Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 14, 2013 Przez stophasbara W Bez kategorii

Obusieczny miecz imperium: globalny militaryzm i organizacje pozarządowe cz. 3

Niszczenie niepodległych narodów i zastępowanie ich zarządcami światowego systemu

Autor: Tony Cartalucci

Część 3: Przystosowanie imperializmu do warunków XXI w.

Część 2

Zobaczyliśmy już kilka przykładów na to jak imperializm funkcjonuje obecnie i że jest w doskonałej kondycji. Zauważyliśmy także jak imperializm był implementowany przez Brytyjczyków, ale jak to dokładnie dzieje się dzisiaj? Dlaczego ludzie zgadzają się na to?

Termin „administratorzy systemu” [w oryginale „system administrators”] został użyty przez amerykańskiego stratega wojskowego Thomasa Barnetta na seminarium TED Talk 2008 “The Pentagon’s New Map for War & Peace” [wojna i pokój, nowa mapa Pentagonu]. Około 18 minuty zaczyna wyjaśniać pomysł zreformowania wojska na dwie oddzielne siły, „amerykańskie siły o możliwościach Lewiatana” i „administratorów systemu”.

Jedna – biorąc na cel istniejące sieci – narody – niszczy je nalotami powietrznymi, operacjami specjalnymi, inwazjami; składa się z wojskowych zasobów tj. zbrojnych sił lądowych, samolotów, bombowców. Druga składa się z administratorów systemu, którzy budują na gruzach pozostawionych przez „siły Lewiatana”, lub chaosie podsycanym przez celową destabilizację wspieraną z zagranicy. Administratorzy składają się ze wszystkiego – od organizacji pozarządowych, organizacji międzynarodowych i najemników, po urzędników służby cywilnej (wojna psychologiczna), a gdy jest to konieczne – także z żołnierzy.

Barnett ostrzega, że jeśli ktokolwiek będzie ingerował w zachodnią konstrukcję sieci „administratorów systemu”, to „przybędą żołnierze i cię zabiją”. Być może tak jak brytyjski garnizon stłumił niezadowolenie wśród kolonistów.

Masakra bostońska. Oporni wobec „administratorów systemu” strzeżcie się; spróbujecie ich powstrzymać - „przybędzie wojsko i was zabije.”

Masakra bostońska. Oporni wobec „administratorów systemu” strzeżcie się; spróbujecie ich powstrzymać – „przybędzie wojsko i was zabije.”

Wykład wygłoszono w 2008 r. Już widzimy poważne przedsięwzięcia w celu wprowadzenia tych rozwiązań. Barnett powiedział, że operacje specjalne „ściągną spust”, ponieważ chcą działać „tak swobodnie jak to tylko możliwe”. Właśnie ostatnio The Corbett Report i Media Monarchy poinformowały o planowanym wzroście roli „elitarnych” sił wojskowych. Admirał William McRaven ze Dowództwa Operacji Specjalnych powiedział, że będzie starał się o „bardziej autonomiczną pozycję dla swoich wojsk i ich zasobów, ponieważ raporty wywiadowcze i ostatnie wydarzenia na świecie wskazują na taką właśnie potrzebę.”

Dodatkowo, między 2008 a 2011 r., przed tzw. arabską wiosną, amerykański departament stanu i jego globalna siatka rozpoczął kampanię wspierania dosłownej armii organizacji pozarządowych i opozycyjnych grup w celu obalania rządów i budowy wielkiej światowej sieci administracyjnej, którą Barnett opisywał na TED. Niedawno informowano, „Soros Big-Business Accountability Project Funded by Big-Business”, że podobna armia organizacji pozarządowych jest mobilizowana do utworzenia systemu zarządzania skupionego na zasobach narodów „będących na muszce”. Called Revenue Watch, skupiający się głównie na Afryce i Południowo-Wschodniej Azji, reprezentuje „systemową administrację”, podobnie jak intensywnie promowany AFRICOM w Afryce i “Pacific Century” w Azji.

Jest oczywiste, że propozycja Barnetta nie wymaga „amerykańskich wojsk Lewiatana”, aby zetrzeć namierzone sieci, jak to obserwowaliśmy podczas arabskiej wiosny fundowanej z Ameryki – wzniecanie niepokojów, aż do zbrojnych powstań bez jawnej interwencji, wykorzystywanie zasobów opisywanych przez Barnetta takich jak operacje specjalne, służba cywilna, organizacje pozarządowe, najemnicy ze strony rządowej.

