową Policją Izraela.

I tak np. izraelskie sposoby rozpędzania demonstracji, zostały „żywcem” przenie­siony do USA jako niedościgniony model pacyfikacji ulicznych „zadym”.

Od 1982 roku ADL of Bńai Brith rozpętały potężną akcję na rzecz wprowa­dzenia ustawy we wszystkich stanach, przeciwko „przestępstwu nienawiści” („zniesławianiu”), co było przecież zawarowane w samej nazwie ADL. Ustawa miała radykalnie zaostrzyć kary dla „przestępców” nienawidzących z powodu rasy, religii lub narodowości. Rezultat jest taki, że cała Ameryka za wyjątkiem czterech stanów, jest obecnie terroryzowana w majestacie Konstytucji za jakieko­lwiek słowa krytyki pod adresem Żydów. W tym kontekście wyłania się cała per­fidia promotorów tej ustawy, gdyż nacją najbardziej nienawidzącą Żydów są w USA czarni, a przecież to rzekomo w obronie czarnych forsowano tę ustawę. To właśnie AIPAC i ADL rozpowszechniają w USA pogląd wśród policji, ze Murzyni są od urodzenia antysemitami, zaś arabowie i Amerykanie to jakby podludzie. Nigdy tego nie rozgłasza się wprost, ale wynika to z dyskryminacji nawet białych nie-Żydów w konfrontacji z interesami Żydów. Każdy sprzeci­wiający się polityce syjonistycznego apartheidu, jest natychmiast kwalifikowany jako „rasista-antysemita”. Dyskredytowanie Murzynów przez żydowskie lobby z Bńai Brith – ADL – AIPAC nabierało dynamiki w latach 70.-80. w kontekście „zuchwałego” porównywania żydowskiego holokaustu z tragedią Murzynów Afryki – tych milionów niewolników porywanych w dawnych wiekach do Ame­ryki. Pisze o tym prof. Norman Finkelstein w książce Przedsiębiorstwo Holoka­ust, o czym szerzej w dalszych fragmentach tego rozdziału.

Destrukcja w szkolnictwie prowadzona przez Bńai Brith poprzez ADL – AI- PAc, to kolejny, bodaj najważniejszy front wojny duchowej z cywilizacją chrześci­jańską zwłaszcza w USA, wszystko zaś dzieje się w ramach wdrażania programu New Age – wieku bez zasad, religii, moralności, bez kontynuowania tradycyjnych wartości dwudziestu wieków cywilizacji chrześcijańskiej. Agendy ADL wyszko­liły setki tysięcy nauczycieli i urzędników szkolnictwa na rzecz „walki z dyskrymi­nacją”. Wielu nauczycieli, narażając swoją karierę krytykowało np. wyświetlanie filmów w czasie zajęć szkolnych, dyskryminujących Arabów, Murzynów, katoli­ków i wyznawców innych religii. Filmy, podręczniki, programy nauczania są ukie­runkowane na nihilizację postaw młodego pokolenia oraz na prymitywizację wiedzy o świecie i historii. Produkuje się w ten sposób bezmózgowe papugi po­wtarzające w wieku dorosłym kłamliwe banały wygodne dla syjonistycznego programu New Age. Ta niszczycielska infiltracja systemu edukacji przez ADL – AIPAC – Bńai Brith nie byłaby możliwa bez całkowitego podporządkowania Narodowego Stowarzyszenia Edukacji (National Education Associates – NEA)’350. Szerokim frontem rozpoczęto od 1986 roku wdrażanie programu A World ofDifference, (Świat różnic), z jego głównym sponsorem Michaelem Mi- lkenem. Program ten wdraża 26 spośród wszystkich 31 biur regionalnych ADL. Poprzez swoje związki z całkowicie opanowanym przez syjonistów Hollywoo­dem, ADL zapraszało do szkół znane osobistości rozpowszechniające nihilistyczne programy nauczania i formowania osobowości młodego pokolenia. Nakłada się to nierozdzielnie na wojnę z Kościołem katolickim i całym chrześcijaństwem, co jest realizacją historycznego programu masonerii wszystkich rytów, na czele z pro­gramem judeomasonerii spod znaku Bńai Brith.

Pisał dyrektor szkoły z Gravette – Paul Humen:

Poprzez takie programy scena jest przygotowywana dla jed­nej światowej religii. Dzieci są manipulowane aż do bólu przez religie New Age i jest coraz trudniej i niebezpieczniej reprezen­tować chrześcijański punkt widzenia. Nie ma żadnych wątpli­wości, że prawdziwym celem takich grup ADL jest wprowadzenie New Age. Im mocniej jest wprowadzany New Age, tym bardziej tracą na ważności granice moralności. Wszy­stko to prowadzi do powszechnego uznania zasady: Jeżeli to jest dobre dla ciebie, to wynika z zasad New AgeiJ7.

