Najnowsze

Opublikowano Lipiec 15, 2016 Przez NS W Polska

Ostatnie stadium eksperymentu socjotechnicznego III RP

Postępująca destabilizacja sytuacji politycznej w Europie i regionie skłania wielu niezależnych publicystów do analizy aspektów socjologicznych tych procesów. W niedawnym artykule na ten temat[i], jeden z autorów przyrównuje mentalność dzisiejszego społeczeństwa polskiego do zachowań czarnych niewolników z plantacji południowych stanów USA, przy czym posiłkuje się definicją Malcoma X dwu ich „gatunków”[ii], tzw.,  „domowego murzyna” (house Negro) i „polnego” ( field Negro).

aaa

Murzyn domowy mieszkał w rezydencji swego pana, jadał resztki z jego stołu i odziewał się w ubrania po nim.  Ten typ niewolnika, bardziej niż jego pan utożsamiał się z jego interesami. Gdy pan zachorował, murzyn przeżywał to bardziej niż chory, gdy w domu zaczynał się pożar, gasił go z większym zapałem niż jego właściciel.   Przeciwieństwo tej mentalności obrazował murzyn „polny”.  W przypadku choroby pana, modlił się o jego śmierć, gdy pańska rezydencja stawała w płomieniach prosił niebiosa o silny wiatr uniemożliwiające ugaszenie pożaru.

Abstrahując od dywagacji moralnych na ten temat, oczywistym jest, że te dwie różne postawy psychologiczne wywoływały diametralnie odmienne konsekwencje natury praktycznej.  W przypadku murzyna domowego było to wzmocnienie dominacji jego pana nad nim samym.

W odniesieniu do charakterystyki społeczeństwa polskiego, autor bez wahania klasyfikuje ją jako zgodną z cechami  „murzyna domowego”.

Niedawno odbyłem podróż z kraju do kolebki naszej cywilizacji – Rzymu.  Jak wszystko co dotyczy III RP nacechowane jest większą lub mniejszą patologią, to  w przypadku pasażerskich przelotów związana jest ona z ogromną nadreprezentacją polskich patriotek i ich rodzin w stosunku do innych rodzajów przewożonych pasażerów.  Stan ten wynika z prostej przyczyny braku większego turystycznego czy gospodarczego znaczenia III RP.  Pryncypialną funkcją naszej ojczyzny w Unii Europejskiej jest rola rezerwuaru ludzkiego, a w szczególności młodych kobiet.

We wspomnianym locie, zrządzeniem losu, moją sąsiadką była najatrakcyjniejsza patriotka ze wszystkich korzystających z tego rejsu.  Przeciskając się na swoje miejsce zagadnięta została przez młodego człowieka zafascynowanego zapewne jej urodą.  Nie odpowiedziała ona na jego słowa, a jedynie obrzuciła go tak pogardliwym spojrzeniem, że chłopakowi w gardle stanęły dalsze słowa.

W czasach PRL-u taką pogardą w stosunku do  tubylców nacechowane były jedynie tzw.  „dewizówki”.  Stanowiły one jednak tylko wstydliwy margines ówczesnego społeczeństwa.  Dziś, kiedy wyrażenie „dewizy” zniknęło praktyczne z polskiego słownika, całe pokolenie III RP zostało uformowane na „dewizówki”.   O ironio, demonstrując swą pogardę i lekceważenie polskości, obracają je przeciw sobie, ponieważ bez względu na to, czy ktoś tego chce, czy nie, odcięcie się od swych korzeni nie jest możliwe.

Czas przelotu moja sąsiadka wykorzystała na szkolenie teoretyczne czytając jakiś włoski romans w polskim przekładzie.  Tresura polskich patriotek zakłada poznawanie otaczającego świata nie przy pomocy narządu znajdującego się między ramionami, ale tego ulokowanego między nogami, toteż dogłębna znajomość języka klienta nie jest im niezbędnie potrzebna.

Przed końcem podróży rozpoczęła ona poprawiać swój makijaż oraz sprawdzać drobiazgowo swą przepiękną cerę, trenując przy tym w lusterku zalotne uśmiechy i inne uwodzicielskie miny.  Przygotowania zakończyła przeglądem toalety, poprawiając skąpe, nieskazitelnie białe majteczki obiecująco prześwitujące przez przezroczystą luźną sukienkę, maskującą skromnie jej ciężarny brzuszek.  Na koniec wyjęła z torby prezent dla swego męża i wykonała w języku włoskim krótki telefon informujący go o swym przylocie.

