Najnowsze

Opublikowano Maj 17, 2015 Przez Jan W Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Ordo Templi Orientis – Krew na ołtarzu

Książka wydana po polsku zagranicą, odsłania najwyższy stopień dążeń masonerii – demoniczny plan manipulacji świadomością zbiorowości ludzkiej, jej niewolnicze poddanie sieci władzy – zdeprawowanej i bezbożnej zarówno świeckiej jak i duchownej – opartej na wiedzy psychologicznej i technikach jej zastosowania. Okultyzm, kryptokracja, alchemiczne przeobrażenie świadomości mas, zmiana kodu kulturowego, przekształcanie wiary katolickiej i tradycyjnego światopoglądu poprzez zapanowanie nad istotą ludzką, nad jej jestestwem przy pomocy metod nowoczesnej psychosocjotechniki i manipulacji.

Heimbichner Craig – „Ordo Templi Orientis – Krew na ołtarzu. Nieznana historia O. T. O.- najniebezpieczniejszego tajnego stowarzyszenia. Okultystyczne zwiedzenie i globalna manipulacja.”

Wydawca:  Independent History and Reserch – Polish Edition – Idaho USA
Rok wydania:  2013
Opis fizyczny:  a5, str. 278
Oprawa:  okładka miękka

Do nabycia w wydawnictwie ANTYK:

http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016553-23010001__PZTA_2.html

 

a

Rozdział VIII – Katolicyzm na celowniku

Motto: „Swą sokolą głową wydziobuje oczy Jezusa gdy wisi on na krzyżu”

Jednym z pierwszych projektów Aleistera Crowleya było stworzenie mszy gnostyckiej dla O.T.O. Nazywał to „chrześcijaństwem przedchrześcijańskim”, co było szyderczą aluzją do intencji, jakie mu przyświecały. Nie wystarczało mu mianowicie proste odwrócenie mszy, jak to praktykują sataniści w swoich czarnych mszach; pragnął on zastąpić chrześcijaństwo a nie tylko buntować się przeciwko niemu. To pragnienie wyparcia chrześcijaństwa i zastąpienia go nową religią jest ukrytą osią rytu, który przejmuje seksualną orientację Zoharu, najprawdopodobniej w przekazie Franka, przyjętym od Louisa Bimsteina.

a3,3

Powstaje pytanie, dlaczego Crowley, tworząc swój ryt, studiował dokładnie mszę katolicką. Skąd ta obsesja na punkcie katolicyzmu? Kult Bestii to jeden z prądów procesu historycznego, który narodził się na długo przedtem, nim Crowleya zafascynowała krew menstruacyjna. O.T.O. kieruje statkiem ukształtowanym dawno temu. Pozostaje w służbie starszyzny o starożytnym rodowodzie i dziedziczonej nienawiści.

Aby właściwie zinterpretować zjawisko mszy gnostyckiej, trzeba przyjrzeć się starszym tajnym towarzystwom, które w różnych formach dopuszczały diabelskie moce. Fakt, że O.T.O. mówi o krwi na ołtarzu, nie jest przypadkiem. Istnieją bowiem tacy, co przez wiele stuleci marzyli o ołtarzach ociekających konsekrowaną krwią, a czasem nawet ich marzenie się spełniało.

Legenda Alta Vendita

W roku 1818 we Włoszech pewien dokument najwyraźniej wpadł w niepowołane ręce i został opublikowany.Chodziło o „Wieczne Instrukcje” dla przywódców masonerii najwyższych stopni. Zgodnie z legendą w roku 1824 włoski oryginał został powierzony niejakiemu „Nubio”, jednemu z najwyższych „vendita” (wentów) loży karbonariuszy „Alta Vendita” (Wysoka Wenta), kiedy wyprawiał się do Włoch, aby urzeczywistnić plany loży. Dokument ten został chyba w jakiś sposób „zagubiony”, gdyż karbonariusze – jak głosi legenda – wyznaczyli niebotyczną sumę za jego odzyskanie, lecz było już za późno, gdyż kopia trafiła do rąk papieża (76).

Osiemnaście dni przed swoją śmiercią, która nastąpił 13 maja 1846 roku, papież Grzegorz XVI miał przekazać dokument Maurice’owi Cretineau-Joly’emu, ten zaś opublikował go w wydanym w 1858 roku dziele „L’Eglise Romaine en face de la Revolution (Kościół rzymski w obliczu rewolucji), podobno na polecenie papieża Piusa IX. Podobno oryginały znajdują się w archiwach watykańskich, lecz jest to tylko spekulacja.

W październiku 1884 roku monsinior George F. Dillon przytoczył obszerne fragmenty dokumentu „Alta Vendita” w wykładach wygłoszonych w Edynburgu. Papież Leon XIII był najwyraźniej zachwycony tymi wykładami, gdyż z własnej kieszeni pokrył ich druk i dystrybucję. Ukazały się one zgodnie z planem w roku 1885 pod tytułem „Masoneria zdemaskowana, czyli walka Antychrysta z Kościołem i z cywilizacją chrześcijańską”.

