Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 13, 2014 Przez a303 W Ukraina

Oświadczenie Igora Striełkowa na briefingu w dniu 11 września

Oświadczenie Igora Striełkowa na briefingu w dniu 11 września (pełny tekst)

a

Minął równo miesiąc od czasu, gdy musiałem opuścić stanowisko Ministra Obrony i Dowódcy Wojsk Pospolitego Ruszenia DRL. Nie powiem, że decyzja ta była dla mnie łatwa. Nie proste też były i okoliczności, w których była ona podejmowana. Donieck i całe zgrupowanie sił zbrojnych DRL znajdowały się w operacyjnym otoczeniu i z ogromnym trudem odpierały ze wszystkich stron nieustanne ataki oddziałów karnych. I tylko kilka osób w kierownictwie Republiki wiedziało, że dosłownie w ciągu najbliższych kilku dni powinny nastąpić istotne zmiany i wrogowi zostanie zadana decydująca klęska. Byłem jednym z liczby tych nielicznych, ale nie mogłem nawet napomknąć swoim podwładnym, że wkrótce zaczniemy atakować i odbierać przejęte przez wroga pozycje. Jeszcze trudniej było sobie uzmysłowić, że dowodzić wyzwoleniem pozostawionych (w tym – również według moich osobistych rozkazów) miast i osiedli Donbasu nie będzie mi dane. Moralnie było trudno zostawiać swoich przyjaciół, w tę, że tak powiem, „godzinę przed świtem”, kiedy zagłada naszej sprawy dla wielu wydawała się nieunikniona. Zatrzymywać się na okolicznościach, które zmusiły mnie do dymisji, nie będę. Powiem tylko, że podjęta decyzja była słuszna, umożliwiła bowiem w przeddzień ofensywy połączenie dowództwa sił zbrojnych DRL w jednych rękach i dzięki której uniknięto wielu konfliktów, jak trąd niszczących Republikę, jak również zapewniono niezawodne dostawy dla naszych jednostek i oddziałów wszystkiego, co było niezbędne.

W ciągu ostatnich kilku tygodni sytuacja na frontach Noworosji zmieniła się radykalnie. Na większości kierunków oddziały karne zostały odrzucone, ponieśli one ogromne straty i przeszły do obrony. Powstały przesłanki do całkowitego wyzwolenia terytorium Donbasu od oddziałów karnych i wojsk, podległych władzom w Kijowie. Pod ciosami armii DRL wróg, odgryzając się, zaczął wycofywać się na zachód, a jego dowództwo i żołnierzy ogarnęła panika. Ale co się wydarzyło potem? Na naszych oczach do sprawy zaczęły się wtrącać te siły, które już wcześniej prawie uśmierciły „Rosyjską Wiosnę” i od tego czasu nie zaniechały prób zniszczenia ruchu narodowo-wyzwoleńczego narodu rosyjskiego Noworosji.

