Najnowsze

Opublikowano Luty 1, 2015 Przez a303 W Zdrowie

Pan kotek

 

Pan kotek, choć chory, nie leżał w łóżeczku,

bał się stracić pracę, bo skąd wziąć na mleczko.

Dzień cały harował (nikt nie chce być głodny),

pod wieczór cichaczem poszedł do przychodni.

W przychodni mu dali numerek z terminem,

termin nieodległy, miesiąc szybko minie.

 

Nic wyskokowego przez miesiąc nie pijał,

mimo to choroba nadal się rozwija.

Opadły mu wąsy, nos na kwintę zwiesił,

ciągle gorączkuje, życie go nie cieszy.

Czkawka go wykańcza, kaszel go zabija.

Myślał, że to przetrwa, lecz nic mu nie mija.

 

Całkiem wykończony na szpitalnym SOR’ze,

spokojniutko czeka, aż ktoś mu pomoże.

Godziny mijają, dzień bliski jest końca.

Kot już przestał wierzyć, że doczeka słońca,

wtem niespodziewanie słyszy swoje imię.

Lekarz go przyjmuje i wzdycha niewinnie:

– Po co tu przyszedłeś kocurze? Na Boga!

Zbieraj tyłek w troki, idź do gastrologa!.

 

Na wizytę czekał kolejne pół roku,

chudł, marniał, coś w płucach kłuło go i w boku,

doktor mu nawet do gęby nie zajrzał

powiedział otwarcie: – To nie moja branża.

Nie tego koteczku lekarza wybrałeś,

nie z brzucha, lecz z dupska france hodowałeś!.

 

Znów pół roku mija, doktor mięsem rzuca:

– Diagnozę postawię jak prześwietlisz płuca.

Dzień znamienny nadszedł, czas iść na rentgena.

Jest termin, jest rentgen, lecz… koteczka nie ma.

Biedak nie doczekał. Sztywny jest w mogile.

Tym razem do Boga uśmiecha się mile:

 

– Najwyższy Doktorze, znajdź miseczkę mleczka,

w rajskim sanatorium dla twego koteczka.

Będę Tobie mruczał i grzał wieczne kości,

tylko mnie w swym Raju chciej dzisiaj ugościć.

– Cóż mogę koteczku… – Rzekł Bóg wobec faktu.

– Nie zawarłem w tym roku z NFZ kontraktu.

 

A morał? Morału napisać nie zdążę,

pewnie za koteczkiem niedługo podążę.

Wy mnie nie żałujcie, wszak jestem ladaco,

choć żal dupę ściska, że nie poznam na co.

a

Podrzuciła Ola: znalezione w sieci.

Tags :

Komentowanie zamknięte.