Pytanie, czy dokumenty te były prawdziwe. Masoni (oczywiście) twierdzą, że nie, niektórzy katolicy mówią, że tak. W braku oryginalnych tekstów cała sprawa opiera się na anegdotach i domysłach. W kontekście szeroko znanych nauk masońskich dokumenty „Alta Vendita”, choć dużo bardziej szczegółowe niż normalne teksty masońskie, wpisują się doskonale w ambitne plany lóż pielęgnowane latami. Leon XIII miał oczywiste powody, by dokumenty te upublicznić. Dodajmy jednak, że w tym czasie papież miał już także w rękach inne dokumenty podobnej treści, włącznie z Alberta Pike’a „Morals and Dogma”, która to książka ukazała się w roku 1871. Można spokojnie założyć, że Leon XIII miał dostęp do tych rzeczy. Dokumenty „Alta Vendita” traktują o sprawach zawartych bona fide także w innych źródłach okultystycznych. Ponadto plany innych stowarzyszeń tajnych, które wyszły na jaw – od Iluminatów Weishaupta po Crowleya „Liber CCC” – utrzymane są w podobnym duchu.

Przegląd tych dokumentów powinien powstrzymać okultystów, zwłaszcza telemitów przed kreowaniem się na bohaterów wolności i tolerancji, strażników wolności spod znaku „Rób co chcesz”. O tak, telemici i masoni wszelkiej maści często skarżą się, że Kościół Katolicki okazywał upór, zazdrość i nietolerancję, potępiając masonerię. Owszem, Kościół pozostawał czasem w rękach duchownych, którzy zdradzili wyższe interesy i deptali niewinnych, lecz antagonizm Kościoła względem masonerii jest w pełni zrozumiały w obliczu takich na przykład stwierdzeń z „Alta Vendita”:

„Naszym ostatecznym celem jest cel Woltera i Rewolucji Francuskiej, tzn. całkowite unicestwienie katolicyzmu i chrześcijaństwa w ogóle. Gdyby bowiem chrześcijaństwo przetrwało, choćby na ruinach Rzymu, to wkrótce odrodziłoby się na nowo. Papież, kimkolwiek by był, nigdy nie stanie się członkiem Tajnego Towarzystwa. Stąd też obowiązkiem Tajnego Towarzystwa jest zbliżenie się do Kościoła i papieża w celu pokonania jednego i drugiego. Dzieło, które podejmujemy, nie jest sprawą dnia, miesiąca czy lat.

Walka będzie trwała wiele lat, a może nawet stuleci; żołnierze będą ginąć, lecz wojna będzie trwała. W chwili obecnej nie stawiamy sobie za cel pozyskania papieża dla naszej sprawy ani dla naszych zasad. Byłoby to snem szaleńca. Lecz to, czego szukamy, czego winniśmy oczekiwać, tak jak żydzi oczekują Mesjasza, jest papież naszych pragnień…Chcemy papieża dla siebie, jeśli taki papież jest w ogóle możliwy. Mając takiego papieża, tym pewniej zaatakujemy Kościół, bardziej niż mogą to uczynić książeczki publikowane przez naszych francuskich i angielskich braci. A dlaczego? Ponieważ takimi metodami na próżno próbowalibyśmy skruszyć opokę, na której Bóg zbudował swój Kościół. Nie potrzebujemy octu Hannibala ani prochu, ani nawet nie musimy przykładać do tego ręki, jeśli mielibyśmy choćby mały palec następcy Św. Piotra jako naszego sprzymierzeńca. Ufamy, że uda nam się kiedyś osiągnąć cel naszych wysiłków”.

Czy te wywody są prawdziwe, czy też jest to mistyfikacja grubą nicią szyta? Nigdy się tego nie dowiemy. Ale wiemy jedno, że nastroje, jakie wyraża dokument, były żywe w całej Europie. Jeśli „Alta Vendita” była fałszerstwem, to było to fałszerstwo zaskakująco podobne do prawdy (77).

Rzym a O.T.O.

Niezależnie od tego czy dokument Alta Vendita jest tylko legendą, czy czymś więcej, jest on niewątpliwie zgodny z istniejącymi dokumentami na temat infiltracji Kościoła przez okultyzm. Część dokumentów dotyczy uwieńczonego sukcesem skaptowania w szeregi O.T.O. wpływowego kardynała – już wcześniej masona – mianowicie samego sekretarza stanu w Watykanie, Mariano kardynała Rampolli, najpotężniejszego po papieżu dostojnika watykańskiego. Fakt ten znajduje potwierdzenie w liście elitarnych członków zakonu opublikowanej w „Manifeście O.T.O.”, która to lista zawiera nazwisko kardynała Rampolli. Jak na ironię Rampolla piastował swoje stanowisko za pontyfikatu Leona XIII, papieża, który wydał najostrzejszą w dziejach encyklikę przeciwko masonerii.

Mariano kardynał Rampolla

Mariano kardynał Rampolla

Po śmierci Leona XIII zebrało się konklawe w celu wyboru nowego papieża. Bezapelacyjne zwycięstwo w głosowaniach przypadło kardynałowi Rampolli. I tak oto mason i satanista spod znaku O.T.O. miał zostać papieżem. Można sobie wyobrazić radość w obozie Theodora Reussa i jego sługusów. Tymczasem jednak na scenę wkracza monsinior Ernest Jouin, czujny obserwator tajnych towarzystw. Odkrył on, że Rampolla był masonem, trafnie też przewidział wynik konklawe. Widząc co się święci, przekonał cesarza Austii Franciszka Józefa, by ten odwołał się do siedemnastowiecznego „prawa wykluczenia” zawartego w konkordacie między Austrią a Watykanem. Traktat dawał cesarzowi prawo zawetowania wyboru papieża. Jakież było zdumienie kardynałów, gdy na konklawe podniósł się kardynał Puzyna, metropolita krakowski, i w imieniu cesarza zawetował wybór Rampolli.

