Najnowsze

Opublikowano Lipiec 14, 2017 Przez a303 W Świat

Odrażająca zbrodnia Viktora Orbana

Niektórzy wydają się nigdy nie nauczyć jak grać w te grę. Na pierwszym miejscu na liście UE są teraz Węgry i ich uparty premier Viktor Orbán. To wydaje się do niego nie docierać. On nie rozumie, że nie jest „europejską” obrona suwerennych praw swoich obywateli i narodu. Bez względu na to jak anonimowi biurokraci z UE krążący nad wątpliwym luksemburskim przewodniczącym UE Jean-Claude Junckerem próbują edukować Orbána i jego rząd, to nie wydaje się do niego docierać.

a

Ubiegły rok był trudny dla politycznej poprawności Supremos z UE. Najpierw Mr Orbán nalegał na zorganizowanie narodowego referendum. Jakie to anty-europejskie! Pozwolenie obywatelom głosować o sprawach wpływających na ich życie w ich własnych krajach! Co za niebezpieczny pomysł jeśli to się rozejdzie. Następny to kobiety domagające się prawdziwej równości i poważnego traktowania ich jako istoty ludzkie. Zgroza!

W październiku 2016 rząd Viktora Orbána zorganizował referendum o tym czy pozwolić anonimowemu, nie wybranemu szefowi Komisji UE Jean-Claude Junckerowi (albo jego następcom) dyktować liczbę uchodźców z Afryki północnej i Bliskiego Wschodu do jakiej zostanie zmuszony przyjąć, w tym zapłacić i więcej. Węgrzy w 98% zagłosowali zgodnie ze swoim premierem, że Bruksela nie powinna mieć takiego prawa.

W gruncie rzeczy to Niemcy i Francja we wrześniu 2015 przekonały przewodniczącego Komisji UE Jean-Claude Junckera do skorzystania z „kwalifikowanej większości” głosów, chytrego sposobu w ramach Traktatu Lizbońskiego do podejmowania decyzji potężniejszych krajów przeciwko życzeniom mniejszych członków UE. Zamiast unijnej praktyki korzystania z jednomyślności w decydowaniu o tak wrażliwych sprawach jak przymusowe przyjmowanie uchodźców, Niemcy i Francja wymusiły plan relokacji 120.000 uchodźców wykorzystując kwalifikowaną większość w obszarze gdzie nie ma żadnych prawnych kompetencji do działania zgodnie z prawnikami UE [scholars].

Na szczęście Bruksela mogła zignorować węgierskie referendum dlatego, że uczestniczyło w nim tylko mniej niż 50% uprawnionych wyborców. Powiązane z Sorosem NGO i ich sojusznicy na Węgrzech zorganizowali ogromną kampanię bojkotu przed głosowaniem. „Och! To było blisko. Demokracja prawie nas zaskoczyła” [act].

A po to żeby nikt z reszty UE nie podejrzewał, że na Węgrzech nie łamie się podstawowych praw demokratycznych, antynarodowe media unijne głównego nurtu zorganizowały nieustający ostrzał oszczerstwami wobec Orbána za nawet odwagę poproszenia opinii publicznej o głos.

Przejrzystość uczelni?

Potem ten żałosny rozrabiaka Orbán ze swoim Ministerstwem Edukacji wprowadził prawo, które przeszło przez Węgierski Parlament wymagające żeby węgierskie uniwersytety przyznające stopnie naukowe w ponad jednym kraju faktycznie ustanowiły kampusy w każdym z tych krajów. Widocznym tu sprawcą był budapesztański Uniwersytet Europy Środkowej (CEU). Tę ciekawą instytucję założył w 1991 tuż po upadku komunizmu spekulant finansowy i największy założyciel lewej demokracji przez NGO, George Soros, w pokomunistycznym chaosie Europy [Europe].

Nowe węgierskie prawo wymagało też, miedzy innymi, żeby pracownicy budapesztańskiego uniwersytetu Sorosa posiadali zezwolenie na pracę, praktyka normalna w każdej zachodniej demokracji. CEU twierdził, że z jakiegoś powodu to „ograniczy zdolność zatrudniania personelu”. Rzecznicy CEU nie powiedzieli tego, że ten aspect ograniczenia zdolności nowego prawa był dlatego, że pod przykrywką agenci CIA niechętnie składali wnioski o pozwolenie na pracę w obcych krajach ich działań. Albo czy jest jakiś inny powód żeby prawo ograniczało zdolność CEU Sorosa zatrudniania personelu? Rząd Orbána zarządał też otwarcia kampusu w Ameryce, skoro przyznaje stopnie w stanie Nowy Jork bez kampusu, iżeby uczył kierunków akreytowanych przez węgierskie władze edukacyjne, a nie uczyły już kierunków akredytowanych przez Amerykę [courses]. Sorosowi udało się wycyganić akredytację swoich stopni na Węgrzech i w Ameryce, pomimo że nie ma amerykańskiego kampusu.

