Najnowsze

Opublikowano Styczeń 23, 2014 Przez a303 W Felietony

Czy Oświęcim leży w Polsce?

aWyjazdowa sesja Knesetu w Oświęcimiu to wydarzenie bez precedensu. Jakoś nie słyszałem do tej pory o inicjatywie marszałek Ewy Kopacz, czy Prezydium Sejmu, by posłowie zorganizowali uroczystą sesję wyjazdową Izby w Wilnie, Lwowie, czy w miejscu kaźni tysięcy Polaków w Katyniu. O planowanej w Oświęcimiu hucpie nasi politycy milczą jak zaklęci. I ci z koalicji rządowej i ci z opozycji parlamentarnej ponad podziałami nabrali wody w usta podobnie jak po niedawnych żądaniach restytucji mienia wysuniętych w Izraelu wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego. Cóż, temat niewygodny. Jeszcze by zostali nazwani „antysemitami”, a wówczas żegnaj kariero w Polsce i Europie.

Obrady Bundestagu w Szczecinie lub Wrocławiu poświęcone odpowiedzialności Polaków za zbrodnie Armii Krajowej na żołnierzach niemieckich podczas wojny? Posiedzenie ukraińskiej Wierchownoj Rady w Przemyślu dotyczące ludobójstwa dokonywanego przez naszych rodaków na Wołyniu i Podolu na bojownikach bohaterskiej OUN-UPA i ukraińskich sąsiadach? Czemu nie?

Wszystko jest już możliwe, skoro 27 stycznia, z okazji 69. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz, do Oświęcimia przybędzie ponad połowa deputowanych z izraelskiego Knesetu oraz wielu członków rządu tego państwa, by wziąć udział w – jak to określił w październiku ubiegłego roku portal tvn24.pl – „największej w historii zagranicznej sesji” izraelskiego parlamentu. Parlamentarzystom towarzyszyć będą ocaleni z Zagłady, dowódcy izraelskiej armii oraz naczelni rabini kraju Dawid Lau i Icchak Josef. Na czele delegacji ma stanąć były minister ds. diaspory i obecny przewodniczący parlamentu Juli Edelstein.

Wszystko odbywać się będzie pod czujnym okiem setek agentów Mossadu i innych tajnych i jawnych służb izraelskich a pewnie i rodzimej policji. Za to oblężenie Oświęcimia zapłacimy w części z naszych kieszeni, ale kto by się z tym liczył. Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, Piotr Cywiński już we wrześniu 2013 roku nie krył zadowolenia. Mówił wówczas agencji ynetnews.com, że „decyzja Knesetu o zwołaniu posiedzenia w Auschwitz, w dniu wyzwolenia obozu, jest niezwykła, niemal niemożliwa i oczywiście bardzo pozytywna oraz ważna dla nas wszystkich – Izraela, Polski, Żydów i nie-Żydów. Jesteśmy (…) szczęśliwi, że izraelski parlament zdecydował się odbyć swoją sesję na terenie naszego muzeum.”

Będą zwalczać antysemityzm

Myliłby się jednak ten, kto uważa, że ta jednodniowa sesja będzie poświęcona wyłącznie upamiętnieniu pomordowanych w Auschwitz. To jest już przecież takie nudne, a ponieważ życie w pokoju też jest nudne, więc będzie szukanie wroga. Będzie się więc deliberować o koniecznej walce z narastającym antysemityzmem, i nic w tym dziwnego, gdyż jest to od lat koronny argument w szantażu politycznym i medialnym uprawianym przez Tel-Awiw. Jeden z organizatorów oświęcimskich obrad, Jonny Daniels, przytaczany przez portal Polonia Christiana, nawet nie ukrywa prawdziwego celu obrad, które mają się stać „symbolicznym pokazem siły i globalnej determinacji” w zwalczaniu antysemityzmu. Z kolei przedstawiciele fundacji „Z głębin”, zajmującej się utrwalaniem pamięci o holokauście i będącej inicjatorem sesji, przytaczają w swoim oświadczeniu słowa Edelsteina, iż „celem spotkania jest (…) także rozmowa z parlamentarzystami z całego świata o tym, co musi zostać zrobione, by nic podobnego nie przydarzyło się nigdy więcej nigdzie na świecie, a w szczególności Żydom. Antysemityzm, szczególnie w Europie, osiągnął bezprecedensowy od czasów Holocaustu poziom. Nie możemy czekać, aż pociągi zaczną znowu jeździć do Auschwitz-Birkenau”. A kropkę nad „i” stawiają wspomniani działacze „Z głębin”, gdy piszą, że „symbolika nie mogła być bardziej uderzająca – ledwie kilka metrów od komór gazowych, w których zamordowano miliony Żydów, spotkają się przedstawiciele parlamentu żydowskiego Państwa Izrael”.