Jednym z nielicznych odważnych był też prof. Paul Vitz z Uniwersytetu Nowojorskiego w książce: Censorship: Evidence of Bias in Our Children’s Texstbooks, 1986, s. 8733S.

Badania pokazują jasno, że z podręczników dla szkół publi­cznych powszechnie eliminuje się historię, dziedzictwo, wierze­nia i wartości wielu milionów Amerykanów. Nie są reprezentowani ci, którzy wierzą w tradycyjną rodzinę(…)

A przede wszystkim nie są reprezentowani ci, którzy są przy­wiązani do swojej tradycji religijnej – choćby tylko jako do waż­nej części swojej świadomości historycznej.

Ojcowie założyciele USA dobrze znali prawdziwe oblicze i cele rzekomo uznającej Boga masonerii spod znaku rytu szkockiego, bo nawet mason Washin­gton w liście do ministra Snydera, potępił ten ryt jako „diabelską służbę” i za to, że rozpowszechnia on zasady bandy jakobinów z Rewolucji Francuskiej.

W ramach innego programu ADL of Bńai Brith, zwanego „Murem separa­cji” („ Wall of Separation”), realizowanego od wczesnych lat 60., trwała zaciekła kampania na rzecz zabraniania modlitw w szkołach, urzędach, Kongresie. Zwień­czeniem tej kampanii ADL of Bńai Brith było uznanie w 1963 roku przez Sąd Naj­wyższy USA, że czytanie Biblii w klasach szkolnych na rozpoczęcie dnia, jest niezgodne z Konstytucją. Wynika z tego kierunku ataku ADL, a także innych, ty­powo rasistowskich i zawsze syjonistycznych, że chrześcijańska większość musi poddać się znikomej mniejszości. Przykładem tej kapitulacji jest podane przez me­dia jesienią 2003 roku zdarzenie, kiedy to sąd włoski uwzględnił protest Araba – obywatela Italii przeciwko zawieszeniu krzyża w klasach szkoły, do której uczę­szcza jego dziecko. To nie Arab zwyciężył. Było to symboliczne zwycięstwo wo­jującego, antychrześcijańskiego syjonizmu spod znaku Bńai Brith – ADL –  AIPAC oraz ich niezliczonych tajnych i półtajnych agend wojny z religią chrześcijańską, z wartościami i tradycjami narodów Ameryki i Europy.

Dlatego właśnie chrześcijańskie symbole wypiera się ze świąt, zwłaszcza Bożego Narodzenia. Świętego Mikołaja zastąpił renifer, choinka stajenkę z Jezu­skiem w żłobie, a noworoczne życzenia na kartach są ozdobione Gwiazdą Dawi­da. To wszystko zalewa i polską tradycję. W okresie Bożego Narodzenia polskojęzyczne media prymitywizują te wielkie symbole chrześcijaństwa pa­planiną o reniferach, Mikołaju, gwiazdkach, a w okresie Wielkanocy reporta­żami z malowania pisanek przez kobiety ubrane na tę okazję w stroje ludowe. Ot całe święta…

Ataki na krzyże w klasach i miejscach publicznych, to nie wszystko. Oto iście żydobolszewicki przykład godny najczarniejszych lat Judeobolszewii so­wieckiej. Sąd Najwyższy USA, na rozprawie z 29 lipca 1992 roku uznał win­nym naruszenia wolności religijnej przez nauczyciela, który po cichu czytał Biblię na lekcji, kiedy jego klasa pisała klasówkę! I był to Sąd Najwyższy, a nie jakiś tam nadgorliwy sąd stanowy czy jeszcze mniejszy rangą. Nauczyciel czytał całkiem bezgłośnie, nawet nie poruszając wargami. Przestępstwem na­uczyciela okazało się samo wyjęcie Biblii i położenie jej na stole. Sąd Najwyższy orzekł, że nauczyciel – Kenneth Roberts działał niezgodnie z Konstytucją, ponadto posiadał w swojej szkolnej podręcznej biblioteczce książki pt.: Biblia w obrazkach i Opowieści o Chrystusiel359

Takie oto represje są inspirowane przez ADL – Bńai Brith, poprzez zbiera­nie donosów oraz popieranie pozwów do sądu, pilotowanych następnie przez legiony usłużnych adwokatów, rzecz jasna w 80 proc. tej samej nacji co ludzie ADL.

Tymczasem Allan Baer, multimilioner z Omaha został przyłapany na „czyn­nościach pedofilskich”. Baer był wówczas prezesem fundacji udzielającej wspar­cia finansowego dla wielu organizacji społecznych, m.in. dla klubu dziewcząt w Omaha, które to dziewczęta były molestowane przez Baera i jego pedofilskie kółeczko550. Autorzy Prawdy o Lidze… nie podają czy wyrok na milionera-pedo- fila był surowszy od wyroku dla nauczyciela, który naruszył Konstytucję poprzez bezgłośną lekturę Biblii podczas klasówki. Fundacja pana Baera dawała też duże sumki dla organizacji pedofilskiej pod nazwą Gay Mens Health Crisis z San Francisco oraz dla organizacji wzruszająco humanitarnej pod nazwą Koalicja Ludzi chorych na AIDS.

