Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 11, 2012 Przez stophasbara W Syjonizm i jego zagrożenia

Ostrzeżenie dla Izraela

źródło: http://www.darkmoon.me/2012/a-warning-to-israel/

Skrócona wersja artykułu napisanego przez Justina Raimondo, z dodatkowym komentarzem do tekstu Lashy Darkmoon na temat sytuacji izraelsko-irańskiej.

POWSTRZYMAJMY TERAZ TEN IZRAEL!

“To pierwszy przypadek od czasów Busha seniora, że główny gracz przypomniał “małemu zapyziałemu państewku” o tym, jak jest małe. Całe miesiące przedtem, izraelczycy zachowywali się jakby byli jakąś superpotęgą”—  Justin Raimondo

Prezydent USA może nie ma wystarczająco wielkich cojones, aby postawić się Netanyahu, ale szef zjednoczonych sztabów je ma  – i właśnie to robi!

Gdy gen. Martin Dempsey powiedział brytyjskim dziennikarzom, że nie chce, aby USA zostały “zamieszane” w izraelski atak na Iran, chłopcy w Tel Aviv zostali zmiażdżeni w jednej chwili.

Przez dłuższy czas Netanyahu & spółka wmawiali każdemu, kto chciał słuchać, że USA nie będzie mieć wyboru i zostanie wciągnięte w niszczycielską wojnę regionalną w przypadku, gdy izrael pierwszy zaatakuje Iran: ton tych przemówień był prawie radosny. Pod nieobecność bezpośredniej odpowiedzi z Białego Domu, wyglądało na to, że izraelczycy złapali nas za jaja: amerykański gigant wydawał się bezsilny w obliczu pigmejskich sprawnych manipulacji.

Potem pojawił się Dempsey, którego komentarze zamieniły wszystkie te izraelskie groźby szantażu w kupkę bredni – i wprawiły rząd Netanyahu w bezładną panikę.

Giora Eiland, doradca ds narodowego bezpieczeństwa w latach 2003-2006, powiedział:

“Oświadczenia Dempsey’a zmieniły coś. Jego mocne komentarze postawiły sprawę jasno dla całego świata, że premier Netanyahu został wyizolowany. I że jeśli wybierze opcję z wojną, zostanie narażony na niebezpieczeństwo zerwania wszystkich ważnych więzi z najbliższym sojusznikiem żydowskiego państwa”.

“Oświadczenia Dempsey’a zmieniły coś”. Jest to niedopowiedzenie roku, a może nawet dekady. Pierwszy raz od czasów George’a Herberta Walkera Busha, główny gracz przypomniał „małemu zapyziałemu państewku” o tym, jak jest małe. Od miesięcy izraelczycy zachowywali się, jakby byli jakąś superpotęgą, a my jakbyśmy byli malutkim terytorium zależnym w całości pod patronatem hojności naszego suwerena – zmuszonym do bezustannego okazywania wyrozumiałości.

“Od czasów Żabotyńskiego i Ben Guriona, zawsze było ambicją syjonistycznych fanatyków zdobycie w posiadanie krainy rozciągającej się od Nilu do Eufratu, znanej jako „Wielki Izrael”, i sprawowanie rządów na kurnikiem złożonym z ponad 100 milionów arabskich niewolników. Wielki Izrael posiadłby więc pełną kontrolę nad Kanałem Suezkim i Zatoką Perską, wskutek tego trzymałby cały świat – w tym USA – w szachu i brałby okup. W formie, w jakiej istnieje obecnie, zajmując obszar podobny do New Jersey, izrael móże zostać wytarty z mapy w ciągu 5 minut przy pomocy jednej bomby wodorowej z arsenału Rosji. Dlatego izrael musi być ostrożny, aby nie prowokować rosyjskiego niedźwiedzia by ten nie wpadł w złość, odrobina której spowodowałaby, że 6 milionów żydów w Ameryce miałoby czego żałować” — Lasha Darkmoon

Izraelczycy niezbyt lubili Dempseya, a po tym, co powiedział będą go lubić jeszcze mniej: w ich oczach jest on narzędziem administracji Obamy.