Nie ma takiej podłości, na którą by nie były gotowe pójść te siły, które już niejednokrotnie ujawniły w najnowszej historii Ojczyzny swoją najbardziej złowrogą jakość. To właśnie one, sterowane z zagranicy, odegrały kluczową rolę w zniszczeniu Związku Radzieckiego w 1991 roku, a następnie przez całe lata 90-te otwarcie szydziły z narodów Rosji, dokonując orgii grabieży ogromnego sowieckiego dziedzictwa gospodarczego i kulturalnego. Dokonywały one na resztkach naszej Ojczyzny potwornych według konsekwencji liberalnych eksperymentów, absolutnie nie dbając o skutki dla kraju, który nazywały (i nadal nazywają) pogardliwym epitetem „ta”. Bachanalii rozkładu towarzyszyły sprowokowane przez te siły krwawe wojny, dzika nieokiełznana przestępczość, niemoralność, upadek moralny, propaganda najbardziej podłych zboczeń, jakie tylko można wymyślić, zniszczenie ekonomicznej niezależności i suwerenności polityki zagranicznej. Nawet doznawszy porażki po próbach ostatecznego zniszczenia Rosji na początku lat 2000-ch, siły te nigdzie nie znikły, a potajemnie kontynuowały swoją niszczycielską pracę w nadziei, że ich czas nadejdzie znowu i we właściwym czasie zakończą one to, co rozpoczęły. Jednak, gdy na horyzoncie zajaśniał świt „Rosyjskiej Wiosny”, a nasz kraj zaledwie zaczął się, nie w słowach, ale realnie podnosić z kolan, starając się przemyśleć wyniki gorbaczowskiej kapitulacji i przywrócić należne mu od dawna prawa i terytoria, wywalczyć prawdziwą niezależność, jak „5-ta kolumna” natychmiast zmobilizowała wszystkie posiadane siły. Powrót Krymu do składu Rosji spowodował nie tylko jej szok, a powstanie w Noworosji – prawdziwą panikę, ale także zmusiły ją ponownie ujawnić swoje prawdziwe oblicze. „Poderwana na apel” i rzucona do walki cała bardzo liczna agentura, która z powodzeniem od wielu lat stroiła się w odzież „patriotów” i „mężów stanu” i pod tą przykrywką przeniknęła do najwyższych szczebli władzy, a nawet do otoczenia Prezydenta Rosji. Występując przeciwko interesom państwa i narodu, ci zdrajcy, nadal bezczelnie twierdzą, że są „przyjaciółmi” Prezydenta, a swoje jawnie wywrotowe i szkodliwe działania przedstawiają jako jedyne prawidłowe środki, dotyczące umacniania rosyjskiej państwowości. Skąd, zapytacie, taka bezczelność i pewność własnej nietykalności? Wyjaśnienie jest bardzo proste: wszystko, co ma wartość dla przedstawicieli „5-tej kolumny” (tj. pieniądze lub inne zasoby materialne, a także rodziny i potomstwa), dawno – dawno temu zostały wywiezione za granicę i zachowanie ich zależy wyłącznie od łaski zagranicznych właścicieli.

Przez pięć miesięcy walki w Noworosji Rosjanie w pełni odczuli na sobie „owoce” tego rodzaju działań wywrotowych. W tym czasie, kiedy rosyjska pomoc wojskowa była niezbędna jak życie dla praktycznie bezbronnych powstańców i kiedy pomoc ta mogła praktycznie bezkrwawo doprowadzić do wyzwolenia wszystkich rosyjskojęzycznych województw, agenci wpływu w jednolitym zrywie zawyli o niemożności i niedopuszczalności bezpośredniej wojskowej pomocy dla powstańców. Oddziały karne paliły ludzi w Odessie, rozstrzeliwały z ciężkiej artylerii Sławiańsk i pilnie tworzyły zdolną do działań armię, a ich wspólnicy, którzy przeniknęli do kierownictwa polityki zagranicznej Rosji nie tylko sabotowali jakąkolwiek pomoc wojskową i polityczną dla powstańców, ale także, w pełnym porozumieniu z Poroszenko, Turczynowem, Achmetowem, Tarutą i innymi przedstawicielami ukraińskiej oligarchii, powodowali rozłam w szeregach kierownictwa powstania, nie pozwalali utworzyć jednolitego dowództwa i wspólnymi siłami starali się skierować do rozstawionych przez siebie pułapek Prezydenta Rosji. Wytrwałość i poświęcenie powstańców nie pozwoliły oddziałom karnym stłumić powstania do czasu, kiedy realna pomoc z Rosji jednak dotarła do adresata. Pospolite ruszenie przeszło do natarcia. Ale i tutaj, zdrajcy ujawnili siebie w pełni. Znajdującej się na granicy totalnej klęski natychmiast wyciągnęli „pomocną dłoń”, organizując rozejm i starając się w toku negocjacji „oddać” dosłownie wszystkie zdobycze powstańców, przekazując je na łaskę kijowskiej junty. Bardziej haniebnych umów niż te, które są obecnie przedmiotem dyskusji w Mińsku, wymyślić po prostu nie można. A w międzyczasie, Kijów szybko uzupełnia, dozbraja i szkoli swoją armię, szykując się do kontynuowania ludobójstwa Rosjan w Noworosji. W rezultacie mamy absolutnie taką samą sytuację jak na początku naszego ruchu, tylko w znacznie trudniejszych pozycjach wyjściowych. Jeśli w kwietniu-maju Kijów nie miał zdolnej do walki armii, ani wsparcia ludności, to teraz oddziały karne są zmobilizowane i uzbrojone „po zęby”, a ludność Ukrainy, która się znalazła pod zmasowanym wpływem propagandy, szeroko wykorzystującej metody programowania neuro-lingwistycznego, w znacznym stopniu jest zamieniona w zombie i przestała odróżniać prawdę od fałszu. Podczas tych samych kilku miesięcy przeciwko Rosji wprowadzono kilka pakietów sankcji ekonomicznych, a z ust wyższego szczebla wojskowych i dyplomatów krajów Zachodu zabrzmiały zapomniane już nieco zastrzeżenia dotyczące Abchazji i Osetii Południowej, jawne groźby słyszy się od kontrolowanych przez Amerykę islamskich bojowników. Przygotowują się do długiej i poważnej walki z Rosją. Zachód i „5-ta kolumna” praktycznie nie ukrywa swoich planów dotyczących obalenia Prezydenta Putina i następującego po tym całkowitego demontażu Rosji, a ich „agenci wpływu” ze wszystkich sił przekonują kierownictwo kraju, że pojednanie jest nie tylko możliwe, ale i że jest to jedyna konieczna alternatywa. Ten fakt, że nic, oprócz całkowitej kapitulacji, wrogów Rosji nie urządza, starannie ukrywa się przed opinią publiczną i przypuszczam, nawet przed Prezydentem.