Po sprawdzeniu podstaw prawnych, Rampolla był skończony. Traktat był ważny, prawa ekskluzji nie dało się podważyć. Kiedy rozwiał się dym, konklawe wybrało na papieża kardynała Giuseppe Sarto, który przyjął imię Piusa X. Po śmierci Rampolli wiadomość o jego członkostwie w O.T.O. potwierdziła się. Pius X tak to skomentował: „Nieszczęsny człek!”.

Giacomo della Chiesa

Giacomo della Chiesa

Lecz na tym rola Rampolli bynajmniej się nie skończyła, mimo, że udaremniono jego wybór na papieża. Nawet przy Piusie X, pobożnym i świętym człowieku, Rampolla wywierał wpływ na ludzi przygotowujących nowy kształt papiestwa w XX wieku. Giacomo della Chiesa, późniejszy Benedykt XV, został prywatnym sekretarzem Rampolli w nuncjaturze w Madrycie. Ponadto Rampolla sprowadził do Rzymu jako swego głównego asystenta Pietra Gasparriego z Katolickiego Instytutu w Paryżu.

Pietro Gasparri

Pietro Gasparri

Gasparri miał mieć duże wpływy w kurii za pontyfikatu Piusa XI. Z kolei kardynał Eugenio Pacelli , późniejszy Pius XII, był prywatnym sekretarzem Rampolli. W otoczeniu Angela Roncalliego, późniejszego papieża Jana XXIII, pojawił się bliski przyjaciel i zausznik Rampolli, monsinior Radini-Tedeschi, którego Roncalli był prywatnym sekretarzem. Ojciec kardynała Giovanniego Montiniego, póxniejszego Pawła VI, zaraził się ideą Rampolli stworzenia partii politycznej pod egidą Kościoła. Przez kardynała Rampollę, pełniącego sekretarza stanu, O.T.O. stało się doradcą, inspiratorem i współtwórcą polityki Watykanu (78).

Eugenio Pacelli

Eugenio Pacelli

Przyjrzyjmy się losom jednego z takich dostojników kościelnych, cieszącego się wielkim szacunkiem Eugenio Pacellemu (Piusowi XII). Pacelli – trzeba to powiedzieć z przykrością – zdawał się być pod wpływem linii O.T.O. Zgodził się na wyciszenie niezwykle popularnego amerykańskiego „radiowego księdza”, o. Charlesa Coughlina, opowiadającego się za pokojem z Niemcami, ujawniającego matactwa wojenne Franklina Roosevelta i ujawniającego negatywne wpływy żydowskie na rząd, ekonomikę i kulturę USA.

Mimo, ze musiał wiedzieć, dzięki watykańskiemu wywiadowi, że Organizacja Narodów Zjednoczonych jest projektem masońskim (Watykan doskonale wiadział o masońskim charakterze poprzedniczki ONZ – Ligi Narodów), Pacelli uznał tę organizację i wyznaczył Roncalliego na pierwszego „obserwatora” Watykanu przy ONZ. Oto deklaracja Piusa XII:

„Jakkolwiek godne uznania jest potępienie przez ONZ ciężkiego pogwałcenia praw człowieka i narodów, należałoby sobie życzyć, by odmawiała ona praw płynących z członkostwa w organizacji tym państwom, które nie dopuszczają nawet obserwatorów, przez co ukazują, że ich koncepcja suwerenności państw zagraża samym fundamentom Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Organizacja ta winna mieć ponadto prawo i moc zapobiegania militarnym interwencjom jednych państw w innych państwach, niezależnie od tego, pod jakim pretekstem interwencja ma miejsce, jak również prawo i moc zapewniania – przy użyciu odpowiednich środków policyjnych – porządku w zagrożonym interwencją państwie. Jeśli wskazujemy na te niedoskonałości, to dlatego, że pragniemy wzmocnienia władzy ONZ, zwłaszcza w zakresie powszechnego rozbrojenia, które tak bardzo leży nam na sercu. Prawdą jest bowiem, że tylko ambicje takiej instytucji jak ONZ są w stanie zapewnić wzajemne przestrzeganie obietnicy rozbrojenia poszczególnych narodów przy ścisłym przestrzeganiu prawa międzynarodowego…Podobnie tylko ONZ może zapewnić przestrzeganie prawa międzynarodowego przez zapewnienie efektywnej kontroli zbrojeń wszystkich narodów bez wyjątku” (79).

Pacelli/Pius XII powierzył „reformę” Liturgii Godzin Bugniniemu, łobuzowi, który w późniejszych czasach odegrał kluczową rolę w bezwzględnym zakazie odprawiania mszy trydenckiej. Bez tej wcześniejszej nominacji Bugnini zapewne nie miałby okazji zniszczenia liturgii mszalnej.

Annibale Bugnini

Annibale Bugnini

Alesteir Crowley

Alesteir Crowley

Na takim właśnie tle należy rozpatrywać obsesję Crowleya na punkcie mszy rzymskokatolickiej i pragnienie stworzenia mszy gnostyckiej dla potrzeb O.T.O. Zakon łączyła z Kościołem Katolickim swoista miłość – nienawiść: Zakon nienawidził Kościoła za ukazywanie światu Chrystusa ukrzyżowanego, lecz jednocześnie zazdrościł mu potęgi i splendoru, mając nadzieję na odciśnięcie na nim piętna telemy, jak przed stuleciami uczynił to „chrześcijański kabalista” Pico della Mirandola i Johannes Reuchlin; infiltracji tamtych zgubnych idei śmiertelny cios zadał Sobór Trydencki. A współcześnie mag O.T.O. Kenneth Grant głosił chwałę „energii Szatana, ktora przeniknie ziemię w ramach aktualnego cyklu” (80).