Fundusze z NGO Otwartego Społeczeństwa Sorosa szły na finansowanie, między innymi, kursów i szkolenia na CEU Sorosa w ramach „platformy edukacji obywatelskiej i innowacji (sic), która ma pomóc wzmocnić strukturę społeczeństwa obywatelskiego na Węgrzech” [Hungary].

Central European University też bierze pieniądze, i to duże, z powiązanej z CIA amerykańskiego rządu z NGO pod nazwą Narodowy Fundusz na Rzecz demokracji [National Endowment for Democracy / NED], a także fundacji Sorosa. Niedawna dotacja NED dla CEU Sorosa poszła na project na uniwersytecie dla doskonalenia „umiejętności młodych romskich działaczy i badaczy oraz sprzyjanie ich zaangażowaniu w służbę publiczną… skupiając się na polityce publicznej i prawach człowieka [human rights]”. Niektórzy mówią iż proponowany przez CEU Sorosa kurs wygląda bardziej na hybrydę z podręcznika Zasady dla radykałów [Rules for Radicals] Saula Alinsky’ego i podręcznik Kolorowa rewolucja [Color Revolution] Gene Sharpa o „braku przemocy jako broni wojennej”.

Zasady klubu?

To nowe węgierskie prawo o uniwersytetach, u brukselskich biurokratów jak nadkomisarz Frans Timmermans, pierwszy wiceprzewodniczący komisji, naprawdę wywołało prawdziwą zgagę zanim mógł zmusić Orbána do odłożenia prawa po wielu groźbach wobec Orbána i jego rządu. Timmermans, były holenderski minister spraw zagranicznych, którego nigdy nie można obwiniać o błąd po stronie demokracji, powiedział wtedy: „Unia Europejska to project napędzany I opracowany przez jej państwa członków”. Zbeształ Orbána,  oświadczając, że Węgry powinny pamiętać, że podpisały się pod „zasadami klubu” [club]. (sic)

UE jako biuro polityczne

Tak, Orbán, uważałeś, że dołączenie do UE było dołączenie do unii suwerennych państw narodowych uczestniczących w pryncipilanym dialogu? Jak naiwny możesz być? To jest klub, I brukselscy niewybierani supremos jak  Juncker, i jego siedmiu Über-Komissarzy jak Timmermans, będą decydować co jest dla ciebie dobre. „Oni są zasadami naszego klubu. Pojmujesz? Przepraszam, Viktor Orbán, ale my nigdy nie obiecywaliśmy ci różanego ogrodu, prawda?

Żeby bylo jasne, że dyktaty Brukseli nie są o demokracji i takich głupich staromodnych pojęciach, Juncker, po otrzymaniu od Angeli Merkel zdecydowanie niedemokratycznego poparcia na przewodniczącego UE w 2014, utworzył nową strukturę siedmiu trafnie nazwanych nadkomisarzy. Ona przypomina stare sowieckie Politbiuro  pod wieloma względami, poza tym, że Bruksela dzisiaj jest nieco mniej demokratyczna niż Politbiuro Breżniewa.

Timmermans, technicznie pierwszy wiceprzewodniczący pod przewodniczącym Junckerem, jest nadkomisarzem odpowiedzialnym za wiele kwestii łącznie z polityką uchodźców czy „migrantów”, jak eufemistycznie nazywa ich UE.

Nadkomisarze Junckera oddalają UE nawet bardziej  od jakichkolwiek pozorów demokracji. Ci nadkomisarze maja uprawnienia do kontrolowania i organizowania działań innych komisarzy, łącznie z prawem veto każdej propozycji prawnej wydanej przez ich kolegów zgodnie z ‚wycieknietą’ książką z Soros’ Open Society Institutes.

Obecnie Komisja UE jest piramidą niewybranej władzy z przewodniczącym Junckerem na szczycie I pierwszym wiceprzewodniczącym Timmermansem tuż pod nim. Wszyscy pozostali komisarze są pod nimi. Jest to coś rzadko dyskutowane publicznie w europejskich mediach głównego nurtu.