Z książki instytutu LaRouchea dowiadujemy się też (s. 91), że na kilka dni przed zabójstwem szwedzkiego premiera Olofa Palmę, prominentny działacz ADL Irwin Suall był w podróży do Sztokholmu. Był on pracownikiem Uniwer­sytetu Oxford, gdzie został starannie wyedukowany w arkanach Fabian Socjalist. Suall współpracował z wywiadem KGB i STASI, ze szwedzkimi socjalistami – telewizją NBC. Dzięki takim powiązaniom, prowadził energiczną kampanię dezinformacji po zabójstwie premiera O. Palmego. Skwapliwie przy tej okazji wykorzystano okazję do dyskredytowania LaRouchea i jego instytutu, oskarżając go o współorganizację tego zamachu poprzez serię publikacji: „LaRouche killed Palme”. Oskarżono go o „antysemityzm”, o współpracę z KGB i Mossadem, o międzynarodowy terroryzm i podobne figle; a to wszystko głównie po tym, jak koledzy LaRouchea wygrali wybory w stanie Illinois. Wprawdzie 16 czerwca 1987 roku Federalna Komisja Wyborcza – także z udziałem członków ADL orzekła, że zarzuty wobec LaRouche co do jego współudziału w mordzie na pre­mierze były nieuzasadnione i nielegalne, to rewanż ADL – Bńai Brith nastąpił wkrótce jak w gangsterskim filmie. Grupa komandosów, policji, CIA, agentów FBI, z użyciem helikopterów, wozów opancerzonych, 16 października 1987 roku dokonała desantu na siedzibę Instytutu w Leesburg (Wirginia) – w sumie ponad 400 ludzi – w przybliżeniu tylu, ilu dokonało inwazji na Grenadę w 1987 roku.

Pouczający to przykład dla nieposłusznych, dla naiwnych idealistów wierzących w demokrację, wolność sumienia i wyznania, w tolerancję made in USA.

A zwłaszcza w Bńai Brith – ADL…

Przenieśmy się teraz na cuchnący trupim odorem grunt tzw. holokaustu.

Tym pojęciem syjoniści spięli dramat żydostwa europejskiej wymordowanego przez Niemców w drugiej wojnie światowej, uprzednio zaprogramowanej przez syjonizm już od czasu traktatu wersalskiego w 1918 roku i perfekcyjnie stymulo­wanego przez następne 20 lat, w ramach realizacji programu żydomasonerii, uja­wnionego przez A. Pike’a i Mazziniego w drugiej połowie XIX wieku, a rozpisanego na trzy kolejne wojny światowe.

Miażdżącej krytyki czynienia z tamtego dramatu Żydów europejskich gigan­tycznego przemysłu, biznesu, dokonał wspomniany Norman Finkelstein, profe­sor uniwersytetów amerykańskich w książce The Holokaust industry -Przedsiębiorstwo Holokaust, wydanej w 2000 roku, przełożonej na 16 języków, w Polsce opublikowanej przez Volumen w 2001 roku. Nie był zresztą pierwszym Żydem, który zdecydował się na głos prawdy. Prekursorem był Raul Hilberg – światowy autorytet w problematyce zagłady Żydów. Wydał on już w 1961 roku książkę-rozprawę pt. The Destruction of the European Jews.

Po ukazaniu się pracy prof. Finkelsteina, natychmiast wzbił się pod niebiosa skowyt syjonistycznych mediów, plujących na autora za „zdradę” holokaustu; okrzykniętego jako antysemita, cyniczny manipulant żerujący na dramacie swych pobratymców! To metoda wypróbowana – dyskredytować, atakować przeciwnika za pomocą tych samych argumentów, których on sam użył przeciwko nim. U wy­dawcy książki – Holta – interweniowano za pomocą takich oto argumentów:

Zupełnie nie zdajecie sobie sprawy z tego, kim jest Finkelste­in. To trucizna, to wstrętny, nienawidzący Żydostwa Żyd, to najgorsze plugastwo! (s. 82).

Dyrektor wykonawczy Światowego Kongresu Żydów – Elan Steinberg

dorzucał efektowną metaforę:

Jeżeli chcą się trudzić (wydawcy książki – H.P.) zbieraniem śmieci, to powinni nosić kombinezony przedsiębiorstwa oczysz­czania miasta.