Za krytykę polityki Izraela do więzienia

Według izraelskiej prasy w Muzeum Auschwitz z członkami Knesetu spotkają się parlamentarzyści z innych krajów, w tym z Polski, Rosji i Stanów Zjednoczonych, będą też przedstawiciele wielu ruchów młodzieżowych i studenckich. Nauczą się zapewne wiele i po 27 stycznia będą wiedzieli, jak się z tą zarazą antysemityzmu obchodzić. Będzie im tym łatwiej, że Unia Europejska wytyczyła już szlak w zwalczaniu tzw. nietolerancji, czyli braku zgody na dominację mniejszości seksualnych i poprawność polityczną, mimo że oczywiście to są niewinne igraszki w porównaniu z groźbą pociągów, które „zaczną znowu jeździć do Auschwitz-Birkenau”, no ale od czegoś trzeba było zacząć. Europejska Rada ds. Tolerancji i Pojednania, założona w 2008 roku przez Aleksandra Kwaśniewskiego, który jest jej prezesem, oraz przez Moshe Kantora, szefa Europejskiego Kongresu Żydów, wypichciła więc projekt pod nazwą projektem „Europejskie Ramy Wspierania Tolerancji”, który ma otoczyć monitoringiem osoby nieposłuszne zaleceniom unijnego „Wielkiego Brata”. Nie bez kozery Kwaśniewski podkreślał swego czasu w Brukseli na konferencji poprzedzającej wręczenie Europejskiego Medalu Tolerancji, że „wobec kryzysu gospodarczego trapiącego Europę nie uciekniemy od kłopotów z rosnącym nacjonalizmem i populizmem”. A jak się rozwiązuje kłopoty w słynącej z tolerancji Unii Europejskiej? Wiadomo, że za pomocą bata. No więc, jeśli pomysł przejdzie, to na rządy państw UE zostanie nałożony obowiązek ustanowienia „specjalnych jednostek administracyjnych”, które będą monitorować każdą osobę lub organizację podejrzaną o nietolerancję w życiu publicznym i prywatnym. „Monitorować” czyli podsłuchiwać, śledzić i karać tych, którzy popełniają „zbrodnie o szczególnym charakterze”, jak precyzuje to dokument. Owym monitoringiem ma się zająć specjalna komórka utworzona w Ministerstwie Sprawiedliwości lub Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Ekstremiści zostaną policzeni, odizolowani i po krzyku.

W kwestii „walki z antysemityzmem” i napiętnowania wszelkich nienawistników grunt też został przygotowany. W ostatnich miesiącach publikowano kolejne analizy mające udowodnić, że jesteśmy w przededniu rozpętania nowego holokaustu. Był odpowiedni w swej wymowie sondaż amerykańskiej Pew Research Center, a monitoring prowadzony przez Europejską Agencję Praw Podstawowych odnotował nagle narastającą dyskryminację i wzrost liczby „przestępstw z nienawiści” wobec Żydów w państwach UE. Według tych danych 48 proc. Żydów z Węgier i 46 proc. Żydów z Francji chce wyemigrować do innego kraju ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa spowodowane konfliktem arabsko-izraelskim. Ponadto z „jakimiś formami antysemityzmu” bezpośrednio spotkała się w 2012 r. mniej niż jedna czwarta Żydów z Europy, w tym 70 proc. Żydów z Francji, a w Wielkiej Brytanii niecałe 30 proc. Żydów obawia się napaści, czy innej formy prześladowania.