Teraz na celowniku stawiasz NGOs?

Najnowszym policzkiem wymierzonym przez węgierski rząd Junkerowi i tym bogobojnym komisarzom w Brukseli i ich kumplowi George’owi Sorosowi jest nowe prawo zaproponowane przez rząd Orbána i aprobowane przez węgierski parlament o finansowanych przez zagranicę NGOs. Zgodnie z tym nowym prawem, każda węgierska NGO otrzymująca ponad €24.000 od zagranicznych źródeł musi zgłosić roczną deklarację wegierskiemu rządowi co do dokładnego źródła tych funduszy. Jeśli NGO tego nie zrobi ryzykuje likwidacją.

Jakież to wulgarne! Teraz widać, że miriada węgierskich NGOs I różnych grup finansowanych miliardami dolarów przez Sorosa I jego waszyngtońskich NGO przyjaciół takich jak NED nie są szczęśliwi z powodu tego nawet łagodnego prawa. Może mają coś do ukrycia przed węgierskim rządem? Kto to wie? Natychmiast niemieckie MSZ, na pewno nie wróg Mr Sorosa, wydało oświadczenie krytykujące węgierskie prawo o NGO. Rzecznik MSZ Martin Schaefer powiedział, że nowe węgierskie prawo o NGO stawia Węgry w towarzystwie takich krajów jak Rosja i Chiny, które „finansowanie NGOs z zagranicy uważają za wrogi akt” [hostile act].

Nikt nie wspomina o tym, że Stany Zjednoczone mają coś co nazywa się Prawem Rejestracji Obcych Agentów, wymagające by agenci reprezentujący interesy obcych mocarstw „o charakterze politycznym albo quasi-politycznym” ujawniali swoje relacje z obcym rządem I informacje o powiązanych działaniach I finansach.

EU popełnia głupi błąd

Biorąc pod uwagę to, że komisarze UE wyraźnie uważają za nieznośną bezczelność Orbána i Węgrów wobec próby Brukseli sprawowania absolutnej władzy nad wewnętrznymi sprawami kraju członkowskiego, UE postanowiła zastosować nadzwyczajny akt „wszczęcia postępowania o naruszenie” przeciwko węgierskiemu rządowi. Jeśli sąd UE uzna Węgry winnymi może domagać się kar i innych sankcji. Do tej pory Komisja UE nigdy nie nakładała sankcji na państwo-członka Unii. Próby nałożenia sankcji w 2000 na Austrię za zezwolenie wejścia Austriackiej Partii Wolności (FPÖ) Jörga Haidera do rządu koalicyjnego szybko zaniechano z uwagi na ogromny sprzeciw anty-UE.

Na wszelki wypadek sąd UE uwzględniał także Polskę i Republikę Czeską, które także zdecydowanie odmawiają przyjęcia nakazanych przez Brukselę uchodźców z Włoch i Grecji.

Atak prawny Komisji UE miał miejsce po głosowaniu 17 maja w Parlamencie UE – kolejne dziwaczne niedemokratyczne ciało jeśli w ogóle takie było. Parlament UE, powołując się na węgierską odmowę o uchodźcach jak i ich nowe prawo o NGO i prawo o Uniwersytecie Sorosa, zażądał zastosowania przez UE Art. 7 Traktatu UE , który pozwala Brukseli na decydowanie czy państwo członkowskie naruszyło „wartości” UE, i czy powinno zostać ukarane, łącznie z zawieszeniem prawa głosu w EU.

Prawny atak Brukseli na Węgry, Polskę i Republikę Czeską prawdopodobnie się nie uda i przyspieszy dalsze rozpadanie się oczywiście niedorzecznej Unii Europejskiej. To przynajmniej usprawiedliwia jedność atakowanych i wzmacnia opór wobec wyraźnie autokratycznej biurokracji UE i patriarchatu władzy.

Dla coraz większej liczby europejskich obywateli staje się jasne, że potwór, którym dziś jest Bruksela, nie reprezentuje prawdziwych interesów obywateli UE. Niewyobrażalną zbrodnią V. Orbána jest jego upór  w działaniu w interesie swoich obywateli, a nie na samozwańczych, aroganckich, nie wybranych komisarzy w Brukseli.

F. William Engdahl

Tłum. Ola Gordon

Źródło: http://www.zerohedge.com/news/2017-07-09/unspeakable-crime-viktor-orban

Komentowanie zamknięte.