Najnowsze

Opublikowano Listopad 22, 2013 Przez Jan W Apokalipsa, Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Oszustwo na Watykanie

r9,1Poniżej publikujemy nieco już stare dokumenty dotyczące pontyfikatu Jana Pawła II. Dokumenty te to kopie dokumentów watykańskich dotyczących dramatycznych zmian przy ołtarzu – Kanon 230. Czas wybrany na ich ukazanie w całości i przypomnienie wydaje się być właściwy, bo te potworne chamstwo i agresja wymierzone w najświętsze skarby kultu katolickiego, których jesteśmy coraz częściej świadkami, nie wydarzają się przypadkowo czy samoistnie, a są pochodnymi zarówno soboru antychrysta jak i jego reform, a co te kopie dokumentów chyba muszą nam uzmysławiać.

Kanon 230 (Canon 230) otwierał drogę tzw. „ministrantkom” do pomocy kapłanowi przy ołtarzu podczas sprawowania Mszy Świętej i te panienki przy ołtarzach są skutkiem tamtego kanonu. Akty autentycznego wyuzdania, które obecnie widzimy, ocierają się  o rzeczywistość obrządku liturgicznego – a która jest Sercem Kościoła – i są bezpośrednimi skutkami tych rzekomych „reform” , które przeprowadzili „wielcy” papieże Jan Paweł II i Paweł VI, a trzeba tu chyba dołożyć i Piusa XII, który po cichu demontaż Świętej Liturgii rozpoczął(+) – i jako taki jest mocno przereklamowany, nawet wśród najtwardszych tradycjonalistów.

Opublikowanie – puszczenie w świat – kopii dokumentów dotyczących Kanonu 230 jest ważne, bo nikt już nie pamięta okoliczności z tym związanych, faktycznie mało kto o tych okolicznościach słyszał w ogóle. A właśnie nie tylko treść, ale i  te okoliczności (forma ogłoszenia tego nauczania ) to coś, co wskazywać może na ewidentną zbrodniczość tego aktu, celowo wymierzonego w Świętość Kościoła.

Sobór Watykański Pierwszy usystematyzował ostatecznie warunki nauczania papieskiego i stopnie ich ważności dla wiernych. Sformułowano tam dogmat, który odnosi się do tzw. nauczania ex cathedra, gdzie nieomylność papieża należy rozumieć jako bezbłędność w sprawach wiary i obyczajów, nie zaś w sprawach codziennych. Jest tu – również bardzo ważne podkreślenie – oddzielenia „nauczania” papieża jako luźnych wypowiedzi lub zarządzeń papieskich, które nie zawsze muszą być przemyślane czy ogólne, a mogą jedynie mieć charakter czysto doraźny, od nauczania „uroczystego”, które ma być dobrze ugruntowane. Takie więc akty, jak codzienna gadanina ze strony osoby papieża czy też jego wypowiedzi niedotyczące zasad wiary nigdy nie są wiążące dla wiernych – mocą bezwzględną.  Aktem wiążącym dla wiernego jest nauczanie ex cathedra – nauczanie „uroczyste”.

Należy podkreślić ten jeden bardzo ważny aspekt: nauczanie „ex cathedra” – obowiązujące wiernych – cechuje się niezbędnością „uroczystego” ogłoszenia takiego nauczania. Uroczyste ogłoszenie nauczania to żaden zbytek luxusu czy uzewnętrzniona skłonność do bankietowania, jak to by się mogło wydawać, ale jest to bardzo ważny zbiór warunków ukazujących kapłanom i wiernym to, że osoba papieża, w klimacie prawnie nobilitującej powagi, po modlitwach i przemyśleniach podjęła dobrowolnie jakiś akt (nauczanie), który jest obowiązujący dla wiernych. Obecni hierarchowie podczas uroczystej mszy, która jest ramą tego uroczystego ogłoszenia nauczania, są tego świadkami i poręczycielami prawnie ważnego i dobrowolnego aktu papieża. Oni wiedzą to, że papież przez pewien okres czasu sprawę badał i z namysłem, dobrowolnie ogłosi obowiązujące dla kościoła nauczanie. Wierni mając świadomość spełnienia wszelkich przyjętych procedur i rytuałów, które miały miejsce w trakcie takiego ogłaszania, mają żywe przeświadczenie co do tego, że nikt nie dopuszczał się jakiegokolwiek gwałtu lub podstępu wobec papieża, aby taki akt ogłosić, lub też w sposób nielegalny wpływał na charakter tego nauczania lub okoliczności jego ogłoszenia.

