Opublikowano Wrzesień 15, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

Papierowa Armia Rosyjska czyli putinowska potęga

Źródło: http://3rm.info/28327-bumazhnaya-armiya-rf.html

Data publikacji: 11.09.2012

Tłum. RX

Najwyższy Głównodowodzący czyli Putin-Terminator

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej powróciło do „papierowej” armii z powodu braku poborowych do wojska. W armii pojawiły się jednostki kadrowe, których likwidacja była w zamierzeniu początkiem reformy wojskowej z 2009 roku. Na początku roku w Armii Rosyjskiej utworzono jednostki kadrowe (o niepełnym składzie) z którymi walka była główną przyczyną reformowania armii ogłoszonej przez ministra obrony Anatolija Sierdiukowa. Jak powiedziano gazecie „Izwiestia” w Sztabie Generalnym, teraz praktycznie w każdej brygadzie lądowej, z powodu braku pełnego stanu osobowego, sformowano bataliony w których nie ma ani żołnierzy ani oficerów ani sprzętu. Według norm w batalionie powinno być około 450 żołnierzy, podoficerów i oficerów a w dywizjonie około 200. W zredukowanych batalionach jest co najwyżej 5-10 oficerów i 10-15 żołnierzy. Sprzęt wojskowy, przy pomocy którego powinni żołnierze wypełniać zadania bojowe, stoi w konserwacji a broń zeskładowana jest w magazynach. W języku wojskowym taki stan nazywa się stanem kadrowym. Od czego zaczęto a na czym skończono, wyjaśnił rozmówca gazety „Izwiestia”. Przypomniał, że do reformy w rosyjskiej armii były trzy typy jednostek wojskowych. Jednostki stałej gotowości bojowej, które miały stany osobowe według stanu wojny, jednostki o ograniczonym stanie osobowym (dla mobilizowanych wakowało 50-60% stanowisk) i te same jednostki kadrowe (brakowało 80-90% obsady stanowisk), których chciał pozbyć się Sierdiukow i szef Sztabu Generalnego Nikołaj Makarow. Jednostki kadrowe istniały w rzeczywistości tylko na papierze.

Nie miały one ani żołnierzy ani oficerów a sprzęt stał zakonserwowany w magazynach. W wypadku wojny powinny one zostać zapełnione żołnierzami do pełnego stanu osobowego z rezerwistów, przejąć sprzęt i stworzyć jednostkę do gotowości stanu wojny. Na te wszystkie działania przeznaczano miesiąc. „Właśnie takie jednostki szef Sztabu Generalnego nazywał papierowymi”- wyjaśnił rozmówca gazety „Izwiestia”. Według niego na Dalekim Wschodzie „kadrowanie” batalionów rozpoczęto jeszcze w styczniu b.r., w pozostałych okręgach wojskowych ten proces zaczęto później.

Przypomnijmy, że w listopadzie 2009 roku w Rosji rozpoczęła się na dużą skalę reforma wojskowa, która doprowadziła do redukcji korpusu oficerskiego o 30% i rozformowania wielkich zgrupowań wojsk lądowych. W czerwcu b.r., wyjaśniając konieczność reformy, szef Sztabu Generalnego Nikołaj Makarow, oświadczył, że przed reformą w kraju była „papierowa” armia w której „ogromna liczba kadry oficerskiej widniała tylko na papierze a w rzeczywistości było skompletowanych mniej 17% Sił Zbrojnych”. W ciągu dwóch lat występując przed Dumą Państwową w czerwcu 2011 roku Sierdiukow powiedział, że „wszystkie jednostki są rozbudowane do stanów gotowości wojennej” i „gotowe są do rozpoczęcia działań bojowych w godzinę” oraz stwierdził, że „jest to „najdonioślejsze osiągnięcie reformy”. Oczywiście teraz o żadnej gotowości bojowej zredukowanych batalionów nie ma mowy. Według słów oficera jednej z brygad lądowych, „stan osobowy w zredukowanych oddziałach będzie uzupełniany tylko w przypadku pełnej mobilizacji, która będzie przeprowadzana tylko w wypadku wypowiedzenia wojny. Pełnowartościowymi bojowo jednostkami zredukowane bataliony będą w przypadku wojny kiedy Najwyższy Głównodowodzący ogłosi mobilizację a komisje mobilizacyjne dostarczą tak zwanych partyzantów, obywateli zmobilizowanych z rezerwy. Ale żeby doprowadzić takie bataliony do stanu jednostek pełnowartościowych potrzebny jest miesiąc. Trzeba je przecież przeszkolić bo inaczej nie zdołają walczyć razem z pozostałymi jednostkami”- powiedział gazecie „Izwiestia” oficer. Wice-przewodniczący Dumy Państwowej ds. Obrony, Franc Klinciewicz, powiedział gazecie, że obecne „kadrowanie” jednostek jest koniecznością i jest tymczasowe.

„Wierzę, że w ciągu 2-3 lat, po wyjściu z „niżu demograficznego” zostaną one odtworzone do stanu jednostek pełnowartościowych. Oczywiście to co obecnie się dzieje jest krokiem wstecz. Ale jest to konieczne”- wyjaśnił Klinciewicz. Jednakże Wojskowe Komendy Uzupełnień nie wierzą, że za 2-3 lata pojawi się tylu poborowych, których ilość pozwoli na 100% uzupełnienia stanów osobowych oddziałów.

„Moja Komenda Uzupełnień musi wezwać do poboru jeszcze 500 ludzi a w rzeczywistości na moim obszarze jest wszystkiego 150 ludzi w wieku poborowym a z nich można wcielić do wojska 90-100 ludzi. Poborowych więcej nie ma, oni się po prostu nie urodzili”- wyjaśnił gazecie szef jednej z Wojskowych Komend Uzupełnień Centralnego Okręgu Wojskowego.

Prezydent Akademii Problemów Geopolitycznych, generał Lieonid Iwaszow, uważa, że stworzenie batalionów kadrowych jest całkowitą klęską reformy Sierdiukowa.

„Brygada w składzie której znajdują się bataliony kadrowe, nie jest w pełnej gotowości bojowej. Żeby miała ona pełną gotowość bojową musi posiadać pełen skład osobowy, który musi być następnie przeszkolony. Do tego potrzebne są miesiące”- powiedział generał Iwaszow.

Komentowanie zamknięte.