Podobnie jak naiwnie kabalistyczne „członki Szatana”, tak i wielu telemitów kryje się za tarczą brytyjskiego szpiega i z zapałem Billy Grahama a rebours próbuje obalić Kościół i rozpowszechniać „dobrą nowinę” crowleyanizmu. Oznacza to, że zdają oni sobie sprawę, że ta potężna instytucja, jaką jest Kościół Katolicki, albo musi stać się gnostycka, albo należy uczynić ją słabą i nieszkodliwą. W rzeczy samej w Kościele Rzymsko – Katolickim nastąpiły zaskakujące zmiany od czasu watykańskiej „akademii” Rampolli. Warto się nad nimi zastanowić. Przewrót w Kościele, jaki nastąpił po Soborze Watykańskim II (1963 – 1965) nie bez powodu wzbudził oszołomienie wśród starszych katolików. Wiele stwierdzeń padających na soborze wydawało się tradycyjne i napełnione duchem chrześcijańskim, lecz garstka trzeźwych uczestników Vaticanum II, takich jak choćby Dietrich von Hildebrand czy kardynał Alfredo Ottaviani, ostrzegała przed skutecznie opanowującą Rzym piątą kolumną – „koniu trojańskim w mieście Boga”.

Dla badaczy wolnomularstwa i okultyzmu nie jest to zaskoczeniem, wiedzą oni bowiem, że wysiłki w kierunku zaszczepienia gnostycyzmu w Kościele są bardzo stare, wywodzą się od Walentyna starającego się o tiarę papieską, oraz papieży takich jak Aleksander VI czy Sykstus V, którzy faworyzowali okultystycznych knowaczy.

O.T.O. uczciło rozpoczęcie obrad Soboru Watykańskiego II. Obrady soborowe rozpoczęly się na trzy tygodnie przed śmiercią przywódcy Zakonu Karla Germera, która nastąpiła 11 października 1962 roku, a równocześnie O.T.O. odprawiło rytuał w celu wpłynięcia na efekty obrad. Rytuał ten obracał się wokół „steli objawień”, na punkcie której Crowley miał obsesję. Stela owa w roku 1904 miała zainspirować ówczesną żonę Crowleya, Różę – pokazała mu ją w Muzeum Boulak w Kairze – do skłonienia Crowleya, by oczekiwał zjawienia się „duchów”. Owocem jego trzydniowych „czuwań” była „Księga Prawa”  (81).

Hermann Metzger donosił w „Oriflamme”, że w czasach otwarcia II Watykańskiego Soboru Ekumenicznego, stela objawień odbyła peregrynację w Niemczech od Hamburga do Zurychu, a następnie do miejscowości Stein, gdzie została umieszczona w kaplicy przy biciu dzwonów”.

Woń Szatana

Na Soborze Kościół Katolicki uzyskał po części zupełnie nowy charakter i począł coraz bardziej służyć interesom rabinów w sposób nad wyraz oczywisty, a czasem wręcz absurdalny. To odwrócenie znaków nastąpiło oficjalnie w opublikowanym w roku 1965  dokumencie Vaticanum II „Nostra Aetate” (W naszych czasach). W dokumencie tym odwrócono odwrócono liczącą sobie dwa tysiące lat prawdę, składając deklarację, że żydzi nie zabili Chrystusa, choć Pismo Święte stwierdza coś przeciwnego (I List do Tesaloniczan 2, 14 – 15), a Talmud wręcz chlubi się tą decyzją (sanhedryn 43a). Cóż z tego, czasy się zmieniły, a w „naszych czasach” Rzym zaakceptował ziemski szowinizm współczesności i rozpoczął się przepowiadany masoński pochód zniszczenia. Dokument „Nostra Aetate” usunął tradycyjną antagonistyczną percepcję judaizmu i oczyścił drogę do stopniowej transformacji Kościoła rękami noszonych teraz na rękach rabinów. Kościół – podobnie jak O.T.O. – dokonał tych zmian w imię wolności i postępu. Podobnie jak w O.T.O., złamano bezwzględnie opór przeciwko temu programowi, tak jak w O.T.O. mnoży się odwracanie pozoru i rzeczywistości. Kościół Katolicki i Gnostycki Kościół Katolicki znalazły się w stanie konwergencji.

Inne zmiany posoborowe mają też proweniencję okultystyczną. Należy tu choćby żądanie wyświęcania kobiet na księży: Kościół Gnostycki od blisko wieku dopuszcza kapłanki, anglikanie i luteranie są w pierwszym szeregu tego ruchu. Dokumenty soborowe, służące początkowo otwarciu drzwi na świat, obecnie zostały zarzucone. Taktyka buntowników opierała się bowiem nie na dokumentach, lecz na „duchu” soboru. Ten właśnie „duch”, mglisty i niezdefiniowany, pozwalał na każdą zmianę, którą goniła następna. „Ekumenizm”, dawniej rozumiany jako włączanie odłączonych chrześcijan do katolickiej owczarni, zamienił się w synkretyzm, do złudzenia przypominający klasyczną masońską doktrynę „braterstwa”, nie wyłączając tolerancji dla voodoo w Beninie. Kościół posoborowy wystrzegał się łamania czyjejkolwiek „dobrej woli”.