Otóż ani zwołanie Soboru Watykańskiego II, ani wcześniejsze zmiany modlitwy wielkopiątkowej za żydów, ani ogłoszenie Novus Ordo, ani ogłoszenie Kanonu 230 nie było ani z kimkolwiek oficjalnie konsultowane przez papieża, ani wcześniej wiadome hierarchom, że w ogóle planowane.  A było przedsoborową tradycją to, że takie akty ogłaszano bardzo uroczyście i bez zaskoczenia dla wiernych. Po soborze zaś wprowadzono nowe zwyczaje: zaskoczenie lub – jak w przypadku omawianego Kanonu,  retroaktywnie –  fakty spadły na wiernych niejako „jak grom z jasnego nieba” i nikt nie wie, dlaczego zaczęły nagle obowiązywać. Nawet obecne wprowadzenie (inwokacji) słowa „Lucyfer” podczas modlitwy Wielkiej Soboty zaskoczyło wiernych i chyba do tej pory (niemal dwa lata od tego faktu tej inwokacji) nie znalazł się jakikolwiek ksiądz, który by to skomentował. Wierni zatem – na przyszłą Wielka Sobotę – będą znowu modlić się słowami „Lucyfer”, nie rozumiejąc już niczego.  A co jest bardzo podobne do nowego różańca, który wprowadził JPII, które to nowinki odrzucił nawet sam Paweł VI, chociaż – jak później ujawniono – był do tego mocno nakłaniany przez żyda i masona Hannibala Bugnini`ego. Czyli to, co nie udało się w kurii rzymskiej, w skład której wchodzili jeszcze jacyś hierarchowie przedsoborowi, poszło jak z płatka w tej samej kurii, ale już dobrze zażydzonej przez Wojtyłę.

Po szoku wywołanym ogłoszeniem przez Pawła VI Novus Ordo i zlikwidowaniem Mszy Wszechczasów, nieliczni  – co prawda – oponenci do tej zmiany zauważyli właśnie to, że ogłoszenie przez Pawła VI nowego porządku nie miało charakteru uroczystego. Chociaż wtedy jeszcze nie było tak dramatycznie w Kościele jak obecnie, ale i tak wśród bardzo poważnych,  a wyważonych obserwatorów zaczęło gruntować się podejrzenie (które trwa do dzisiaj), że albo Paweł VI miał sobowtóra, który podejmował  takie zbrodnicze decyzje, albo Montini był narkotyzowany przez najbliższe mu otoczenie i nie kontrolował się.

I w tym kontekście zbrodni soborowych lub posoborowych, jednakowo wymierzonych w Kościół Święty – a widocznych dla nas skutków w Polsce, w Warszawie, w galerii sztuki -wykładamy kopie tamtych dokumentów sprzed lat dwudziestu wyrażając nadzieję, że zostaną one skopiowane, zachowane dla potomnych i w końcu nadejdzie chwila nie tylko na właściwe wnioski, ale i na rękoczyny, bo „myśl bez miecza skutków nie przynosi”. A co Polakom słabo mieści się w głowach.

Do dokumentów tych dajemy jedynie krótkie komentarze:

Przedłożone poniżej kopie dokumentów mają zarówno cechy fałszerstwa jak i też zostały przedłożone w okolicznościach wskazujących na  przestępstwo.

  1. Dokument Kanon 230 – fakt informujący o jego zmianie – został ogłoszony 15 marca 1994 roku, a dokument ten miał być rzekomo zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II prawie dwa lata wcześniej, bo 11 lipca 1992. Czyli z powodów sobie tylko znanych, władze kurii rzymskiej i sam papież mieliby się kryć przed całym Kościołem ze swoimi tajnymi decyzjami.
  2.  W dniu 11 lipca 1992 roku – dnia rzekomego ustanowienia Kanonu jako ważnego – K.Wojtyła cierpiał w boleściach z powodu ostrego bólu jamy brzusznej i następnego dnia był pilnie operowany na nowotwór jelita. Rzekomo to ten rzekomy nowotwór sprawiał tak wielkie cierpienie choremu.
  3. Opublikowany dokument Kanon 230 jest logicznie niespójny lub całkowicie niejasny.

Bo mówi o tym, że dziewczyny mogą być dopuszczone do posługi, a zaraz potem wyjaśnia to, że celem tej posługi jest właściwe wdrożenie posługujących do ich przyszłego stanu kapłańskiego. Dodatkowo, można by zrozumieć, że sam papież miałyby podważać tym dokumentem swoje własne nauki, gdzie bezapelacyjnie negował prawo kobiet do kapłaństwa.