Cały ten proces przygotowań niósł z sobą nie tylko obietnicę wyrafinowanych zmysłowych doznań, ale również obraz schludnego gniazdka domowego z nadskakującą żoną, a co najważniejsze, zapowiedź pięknego potomstwa wychowywanego skwapliwie na obraz i podobieństwo zagranicznego tatusia.  Czy można sobie coś więcej wymarzyć?  Wydaje się, że Europa powinna być w pełni usatysfakcjonowana usługami polskich patriotek.

No ale niesprawiedliwością byłoby nie zauważyć także patriotyzmu drugiej połowy społeczeństwa III RP.  Zwłaszcza w trakcie Mistrzostw Europy demonstrował się on malunkami twarzy na podobieństwo dzikich plemion afrykańskich i wymachiwaniem chorągiewkami w barwach narodowych  ze znakami firmowymi głównych browarów europejskich.

Dla odrzucenia ewentualnych oskarżeń o jedynie  „słomiany (okazyjny) patriotyzm”, należy podkreślić, że społeczeństwo gotowe jest już także do działań długofalowych, takich jak wojna z Rosją w sojuszu z banderowską Ukrainą i żydowskimi Stanami Zjednoczonymi.  W niedawnym artykule[iii] John V. Walsh opisując strategię USA w rozniecaniu konfliktów na rosyjskiej granicy , konkluduje że w najlepszym (nie nuklearnym) wariancie, spowoduje to powtórkę z II Wojny Światowej.  Cytując proporcjonalnie największe ze wszystkich krajów straty Polski w tej wojnie (17% populacji), zapytuje, co też myślą polscy przywódcy podtrzymując dla pochlebienia Ameryce wojownicze nastroje w stosunku do Federacji?  Akurat na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć. Oni nie myślą w ogóle, a jedynie jak najgorliwiej wykonują polecenia Waszyngtonu.

Inne kraje Europy Wschodniej przeżywają podobne procesy, jednak tylko społeczeństwo III RP z tak radosną gorliwością współpracuje w dziele własnej zagłady.  Aby doprowadzić społeczeństwo do takiego upadku trzeba było 25 lat nieprzerwanego sączenia w polskie umysły, dusze i serca kłamstw ( w przypadku polityków) i perfidnie zmanipulowanych półprawd ( w przypadku hierarchii kościelnej).  Proces ten trwa nieprzerwanie nadal pomimo coraz bardziej absurdalnej jego wymowy.  Kiedy na wschodzie Banderowcy zaczną podrzynać Polakom gardła, a na zachodzie Anglicy podpalać ich domostwa, Polacy zrozumieją w końcu, że nawet największe upodlenie nie zagwarantuje im autentycznego miejsca w (zachodnio) europejskim klubie, a nawet wręcz przeciwnie, każde kolejne ustępstwo oddala ich od tego upragnionego celu.

Wykonawcą tego niespotykanego w historii eksperymentu socjotechnicznego są polskie elity.  Niejednokrotnie o tym pisałem i nie jest celem tej publikacji dalsze dywagowanie na ten temat.   Wymienię jedynie kilka nazwisk współczesnych Polaków międzynarodowego formatu, reprezentujących diametralnie różne światopoglądy, którzy połączeni byli żelaznym „porozumieniem ponad podziałami” w odniesieniu do imperatywu wtłoczenia Polski w struktury UE, którego ukrytym celem jest likwidacja państwa i narodu, zniszczenie cywilizacyjnych podstaw jego bytu i wymazania z historii polskiego dorobku kulturalnego.  Celu, którego ostatni etap dokonywany jest obecnie  rękami patriotów i który polega na biologicznej anihilacji resztek postnarodowego społeczeństwa, czy to za pomocą wojny czy technik obyczajowych.

A oto owe sztandarowe postacie polskich elit:

Guru wolnego rynku, wicepremier Leszek Balcerowicz, Święty Papież Jan Paweł Wielki, wybitni mężowie stanu panowie Kaczyńscy, przewodniczący RE Donald Tusk,  przewodniczący NSZZ Solidarność, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, prezydent III RP, Lech Wałęsa.

Ignacy Nowopolski


[i] http://katehon.com/

[ii] http://ccnmtl.columbia.edu/projects/mmt/mxp/speeches/mxa17.html

[iii] https://consortiumnews.com/2016/07/08/nato-marches-toward-destruction/

Za: http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/720533,ostatnie-stadium-eksperymentu-socjotechnicznego-iii-rp,2

Data publikacji: 13.07.2016

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.