Rampolla myślał o zdobyciu papieża dla celów O.T.O.; Crowley wykoncypował mszę gnostycką, spełniło się też proroctwo Pike’a, gdyż telema zdobyła nie jednego, ale aż trzech swoich przedstawicieli na stolcu Piotrowym – „Janów i Pawłów” (Jan XXIII, Paweł VI, Jan PawełII) (82).

Wysiłki lewego skrzydła O.T.O. w celu podminowania Kościoła nie zakończyły się na działalności Rampolli.Arcybiskup Annibale Bugnini, którego nazwisko, wraz z nazwiskami innych wybitnych dostojników watykańskich, widnieje na listach masońskich skonfiskowanych przez policję w roku 1976 w wyniku rewizji w jednej z włoskich lóż masońskich, przewodniczył utworzeniu w roku 1969 nowego mszału rzymskiego – Novus Ordo Missae.

Mszał ten, prezentujący się w miarę godnie w wersji łacińskiej, ocierał się o liturgiczny banał czy wręcz absurd, jeśli wręcz nie o herezję, w przekładach na języki narodowe wraz z typowymi adaptacjami w poszczególnych parafiach. Rozlała się szeroko rewolucja, która opróżniła ławy kościelne, klasztory i seminaria i sprowokowała Pawła VI do wypowiedzenia niebacznych słów: woń Szatana pojawiła się w Kościele” (83).

Być może Bugnini nie należał do O.T.O., lecz jako mason skutecznie dopomógł w zastąpieniu mszy trydenckiej liturgią, która po roku 1969 zamieniła się w coś o charakterze na poły masońskim. Nie jest to może jeszcze msza gnostycka O.T.O., lecz biorąc pod uwagę różne nadużycia, jest to z pewnością krok w tym kierunku. Niektórzy uważają, że problem z nowym mszałem i kulturą, która towarzyszyła jego promulgacji, leży nie tyle w oficjalnej łacińskiej wersji mszy autoryzowanej w roku 1969 przez Pawła VI – choć na ten temat toczy się gorąca dyskusja – lecz w stopniu, w jakim Bugniniemu udało się wzbudzić i wykorzystać nową kulturę desakralizacji i lekceważenia, eksperymentów w duchu „róbta co chceta” i innowacji dla samych innowacji, co doprowadziło do ruiny instytucji kościelnej.

Jeśli chodzi o liturgię posoborową, istotny jest fakt, że wielu czołowych dostojników katolickich pośrednio przyjęło perspektywę Crowleya dotyczącą „sprawowania kultu”, tak iż gdy mówią „wiara”, nie bardzo wiadomo o jaką wiarę chodzi: w Pana Boga czy w Lucyfera (84).

Charyzmatyczny ruch „mówienia językami”, niegdyś uznawanego za oznakę opętania w dawnym rzymskim rytuale egzorcystycznym, był żywo popierany przez kardynała Józefa Suenensa, którego nazwisko również znalazło się na wspomnianych wcześniej listach członków włoskiej loży masońskiej. Niektóre współczesne katolickie „happeningi” charyzmatyczne prowadzą do takiego pobudzenia emocjonalnego, że histeria tłumu ledwie kryje pobudzenie seksualne maską religijności lub zgoła w ogóle nie kryje. Przewartościowanie magii w postaci wicci („białej magii) – jak widzieliśmy wcześniej, jeden z przyczółków ideologicznych O.T.O. – panoszy się w katolickich ruchach kobiecych, a nawet w klasztorach żeńskich.

Solve et Coagula

Lewe skrzydło O.T.O. złamało Kościół w części po to, by prawe skrzydło zakonu mogło odbudować, zachowując tajną kontrolę nad przewidywanym sprzeciwem tradycjonalistów, którzy przeżyli czystki dokonane przez lewe skrzydło. Jak to ukazaliśmy w rozdziale trzecim, O.T.O. wpływa na prawicową reakcję w Kościele poprzez swoich agentów w określonych gremiach kapłańskich dążących do przywrócenia starego porządku.

Jako część lewicowej kampanii rozkładu, doktrynalnie precyzyjny katechizm został odrzucony i zastąpiony przez mętne, jałowe książeczki poprawiające samopoczucie wiernych i ckliwe pioseneczki.

Wymagające nauczanie czy dążenie do osiągnięcia trudnej świętości zostały zastąpione odpowiednikiem okultystycznej „presumpcji boskości”, której nauczał Crowley w swym drugim, sojuszniczym zakonie „Argenteum Astrum” – z jego praktyką wizualizacji boskości poprzez ubiór. Katolikom modernistom łatwiej jest uśmiechać się i ubierać w stylu Pana Jezusa niż naśladować Go poprzez branie osobistego krzyża, w którym obumierać musi wszelki egotyzm i iluzja.

Klasyczna sztuka i architektura katolicka została zastąpiona kiczowatymi banerami z hasłami w rodzaju Tony’ego Robinsa, Normana Vincenta Peala czy Yody z „Gwiezdnych wojen”, oraz sterylną sztuką nowoczesną. Niedwuznacznym sygnałem okultystycznej infiltracji Kościoła Katolickiego stał się pewien obraz. Otóż w roku 1970 pewien niemiecki luteranin uzyskał od papieża Pawła VI pozwolenie na obserwowanie go podczas audiencji papieskich w celu sporządzenia jego portretu. Ernst Gunther Hansing przedstawił papieżowi gotowy portret w roku 1972. W kwietniu 1972 kolorowa reprodukcja dzieła została opublikowana przez wydawnictwo Smithonian wraz z kryptokomentarzem Pawła VI. Papież stwierdził mianowicie, że jego portret „odzwierciedla sytuację we współczesnym Kościele” i że „potrzebna jest wręcz nowa filozofia, by uchwycić cały kontekst znaczeniowy” dzieła.