Np. w Libii organizacje pozarządowe i cywilni doradcy rozpoczęli „rozruchy” w lutym 2011 r., kiedy broń była skrycie przemycana by uzbrajać bojowników mających obalić rząd Kadafiego. Organizacje międzynarodowe jak ICC napuszczały opinię publiczną przeciwko Kadafiemu, używając informacji od organizacji pozarządowych; tymczasem NATO rozpoczynało przygotowania do kampanii na pełną skalę. Gdy rozpoczęły się bombardowania, jedynie formalnością pozostało – dzięki strumieniowi operacji specjalnych, zbrojeń i innych katalizatorów – wypełnienie pozostawionego przez NATO, dzięki nieustającym nalotom, pustkowia. Otóż wojska Lewiatana i administratorzy systemu działają w tandemie – jedni czyszczą drogę drugim, ci z kolei budują nowe sieci by ułatwiać instalowanie długookresowego amerykańskiego rezydenta i przewodniczącego Petroleum Institute, Abdurrahima el-Keiba, jako premiera.

W krajach w których przeprowadzenie tego typu operacji wojskowych byłoby bardzo trudne lub w ogóle niemożliwe do usprawiedliwienia, np. w Tajlandii, całe wsparcie Wall Street i Londynu jest kierowane do administratorów systemu i odpowiednich ruchów opozycyjnych, które działają jako ich przedstawiciele i burzą sieci suwerennych narodów.

W przypadku Tajlandii, pełnomocnikiem jest Thaksin Shinawatra, były doradca Carlyle Group i odbiorca dużego amerykańskiego wsparcia, James Baker i jego firma Baker Botts, osobisty wysłannik Busha w Iraku Robert Blackwill z Barbour Griffith & Rogers, sygnatariusz PNAC Kenneth Adelman z Edelman. W czasie kadencji Thaksina od 2001 r. do 2006  r., kiedy to został obalony, donosił Radzie Stosunków Zagranicznych w Nowym Yorku, nakłonił tajskie wojsko do wzięcia udziału w inwazji na Irak i pozwalał CIA wykorzystywać Tajlandię na każdy sposób.

Obecnie przewodzi wojskom „kolorowej rewolucji”, stacjonującym wojskom okupacyjnym. Tutaj udokumentowano użycie przez niego zbrojnych oddziałów w 2010 r. podczas próby powstania. Zwano ich „czerwonymi koszulami” lub Zjednoczonym Frontem Demokracji Przeciwko Dyktaturze [United Front for Democracy Against Dictatorship (UDD)]; mają powiązania z organizacjami fundowanymi przez Sorosa – Human Rights Watch, National Democratic Institute for International Affairs (NDI), National Endowment for Democracy (NED).

Globatocracy_1

Jest jasne, że wielu uważa iż organizacje pozarządowe i ruchy opozycyjne są spontaniczne, tubylcze i niezależne. W rzeczywistości są częścią większej sieci tworzonej w celu narzucania, kierowania globalnym systemem administracji. Ta sieć nie jest skomplikowana, czy mętna. W każdym przypadku znajdziemy prostą ścieżkę do sponsorującej organizacji zachodniej lub think-tanku ustalającego politykę; każdy donator i kierownik znajduje się na liście Top 500 Forbsa Wall Street i Londynu.

Istnieją także kręgi akademickie wspierające podminowywanie i wyeliminowanie tajlandzkich niepodległych, autochtonicznych sieci, w szczególności „Nitirat” i „Enlightened Jurists”, których słuchacze składają się niemal wyłącznie z „czerwonych koszul”, a nawet z Roberta Amsterdama, zarejestrowanego amerykańskiego lobbystę, siedzącego na samym przedzie.

Wreszcie istnieją organizacje pozarządowe jak propagandowa Prachatai, otrzymujące setki tysięcy dolarów rocznie z amerykańskiego departamentu stanu za pośrednictwem National Endowment for Democracy, Open Society Georga Sorosa i USAID. NED także funduje Campaign Committee for Human Rights, Cross Cultural Foundation (CrCF) i Environmental Litigation and Advocacy for the Wants. Prócz posiadania tych samych sponsorów, wszystkie tego typu organizacje działają tak samo, same sobie nawzajem podpisują petycje poparcia i każda posiada taki sam program. Zdają się promować „wolność”, „demokrację”, „prawa człowieka”, lecz jak godzą to z działalnością ich sponsorów i „międzynarodowych organizacji” z którymi współpracują, i z tym do czego w rzeczywistości doprowadza ich działalność?