Jeśli nawet to prawda, a gen. Dempsey przemawia w imieniu Białego Domu, to czy przypadkiem do dochodzimy do smutnej konkluzji, że prezydent USA nie może mówić w swym własnym imieniu i mocą swego autorytetu w sprawie, jaka w żywotny sposób dotyczy naszego narodowego bezpieczeństwa?

Jak wyraźny dowód na złożenie władzy w ręce izraelskiego lobby! Niezły dowód na siłę grupy nacisku, jaka rzekomo w ogóle nie istnieje.

Ale rzeczywisty problem polega na tym, że Dempsey najprawdopodobniej mówił w swoim imieniu, w związku z czym nie potrzebował podpowiedzi z Białego Domu. Nie jest to też pierwszy przypadek, że armia amerykańska sygnalizuje swój sprzeciw przed atakiem na Iran.

Przy zgromadzonych przez armię USA zasobach zbrojnych w regionie zdolnych odeprzeć irański kontratak, nie byłbym zdziwiony, jeśli te domniemane tajne kontakty Waszyngtonu z Teheranem (za pośrednictwem europejskich mediatorów) zostały dokonane wskutek nalegań wojskowych USA: pierwsza instynktowna troska dowódcy to przecież ochrona swych żołnierzy.

W efekcie, izraelczycy, przez ciągłe grożenie atakiem na Teheran, spowodowali że w regionie znajdują się dziesiątki tysięcy zakładników amerykańskich w postaci personelu wojskowego – gdyż najpewniej staliby sie oni celem kontrataku ze strony Iranu.

W związku z utrzymywaniem ciszy w eterze w tej sprawie przez Biały Dom, Dempsey i jego generalicja nie mieli innego wyboru, tylko ogłosić publicznie, że mają zamiar chronić życie Amerykanów.

lotniskowiec amerykański…bardzo podatny na atak

“Te robiące wrażenie lotniskowce klasy Nimitz mają imponujące zdolności militarne: 7-8 okrętów wsparcia, 70 i więcej samolotów, do 6000 marines na pokładzie. W 2004 r., w artykule specjalistycznym, analityk wojskowy Mark Gaffney, autor książki “Dimona: The Third Temple?” (1989), wyraża taka oto opinię: “Największe nawet okręty US Navy, to jest potężne lotniskowce, stały się obecnie pływającymi pułapkami śmierci…Na wodach Zatoki, wąskich i płytkich, wykonywanie obszernych manewrów będzie bardzo trudne, i to w najlepszym wypadku, a ucieczka stamtąd niemożliwa…Zatoka spłynie na czerwono amerykańską krwią”. (LD)

Wracając do poprzednich dyslokacji wojsk i dwóch ostatnich wojen bez zwycięstwa – Irak i Afganistan – dlaczego Pentagon miałby chcieć trzeciej?

Niewiele wiadomo o tym, kiedy poznano, że establishment wojskowy zaczyna stawiać opór.

Dempsey nie może być przecież jedynym żołnierzem, który odmawia maszerowania na rozkaz Netanyahu.

Nie może byc jedynym żołnierzem czującym strach przed nową wojną wszczętą przez wojowniczy izrael. To musiał być czynnik poskramiający różne elementy w administracji Obamy. Uchronił ją przed zupełną kapitulacją wobec skandalicznych żądań izraelskich.

Obama i Demokraci wznieśli białą flagę na znak poddania Partii Wojny juz dawno temu. Miejmy nadzieję, że pacyfiści w Pentagonie utrzymają swój okop.

A oto najnowsza edycja oświadczenia z partii demokratycznej w sprawie wojny z Iranem:

“Prezydent jest zobowiązany użyć wszelkich instrumentów narodowej siły, aby powstrzymać Iran przed zdobyciem broni atomowej…Prezydent Obama uważa, że rozwiązania dyplomatyczne pozostają najlepszym i najtrwalszym rozwiązaniem w tej kwestii. Jednocześnie, dał również jasno do zrozumienia, że okno rozwiązań dyplomatycznych nie jest otwarte w nieskończoność i że wszystkie opcje – w tym użycie siły zbrojnej – pozostaje na stole rokowań. Mamy jednak obowiązek wykorzystania czasu i warunków, jakie są teraz dostępne, aby zwiększyć nacisk na reżim irański w celu zmuszenia go do spełnienia zobowiązań i ponownego włączenia się w społeczność narodów, albo spotkają go konsekwencje”.