Zamysł książki zrodził się z dwóch impulsów. Pierwszym był moralny pro­test prof. Finkełsteina przeciwko cynicznemu żerowaniu na prochach milionów Żydów przez Żydów z Bńai – Brith – ADL. Po drugie, jego rodzice byli przez szereg łat więźniami gett i niemieckich obozów zagłady. Oboje przeżyli. Matka za ponad sześć latJl5/ tej gehenny otrzymała odszkodowanie w wysokości 3500 dolarów. Prof. N. Finkelsten wpadł w osłupienie, kiedy porównał łączną sumę odszkodowania swojej matki z zarobkami głównych hien z ADL – Bńai Brith oraz ich popleczników:

Kagan w 12 dni, Eagleburger w 4 dni, D’Amato w 10 godzin zarabiają tyle, ile moja matka dostała za cierpienie hitlero­wskich prześladowań przez sześć lat.

Wymieniony Lawrence Eagleburger z ADL zarabiał rocznie 300 000 dola­rów jako przewodniczący Międzynarodowej Komisji ds. Roszczeń Ubezpie­czeniowych z Czasów Holokaustu, nie licząc jego gaży jako ówczesnego sekretarza stanu w administracji G. Busha – seniora. Najbardziej bez­względną hieną był jednak (i jest) Kenneth Bialkin, który kierował wtedy ADL of Bńai Brith oraz przewodniczył Konferencji Prezesów Głównych Ameryka­ńskich Organizacji Żydowskich, przy czym słowo „Konferencji” jest nieco mylące, bowiem jest to ciało „obradujące” permanentnie i przez lata, w charakte­rze stałej organizacji.

Prof. Finkelstain pisze w wielu miejscach, że „Przedsiębiorstwo Holokaust” stało się ordynarnym procederem wyłudzania – po prostu „rabowaniem gro­bów”562. Mottem głównym swej pracy prof. Finkelstein uczynił słowa rabina Ar­nolda Jacoba Wolfa z Uniwersytetu Yale:

Mam wrażenie, że zamiast uczyć o holokauście, handluje się nim.

W ten sposób prof. Finkelstein asekurował się autorytetem po pierwsze Żyda, po drugie żydowskiego rabina, którego nie sposób oskarżyć o „antysemi­tyzm”, jak oskarżono samego N. Finkełsteina, stuprocentowego Żyda, syna lu­dzi, którzy przeszli maksymalny „staż” piekła holokaustu.

„Przemysłowi holokaustu” formę zorganizowanej „grabieży grobów” nadała Anti-Defamation League of Bńai Brith i jej syjonistyczne agendy.

Światowy Kongres Żydów utworzył w 1992 roku specjalnie w tym celu World Jewish Restitution Organization (WJRO) – tę właśnie Komisję Odszkodo­wawczą (Roszczeniową). ADL, Światowy Kongres Żydów, czyli dwie agendy Bńai Brith, scedowały na Komisję Odszkodowawczą prawo decydowania o losie mienia ocalałych z holokaustu, żyjących jak i nieżyjących. Szefem tej organizacji został szef ADL Edgar Bronfman, miliarder poruszający się po świecie własnym odrzutowcem, podczas gdy żyjące jeszcze ofiary holokaustu często nie mogą do­prosić się o wózek inwalidzki. Bronfman jest głównym partnerem „niemieckie­go” magnata prasowego, Żyda Leo Kircha. Posiada majątek odziedziczony po rodzicach, właścicielach koncernu alkoholowegoil5i, ale setki milionów dolarów wydaje na własne koszty, podobnie jak na wystawne życie liderów jego terrory­stycznych hien „grabiących groby”. Skupia w swych rękach nieograniczoną władzę jako szef ADL, jako prezes Światowego Kongresu Żydów i prezes te­jże Komisji Odszkodowawczej. W tej grabieży wspierają go wspomniany już Abraham Foxman, szef amerykańskiej sekcji ADL – Bńai Brith, Kenneth Bial- kin (do czasu wystąpienia z ADL) oraz Saul Kagan, wieloletni dyrektor Konfe­rencji Roszczeniowej (Odszkodowawczej).