Ta ostatnia uwaga z pewnością nie jest zwykłym niedomówieniem, portret jest bowiem typowym posunięciem z zakresu „ujawniania metody”. Przedstawia on bowiem papieża nie tylko jako człowieka brzydkiego, lecz wręcz odrażającego i złego – chwytającego za sztylet i niszczącego Bazylikę Św. Piotra. Nad głową papieża wyraźnie można odróżnić symbole masońskie – węgielnicę i cyrkiel, jak również tradycyjny „punkt wewnątrz okręgu”, symbol Iluminatów Weishaupta. Portret zawiera również abstrakcyjne wyobrażenie oka w trójkącie, znane jako symbol Oka Seta lub Syriusza. Da się również odróżnić kilka odwróconych krzyży – symboli satanistycznych.

Ambiwalentna postawa papieża dotycząca diabolicznych symboli zawartych w portrecie, jak również publiczna akceptacja malowidła i jego autora wydają się sygnałem dla tych, którzy ową symbolikę rozumieją. Co do reszty – portret pogłębił w odbiorcach tragiczną schizofrenię, w jakiej pogrążyli się katolicy przeniesieni do nowego eonu. Lecz Paweł VI z omawianego portretu – jak się wydaje – widzi jasno wszystkie te sprawy. Jest świadom zaistniałej sytuacji. Jego zdaniem malowidło prawdziwie oddaje rzeczywiste procesy zachodzące w Kościele. Rozumiał, że kluczem do zrozumienia znaczenia obrazu jest nowa filozofia – filozofia telemy – która z kolei pozwala zrozumieć portret w szerszym kontekście – kontekście eona Horusa.

Kilkadziesiąt lat później rok 2000 ukazał katolickiemu światu groteskowy obraz. W trakcie uroczystości milenijnych starzejący się, schorowany papież Jan Paweł II odwiedził „Izrael” i został na forum publicznym posadzony naprzeciwko rabina w fotelu zdobionym na oparciu odwróconym krzyżem – głównym symbolem satanizmu (85). Mimo, że Św. Piotr został ukrzyżowany głową w dół, odwrócony krzyż nigdy nie stał się częścią ikonografii katolickiej. Symbolika i znaczenie odwróconego krzyża w satanizmie jest dobrze znana. Uśmiechnięty rabin naprzeciwko papieża dopełniał surrealistycznego obrazu.

Lista skandali jest wprost niewyczerpana. Obiektywni obserwatorzy widzą doskonale, że Kościół Katolicki – odwieczna obsesja masonów – został potężnie uderzony w czułe miejsce. Można jednak pójść jeszcze dalej: Kościół Rzymsko-Katolicki przejawia cechy telemizacji, zdradza przyswojenie pojęć i praktyk lewego skrzydła O.T.O.; w łodzi Św. Piotra pojawiły się dziury wskazujące na obecność termitów spod znaku kultu Bestii. Okazuje się, że pod przykrywką „aggiornamento” papieża Jana XXIII większa część Kościoła została pchnięta w kierunku zgodności z ideologią lewego skrzydła O.T.O. Czy można się zatem dziwić, że O.T.O. tak hucznie świętowało otwarcie II Soboru Watykańskiego? Kościół posoborowy otworzył się także na homoseksualnych księży i seminarzystów, a także przyjął kurs niekonfrontacyjny w stosunku do masonerii, ku radości tajnych stowarzyszeń, które boleśnie wspominają erę papieży od Grzegorza XVI do Leona XIII, a zwłaszcza pontyfikat Św. Piusa X, który był bezwzględnie antymasoński i kilkakrotnie ponawiał dekret ekskomunikujący wszystkich masonów. W roku 1983 dekret dekret ten został znacznie zmodyfikowany przez papieża Jana Pawła II.

Baptyści Bafometa

Trwałe zainteresowanie Gnostyckiego Kościoła Katolickiego Kościołem Rzymsko-Katolickim rodzi naturalne pytanie o miejsce protestantów w pejzażu telemistycznym. Kwestia ta ma wymiar ironiczny, gdyby bowiem odwrócić to pytanie, niektórzy protestanci natychmiast zaczęliby mówić o O.T.O., jest to bowiem temat fascynujący dla wielu z nich. W rzeczy samej istnieje grupa fanatycznych, choć szczerych fundamentalistów protestanckich mających obsesję na punkcie Aleistera Crowleya i oskarżających go o wszelkie satanistyczne i ciemne sprawki tego świata – oczywiście w przerwach ataków na papiestwo jako takie. Problem w tym, że ci sami protestanci wykazują znamienną krótkowzroczność. Pomijają bowiem milczeniem rolę, jaką odegrał protestantyzm w umacnianiu nurtu okultystyczno-telemicznego. Obwiniają oni wyłącznie katolików w tym zakresie, zdejmując wszelką odpowiedzialność z twórców kościoła protestanckiego.

Istnieje nawet pewien protestancki autor, były członek O.T.O., eks-satanista, eks-mason, eks-mormon (którego dzieła wydaje antykatolicki propagandysta Jack Chick), który jest przekonany, że penetracja Kościoła Katolickiego przez Gnostycki Kościół Katolicki jest dowodem na to, że kościoły protestanckie są czystą prawdą. (Oczywiście człowiek ten jest syjonistą).