W ten sposób, wszystkie wyjątkowo sprzyjające możliwości, które miała Rosja na wiosnę, zostały niezrealizowane, i wręcz przeciwnie, jesteśmy w obliczu stale rosnącego zagrożenia militarnego. Zasługa „5-tej kolumny” w tym jest niezaprzeczalna.

Dlaczego jednak tak nieubłaganie, a może nawet samobójczo wystąpili nasi liberałowie przeciwko Prezydentowi i jego kursowi? Z jakiego powodu tak się oni ośmielili, rzucają wyzwanie jemu i jego polityce? Moim zdaniem, są tutaj dwa główne czynniki, a pierwszym z nich jest to, że „5-ta kolumna” również nie ma innej drogi, oprócz buntu (na razie jeszcze ukrytego, ale to tylko na razie). „Rewolucja od góry”, rozpoczęta przez Władimira Władimirowicza Putina, pozbawia ich szans na polityczne przetrwanie, a wyjechać po prostu z kraju do „zarobionych pracą ponad siły” zamorskich posiadłości nie pozwalają im gospodarze zagraniczni. Drugi czynnik jest jeszcze bardziej oczywisty: mając poważne pozycje we władzy, i znaczne środki finansowe, zdrajcy poważnie liczą na przejęcie władzy przez siebie, aby w uniesieniu kontynuować na nowym etapie proces cięcia resztek niegdyś wielkiego kraju i „recyklingu” zamieszkujących w nim narodów. Ale do realizacji tego zamiaru muszą oni przeprowadzić jeszcze wiele działań wstępnych. W pierwszej kolejności – pozbawić Prezydenta Putina tego szerokiego poparcia narodu, które on zasłużenie otrzymał w wyniku akcji zagranicznych i krajowych w ostatnich latach. A co może być bardziej korzystne w tym planie, niż „olanie” Rosjan Noworosji, a następnie złożenie osobiście na Prezydenta całej odpowiedzialności za to? Przecież sami przedstawiciele „5-tej kolumny” jak hieny, starannie przebywają w jego cieniu, unikając rozgłosu.