Pouczająca jest chronologia produkowania „Przemysłu Holokaustu”. Za­częło się w 1967 roku po błyskawicznym zwycięstwie Izraela w napaści na Egipt. Świat nagle ujrzał Izrael w innym świetle i roli: jako mocarstwo re­gionu; agresywne, butne, doskonale uzbrojone prze podatników ameryka­ńskich. W związku z tym powstała nagląca potrzeba usprawiedliwienia agresji tej rzekomej ofiary światowego „antysemityzmu”, zagrożonej nowym holokau­stem przez wrogi islam. Do 1967 roku holokaust nie zajmował żadnego prze­targowego miejsca w świadomości Żydów amerykańskich. Wykazywali oni podobną obojętność na fakt istnienia państwa Izrael – to wszystko istniało gdzieś „za górami, za lasami i morzami”. Niszczycielski izraelski tryumfalizm po wojnie sześciodniowej należało więc czymś usprawiedliwić. Najprościej było zagrać na nucie holokaustu. Należało nadać mu rangę najwyższego cier­pienia całego narodu izraelskiego, i cierpienia nieporównanie większego niż cierpienia wszystkich innych ofiar hitleryzmu i masakr innych narodów w przeszłości. Z holokaustu szybko wyprodukowano prawdziwą „religię holo­kaustu”. Tej sakralizacji holokaustu nadano wymiar wręcz mistyczny. Aby go wypromować do takiej rangi, zagwarantować mu wyłączność, ruszyła w ruch machina przemilczania lub pomniejszania innych holokaustów. Podczas gdy Żydom był przez całe dziesięciolecia potrzebny problem mniejszości „gnę­bionych” na świecie przez nacjonalistyczne większości, tak odtąd te mniejszo­ści zeszły na dalszy plan. O cierpieniach milionów tubylców afrykańskich –  zrobiło się cicho. Podobnie rzeź Romów (Cyganów) przez hitlerowców oraz ludobójstwo amerykańskich „Indian”, zeszły także na daleki margines. Z tego samego powodu zapadła śmiertelna cisza nad pierwszym w nowożytnej hi­storii aktem ludobójstwa dokonanym przez Turcję na około 1 500 000 Or­mian w latach 1915-1916. Posłużmy się w tym ostatnim przypadku następującym incydentem. Kiedy w Izraelu miało się odbyć międzynarodowe sympozjum na temat holokaustu, to jednak zostało ono odwołane, ponieważ nie udało się wycofać referatu o ludobójstwie Ormian przez Turków, zwłaszcza że Turcja współpracuje z USA i Izraelem.

Sakralizacja holokaustu uzyskała motywację w odwiecznie głoszonym „wybraństwie” Żydów, a reszty dokonał intelektualny i medialny terroryzm syndromu syjonistycznej dominacji spod znaku Bńai Brith, ADL, AIPAC, Świa­towego Kongresu Żydów i innych agend.

Następnie przyszedł czas „żniw” na cmentarzach, na polach obozów zagłady, gdzie wiatr rozwiał prochy pokolenia ich ojców i matek. Na pierwszy ogień poszły odszkodowania Niemiec Zachodnich, spłacane przedtem w ratach przez prawie pół wieku. Potem nastąpiły dożynki: oskarżenie Szwajcarii o żero­wanie na kontach ofiar holokaustu, potem zjednoczonych Niemiec, Rumunii. Obrzydliwy, trupio cuchnący proceder grabienia grobów, a następnie handel umarłymi, dokładnie taki, o jakim napisał już w 1961 roku poeta-noblista S. Qu­asimodo w cytacie stanowiącym motto tego rozdziału. Od samej Szwajcarii żądali 20 miliardów dolarów, ale wnikliwe kwerendy wykazały, że owe „mar­twe konta” dają zaledwie 1,2 miliarda, przy czym nie sposób było udowodnić, że wiele z tych kont należało do ofiar holokaustu.

Tylko znikoma część pieniędzy z miliardów wydartych przez handel grobami do­tarła do żyjących ofiar. Z okazji utworzenia z tych funduszy tzw. „Fundacji Narodu Żydowskiego” przez ADL – Bńai Brith, liderzy ADL – Bńai Brith urządzili wystawny bankiet w ekskluzywnym nowojorskim hotelu Pierre. Przybył nawet prezydent Clin­ton, którego żona jest żydowską córką bogatego adwokata nowojorskiego, ale nie za­proszono ani jednej z ocalałych ofiar holokaustu! Ocaleni urządzili pod hotelem długotrwałą pikietę, stali tam przez cały czas, kiedy tamci jedli i pili364.

Dlatego pozwoliłem sobie nazwać szyderstwem słowa Jana Pawła II, wygłoszone do przedstawicieli tych nikczemników spod znaku Bńai Brith o ich rzekomej głębokiej trosce o całą ludzkość w takich dziedzinachby wymie­nić tylko kilka – jak głód, ubóstwo (…) krzewienie sprawiedliwości i pokoju.

Szczególnie szyderczej goryczy nabrały słowa o głodzie i ubóstwie!…

Hieny cmentarne nie zapomniały też o Polsce. Zażądały od Polski praw własności do ponad sześciu tysięcy przedwojennych żydowskich obiektów komunalnych, m.in. synagog. Oceniając zgodnie z oficjalną statystyką liczbę pol­skich Żydów na kilka tysięcy, N. Frankelstein pytał:

Czy odrodzenie żydowskiego życia rzeczywiście wymaga, aby na każdego polskiego Żyda przypadała jedna synagoga lub szkoła?