Jak widzimy, dokument ten – jako nauczanie – nie był ogłoszony uroczyście, ale nikczemnie i był wprowadzony tylnymi drzwiami, czyli sam papież zachowywał się tak, jak złodziej we własnym kościele.

Jest to całkowicie niedorzeczne i w tym kontekście nie jest pewne czy oczywiste to: kto i kiedy ten dokument ostatecznie sformułował.

Dodatkowo, nawet gdyby kanon ten był odczytany w obecności JPII, to nie ma takiej pewności co do tego, czy chory i znarkotyzowany człowiek był świadom tego, co się tam działo. Wręcz przeciwnie, mamy pewność w tym, że obecny tam papież Jan Pawel II był całkowicie niedysponowany do tego, aby uczestniczyć kanonicznie w jakiejkolwiek czynności w Kościele opisanej duchem i literą prawa.

A nawet gdyby papież był zdolny do czynności prawnych, to jaki jest dowód – gwarancja – na to, że kardynał sprawozdawca – który w takich wypadkach odczytuje dokument – odczytał właśnie tę treść dokumentu, którą dwa lata później opublikowano oficjalnie. Czy kardynał nie oszukał? Czy sekretarz kardynała, który nosił za kardynałem teczkę, nie „zakombinował”? Lub czy nie oszukała drukarnia, która dwa lata później ten dokument wydrukowała? Gdzie jest jakikolwiek dowód na to, że dokument odczytany w obecności papieża i wydrukowany dwa lata później są tożsame?

Nikt nigdy w kościele nie poruszył tego tajemniczego tematu i nie wyjaśnił wiernym, dlaczego ten ważny dokument przez tak długi okres czasu był tajny. To istotne, bo przecież nagle może ktoś wyskoczyć z innym papierem i ujawnić nowe prawa, też ważne i dramatyczne, a co wtedy?

Snując jednak jakieś uproszczone prawdopodobieństwa, możliwe jest po prostu przyjąć to, co najprawdopodobniejsze, że mianowicie:

dokument ten – Kanon 230 – w swojej treści, był sfabrykowany znacznie później niż 11 lipca 1992, a datowany retroaktywnie w chwili jego publikowania 1994 roku.

Tak czy owak, okoliczności związane czy z faktycznym odczytaniem dokumentu w dniu 11 lipca i  pozostawienie go tajnym  przed wiernymi, czy w końcu sfałszowanie go w terminie późniejszym, nie czyni nam różnicy uznaniu tego dokumentu jako w pełni nieprawnego. Kanon 230 jako niegodnie wdrożony jest nielegalny. I tylko wśród nieświadomych tych okoliczności może być wiążący.

Stojąc więc na gruncie tak czysto formalnym, jak określonego ducha prawa, musimy dokument taki  – jak tu Kanon 230 – uznać za prawnie nieważny, bo błąd nie czyni obowiązującego prawa, a błędów jest wiele. Lub inaczej – errantis nulla voluntas est – działanie pod wpływem błędu nie wyraża woli.

Kanon 230 i przestępstwo okoliczności jego ogłoszenia nie jest faktycznie niczym odosobnionym w posoborowej historii kościoła. Podobne glosy, co pisaliśmy już  powyżej, o przestępczym charakterze ogłoszenia nowej mszy – były podnoszone po ogłoszeniu Novus Ordo przez Pawła VI, która to zmiana – co szybko wykazano –  nie oznaczała jedynie zmian wystroju kościoła czy charakteru estetycznego mszy, ale zmieniła charakter naszej wiary i naszego etosu jako całości. Czyli „nowa msza” na płaszczyźnie kościoła dokonała negatywnych zmian w innych, zdawałoby się odległych dziedzinach życia codziennego, w tym np. czysto ekonomicznego.

Pozostaje pytanie:

Czy wierni mają się na to wszystko zgadzać, czy też może nadeszła w końcu pora chwycenia z miecze, co gdzieniegdzie już widać. A nam upokorzonym, mentalnie zniewolonym – czy przyjdzie stanąć wśród tych zbrojnych krzyżowców, czy znajdą się tam Lachy? Czy Lachy są jeszcze na świecie?

(-)Krzysztof Cierpisz

2013-11-21

 (+)  Modlitwa piątkowa z żydów.

Za: http://gazetawarszawska.com/2013/11/21/oszustwo-w-watykanie/

Data publikacji: 21.11.2013

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.