Należy w tym miejscu przypomnieć, że Alester Crowley był synem pastora surowej sekty braci plymuckich. Nie dziwi też fakt, że jeden z najważniejszych liderów O.T.O., Michael Bertiaux, przywódca O.T.O.A. (Ordo Templi Orientis Antiqua) miał święcenia w kościele episkopalnym.

Podobnie jak w cieniu kabalistycznej historii O.T.O. majaczy postać syna rabina Judy Leona Bimsteina, tak też i duch reformacji został w części ukształtowany przez rabinów i różokrzyżowców, którzy w ten sposób próbowali rozluźnić ciężki gorset Kościoła Katolickiego i uzyskać większą swobodę działania dla ukrytych w podziemiu gnostyków i nekromantów.

Związki Marcina Lutra z tajnymi mistrzami we wczesnym okresie jego kariery należą do tradycji w kołach okultystycznych. Osobista pieczęć Lutra zawierała różokrzyż, jakkolwiek fakt ten niekoniecznie dowodzi, że Luter był świadomym agentem różokrzyżowców. Z różokrzyżowcami miał w każdym razie silne związki Johann Andrea, jeden z pierwszych duchownych luterańskich.

Mając zabezpieczone tyły przez rabinów i różokrzyżowców, protestantyzm szybko zawarł w Anglii królewskie „małżeństwo” między tronem a teurgią. Dr John Dee (1527 – 1608), królewski astrolog Elżbiety I, wraz ze swym medium sir Edwardem Kelleyem (1555 – 1595) stworzył okultystyczny system inwokacji do demonów, który wystylizował jako zaklęcia Henocha. System ten po dziś dzień ma głęboki wpływ na magię Wielkiej Bestii 666 i jego „Argenteum Astrum” (Zakon Srebrnej Gwiazdy). To z henochiańskiego systemu Dee’ego Crowley zaczerpnął nazwę „szkarłatnej kobiety”, kobiety krwi, „Babalon”.

Dee będący członkiem kościoła anglikańskiego to oryginał agenta „007”, tym pseudonimem podpisywał on bowiem poufne raporty. Ian Fleming, autor współczesnego Jamesa Bonda występującego jako agent 007, był – podobnie jak jego kolega po fachu Aleister Crowley – agentem wywiadu brytyjskiego.

Michael A. Hoffman II wskazuje na fakt, że Dee był twórcą pojęcia „imperium brytyjskie” i „brytyjskiego Izraela”. Zdaniem Hoffmana Dee wykazywał skłonności do judaizmu z dbałością o materialny postęp protestanckiego imperium, a tym samym położył podwaliny pod masonerię brytyjską. Dlatego też masoneria miała zawsze ściśle anglikański charakter, a masonami było bardzo wielu anglikańskich arystokratów, duchownych i urzędników państwowych.

Kościół anglikański tak głęboko utknął w okultyzmie, że – jako część slabo skrywanej czci bogini – anglikanie uczynili kobietę (Elżbietę I) głową swojego kościoła. Protestanci krytykujący katolicki Najświętszej Maryi Panny jako wskrzeszenie pogańskiego kultu bogini, jakoś nie dostrzegają faktu, że Elżbieta I w swej rewolucyjnej roli jako pierwsza żeńska głowa kościoła anglikańskiego, była uważana przez renesansowych okultystów za nową Izydę. Adoracja ta znalazła alegoryczny wyraz w poemacie Edmunda Spensera „The Faerie Queen” (87).

Niemniej uwikłana w okultyzm jest Południowa Konwencja Baptystów, w której roi się od masonów. W roku 1993, po rocznym roztrząsaniu problemu, Międzywyznaniowy Departament Świadków Południowej Konwencji Baptystów odrzucił twierdzenia o niezgodności ideologii masonerii z nauczaniem chrześcijańskim i Południowej Konwencji Baptystów. Był to triumf niezliczonych baptystów-masonów; wszyscy oni zapewne gorąco dziękowali Wielkiemu Architektowi za to orzeczenie.

W tym względzie metodyści nie różnią się zasadniczo od wyżej opisanych protestantów. Typowe jest tu doświadczenie wielebnego Harmona Taylora, pastora metodystycznego. Według jego własnych słów został masonem, „kiedy rozejrzawszy się po zgromadzeniu, (ujrzał, że) wszyscy mężczyźni z wyjątkiem jednego mają masońskie odznaki w klapach marynarek”. Autor protestancki Ed Decker wspomina swoje wczesne doświadczenia, kiedy to miał wykłady na temat mormonów w protestanckiej kongregacji, w których szczegółowo opisał rytuały Świątyni Mormońskiej. Po wykładzie starszyzna protestancka poczęła czynić mu wyrzuty. Powiedziano mu rzekomo, że jeśli nie zaprzestanie głoszenia tych rzeczy, narazi się na kłopoty. Ujawniając tajemnice mormonizmu, ujawnia bowiem tajemnice masońskie.

Decker jednak nie ugiął się, oświadczając owym kryptomasonom, że niezwłocznie zaznajomi się z masonerią, gdyż jeśli by się okazało, że jest ona tym samym co mormonizm, to by oznaczało, że ten ostatni wyszedł „z tych samych czeluści piekielnych”. W końcu Decker odkrył, że Joseph Smith, seryjny cudzołożnik, który założył Kościół Mormonów, był mistrzem masońskim, a rytuały Świątyni zostały „zapożyczone” od lóż masońskich. W roku 1844 Smith został zamordowany w Illinois przez tłuszczę masońską za złamanie masońskiej przysięgi krwi i ujawnienie tajemnic masonerii. Obecnie inicjaci do organizacji mormońskiej dowiadują się, że są „prawdziwymi masonami”.