W pozwie przeciwko Polsce zarzucono polskim władzom stosowanie prze­ciwko Żydom ludobójczej polityki przez 54 lata, wypędzania Żydów w celu ich wytępienia! Pozew zredagowali Edward Klein i Melvin Urbach, ten ostatni to weteran kampanii roszczeniowej przeciwko Szwajcarii i Niemiec. Zagrożono Polsce sankcjami ekonomicznymi i propagandowymi. Kongres USA poparł te żądania, co dziwić nie może, jeśli uwzględnimy nasycenie Kongresu Żydami oraz gojami przekupionymi przez Bńai Brith of ADL – AIPAC. Dodatkowo „wrzucono” nam tzw. „Marsze żywych” – pokazy syjonistycznej buty i prowoka­cji. David Harris z Amerykańskiego Kongresu Żydów (czytaj – z Bńai Brith of ADL – AIPAC – AJC) rozwodził się o ogromnym wpływie tych marszów na młodzież żydowską, która tak bywa wstrząśnięta, że po zwiedzeniu Auschwitz czy Majdanka, wynajęła striptizerki, aby rozładować przykre emocje wywołane zwiedzaniem obozu!365

Te poniżające dla Polaków żydowskie hucpy to nic w porównaniu ze świa­tową kampanią syjonistów, oskarżających pokolenie naszych ojców o masowe mordowanie ukrywających się Żydów; szkalowanie Armii Krajowej o mordowa­nie Żydów. Ręka w rękę z hitlerowcami: o „wyssaniu atysemityzmu” przez Pola­ków z mlekiem ich matek. Tym oskarżeniom poświęciłem książkę Strach być Polakiem i w tym odruchu samoobrony nie byłem osamotniony – pisało o tym dziesiątki innych autorów.

Jeżeli tej oszczerczej kampanii przeciwko narodowi, który uratował ponad 100 000 Żydów w kraju, w którym obowiązywała kara śmierci całej rodziny za ukrywanie Żydów – jeżeli tej zbiorowej zbrodni na godności Polaków, zbrodni na prawdzie historycznej nie wszczęły i nie kontynuowały ze światowym rozma­chem krasnoludki lub myszka Miki – to kto? Kto jeśli nie syjonistyczne lobby zorganizowane w antychrześcijańskiej, antykatolickiej, antypolskiej mafii pod nazwą Bńai Brith – ADL?

Jeżeli wściekłej kampanii kłamstw o rzekomym wymordowaniu żydowskich sąsiadów w Jedwabnem przez Polaków nie wykreowały krasnoludki, suto opłacając cmentarną hienę z tytułem profesora – J.T. Grossa w jego obrzydliwej broszurce Sąsiedzi, wydanej w wielu językach – to kto?

Po opublikowaniu mojego spontanicznego krzyku protestu w książce Jed­wabne geszefty przeciwko tej zbiorowej zbrodni na honorze Polaków i na pra­wdzie historycznej, warszawska gmina żydowska wniosła donos do prokuratury

na tę prawdę, a kiedy prokuratura donos umorzyła, gmina oświadczyła, że jest tą decyzją „wstrząśnięta” i nosi się z zamiarem złożenia skargi na Polskę (!!) do Trybunału w Hadze lub Strasburgu za to umorzenie. Dlaczego jednak nie wniosła donosu do wszelkich możliwych ciał międzynarodowych broniących „praw człowieka” – na ich pobratymca, wspomnianego tu prof. N. Finkelste- ina, który zdemaskował nie tylko ich cmentarny przemysł holokaustu, lecz równie niszczycielsko podsumował broszurę J.T. Grossa?

Dlaczego światowy syjonizm; dlaczego warszawska „gmina żydowska” nie złożyły donosu na tego „kłamcę” i „antysemitę”? Oto kilka cytatów z pracy owe­go „kłamcy”, prof. Finkelsteina:

Książka Sąsiedzi J.T. Grossa to karykatura tego rodzaju książeczek.

W jednym więc miejscu Gross twierdzi, że komunistyczne władze Polski karały Polaków, „którzy uczestniczyli w mordo­waniu Żydów”, i że uciekały się nawet do stosowania tortur, żeby wymusić z oskarżonych zeznania (s. 15, 28). W innym mie­jscu Gross utrzymuje natomiast, że zabijanie Żydów „nie było przestępstwem, za które w stalinowskim sądownictwie groziła surowa kara” (s. 216, przypis 5).

– cytat finalny z książki N. Finkelsteina:

Książka Grossa to typowy produkt „przedsiębiorstwa holo­kaust” (…) Z błogosławieństwem Grossa, Sąsiedzi stali się kolej­nym orężem „Przedsiębiorstwa holokaust” w jego dążeniu do ograbienia Polski (…) Jest to najzwyklejsze wyłudzenie zakamu­flowane pod sztandarem żydowskiego cierpienia.

– i pytania kluczowe, finalne:

Dlaczego Jan Paweł II nigdy nie wziął w obronę Polaków, w ciągu ostat­nich 20 lat nikczemnie poniewieranych przez syjonizm za rzekomy „antyse­mityzm wyssany z mlekiem matki”; za Jedwabne, za „pogrom kielecki” zorganizowany przez Żydów z NKWD-UB?