Być może więc w Oświęcimiu zostaną podjęte decyzje o sposobach zakładania kagańca poprawności politycznej, czyli zakazania krytykowania wewnętrznej i zewnętrznej polityki Izraela. Zresztą już w 2011 r. Fundacja Friedricha Eberta stwierdziła, że obecny antysemityzm przejawia się właśnie w krytyce państwa Izrael, oraz poglądach chociażby takich jak ten o kontrolowaniu przez lobby żydowskie amerykańskiej polityki zagranicznej. Stanowisko to było dopełnieniem wcześniejszych prac Europejskiego Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (EUMC), które w 2005 roku przygotowało nową, roboczą definicję antysemityzmu, obejmującą nie tylko rasowe czy religijne uprzedzenia do samych Żydów, ale również krytykę polityki Tel-Awiwu, w tym kwestionowanie prawa narodu żydowskiego do samostanowienia, jak i zarzucanie Izraelowi „działań rasistowskich”, porównywanie jego współczesnej polityki do rasistowskiej polityki narodowo-socjalistycznych Niemiec, czy też obarczanie Żydów odpowiedzialnością za tę politykę. Teraz następczyni EUMC, Agencja Praw Podstawowych powołując się na dane zebrane w poszczególnych państwach poszła jeszcze dalej i podkreśliła, iż Żydzi cierpią prześladowanie z powodu „oczerniania Izraela”, zaś Daniel Schwammenthal, dyrektor Transatlantyckiego Instytutu AJC w Brukseli, podkreślił, że przyjęcie nowej definicji antysemityzmu nie jest tylko kwestią wizerunku całego narodu i przyszłości stosunków dwustronnych między krajami europejskimi a Izraelem, a czynnikiem decydującym o przyszłości europejskich Żydów, rozważających emigrację.

Roger Waters pod ścianą?

Ponieważ jak wiadomo, o Żydach można pisać, albo dobrze, albo wcale, to Agencja Praw Podstawowych sugeruje, iż państwa członkowskie Unii Europejskiej powinny „rozszerzyć podstawę prawną do ścigania przestępstw z nienawiści i przestępstw popełnionych z pobudek antysemickich w Internecie”. Wśród propozycji środków do likwidacji „nienawiści” jest też powołanie „wyspecjalizowanych jednostek policji, które będą monitorować, a także ścigać przestępstwa z nienawiści w sieci” jak również „wprowadzenie środków w celu zachęcenia użytkowników do zgłaszania na policję wszelkich antysemickich treści”. Czy to samo będzie się też odnosić do treści niezgodnych z brukselską doktryną poprawności politycznej? Blokowanie przez Facebook takich polskich stron jak prawy.pl, czy profilu Marszu Niepodległości, których grzechem jest to, że upowszechniają wartości narodowe i katolickie pokazuje, że Orwellowskie przepowiednie z „Roku 1984” są już ponurą rzeczywistością.

Na celowniku strażników dobrego imienia Izraela znajdują się wszyscy, którzy ośmielą się wypowiedzieć choć najmniejsze słowo krytyki pod adresem tego państwa miłującego pokój. „Jewish Daily Forward” w artykule pt: „Biggest Barrier To Peace is ‚Unlimited’ Funds Given to AIPAC, Says Jack Straw” z 27 października 2013 roku skrytykował byłego brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Jacka Strawa za jego wystąpienie w Izbie Gmin. Straw miał bowiem czelność stwierdzić, że Izraelski Komitet Spraw Publicznych w USA i jego amerykańskie „nieograniczone” fundusze są największymi przeszkodami do zawarcia pokoju między Izraelczykami a Palestyńczykami, jak również skrytykował Niemcy za ich „obsesję” obrony Izraela . Autor artykułu w JDF napisał, że skoro takie rzeczy mówi bez ogródek ważny polityk, to „aż strach pomyśleć”, o czym muszą rozprawiać w prywatnych rozmowach zwykli Europejczycy.