PrachataiNEDfundingDiagram_1

Oto „sznurki” Prachatai do National Endowment for Democracy i Freedom House, które regularnie zamieszczają swoje teksty, wspierają i nagradzają tajskich „niezależnych dziennikarzy”. Jest też jasne, że te same interesy są zaangażowane we wspieranie Thaksina Shinawatry, pełnomocnika imperium wybranego dla Tajlandii.

Ława dyrektorów National Endowment for Democracy i jej filii Freedom House przypomina obrotowe drzwi – obecnych i byłych członków Kongresu, amerykańskiego departamentu stanu, firm lobbystycznych, członków zarządów największych korporacji na ziemi w tym Exxon, Boeing, Ford i Goldman Sachs; ciągle się zmienia, to twarz rządów, wielkiego biznesu i organizacji pozarządowych. Oni, jak Brytyjczycy, „nie mają żadnych wzniosłych intencji”, jak bywa w przypadku ludzi wciąganych do organizacji pozarządowych [nazywajmy rzeczy po imieniu – pożytecznych idiotów] jak np. Prachatai, sponsorowanych przez tychże.

Mają nadzieję w końcu zmniejszyć władzę, wpływ tajlandzkich sieci, poprzez stopniowe budowanie obecności administratorów systemu Wall Street i City of London. Tak jak w przypadku Georgii, ignorancja i pobożne życzenia są wykorzystywane do zasilania szeregów tych sieci, i również jak w Georgii, są oni w zupełności zależni od stałego wsparcia Wall Street & London, a lokalne wkłady nigdy nie są wystarczające. I chociaż wielu z tych ludzi wierzy że działa dla „wyższej sprawy”, w rzeczywistości są oni tylko żołnierzami innego rodzaju, których imperium udoskonala od wieków.

Aktywiści mogą być pełni dobrych intencji, ale na pewno są i tacy co zdają sobie sprawę z konfliktu ich oficjalnej „misji” i nieszczerych intencji sponsorów zagranicznych. Tak jak armia, ten system organizacji pozarządowych sam się nakręca dzięki ignorancji ogółu ludzi – przekonanych iż ich pobożne życzenia są wykładnią ich wiary, przekonań w szlachetne ideały, oraz tych co widząc jak te organizacje rozprzestrzeniają się po całej planecie – nie mają pojęcia co do ich rzeczywistych celów.

Trevor Reese ukazuje nam jeszcze bardziej odpowiednią obserwację co do imperializmu XVIII w., lecz i dzisiaj aktualną:

W XVIII w. sprawy kolonii były w Anglii drugorzędne; powiedzenie sir Johna Seeleya, że Brytyjczycy założyli imperium bez pomocy rozumu jest prawdziwe w tym sensie iż imperialna ekspansja rzadko zwracała uwagę ludzi. Chociaż zawsze było kilku krytyków, wyrażających sprzeciw wobec podbojów, obawiających się że imperium wymknie się spod kontroli kraju-matki, reprezentowali oni mniejszość. Ogólnie, gdy ludzie myśleli o koloniach, co zdarzało się rzadko, akceptowali je z pewną rezerwą, lecz byli przekonani o korzyściach dla imperium, nawet gdy niewiele o tym wiedzieli.

Tak samo jest dzisiaj – mnóstwo ludzi nie ma pojęcia co Wall Street i City of London robią za morzem. Wojskowe interwencje przedstawiane są na pierwszych stronach gazet, ale te wiadomości są tylko dywersją. Ludzie są nieświadomi prawdziwych celów organizacji pozarządowych, nie wiedzą że działają one w tandemie z pełzająca machiną wojenną torującą sobie drogę z Tunezji do Tajlandii i w każdym innym kierunku.

Dzisiaj media pokazują obrazki uśmiechniętych Afrykańczyków z paczkami ryżu USAID, rozkwitającą naturę, itp – ma to być działalność organizacji pozarządowych. W rzeczywistości jest to scentralizowana operacja mająca na celu zburzenie starego porządku, a na jego gruzach zbudowanie nowego świata. Świata nie dla zwykłych ludzi, który nie odpowiada ich podstawowym potrzebom; zbudowany świat ma odpowiadać rządzącym – majętnej elicie, jak zawsze, pożerającej wszystko ze stołu.

źródło: Tony Cartalucci, Land Destroyer
przygotował: Ussus

Komentowanie zamknięte.