I dlaczego uległ presji „krasnoludków” w sprawie usunięcia karmelita­nek z obrzeży obozu oświęcimskiego, wysyłając do nich list z „prośbą”, by się stamtąd wyniosły?

Nigdy tego nie uczynił publicznie, w majestacie swego pasterskiego urzędu, tak publicznie, jak publicznie, na skalę światową znęcają się nad nami syjoniści pod wodzą Bńai Brith – ADL.

W jakim więc stopniu papież Jan Paweł II, syn Polaka Karola Wojtyły, pozostał papieżem – Polakiem, a w jakim stopniu poddał się podmuchom ta­jemniczego „zewu krwi”?…

Ten zew jest naprawdę tajemniczy. Nic nie wiemy o matce papieża poza tym, że Jego babka z linii matki nazywała się Scholz. Napisano dziesiątki biografii pa­pieża i w każdej z nich linia matki zaczyna się i kończy na enigmatycznej babce o nazwisku Scholz. Inaczej jest z linią ojca. Biografowie Wojtyłów drobiazgowo doprowadzają czytelnika aż do pra-pradziada Bartłomieja Wojtyły z drugiej połowy XVIII wieku. Tak jest m.in. w drobiazgowym kalendarium życia Jana Pawła II pióra ks. Bonieckiego, naczelnego redaktora „Tygodnika Powszechne­go”, gniazda antypolskiego katolewactwa. Nie inaczej jest w pryncypialnej książce biograficznej George Weigela: Świadek nadziei. Biografia Jana Pawła II366. W książce jest tylko następująca wzmianka:

Ojciec Emilii z Kaczorowskich Wojtyłowej urodził się w 1849 roku i był rymarzem. W roku 1875 poślubił Marię Scholz^5 , córkę szewca. Ich piąte dziecko Emilia, urodziło się 26 marca 1884 roku (…) Maria z Scholzów Kaczorowska umarła w roku 1897.,.368

Podobnie jedno- dwuzdaniowe wzmianki o linii matki papieża znajdują się w innych pracach, do których sięgnęliśmy w poszukiwaniu czegoś więcej niż ta­kich właśnie tylko wzmianek: u Józefa Szczypki: Jan Paweł II. Biografia; u ks. Mieczysława Malińskiego: Droga do Watykanu Jana Pawła II(1987); U Darcy 0’Briena: Papież nieznany (…) Drogi życia Jana Pawła II i Jerzego Kługerawyd. polskie 1998 i we wspomnianym Kalendarium życia Karola Wojtyły369, liczącym 740 stronic, autorstwa ks. A. Bonieckiego i będącym mrówczym przeglądem biografii papieża. Tej mrówczości wystarczyło ks. Bonieckiemu na zredagowanie następującej wzmianki o linii matki Jana Pawła II:

Po raz pierwszy ożeniony z Marią/Marianną, Marią-Anną – wszystkie imiona występują w aktach zamiennie w odniesieniu do tej samej osoby (z domu Scholz, urodzonej w roku 1853) tak według napisu na tablicy nagrobnej na Rakowicach(…) Maria była córką Jana Scholza, szewca i Zuzanny z domu Rubickiej. Ich dziec­kiem była Emilia, urodzona 26 III 1894 – żona Karola Wojtyły – se­niora, matka papieża170.

U większości wymienionych autorów są zamieszczone fotografie matki pa­pieża – z mężem i synem lub z synem na ręce. Nie będziemy ich tu reproduko­wać, by nie dać asumptu do oskarżenia autora o prowadzenie w tej sprawie „śledztwa” o wiadomym podtekście. A zdjęcia te sporo podpowiadają…

Gdyby audiencja Bńai Brith u Jana Pawła II z marca 1984 roku była jednora­zowym „wypadkiem przy pracy”, to byłoby pół biedy. Cała bieda w tym, że Bńai Brith ma w Watykanie swoje stałe przedstawicielstwo, zatem żydowska super loża posiadała bezpośredni kontakt z papieżem Janem Pawłem II, na skutek czego jej robota w Watykanie, a tym samym w Kościele katolickim jest nie do rozpracowa­nia i nie do przecenienia. Wykazaliśmy, że jest to robota jawnego antykościoła w Kościele katolickim. Papieżowi to nie przeszkadzało? Przez całe dziesięciole­cia „ambasadorem” Bńai Brith przy Watykanie był – aż do swojej śmierci w grud­niu 1987 roku polski Żyd Józef Lichten, o którym Dominik Morawski pisał w książce Pomost na wschód. Obserwacje i refleksje watykanisty371:

Dr Józef Lichten, nasz rodak (to prawda – ich rodak – H.P.), przedstawiciel żydowsko-amerykańskiej Anti-Defamation League of Bńai Brith przy Watykanie…

Tenże Lichten, jak czytamy u Morawskiego

był konsultantem Ambasady Rzeczpospolitej w Waszyngto­nie, dyrektorem Departamentu ds. Kulturalnych i Religijnych w Anti-Defamation League of Bńai Brith w Nowym Jorku, re­prezentantem tej organizacji („organizacji”! – H.P.) w Rzymie, gdzie wykładał w North American College.