Document przyznaje, że “Irańczycy jeszcze nie zbudowali broni atomowej”, ale idzie dalej twierdząc, że „oni nie mogą dostarczyć żadnych dowodów swojej wiarygodności w kwestii tego, że ten program jest pokojowy”.

Iran, mogłoby się zdawać, jest winny zanim zdążył udowodnić, że jest niewinny.

W jaki sposób Iran ma dowieść, że NIE zamierza zbombardować izraela przy pomocy broni atomowej, jaką MOŻE DOPIERO MIEĆ  w przyszłości, jeśli w ogóle zdecyduje się na jej użycie? (LD)

Stworzenie Standardu Dowodowego jest rzeczą niemożliwą.

Izraelczycy ustanowili nowy standard, jeśli chodzi o Iran. Upierają sie oni przy czerwonej linii, jaka musi „wykluczać” możliwość i prawdopodobieństwo, jak to określili stratedzy z  Tel Aviv: to znaczy nawet moment, gdy Teheran mógłby teoretycznie zwrócić uwagę w kierunku jakiejś niewielkiej części programu, który doprowadziłby go do wejścia w posiadanie takiej broni.

Haczyk polega na tym, że takie przypuszczenie istnieje wyłącznie w teorii: nie ma żadnego namacalnego dowodu, że irańczycy zmierzają do wytworzenia broni atomowej, a rzeczywista ocena urzędników amerykańskich dowodzi, że zrezygnowali z tych prób w 2003 r. Było wokół tego problemu bardzo wiele przeróżnych pogłosek i plotek, że nowy raport wywiadowczy oceniający ryzyko na nowo jest w trakcie opracowywania, lecz jak dotąd nic takiego się nie pojawiło.

Wyraźnym skutkiem tej zawieruchy jest to, że kluczowe elementy społeczności wywiadowczej odmawiają wypicia izraelskiego drinka pod marką „Kool-Aid”: kontestacja ze strony Dempsey’a jest pierwszym jasnym sygnałem i jednoznacznym głosem sprzeciwu wobec perspektywy walki w niepotrzebnej wojnie w imieniu izraela.

“To jest prawdziwa zagadka, dlaczego izraelczycy zrobili z Netanyahu osobę publiczną zamiast zamknąć go w domu dla obłąkanych” — Paul Craig Roberts

Komentarz Darkmoon w sprawie sytuacji izraelsko-irańskiej

Netanyahu poczynił ostatnio następujący głupawy komentarz, tak absurdalny, że można tylko przecierać oczy ze zdziwienia: “Iran jest największym zagrożeniem nie tylko dla izraela i Bliskiego Wschodu, lecz dla cywilizacji. Po prostu nie wiadomo, jak oni się zachowają”. Porównajcie tę dziwaczną wypowiedź z wypowiedzią izraelskiego generała Moshe Dayana, jaka była wyrazem równie nieobliczalnego poglądu na temat, jaki to powinien być sam izrael: „izrael musi być jak szalony pies, zbyt groźny, żeby go zaczepiać”.

A zatem, jaki kraj jest “największym zagrożeniem dla cywilizacji”: Iran, który nie wszczął żadnej wojny przez ostatnie 300 lat, czy izrael, Szalony Pies Bliskiego Wschodu, kraj zbudowany na ukradzionej ziemi, jaki winny jest niezliczonej ilości zbrodni wojennych?

Izraelski wicepremier, Moshe Yaalon, udzielając ostatnio wywiadu dla FM radio, skarżył się, że Hezbollah ma 60 tysięcy rakiet i pocisków wycelowanych w izrael. „Jeśli wystrzelą w nas te rakiety i pociski” ostrzegał, „Hezbollah zapłaci za to słono – i Liban też za to słono zapłaci”.

Tymczasem w Libanie, sekretarz generalny Hezbollahu, Nasrallah, powiedział w lokalnej stacji tv: ”Decyzja jest już podjęta – odpowiemy na to, a odpowiedź będzie wielka”. Odniósł się on do amerykańskiej floty przemieszczonej w rejon Zatoki oraz 21 baz USA otaczających Iran…jak stado oszalałych wilków czekających tylko na sygnał, aby ruszyć i zabijać.