Norman Vincent Peal, popularny protestancki głosiciel „pozytywnego myślenia”, był prominentnym masonem 33 stopnia. James Wasserman z O.T.O. pisze: „Powstanie i przetrwanie ruchu protestanckiego było niewątpliwą oznaką osłabionej pozycji Kościoła, utratą niekwestionowanego przez tysiąc lat monopolu na życie religijne w Europie” (88).

Protestantom – zwłaszcza tym o nastawieniu antykatolickim – wypada przypomnieć, że oskarżanie innych o związki z masonerią i okultyzmem będą brzmieć mało wiarygodnie o ile nie potępi się równocześnie wpływów żydowsko-masońskich na niektórych twórców protestantyzmu i niektóre ich poglądy. Protestantom przybierającym ton wyższości w odniesieniu do postępów telemityzmu w katolicyzmie należy przypomnieć, że o ile przez Kościół Katolicki galopuje kozioł Mendes, o tyle Bafomet grał na organach w kościele baptystów i śpiewał w anglikańskim chórze.

Przypisy:

(76)-Standardowe źródła przytaczające tę legendę nigdy nie precyzowały i nie dokumentowały sposobu, w jaki ten ściśle tajny dokument został zagubiony. Dlaczego karbonariusze włoscy sądzili, że dzięki zaoferowanej sumie pieniędzy będą mogli odzyskać dokument? Tego nikt nie wie.

(77)-Najlepsze argumenty na rzecz autentyczności dokumentu Alata Vendita przedstawił utalentowany dziennikarz katolicki John Vennari w pracy „The Permanent Instruction of the Alta Vendita”.

(78)-Wskazuję tu jedynie na stopniową infiltrację i wpływy, ustawianie sobie ludzi, jak figur szachowych w pierwszej fazie rozgrywki. Partia środkowa to właściwa rozgrywka, w naszym wypadku przypadło to na okres Soboru Watykańskiego II i czasy posoborowe.

(79)-Przemówienie radiowe z 23 grudnia 1956 roku w: „The Pope Speaks: The Teachings of Pope Pius XII”, Pantheon, Nowy Jork 1957, s.328

(80)-„Aleister Crowley and the Hidden God”, s.60

(81)-Fryderyk Levke był w posiadaniu płyty drukarskiej steli, identycznej z plytą użytą przez Crowleya w woluminach jego pisma „Equinox”

(82)- Zmarły wkrótce po wyborze papież Jan Paweł I (Albino Luciani, 1912 – 1978), który sprawował urząd zaledwie przez 33 dni, pozostaje postacią zagadkową, krążyły pogłoski, że został zamordowany. Zob. David Yallop – „In God’s Name: An Investigation into the Murder of Pope John Paul I”, Corgi 1997). Przypuszczenie, że został zamordowany, gdyż chciał przywrócić przedsoborową postać Kościołowi nie ma oparcia w dostępnych danych. Na temat kulis innych potencjalnych morderców i motywów w powiązaniu z aferą Banku Watykańskiego i Lożą P-2, zob. Nick Tosches, „Power on Earth”, Arbor House 1986).

(83)-Lub też Paweł VI mamił wiernych, pozując na zdezorientowanego biernego widza w domu woni diabelskiej, choć w rzeczywistości to on sam wzniósł ten dom. Nowy mszał został przez Pawła VI promulgowany wkrótce po ukazaniu jego encykliki „Humanae vitae”, w której z mocą potwierdza nauczania Apostołów na temat antykoncepcji i aborcji. Skłoniło to naiwnych katolickich konserwatystów do akceptacji nowego mszału z uwagi na ortodoksyjne stanowisko zajęte przez papieża w encyklice. Można tu zastosować powiedzonko Lenina: „Dwa kroki do przodu, jeden krok do tyłu”.

(84)-Niektórzy wykształceni katolicy argumentują z mocą, że Novus Ordo Missae jest mszałem obarczonym błędami nawet w formie oryginalnej promulgowanej przez Pawła VI i że msza trydencka jest jedynym pewnym sanktuarium liturgicznym. Inni powiadają, że tego rodzaju argumenty podważają dogmat o nieomylności papieskiej i że problem sprowadza się jedynie do pogłębiających się z latami „nadużyć” w zastosowaniu nowego mszału. Ta ostatnia frakcja stoi na stanowisku, że wykonując funkcję magisterium nauczania (lex orandi, lex credendi), Paweł VI nie mógł promulgować wadliwej liturgii.

(85)-Oprawę Mszy Świętej właśnie taką i w tym miejscu zawdzięczamy Kiko Arguello, założycielowi neokatechumenatu.

(86)-Na znak radykalnej zmiany podejścia Paulist Press, największy wydawca katolicki, opublikował kilka satanizujących i skróconych wydań Talmudu, Zoharu i innych tekstów kabalistycznych i rabinistycznych bajek. Takie działania za Piusa X pociągnęłyby za sobą natychmiastową ekskomunikę.

(87)-Zob. zwłaszcza księgę V, pieśń VII poematu.

(88)-„The Templars and the Assassins: militia of Heaven”, s. 256 (polskie wydanie: Templariusze i asasyni, Bellona, Warszawa 2007).

(Książka do nabycia w wydawnictwie Antyk : http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_Za.html?P2=krew+na+o%B3tarzu&P1=Nazwa&szukaj.x=38&szukaj.y=5)

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.