Za zasługi dla zbliżenia chrześcijańsko-żydowskiego Lichten otrzymał do­ktorat honoris causa Uniwersytetu Katolickiego w Nowym Jorku oraz odznacze­nie: Edith Stein Guild i od Instytutu ds. Chrześcijańsko-Żydowskich przy Uniwersytecie Seton Hall w USA.

Morawski w swojej książce podaje nazwę tej „królewskiej” masonerii żydo­wskiej czyli Bńai Brith, lecz dla szerszego kręgu czytelników pomija jej pełne brzmienie. W publikacji w „Niedzieli” (26 II 1995) pisał o ADL jako o „Anti-De- famation League”, pomijając, że jest to integralna struktura Bńai Brith. Przypo­mniał też, dla uwiarygodnienia tego super masona syjonistycznego jakim był Lichten, że w listopadzie 1986 roku Lichten został odznaczony najwyższym or­derem papieskim – Komandorią św. Grzegorza Wielkiego podczas uroczysto­ści z udziałem kardynałów J. Willebrandsa37‚ i T. Etchegeray’a. W zestawach fotografii zamieszczamy fotografię, na której Lichten całując D. Morawskiego dziękuje mu za pochwalną laudację.

Morawski cytuje także słowa najwyższego uznania dla Lichtena wygłoszone przez herszta ADL Abrahama Foxmana z okazji złożenia listów uwierzytel­niających przez pierwszego ambasadora Izraela przy Watykanie (3 X 1994): był pionierem pracy na rzecz stosunków katolicko-żydowskich – nikt bardziej od niego nie przyczynił się do promowania wzaje­mnego szacunku i przyjaźni pomiędzy polskimi chrześcijanami i polskimi żydami. W tych wysiłkach był wspierany przez innego polskiego Żyda, uchodźcę w Rzymie, Jerzego Klugera, żydo­wskiego przyjaciela Papieża.

Rolę J. Klugera – przyjaciela papieża opisał cytowany już Darcy O’Brien w książce Papież nieznany… Autor oparł tę pracę na wywiadzie-rzece z Klüge­rem. Dowiadujemy się z niej, że Kluger wraz z nuncjuszem J. Kowalczykiem prowadzili wieloletnią cichą a zaciekłą akcję tropienia i eliminacji „antyse­mitów” w Watykanie. Dyskretnie pominął natomiast rolę Lichtena jako watyka­ńskiego przedstawiciela i Anti-Defamation League – profesjonalnej Piątej Kolumny pod nazwą Bńai Brith, trudniącej się programowo tępieniem oporu przeciwko syjonistycznemu ekspansjonizmowi. Tak więc do duetu Kluger-Ko- walczyk musimy dodać Lichtena, profesjonalistę od wojny z „antysemityz­mem”. Tak wyłania się czcigodne trio, tępiące wszystko co jest prawdą o ADL of Bńai Brith. Najnowszym pokłosiem tej wojny na gruncie polskim jest wydana jesienią 2003 r. książka Sergiusza Kowalskiego i Magdaleny Tulli: Za­miast procesu373. Raport o mowie nienawiści374.

Pomińmy oszczercze i kłamliwe ataki na autorów świeckich, którzy ośmie­lają się mówić prawdę o antypolonizmie i antykatolicyzmie Żydów z polskojęzy­cznej Piątej Kolumny. Ze szczególnym zadowoleniem autorzy tego oszczerczego, antypolskiego gniotą pomiatają szeregiem polskich księży, zwłaszcza profesorów. Są na ich celowniku m.in.: kard. J. Glemp575, wiceprzew. Episkopatu ks. abp J. Michalik, abp K. Majdański, bp St. Stefanek, bp A Lepa, o. prof. Mieczysław Krąpiec, ks. prof. W. Chrostowski, ks. prof. Mieczysław Bartnik, ks. prof. Jerzy Bajda, ks. prałat H. Jankowski, ks. E. Orłowski (pro­boszcz w Jedwabnem), ks. prof. J. Frąckiewicz.

Strach pomyśleć co będzie, gdy gniot Kowalskiego i Tulli dotrze do rąk Je­rzego Klugera za pośrednictwem nuncjusza Kowalczyka oraz ich pobratymców: abp J. Życińskiego, Pieronka, abp Muszyńskiego i kilkunastu innych…

A nam wcale nie strach stwierdzić, że ta książczyna, to nic innego jak robota usłużnych robotów ADL – Bńai Brith, z licznymi jej polskojęzycznymi polipa­mi organizacyjnymi, zawsze „pozarządowymi”.

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.