Jeśli idzie o izraelczyków, większość z nich obawia się niesprowokowanego ataku na Iran, ponieważ wiedzą, że to będzie dla nich oznaczać poważne kłopoty: „powszechne zniszczenie, skażenie radioaktywne, oraz oczywiście ogromną ilość zabitych i rannych”. W izraelu panuje powszechny consensus, że jest 3 głównych podżegaczy wojennych  — Benjamin Netanyahu, Ehud Barak and Avigdor Lieberman — że są to psychopaci, których należy zamknąć do szpitala dla umysłowo chorych.

Odpowiedź jest stanowcza: jeżeli USA nie pragnie widzieć swych przestarzałych lotniskowców leżących na dnie wód Zatoki Perskiej, a także tragicznego końca tysięcy amerykańskich żołnierzy, a izrael nie chce, aby jego zbudowane miasta i wiele nieleganych osiedli zamieniło się w stertę gruzowisk, powinni trzymać łapy zdala od Iranu.

A jeśli ci dwaj agresorzy nie są w stanie powstrzymać się sami, wtedy niech sami ponoszą konsekwencje swojej głupoty: katastroficzna wojna światowa z udziałem uzbrojonych w atom Rosji i Chin swobodnie przeniesie się do Nowego Jorku i Waszyngtonu, do Tel Aviv i Haify, i wyrządzi tam takie same okrucieństwa, jakie oni planują zadać bezbronnym obywatelom Iranu; a także takie, jakie już zdążyli zadać bezbronnym mieszkańcom Iraku, Afganistanu, Syrii, Somalii, Sudanu, Libanu, Strefy Gazy, nie mówiąc o atakach terrorystycznych fałszywej flagi, które dotknęły ojczyznę Amerykanów w dniu 9/11 – ataków, w których zarówno Ameryka, jak też izrael niemal na 100 % brały udział i są współwinni.

Być może nadszedł czas, aby łobuzy ulepieni z tej samej gliny sami poczuli smak swego własnego lekarstwa.

Może już czas na oddanie ciosu.

Karma to fajna rzecz – i karma na pewno nadejdzie.

 

Komentarz redakcji: Mimo że cenimy dr L. Darkmoon oraz jej trafne spostrzeżenia, tym razem jednak pozwolimy sobie na to, żeby się nie zgodzić z jej uwagami do tekstu.

Wiara w to, że Rosja albo Chiny, w wypadku ataku na Iran, zareagują w opisywany sposób, to jest będą gotowe użyć nawet broni jądrowej, jest delikatnie mówiąc, niczym nie poparta.

Atak taki skończy się zapewne wielką ilością spotkań, rozmów, negocjacji, itp. bełkotu, do jakiego zdążyliśmy przywyknąć obserwując akcje żydowskich bandytów podczas agresji na inne kraje świata.

Z drugiej strony pojawia się pytanie, czy sam Iran zechce rzeczywiście podjąć działania, które deklarują jego przedstawiciele?

Prawda, jak zawsze w historii, jest taką kategorią naszego świata, jaka ma tendencję do „wypływania” niezależnie od zabiegów służących jej bezwzględnemu topieniu. Dla wielu ludzi rozpoczynających poszukiwania na tej niezmiernie trudnej ścieżce, również dla tych, którzy od dawna podążają jej tropem, Iran często jawi się jako państwo tworzące coś w rodzaju obozu walczącego z zarazą, której na imię żydostwo.

Należy pamiętać jednak, że wielu zdeklarowanych bojowników w walce z tą zarazą, zaczynało „karierę” wśród masońskich organizacji w Paryżu i innych miejscach. Należy pamiętać o irańskich patriotach zamordowanych, więzionych i prześladowanych przez tych, którzy dzisiaj najgłośniej krzyczą o zarazie syjonizmu. Należy wykazywać się sceptycyzmem słysząc wiele informacji, opartych o merytoryczne podstawy, że kierownictwo irańskie ma żydowską przeszłość i geny przebierańców.

Słowem, nie wolno ufać niczemu i nikomu, a wnioski wyciągać swoje własne. 

Komentowanie zamknięte.