Najnowsze

Opublikowano Sierpień 11, 2017 Przez wolnapolska W Polska

Pamięć historyczna motorem działań narodów

Rozniecanie kolejnego ogniska napięć, tym razem na półwyspie koreańskim, budzi poważne zaniepokojenie.  Ewentualny konflikt mógłby spowodować ogromne negatywne następstwa i to nie tylko w samym regionie.
a22

Zwykła w takiej sytuacji retoryka USA o zagrożeniu ze strony „nieprzewidywalnego reżimu”  Północnej Korei, jest takim samym kłamstwem, jak wszystkie poprzednie dotyczące dziesiątek zniszczonych przez Waszyngton państw.  Reżim północnokoreański jest zapewne zbrodniczy w stosunku do swych obywateli, ale nie stanowi problemu w skali międzynarodowej.  Phenian nigdy nie zaatakował nikogo i nie jest nawet eksporterem tak popularnego dziś  terroryzmu, czego nie można powiedzieć o Stanach Zjednoczonych i ich wasalach.

W związku z powyższym, z ciekawością śledziłem ostatnio debatę na ten temat, wiedzioną przez obserwatorów od lat zamieszkałych w regionie, znających lokalne języki, obyczaje i poglądy  ludzi, oraz  postawę władz.  Przeważała opinia, że „północnokoreański reżim” jest całkowicie poczytalny i przewidywalny, w pełni zdający sobie sprawę z ewentualnych następstw konfliktu.  Natomiast społeczeństwo koreańskie nie zapomniało i nie wybaczyło zarówno zbrodni japońskich z okresu II Wojny Światowej, jak amerykańskich z okresu konfliktu na półwyspie, gdzie dywanowe naloty US Air Force zabiły ponad milion ludzi.  Paradoksalnie, agresywnej postawie Stanów, którą można obserwować od zakończenia konfliktu zbrojnego do dnia dzisiejszego, reżim w Phenianie zawdzięcza swe przetrwanie, będąc postrzeganym przez społeczeństwo jako gwarant niezależności od zbrodniczego agresora.

 

Nie inaczej mają się sprawy z Chinami, najbliższym sojusznikiem i protektorem Korei Ponocnej.  Tam też, zarówno społeczeństwo, jak i władze nie zapomniały o wiekach prześladowań, eksploatacji, kolonialnych poniżeń i ludobójstwa, zarówno z okresu II Wojny Światowej, jaki  wcześniejszych, jak np. wojen opiumowych.  Nie zapomniano, ani nie wybaczono, Japonii, Zachodowi, a w szczególności Anglosasom, popełnionych zbrodni.  Stąd też iluzoryczną wydaje się nadzieja Zachodu na zastraszenie i w konsekwencji podporządkowanie sobie tych państw w ramach NWO.  Dlatego też jeszcze bardziej prawdopodobna wydaje się groźba konfliktu nuklearnego, który spowodowałby nieobliczalne konsekwencje dla całego globu.

W tym kontekście można oczywiście debatować, czy pamięć historyczna jest dobra czy nie, ale na pewno jest objawem zdrowia psychicznego i normalności owych społeczeństw.  Dla kontrastu, obywatele III RP są całkowicie jej pozbawieni, czego rezultatem jest dzisiejsza agonia postnarodowej III RP i jej społeczeństwa, oraz triumf jej wszystkich licznych wrogów.

Przeciętny obywatel III RP:

-nie zidentyfikuje żydostwa jako swego głównego wroga, bo byłby to wyraz „antysemityzmu”, a więc dowód na ciemnotę i zaściankowe zacofanie.  A Polak prędzej sobie pozwoli rękę obciąć, niż przyznać że pochodzi z prowincjonalnej nędznej kolonii Unii Europejskiej.  Przy czym dwa tysiące lat z nawiązką świadczące o słuszności powyższej tezy i to w stosunku do wszystkich  bez wyjątku gojów, nie ma nic do rzeczy we wspomnianej sprawie;

-nie uzna Niemców za swych odwiecznych wrogów i sprawców niewypowiedzianych wręcz zbrodni w stosunku do Polski i Polaków, bo są oni „głównym adwokatem III RP w UE”, tak uwielbianym przez polskojęzycznych „europejczyków”, „ekskluzywnym klubie bogatych”.

– nigdy nie skonstatuje rezultatu planowej de-industrializacji Polski w ramach wojny hybrydowej Zachodu, której efekty w każdej niemal sferze były dlań katastrofalne, bo musiałby wtedy zaakceptować druzgocącą konieczność poruszania się Polonezem zamiast Mercedesem i mycia się mydełkiem Pollena a nie Palmolive;

– nigdy nie zauważy dwuznacznej gry hierarchii kościelnej, czyli watykańskiego „deep church”, wynikiem której jest pełna dezorientacja tego segmentu społeczeństwa, który nie uległ jeszcze całkowitej demoralizacji.  Wszelka krytyka i konstatacja tego mogłaby rzucić cień na „największego Polaka wszechczasów”,  którego światło globalnej chwały rozgrzewa w jakimś stopniu zamarznięte w kompleksach serca jego rodaków.

No ale być może dzięki temu III RP nie stanie się zarzewiem globalnego nuklearnego konfliktu, jak to grozi  Korei i Chinom? Niestety, to też może się nie ziścić, jeśli reżim warszawski, na polecenie swych pryncypałów z amerykańskiego „deep state”, nadal będzie zaogniał stosunki z Rosją.

Ignacy Nowopolski

Za: https://www.ignacynowopolskiblog.salon24.pl/

Opublikowano: 11.08.2017

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.