W ostatnich tygodniach pierwszym antysemitą nowej generacji został Roger Waters, lider legendarnej grupy Pink Floyd, który w grudniu 2013 roku w wywiadzie dla internetowego magazynu „Counterpunch” przyrównał politykę Tel-Awiwu wobec Palestyńczyków do ludobójstwa niemieckiego na Żydach w czasie II wojny światowej. Waters stwierdził m.in., że Izrael prowadzi w Palestynie rasistowskie czystki etniczne, zaś ONZ milczy w sprawie apartheidu na terytoriach okupowanych, dodając że nie zagrałby obecnie w Izraelu, mimo że za koncert oferowano mu ponad 10 milionów dolarów, tak samo jak nie zagrałby we Francji podczas trwania reżimu Vichy, czy w Berlinie podczas sprawowania władzy przez nazistów. Były wokalista Pink Floyd jest przerażony izraelską propagandą, która sączy się w Stanach Zjednoczonych w mediach głównego nurtu, a także w szkołach, co określił wylewaniem „kubła gówna”. Uważa też, że żaden izraelski rząd po 1948 roku nie podszedł na serio do tematu utworzenia państwa palestyńskiego, prowadząc politykę zwalczania Arabów. Muzyk nie wierzy więc w zapewnienia o chęci dialogu, wskazując na dalszą budowę na terytorium Palestyny izraelskich osiedli.

Hucpa bez precedensu

Niezależnie od tego co się wydarzy 27 stycznia, nie ma wątpliwości, że wyjazdowa sesja Knesetu w Oświęcimiu to wydarzenie bez precedensu. Jakoś nie słyszałem do tej pory o inicjatywie marszałek Ewy Kopacz, czy Prezydium Sejmu, by posłowie zorganizowali uroczystą sesję wyjazdową Izby w Wilnie, Lwowie, czy w miejscu kaźni tysięcy Polaków w Katyniu. Już widzę ten lament jak to jest naruszana suwerenność Rosji, Litwy, czy Ukrainy. A u nas bez problemu, parlamentarzyści z obcego państwa wyznaczają sobie na naszym terytorium spotkanie, prawdopodobnie bez pytania władz w Warszawie o zgodę, i organizują sobie najspokojniej w świecie sesję parlamentu.

Ale może jest tak, że oczarowani obietnicami kolejnych cudów gospodarczych Tuska nie zauważyliśmy inkorporowania Oświęcimia przez Izrael. W sumie byłoby to zgodne z linią elit III RP, którą najlepiej oddaje fragment sprostowania Ministerstwa Spraw Zagranicznych wysłanego w tych dniach do redakcji „The Jerusalem Post” w reakcji na użycie w jednym z artykułów określenia „nazistowska Polska”. „Sformułowanie to jest tym bardziej dotkliwe zwłaszcza teraz, gdy Polska jest jednym z najbliższych przyjaciół Izraela w Unii Europejskiej i na różnych forach międzynarodowych” – podkreślono w stanowisku MSZ. A jak wiadomo „jednemu z najbliższych przyjaciół” krzywdy się nie zrobi…

Toteż o planowanej w Oświęcimiu hucpie politycy milczą jak zaklęci. I ci z koalicji rządowej i ci z opozycji parlamentarnej ponad podziałami nabrali wody w usta podobnie jak po niedawnych żądaniach restytucji mienia wysuniętych w Izraelu wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego. Cóż, temat niewygodny. Jeszcze by zostali nazwani „antysemitami”, a wówczas żegnaj kariero w Polsce i Europie.

Piotr Jakucki

Źródło: http://jakuccy.pl/czy-oswiecim-lezy-w-polsce/?lang=pl

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.