Droga, która już wytyczyły wrogowie, jest dla nas zupełnie jasna. Maksymalne przedłużanie wojny, któremu mają towarzyszyć maksymalne ofiary i cierpienia ludności rosyjskiej po obu stronach granicy – to jest ich zadanie. Nie dać powstańcom nawet możliwości wygrania, stworzyć na granicy Rosji coraz bardziej krwawiącą ranę, do której będzie ona, kropla po kropli, wlewać zasoby i gdzie, w wyniku polityki „krok do przodu – dwa kroki w tył” nie będzie osiągnięty decydujący sukces. Jednocześnie na Federację Rosyjską będzie nakładany coraz większy ciężar w postaci wpierw setek tysięcy, a później milionów uchodźców, a sankcje zachodnie stopniowo nadszarpną zdrowie finansowe i gospodarcze kraju zwłaszcza, że domorośli oligarchowie będą się starali przenieść koszty z ich powodu na szerokie kręgi ludności. W rezultacie zdrajcy mają nadzieję doprowadzić sytuację do zawarcia najbardziej haniebnego i upokarzającego pokoju, któremu będzie towarzyszyła zdrada rosyjskiej ludności Ukrainy, aby spowodować dodatkową falę oburzenia w samej Rosji. A dalej – w pełnej zgodności z wypracowanymi jeszcze na początku 20. wieku – technologiami – moskiewski „majdan”, na którym w rzekomo sprawiedliwym oburzeniu połączą się prawi i lewi, patrioci i liberałowie. Sprawdzony scenariusz z lat 1905 i 1917 według schematu: „haniebna klęska – kryzys gospodarczy – dyskredytacja rządu – zamieszki ludności – pałacowy zamach stanu” znów jest w działaniu.

W związku z tym obrona Noworosji i wsparcie jej ludności, mają kluczowe znaczenie dla zachowania Wielkiej Rosji, unicestwienia planów „5- tej kolumny”. Jeśli uda nam się tam wygrać – to zachowamy Rosję. Gdy przegramy – odpowiednio stracimy resztki Ojczyzny. W tej walce już nie może być kompromisów i ten, kto będzie przekonywał inaczej, świadomie lub nie, leje wodę na młyn wroga. „Albo – albo” – albo Rosja przywróci prawdziwą suwerenność w pełnym zakresie, albo zostanie ona zniszczona przez koalicję zewnętrznych i wewnętrznych klanów oligarchicznych.

Oceniając swoje miejsce w walce z planami sił wywrotowych, chcę powiedzieć, że podjąłem decyzję. Główny front walki o Rosję obecnie jest tutaj. Mam nadzieję, że właśnie w Rosji mogę przynieść najwięcej korzyści. Jednocześnie jeszcze raz podkreślam, że ci, którzy mieli lub mają nadzieję wykorzystać mnie samego lub moje imię w celach destrukcyjnych, bardzo się rozczarują. Jak krytycznie bym się nie odnosił do wielu, bardzo wielu byłych krajowych decyzji politycznych Prezydenta, to w warunkach rozpętanej przeciwko nam wojnie, uważam za konieczne poprzeć go bezwarunkowo, jako jedynego legalnego Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych, głównego gwaranta wolności i niepodległości kraju. Według mojej opinii, realnie obronić Noworosję, poddawaną nazistowskiemu ludobójstwu, należy w pierwszej kolejności poprzez ujawnienie i usunięcie tych jej „życzliwych”, którzy doprowadzili nas na skraj klęski militarnej.

Natomiast tym, którzy pilnie przystąpili do modelowania w mediach obrazu „pułkownika Striełkowa – lidera protestu ludowego”, informuję, że niech nawet nie liczą na to, że uda im się kupić mnie fałszywymi pochwałami i obietnicami. Istotą obowiązku oficera – jest służyć swemu krajowi i swemu narodowi. Rozmienić, niech nawet często niewdzięczną, ale wierną służbę na fałszywą sławę i popularność, aby przypodobać się wrogom Ojczyzny – to dla mnie szczyt hańby. Niech w końcu zrozumieją, że są jeszcze w Rosji ludzie (i nie mówię tu o sobie), kto stawia Obowiązek i Przyzwoitość powyżej własnych korzyści i próżności. I takich ludzi, jak pokazały wydarzenia w Noworosji, jest jeszcze bardzo dużo! I my nie pozwolimy ponownie rozerwać i zniszczyć Rosję, tak jak zniszczono w 1917-ym Imperium Rosyjskie, a w 1991-ym – ZSRR.

Igor Iwanowicz Striełkow

Tłumaczył Janusz Sielicki

12.9.2014 r.

Заявление Игоря Ивановича Стрелкова на брифинге 11 сентября (полный текст)

http://www.novorosinform.org/articles/id/278

11 września 2014 r. • 15:52

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.